Jak to jest z tym mlekiem krowim?

23.10.02, 18:03
I nie tylko krowim zreszta. Rozumiem, ze nie powinnismy spozywac mleka
krowiego, bo nie jest ono przeznaczone dla nas. Tak? Ale przeciez pijac mleko
krowie nie czynimy jej krzywdy, nie sprawiamy jej bolu.

Zatem jedynym powodem, dlaczego nie mielibysmy pic mleka jest to, ze jest ono
przeznaczone dla cielaka. Idac wiec tym tokiem rozumowania moge podejrzewac,
ze jak krowa wykarmi juz tego cielaka (bo przeciez w pewnym momencie cielak
zaczyna jesc normalnie, prawda?) to mozemy juz taka krowe doic? No bo
przeciez, czy mamy ja zostawic na polu z obrzmialymi wymionami, zeby ryczala
(czytaj: cierpiala)? A co jezeli krowa ma wiecej mleka niz potrzeba
cielakowi? Chyba moze sie z nami podzielic prawda?

Dochodzac do sedna. O ile sie orientuje to kiedy krowa rodzi cielaka to on
sie normalnie odzywia jej mlekiem - taka jest powszechnie stosowana praktyka.
Nikt na sile nie odrywa cielaka od jej piersi aby napoic nas - ludzi.

No niech mi ktos powie jak to z tymi krowami jest bo sie pogubilam. Dlaczego
nie mozemy pic mleka?
    • Gość: doku Odrywa się i zabija, bo cielaków rodzi się zbyt... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 23.10.02, 18:25
      brenya napisała:

      > Nikt na sile nie odrywa cielaka od jej piersi aby napoic nas - ludzi.

      ... dużo. A bez rodzenia cielaków krowy nie chcą dawać tyle mleka.

      Oczywiście normalnie na wsi tych zbrodniczych praktyk nie stosowano, ale w
      specjalistycznych gospodarstwach mlecznych cielaki są zabijane i utylizowane,
      bo ich zwłoki na nic się nie przydają, jest ich tak dużo.
      • Gość: paul Re: Odrywa się i zabija, bo cielaków rodzi się zb IP: *.coolnet.pl / *.waw.ppp.coolnet.pl 17.11.02, 12:52
        Nie rozumiem:
        Albo zwłoki cielaków na nic się nie przydają, albo są utylizowane (czyli
        wykorzystywane) do czegos.?
        • Gość: doku Utylizacja z powodów higienicznych i ochrony środo IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 19.11.02, 17:12
          Gość portalu: paul napisał(a):

          > Albo zwłoki cielaków na nic się nie przydają, albo są utylizowane

          natomiast nie przydają się do celów konsumpcyjnych ani na skóry ... To był
          skrót myślowy.
    • konvi Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 23.10.02, 20:53
      Może i rzeczywiście ktoś mleka nie pije, bo są zabijane
      cielaki. ALe chyba ważniejszym argumentem jest fakt, że
      od trzeciego, czy czwartego roku życia człowiek traci
      możliwość przyswajania sobie w pełni laktozy. Poza tym
      takie mleko ma inne jeszcze wady. A kupowane w kartonach
      UHT to taka biała woda, bez żadnych wartości. Ale już
      mleko potraktowane odpowiednimi bakteriami, w postaci
      jogurtu jest już nie tylko niegroźne, ale wręcz zdrowe. I
      o to chodzi w życiu!
      • brenya Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 24.10.02, 11:25
        Ale przeciez mleko pic trzeba - wapn dobrze wplywa na kosci, zeby. Nie pijac
        mleka nie mamy nawet szansy na zdrowe zeby i unikniecie osteoporozy! Co zatem
        mamy pic?
        • Gość: doku Wapń z mleka jest źle przyswajany IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 24.10.02, 12:39
          brenya napisała:

          > Ale przeciez mleko pic trzeba - wapn dobrze wplywa na kosci, zeby. Nie pijac
          > mleka nie mamy nawet szansy na zdrowe zeby i unikniecie osteoporozy!

          To kompletna bzdura. Jest już udowodnione, że nadmiar mleka zwiększa
          zachorowalność na osteoporozę u ludzi młodych, a picie mleka nie pomaga chorym,
          ale przyspiesza postępy choroby. Nadmiar wapnia w płynach ustrojowych zmusza
          organizm do obrony poprzez wypłukiwanie. Ubocznym tego efektem jest odwapnienie
          kości. Stężenie wapnia musi być mniejsze niż np. stężenie fosforu, aby organizm
          mógł włączyć mechanizmy przyswajania go i odkładania w kościach.

          Organizm (geny) postrzega wapń jako element równowagi kwasowo-zasadowej i
          elektrolitycznej w płynach ustrojowych, a na kości patrzy z tego punktu
          widzenia, jako zapas wapnia na czarnę godzinę. Organizm karmiony mlekiem
          przestaje dbać o ten magazyn, bo widzi, że jest on mu niepotrzebny.
        • sanvean Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 24.10.02, 13:15
          brenya napisała:

          > Ale przeciez mleko pic trzeba - wapn dobrze wplywa na kosci, zeby. Nie pijac
          > mleka nie mamy nawet szansy na zdrowe zeby i unikniecie osteoporozy! Co zatem
          > mamy pic?

          Jeśli już musisz przyjmować wapń w płynie, to polecam wodę mineralna.
          Przeciętna woda mineralna zwiera mniej więcej połowę wapnia, jaki zawiera
          ta sama ilość mleka.
          Ale poza tym pełno wapnia znajduje się w róznych warzywach (b. dużo w
          pietruszce) czy orzechach.

          sanvean
          • brenya Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 24.10.02, 17:58
            sanvean napisał:


            > Jeśli już musisz przyjmować wapń w płynie, to polecam wodę mineralna.
            > Przeciętna woda mineralna zwiera mniej więcej połowę wapnia, jaki zawiera
            > ta sama ilość mleka.

            Nie no chyba nie mowisz powaznie! Ilosci mikroelementow w wodzie sa sladowe i w
            zaden sposob nie moga byc zrodlem ani wapnia, ani zadnego innego pierwiastka.
            Obliczylam wlasnie, ze zawartosc wapnia w wodzie stanowi 0,004% natomiast w
            mleku ok. 0,2%, czyli 50 razy wiecej. Musialbys wypic 50 litrow wody mineralnej
            dziennie (co w zaden sposob nie jest mozliwe) aby przyjac dawke wapnia zawarta
            w 1 litrze mleka!

            I nie zgadzam sie z Twoim przedmowca jakoby wapn byl PRZYCZYNA osteoporozy.
            Chcialabym zobaczyc jakies opracowanie naukowe na ten temat. Osteoporoza
            poglebia sie w wieku starszym w wyniku zmniejszonego wchlaniania wapnia (w
            wyniku spadku produkcji hormonow), dlatego kobietom zaleca sie picie mleka w
            mlodosci. A ze mleko powoduje osteoporoze to jest naprawde jakas bzdura. Wybacz.
            • vegge Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 25.10.02, 09:39
              >A ze mleko powoduje osteoporoze to jest naprawde jakas bzdura. Wybacz
              Czytalam o badaniach, ktore wskazywaly ze wapn jest "wyplukiwamy" z organizmu
              jesli dieta jest bogata w bialko. Jesli Cie to ciekawi to jak bede w domu
              sproboje znalezc ten artykul. Pozatym spotkalam sie z opinia (tez jakis art.
              naukowy) ze osteoporozie najlepiej zapobiega... aktywnosc fizyczna :-). Ach, ci
              naukowcy. :-D

              • brenya Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 25.10.02, 11:46
                vegge napisała:

                > >A ze mleko powoduje osteoporoze to jest naprawde jakas bzdura. Wybacz
                > Czytalam o badaniach, ktore wskazywaly ze wapn jest "wyplukiwamy" z organizmu
                > jesli dieta jest bogata w bialko. Jesli Cie to ciekawi to jak bede w domu
                > sproboje znalezc ten artykul. Pozatym spotkalam sie z opinia (tez jakis art.
                > naukowy) ze osteoporozie najlepiej zapobiega... aktywnosc fizyczna :-). Ach,
                ci
                >
                > naukowcy. :-D
                >

                Poszperalam wczoraj w internecie i natknelam sie jedynie na jeden artykul dosc
                nawiedzonego pana (wegetarianina, choc, od razu uprzedzam, w zaden sposob nie
                utozsamiam tych dwoch pojec :)) o tym wlasnie, ze spozywanie bialka wyplukuje
                wapn z organizmu. Nie bylo to jednak zadne powazne opracowanie naukowe, a
                jedynie artykulacja pogladow autora majaca poprzec teze, jakoby bialko
                zwierzece, zwlaszcza pochodzace z miesa bylo dla ludzi szkodliwe. Takie sobie
                bajanie, gadu, gadu. Na zasadzie - podam Wam jeszcze jeden "niepodwazalny"
                dowod na szkodliwosc miesa.

                Pan stwierdzil, ze kobiety wegetarianki nie choruja na osteoporoze (chcialabym
                zobaczyc badania!), oraz przytoczyl opis eksperymentu, w ktorym grupie kobiet
                wegetarianek i niewegetarianek podawano mleko i sprawdzano, czy ma ono wplyw na
                ich osteoporoze. Oczywiscie Panu w badaniu wyszlo, ze kobiety miesozerne pijac
                mleko jeszcze bardziej podupadaly na zdrowiu. Ach, niedobre mieso!

                To badanie niestety nie obala teorii, ze w mlodosci kumulujemy w organizmie
                zapasy wapnia (proces ten trwa az do okolo wieku 30 lat), po czym wapn ten
                stopniowo z naszych kosciu ucieka - tak twierdzi zdaje sie zdecydowana
                wiekszosc naukowcow, a Swiatowa Organizacja Zdrowia zaleca doroslym picie 2
                szklanek odtluszonego mleka dziennie (dzieciom dwa razy wiecej). Ci ktorzy nie
                przyswajaja laktozy powinni pic jogurty i inne takie.

                Dziwaczna mi sie wydaje teoria jakoby nadmiar wapnia byl przyczyna zachwiania
                rownowagi w organizmie i prowadzil do wyplukiwania wapnia z kosci. W jaki
                sposob bowiem ten wapn w tych kosciach sie znalazl pozostaje dla mnie zagadka.

                Jest dokladnie odwrotnie. Niedobor wapnia sprawia, ze organizm "czerpie" z
                zapasow i pobiera wapn z kosci i zebow. I jest to zupelnie logiczne moim
                zdaniem.


                Dlatego moim zdaniem - pijmy mleko, moi drodzy ;)
                • Gość: doku Wyjaśniłem to precyzyjnie wyżej IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 25.10.02, 15:00
                  brenya napisała:

                  > W jaki sposob bowiem ten wapn w tych kosciach sie znalazl
                  > pozostaje dla mnie zagadka.

                  Przypomnę, że kości są magazynem wapnia, tak jak sadło jest magazynem tłuszczu.
                  Częste, regularne dostawy powodują, że magazyny stają się zbędne.
                  • brenya Re: Wyjaśniłem to precyzyjnie wyżej 25.10.02, 17:35
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > Przypomnę, że kości są magazynem wapnia, tak jak sadło jest magazynem
                    tłuszczu.
                    >
                    > Częste, regularne dostawy powodują, że magazyny stają się zbędne.


                    I tu nie masz troszke racji. Kosciec tworzy sie do ok. 30 roku zycia, wiec na
                    zdrowy rozum dopoki ten proces trwa nalezy dostarczac organizmowi jak najwiecej
                    wapnia. Im wiecej wapnia, tym kosci i zeby twardsze i zdrowsze na stare lata.
                    Zgodnie z zasada, ze czym skorupka za mlodu...

                    Przeciez to jest zupelnie logiczne! Tylko prosze nie pisz mi, ze wapn wcale nie
                    jest potrzebny do budowy kosci i zebow. Prosze!
                    • vegge Re: Wyjaśniłem to precyzyjnie wyżej 25.10.02, 21:07
                      oczywiscie ze masz racje z wapniem, on jest potrzebny i rzeczywiscie wazne jest
                      dostarczanie go w duzych ilosciach w mlodym wieku (wtedy kiedy ksztaltuje sie
                      kosciec). Ale nikt nie powiedzial ze mleko jest jedynym slusznym jego zrodlem :-
                      ). Pozatym zawsze nalezy brac pod uwage ze nigdy nie jemy wapnia w postaci
                      czystego pierwiastka tylko razem z innymi skladnikami pokarmowymi i one tez
                      maja wplyw np.: na przyswajalnosc wapnia.
                      A co artykulow, to oczywiscie nie chodzilo mi o nawiedzonych wegetarian :-).
                      Zalaczam linki do bardziej wiarygodnych zrodel :-)(nie sugeruj sie nazwa 1
                      strony, tam jest przedruk art. z gazety)
                      www.vegansociety.com/content/articles/stimesmag_jul2002.htmlhttp://www.pcrm.org/health/Info_on_Veg_Diets/dairy.html
                      www.afpafitness.com/milkdoc.htm
                      A, jak zreszta przeczytac mozna w tym 1 art. wyniki badan mozna zinterpretowac
                      na 101 roznych sposobow :-).
                      pozdrawiam Anka
                      • vegge Re: Wyjaśniłem to precyzyjnie wyżej 26.10.02, 10:45
                        jeszcze raz linki bo mi sie cos zlaly :-)
                        www.vegansociety.com/content/articles/stimesmag_jul2002.html
                        www.pcrm.org/health/Info_on_Veg_Diets/dairy.html
                        www.afpafitness.com/milkdoc.htm
                    • Gość: doku Re: Wyjaśniłem to precyzyjnie wyżej IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 28.10.02, 13:17
                      brenya napisała:

                      > Kosciec tworzy sie do ok. 30 roku zycia, wiec na
                      > zdrowy rozum dopoki ten proces trwa nalezy dostarczac
                      > organizmowi jak najwiecej wapnia.

                      Z zastrzeżeniem, że dostarczamy też fosfor, witaminę D i inne składniki
                      konieczne do przyswojenia wapnia oraz (to jest najważniejsze) zachowania
                      równowagi elektrolitycznej w płynach ustrojowych, aby np. wszędzie było takie
                      jak trzeba ciśnienie osmotyczne oraz przewodzenie impulsów. Organizm reaguje na
                      zmiany we względnym stężeniu różnych elektrolitów i decyduje czy pobrać
                      brakujący wapń z kości, czy nadmiar zmagazynować w kościach, czy wydalić.

                      > Tylko prosze nie pisz mi, ze wapn wcale nie
                      > jest potrzebny do budowy kosci i zebow. Prosze!

                      Z naszego punktu widzenia, a także z punktu widzenia stosunkowo nowych (z
                      perspektywy ewolucyjnej) szlaków metabolicznych, jest potrzebny. Ale aby
                      zrozumieć co się dzieje w środku naszego ciała, nie wystarczy wiedzieć co jest
                      nam potrzebne. Trzeba wiedzieć, co jest najważniejsze z punktu widzenia potrzeb
                      naszego ciała ukształtowanych przez nasze geny, zaspokajanych przez
                      priorytetowe ścieżki metaboliczne.

                      Kłopot ze zrozumieniem gospodarki wapniem przez biologię klasyczną
                      (nieewolucyjną) brał się z tego, że wyobrażaliśmy sobie kości po prostu jako
                      funkcjonalny szkielet wewnętrzny naszego ciała i z tej perspektywy usiłowaliśmy
                      wyobrażać sobie "cele" naszego metabolizmu. Dopiero biologia ewolucyjna
                      otworzyła nam oczy na to, jakie są pierwotne funkcje kości. Okazało się, że
                      pierwotnie kości były sposobem neutralizacji śmieci, które trudno było wydalić
                      z organizmu - mechanizm zwapniania był mechanizmem obronnym izolującym odpady
                      (także wapniowe) od ciała, aby nie zatruło się ono odpadami. Dopiero później
                      złogi wapniowe przekształciły się u niektórych zwierząt w magazyny wapnia czy
                      elementy szkieletu wewnętrznego. Aby zrozumieć gospodarkę wapniem, musimy
                      zrozumieć także te pierwotne szlaki metaboliczne, które troszczą się o czystość
                      i właściwy skład naszych płynów ustrojowych - które mają w nosie nasze
                      wyobrażenie o tym, jak grube czy twarde powinny być kości, bo jakość naszych
                      kości jest nieporównanie mniej ważna niż jakość płynów w naszym ciele.

                      Istnieją oczywiście "niedawno" ukształtowane szlaki metaboliczne, które dbają o
                      jakość kości, gdyż jakość kości ma także pewne znaczenie dla zdrowia i
                      płodności kręgowców (szczególnie młodych), ale te szlaki muszą przegrać z
                      wymogami jakości płynów. Tak właśnie działa nadmiar mleka. Nadmiar wapnia w
                      płynach powoduje, że na najgłębszym, pierwotnym poziomie organizm widzi
                      zagrożenie śmiercią z powodu naruszenia równowagi płynów, więc zaczyna
                      lekceważyć wymagania jakościowe dotyczące kości, a koncentruje się niemal
                      całkowicie na wydalaniu nadmiaru wapnia, np. poprzez biegunki czy niepożądane
                      zwapnienia w różnych miejscach organizmu. Tak rozchwiany organizm może zacząć
                      kości traktować tylko jako niepotrzebny magazyn, a nawet jako złogi wapnia,
                      przeznaczone do usunięcia.

                      To są prawie niezbadane obszary naszego metabolizmu, ale jednego jesteśmy już
                      pewni: Istnieją w naszym organizmie systemy (zespoły genów), które w kościach
                      widzą tylko zbędne złogi i odpady. Wiemy, że w pewnych sytuacjach te systemy
                      przejmują kontrolę nad całą gospodarką wapniową. Wiemy że to jest główna
                      przyczyna osteoporozy. Wiemy, że nadmiar mleka wzmacnia te systemy, czasem
                      wywołując osteoporozę, czasem utrudnia jej leczenie, a czasem ułatwia (zwykle u
                      ludzi młodych).
                    • sanvean Co Wy wiecie o osteoporozie? ;-) 29.10.02, 17:01
                      brenya napisała:

                      > I tu nie masz troszke racji. Kosciec tworzy sie do ok. 30 roku zycia, wiec na
                      > zdrowy rozum dopoki ten proces trwa nalezy dostarczac organizmowi jak
                      > najwiecej wapnia. Im wiecej wapnia, tym kosci i zeby twardsze i zdrowsze na
                      > stare lata.

                      Nie wiem, czy wogóle wiecie, o czym prowadzicie dyskusję? Sorry, ale
                      osteoporoza nie polega na tym, że jest zbyt mało wapnia, ale właśnie ZBYT DUŻO!
                      Kości składają się nie z samego wapnia, ale również z koleganu - elastycznego
                      białka. Osteoporoza polega na tym, że włąśnie tego białka jest za mało, a
                      wapnia zbyt duzo, co powoduje, że kości są ZBYT TWARDE, a co za tym idzie,
                      kruche i podatne na złamania.

                      sanvean
                      • brenya Re: Co Wy wiecie o osteoporozie? ;-) 31.10.02, 11:42

                        > Nie wiem, czy wogóle wiecie, o czym prowadzicie dyskusję? Sorry, ale
                        > osteoporoza nie polega na tym, że jest zbyt mało wapnia, ale właśnie ZBYT
                        DUŻO!
                        > Kości składają się nie z samego wapnia, ale również z koleganu - elastycznego
                        > białka. Osteoporoza polega na tym, że włąśnie tego białka jest za mało, a
                        > wapnia zbyt duzo, co powoduje, że kości są ZBYT TWARDE, a co za tym idzie,
                        > kruche i podatne na złamania.
                        >
                        > sanvean


                        Ach to zaiste rewolucyjna teoria. Skad, przepraszam, czerpiesz ta wiedze? :))))

                        Osteoporoza zwiazana jest z utrata masy kostnej, co nazywane jest inaczej
                        ODWAPNIENIEM a nie odbialkowaniem :)

                        Na powaznie. Problem jest o wiele bardziej skomplikowany. Ponizej adres strony,
                        ktora zawiera bardzo wiele informacji na temat RODZAJOW osteoporozy. Warto
                        przeczytac. Naprawde.

                        antykoncepcja.mediweb.pl/diseases/vad02.php

                        I jeszcze ciekawostka: dlaczego ruch jest najwazniejszy w profilaktyce przeciw
                        osteoporozie? "Pierwszą wskazówkę wyjaśniającą mechanizmy wzrostu kośćca,
                        struktury kości oraz procesy naprawy kości dostarczyło w roku 1957 dwóch
                        uczonych japońskich Fakuda i Jasuda. Amerykanin Bassed doszedł niezależnie od
                        japończyków do podobnych wniosków. Zauważyli oni mianowicie zjawisko
                        piezoelektryczne w kościach. Nacisk na kości indukował niewielkie ładunki
                        ujemne podczas gdy rozciąganie kości wywołało powstanie prądów dodatnich. Te
                        delikatne wzbudzalne prądy sterują procesami wzrostu kości. Obciążenie
                        mechaniczne jest przekształcane na sygnały elektryczne, które gwarantują
                        rozbudowę (wzmocnienie) struktur kostnych dostosowujących się do optymalnych
                        obciążeń dla danego organizmu. Wiadomo bowiem, że tylko prawidłowo obciążone
                        kości zawierają prawidłowo ukształtowaną strukturę wewnętrzną. Rozpatrując
                        osteoporozę pod kątem powyższych faktów staje się jasne, że to przede wszystkim
                        brak ruchu będący zasadniczym symptomem społeczeństwa dobrobytu prowadzi do
                        osteoporozy. To wyjaśnia również dlaczego osteoporoza u ludzi aktywnie
                        uprawiających sport praktycznie się nie zdarza (...)".

                        Regards

                  • Gość: sebble Re: Wyjaśniłem to precyzyjnie wyżej IP: *.family4.net / 212.14.61.* 15.12.02, 04:29
                    Gość portalu: doku napisał(a):






                    > Przypomnę, że kości są magazynem wapnia, tak jak sadło jest magazynem
                    tłuszczu.


                    >


                    > Częste, regularne dostawy powodują, że magazyny stają się zbędne.




                    Czyli według ciebie im będę więcej jadł to będę miał mniejszy brzuch


                • Gość: Syrenka Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.dip.t-dialin.net 29.10.02, 17:18

                  tak twierdzi zdaje sie zdecydowana
                  > wiekszosc naukowcow, a Swiatowa Organizacja Zdrowia zaleca doroslym picie 2
                  > szklanek odtluszonego mleka dziennie (dzieciom dwa razy wiecej). Ci ktorzy
                  nie
                  > przyswajaja laktozy powinni pic jogurty i inne takie.


                  Akurat mam w domu ksiazke z najnowszymi orzeczaniemi WHO i mleko jak i mieso na
                  ostatniej konferencji w Rzymie, kiedy ustalano zasady zywienia i zalecane
                  dawki, i musze powiedziec, ze mleko i mieso znalazly sie w kategorii "dowolnej"
                  nie zas jak to bylo jeszcze pare lat temu w "zalecanej" czy "obowiazkowej". W
                  najnowszej piramidzie zdrowia, nie ma juz miesa obok straczkowych jakoby
                  stanowily jedna grupe, lecz jest wlasnie w kategorii zupelnie "dowolnej",
                  takiej jak lody, mleko, czekolada, cukier. To wielka zmiana. Ja od dziecka nie
                  pije mleka ani jogurtow, smietany i wrecz unikam serow, masla i tym podobnych
                  produktow, a wyniki mam swietne, takze nie interesuja mnie co mowia w tej
                  kwestii naukowcy, bo kiedy moje rowiesniczki cierpialy na rozne dolegliwosci i
                  lataly po dentystach, ja obiadalam sie orzechami i choc wykleta z rodziny, to
                  jednak zdrowa.
                  Dlatego moim zdaniem - decydujmy za siebie moi drodzy ;-)))

            • Gość: halina Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 02.11.02, 15:18
              Sanvean "troche" nieprecyzyjnie sie wyrazil. Nie chodzi o "przecietna"
              mineralke typu "Multivita", ktora ma rzeczywiscie wapnia (strzelam) kolo 50 mg
              w litrze, tylko o wody wysokozmineralizowane, ktore tego wapnia miewaja 300-500
              mg/litr (jest pare na rynku i to raczej ogolnodostepnych). To sie robi tak 25-
              40 procent tego co w mleku. Litr wody zamiast szklanki mleka to juz chyba do
              przyjecia?
              • sanvean Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 04.11.02, 18:47
                Gość portalu: halina napisał(a):

                > Sanvean "troche" nieprecyzyjnie sie wyrazil. Nie chodzi o "przecietna"
                > mineralke typu "Multivita", ktora ma rzeczywiscie wapnia (strzelam) kolo 50
                > mg w litrze, tylko o wody wysokozmineralizowane, ktore tego wapnia miewaja
                > 300-500 mg/litr (jest pare na rynku i to raczej ogolnodostepnych). To sie
                > robi tak 25-40 procent tego co w mleku. Litr wody zamiast szklanki mleka to
                > juz chyba do przyjecia?

                Może rzeczywiscie nieprecyzyjnie, ale nie sprawdzałem wszystkich wód.
                W kilku było właśnie sporo było. Bodajże Kryniczanka ma 580 mg/litr
                (mleko 1200 mg/litr).
                I o to dokładnie mi chodziło. ;-)

                sanvean
        • Gość: paul Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.coolnet.pl / *.waw.ppp.coolnet.pl 17.11.02, 12:57
          To dlaczego najwiecej osteoporozy jest w krajach o wysokim spozyciu nabialu, a
          w krajach azjatyckich, gdzie mleka prawie sie nie jada osteoporoza jest
          wlasciwie nieznana? Rzecz nie w tym, aby organizmowi dostarczyc wapnia, ale aby
          organizm mogl go przyswoic.
    • sanvean Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 24.10.02, 13:25
      brenya napisała:

      > I nie tylko krowim zreszta. Rozumiem, ze nie powinnismy spozywac mleka
      > krowiego, bo nie jest ono przeznaczone dla nas. Tak? Ale przeciez pijac mleko
      > krowie nie czynimy jej krzywdy, nie sprawiamy jej bolu.

      o ile jest to taka wiejska krówka, która stoi sobie na polu, to masz racje.
      Niestety mleko kupowane w sklepie pochodzi najczęściej z mleczarni
      przemysłowych, w których krowa jest tylko żywą maszyną produkcyjną. Stoi cały
      czas w małej, ciasnej zagródce, z podłączoną mechaniczną dojarką. W
      ekstremalnych sytuacjach pod ciężarem wymion krowom łamią się nogi, bo
      wypłukane z wapnia kości nie są już w stanie utrzymać takiego ciężaru.

      > Zatem jedynym powodem, dlaczego nie mielibysmy pic mleka jest to, ze jest ono
      > przeznaczone dla cielaka. Idac wiec tym tokiem rozumowania moge podejrzewac,
      > ze jak krowa wykarmi juz tego cielaka (bo przeciez w pewnym momencie cielak
      > zaczyna jesc normalnie, prawda?) to mozemy juz taka krowe doic? No bo
      > przeciez, czy mamy ja zostawic na polu z obrzmialymi wymionami, zeby ryczala
      > (czytaj: cierpiala)?

      Jeśli kończy karmienie, to kończy jej się mleko. Poza tym takie sielskie
      obrazki, krówki karmiacej i wychowującej cielaczka należą już do rzadkości.
      Teraz jest biznes. Krowa ma dawać dużo mleka, trzeba więc ją często zacielać, a
      cielaczki nie spędzają przy mamie dużo czasu, bo albo od razu idą do rzeźni,
      albo po paru dniach, jak wypiją siarę, zaczyna się je tuczyć sztucznym mlekiem.

      > Dochodzac do sedna. O ile sie orientuje to kiedy krowa rodzi cielaka to on
      > sie normalnie odzywia jej mlekiem - taka jest powszechnie stosowana praktyka.

      to nie jest powszechnie stosowana praktyka. Takie coś możesz spotkać tylko na
      wsi, gdzie rolnik nie produkuje mleka na sprzedaż, ale na własne potrzeby.

      > Nikt na sile nie odrywa cielaka od jej piersi aby napoic nas - ludzi.

      niestety tak.

      > No niech mi ktos powie jak to z tymi krowami jest bo sie pogubilam. Dlaczego
      > nie mozemy pic mleka?

      A po co?
      Mleko jest przereklamowane. Koniecznośc jego spożywania należy do takich samych
      starych mitów jak "jedz mięso, by mieć siłę"

      sanvean
      • emka_waw Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 24.10.02, 14:24
        > Jeśli kończy karmienie, to kończy jej się mleko.

        Na własne oczy stwierdziłam, że to nie jest prawda. Krowa, która się raz
        ocieliła, jest już zawsze mleczna.
        • Gość: doku Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 24.10.02, 15:37
          emka_waw napisała:

          > Na własne oczy stwierdziłam, że to nie jest prawda. Krowa, która się raz
          > ocieliła, jest już zawsze mleczna.

          Ale nie daje tylu tysięcy litrów ile może, gdy co jakiś czas rodzi. To kwestia
          wydajności, a nie niemożności. Nasz miły S. (zbyt trudny ma nik) był tylko
          niezbyt ścisły.
          • emka_waw Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 24.10.02, 15:52
            Wyraźnie napisał, że jeśli krowa kończy karmienie to kończy się jej mleko. To
            nie jest prawda. Czy daje akurat mniej czy więcej tego mleka, to kwestia tutaj
            drugorzędna, nie dojona krowa po prostu potwornie cierpi.

            > Ale nie daje tylu tysięcy litrów ile może, gdy co jakiś czas rodzi. To
            kwestia
            > wydajności, a nie niemożności. Nasz miły S. (zbyt trudny ma nik) był tylko
            > niezbyt ścisły.
            • Gość: doku Nie po to powstały wielkie gospodarstwa mleczne... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 24.10.02, 16:17
              emka_waw napisała:

              > nie dojona krowa po prostu potwornie cierpi.

              ... aby krowy nie cierpiały. Powstały po to, aby zmusić krowy do ciągłego
              rodzenia cieląt, aby dawały jeszcze więcej mleka ludziom, zamiast swoim
              cielakom. Jeżeli krowie pozwala się wykarmić i wychować dziecko, to picie jej
              mleka nie jest moralnym złem, chociaz nadal jest złem z punktu widzenia ochrony
              przyrody.
              • emka_waw Re: Nie po to powstały wielkie gospodarstwa mlecz 24.10.02, 16:55
                > ... aby krowy nie cierpiały. Powstały po to, aby zmusić krowy do ciągłego
                > rodzenia cieląt, aby dawały jeszcze więcej mleka ludziom, zamiast swoim
                > cielakom

                Pod tym względem całkowicie się z tobą zgadzam. Osobiście mleko z kartonu
                omijam szerokim łukiem, natomiast kocham wypić takie wiejskie, świeżutko
                udojone, cieplutkie. Mniam.
                • sanvean Re: Nie po to powstały wielkie gospodarstwa mlecz 04.11.02, 19:16
                  emka_waw napisała:

                  > Pod tym względem całkowicie się z tobą zgadzam. Osobiście mleko z kartonu
                  > omijam szerokim łukiem, natomiast kocham wypić takie wiejskie, świeżutko
                  > udojone, cieplutkie. Mniam.

                  Grunt to nie widzieć, co zrobili z cielaczkiem... mniam...

                  I Tobie i innym polecam lekturę książki "Milcząca Arka"
                  Fragment znajdziecie tu:
                  www.seva.sotiko.pl/vege/mleko.html
                  sanvean
                  • emka_waw Re: Nie po to powstały wielkie gospodarstwa mlecz 05.11.02, 10:19
                    Mam do ciebie prośbę, jak już chcesz opowiadać mi, to chociaż czytaj dokładnie
                    moje posty. Mleko też biorę ze wsi, z tego samego gospodarstwa, a tam zwierząt
                    do rzeźni nikt nie hoduje, co już nie raz (i nie dwa) pisałam. Wszystkie
                    cielaki tych krów, a wiele ich nie było, są albo obok nich w oborze, albo
                    zostały sprzedane do innych gospodarstw jako krowy mleczne, lub byki rozpłodowe
                    (konkretnie jeden).

                    Za lekturę dziękuję, ale ja naprawdę ten temat znam, właśnie dlatego przestałam
                    żywić się mięsem pochodzącym z farm hodowlanych.
            • Gość: halina Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 24.10.02, 18:09
              emka_waw napisała:

              >nie dojona krowa po prostu potwornie cierpi.
              >
              Bo produkcja mleka polega na dostosowaniu podazy do popytu - im wiecej bedzie
              sciagane (przez cielaka i w trakcie dojenia),tym wiecej krowa produkuje. Krowa
              niedojona w ogole nie produkowalaby "za duzo" mleka, a tylko tyle, zeby
              wykarmic ciele. Zwiekszanie i zmniejszanie produkcji nastepuje oczywiscie
              stopniowo, bo to jednak zywa istota nie maszyna. Jesli np. karmiacej krowie
              zabierze sie cielaka, to oczywiscie bedzie ona cierpiec z powodu przepelnionych
              wymion i trzeba ja doic. W naturze u jakiejsc pra-krowy odbywalo sie to tak, ze
              najpierw karmila tego malucha, produkujac mleko pelna para, potem cielaczek
              zaczynal podskubywac trawke i w zwiazku z tym pil coraz mniej mleka, a w wyniku
              tego zmniejszala sie jego produkcja, az w koncu mloda krowka szla sobie od
              mamusi, a u ta przestawala dawac mleko. Az do nastepnego cielaczka.
              Mozesz sie skonsultowac z jakas kobieta, ktora karmila piersia (z krowa raczej
              nie pogadasz ;)), mechanizm jest taki sam. Jesli z jakiegos powodu przerwalaby
              karmienie nagle, to mialaby spore klopoty z przepelnionymi piersiami, bo duzej
              produkcji mleka nie da sie latwo zahamowac (ew. farmakologicznie, ale tez nie
              tak szybko) i przez jakis czas musialaby sciagac mleko, stopniowo coraz mniej.
              Jesli sciagalaby caly czas tak samo duzo, to moglaby jeszcze przez pare lat
              zaopatrywac mleczarnie ;)
              • emka_waw Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 25.10.02, 10:30
                Z tym, że ja tu o krowach, nie o kobietach mówię, przyrównywanie karmiącej
                matki do krowy jest dla mnie dość nie trafione. Aczkolwiek instytucja mamek
                istniała (i pewnie istnieje, bo mleko matki jest nie do zastąpienia), to ja
                jednak inaczej to postrzegam.

                Od lat dużo czasu spędzam w gospodarstwie wiejskim (żadna hodowla intensywna,
                uprzedzam pytanie), w którym oczywiście krowy są. I niestety, z tego co widzę,
                to co mówisz prawdą nie jest, krowa daje mleko niezależnie, czy ma tego cielaka
                czy nie, kwestia tylko ilości. Po prostu w naturze w momencie, kiedy jeden
                cielak szedłby, nazwijmy to, "na własny rozrachunek", ona rodziłaby już
                następnego, taka fizjologia. A potworne jest dla mnie, i dla ciebie pewnie też,
                dopuszczanie do rozrodu po to, żeby potem te cielaki zabijać (bo kto niby i za
                co miałby wykarmić takie stado? Krowa co roku rodzi), tak więc dojenie krowy
                pozwala unikać sytuacji rzezi cieląt, a krowie tylko przynosi ulgę. I dlatego
                nie uważam, żeby picie mleka od krowy, która sobie po łączce łazi i nie jest do
                rzeźni hodowana, było moralnie naganne.
                • Gość: halina Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.10.02, 19:15
                  emka_waw napisała:

                  > Z tym, że ja tu o krowach, nie o kobietach mówię, przyrównywanie karmiącej
                  > matki do krowy jest dla mnie dość nie trafione. Aczkolwiek instytucja mamek
                  > istniała (i pewnie istnieje, bo mleko matki jest nie do zastąpienia), to ja
                  > jednak inaczej to postrzegam.

                  Ja nie porownuje kobiet do krow, tylko zwracam uwage,ze mechanizm biologiczny >
                  laktacji jest taki sam w obu przypadkach. Oczywiscie kazdy i tak widzi, co
                  chce ;)

                  > z tego co widzę,
                  > to co mówisz prawdą nie jest, krowa daje mleko niezależnie, czy ma tego > > >
                  > cielaka
                  > czy nie, kwestia tylko ilości.
                  Tak, bo oprocz karmienia cielaka byla juz wczesniej dojona, tak wiec popyt
                  nakrecal produkcje, ponad potrzeby tegoz cielaka.

                  > tak więc dojenie krowy
                  > pozwala unikać sytuacji rzezi cieląt, a krowie tylko przynosi ulgę.
                  hę? dojenie nie jest metoda antykoncepcyjna dla krow. Zeby krowa nie miala
                  cielecia nalezy ja po prostu trzymac z dala od byka ;) A faktem jest, ze w
                  duzych towarowych gospodarstwach krowy sa regularnie zacielane, a maluchy ida
                  na rzez, bo u niecielacej sie krowy po jakims czasie mimo regularnego dojenia
                  spada poziom hormonow odpowiedzialnych za laktacje i produkcja mleka spada.

                  Przy czym zaznaczam, ze nie wystepuje z pozycji "wojujacego weganizmu" ;),
                  mniej chodzilo mi o kwestie moralne, co o wyjasnienie kwestii biologicznych.
                  • Gość: al3 Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.statsbiblioteket.dk 26.10.02, 13:51
                    Mleko krowie zawiera kazeine potrzebna cielakowi do budowy kopyt, rogow i
                    twardej siersci..nam ta kazeine nie jest potrzebna... chyba ze komus..he,he..
                    Kazeina w mleku krowim jest silnie zwiazana z wapnem i zeby ja uwolnic musi
                    organizm zuzyc duzo swego wapna.. takie bledne kolo...
                    pozatym ludzie dorosli nie maja enzymow do trawienia mleka.. w Afryce dorosli
                    nie pija mleka bo im po prostu szkodzi..
                    • Gość: mikolaj Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.02, 22:43
                      w Afryce dorosli
                      > nie pija mleka bo im po prostu szkodzi..

                      Masaje przez cale zycie pija mleko zmieszane z krowia krwia,
                      to podstawa ich diety, jak chleb.
                    • Gość: mikolaj Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.02, 22:57
                      w Afryce dorosli
                      > nie pija mleka bo im po prostu szkodzi..

                      Masaje przez cale zycie pija mleko zmieszane z krowia krwia,
                      to podstawa ich diety, jak chleb.
                      • Gość: al3 Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.statsbiblioteket.dk 28.10.02, 10:58
                        Masaje pija mleko wielbladzie...no moze to niezbyt duza roznica, pozatym moze
                        im to nie szkodzic bo akurat moze maja te potrzebne do trawienia enzymy skoro w
                        zasadzie nic innego poza tym mlekiem (3-5 litrow dzienne)nie jedza...
                        W Europie ludy polnocne w duzym procencie populacji doroslych osobnikow
                        zachowaly te enzymy ale w miare posuwania sie na poludnie Europy ilosc ich w
                        populacji zmniejsza sie.
                        Tak wiec w Polsce niektorym moze te mleko sluzyc a innym nie, zalezy od typu.
                        Dlatego jak dziecko powyzej 3 roku zycia nie chce pic mleka to niech go nie
                        pije.
                        Wapn znajduje sie w wielu innych produktach, krowy mleka nie pija a wapn maja w
                        swoim.
                        • Gość: mikolaj Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.02, 13:54
                          Gość portalu: al3 napisał(a):

                          > Masaje pija mleko wielbladzie...

                          o czym ty mowisz?
                          przeczytaj cokolwiek o masajach
                  • emka_waw Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 28.10.02, 11:49
                    > Ja nie porownuje kobiet do krow, tylko zwracam uwage,ze mechanizm biologiczny
                    &
                    > #62
                    > laktacji jest taki sam w obu przypadkach. Oczywiscie kazdy i tak widzi, co
                    > chce ;)

                    Podobny, a nie taki sam, dlaczego, wyjaśnię poniżej.
                    >

                    > Tak, bo oprocz karmienia cielaka byla juz wczesniej dojona, tak wiec popyt
                    > nakrecal produkcje, ponad potrzeby tegoz cielaka.

                    To akurat nie ma nic do rzeczy, powtarzam jeszcze raz, krowie nie ustaje
                    laktacja NIGDY. Znam przypadek, że krowa przez pięć lat nie rodziła, a dawała
                    mleko.

                    >
                    > > tak więc dojenie krowy
                    > > pozwala unikać sytuacji rzezi cieląt, a krowie tylko przynosi ulgę.
                    > hę? dojenie nie jest metoda antykoncepcyjna dla krow.

                    Oczywiście, że nie, skąd pomysł taki? Albo wypijemy to mleko my, albo cielak,
                    innej alternatywy nie ma. A co zrobić z cielakiem, jak gospodarstwa nie stać na
                    jego utrzymanie? Do rzeźni? A może po prostu nie dopuszczać krowy do byka i
                    DOIĆ.

                    A faktem jest, ze w
                    > duzych towarowych gospodarstwach krowy sa regularnie zacielane, a maluchy ida
                    > na rzez, bo u niecielacej sie krowy po jakims czasie mimo regularnego dojenia
                    > spada poziom hormonow odpowiedzialnych za laktacje i produkcja mleka spada.

                    Oczywiście, że tak, sama widzisz, że spada ilość mleka, ale laktacja nie ustaje!
                    >
                    > Przy czym zaznaczam, ze nie wystepuje z pozycji "wojujacego weganizmu" ;),
                    > mniej chodzilo mi o kwestie moralne, co o wyjasnienie kwestii biologicznych.

                    W takim razie przyjmij do wiadomości, że krowa daje mleko od dnia pierwszego
                    porodu do końca życia. I niedojenie jej, kiedy nie ma cielaka, równa się jej
                    cierpieniu.
                    • Gość: Syrenka Odnosnie mleka i Masajow IP: *.dip.t-dialin.net 29.10.02, 18:00
                      Bylam w Kenii jak i na obrzezach Tanzanii, widzialam i przebywalam z
                      najprawdziwszymi Masajami. Nie pija oni litrow mleka dziennie, skad taka bzdura
                      wogole ?? Prowadza oni do dzis koczowniczy tryb zycia, maja duzo ruchu, ich
                      dieta jest uboga w bialko jak i nie obfituje w mieso.

                      Co do mleka.
                      Mleko kobiety karmiacej dziecko zawiera 8,23 Ca (wapnia) mmol/litr , zawiera
                      bialko albumine i nienasycone kwasy tluszczowe, jak i 4,84 P mmol/l
                      Natomiast mleko krowie zawiera kazeine (dla nas bardzo ciezka do strawienia)
                      dwa razy wiecej bialka niz mleko kobiety, nasycone kwasy tluszczowe oraz Ca az
                      30,7 mmol/l czyli wiecej wapnia niz mleko matki, ktorym karmione jest niemowle
                      w najintensywniejszym okresie wzrostu.
                      PH jak i poziom cukru tez sa rozne.

                      Np znam pare dzieci karmione tylko mlekiem matkim i nietolerujace wogole
                      krowiego mleka, co jest tez calkiem logiczne. Ja zastepuje mleko i inne wyroby
                      krowie mlekiem sojowym i kokosowym oraz ryzowym. pozdrawiam :-)))

                      • Gość: mikolaj Re: Odnosnie mleka i Masajow IP: 193.0.73.* 31.10.02, 15:18
                        sarenko

                        napisz cos o masajach

                        jak teraz zyja
                        czy tylko z turystow
                        no wogle jak tam bylo
                        • syrenka23 Re: Odnosnie mleka i Masajow 03.11.02, 15:20

                          >
                          > napisz cos o masajach
                          >
                          > jak teraz zyja
                          > czy tylko z turystow
                          > no wogle jak tam bylo


                          Prowadza koczowniczy tryb zycia, tak jak kiedys, chodza w tradycyjnych
                          strojach, tancza tradycyjne tance, zajmuja sie rzemioslem, oczywiscie, ze pewne
                          ich grupy odwiedzaja hotele i zarabiaja na turystach wlasnie poprzez sprzedaz
                          swoich wyrobow badz pokaz tanca i spiewu, jesli to tancem i spiewem nazwac
                          mozna hihi, gdyz jest to bardzo charakterystyczne - skacza i wydaja z siebie
                          ciekawe dzwieki. :-))) Mowia jezykiem Svali ale tez posluguja sie po angielsku,
                          bynajmniej ci wedrowcy, ktorzy obcuja z turystami. Wiecej chyba i rzetelnych
                          informacji znajdziesz zapewne gdzies w necie, pozdrawiam :-)))
                    • sanvean Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 04.11.02, 19:09
                      emka_waw napisała:

                      > Podobny, a nie taki sam, dlaczego, wyjaśnię poniżej.

                      gdzie?

                      > To akurat nie ma nic do rzeczy, powtarzam jeszcze raz, krowie nie ustaje
                      > laktacja NIGDY. Znam przypadek, że krowa przez pięć lat nie rodziła, a dawała
                      > mleko.

                      I było to pól litra dziennie? Czy mniej?
                      I dodaj jeszcze co po tych 5 latach się stało? Została zacielona.

                      W przemysłowej produkcji mleka nie ma miejsca na sentymenty, zwłaszcza, że
                      można jeszcze dodatkowo zarobić na mięsie. A na wsi krowy również są
                      zacielane średnio co 3 lata (sprawdzałem!). Po prostu mleka jest coraz
                      mniej i jest ono coraz mniej wartościowe.

                      > W takim razie przyjmij do wiadomości, że krowa daje mleko od dnia pierwszego
                      > porodu do końca życia. I niedojenie jej, kiedy nie ma cielaka, równa się jej
                      > cierpieniu.

                      Jesteś pewna? Ciekawe dlaczego zwykli rolnicy musza jednak krowę zacielać.
                      Może nie wiedzą tyle, co Ty?

                      sanvean

                      PS: I tym razem proszę bez atakowania mnie. Wiem, że nie lubisz wegetarian,
                      ale wierzę, że tym razem się powstrzymasz. Jeśli nie, to nie licz na odpowiedź.
                      • emka_waw Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 05.11.02, 10:35
                        Trochę bez sensu to napisałeś, najpierw zadajesz mi pytania, a potem piszesz,
                        żebym się nie odzywała... Zastanów się trochę nad logiką tego typu wypowiedzi.
                        Mimo to odpowiem.

                        > > Podobny, a nie taki sam, dlaczego, wyjaśnię poniżej.
                        >
                        > gdzie?

                        DOKŁADNIE to był fragment poniżej, ale napiszę ci to jeszcze raz (ale ja się
                        powtarzam, już za was to napiszę, żebyście się męczyć nie musieli), kobieta i
                        krowa mają laktację jak rodzą. Ale kobiecie po pewnym czasie to przechodzi,
                        krowie NIE.

                        > I było to pól litra dziennie? Czy mniej?
                        > I dodaj jeszcze co po tych 5 latach się stało? Została zacielona.
                        >
                        > W przemysłowej produkcji mleka nie ma miejsca na sentymenty, zwłaszcza, że
                        > można jeszcze dodatkowo zarobić na mięsie. A na wsi krowy również są
                        > zacielane średnio co 3 lata (sprawdzałem!). Po prostu mleka jest coraz
                        > mniej i jest ono coraz mniej wartościowe.

                        Oj znowu będę się powtarzać! - nie piję mleka z produkcji przemysłowej, piję
                        tylko wtedy, jak mam okazję na takie dobre wiejskie mleczko, od białej wody w
                        kartonie odrzuca mnie. I, jak już wyżej napisałam (znowu to powtarzanie! Ale
                        skoro nawet moich postów wam się nie chce czytać dokładnie...), wszystkie
                        cielaki krów z tego, powiedzmy to, mojego gospodarstwa albo w nim zostały, albo
                        sprzedano je do innych gospodarstw, do rzeźni nie poszło żadne! Zgadnij
                        dlaczego? Bo takie mleko jest tak dobre, że ludzie samochodami przyjeżdżają i
                        kupują po parę litrów. I opłaca się takie krowy trzymać, i trzymać również ich
                        dzieci na przyszłość (w tym byki rozpłodowe).
                        >
                        > > W takim razie przyjmij do wiadomości, że krowa daje mleko od dnia pierwsze
                        > go
                        > > porodu do końca życia. I niedojenie jej, kiedy nie ma cielaka, równa się j
                        > ej
                        > > cierpieniu.
                        >
                        > Jesteś pewna? Ciekawe dlaczego zwykli rolnicy musza jednak krowę zacielać.
                        > Może nie wiedzą tyle, co Ty?

                        Jestem. Widziałam i słyszałam, jak ryczy z bólu niedojona krowa. A zacielają,
                        bo (jak to już wyżej było napisane...) dziecko dobrej, mlecznej krowy jest
                        wartościowe. Jako krowa mleczna lub byk rozpłodowy.
                        >
                        >
                        > PS: I tym razem proszę bez atakowania mnie.

                        Ale ty możeż, bo bronisz "jedynej słusznej sprawy", co?

                        Wiem, że nie lubisz wegetarian,

                        ...jestem semiwegetarianką, bo jakoś ostatnio z mięsa tylko drób i ryby jadam...

                        > ale wierzę, że tym razem się powstrzymasz. Jeśli nie, to nie licz na
                        odpowiedź.

                        Jak już napisałam na początku, powalający brak logiki w tym stwierdzeniu.
                  • sanvean Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 04.11.02, 19:10
                    Gość portalu: halina napisał(a):

                    > Ja nie porownuje kobiet do krow, tylko zwracam uwage,ze mechanizm biologiczny
                    > laktacji jest taki sam w obu przypadkach. Oczywiscie kazdy i tak widzi, co
                    > chce ;)

                    Zwłaszcza niektórzy ;-))

                    sanvean
          • sanvean Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 04.11.02, 19:12
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > > Na własne oczy stwierdziłam, że to nie jest prawda. Krowa, która się raz
            > > ocieliła, jest już zawsze mleczna.
            >
            > Ale nie daje tylu tysięcy litrów ile może, gdy co jakiś czas rodzi. To
            kwestia
            > wydajności, a nie niemożności. Nasz miły S. (zbyt trudny ma nik) był tylko
            > niezbyt ścisły.

            Zanika, to tylko kwestia czasu. Proponuję wyprawę na wieś i rozmowę z jakimś
            rolnikiem hodującym krowy (kilka, nie masowo). Każdy zaciela co parę lat.

            sanvean
            • emka_waw Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 05.11.02, 10:41
              Nawet gdyby ta laktacja w końcu zanikała, a tak nie jest, to (hipotetycznie) do
              tego czasu trzebaby było krowę doić... I co, wylewać do rzeki? Kto to niby miał
              robić, i to w dodatku charytatywnie? Piszesz się na to? Napisałam już (znowu to
              powtarzanie!), że w cyklu naturalnym krowa rodziłaby co roku, i jak jeden
              cielak szedłby "na swoje", ona już miałaby następnego. Tak więc w warunkach
              naturalnych laktacja nie miałaby szansy zaniknąć. Tylko co zrobić z taką
              ilością cieląt? Chyba nie zabić? To chyba lepiej już doić to mleko?
    • Gość: Thunia Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.protonet.pl 05.11.02, 13:04
      Jeżeli nie masz serca to pij mleko. Cielaka oddzieraja od matki kilka godzin po
      narodzinach. A może powiesz że tyle mleka mu wystarczy?! Po drugie krowy są
      trzymana w strasznie niehumanitarnych warunkach!!!! Po trzecie: krowa po jakimś
      czasie straci mleko. Nieprawdą jest że krowa która jest niedojona umrze. Tak
      samo można czerpać mleko ze świni, owcy, psa czy królika. Możesz nawet tak
      zrobić że kilkuletnie dziecko bedzie pilo mleko z piersi kobiety. Nie wiem czy
      wiesz, ale tak idzie. Polecam ci także książke "Mleko cichy morderca" autorstwa
      Nand Kishere Sherman.
      • emka_waw Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 05.11.02, 13:09
        Tylko jedna uwaga: u krowy laktacja nie ustaje nigdy, może się i zmniejsza, ale
        jest. Dzieje się tak dlatego, że gdyby krowa sama decydowała o tym, kiedy
        rodzić, to rodziłaby rok po roku, i praktycznie karmiłaby bez przerwy. Tak więc
        niedojona krowa cierpi potwornie.
        • Gość: paul Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.coolnet.pl / *.waw.ppp.coolnet.pl 19.11.02, 08:11
          Krowa nie jest maszyna do produkcji mleka - w normalnych warunkach, po
          dorosnieciu cielaka, przestaje sie wydzielac mleko - jak u kazdej matki ssaka.
          Dlatego krowe sie zapladnia, aby zabrac jej cielaka i moc nadal podkradac jej
          mleko. Jesli krowa jest w okresie laktacji i zabierze sie jej ciele, to
          oczywiscie trzeba ja doic, bo inaczej cierpi.
          • emka_waw Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 19.11.02, 12:02
            > Krowa nie jest maszyna do produkcji mleka - w normalnych warunkach, po
            > dorosnieciu cielaka, przestaje sie wydzielac mleko - jak u kazdej matki
            ssaka.

            Przeczytaj jeszcze raz, to co napisałam: krowie laktacja nie ustaje NIGDY, bo
            gdyby dać jej swobodę, to rodziłaby kolejne cielę w momencie, gdy poprzednie
            przestałoby ssać. Na własne oczy widziałam krowy po parę lat nie zacielane i
            laktacja im nie ustawała. Nic dziwnego, że ludzie śmieją się z wegetarian,
            jeśli czytają takie głupoty.
    • Gość: Lech Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.02, 08:27
      > No niech mi ktos powie jak to z tymi krowami jest bo sie pogubilam. Dlaczego
      > nie mozemy pic mleka?

      Możemy! Ja jem przetwory mleczne, zwłaszcza uwielbiam sery i jogurty domowej
      roboty. Tak też można rozumieć i praktykować wegetarianizm... Ortodoksyjne
      odmiany wegetarianizmu, tzw. weganizm czy fruktoweganizm, prowadzą do stanów
      chorobowych a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci, o czym jest informacja
      na tym forum w jednym z wątków opisujących przypadki zagłodzenia dzieci przez
      wegan. Tytuł wątku chyba: "Potępiam wegańskich świrów" czy coś w tym rodzaju...
    • Gość: Renne2 Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? IP: 209.234.157.* 08.12.02, 18:39
      Spośród ssaków, tylko ludzie i tylko mniejsza ich
      część, głównie rasy białej, kontynuuje picie mleka po
      okresie karmienia piersią. W naturalnych warunkach
      żadne zwierze nie pije mleka innego gatunku. Mleko jest
      wydzieliną przewodów mlecznych matki, pokarmem dla
      nowonarodzonych przez krótki okres czasu. Matka każdego
      z żyjących ssaków karmi dzieci zaraz po urodzeniu przez
      krótki okres czasu. Karmienie piersią jest stworzone
      przez naturę tylko dla bardzo młodych ssaków. Większość
      młodych ssie do chwili potrojenia swojej wagi
      urodzeniowej. W przypadku człowieka następuje to po
      roku. Wiele dzieci traci enzym laktazę po czwartym roku
      życia co powoduje utratę zdolności trawienia laktozy,
      cukru zawartego w mleku. Mleko innych gatunków ssaków,
      nie zostało stworzone dla człowieka, tylko jest
      zaprogramowane dla danego zwierzęcia. Mleko zawiera
      najistotniejsze składniki, które pozwalają danemu
      gatunkowi, rozwinąć jego unikalne własności. Mleko
      krowie jest idealnym pożywieniem dla cielęcia, a nie
      dla człowieka. Na przykład mleko krowie jest
      trzykrotnie bogatsze w białko niż mleko ludzkie. W
      mleku krowim jest siedem razy więcej soli mineralnych.
      Naszą specjalnością jest rozwinięcie zaawansowanego
      układu nerwowego. Noworodek człowieka potrzebuje
      głównie materiałów do budowy mózgu, rdzenia kręgowego i
      nerwów. Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (kwas
      linolowy i linolenowy) biorą udział w budowie mózgu,
      rdzenia kręgowego i nerwów. Mleko ludzkie zawiera
      dziesięć razy więcej niezbędnych nienasyconych kwasów
      tłuszczowych w porównaniu z mlekiem krowim. Niezbędne
      nienasycone kwasy tłuszczowe są właśnie tym, czego
      brakuje w mleku krowim, w porównaniu z mlekiem
      człowieka. W mleku ludzkim są także obecne ważne
      hormony. Wiele hormonów w mleku matki odznacza się
      specyficznością gatunkową, to znaczy, że jeżeli
      działają on na ciele, to nie znaczy że tak samo będą
      działały na człowieka. Mleko matki może zwiększyć
      inteligencję. W przeprowadzonych badaniach iloraz
      inteligencji dzieci karmionych mlekiem matki był
      średnio o 10 punktów wyższy.Mleko niewątpliwie zawiera
      dużo wapnia. Ale czy jest dobrym źródłem wapnia dla
      ludzi?
      Nadmierne ilości nabiału w istocie utrudniają
      wchłanianie wapnia. Poza tym mleko dostarcza nadmierne
      ilości białka, które zaburza gospodarkę wapniem i
      powoduje wzmożoną utratę wapnia z organizmu.
      Kraje o najwyższym spożyciu nabiału mają najwyższą
      zachorowalność na osteoporozę.
      Liczne badania dowiodły, że poziom spożycia wapnia, a
      szczególnie uzupełnianie wapnia nie mają żadnego wpływu
      na rozwój osteoporozy. Nigdy nie zanotowano niedoborów
      wapnia u ludzi stosujących naturalną dietę roślinną bez
      mleka i nabiału.
      Eskimosi z ich niezwykle wysokim spożyciem białka,
      szacowanym na 25% wszystkich kalorii przyjmują również
      dużo wapnia - 2,500 mg/dzień. Ich zachorowalność na
      osteoporozę zaliczana jest do najwyższych na świecie.
      Drugą grupą jest plemię Bantu z Afryki
      Południowej. Ich dieta zawiera 12% białka, w większości
      roślinnego i około 300 mg/dzień wapnia. Kobiety Bantu
      praktycznie nie zapadają na osteoporozę, mimo, że rodzą
      sześcioro lub więcej dzieci i karmią je przez długi
      czas. Po emigracji do Stanów Zjednoczonych afrykańskie
      kobiety również zapadają na osteoporozę.
      Miliardy ludzi, którzy nigdy nie spożywali
      krowiego mleka i którzy czerpią wapń ze źródeł
      roślinnych, znacznie rzadziej zapadają na osteoporozę,
      niż ludzie z krajów, w których nabiał jest powszechnie
      spożywany.


      • emka_waw Re: Jak to jest z tym mlekiem krowim? 09.12.02, 12:32
        Tylko mała uwaga: "wymienianie" się mlekiem pomiędzy gatunkami to nie zjawisko
        marginalne, suki bardzo często karmią osierocone zwierzęta innych gatunków, a
        prosiakom wlewa się krowie mleko do karmy.

        I jeszcze jakbym mogła prosić o podanie źródeł potwierdzających, to, co
        napisałaś(łeś).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja