Dodaj do ulubionych

Vege a religia i filozofia...

11.11.06, 21:57
Tak się zastanawiam, czy wyborowi diety towarzyszą jakieś wybory religijne?
filozoficzne?
Czy vege było wcześniej (tzn. najpierw dieta) a potem - tao? buddyzm? Czy też
godzicie vege z biblijnym antropocentryzmem?

A może było odwrotnie - najpierw Laozi?, Spinoza?, Arne Naess (zamyślona
wspominała głęboką ekologię)? a potem wybór diety?

Czy też "tylko" empatia za tym stoi?
A może przeświadczenie o względach zdrowotnych? Albo smakowych?

Byłbym wdzięczny za info. W celach li tylko poglądowych :-). Dla przyszłych
pokoleń vege. Nie chcieliście pisać nic o literaturze vege, więc może o
religii i filozofii jaka temu towarzyszy (lub nie towarzyszy? :-)
Obserwuj wątek
    • chihiro2 Re: Vege a religia i filozofia... 11.11.06, 22:36
      Jest na ten temat troche publikacji, zadnej jednak jeszcze nie czytalam.
      U mnie najpierw byl wegetarianizm, rozwoj duchowy i jednoczesne odejscie od
      religii przyszly pozniej, tak calkiem przypadkiem (to moze niefortunne
      okreslenie, bo w przypadki nie wierze). Wierze w reinkarnacje i karme, a
      wegetarianizm pomaga poprawic sobie karme w tym wcieleniu. Pomaga odradzac sie
      tez z coraz lepsza karma stala.
    • taischa Re: Vege a religia i filozofia... 12.11.06, 00:56
      W moim przypadku dieta vega była naturalna konsekwencją i natępstwem moich
      zaintersowań takich jak: ekologia w bardzo szerokim pojęciu,filozofia - na
      początki czytałam wszytko co mi wpadło w ręce, natomiast etycznie już od
      dziecka wiedziałam ,że jedzenie mięsa to zły wybór.Im bardziej wzrastała mi
      świdomość i krystalizowały mi się poglady, tym naturalniejsze było eliminowanie
      mięsa jako pożywienia. Oczywiście przeszłam zainteresowanie buddyzmem,
      medytacjami itd. Teraz jedynym odstępstwem w mojej diecie są jajka, po 10
      latach ich nie jedzenia. Poczułam tak ogromną potrzebę, smak ,zapach nie do
      opanowania, zaufalam sobie i chyba to jest to czego potrzebowalam, potem
      dopiero właczyłam suplementację vit B12. Teraz myśle ,że to połaczenie
      wszystkiego razem ten mix mojej filozofii życiowej,rozwoju świadomości,
      duchowości oraz dieta vega wpływa na siebie nawzajem - jedno wynika z drugiego
      i na odwrót. Teraz gdybym musiała - np. bardzo ważna konieczność zjadłabym
      kawełek mięsa i nie nadawałabym temu znaczenia, a jedynie zrobiłabym to z
      ogromną wdzięcznością dla tego stworzenia co starciło życie. Wydaje mi się, że
      bardziej nieetycznie postępują ci co wyrzucają mięso tylko dlatego ,że nie
      jedzą go. Mam ogromny szacunek dla każdej formy życia, ale bez przesady,
      komarom nie pozwalam wysysać mej krwii, chociaż muchy, pajaka, ślimaka itd. nie
      zabiję ,a wyniose na zewnątrz.
      • vegenievege Re: Vege a religia i filozofia... 12.11.06, 09:44
        "Teraz gdybym musiała - np. bardzo ważna konieczność zjadłabym
        kawełek mięsa i nie nadawałabym temu znaczenia, a jedynie zrobiłabym to z
        ogromną wdzięcznością dla tego stworzenia co starciło życie"

        ooo, to ładne było, dzięki. Dojrzałe wg mojej definicji dojrzałości. Mnie
        zajęło 100 lat by zacząć tak myśleć, więc wszystko poniżej 100 jest Twoim
        czystym zyskiem :-)

        Bo wdzięczność się należy - czy to marchewka czy świnia. Szacunek - również.
        Szacunek mają zwykle ci, którzy widzą jak marchewka czy świnia rośnie, że jest
        niezależnym życiem, że od niego zależymy. Gaia :-)

        Są vege, którzy tego nie zauważają (patrz Hindusi, Indie, szczególnie na północ
        od Delhi); są i nie-vege - patrz większość zachodu...

        Czy ktoś z Was również ma za sobą przygodę w WWOOF? To najfajniejszy sposób na
        złapanie dystansu, ze wszystkich sposobów jakie znam :-) www.wwoof.org/
        • taischa Re: Vege a religia i filozofia... 12.11.06, 19:05
          tak, masz rację wdziecznośc i szacunek należy się każdej formie życia rownież
          marchewce ;-), poza tym, przez te wszytkie lata nauczyłam sie rownież dystansu
          do wszystkiego, rownież jedzenia, nie folguje sobie. Jem tylko wtedy gdy jestem
          głodna i staram się by gotowanie ,jedzenie, kupowanie, zestawianie z soba
          roznych smakow, przypraw itd. nie zdominowało mego życia. Nie mogę poł dnia
          stacić na obmyślanie tego co będę jadła i czy to jest zdrowe czy nie. Zresztą
          tak mi sie wysubtelnił smak, ze najbardziej smakuja mi proste dania,nie lubię
          soli i przypraw, sosów, a naturalny smak produktow ma taka glebie, ze nie musze
          niczym doprawiac. Na moim talarzu na codzień, to najczesciej znajduje sie jeden
          produkt, na góra dwa, zreszta dobieram je intuicyjnie.
          Kontakt z naturą i harmonia ze swiatem jest ważna ale można zawsze znaleść
          skrawek nieba, drzewo, roślinke by nabrać balansu i dystansu do tego co nas
          otacza i dać temu tylko tyle naszej uwagi, ile to wymaga, tak by codzienność
          nie zagarneła nas ze swym pradem.
          Znam osoby, które poza grupami wsparcia gdzie jest prowadzony ten sam styl
          życia lub pewnymi wydzielonymi miejscami takimi enklawami nie potrafią już
          funkcjonować samodzielnie, to również może być zniewolenie. Trzeba byc bardzo
          uważnym.
          • vegenievege Re: Vege a religia i filozofia... 12.11.06, 20:01
            To ja już tylko w kwestii formalnej: WWOOF nie jest grupą wsparcia.
            Tam się zapieprza z widłami przy gnoju w normalnych gospodarstwach :-)

            Bardzo pomocne w dotnięciu istoty uprawy/hodowli - głównie roślinnej, bo to w
            zdecydowanej większości również wegetarianie.
            • taischa Re: Vege a religia i filozofia... 12.11.06, 21:15
              tak, wiem, dobrze jest pobyć na takiej farmie i poprzez ciężką codzienną pracę
              odbudować te wszytkie połączenia z ziemią, poczuć to fizycznie tj. istotę
              hodowli czy uprawy roślin. Przez 2-3 miesiące chętnie bym pobyła na takiej
              farmie. ;-))))
          • humbak1 Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 15:50
            taischa napisała:

            > tak, masz rację wdziecznośc i szacunek należy się każdej formie życia rownież
            > marchewce ;-)
            nie masz racji
            definicja wegetarianizmu nie zmieniła się od ok. 3 tysięcy lat
            wystarczy siegnąc do filozofów greckich czy z okresu rzymskiego- nie ma tam nic
            o marchewce czy roslinach w kontekście wegetarianizmu

            urwanie glowki rosnącej kapuscie i rosnącej świni to cos zupelnie ,
            diametralnie innego

            polecam Phlipp Kapleau - Ochraniac Wszelkie Zycie
            • chihiro2 Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 15:59
              Tak, to nie jest to samo, ale szacunek mozna zywic do wszystkiego. Szanuje
              przyrode za to, ze pozwala mi z niej korzystac (tzn. np. rosliny, ze moge je
              jesc, zachod slonca, ze moge go podziwiac i trawe, ze moge po niej chodzic).
              Staram sie tez jej nie szkodzic na ile moge i na ile jestem w stanie.
              To, ze filozofowie nie pisali o szacunku do roslin w kontekscie wegetarianizmu
              o niczym nie swiadczy. A jakby pisali, to co? Zmienia to cokolwiek?
              • humbak1 Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 16:09
                chihiro2 napisała:

                > Tak, to nie jest to samo, ale szacunek mozna zywic do wszystkiego. Szanuje
                > przyrode za to, ze pozwala mi z niej korzystac (tzn. np. rosliny, ze moge je
                > jesc,
                ,,,,.
                > To, ze filozofowie nie pisali o szacunku do roslin w kontekscie wegetarianizmu
                > o niczym nie swiadczy. A jakby pisali, to co? Zmienia to cokolwiek?
                ...............
                nic, ale jak dobrze wiesz dla wielu gosci forum opinie internautów nic nie ważą
                - stwierdzam tylko fakt iz od paru tysięcy lat , nikt z Wielkich Myslicieli
                nawet nie wpadł na pomysl by kojarzyć wegetarianizm z szacunkiem dla marchewki (
                analogicznym jak dla zwierzęcia)

                - wegetarianizm-to wybór takiej diety która jak najbardziej ogranicza,
                minimalizuje cierpienia Istot Czujących- zwierząt i to tych Najwyżej rozwiniętych
                tj, ssakow , także ryb ale nie sięga już do kategorii szarańczy czy innych robali
                to oczywiste- szczególy w ksiażkach\
                także: Prawa zwierząt Toma Regana
                czy w książkach Marii Grodeckiej

                • vegenievege Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 16:38
                  Każdy ma swoje motywacje.

                  Mnie najbardziej w vege podoba się to, że ludzie w ten sposób dochodzą
                  do 'głębokiej ekologii'. Do Gai. Do szacunku właśnie.
                  Przekraczają zwykłą ludzką moralność, która każe współczuć niektórym, a lać na
                  innych (patrz vege hinduskie, za wyjątkiem jainów, oczywiście..).

                  Wydaje mi się, że do przejścia z vege na ekologię, to Ty jeszcze musisz
                  dorosnąć... Bo dla mnie szacunek i unikanie niszczenia czegokolwiek żywego -
                  jest ważne. Czy szarańcza czy marchewka czy świnia.

                  Podczas gdy Ty uzurpujesz sobie prawo do decydowania, co może żyć, a co można
                  zabijać bez problemów. Przesuwasz tylko granicę, której nie ma dla kanibali,
                  jest przed homo sapiens dla "mięsożerców", przed szarańczą dla Ciebie...

                  A na tym forum są ludzie, którzy przestali patrzeć tylko na, ikskjuzmi,
                  konsystencję własnego stolca i wg niej oceniać co jest dobre co złe.
                  Ludzie, którym udało się zdobyć na szacunek dla Natury jako takiej. I szacunek
                  ode mnie -> dla tych ludzi. R_E_S_P_E_C_T, jak śpiewała Aretha :-)
                  • brumbak1 Re: Vege a religia i filozofia... 19.11.06, 10:24
                    vegenievege napisał:

                    >
                    > A na tym forum są ludzie, którzy przestali patrzeć tylko na, ikskjuzmi,
                    > konsystencję własnego stolca i wg niej oceniać co jest dobre co złe.
                    > Ludzie, którym udało się zdobyć na szacunek dla Natury jako takiej. I szacunek
                    > ode mnie -> dla tych ludzi. R_E_S_P_E_C_T, jak śpiewała Aretha :-)
                    .................................

                    naresczie wiemy kto nawiedza to forum
                    Ludzie z Wyższej Półki Etycznej
                    Ludzie którzy sa wysoko ponad maluczkimi
                    ich Wszechzrozumienie dla Swiata Ogarnia tenze Tęczą Naturoszacunku

                    ale total belkot :)))))

                    "
                    . Wg mnie to właśnie takie widzenie świata prowadzi do
                    tak powszechnego braku szacunku do zwierząt, jako gatunków niższych. Po
                    przeczytaniu artykułu "Święte psy... " poczułem się troszeczkę nieswojo, bo
                    [autor] próbował w nim okrzyknąć wegetarian, do grona których w takim razie nie
                    chcę się już zaliczać,
                    ludźmi lepszymi od innych. Mówię: VETO!"

                    są lepsi

                    to Nadludzie z Megaszacuneczkiem dla roslin i zwierząt oraz powietrza i wody
                    i Ci LUdzie sa Tu na naszym Forum
                    Nadludzie Przyszlosci

                    prosze przedstawcie się nam maluczkim :))))



                          • brumbak Re: marchewka a królik. 19.11.06, 22:14
                            vegenievege napisał:

                            > a odpowiedź na pytane o różne podejście do różnych gatunków?
                            ................
                            odpowiedx jest oczywista
                            trudno cos nowego wymyslec odpowiadając na pytanie retoryczne.........

                            każdy może sobie sam odpowiedziec na pytanie czy wszystko dookola traktuje
                            jednakowo czy hierarchizuje

                            np. pali sie dom
                            ten ktos - własciciel domu własnie wraca ; w kazdym z pokojów domku na
                            parterze są zwierzęta i rosliny
                            :
                            1. - królik 2. stado komarów 3. rybka akwariowa
                            4. - papuga w klatce 5. rosnąca marchewka

                            w jakiej kolejności i czy w ogóle co by ratował - ten osobnik - zakładajac że
                            jest to najzupelniej normalny osobnik ? i że pożar równo atakuje każdy pokój,
                            dostep jest taki sam i ma jeszcze parę do chwili gdy temperatura i dym stana
                            sie nie do wytryzmania.

                            • misiu-1 królik a człowiek 20.11.06, 08:08
                              To dodaj sobie jeszcze do kompletu żonę własciciela domu i teraz odpowiedz, co
                              by ratował. I skoro już tak ładnie sobie wykazaliśmy, że istnieje hierarchia
                              ważności bytów, to należy w konkluzji zauważyć, że nie ma żadnego powodu, żeby
                              wykluczać zabijanie zwierząt dla zaspokojenia potrzeb człowieka. Człowiek stoi
                              wszak wyżej od każdego zwierzęcia, więc jego interesy są nadrzędne. Tak, jak
                              interesy królika przeważają nad interesem marchewki.
                              • vegenievege Re: królik a człowiek 20.11.06, 09:17
                                z czym się, oczywiście ;-), nie zgadzam.

                                wg mnie hierarchia nie istnieje.
                                i tym różnię się od misia (jest hierarchia, człowiek na szczycie -> reszta
                                podległa i do wykorzystania), ale też brumbraka (jest hierarchia, człowiek na
                                szczycie i to on (brumbrak :-))))) ) decyduje, kto jest wart życia, kto nie).

                                ja uważam, że hierarchi nie ma. i bez względu na to, czy jemy mięso, czy nie -
                                powinniśmy być świadomi, że korzystamy z innego życia, równoważnego z naszym. I
                                powinniśmy o nie dbać i je szanować -> bo jest zasadą natury, że życie żywi się
                                życiem...

                                dlatego napisałem, że imponują mi ludzie, którzy widzą, że ich wybór
                                niejedzenia mięsa jest tylko przedłużeniem ułomnej, ludzkiej etyki na kilka,
                                dość umownie wybranych gatunków. i winni są wdzięczność nawet
                                przysłowiowej "marchewce". A stylu vege trzymają się, bo, połączony ze
                                świadomością praw natury, daje zgodność i z ludzkimi i z naturalnymi prawami.
                                • m.rycho Re: królik a człowiek 20.11.06, 09:48
                                  vegenievege napisał:

                                  > z czym się, oczywiście ;-), nie zgadzam.
                                  >
                                  > wg mnie hierarchia nie istnieje.<
                                  Hierarchia istnieje i nie da się jej "zagadać".
                                  Innym zagadnieniem jest kształt tej hierarchii.Generalnie można powiedzieć,że
                                  naczelną zasadą w całym znanym nam świecie jest egocentryzm.W społeczności
                                  ludzkiej jest on stępiony w codziennym życiu ale w sytuacjach ekstremalnych
                                  sytuacja wraca do naturalnego stanu,ja jestem najważniejszy.
                                  Są co prawda pewne wyjątki jak np: ochrona potomstwa,interesy stada lub
                                  społeczności ale nie zmienia to w zasadniczy sposób rzeczywistości.
                                  • vegenievege Re: królik a człowiek 20.11.06, 18:31
                                    nie no, jasne.
                                    zrobiłem skrót myślowy. hierarchia _nie powinna_ istnieć w doskonałym świecie :-
                                    )

                                    ale jest jasne, że "normalnia hierarchia" to - zachowanie własnego organizmu,
                                    ludzi spokrewnionych itd - zagrozeni bedziemy myśleć w ten sposób.

                                    tyle, że wg mnie jest to jedna z przyczyn napędzania ludzkiej 'obojętności'
                                    wobec Natury. Skoro bezpośrednio nie dotyczy mnie/moich genów => to mam to w
                                    czapce...

                                    Jeżeli ktoś jest w stanie nauczyć się empatii wobec Natury jako całości bez
                                    rezygnowania z hierarchi (mniej lub barziej ułomnego, ja się tam za przykład
                                    nie podaję, jak mówił Wołodyjowski ;-) ) - to niech mi da znać :-) Szukam
                                    sposobu :-)

                                    bo na razie doszedłem tylko do tego, że postawienie się na jednym poziomie z
                                    każdym innym życiem otwiera oczy. nie zabrania w żaden sposób z tego innego
                                    życia korzystać - ale robi się to świadomie, widząc swoje miejsce.

                                    nie jestem pewien czy tym postem cokolwiek wytlumaczylem czy tylko
                                    zaciemniłem :-)
                                    • m.rycho Re: królik a człowiek 21.11.06, 08:34
                                      Wszystko jest dobrze do momentu gdy nie ma sprzeczności interesów.Szanuje się
                                      wszystkich i wszystko z tej prostej przyczyny,że nie ma sensu robić sobie
                                      wrogów na siłę.Schody zaczynają się w momencie gdy głodny wilk jest owładnięty
                                      chęcią napełnienia brzucha.Coś mi się wydaje,że nie ma sposobu odwieść go od
                                      pomysłu zapolowania na jakąś owieczkę.
                                      "Ludzie mają niezwykłą potrzebę szukania diabła u innych,żeby nie musieć
                                      dostrzegać go w sobie samych."
                                      Javier Cercas
                                      • vegenievege Re: królik a człowiek 21.11.06, 09:32
                                        fajnie - ale to co mówisz, oznacza tylko, że etyczne względy vege nie mają
                                        racjonalnych podstaw (bo nie mają).
                                        ale tym, że wilk zjada owieczkę, nie da się w prosty sposób usprawiedliwić
                                        tego, co robią ludzie (mięsożercy i vege, by powiedzieć prawdę).
                                        chodzi o wykorzystywanie natury. brutalne i bez oglądania się na skutki.
                                        korzystanie z niej nie po to, by napełnić brzuch, jak wilk, ale zabijających
                                        wszystkie ptaki z jakiegoś gatunku, bo akurat pojawiła się moda na kolorowe
                                        piórka w dupie.

                                        mnie o to chodzi. o szacunek i złapanie swojego miejsca w szeregu. Jesteś
                                        głodny - jedz. Jedz co chcesz. Ale nie zabijaj jeżeli to nie jest konieczne.
                                        Nie zabijaj bezpośrednio lub pośrednio. Jeżeli stwierdzasz, że potrzebujesz
                                        wielkiego samochodu (z powodu kompleksów lub nie, nie wnikam ;-) ) = to również
                                        niszczysz kawał natury. Niszczysz bez powodu. To mi się nie podoba - jedzenie
                                        lub niejedzenie mięsa jest tylko dodatkiem.
                                        • m.rycho Re: królik a człowiek 21.11.06, 09:42
                                          Ja nie pisałem o ekstrawagancjach.Zabijanie by nosić jakieś ozdóbki jest moim
                                          zdaniem przesadą,ale duży samochód to czemu nie.Idąc tym tropem to należałoby
                                          zatrzymać prawie cały przemysł bo ktoś może powiedzieć: po co ci żarówka jak
                                          możesz rozpalić ognisko.
                                          • vegenievege Re: królik a człowiek 21.11.06, 17:04
                                            eee... bez przesady...
                                            przy ognisku nie można czytać :-)
                                            ale dla mnie liczy się, żeby zadać sobie pytanie, czy nie mógłbym tak
                                            wszystkiego ułożyć, by czytać raczej w ciągu dnia :-) Zdrowo dla oczu, brak
                                            obciążenia dla środowiska :-)

                                            O takie rzeczy mi chodzi. Duży samochód się tu mieści. Jeżeli pracujesz takim
                                            samochodem - ok, jesteś usprawiedliwiony. Ale jeżeli wozisz tylko własny tyłek -
                                            no to ikskjuzmi :-)
                                        • zamyslona4 Re: królik a człowiek 21.11.06, 10:30
                                          vegenievege napisał:

                                          >
                                          > mnie o to chodzi. o szacunek i złapanie swojego miejsca w szeregu. Jesteś
                                          > głodny - jedz. Jedz co chcesz. Ale nie zabijaj jeżeli to nie jest konieczne.
                                          > Nie zabijaj bezpośrednio lub pośrednio. Jeżeli stwierdzasz, że potrzebujesz
                                          > wielkiego samochodu (z powodu kompleksów lub nie, nie wnikam ;-) ) = to
                                          również
                                          >
                                          > niszczysz kawał natury. Niszczysz bez powodu. To mi się nie podoba - jedzenie
                                          > lub niejedzenie mięsa jest tylko dodatkiem.


                                          moj drogi- dziekuje ci za wszytskie powyzsze posty. czuje straszna bliskosc
                                          dusz miedzy nami :)
                                          w zasadzie nic dodac nic ujac- byc moze dlatego, iz masz wiekszy dystans do
                                          tematu latwiej ci dobrac slowa. i jak sie sam swietnie okresliles- jesteszdrowa
                                          rownowaga miedzy dwoma skrajnosciami (zachaczajacymi o niezdrowy
                                          fundamentalizm) na tym forum, rozniacymi sie nie sposobem argumentowania ale
                                          strona barykady.
                                          zgadzam sie jesli chodzi o hierarchie- dla mnie tez nie ma podzialu na
                                          czlowieka i reszte. najtrudniej mi zrozumiec, dlaczego ludzie nie widza, ze sa
                                          czescia przyrody? ze jak ja zniszcza to zniszcza tez swoj gatunek! i czym innym
                                          jest stawianie dziecka wyzej od krolika < a czym innym czlowieka od innych
                                          istot. ja wlasnie ze wzgledu na moje dzieci dbam o przyrode i pokazuje innym
                                          jak to robic- bo jesli zniszcza srodowisko to gdzie ono bedzie zylo?!
                                          z moich obserwacji wynika, iz dzieci i mlodziez (ale i nauczyciele0 nie
                                          potrafia laczyc w calosc swojej wiedzy nt. przyrody czy biologii. wiedza jaka
                                          jest rola kazdej rosliny czy zwierzecia DLA CZLOWIEKA. a nie w calym "kręgu
                                          zycia". przykladow na to mozna by mnozyc, nie chce tu wchodzic w szczegoly.
                                          nie mowiac juz o postrzeganiu ekologii. ostatnio na szkoleniu studenci mieli
                                          napisac skojarzenia z ekologia , biologia i ochrona srodowiska. do tego
                                          pierwszego najewiecej odpowiedzi to "sprzatanie świata" (zmora dla glebokich
                                          ekologow), drugiego "organizmy zywe', trzeciego .... "parki narodowe". :)))
                                          ucieszylam sie ze to wyszlo na pierwszej czesci szkolenia, bo bylo co prostowac
                                          pozniej :)
                                          • brumbak Re: królik a człowiek 21.11.06, 21:32
                                            zamyslona4 napisała:

                                            moj drogi- dziekuje ci za wszytskie powyzsze posty. czuje straszna bliskosc
                                            > dusz miedzy nami :)
                                            -
                                            -.................
                                            powinnas napisac raczej : "moi drodzy"
                                            i dlaczego dopiero teraz ??

                                            vegenievege poprzednio wystepował na forum pod inym nickiem a może i paroma
                                            nickami ..
                                            zapytany o to wprost uchyla się odpowiedzi\
                                            ma cos do ukrycia :(((

                                            • zamyslona4 Re: królik a człowiek 21.11.06, 21:40
                                              brumbak napisał:

                                              > zamyslona4 napisała:
                                              >
                                              > moj drogi- dziekuje ci za wszytskie powyzsze posty. czuje straszna bliskosc
                                              > > dusz miedzy nami :)
                                              > -
                                              > -.................


                                              > powinnas napisac raczej : "moi drodzy"

                                              dlaczego niby?

                                              > i dlaczego dopiero teraz ??
                                              >

                                              bo dopiero teraz przeczytalam slowa vegenievege tak bardzo pasujace mojemu
                                              spojzreniu.

                                              > vegenievege poprzednio wystepował na forum pod inym nickiem a może i paroma
                                              > nickami ..
                                              > zapytany o to wprost uchyla się odpowiedzi\
                                              > ma cos do ukrycia :(((

                                              nie obchodzi mnie to. pisze fajne rzeczy, ktore sa w moim klimacie. i tyle. no
                                              i ma racjonalne podejscie do wielu spraw.
                                              >
                                            • vegenievege Re: królik a człowiek 22.11.06, 10:01
                                              brumbrak, powiedz co mam zrobić, żebyś się wreszcie od mojej skromnej osoby
                                              odfajkował?
                                              sam się denerwujesz, gdy ktoś sięga po Twoje personalia.
                                              więc co, chcesz, żebym ja się przedstawił?
                                              imię, nazwisko, numer telefonu? oszalałeś?

                                              poza tym ta Twoja mania, że mnie nie ma, a jest tylko cyberski. Albo tylko
                                              b.pascal, bo cyberskiego pewnie też nie ma... zluzuj, co?

                                              vegenievege jest wg kantowskiej nomenklatury nie tylko fenomenem nicku, ale tez
                                              noumenem osoby za nickiem :-) Ding an sich :-)

                                              więc skończ z tym "ma coś do ukrycia", bo zacznę Ci zarzucać, że brumbrak nie
                                              istnieje, że tak naprawdę to kolejny login naszego premiera. "układ", "tajna
                                              organizacja", "kto trzyma władzę", "uchyla się od odpowiedzi", "mają coś do
                                              ukrycia"....
                                            • cyberski Re: królik a człowiek 22.11.06, 10:05
                                              Nikt nie ma obowiazku odpowiadac na pytania...
                                              I to wcale nie musi oznaczac, że cos ukrywa...
                                              Podobnie jak to, ze chodzisz w spodniach po ulicy nie oznacza, że masz coś do ukrycia lub, ze wsydzisz, ze tego zes facet.
                • vegenievege Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 16:44
                  > nic, ale jak dobrze wiesz dla wielu gosci forum opinie internautów nic nie
                  ważą
                  > - stwierdzam tylko fakt iz od paru tysięcy lat , nikt z Wielkich Myslicieli
                  > nawet nie wpadł na pomysl by kojarzyć wegetarianizm z szacunkiem dla
                  marchewki

                  Oczywiście, że wpadł na szacunek dla przyrody. Wszyscy z wymienionych przeze
                  mnie w pierwszym mailu wpadli. A czy przez pryzmat vege? Pytałem o coś więcej
                  niż dieta. Pytałem o tym, jak myślą ludzie, którzy są vege. Z powodu, pomimo
                  lub w wyniku bycia vege.

                  Zresztą, co ja się męczę... Może lepiej Ty napiszesz, jaka filozofia stoi u
                  Ciebie za vege? Z powodu, pomimo lub w wyniku ;-)
                • misiu-1 Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 16:58
                  humbak1 napisała:

                  > - stwierdzam tylko fakt iz od paru tysięcy lat , nikt z Wielkich Myslicieli
                  > nawet nie wpadł na pomysl by kojarzyć wegetarianizm z szacunkiem dla
                  > marchewki (analogicznym jak dla zwierzęcia)

                  Słyszałeś kiedyś o frutarianizmie? Z jakiego innego powodu frutarianie nie
                  jedzą marchweki, jak nie ze względu na szacunek także wobec roślin?
                  Najwyraźniej brak ci wrażliwości, b***baczku.

                  > - wegetarianizm-to wybór takiej diety która jak najbardziej ogranicza,
                  > minimalizuje cierpienia Istot Czujących- zwierząt i to tych Najwyżej
                  > rozwiniętych tj, ssakow , także ryb ale nie sięga już do kategorii szarańczy
                  > czy innych robali

                  Nie sięga? A to w takim razie jest to najzwyczajniejszy szowinizm gatunkowy,
                  dyskryminujący żywe, czujące istoty, wyposażone w centralny układ nerwowy.
                  W rzeczy samej zaś ci, którzy czynią takie rozróżnienie, są zwykłymi
                  hipokrytami stawiającymi sztuczne, wydumane granice tam, gdzie im wygodnie.

                  > to oczywiste- szczególy w ksiażkach\
                  > także: Prawa zwierząt Toma Regana
                  > czy w książkach Marii Grodeckiej

                  Brednie Grodeckiej nadają się najlepiej na podkładkę pod patelnię.
                  • vegenievege Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 17:10
                    Dokładnie... (za wyjątkiem Grodesckiej, której nie czytałem :-)) )

                    Fajnie jest spojrzeć dalej niż tylko na to co JA uważam za słuszne. Bo, jak
                    napisał misiu, są frutarianie, którzy granice przesuwają jeszcze dalej -
                    wówczas robi się człowiekowi łyso, jeżeli tylko na własnej
                    definicji 'dopuszczalnego wykorzystania natury' oparł swój świat.

                    Ale tak czy owak - najfajniejsze jest dojść do wrażenia, że jest się częścią
                    całości.

                    Humbak wciąż jest tylko na etapie klasyfikowania gatunków 'wg mnie cierpi - nie
                    zabijam/wg mnie nie cierpi, albo nie lubię - jak szarańczę - więc zabijam'.

                    Długa droga przed Tobą :-)


                  • chihiro2 Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 20:35
                    Taki "szowinizm gatunkowy" ma swoja nazwe - speciesism, czyli dyskryminacja z
                    powodu gatunku. Petera Singera oskarza sie np. o bycie "speciesista" (nie moge
                    wymyslic na to polskiego odpowiednika, przykro mi), ktory bardzo ciekawie
                    wyjasnia swoj punkt widzenia w tej kwestii w ostatnim numerze magazynu 'Vegan'.
                    • misiu-1 Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 23:09
                      chihiro2 napisała:

                      > Taki "szowinizm gatunkowy" ma swoja nazwe - speciesism, czyli dyskryminacja z
                      > powodu gatunku.

                      W języku polskich obronców tzw. "praw zwierząt" funkcjonuje, co prawda,
                      termin "speciesyzm", będący kalką-potworkiem z angielskiego, jednak jeśli w
                      ogóle, to wolę już czysto polskie określenie "gatunkowizm".

                      > Petera Singera oskarza sie np. o bycie "speciesista" (nie
                      > moge wymyslic na to polskiego odpowiednika, przykro mi), ktory bardzo
                      > ciekawie wyjasnia swoj punkt widzenia w tej kwestii w ostatnim numerze
                      > magazynu 'Vegan'.

                      I bardzo słusznie się go o to oskarża. Sama nazwa jest semantycznym oszustwem,
                      ponieważ bezpodstawnie wykorzystuje istniejące skojarzenia związane z różnymi
                      formami szowinizmu między ludźmi. Szowinizm - czy to etniczny, rasowy czy np.
                      religijny, w cywilizowanych społeczeństwach ma zabarwienie jednoznacznie
                      negatywne, wynikające z licznych przykrych doświadczeń z jego skutkami -
                      najczęściej w postaci wojen. To skojarzenie chcą zawłaszczyć "obrońcy praw
                      zwierząt" do wciśnięcia ludziom wrażenia, jakoby stawianie człowieka ponad kurą
                      było podobną niegodziwością, jak stawianie białego ponad Murzynem czy katolika
                      nad poganinem. Tymczasem nie ma najmniejszych powodów, dla których mielibyśmy
                      przyjąć taki pogląd, poza widzimisię "obrońców".
                      Założenie zasady równości wszystkich ludzi wobec prawa, wykluczającej
                      stosowanie jakiejkolwiek prawnej dyskryminacji w stosunkach międzyludzkich,
                      wynika z naszych interesów. Sprzyja poczuciu bezpieczeństwa i budowaniu więzi
                      społecznych. Jednak w stosunku do praw natury jest ciałem obcym. Natura
                      preferuje inne prawo - prawo silniejszego. Najzdrowsze, najsilniejsze i
                      najlepiej przystosowane osobniki przeżywają i przekazują dalej swój potencjał
                      genetyczny. Jedne organizmy zjadają drugie, przy okazji dokonując ich
                      naturalnej selekcji czy pomagając w ekspansji. To wszystko służy rozwojowi i
                      utrzymaniu sił witalnych przyrody. Jeśli życie na Ziemi uznajemy za dobro, to
                      musimy uznać za dobre także prawa natury, które mu służą. Prawa ludzkie idą w
                      dokładnie przeciwnym kierunku. Z punktu widzenia natury są więc zjawiskiem
                      niepożądanym. Prowadzą do fizycznej degeneracji czlowieka, będącego efektem
                      powielania wad genetycznych. Godzimy się na to właśnie z uwagi na nasz
                      indywidualny interes. Nie ma jednak wystarczającego uzasadnienia dla
                      obejmowania podobnymi zasadami reszty żywego świata. Choćby dlatego, że jest z
                      tym samym interesem sprzeczne.
                    • misiu-1 Re: Vege a religia i filozofia... 19.11.06, 15:36
                      b***bak napisał:

                      > prymitywom wspaniałe ksiązki Grodeckiej wydają się bredniami

                      Nie, b***baczku. Prymitywom książki Grodeckiej wydają się wspaniałe, nawet,
                      jeśli są pełne bredni.

                      > Pani Maria Grodecka jest kontynuatorka najlepszych tradycji polskiej szkoy
                      > filozoficznej

                      Której szkoły, b***baczku? Warszawsko-lwowskiej, a może mesjanizmu, mistycyzmu,
                      pozytywizmu? Grodecka tylko w twoich oczach jest "wielkim filozofem". W
                      rzeczywistości oprócz środowisk wegetariańskich jest kompletnie nieznana, a jej
                      dorobek to parę książeczek propagujących wegetarianizm i to bardziej przy
                      pomocy jawnych bredni dot. anatomii i fizjologii zwierząt (rzeczy dla
                      Grodeckiej zupełnie obcych) niż rozważań filozoficznych.

                      > jej rozprawka pt. Hipotez Optymistyczna to wspaniały i mądry esej
                      > napisany przepieknym językiem i korzystający z ogromnej erudycji autorki

                      Grodecka nie ma żadnej erudycji, czego dowodem brednie zawarte w jej
                      książeczkach, a piękny jezyk jest do nich takim dodatkiem jak kwiatek do
                      kożucha.

                      > Pani Maria Grodecka jest z wyksztalcenia i pasji filozofem
                      > specjalizuje się w zagadnieniach etycznych

                      Specjalizuje się w pisaniu nawiedzonych, przesyconych ignorancją, proo-
                      wegetariańskich książeczek.
                      • brumbak Re: Vege a religia i filozofia... 19.11.06, 20:56
                        misiu-1 napisał:

                        >
                        >
                        > > Pani Maria Grodecka jest kontynuatorka najlepszych tradycji polskiej szko
                        > y
                        > > filozoficznej
                        >
                        > Której szkoły, b***baczku? Warszawsko-lwowskiej, a może mesjanizmu, mistycyzmu,
                        >
                        > pozytywizmu? Grodecka tylko w twoich oczach jest "wielkim filozofem". W
                        > rzeczywistości oprócz środowisk wegetariańskich jest kompletnie nieznana, a jej
                        >
                        > dorobek to parę książeczek propagujących wegetarianizm i to bardziej przy
                        > pomocy jawnych bredni dot. anatomii i fizjologii zwierząt (rzeczy dla
                        > Grodeckiej zupełnie obcych) niż rozważań filozoficznych.
                        >
                        > .........................................................................
                        przypominam opiekunowi forum, ze artyści , pisarze to nie są osoby publiczne (
                        patrz casus Edyty Górniak) i nie wolno ich bezkarnie obrażać
                        jezeli jakis frustrat chce wylewa swą złośc na kims znanym , to taki niegodny czyn
                        podlega już pod ochrone prawa ale przede wszystkim klania się tu interwencja
                        Administracji forum zgodnie z Regulaminem forum i Netykietą
                        .........................................
                        Wydawnictwo: **** **************
                        Maria Grodecka (1926), filozof, pisarka i tłumaczka. Nestorka idei
                        wegetarianizmu w Polsce.

                        • b.pascal Re: Vege a religia i filozofia... 19.11.06, 21:09
                          brumbak napisał:

                          > > .........................................................................
                          > przypominam opiekunowi forum, ze artyści , pisarze to nie są osoby publiczne
                          > (patrz casus Edyty Górniak) i nie wolno ich bezkarnie obrażać jezeli jakis
                          > frustrat chce wylewa swą złośc na kims znanym , to taki niegodny czyn
                          > podlega już pod ochrone prawa ale przede wszystkim klania się tu interwencja
                          > Administracji forum zgodnie z Regulaminem forum i Netykietą

                          Przypominam Ci, Brumbaku, że także na forum obowiązuje zdrowy rozsądek w ocenie
                          sytuacji. I zgodnie z nim stwierdzam, że autor wyżej zacytowanych słów nie
                          obraził wspomnianej pani Grodeckiej, ale za to Ty jesteś niebezpiecznie bliski
                          tego, żeby obrazić jego. Przypominam też, że masz prawo od mojej oceny sytuacji
                          odwołać się do Administracji lub do prokuratury. :)
                        • misiu-1 Re: Vege a religia i filozofia... 19.11.06, 22:15
                          B***baczku, wciąż nie możesz pozbyć się maniery używania słów, których
                          znaczenie jest dla ciebie co najmniej niejasne. Chodzi mi tu o
                          pojęcie "frustrat".
                          Gwoli uświadomienia cię w tym temacie, przytoczę definicję słownikową:

                          "frustracja «stan przykrego napięcia emocjonalnego wywołany niemożnością
                          zaspokojenia jakiejś potrzeby lub osiągnięcia jakiegoś celu»
                          • frustracyjny • frustracyjnie • frustrat • frustratka"
                          sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2558624

                          W tym kontekście należy się teraz zastanowić, który z nas obu może doświadczać
                          takiego stanu? Komu w mniejszym stopniu udaje się tu osiągnąć swój cel? Kto
                          wciąż usiłuje wywierać naciski na administrację, aby pozbyć się niewygodnego
                          oponenta, przeszkadzającego w szerzeniu wege-propagandy?
                          Zastanów się nad tym głęboko, b***baczku.
                        • misiu-1 Przykład ignorancji Grodeckiej 19.11.06, 22:56
                          Cytat z artykułu "Dziecko wegetariańskie"

                          "Żelaza potrzebuje dziecko 12-15 mg dziennie. Lista produktów zawierających
                          żelazo jest tak długa, że trudno by tutaj wymienić wszystkie, ale oto niektóre
                          z nich (w 100 g produktu): biały ser - 66 mg, pory i selery - ok. 20 mg,
                          czosnek - 41 mg, chleb z otrębami lub z pełnej mąki - 12 mg. Od 20 do 50 mg
                          żelaza zawierają: jabłka, gruszki, śliwki, wiśnie, miód, wszystkie zieleniny,
                          min. szpinak i sałata, ponadto: soja, fasola, cykoria, ryż, jęczmień, twarożek,
                          orzechy, rodzynki, cebula, kapusta i wiele innych pokarmów roślinnych."

                          W rzeczywistości na 100g produktu chleb z otrębami zawiera góra 3mg żelaza,
                          por - 2mg, seler - 0,2mg, czosnek - 1,7mg (pomijając sensowność spożycia go w
                          ilościach rzędu 100g), jabłko - 0,1mg, gruszka, śliwka, - 0,2mg, wiśnie, miód -
                          0,4mg, szpinak - 2,7mg, sałata - 0,9mg, soja - 2mg, fasola - 0,8mg, cykoria -
                          0,8mg itd. itd.

                          To tylko mały przykład - jeden z wielu - jej nieznajomości materii, w której
                          zabiera głos. Szkoda miejsca na wyliczanie wszystkich, a oprócz niewiedzy nt.
                          gołych faktów są jeszcze przykłady absurdalnego wnioskowania.
                  • brumbak Re: Vege a religia i filozofia... 20.11.06, 19:26
                    misiu-1 napisał:

                    >
                    > Słyszałeś kiedyś o frutarianizmie? Z jakiego innego powodu frutarianie nie
                    > jedzą marchweki, jak nie ze względu na szacunek także wobec roślin?
                    > ............................
                    totalna ignorancja

                    z zupełnie innego powodu
                    zupełnie :))))))))))))))))))))))))
                    • misiu-1 Re: Vege a religia i filozofia... 20.11.06, 21:53
                      brumbak napisał:

                      > totalna ignorancja
                      > z zupełnie innego powodu
                      > zupełnie :))))))))))))))))))))))))

                      No właśnie, b***baczku. Twoja totalna ignorancja to powód do wielkiego wstydu,
                      a jednak nie przepuścisz żadnej okazji, żeby się nią wykazać. Twoje wywody są
                      idealną ilustracją powiedzenia: "Boże, chroń mnie od przyjaciół, z wrogami sam
                      sobie poradzę".

                      A teraz czytaj i ucz się:

                      "Other fruitarians wish to avoid killing in all its forms, including plants."
                      en.wikipedia.org/wiki/Fruitarianism

                      "The only nonviolent food (no killing or theft from animal or plant)"
                      www.acorn.net/fruitarian/what.html

                      "One can certainly say the line of moral regard is not drawn at animals--that
                      it is wrong to exploit trees and other plants (an argument found in the
                      philosophy of Fruitarianism)"
                      animalvegfaq.tripod.com/qandalist.html

                      "fruitarianism is simply abstaining from killing anything in order to eat it.
                      This would exclude the consumption of meat, vegetables, grains, and dairy
                      products."
                      everything2.com/index.pl?node=fruitarianism
                • misiu-1 I jeszcze uzupełnienie 13.11.06, 17:23
                  b***bak napisał:

                  > - wegetarianizm-to wybór takiej diety która jak najbardziej ogranicza,
                  > minimalizuje cierpienia Istot Czujących- zwierząt i to tych Najwyżej
                  > rozwiniętych tj, ssakow , także ryb ale nie sięga już do kategorii szarańczy
                  > czy innych robali

                  W tym kontekście przypomnieć warto, jak do twojej teorii, jakoby "wegetarianie
                  widzieli świat stworzeń hierarchicznie", odniósł się niegdyś pewien
                  wegetarianin:

                  "Zdziwiło mnie jeszcze jedno zdanie, a mianowicie "wegetarianie widzą świat
                  stworzeń hierarchicznie". Wg mnie to właśnie takie widzenie świata prowadzi do
                  tak powszechnego braku szacunku do zwierząt, jako gatunków niższych. Po
                  przeczytaniu artykułu "Święte psy... " poczułem się troszeczkę nieswojo, bo
                  [autor] próbował w nim okrzyknąć wegetarian, do grona których w takim razie nie
                  chcę się już zaliczać, ludźmi lepszymi od innych. Mówię: VETO!"
                  • humbak1 Re: I jeszcze uzupełnienie 13.11.06, 19:09
                    misiu-1 napisał:

                    > b***bak napisał:
                    >
                    > > - wegetarianizm-to wybór takiej diety która jak najbardziej ogranicza,
                    > > minimalizuje cierpienia Istot Czujących- zwierząt i to tych Najwyżej
                    > > rozwiniętych tj, ssakow , także ryb ale nie sięga już do kategorii szarań
                    > czy
                    > > czy innych robali
                    >
                    > W tym kontekście przypomnieć warto, jak do twojej teorii, jakoby "wegetarianie
                    > widzieli świat stworzeń hierarchicznie", odniósł się niegdyś pewien
                    > wegetarianin: (lub nie ...)
                    >
                    > "Zdziwiło mnie jeszcze jedno zdanie, a mianowicie "wegetarianie widzą świat
                    > stworzeń hierarchicznie". Wg mnie to właśnie takie widzenie świata prowadzi do
                    > tak powszechnego braku szacunku do zwierząt, jako gatunków niższych.
                    .....
                    akurat zupelnie
                    nie to
                    tu nawet nie chodzi o "brak szacunku" bo to wysublimowane pojęcie ktore nie
                    pojawia się w mozgownicach wielu osobników

                    tu mowiąc najporściej chodzi o okrucienstwo wobec zwierząt

                    nie posrzeganie swiata wg hierarchii
                    wg wartosci
                    prowadzi do nihilizmu
                    wszystko jest tak samo warte?
                    urwanie lba kapuście i urwanie łba świni
                    - prymityw dochodzi do wniosku ze może robic co chce

                    na szczeście takie glosy jak wyżej w postach są bardzo odosobnione

                    dlatego normalni zjadacze miesa ustanowili prawa które zakazuje zadawania
                    (zbędnych)cierpień zwierzętom
                    natomiast ani słowem nie wspomina o marchewkach - bo to byłby absurd
                    albo cynizm albo głupota
                    • misiu-1 Re: I jeszcze uzupełnienie 13.11.06, 22:08
                      humbak1 napisała:

                      > tu mowiąc najporściej chodzi o okrucienstwo wobec zwierząt

                      Jedzenie zwierząt nie jest tożsame z okrucieństwem wobec nich.

                      > nie posrzeganie swiata wg hierarchii
                      > wg wartosci
                      > prowadzi do nihilizmu
                      > wszystko jest tak samo warte?
                      > urwanie lba kapuście i urwanie łba świni

                      Czyli jedzenie mięsa jest w najlepszym porządku, ponieważ interes istoty
                      zajmującej w hierarchii miejsce wyższe, czyli człowieka, jest nadrzędny w
                      stosunku do interesu istoty niższej, czyli zwierzęcia.

                      > - prymityw dochodzi do wniosku ze może robic co chce

                      Prymityw zawsze dojdzie do wniosku, że moze robić co chce, bez względu na
                      obowiązującą moralność, prawo, regulaminy czy netykietę.

                      > dlatego normalni zjadacze miesa ustanowili prawa które zakazuje zadawania
                      > (zbędnych)cierpień zwierzętom
                      > natomiast ani słowem nie wspomina o marchewkach - bo to byłby absurd
                      > albo cynizm albo głupota

                      Wegetarianie podnoszą w tym miejscu bardzo często argument w postaci ewolucji
                      prawa. Nie widzę powodu, dla którego sami nie mieliby się z taką argumentacją
                      zmierzyć. Piszą w sposób następujący: "dawniej prawo dopuszczało istnienie
                      niewolnictwa, które obecnie jest zabronione, dlatego w przyszłości należy się
                      spodziewać przyznania na tej samej zasadzie praw zwierzętom".
                      W takim razie okoliczność, że kiedyś prawo nie zajmowało się kwestią
                      uśmiercania zwierząt, a obecnie się zajmuje, na identycznej zasadzie musiałaby
                      prowadzić do wniosku, że kiedyś prawo będzie mogło regulować także sprawę
                      uśmiercania marchewki, która to kwestia jest mu dziś obojętna. W takim razie
                      osoby już teraz wypowiadające się w obronie marchwi trzeba nazwać wizjonerami
                      wyprzedzającymi swoją epokę, a nie cynikami lub głupcami.
                      Chyba, że argument jest chybiony od początku do końca.
                      • vegenievege Re: I jeszcze uzupełnienie 13.11.06, 22:16
                        misiu, a Ty?
                        w sensie - filozofia, jaka stoi za Tobą, archetypem bojownika "mięsożerności" ;-
                        )

                        Bo tak w opozycji do Humbaka - łatwo, ale jak samemu coś wypisać - trudniej. ;-P
                        Bo byś tutaj tyle czasu nie spędzał, jakby Ci coś po głowie większego nie
                        chodziło... No chyba że Twoja pogoń za Humbakiem jest jak pogoń Kmicica za
                        księciem Bogusławem - powodowana względami osobistymi :-)
                        • misiu-1 Re: I jeszcze uzupełnienie 13.11.06, 23:22
                          Zbyt ogólne pytanie zadałeś, a też wykraczające poza ramy forum, które nie jest
                          przeznaczone do takich prezentacji. Pytaj konkretnie o sprawy związane z
                          tutejszą tematyką.
                          Jeśli chodzi o b***baka, to w mojej krytyce nie ma motywacji osobistych. On po
                          prostu jest tu najaktywniejszym szerzycielem propagandy, która mi się nie
                          podoba. To wszystko. A że przy tym nie przebiera w słowach i notorycznie ucieka
                          się do wycieczek personalnych, więc za nim nie przepadam i nie stosuję wobec
                          niego żadnej taryfy ulgowej. To chyba zrozumiałe? Jak łatwo zauważyć, dyskutuję
                          nie tylko z nim i staram skupiać na poglądach, więc przypisywanie mi motywów
                          osobistych jest słabo uzasadnione.
                      • chihiro2 Re: I jeszcze uzupełnienie 13.11.06, 22:17
                        > W takim razie okoliczność, że kiedyś prawo nie zajmowało się kwestią
                        > uśmiercania zwierząt, a obecnie się zajmuje, na identycznej zasadzie
                        musiałaby
                        > prowadzić do wniosku, że kiedyś prawo będzie mogło regulować także sprawę
                        > uśmiercania marchewki, która to kwestia jest mu dziś obojętna.

                        Pamietacie, jak kiedys w podrecznikach byly teksty o tym, ze w 2000 roku
                        wszyscy beda latali w kosmos i odzywiali sie wylacznie pigulkami? Dlugo chyba
                        bedziemy jeszcze czekac na te nowinki...
                • vegenievege szarańcza a krewetka... 13.11.06, 18:34
                  Pomyśl nad tym.

                  Kilka wątków wcześniej mówiłeś o zabijaniu krewetek. Byłeś, o ile zrozumiałem,
                  przeciw.
                  Teraz mówisz, że szarańczę można zabijać.

                  Nie podoba mi się podział świata na stworzenia, które humbak pozwala zabijać i
                  te, których nie pozwala... Bo innej różnicy między zabijaniem krewetki a
                  szarańczy nie widzę - z punktu widzenia empatii...

                  Jak mawia gospodarz mojego domu - takie filozofie, to se Pan możesz... rozumisz
                  Pan? w d__ę se Pan możesz.. ;-)
    • humbak1 Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 16:49
      Od setek tysięcy lat
      > > Z mięsa gotowanego w garnku
      > > Sączą się nienawiść i złość
      > > Tak trudne do powstrzymania
      > >
      > > - Jeśli chcesz wiedzieć, dlaczego są na świecie
      > > Kataklizmy wojen i oręża
      > > Wsłuchaj się w żałosny krzyk
      > > Dochodzący o północy z rzeźni
      > >
      > > (starożytny poemat chiński)
      • taischa Re: Vege a religia i filozofia... 13.11.06, 22:44
        nie wiem czy w odpowiednim miejscu umieszczam swój wpis, ale chciałam wyrazić
        swe zdziwienie, że niektore osoby tak silne rozróżniaja świat zwierząt od
        świata owadów czy roślin. I to, co jest niedopuszczalne w stosunku do zwierzat,
        to owadow i roslin już nie dotyczy. Myśle ,że ekologiczne myślenie rozciąga
        się na jeszcze inne sfery życia, a odżywianie vega jako jedynie jeden z wielu
        elementow, ma wpływ na nasze spostrzeganie, odczuwnie. A szacunek w stosunku do
        natury, przyrody to nie tylko szacunek do przysłowiowej marchewki, ale rownież
        do całego naszego ekosystemu ziemi. Szacunek ten przejawia sie między innymi
        tym ,że nie śmiecimy narmiernie, ograniczamy używanie torebek foliowych, to
        segregacja śmieci, kupowanie żywnosci w takiej ilości jakiej potrzebujemy to
        również odżywianie vega ale nie narzucajac tego innym osobom i tym bardziej nie
        stawianie siebie w hierarchi przez to wyzej niz ci, ktorzy odzywiaja sie
        inaczej.
        To jeszcze szereg innych poczynań takich jak żadanie by ograniczano emisję
        szkodliwych produktow w powietrzu, ziemi, wodzie, ale przede wszystkim trzeba
        zaczać od siebie w swoim najblizszym środowisku i otoczeniu oraz na swoją
        indywidualną małą skale. Świat można naprawić jedynie małymi krokami, siłą się
        nie da, zaciekrzewienim też nie ale edukacją i dobrymi przykładami.
        • brumbak1 Re: Vege a religia i filozofia... 18.11.06, 10:58
          taischa napisała:

          > nie wiem czy w odpowiednim miejscu umieszczam swój wpis, ale chciałam wyrazić
          > swe zdziwienie, że niektore osoby tak silne rozróżniaja świat zwierząt od
          > świata owadów czy roślin. I to, co jest niedopuszczalne w stosunku do zwierzat,
          > to owadow i roslin już nie dotyczy
          .........
          rzeczwyiście umieszczasz wpis w niewłaściwym miejscu

          można i nalezy tylko wyrazic zdziwienie , że nie rozrózniasz miedzy swiatem
          zwierząt i roslin - nie tylko nie ma to nic wspolnego z wegetarianizmem ale i ze
          zdroworozsądkowym podejsciem ludzi jadajacych mieso

          - kazdy nie tylko zdrowo myslacy ale i nawet przciętny osobnik , obojętny na
          sprawy praw zweirząt czy ekologii, nie mówiąc o glebokiej

          wie ze wbijanie igly w glowe rosnącego zająca jest okrucieństwem
          wbijanie igly w glowę rosnącej kapusty jest tylko bezsensownym zajęciem albo
          kaprysem etc


          świta zwierząt ( ssaków( jest czyms zupelnie innym - to istoty w ogromnym
          stopniu odczuwjace tak jak i my

          tylko totalny cynik, albo osobnik pozbawiony .. czlowieczeństwa..
          może hodowac psy na mieso a dla nadania miesu odowiednie( wg potrzeb klientów)
          konsystencji - katowac na smierć- jest, nparawde taka "technika" produkcji mięsa
          psiego..
      • vegenievege Re: Przeświadczenie o względach smakowych b/t 14.11.06, 07:21
        no, to było krótkie i konkretne. :-)
        nie mam więcej pytań :-)


        swoją drogą - miło mi Cię widzieć w tym wątku. Ggigus i Brumbrak twierdzą, że
        jesteśmy jedną osobą (tzn., żeby sobie nie pochlebiać, to ja
        jestem "cyberklonem"). Więc czuj się przywitany przez samego siebie :-)
        • cyberski Re: Przeświadczenie o względach smakowych b/t 14.11.06, 14:17
          Dla mnie wegetarianizm nigdy nie miał (no może trochę na samym początku, ale mi już dawno temu przeszło...) kontekstu innego niż kulinarny.
          Czy tak jest lepiej czy gorzej to dla mnie nieistotne...
          Grunt, że tak mi wygodniej :)))

          Tłumaczę się co najwyżej z tego co sam twierdzę (jeśli oczywiście mam ochotę się tłumaczyć).
          Z nieswoich twierdzeń nie zwykłem się tłumaczyć (choć czasami to niestety robię). W końcu nie mam obowiązku odnoić się do nieswoich słów...
    • zamyslona4 Re: Vege a religia i filozofia... 20.11.06, 12:51
      ciekawy teamat, troche przemycany wczesniej.
      u mnei wege zbieglo sie z dzialalnoscia aktywna proekologiczna. ale nei
      wynikalo z zadnej wiedzy (wtedy) tylko po prostu z tego, ze od dziecka jadlam
      malo miesa, i bylam bardzo wrazliwa na los zwierzat(do dzis mama mi wypomina
      jak majac 12 lat nie moglam jej wybaczyc ze kupila sobie futro... ;) )
      no i po prostu trafilam na ludzi ktorzy ... swietnie gotowali potrawy
      bezmiesne. do tego zakochalam sie w wegatarianinie, nie chcialo mi sie gotwac
      na dwa garnki- tak sie prozaicznie zaczelo.
      a potem przyszlo duuuuuuzo lepsze samopoczucie, wyraznie widoczne wyciszenie,
      poznawalam coraz wiecej ludzi wege lub vegan ktorzy sa calkowity, zaprzeczeniem
      tego bzdurnego stereotypu prezentowanego i opisywanego przez jednostki na tym
      forum. w koncu i moi przyjaciele i rodzina zrozumieli iz to tylko sluzy mojemu
      zdrowiu i 'byciu" i - ku mojemu zaskoczeniu- juz nie krytykuja, ale czasem
      nawet podpytuja oo pewne rzeczy zwiazane z zywieniem 9zwlaszcza skladem
      pokarmow, bo to moj maly bzik :)
      rownolegle moja praca zaczela miec coraz wiekszy zwiazek z przyroda, ekologia
      (zwlaszcza gleboka) i zdrowym odzywianiem, okazalo sie ze przypadkowo tez wsrod
      ludzi w roznym wieku udaje sie przelamywac pewne strereotypy. generalnie-
      dzieki wege poczulam sie bardzo blisko z natura. na tyle, ze nie bylam w stanie
      juz tkwic w zadnej religii. ale to tez nie wzielo sie bezposrednio z
      wegetarianizmu- od kilku lat nei praktykowalam i po prostu nie jestem w stanie
      juz teraz za bardzo patrzec na religie inaczej nzi zjawisko psychologiczno-
      socjologiczne. na kazda religie.
      a jakas filozofia? chyba nei ma. po prostu szanowac kazda istote zywa- czy to
      czlowiek czy zwierze. no i z szacunku do nich- nie niszczyc przyrody jako
      niezbednej dla ich zycia. niesttey- na jogi i medytacje nie mam czasu. choc na
      pewno wiedza o obbu sie zwiekszyla.
      i to tyle :)
    • brumbak Re: Vege a religia i filozofia... 20.11.06, 19:15

      " Zył w Krotonie mąż z Samos /.../ On pierwszy na stoły
      Bronił dawać zwierzęta.Choć wiary nie zyskał
      Prawdy w uszy słuchaczy tymi słowy ciskał:
      Przestańcie niecnym ścierwem kazić wasze ciała
      Śmiertelni, żbóż obfitość Natura wam dała .. "

      Owidiusz /43.p.n.e - 18 n.e. ?) Metamorfozy rozdz. XIV poświęcony Pitagorasowi
      • vegenievege Re: Vege a religia i filozofia... 20.11.06, 19:58
        Tak, Pitagorejczycy też byli vege.
        Wiesz, tę listę można by przedłużać (bo i o znanych pisarzy i filozofów). Mój
        ulubieniec, I.B.Singer, mawiał, że przeszedł na vege dla zdrowia. Zwierząt :-).

        Pytanie było jednak ciut bardziej osobiste - jaka filozofia stoi za konkretnie
        TWOIM wyborem.
        To Pitagorejczycy u Ciebie? Czy coś innego?
        • brumbak Re: Vege a religia i filozofia... 20.11.06, 21:07

          jestem typowym vege o przeciętnej statystycznie motywacji wyboru diety vege:

          "80% badanych deklaruje, że motywację do zmiany diety stanowiły głównie względy
          etyczne, u 26% dużą rolę w tej decyzji odgrywały względy zdrowotne,"

          wegetarianski.home.pl/podstrona/czytnik.php?dzial=odzywianie&artykul=84
        • misiu-1 Re: Vege a religia i filozofia... 20.11.06, 22:00
          B***bak jest wegetarianinem zdrowotnym, tzn. wydaje mu się, że wegetarianizm
          jest zdrowszy niż dieta zawierająca mięso.
          Wystarczy poczytać sobie jego posty, żeby się o tym przekonać. Wyłaczając te,
          które służą jedynie wylewaniu żółci na oponentów, pozostałe w 99% poświęcone są
          kwestiom zdrowotnym. Motywacje etyczne najwyraźniej go nie interesują, czego
          dowodem choćby pokazana wyżej kompletna nieznajomość przyczyn frutarianizmu.
    • brumbak Re: Vege a religia i filozofia... 20.11.06, 21:15

      -nie ma się co powtarzać,albo powtarzac to co dawno zostało wypowiedziane

      moje poglady na temat diety vege są są b.podobne np. do wyartykułowanych w tym
      wywiadzie poglądów prezydenta Słowenii
      wegetarianski.home.pl/podstrona/czytnik.php?dzial=wegetarianizm&artykul=76

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka