Dodaj do ulubionych

semiwegetarianizm - co o nim sądzicie?

08.09.02, 21:40
Z mięsa zrezygnowałam w wieku 15 lat (teraz mam 20). Na początku całkowicie
odsunęłam mięso i w sumie żywiłam się tylko jogurtami, owocami i warzywami.
Moje przejście na wegetarianizm było bardzo gwałtowne i nie przemyślane.
Wyeliminowałam mięso, ale niczym go nie zastępowałam. Rozdwajające się
paznokcie i częste omdlenia uświadomiły mi, że coś jest nie tak...
Z czasem zaczęłam podchodzić do diety bardziej świadomie. Jednak mój tryb
życia nie pozwalał mi na gotowanie sobie samej wyszukanych potraw jarskich
(rodzina mięsożerna:)) no i najczęściej kończyło się na kanapkach z serem:)
Parę lat temu w Magazynie GW był obszerny artykuł-wywiad na temat odmian
wegetarianizmu. Tam przeczytałam o diecie semiwegetariańskiej jako
najbardziej optymalnej dla ludzkiego organizmu (nie pamiętam niestety
autora). Niewtajemniczonych informuję, że dopuszcza ona spożywanie drobiu i
ryb. Stosuję ją od 1,5 roku i czuję się znacznie lepiej niż gdy żyłam na
samych jogurcikach:) Dostarczam organizmowi potrzebne składniki, a nie zjadam
ssaków. Co sądzicie o tego typu diecie? I jak ewentualnie można zastępować
kwasy tłuszczowe omega 3, które znajdują się tylko w rybach tłustych? Bo
myślę, że kiedyś zupełnie zrezygnuję z białka zwierzęcego i chciałabym wtedy
aby moja dieta nie była uboższa od tej, którą stosuję teraz i po której
świetnie się czuję.
Na czerwone mięso nie mogę nawet patrzeć bez odruchów wiadomo jakich;) ale
nic takiego się nie dzieje gdy zjadam np rybę:)
Czekam na opinie.
Pozdrawiam Aga
Obserwuj wątek
      • paskwalina Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 09.09.02, 15:15

        Na początku przeszłam na wegetarianizm z pobudek ideologicznych, ale później
        zrozumiałam, że ma on służyć mojejmu zdrowiu.I tak też traktuję wegetarianizm -
        dla zdrowia. Pytasz w czym kura gorsza (lepsza) od krowy? Niżej w ewolucji;)
        Ssaków nie mogłabym jeść, a że trochę białka potrzebuję na razie (brak czasu na
        gotowanie pełnowartościowych posiłków jarskich)to wybrałam ryby, bo w sumie
        drobiu i tak prawie nie jem:)
        Pozdrawiam
    • Gość: sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.02, 00:24
      Jeśli sama zauważasz, że niczym mięsa nie zastępowałaś, to nie ma co się
      dziwić, że efekt był taki, jaki był.
      Wegetarianizm nie polega na tym, że je się to co do tej pory, tylko, ze bez
      mięsa. Jest to zupełnie inna dieta. I wcale nie aż tak skomplikowana, jak by
      się mogło wydawać. W dzisiejszych czasach - gdzie pełno jest "zdrowej
      żywności" jest to o wiele łatwiejsze niz kiedyś. Teraz łatwo kupic sobie jakis
      pasztet, czy kotlety i dodać to do obiadu (chociaż na dłuższą metę nie jest to
      ani takie smaczne, ani zdrowe).
      Na przyszłość proponuję zakup kilku różnych książek z przepisami i dużą
      różnorodność jedzenia - powinno Ci to pomóc w skomponowaniu odpowiedniej diety.
      Jeśłi masz ochotę na dalszą dyskusję, to zapraszam na priva (
      sanvean@poczta.onet.pl ) albo na grupę dyskusyjną ircx.pl.polskavege, bo tutaj
      rzadko bywam.

      pozdrawiam

      sanvean
    • Gość: W_U Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? IP: *.lubin.dialog.net.pl 09.09.02, 01:28
      jak tak sobie czytam, to przypomina mi sie moje wege, odrzucilem wszystko z
      niedzieli na podzienialek ;> pociagnolem 2 miechy, potem podczas wakacji
      zachrowalem dzieki nieodpowiedzialnosci, tzn odpornosc spadla mi powaznie,
      wakacje mialem do dupy, tzn zaszczyki w pupe dostawalem i zmadrzalem, zaczolem
      cos gotowac ( oproocz nalesnikoow ;P) tato pomaga do tej pory, z czystej
      zachcianki, poporstu lubi
      potem doszedlem do wniosku ze po co mam niejesc miesa skoro pale pety ;) i tez
      rzucilem
      dopiero potem zaczelo cos skutkowac, jem durzo rooznyhc rzeczy, tzn tydzien to,
      potem mam faze na co innego ;)
      troche chaosu sie wdarlo w ta wypowiedz ;) ale chodzi mi o to, ze wsumie
      semiwegetarianizmu niekumam wcale,
      tj, wczesniej przeczytalem,: jezeli idzie o idee to to sensu niema wcale, a
      jesli o zdrowie to cooz, (pytanie bylo o costam z rybek)
      one zyja w takiej wodzie,ze dzieki za ta ich wartosci odrzywcze, ja tam ich
      niejem i nieodczowam niedoboroow,
      w dupe swoje na pocatku dostalem, wiem dlaczego ( ziemniaki+suruwa ;>) i teraz
      czuje sie lepiej



      zachecam do porzedniej diety, i do jakiejs inwencji przy gotowaniu,
      ps. omdlenia kazdego zniechecilyby ;>
      pozdrawiam: pa_a :>
      • paskwalina Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 14.09.02, 21:49
        Ja też teraz nie jem mięsa ze względów zdrowotnych. Ale zapewniam że z czasem
        przechodząc obok mięsnego będziesz miała mdłości:) Psychicznie i fizycznie
        odzwyczaisz się od mięsa. Uważam semiwegetarianizm za najbardziej optymalną
        dietę dla ludzi, kórzy chcą być zdrowi, ale nie mają czasu na przyrządzanie
        pełnowartościowych potraw jarskich. Pozdrawiam i życzę wytrwałości:)
          • Gość: Bechamot Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? IP: 5.2.1R* / *.zdv.Uni-Mainz.DE 16.09.02, 19:57
            Podstawowa rzecza w podjeciu decyzji o przejsciu na wegetarainizm powinna byc
            odpowidz na pytanie dlaczego tego chce?
            I dopiero pozniej mozna rozstrzygac co bede jadl a czego nie.
            Moja "przygoda" z wegetarianizmem zaczela sie 5 lat temu gdy przestalem
            jesc "czerwone" mieso z powodow zdrowotnuch i nie sprawilo to zadnego problemu
            od dwoch lat nie jem w ogole zadnego miesa i nie kierowala mna popularnosc
            wegetarianizmu,powod byl stokroc powazniejszy chodzi tu o sposob
            zycia,odbierania swiata,o droge jaka w zyciu obralem tylko
            wegetarianizm "poszerza horyzonty" :)
            Mimo ze jestem wegetarianinem to nie mam problemow z sila fizyczna jak wiele
            osob sadzi i zadne omdlenia mi sie nie zdarzaly powiem wiecej ciagle duzo
            pracuje i duzy procent stanowi praca fizyczna i poglad ze tylko mieso daje
            sile wynika z nieznajomosci tematu.
            Jesli chodzi o problemy z rezygnacja z jedzenia miesa to rzecz ma sie
            podobnie jak problem palenia papierosow (juz nie pale)oraz z innymi pokusami
            czekajacymi nas na drodze zycia...cdn.
              • paskwalina Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 19.09.02, 10:34
                Zauważ, że napisałam iż nie jem czerwonego mięsa i stosuję semiwegetarianizm ze
                względów ZDROWOTNYCH, bo mam świadomość szkodliwości diety "tradycyjnej". Jak
                wspomniałam przez kilka lat nie jadłam żadnego mięsa i (z mojej winy) miałam
                problemy zdrowotne.

                Podchodzę do diety świadomie i rozsądnie. Właśnie artykuł z GW sprzed chyba
                roku (w magazynie) pokazał mi taką dietę jaką jest semiwegetarianizm.
                I powiem Ci że jest dla mnie różnica między ssakami, a ptakami i rybami.
                Pozdrawiam
                • Gość: czeko Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? IP: *.mcpasd.k12.wi.us 19.09.02, 16:40
                  Tak tak, jedne maja centralny uklad nerwowy i cierpia jak sie je zabija (oczy
                  Bambi) a ryby i ptaki nie maja centralnego ukladu nerwowego, nie maja krwi no i
                  w ogole nic nie czuja.

                  Ja nie mam nic przeciwko tobie ani twojej diecie, bo mi to zwisa jak sie ktos
                  inny zywi i nie jestem wegetarianka- maniaczka, ktora nawraca swiat.

                  Uwazam tylko ze nazwywanie tej diety w ten sposob jest OBLUDA. To moje zdanie.
                  Dieta " nie jem krowek i swinek ale palaszuje kurczaki i rybki" nie powinna
                  miec slowa WEGETARIANIZM w nazwie.

                  pozdrawiam

                  czeko

                  WEGETARIANKA
                  • paskwalina Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 19.09.02, 20:55
                    Gość portalu: czeko napisał(a):

                    > Tak tak, jedne maja centralny uklad nerwowy i cierpia jak sie je zabija (oczy
                    > Bambi) a ryby i ptaki nie maja centralnego ukladu nerwowego, nie maja krwi no
                    i w ogole nic nie czuja.
                    > Uwazam tylko ze nazwywanie tej diety w ten sposob jest OBLUDA. To moje
                    zdanie.

                    Nie moja wina, że tak się ona nazywa:)
                    I dla mnie jest różnica pomiędzy oczami Bambi (jak to nazywasz) a rybą (bo
                    drobiu prawie nie jem). Jeżeli nie widzisz różnicy to można iść dalej... Są
                    wegetarianie (witarianie), którzy nie zjedzą niczego co rośnie - czekają aż
                    spadnie z drzewa. Oni uważają, że rośliny też cierpią. Ale to już skrajność.
                    To tak w ramach ciekawostki:)
                    I mów co chcesz, ale ryba to nie krowa;)

                    > Dieta " nie jem krowek i swinek ale palaszuje kurczaki i rybki" nie powinna
                    > miec slowa WEGETARIANIZM w nazwie.

                    jednak musi mieć więcej wspólnego z wegetarianizmem niż z dietą "tradycyjną"
                    skoro tak się ją nazywa...

                    Pozdrawiam

                    Semiwegetarianka

                      • paskwalina Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 20.09.02, 11:21
                        Wiesz, nigdy nie byłam rybą, krową też raczej nie;) Zauważyłam, że nasza
                        dyskusja toczy się na dwóch zupełnie różnych płaszczyznach. Dla Ciebie ma ona
                        podłoże ideologiczne, dla mnie zdrowotne. Oczywiście szanuję Twoje poglądy, bo
                        zakładając ten wątek chciałam poznać różne opinie. Ja moze kiedyś wrócę do
                        diety owowegetariańskiej, ale też dla zdrowia. Dlatego też sądzę, ze się
                        niedogadamy w tym względzie:) Ale dzięki za rozmowę.

                        Pozdrawiam
                        Paskwalina
                          • paskwalina Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 22.09.02, 14:48
                            Nie, nie. Nadinterpretujesz. Chodzi mi o to, że w moim wypadku zupełna
                            rezygnacja z białka zwierzęcego okazała się opłakana w skutkach (pisałam o tym
                            wcześniej) dlatego, ze nie mam czasu na dokładne uzupełnianie diety. Nie będę
                            się rozpisywać na temat szkodliwości czerwonego mięsa, bo zapewne nie jest Ci
                            on obcy. Chcę odżywiać sie w jak najlepszy sposób, aby długo cieszyć się
                            zdrowiem i trzymać odpowiednia sylwetkę. Dieta semiwegetariańska daje mi taką
                            możliwość. Więc tak - mięso ryb jest o wiele bardziej zdrowe niż mięso świń czy
                            krów. Zawiera więcej dobrego białka i nie jest tłuste. Spożywanie go w małych
                            ilościach dostarcza organizmowi aminokwasy zwierzęce nie wywołując skutków
                            ubocznych jakie daje mięso czerwone. Jeśli chcesz bardziej fachowych wyjaśnień
                            polecam lekturę artykułu(wywiadu) z prof. Świętosławem Znelmańskim, Magazyn GW
                            nr 31 z 3 sierpnia 2000 roku (znajdziesz go zapewne w czytelni).

                            Pozdrawiam
                            • sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 24.09.02, 16:58
                              paskwalina napisał(a):
                              > Więc tak - mięso ryb jest o wiele bardziej zdrowe niż mięso świń czy
                              > krów. Zawiera więcej dobrego białka i nie jest tłuste. Spożywanie go w małych
                              > ilościach dostarcza organizmowi aminokwasy zwierzęce

                              przepraszam, ale czym różnią się aminokwasy zwierzęce od roslinnych?

                              sanvean
                              • paskwalina Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 24.09.02, 17:19
                                W białku zwierzęcym (niekoniecznie mięsie - w jajach i mleku też) istnieje 9
                                aminokwasów, których nie zastąpi się roślinnymi. Oczywiście można bez nich żyć
                                i cieszyć się dobrym zdrowiem, a ostatnio wyczytałam w broszurce, że pewne
                                połączenia produktów jarskich także dostarczają aminokwasów PODOBNYCH do tych
                                z białka zwierzęcego. Tylko wtedy trzeba wymyślnie łączyć potrawy, a ja nie mam
                                na to specjalnbie czasu ani ochoty:)
                                • sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 27.09.02, 13:06
                                  paskwalina napisał(a):

                                  > W białku zwierzęcym (niekoniecznie mięsie - w jajach i mleku też) istnieje 9
                                  > aminokwasów, których nie zastąpi się roślinnymi.

                                  Aminokwasy są podstawowymi "cegiełkami" z których zbudowane są białka i NICZYM
                                  nie różnią się aminokwasy zwierzęce od roślinnych.
                                  Różnią się tylko białka roślinne i zwierzęce właśnie pod względem ilości i
                                  proporcji róznych aminokwasów.

                                  > Oczywiście można bez nich żyć i cieszyć się dobrym zdrowiem,

                                  no, nie do końca...

                                  > a ostatnio wyczytałam w broszurce, że pewne
                                  > połączenia produktów jarskich także dostarczają aminokwasów PODOBNYCH
                                  > do tych z białka zwierzęcego. Tylko wtedy trzeba wymyślnie łączyć potrawy,
                                  > a ja nie mam na to specjalnbie czasu ani ochoty:)

                                  Aminokwasy nie są PODOBNE, tylko TAKIE SAME.
                                  Podam Ci bardzo proste i smaczne połączenie - ryż z soczewicą.
                                  Poza tym przy lakto-owo-wegetarianizmie nie masz z tym żadnych problemów,
                                  bo organizm i tak dostaje białko zwierzęce.
                                  Dodatkową sprawą jest fakt, że nie musisz koniecznie w każdym posiłku
                                  dostarczać pełnej puli aminokwasów. Organizm sam sobie poradzi. Wystarczy
                                  różnorodność w kuchni. :-)

                                  pozdrawiam
                                  sanvean
                                  • paskwalina Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 27.09.02, 13:29
                                    Tak się zastanawiam jak to jest z tymi białkami w mleku i jajkach. Przez długi
                                    czas byłam lakto-owo-wegetarianką i miałam trochę kłopotów ze zdrowiem. A z
                                    tymi aminokwasami to z tego co pamietam to jest tak, że owszem są one takie
                                    same, ale ich połączenioa (czyli białka) są inne w mięsie i nie można ich
                                    zastąpić w inny sposób, tzn można, ale nie będą one identyczne. Możesz mi
                                    polecić jakąś książkę, w której znajdę więcej informacji na ten temat? Tylko
                                    nie jakąś "propagandową" z serii jedzmy tylko to co spadnie z drzewa, a
                                    będziemy duzi i silni;)

                                    Pozdrawiam
                                    • sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 30.09.02, 14:40
                                      paskwalina napisał(a):
                                      > A z tymi aminokwasami to z tego co pamietam to jest tak, że owszem są
                                      > one takie same, ale ich połączenioa (czyli białka) są inne w mięsie i nie
                                      > można ich zastąpić w inny sposób, tzn można, ale nie będą one identyczne.

                                      Białko zwierzęce ma inny skłąd aminokwasów niz roślinne. Ale też nie zawiera
                                      kompletu aminokwasów niezbędnych człowiekowi. Organizm ludzki za pomocą
                                      odpowiednich enzymów "tnie" wszystkie białka na aminokwasy i dopiero z tych
                                      aminokwasów składa sobie własne ludzkie białko. Dlatego też nie ma znaczenia
                                      czy białko jest zwierzęce, czy roślinne. Ważne jest, by otrzymał w określonym
                                      czasie wszystkie niezbędne aminokwasy - nie muszą być w jednym produkcie czy w
                                      jednym posiłku.

                                      > Możesz mi
                                      > polecić jakąś książkę, w której znajdę więcej informacji na ten temat?

                                      każdy (prawie) podręcznik biologii ;-)
                                      Nie przychodzi mi teraz na myśl nic konkretnego. Jak cos mi się przypomni, to
                                      podrzucę. Ale naprawdę nie jest to żadna wiedza tajemna i bez problemu można
                                      znaleźć fachową, rzetelną, nie "sekciarską" literaturę na ten temat.

                                      sanvean
            • paskwalina Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 19.09.02, 10:40
              > chodzi tu o sposob
              > zycia,odbierania swiata,o droge jaka w zyciu obralem tylko
              > wegetarianizm "poszerza horyzonty" :)
              Zgadzam się, wegetarianizm zmienia sposób patrzenia na świat

              > Mimo ze jestem wegetarianinem to nie mam problemow z sila fizyczna jak wiele
              > osob sadzi i zadne omdlenia mi sie nie zdarzaly
              No mnie niestety się zdarzały i to często:)

              > Jesli chodzi o problemy z rezygnacja z jedzenia miesa
              Fakt istnieje coś takiego jak "głód mięsa: gdy jest się na "odwyku":)

              Dzięki za odp i zdrowe podejście. Pewnie kiedyś znowy przejdę na
              owowegetarianizm (zero mięsa, ale nabiał owszem).

              Pozdrawiam

              Paskwalina
              • Gość: eee Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? IP: *.radom.pilickanet.pl 19.09.02, 17:42
                wyłączając ideologię i stosując czysta logikę:

                czy więcej zwierząt uratujemy w sytuacji gdy 90% społeczeństwa ograniczy
                spożycie mięsa do 1-2 dni w tygodniu
                czy gdy 0,01% (?) tego społeczeństwa całkowicie wyrzeknie się spożycia mięsa i
                pochodnych

                o wiele trudniej zostać weganinem czy witarianinem niż jeść mięso co trzeci
                dzień
                dlatego wg mnie wierność ideologii wegetariańskiej może służyć jedynie
                uspokojeniu naszego sumienia, taki bierny bunt, który nie zmieni rzeczywistości

                • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 20.09.02, 12:18
                  A tak przy okazji: ostatnio w onecie, w przeglądzie prasy (2-3 dni temu) był
                  artykuł "wegetariatnie kontra mięsożercy", który, według mnie, uczciwie i bez
                  stronniczości omawiał racjie obu stron. Jedna uwaga mnie zaciekawiła, wypowiedź
                  faceta, który stwierdził, że wegetarian obchodzi los tych krów i świń, których
                  nie zjedzą, ale mało którego obchodzi, że na uprawach roślin, które jedzą, giną
                  miliony myszy i chomików pod kołami maszyn rolniczych. On nazwał to wręcz
                  hipokryzją.
                  • sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 27.09.02, 13:27
                    emka_waw napisała:

                    > A tak przy okazji: ostatnio w onecie, w przeglądzie prasy (2-3 dni temu) był
                    > artykuł "wegetariatnie kontra mięsożercy", który, według mnie, uczciwie i bez
                    > stronniczości omawiał racjie obu stron.

                    Raczej masz rację. Poza jednym, że autorka nie zadała sobie wiele trudu,
                    by wgłąbić się w temat, bo jeśli chodzi o żywienie wegańskie, to wzięła
                    dane chyba z kosmosu.
                    Zacytuję fragment "typowego" obiadu u wegetarianina:

                    "Przyjęcie u wegetarianina, choćby skromne, to kanapki z miso (specjalnie
                    sfermentowanej pasty sojowej) popijane tamari. Jeśli jest ryba w galarecie,
                    żelatynę pochodzenia zwierzęcego zastępuje gara - substytut otrzymywany z
                    pewnych gatunków wodorostów. Do tego sałatka z arame polana sosem shoyu. Można
                    wszystko przyprawić solą sezamową o orzechowym smaku albo wywarem z tahini."

                    Pomijam przy tym fakt przekręcania niektórych nazw
                    (z agaru zrobiła jakąś garę) czy jedzenia przez wegetarian ryb.
                    Ale wszystkie te potrawy są jednymi z najbardziej egzotycznych i w
                    sporej części niedostępnych w Polsce produktów.

                    > Jedna uwaga mnie zaciekawiła, wypowiedź
                    > faceta, który stwierdził, że wegetarian obchodzi los tych krów i świń,
                    > których nie zjedzą, ale mało którego obchodzi, że na uprawach roślin, które
                    > jedzą, giną miliony myszy i chomików pod kołami maszyn rolniczych. On nazwał
                    > to wręcz hipokryzją.

                    Jak dobrze poszukać, to zawsze jesteśmy hipokrytami. Oddychając zabijasz
                    miliardy bakterii. Chodząc rozdeptujesz owady itp.
                    Problem polega na tym by gdzieś w jakiś rozsądny sposób postawić sobie granicę.

                    pozdrawiam

                    sanvean
                    • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 27.09.02, 13:37
                      Czyli jednak wychodzi na to, że wegetarianie i pokrewni im żywieniowo ratując
                      jedne zwierzęta akceptują śmierć innych. Wynika z tego, że to, co można by
                      nazwać "wegetarianizmem ideowym" jest tym, co kiedyś już napisałam: tanim
                      sposobem na uspokojenie własnego sumienia. Bo niby kto ma decydować, jakie
                      granice są dopuszczalne, jeśli chodzi o spożywanie organizmów żywych?
                      • sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 30.09.02, 14:47
                        emka_waw napisała:
                        > Czyli jednak wychodzi na to, że wegetarianie i pokrewni im żywieniowo ratując
                        > jedne zwierzęta akceptują śmierć innych.

                        W dzisiejszym świecie chyba nie jest wogóle możliwe nie krzywdzenie bądź w
                        jakiś pośredni sposób korzystanie z krzywdzenia zwierząt. I nie tylko zwierząt,
                        wykorzystujemy również cierpienie ludzi.
                        Ale czy jest to wystarczającym argumentem, by wogóle zaprzestać jakichkolwiek
                        prób zmieniania świata na lepsze?

                        sanvean
                        • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 30.09.02, 16:25
                          sanvean napisał:

                          > W dzisiejszym świecie chyba nie jest wogóle możliwe nie krzywdzenie bądź w
                          > jakiś pośredni sposób korzystanie z krzywdzenia zwierząt. I nie tylko
                          zwierząt,
                          >
                          > wykorzystujemy również cierpienie ludzi.
                          > Ale czy jest to wystarczającym argumentem, by wogóle zaprzestać jakichkolwiek
                          > prób zmieniania świata na lepsze

                          Czy jest to wystarczający argument, żeby uznać wegetarianizm za sposób na to
                          najlepszy, a choćby nawet lepszy od innych? Dla mnie jest to sposób dający
                          uspokojenie sumienia łatwym sposobem, dający (w opinii co poniektórych
                          wegetarian) odpust na grzechy, świadectwo bycia lepszym od innych ludzi i,
                          niestety, zwalniający takie osobniki z dalszego działania na rzecz poprawy
                          świata.
                          • sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 03.10.02, 16:16
                            emka_waw napisała:
                            > Czy jest to wystarczający argument, żeby uznać wegetarianizm za sposób na to
                            > najlepszy, a choćby nawet lepszy od innych?

                            Nie i nigdzie tak nie twierdziłem. Ale z pewnością jakiś sposób to jest i
                            uważam, że skuteczny.

                            > Dla mnie jest to sposób dający
                            > uspokojenie sumienia łatwym sposobem, dający (w opinii co poniektórych
                            > wegetarian) odpust na grzechy, świadectwo bycia lepszym od innych ludzi i,
                            > niestety, zwalniający takie osobniki z dalszego działania na rzecz poprawy
                            > świata.

                            Jeżeli tak się dzieje, to rzeczywiście jest niedobrze. Wiem, że bywają osoby
                            tak zaślepione swoim wegetarianizmem, że z pogardą patrzą na kazdego innego
                            człowieka. Ale nie można z tego robić reguły.
                            Jest również wiele takich osób, które są wegetarianami, pomagają zwierzętom,
                            pracują jako wolontariusze, opiekują się starszymi osobami. Jest również wiele
                            osób które robią wszystkie te rzeczy nie będąc jednocześnie wege, co wcale nie
                            oznacza, że są bezdusznymi mordercami.
                            Nie mozna TYLKO I WYŁACZNIE na odstawie samej diety ocenić człowieka - o ile
                            wogóle takie oceny i porównania są mozliwe.
                            Ale uważam, że jeśli z miesa można zrezygnować, życ zdrowo i w ten jakiś tam
                            drobny sposób przyczynic sie do poprawy świata, to sądzę, że jednak warto.
                            Ważne jest byśmy wogóle zaczęli coś robić, a nie stwierdzić, ze to i tak nic
                            nie da.
                            Ale decyzja o zmianie diety jest zbyt poważna, by można kogos przekonac przez
                            internet. To musi wypłynąć z wnętrza. Internet może co najwyżej posłuzyć do
                            otworzenia oczu.

                            pozdrawiam

                            sanvean
                            • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 04.10.02, 08:56

                              > > Dla mnie jest to sposób dający
                              > > uspokojenie sumienia łatwym sposobem, dający (w opinii co poniektórych
                              > > wegetarian) odpust na grzechy, świadectwo bycia lepszym od innych ludzi i,
                              >
                              > > niestety, zwalniający takie osobniki z dalszego działania na rzecz poprawy
                              >
                              > > świata.
                              >
                              > Jeżeli tak się dzieje, to rzeczywiście jest niedobrze.

                              Są takie osoby, nawet na tym forum.

                              Wiem, że bywają osoby
                              > tak zaślepione swoim wegetarianizmem, że z pogardą patrzą na kazdego innego
                              > człowieka. Ale nie można z tego robić reguły.

                              Boże broń nie robię.

                              > Nie mozna TYLKO I WYŁACZNIE na odstawie samej diety ocenić człowieka - o ile
                              > wogóle takie oceny i porównania są mozliwe.

                              A są tacy wege, co to robią, i to mnie mocno irytuje. Generalnie fanatyzm i
                              zaślepienie działa mi na nerwy.

                              > Ale uważam, że jeśli z miesa można zrezygnować, życ zdrowo i w ten jakiś tam
                              > drobny sposób przyczynic sie do poprawy świata, to sądzę, że jednak warto.
                              > Ważne jest byśmy wogóle zaczęli coś robić, a nie stwierdzić, ze to i tak nic
                              > nie da.

                              Wiesz, znam parę lepszych sposobów, zwłaszcza że dieta wegetariańska tak
                              naprawdę to w sumie zbyt wielu zwierzętom życia nie ratuje, za te nie zjedzone
                              krowy i inne giną setki gryzoni na polach uprawnych: trute i rozjeżdżane kołami
                              maszyn rolniczych.
                              • Gość: Vega Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? IP: *.pl 04.10.02, 10:31
                                emka_waw napisała:
                                > dieta wegetariańska tak naprawdę to w sumie zbyt wielu zwierzętom życia nie
                                > ratuje

                                Obliczono, że w ciągu swojego życia człowiek zjada przeciętnie 5 krów, 20 świń,
                                29 owiec, 760 kurczaków, 46 indyków, 15 kaczek, 7 królików, 1,5 gęsi i 500 kg
                                ryb.
                                Nie wiem dokładnie ile jest w Polsce wegetarian, obiła mi się o uszy liczba 2
                                miliony - opierając się na niej wychodzi mi średnio:
                                10.000.000 uratowanych krów
                                40.000.000 uratowanych świń
                                58.000.000 uratowanych owiec
                                1.520.000.000 uratowanych kurczaków
                                92.000.000 uratowanych indyków
                                30.000.000 uratowanych kaczek
                                14.000.000 uratowanych królików
                                3.000.000 uratowanych gęsi
                                1.000.000.000 kilo uratowanych ryb.
                                Może dla Ciebie nie jest to zbyt wiele. Dla mnie jest to coś, od czego mozna
                                zacząć... :)
                                • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 04.10.02, 10:57
                                  Sprytnie ominąłeś pewną część mojej wypowiedzi, odnośnie zwierząt ginących na
                                  polach. Moje pytanie:

                                  Ile gryzoni ginie na polach uprawnych w wyniku trucia, odłowu itd? Ile gryzoni,
                                  królików i innych zwierząt ginie pod kołami maszyn rolniczych? Ile lasów
                                  wycięto, ile zginęło z nich zwierząt, żeby powstały pola, po to, żebyś ty mógł
                                  zjeść jakąś roślinę?

                                  Policz sobie, porównaj i dopiero rzucaj cyferkami. Aczkolwiek wątpię, czy
                                  znajdziesz taką statystykę, bo jak zauważyłam, to większość wegetarian ta
                                  kwestia mało co obchodzi.

                                  I nie zdziwię się, jeśli ci wyjdzie, że więcej zwierząt tą dietą zabiłeś niż
                                  ocaliłeś.
                                  • sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 04.10.02, 13:08
                                    emka_waw napisała:
                                    > Sprytnie ominąłeś pewną część mojej wypowiedzi, odnośnie zwierząt ginących na
                                    > polach. Moje pytanie:
                                    >
                                    > Ile gryzoni ginie na polach uprawnych w wyniku trucia, odłowu itd? Ile
                                    > gryzoni,królików i innych zwierząt ginie pod kołami maszyn rolniczych? Ile
                                    > lasów wycięto, ile zginęło z nich zwierząt, żeby powstały pola, po to, żebyś
                                    > ty mógł zjeść jakąś roślinę?

                                    To ja mogę odpowiedzieć, ale najpierw odpowiedz mi czym karmi się zwierzęta?
                                    Samą mączką kostną? Nie - zwierzęta karmi się w większości paszą i średnio
                                    biorąc (w zależności od zwierzęcia) na "wyprodukowanie" 1 kg miesa zuzywa sie 4-
                                    12 kg paszy. Są to rolśliny, które trzeba uprawiać i zbierać.
                                    Więc jeśli chodzi o śmierć, to mamy:

                                    * WEGETARIANIN - śmierć zwierząt zabitych przy uprawie roślin (powiedzmy razy
                                    dwa, bo jedzą tych roślin więcej)
                                    * ZWYKŁA DIETA - śmierć zwierząt zabitych przy uprawie roślin (tez jesz
                                    rośliny) PLUS śmierć zwierząt (jesz mięso) PLUS śmierć zwierząt zabitych przy
                                    uprawie roślin RAZY (średnio)8 (zwierzęta jedzą rośliny)

                                    Czy chcesz coś dodać?
                                    W żaden sposób nie jesteś w stanie udowodnić, że wegetarianie zabijają więcej
                                    zwierząt, bo jest to nieprawda. Wiem, czasami zdarzy sie ktoś "madry",
                                    kto "jest w stanie udowodnić" bezsens wegetarianizmu, ale - zapewniam Cię - to
                                    tylko pozory.

                                    Jakby nie patrzeć wegetarianizm jest dietą bardziej ekologiczną i etyczną niż
                                    jedzenie mięsa. Przy okazji zdrowszą.


                                    > Policz sobie, porównaj i dopiero rzucaj cyferkami. Aczkolwiek wątpię, czy
                                    > znajdziesz taką statystykę, bo jak zauważyłam, to większość wegetarian ta
                                    > kwestia mało co obchodzi.

                                    Mylisz sie - obchodzi. Tylko coś jeść niestety trzeba.

                                    > I nie zdziwię się, jeśli ci wyjdzie, że więcej zwierząt tą dietą zabiłeś niż
                                    > ocaliłeś.

                                    wyżej masz dowód, że to bzdura.

                                    sanvean
                                    • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 04.10.02, 16:36
                                      > To ja mogę odpowiedzieć, ale najpierw odpowiedz mi czym karmi się zwierzęta?
                                      > Samą mączką kostną? Nie - zwierzęta karmi się w większości paszą i średnio
                                      > biorąc (w zależności od zwierzęcia) na "wyprodukowanie" 1 kg miesa zuzywa sie
                                      4
                                      > -
                                      > 12 kg paszy. Są to rolśliny, które trzeba uprawiać i zbierać.
                                      > Więc jeśli chodzi o śmierć, to mamy:
                                      >
                                      > * WEGETARIANIN - śmierć zwierząt zabitych przy uprawie roślin (powiedzmy razy
                                      > dwa, bo jedzą tych roślin więcej)
                                      > * ZWYKŁA DIETA - śmierć zwierząt zabitych przy uprawie roślin (tez jesz
                                      > rośliny) PLUS śmierć zwierząt (jesz mięso) PLUS śmierć zwierząt zabitych przy
                                      > uprawie roślin RAZY (średnio)8 (zwierzęta jedzą rośliny)
                                      >
                                      > Czy chcesz coś dodać?
                                      > W żaden sposób nie jesteś w stanie udowodnić, że wegetarianie zabijają więcej
                                      > zwierząt, bo jest to nieprawda. Wiem, czasami zdarzy sie ktoś "madry",
                                      > kto "jest w stanie udowodnić" bezsens wegetarianizmu, ale - zapewniam Cię -
                                      to
                                      > tylko pozory.
                                      >
                                      > Jakby nie patrzeć wegetarianizm jest dietą bardziej ekologiczną i etyczną niż
                                      > jedzenie mięsa. Przy okazji zdrowszą.
                                      >
                                      >
                                      > > Policz sobie, porównaj i dopiero rzucaj cyferkami. Aczkolwiek wątpię, czy
                                      > > znajdziesz taką statystykę, bo jak zauważyłam, to większość wegetarian ta
                                      > > kwestia mało co obchodzi.
                                      >
                                      > Mylisz sie - obchodzi. Tylko coś jeść niestety trzeba.
                                      >
                                      > > I nie zdziwię się, jeśli ci wyjdzie, że więcej zwierząt tą dietą zabiłeś n
                                      > iż
                                      > > ocaliłeś.
                                      >
                                      > wyżej masz dowód, że to bzdura.

                                      JAKI dowód? Twoje słowo? Żaden dowód. Konkrety proszę, badania, i to nie strony
                                      wegetariańskie, bo czasem takie bajdy tam znajduję, że płakać mi się chce ze
                                      śmiechu.

                                      Co do zdrowszej diety - co rok, to nowe "odkrycia" w żywieniu, więc
                                      niewykluczone, że za jakiś czas "odkryjemy" mięso na nowo. Nie sugeruj się modą.

                                      Co do etyki - i tak przez ciebie giną zwierzęta, co byś nie robił. Ważne jest
                                      JAK giną. Bo ucywilizowany ubój jest dla mnie humanitarniejszy niż trucie myszy
                                      na polu i skazywanie ich na powolne konanie.
                                      • vegge Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 04.10.02, 21:48
                                        zastanawiam sie po co podkreslasz tak mocno trucie tych myszy? co chcesz w ten
                                        sposob pokazac? troche mnie to denerwuje szczegolnie na tle wypowiedzi ze
                                        drazni cie fanatyzm i zaslepienie. wydaje mi sie ze argumenty sanveana pokazuja
                                        dobitnie ze tak samo miesozercy sa odpowiedzialni za smierc gryzoni, owadow i
                                        ptakow na polach. czemu wiec mowisz ze nasza dieta wiecej zwierzat zabija niz
                                        ratuje? dieta miesozercy zabija ich jeszcze wiecej, szczegolnie biorac pod
                                        uwage zanieczyszczenie srodowiska odpadami z produkcji zwierzecej oraz ogromna
                                        iloscia pestycydow z pol (niestety duza czesc pol uprawnych to produkcja pasz
                                        dla zwierzat hodowlanych).
                                        > > * WEGETARIANIN - śmierć zwierząt zabitych przy uprawie roślin (powiedzmy r
                                        > azy
                                        > > dwa, bo jedzą tych roślin więcej)
                                        > > * ZWYKŁA DIETA - śmierć zwierząt zabitych przy uprawie roślin (tez jesz
                                        > > rośliny) PLUS śmierć zwierząt (jesz mięso) PLUS śmierć zwierząt zabitych p
                                        > rzy
                                        > > uprawie roślin RAZY (średnio)8 (zwierzęta jedzą rośliny)
                                        > >

                                        >
                                        > Co do etyki - i tak przez ciebie giną zwierzęta, co byś nie robił. Ważne jest
                                        > JAK giną. Bo ucywilizowany ubój jest dla mnie humanitarniejszy
                                        ciekawe co to znaczy ucywilizowany uboj? czy wiesz ze zwierzeta przed zabiciem
                                        sa glodzone i pozbawione wody? ze czekaja tuz przy rzezni i slysza i czuja co
                                        sie obok dzieje? ze kurczaki czesto sa zabijane nawet jesli nie sa do konca
                                        ogluszone? ze zwierzeta umieraja poprzez wykrwawienie? co tu jest cywilizowane?
                                        NIC tu nie jest humanitarne! te informacje nie pochodza z zadnej propagandowej
                                        strony tylko z podrecznikow akademickich.

                                        niż trucie myszy
                                        >
                                        > na polu i skazywanie ich na powolne konanie.
                                        nie wiem co jest lepsze. tego nie mozna ocenic w tych kategoriach. coz, myszy
                                        chociaz urodzily sie wolne i mogly zyc tak jak chcialy. zwierzeta hodowlane nie
                                        maja tej alternatywy.
                                        tak czy siak kazdy jest odpowiedzialny za jakos smierc. przeciez wiekszosc
                                        (jesli nie wszystkie) leki sa testowane na zwierzetach, zatruwamy srodowisko
                                        korzystajac z roznych zdobyczy cywilizacyjnych i robimy mnostwo innych rzeczy
                                        ktore bezposrednio lub posrednio wplywaja na zycie innych istot. jak juz ktos
                                        to powiedzial: nalezy gdzies postawic rozsadna granice.
                                        • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 07.10.02, 10:10
                                          vegge napisała:

                                          > zastanawiam sie po co podkreslasz tak mocno trucie tych myszy? co chcesz w
                                          ten
                                          > sposob pokazac? troche mnie to denerwuje szczegolnie na tle wypowiedzi ze
                                          > drazni cie fanatyzm i zaslepienie.

                                          Acha. Tych, co twierdzą, że są lepsi, bo zwierząt nie zabijają. A to ewidentnie
                                          jest nie prawda. Przyczyniamy się do śmierci zwierząt WSZYSCY.

                                          dieta miesozercy zabija ich jeszcze wiecej, szczegolnie biorac pod
                                          > uwage zanieczyszczenie srodowiska odpadami z produkcji zwierzecej oraz
                                          ogromna
                                          > iloscia pestycydow z pol (niestety duza czesc pol uprawnych to produkcja pasz
                                          > dla zwierzat hodowlanych).

                                          Oooo, czyżby na polach, z których plony wy jecie, nie używano pestycydów?
                                          Ciekawe. Ponadto wy zastępujecie mięso roślinami, więc generujecie więcej pól
                                          uprawnych. Czyli wycinka lasów. Te rośliny często trzeba przetwarzać: zakłady
                                          przemysłowe i odpady. Z produkcji roślinnej. Dlaczego miałyby być mniej
                                          szkodliwe dla środowiska, niż te ze zwierzęcej?

                                          > >
                                          > > Co do etyki - i tak przez ciebie giną zwierzęta, co byś nie robił. Ważne j
                                          > est
                                          > > JAK giną. Bo ucywilizowany ubój jest dla mnie humanitarniejszy
                                          > ciekawe co to znaczy ucywilizowany uboj? czy wiesz ze zwierzeta przed
                                          zabiciem
                                          > sa glodzone i pozbawione wody? ze czekaja tuz przy rzezni i slysza i czuja co
                                          > sie obok dzieje? ze kurczaki czesto sa zabijane nawet jesli nie sa do konca
                                          > ogluszone? ze zwierzeta umieraja poprzez wykrwawienie? co tu jest
                                          cywilizowane?

                                          Oczywiście, że nie, i tu po raz kolejny wychodzi na wierzch, że łatwiej
                                          krzyczeć, że coś jest be i uciekać od tego jak najdalej, niż coś z tym zrobić.

                                          > NIC tu nie jest humanitarne!

                                          Skoro tak kochasz zwierzęta, to zawalcz, żeby było. Twój wegetarianizm może
                                          trochę ograniczy męki zwierząt, ale nie zmieni systemu, w którym zwierzęta w
                                          rzeźni są traktowane w nieludzki sposób.

                                          > nie wiem co jest lepsze. tego nie mozna ocenic w tych kategoriach.

                                          A wy próbujecie i wściekacie się, że ktoś inny to robi, tylko z innego punktu
                                          widzenia.

                                          coz, myszy
                                          > chociaz urodzily sie wolne i mogly zyc tak jak chcialy.

                                          I te zwierzątka, które padły w wyciętych lasach, przecież nie musiały tam być,
                                          mogły sobie pójść gdzie indziej... Wybacz ironię, ale bzdurę napisałeś.

                                          > tak czy siak kazdy jest odpowiedzialny za jakos smierc. przeciez wiekszosc
                                          > (jesli nie wszystkie) leki sa testowane na zwierzetach, zatruwamy srodowisko
                                          > korzystajac z roznych zdobyczy cywilizacyjnych i robimy mnostwo innych rzeczy
                                          > ktore bezposrednio lub posrednio wplywaja na zycie innych istot. jak juz ktos
                                          > to powiedzial: nalezy gdzies postawic rozsadna granice.

                                          A kto powiedział, że wy macie jedyne słuszne rozwiązanie problemu? I że to wy
                                          najlepiej wiecie, gdzie ta granica powinna przebiegać? Nie bawcie się w bogów.
                                          • vegge Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 07.10.02, 14:26
                                            jak to przeczytalam to to normalnie walnelam glowa w biurko :-). gdybym chciala
                                            przedstawic ci moj punkt widzenia to zajeloby to wiele nudnych stron i po co?
                                            skracam swoj tok myslenia z nadzieja ze da sie niektore rzeczy wyczytac
                                            pomiedzy wierszami. coz nie da. dyskusja z toba przypomina mi pewna moja
                                            kolezanke, ktora zawsze jak ja spotkam zaczepia mnie na tematy wegetarianskie.
                                            i zawsze uzywa tych samych argumentow i nigdy mnie nie slucha. dzieki temu
                                            nauczylam sie odpowiadac takim osobom :"nie chce rozmawiac na ten temat". ja
                                            wiem swoje, ty wiesz swoje. ja sie nie zmienie i ty tez nie :-)))))))))))))
                                            • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 08.10.02, 09:49
                                              Dokładnie. Każda z nas uważa, że ma rację, a i tak życie to zweryfikuje. Na tle
                                              tego komentarz "walnęłam głową w biurko" świadczy jedynie o tym, że nie umiesz
                                              tego faktu zaakceptować. Ja bynajmniej nie uważam, że moja wersja jest jedyna
                                              słuszna. Ale wasza próba argumentowania była na tyle nieudolna, że mnie nie
                                              przekonaliście. Ogólniki, slogany, hasła, a na moje pytania o konkrety wielka
                                              cisza. Może właśnie o to chodzi twojej koleżance?
                                              • sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 08.10.02, 13:48
                                                emka_waw napisała:

                                                > Ale wasza próba argumentowania była na tyle nieudolna, że mnie nie
                                                > przekonaliście. Ogólniki, slogany, hasła, a na moje pytania o konkrety wielka
                                                > cisza. Może właśnie o to chodzi twojej koleżance?

                                                Ciekawe dlaczego jest taka cisza z Twojej strony na moje fakty.
                                                Z checią dowiem się co uważasz w nich za nieudolną argumentację?
                                                Czekam.

                                                sanvean
                                                • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 09.10.02, 11:00
                                                  Przytaczasz jakieś dane. Ja pytam skąd one są. Ty, że w podręcznikach
                                                  akademickich. A może jakich, jeśli łaska? Książeczek na ten temat to od metra
                                                  napisano. Ja mogę ci podać inne dane i też napisać, że znalazłam je w jakiś
                                                  podręcznikach. I co? Nic z tego nie wynika.

                                                  sanvean napisał:

                                                  > emka_waw napisała:
                                                  >
                                                  > > Ale wasza próba argumentowania była na tyle nieudolna, że mnie nie
                                                  > > przekonaliście. Ogólniki, slogany, hasła, a na moje pytania o konkrety wie
                                                  > lka
                                                  > > cisza. Może właśnie o to chodzi twojej koleżance?
                                                  >
                                                  > Ciekawe dlaczego jest taka cisza z Twojej strony na moje fakty.
                                                  > Z checią dowiem się co uważasz w nich za nieudolną argumentację?
                                                  > Czekam.
                                                  >
                                                  > sanvean
                                                • emka_waw Re: Pytanie do emki.Retoryczne oczywiście. 09.10.02, 11:49
                                                  Ooo, ty też należysz to tych, co mają rację, bo mają rację. Sądź tak dalej, ja
                                                  nikogo bynajmniej nie nawracam.

                                                  A niby co mam wskórać? Dyskutuję, bo to przecież forum dyskusyjne.

                                                  Gość portalu: weto napisał(a):

                                                  > Mam do Ciebie pytanie, droga koleżanko. Skoro widzisz jak na dłoni, że nic tu
                                                  > nie wskórasz, dlaczego nie zajmiesz się nawracaniem na słuszną drogę swoich
                                                  > mięsożernych przyjaciół? Oni tego bardzo potrzebują. A my, wegetarianie,
                                                  > poradzimy sobie całkiem dobrze bez ciebie dalej zabawiając się w bogów.
                                          • sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 08.10.02, 13:55
                                            emka_waw napisała:
                                            > Przyczyniamy się do śmierci zwierząt WSZYSCY.

                                            Prawda.

                                            > Oooo, czyżby na polach, z których plony wy jecie, nie używano pestycydów?
                                            > Ciekawe. Ponadto wy zastępujecie mięso roślinami, więc generujecie więcej pól
                                            > uprawnych. Czyli wycinka lasów. Te rośliny często trzeba przetwarzać: zakłady
                                            > przemysłowe i odpady. Z produkcji roślinnej. Dlaczego miałyby być mniej
                                            > szkodliwe dla środowiska, niż te ze zwierzęcej?

                                            a może jakos ustosunkujesz się do mojej wypowiedzi? Czyżby zbyt konkretnie?
                                            Wiesz, że to prawda i nie masz nic do powiedzenia?

                                            > Oczywiście, że nie, i tu po raz kolejny wychodzi na wierzch, że łatwiej
                                            > krzyczeć, że coś jest be i uciekać od tego jak najdalej, niż coś z tym zrobić.
                                            > Skoro tak kochasz zwierzęta, to zawalcz, żeby było. Twój wegetarianizm może
                                            > trochę ograniczy męki zwierząt, ale nie zmieni systemu, w którym zwierzęta w
                                            > rzeźni są traktowane w nieludzki sposób.

                                            A co TY robisz? Oczywiście oprócz zniechęcania innych do jakiejś tam małej
                                            pomocy? Przeszkadza Ci to, że inni próbują robic to na swój sposób?

                                            > A wy próbujecie i wściekacie się, że ktoś inny to robi, tylko z innego punktu
                                            > widzenia.

                                            kto się wścieka?

                                            > coz, myszy
                                            > > chociaz urodzily sie wolne i mogly zyc tak jak chcialy.
                                            >
                                            > I te zwierzątka, które padły w wyciętych lasach, przecież nie musiały tam
                                            > być, mogły sobie pójść gdzie indziej... Wybacz ironię, ale bzdurę napisałeś.

                                            A co Ty byś wolała?
                                            1) życie w niewoli, najczęściej w podłych warunkach i PEWNĄ śmierć?
                                            2) życie na wolności i mozliwość dalszego życia lub EWENTUALNĄ smierć?

                                            Gdzie Ty widzisz tu bzdurę? Każdy wybierze 2.

                                            > A kto powiedział, że wy macie jedyne słuszne rozwiązanie problemu? I że to wy
                                            > najlepiej wiecie, gdzie ta granica powinna przebiegać? Nie bawcie się w
                                            > bogów.

                                            No właśnie, kto coś takiego powiedział? Możesz odpowiedzieć?
                                            Bo ja jakoś nigdzie nie zauważyłem, że to JEDYNE rozwiązanie. To tylko jedna z
                                            dróg. A, że Ty sobie wmawiasz, że inni tak myślą, to sorry.

                                            sanvean
                                            • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 09.10.02, 11:44
                                              > a może jakos ustosunkujesz się do mojej wypowiedzi? Czyżby zbyt konkretnie?
                                              > Wiesz, że to prawda i nie masz nic do powiedzenia?

                                              Odpowiedź trzy pięterka wyżej.

                                              > A co TY robisz? Oczywiście oprócz zniechęcania innych do jakiejś tam małej
                                              > pomocy? Przeszkadza Ci to, że inni próbują robic to na swój sposób?

                                              A ja np. ratuję konia od rzeźni. Jak dobrze pójdzie, to źrebak trafi na
                                              hipoterapię dla niepełnosprawnego dziecka. A kiedyś już pisałam: wasz sposób to
                                              nie działanie, to zaniechanie, czyli najłatwiejsza linia oporu, która nijak nie
                                              powinna dawać satysfakcji człowiekowi walczącemu o prawa zwierząt, a wam jakoś
                                              daje.

                                              > kto się wścieka?

                                              Wściekam się jedynie za fanatyzm i nieuzasadnione poczucie wyższości. A sądząc
                                              po tym, że parę razy już mnie tu błotem obrzucono, to wy wściekacie się, bo mam
                                              inny punkt widzenia.

                                              > A co Ty byś wolała?
                                              > 1) życie w niewoli, najczęściej w podłych warunkach i PEWNĄ śmierć?
                                              > 2) życie na wolności i mozliwość dalszego życia lub EWENTUALNĄ smierć?
                                              >
                                              > Gdzie Ty widzisz tu bzdurę? Każdy wybierze 2.

                                              A widziałeś kiedyś, jak się łapie kurę? Wszystkie się chowają i mają nadzieję,
                                              że tym razem nie na nie padnie. Jak już ta jedna idzie na ścięcie, cała reszta
                                              przylatuje do koryta po żarcie. Obserwowałam na własne oczy. I są to kury,
                                              którym rano otwiera się bramę i idą w łąkę. Nikt ich nie łapie, nie zagania z
                                              powrotem, same wracają. Chciałbyś, żeby było tak jak piszesz, ale to tylko
                                              twoje pobożne życzenia. Patrzysz na świat przez różowe okulary. Bo tak
                                              naprawdę, to zwierzęta wolą pełne koryto w zamian za poświęcenie od czasu do
                                              czasu paru członków stada. Bo człowiek zapewnia im jedzenie i przetrwanie!!!
                                              gatunku, doprowadzając do ich rozmnożenia.


                                              > No właśnie, kto coś takiego powiedział? Możesz odpowiedzieć?
                                              > Bo ja jakoś nigdzie nie zauważyłem, że to JEDYNE rozwiązanie. To tylko jedna
                                              z
                                              > dróg. A, że Ty sobie wmawiasz, że inni tak myślą, to sorry.

                                              Skoro negujecie inne... wniosek nasuwa się sam.
                                              • vegge Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 09.10.02, 13:31

                                                > A ja np. ratuję konia od rzeźni. Jak dobrze pójdzie, to źrebak trafi na
                                                > hipoterapię dla niepełnosprawnego dziecka.
                                                jak dobrze poczuc sie lepszym bo robi sie cos konkretnego :-
                                                ))))))))))))))))))))))))))). nie obraz sie, ale znam wielu ludzi ktorzy robia o
                                                wiele wiecej i jakos nie uwazaja tego za niesamowity wyczyn

                                                > nie działanie, to zaniechanie, czyli najłatwiejsza linia oporu, która nijak
                                                >nie
                                                > powinna dawać satysfakcji człowiekowi walczącemu o prawa zwierząt, a wam
                                                >jakoś daje.
                                                ech, ten argument kazdy juz 50 razy rozdrapywal na kazda strone. po pierwsze
                                                NIE WIESZ co kazdy z nas robi oprocz tego ze nie je miesa. po drugie (to juz
                                                apropos tych podrecznikow) to co tam jest opisane to wlasnie ta "humanitarna"
                                                metoda uboju. jak to wyglada w praktyce, to juz inna sprawa. walka o zmiane na
                                                tym polu jest o tyle trudna ze wlasciwie nie ma alternatywy (nie bede sie
                                                rozpisywac dlaczego-mozesz napisac do mnie na priv jesli rzeczywiscie cie to
                                                interesuje) :-). skad wiesz ze to nam DAJE SATYSFAKCJE? nikt tego nie napisal.

                                                > Wściekam się jedynie za fanatyzm i nieuzasadnione poczucie wyższości. A
                                                >sądząc po tym, że parę razy już mnie tu błotem obrzucono, to wy wściekacie
                                                >się, bo mam
                                                > inny punkt widzenia.
                                                fanatyzm? kto tu jest fanatykiem? kto sie wywyzsza? jak to sie mowi "kto jest
                                                bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem" :-)

                                                > A widziałeś kiedyś, jak się łapie kurę? Wszystkie się chowają i mają
                                                nadzieję,
                                                > że tym razem nie na nie padnie.
                                                ty piszesz o chowie na wsi. hodowla intensywna wyglada troche inaczej. chyba
                                                wiesz jak? nie oszukuj sie ze kazde zwierze mialo takie dobre zycie jak ta
                                                kura.

                                                > Skoro negujecie inne... wniosek nasuwa się sam.
                                                zacytuj kto i kiedy zanegowal inne? czy to nie jest obrzucanie blotem? kazdy
                                                dziala tak jak potrafi.

                                                ogolnie zgadzam sie z sanveanem. popatrz na nas jak na ludzi. dzialamy tak jak
                                                potrafimy i robimy to z pobudek wynikajacyh z naszej wrazliwosci i naszego
                                                swiatopogladu. nikt nie bedzie ci wypominal tego zrebaka, chociaz co to jest
                                                przy 80 000 koni rocznie? i co to zmieni tak naprawde? nie jestem zlosliwa, po
                                                prostu smuci mnie to ze tak sie do nas odnosisz :-(.
                                                • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 09.10.02, 15:57
                                                  > jak dobrze poczuc sie lepszym bo robi sie cos konkretnego :-
                                                  > ))))))))))))))))))))))))))). nie obraz sie, ale znam wielu ludzi ktorzy robia
                                                  o wiele wiecej i jakos nie uwazaja tego za niesamowity wyczyn

                                                  sanvean zapytał co konkretnie robię i to podałam mu jako przykład. Co robię
                                                  poza tym - nie będę się tym chwalić, to nie powód do żądania dla siebie medali.
                                                  Sarkazm i argument z twojej strony totalnie chybiony.

                                                  > ech, ten argument kazdy juz 50 razy rozdrapywal na kazda strone. po pierwsze
                                                  > NIE WIESZ co kazdy z nas robi oprocz tego ze nie je miesa.

                                                  Parę razy ujrzałam tu stwierdzenie typu: "przynajmniej tyle robię" z czego dla
                                                  mnie wynika, że nic więcej.

                                                  po drugie (to juz
                                                  > apropos tych podrecznikow) to co tam jest opisane to wlasnie ta "humanitarna"
                                                  > metoda uboju. jak to wyglada w praktyce, to juz inna sprawa. walka o zmiane
                                                  na
                                                  > tym polu jest o tyle trudna ze wlasciwie nie ma alternatywy (nie bede sie
                                                  > rozpisywac dlaczego-mozesz napisac do mnie na priv jesli rzeczywiscie cie to
                                                  > interesuje) :-).

                                                  A czego się dowiem? Że nic się da zrobić, to nie róbmy?

                                                  > skad wiesz ze to nam DAJE SATYSFAKCJE? nikt tego nie napisal.

                                                  I jeśli wam wegetarianizm nie daje satysfakcji, to dlaczego go stosujecie? Za
                                                  karę?

                                                  > fanatyzm? kto tu jest fanatykiem? kto sie wywyzsza? jak to sie mowi "kto jest
                                                  > bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem" :-)

                                                  I nawzajem, na siebie popatrz. Powtórzę jeszcze raz: nigdzie nie twierdzę, że
                                                  znam jedyną właściwą receptę na życie. A to, co mnie drażni, to właśnie takie
                                                  przekonanie u innych ludzi.

                                                  > ty piszesz o chowie na wsi. hodowla intensywna wyglada troche inaczej. chyba
                                                  > wiesz jak? nie oszukuj sie ze kazde zwierze mialo takie dobre zycie jak ta
                                                  > kura.

                                                  Owszem, wiem. Dlatego ograniczam się do wiejskiej. Widzisz, ja naprawdę nie mam
                                                  nic przeciwko wegetarianizmowi (patrząc na to, co jem ostatnio, to w zasadzie
                                                  jestem semi-wege), tylko złoszczą mnie ci wegetarianie, którzy twierdzą, że
                                                  wegetarianizm jest jedyną właściwą drogą życia, wszystkie inne są be, a oni są
                                                  przez to lepsi od innych. Tak przy okazji: gdzieś tutaj przeczytałam wypowiedź
                                                  wegetarianki, która stwierdziła, że jajka to je TYLKO OD KUR Z HODOWLI, bo ją
                                                  mdli, jak pomyśli, że może być zapłodnione. Dziwna niekonsekwencja.

                                                  > zacytuj kto i kiedy zanegowal inne? czy to nie jest obrzucanie blotem? kazdy
                                                  > dziala tak jak potrafi.

                                                  A choćby ty w stosunku do mnie w wątku "do mięsożerców.." stosowałaś wobec mnie
                                                  ton, delikatnie to ujmując, bardzo wywyższający się.

                                                  > ogolnie zgadzam sie z sanveanem. popatrz na nas jak na ludzi. dzialamy tak
                                                  jak
                                                  > potrafimy i robimy to z pobudek wynikajacyh z naszej wrazliwosci i naszego
                                                  > swiatopogladu. nikt nie bedzie ci wypominal tego zrebaka, chociaz co to jest
                                                  > przy 80 000 koni rocznie? i co to zmieni tak naprawde? nie jestem zlosliwa,
                                                  po
                                                  > prostu smuci mnie to ze tak sie do nas odnosisz :-(.

                                                  A wy do mnie? Ja też jestem człowiekiem i robię, co mogę. A co mnie wkurwia, to
                                                  wypisałam ci powyżej. Jeśli nie podlegacie pod tę kategorię, to w zasadzie
                                                  dyskutujecie ze mną niepotrzebnie.
                                                  • vegge Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 09.10.02, 17:16
                                                    > sanvean zapytał co konkretnie robię i to podałam mu jako przykład. Co robię
                                                    > poza tym - nie będę się tym chwalić, to nie powód do żądania dla siebie
                                                    medali.
                                                    >
                                                    > Sarkazm i argument z twojej strony totalnie chybiony.
                                                    dlaczego chybiony :P. nie jestem sarkastyczna-ja naprawde bardzo sie ciesze ze
                                                    to robisz. po prostu nie lubie (jak zreszta i ty) wypominania moich dzialan czy
                                                    ich braku

                                                    > A czego się dowiem? Że nic się da zrobić, to nie róbmy?
                                                    alez robmy! to nie o to chodzi ze nie da sie zrobic, moze sie da. ale powiedzmy
                                                    sobie szczerze kto bedzie potem jadl to mieso? obecne metody sa takie a nie
                                                    inne zeby mieso nadawalo sie do obrobki i przechowywania przy minimalizacji
                                                    cierpienia.

                                                    > I jeśli wam wegetarianizm nie daje satysfakcji, to dlaczego go stosujecie? Za
                                                    > karę?
                                                    zeby miec czyste sumienie :P. a tak naprawde to ja robie to z wewnetrznego
                                                    nakazu. za kare to musialabym jesc mieso :-)))))))))))))

                                                    > I nawzajem, na siebie popatrz. Powtórzę jeszcze raz: nigdzie nie twierdzę, że
                                                    > znam jedyną właściwą receptę na życie. A to, co mnie drażni, to właśnie takie
                                                    > przekonanie u innych ludzi.
                                                    ja tez tak nie twierdze :-)))))))))). i staram sie tak nie zachowywac :-)


                                                    > Owszem, wiem. Dlatego ograniczam się do wiejskiej. Widzisz, ja naprawdę nie
                                                    mam
                                                    >
                                                    > A choćby ty w stosunku do mnie w wątku "do mięsożerców.." stosowałaś wobec
                                                    mnie ton, delikatnie to ujmując, bardzo wywyższający się.
                                                    przeczytalam swoje wypowiedzi tam i nie wiem ktora podlega pod ta kategorie :-
                                                    (. moze jestem zbyt zadufana w sobie, albo pomylilas mnie z kims innym :-).

                                                    > A wy do mnie? Ja też jestem człowiekiem i robię, co mogę. A co mnie wkurwia,
                                                    to wypisałam ci powyżej. Jeśli nie podlegacie pod tę kategorię, to w zasadzie
                                                    > dyskutujecie ze mną niepotrzebnie.
                                                    to zdanie mi sie podoba :-)))))))))))))
                                                    pozdrawiam Anka
                                            • emka_waw Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 09.10.02, 11:45
                                              I jeszcze jedna refleksja przyszła mi do głowy: napisałeś o tych ilościach
                                              paszy potrzebnych do wykarmienia jednej krowy itd. Załóżmy sytuację, że spełnił
                                              się wasz cud i ludzie zaczęli jeść tylko rośliny. Fajnie. Z twoich obliczeń
                                              wychodzi, że mniej pól będziemy potrzebować na uprawę tych roślin które zjemy,
                                              niż na wykarmienie zwierząt, które byśmy zjedli. Tylko, tak na moje oko
                                              (popraw, jeśli się mylę) dotyczy to jedynie intensywnej hodowli bydła. A co z
                                              hodowlą ekstensywną, dominującą np. w USA na Wielkich Równinach? Żeby tam
                                              wygospodarować pola uprawne pod rośliny zastępujące nam białko zwierzęce,
                                              należałoby zająć część pastwisk, na których teraz hoduje się bydło. A co z
                                              bydłem? Bo albo zaczęłoby padać z głodu, bo my byśmy zajęli mu pastwiska, albo
                                              trzeba by było je stamtąd usunąć - jak i dokąd? Na tej planecie jest 6
                                              miliardów
                                              ludzi, i trochę jakby miejsca brakuje. Bo chyba nie wybić?
    • furia3 Re: semiwegetarianizm - dlaczego? 24.09.02, 10:35
      nie wiem jak innym semiwegetarianom, ale mi czerwone mięso po prostu nie smakuje
      każdy znajomy dokłada do tego jakaś ideologię.
      ludzie sie o mnie martwią, pytają o powody.Gdyby jednak zamiast mięsa nie
      smakowałyby mi pomidory nikt nie zwracałby uwagi
      gdzie jest sprawiedliwość na tym świecie
      • paskwalina Re: semiwegetarianizm - dlaczego? 24.09.02, 17:25
        Ja także nigdy nie lubiłam czerwonego mięsa, ale rodzinka zawsze uważała, ze
        jestem taka bladziutka i chudziutka i ładowała we mnie szynki itp:( Jak w koncu
        poszłam do ogólniaka to się zbuntowałam:) I teraz nie musze jeść czegoś czego
        nie lubię a i moje zdrowie na tym skorzystało:)

        PS Mam kolegę, który nienawidzi warzyw i owoców... je tylko mięso + jakiś
        chleb, kasza. Nikt nie uważa tego za dziwne... :)
        Pozdrawiam
    • Gość: Syrenka Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.02, 23:43
      Mysle, ze kazdy krok jest dobry - czy to wzgledy zdrowotne czy etyczne, zawsze
      jakies zycie jest ocalone, lepsza jest Twoja postawa, choc nie powiem, zebym
      byla za takim rozwiazaniem - niz postawa miesozercy, ktory pakuje w siebie
      wszystko co mu dadza i bez zastanowienia. Poza tym piszesz, ze chcesz w
      przyszlosci przestac jesc zwierzeta - wobec tego zycze powodzenia no i aby ta
      przyszlosc nastala niebawem. :-))) Odpowiednio zbilansowana dieta wege nie moze
      Ci zaszkodzic, jak juz gdzies wspominalam mam znajomych ktorzy nigdy w swoim
      zyciu nie jedli ani ryby ani zadnej innej istotki, a anemikami nie sa, nawet
      uprawiaja sporty i pracuja fizycznie.
      p.s. a jak chcesz sie do tej decyzji zmobilizowac, zapraszam na stronke
      www.syrenka.cxa.de na link "rybolostwo".
      • paskwalina Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 28.09.02, 14:06
        > Poza tym piszesz, ze chcesz w
        > przyszlosci przestac jesc zwierzeta - wobec tego zycze powodzenia no i aby ta
        > przyszlosc nastala niebawem. :-)))
        Wydaje mi się, że będe semiwegetarianką jeszcze przez jakis czas z bardzo
        prostego względu - rodzina... Babcia i tak nie może zrozumieć czemu nie
        jem "pysznego" baleroniku, a tata chodzi wręcz w światecznym nastroju, kiedy
        zjem kawałek ryby... A że narazie mieszkam z rodzicami to wolę żyć z nimi w
        stosunkach względie pokojowych:)

        >Odpowiednio zbilansowana dieta wege nie moze
        > Ci zaszkodzic,
        Właśnie odpowiednio zbilansowana... I w tym problem, bo na to trzeba poświęcić
        więcej czasu, którego mi bardzo brakuje:)
        Dzięki za odpowiedź i słowa otuchy:)

        Pozdrawiam
        • sanvean Re: semiwegetarianizm - co o nim sądzicie? 30.09.02, 14:44
          paskwalina napisał(a):
          > Wydaje mi się, że będe semiwegetarianką jeszcze przez jakis czas z bardzo
          > prostego względu - rodzina... Babcia i tak nie może zrozumieć czemu nie
          > jem "pysznego" baleroniku, a tata chodzi wręcz w światecznym nastroju, kiedy
          > zjem kawałek ryby... A że narazie mieszkam z rodzicami to wolę żyć z nimi w
          > stosunkach względie pokojowych:)

          no, to z pewnością jest poważny problem. Dopóki nie przekonasz rodziny, że
          krzywdy sobie nie zrobisz, to raczej rzeczywiście będzie Ci ciężko.

          > >Odpowiednio zbilansowana dieta wege nie moze
          > > Ci zaszkodzic,
          > Właśnie odpowiednio zbilansowana... I w tym problem, bo na to trzeba
          > poświęcić więcej czasu, którego mi bardzo brakuje:)

          Tak naprawdę to te bilansowanie jest nieco przereklamowane i przy jedzeniu
          nabiału i jajek i względnej różnorodności potraw krzywdę naprawdę ciężko sobie
          zrobić.

          sanvean
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka