Dodaj do ulubionych

para mieszana - kłopot z dziećmi

20.11.07, 11:00
Szukam Waszej rady - mój narzeczony je mięso, planuje w miesny sposób odżywiać
dzieci. Dla mnie to nie przyjęcia: nie mam ortodoksyjnego podejścia do
jedzenia mięsa, robię to z głębokiego przekonania, ale jeśli chodzi o dzieci,
to chcę by jako dorosłe osoby same podjeły decyzję, jak jeść. Nie wyobrażam
sobie jednak fundować im mięsnej diety. Okazuje sie, że rodzi to poważny
konflikt, trudno to rozwiązać. Ktoś z Was był w podobnej sytuacji? Jak znaleźć
wyjście?
Obserwuj wątek
    • emka_waw Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 20.11.07, 16:35
      Żeby mogły wybrać, muszą wiedzieć z czego. To jakby dawać im wybór,
      czy wolą do zabawy barbie czy klocki, i przez całe dzieciństwo im
      klocków na oczy nie pokazać. Poza tym pamiętaj - to, co zakazane,
      jest dla dzieci najbardziej atrakcyjne.

      Chyba że zamierzasz trzymać je aż do dorosłości na kroplówce - wtedy
      będziesz mieć tabula rasa w diecie swoich dzieci.
      --
      Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko
      kurą.
      • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 20.11.07, 19:20
        emka_waw napisała:

        > Żeby mogły wybrać, muszą wiedzieć z czego. To jakby dawać im wybór,
        > czy wolą do zabawy barbie czy klocki, i przez całe dzieciństwo im
        > klocków na oczy nie pokazać.
        ............
        Dzieci nie potrafia właściwie wybrać wielu rzeczy jakie będą im przydatne
        w zyciu. Robia to za nich rodzice .
        Rodzice mają wiec prawo wybrac dobra dla ich zdrowia diete vege.
        Jak to zrobic w związku o różnych zwyczajach żywieniowych? Nie wiadomo -
        może to mało prawdopodobne.
        ...............
        " Jak ktoś jest przemądrzały to nawet udając złotoustego/złotoustą nie
        ukryje że ma ptasi móżdżek."
        >

        • misiu-1 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 20.11.07, 23:46
          b***bak napisał:

          > Dzieci nie potrafia właściwie wybrać wielu rzeczy jakie będą im
          > przydatne w zyciu. Robia to za nich rodzice .
          > Rodzice mają wiec prawo wybrac dobra dla ich zdrowia diete vege.

          Twój post jest nie na temat. Rodzice mają prawo wybrac dla dzieci zarówno zdrową
          dietę wege, jak i zdrową dietę niewege, i nikt nie poddaje tego pod dyskusję.
          Problem polega na tym, że jedno z rodziców chce tak, a drugie inaczej, a oboje
          mają to samo prawo wyboru.

          Do autorki tematu: jeśli, jak piszesz, masz nieortodoksyjne podejście do diety,
          to w czym problem? Dzieci mogą jeść raz posiłki wegetariańskie a raz
          niewegetariańskie. Raz te, które Ty będziesz jadła, a raz te, które będzie jadł
          mąż. Mogą też same wybrać, co wolą. Już małe dzieci mają własny gust.

          --
          O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
          A tu komentarz
      • arius5 A jaki jest problem z miesem ? 22.11.07, 16:44
        Nasluchalas sie pewnie klamstw jakiejs sekty i uwazasz, ze tylko Ty robisz dobrze.
        Mieso jest naturalnym pozywieniem ludzi od setek tysiecy lat.
        Unikaj raczej zboza i przetworow zbozowych, to sa stosunkowo nowe skladniki
        diety czlowieka i to zboza przysparzaja wielu schorzen, a nie mieso.
        Zacznij myslec sama, lepiej na tym wyjdziesz.
        • brumbak Re: A jaki jest problem ? 22.11.07, 17:45
          arius5 napisał:

          > Nasluchalas sie pewnie klamstw jakiejs sekty i uwazasz, ze tylko Ty robisz dobrze.
          > Mieso jest naturalnym pozywieniem ludzi od setek tysiecy lat.
          > Unikaj raczej zboza i przetworow zbozowych,

          ...jaką sektę TY reprezentujesz ? sądzac po agresywnym jezyku zapewne sektę
          tłustojadów
          • jacek226315 Re: A jaki jest problem ? 22.11.07, 20:33
            brumak dlaczego jestes taki/a wojownicza do wszystkich Twych
            przedmowcow.Dziecko najlepiej zrobi to czego mu sie zabrania,dorosly
            zreszta tez.Najlepszy owoc zakazany,a w ogole nie rozumiem tego
            wspolnego ublizania sobie z byle blachiego powodu.Czy Polacy nie
            umieja dyskutowac kulturalnie i wymieniac poglady,.Przeciez autorka
            watku nie poto sie puta by z niej drwic, tylko prosi o porade,jak
            sie jej nie ma/tej porady/to sie milczy
            • camparis Re: A jaki jest problem ? 22.11.07, 21:52
              Moi rodzice przy najmłodszym dziecku też tak myśleli. Jaki jest
              efekt? Dzieciak jest tylko frytki, pieczonego kurczaka, czipsy i
              lody. Inne rzeczy mu wcisnąć to horror. Woli głodować, niż zjeść
              rosół w którym pływa marchewka!

              Tak więc dzieciom trzeba dawać wybór ... w granicach rozsądku!
            • gonzo44 Re: A jaki jest problem ? 23.11.07, 11:12
              jacek226315 napisał:

              > brumak dlaczego jestes taki/a wojownicza do wszystkich Twych
              > przedmowcow

              ponieważ jak wiadomo jest kilka kategorii ludzi z którymi dyskusja
              jest niemożliwa. ortodoksi żywieniowi wszelkiej maści do nich
              należą. proste argumenty - np. obiektywne uwarunkowania wynikające z
              biologii i milionów lat ewolucji do nich nie trafiają. mam znajomą
              która karmiła kiedyś swojego niemowlaka wyłącznie wegetariańsko
              (może wegańsko, nie pamiętam). też nie słuchała nikogo. otrzeźwiała
              jak dzieciak nabawił się dysplazji stawów biodrowych. moda na wegę
              już jej przeszła.
            • brumbak Re: A jaki jest problem ? 25.11.07, 22:10
              jacek226315 napisał:

              > brumak dlaczego jestes taki/a wojownicza do wszystkich Twych
              > przedmowcow.
              ........
              jacku z jackowa - dlaczego jestes taki niekumaty ?
              mój post wyżej w ogóle nie odnosi się do postu rozpoczynjącego wątek -
              jest rekcja na agresywny post ktory zaburzył kulturalną dyskusje



              .Przeciez autorka
              > watku nie poto sie puta by z niej drwic, tylko prosi o porade,jak
              > sie jej nie ma/tej porady/to sie milczy
              .....................
              jak wyżej
        • adakubica Re: A jaki jest problem z miesem ? 25.11.07, 23:23
          To kompletna bzdura jakoby zboża były niezdrowe.Jakimi naukowymi badaniami to
          potwierdzisz? Zastanawiam się często skąd w Polakach bierze się to nieprawdziwe
          przekonanie odnośnie niezbędności mięsa w diecie.Mam wrażenie,że to pozostałość
          po PRL-u, kiedy mięso było produktem trudno dostępnym.Mieszkałam parę lat w
          Holandii, mam też paru znajomych w innych krajach i, nawet jeśli są ludźmi
          mięsożernymi, nie jadają mięsa codziennie i nie widzą niczego dziwnego w byciu
          wege. Proponuję zapoznać się bliżej z zasadami zdrowego odżywiania.
          • delfina77 Re: A jaki jest problem z miesem ? 25.11.07, 23:34
            Wegetarianizm i jedzenie miesa codziennie to 2 skrajnosci. Jestem miesozerna ale
            nie jem miesa codziennie, podobnie jak wszyscy moi miesozerni znajomi - szybko
            by sie znudzilo takie monotonne zywienie. Ale miesny obiad z 3-4 razy w tygodniu
            to dobra rzecz, poza tym gdy ktos pracuje fizycznie, jak np. moj maz, bardziej
            mozna sie najesc miesnym obiadem niz np. ryzem z jogurtem:)
      • gosiabrzo4 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 24.11.07, 14:10
        Moja droga, mam trójkę dzieci, ostatnie urodziło się w sierpniu,
        jestem wegetarianką, nie wyobrażam sobie żeby z dzieci od samego
        początku zrobić nimi, trzeba karmić dzieciaki tym co chcą,
        wszystkiego muszą spróbować, dopiero potem będą wybierać.
      • emka_waw Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 21.11.07, 10:42
        A to ma być rozwiązanie niby jakiego problemu? Bo nie żywienia
        dzieci chyba? Jeśli zmieni narzeczonego z powodu tej kontrowersji,
        to będzie znaczyło jedynie tyle, że ktoś w tym związku do dorosłości
        i małżeństwa nie dojrzał, bo bycie dorosłym oznacza umiejętność
        porozumiewania się i znajdowania kompromisów.

        Twoja propozycja jest dobra dla jakiegoś małolata, a nie dla
        dorosłych ludzi.

        --
        Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko
        kurą.
        • turzyca Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 21.11.07, 21:20
          Nie bylabym pewna, ze poprzedni post byl objawem niedojrzalosci. Kompromis
          wymaga ustapienia kazdej ze stron: ja zrezygnuje troche z mojego stanowiska, Ty
          troche z Twojego i spotkamy sie, mniej wiecej, po srodku. Ale to jest mozliwe
          tylko w sytuacjach malo czarno-bialych. Gorzej z sytuacjami tego typu wlasnie -
          mozna byc albo chrzescijaninem albo zydem, albo wegetarianinem albo
          niewegetarianinem. W tych sytuacjach jedna ze stron musi ustapic w calosci.
          Jesli obydwie strony twardo stoja na swoich stanowiskach - np sa gleboko
          wierzace - to nie ma mozliwosci znalezienie kompromisu. I rozstanie moze byc
          najrozsadniejszym wyjsciem.

          Ps Wegetarianizm moim zdaniem jest akurat jednym z tych elementow zycia, ktore
          sa na tyle calosciowe, ze nie da sie ich przemilczec, ominac. Stad moim zdaniem
          Twoja kwestia "Jeśli zmieni narzeczonego z powodu tej kontrowersji, to będzie
          znaczyło jedynie tyle, że ktoś w tym związku do dorosłości i małżeństwa nie
          dojrzał, bo bycie dorosłym oznacza umiejętność porozumiewania się i znajdowania
          kompromisów." jest niezbyt trafiona. Gdyby to byla sprawa tego, ze jej
          narzeczony nie ma pojecia o literaturze amerykanskiej czy nie widzi potrzeby
          mycia okien co tydzien to mialabys racje - to sa kwestie, gdzie mozna wykazac
          sie dorosloscia. Ale nie w tak zerojedynkowej kwestii jak wegetarianizm.
          • emka_waw Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 08:51
            > Nie bylabym pewna, ze poprzedni post byl objawem niedojrzalosci.
            Kompromis
            > wymaga ustapienia kazdej ze stron: ja zrezygnuje troche z mojego
            stanowiska, Ty
            > troche z Twojego i spotkamy sie, mniej wiecej, po srodku. Ale to
            jest mozliwe
            > tylko w sytuacjach malo czarno-bialych. Gorzej z sytuacjami tego
            typu wlasnie -
            > mozna byc albo chrzescijaninem albo zydem,
            \
            ...a dziecko wychować w znajomości tradycji dwóch religii. I dać mu
            poznać OBIE, i dać prawdziwy WYBÓR, jak dorośnie.

            albo wegetarianinem albo
            > niewegetarianinem.

            Jak powyżej.

            W tych sytuacjach jedna ze stron musi ustapic w calosci.

            A skąd.

            > Jesli obydwie strony twardo stoja na swoich stanowiskach - np sa
            gleboko
            > wierzace - to nie ma mozliwosci znalezienie kompromisu.

            To znaczy, że są nietolerancyjne i nie dorosły do małżeństwa w
            szczególności, a do życia w społeczeństwie ogólnie.

            I rozstanie moze byc
            > najrozsadniejszym wyjsciem.

            W przypadku niedojrzałych ludzi - na pewno.
            >
            > Ps Wegetarianizm moim zdaniem jest akurat jednym z tych elementow
            zycia, ktore
            > sa na tyle calosciowe, ze nie da sie ich przemilczec, ominac.

            Za to jest takim elementem życia, z którym wiele par doszło do
            konsensusu w małżeństwach, że tak to określę "mieszanych", wege -
            niewege.

            Stad moim zdaniem
            > Twoja kwestia "Jeśli zmieni narzeczonego z powodu tej
            kontrowersji, to będzie
            > znaczyło jedynie tyle, że ktoś w tym związku do dorosłości i
            małżeństwa nie
            > dojrzał, bo bycie dorosłym oznacza umiejętność porozumiewania się
            i znajdowania
            > kompromisów." jest niezbyt trafiona.

            Moim zdaniem jest jak najbardziej trafiona.

            Gdyby to byla sprawa tego, ze jej
            > narzeczony nie ma pojecia o literaturze amerykanskiej czy nie
            widzi potrzeby
            > mycia okien co tydzien to mialabys racje - to sa kwestie, gdzie
            mozna wykazac
            > sie dorosloscia.

            A w wegetarianiźmie wykazujesz się CZYM, jeśli nie dorosłością?
            Szczeniackim fanatyzmem? Nietolerancją? Bo ja do tej sądziłam, że to
            ma być świadomy, DOROSŁY wybór?

            Ale nie w tak zerojedynkowej kwestii jak wegetarianizm.

            Zerojedynkowe podejście do różnych spraw prezentowała poprzednia
            ekipa rządząca. Na myśl o takim myśleniu robi mi się słabo.

            --
            Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko
            kurą.
            • martvica Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 10:32
              Ja się zgadzam z turzycą, co innego być i żyć z niewegetarianinem i każdy je co
              chce, co innego mieć dziecko, wspólnie je wychowywać i wspólnie karmić. Nie
              wyobrażam sobie karmienia dziecka mięsem, na szczęście (dla niektórych) dzieci
              nie planuję i nie zamierzam posiadać.
              --
              A ja wolę Wolę
              Rude i Łaciate
              Ogród Martvej
              • gatmar Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 13:38
                >na szczęście (dla niektórych) dzieci
                > nie planuję i nie zamierzam posiadać.

                Też sie cieszę z tego powodu.

                "Ptak może pokochać rybę,
                ale gdzie oni wybudują sobie gniazdo?"

                Dzieciom należy dać wybór wszędzie tam, gdzie nie jest to dla nich szkodliwe.

                Jedzenie mięsa nie jest szkodliwe, więc dlaczego maja go nie jeść jeżeli chcą?
                Chyba, że nie chcą.
                Nie rozumiem problemu.
                Wydaje się, że to kwestia ideologiczna.
                "Skoro ja uważam, że jedzenie mięsa jest z jakichś powodów niewłaściwe, to moje
                dzieci jeść go nie mogą."
                Tylko skąd wiadomo, że jedzenie mięsa jest niewłaściwe?
                A może niejedzenie mięsa jest niewłaściwe?
                Co wtedy?
                A dzieci mają być karmione piersią, czy od zera na soi?
              • emka_waw Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 14:00
                Nie
                > wyobrażam sobie karmienia dziecka mięsem, na szczęście (dla
                niektórych) dzieci
                > nie planuję i nie zamierzam posiadać.

                W sumie to dobrze, bo ich życie, w przypadku poważnych chorób byłoby
                bardzo zagrożone - w Polsce prawo nie dopuszcza do obrotu leków,
                które nie przeszły testów na zwierzętach. A na samych ziółkach przy
                np. zapaleniu płuc, można tylko do grobu zajechać.

                --
                Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko
                kurą.
                • emk6 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 16:03
                  Mimo ze sam jestem wege parenascie lat juz, to jednak tlumaczenie niejedzenia
                  miesa checia ochrony zwierzatek przed rzezia jest bez sensu. Spojrzmy prawdzie w
                  oczy: takie to juz zycie jest ze lancuch pokarmowy i jeden zjada drugiego. Do
                  tego zycie na poziomie cywilizacyjnym jakie jest obecnie, powoduje ze gdzies
                  napewno zwierzatka ida na rzez przez nas czy jemy mieso czy nie. Chociaz by te
                  leki przytoczone przez ciebie, czy tez to ze mamy prad w domu, ze mamy betonowy
                  blok w miejscu gdzie sobie zyly jakies zwierzatka, to wszystko w ktoryms
                  momencie zabilo pare zwierzatek.
                  Wiec aby byc naprawde fair to trzeba sie przeniesc do jaskini i jesc ziemie
                  (wyjawszy najpierw wszystkie robaczki) i trawe (chociaz tej tez moze sie nie
                  podobac ze ktos ja zabija).
                        • figgin1 Re: czytaj ze zrozumieniem!!! 24.11.07, 11:11

                          > , nIE OZNACZA, ze inni maja prawo miec inne zdanie

                          To weź i mi wytłumacz. Mają w końcu to prawo czy nie? Nawet jeśli argumenty
                          kontra są nie zrozumiałe?

                          No, chyba, ze ci się źle napisało. To zwracam honor.
                          • ggigus napisałam: czytaj ze zrozumieniem czyli 01.12.07, 00:00
                            jeśli jest ewidentna literówka, zapomniała nie, bo zmieniła zdanie itepe
                            NIE MA SENSU BRAC TAKICH RZECZY NA POWAZNIE I TRAKTOWAC ICH JAK ARGUMENTY
                            czyli
                            CZYTAJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            ZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            ZROZUMIENIEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            --
                            dem-wahren-schoenen-guten.de/Wollschwein9.htm
                            • figgin1 Re: napisałam: czytaj ze zrozumieniem czyli 01.12.07, 10:42
                              ggigus napisała:

                              > jeśli jest ewidentna literówka, zapomniała nie, bo zmieniła zdanie itepe
                              > NIE MA SENSU BRAC TAKICH RZECZY NA POWAZNIE I TRAKTOWAC ICH JAK ARGUMENTY
                              > czyli
                              > CZYTAJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                              > ZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                              > ZROZUMIENIEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                              Ależ nie krzycz. Jeśli się czytało twoje wypowiedzi literówka nie jest wcale
                              ewidentna. I nie stanie się taka od nadużywania capslocka.
                                • figgin1 Swoją droigą dziwna literówka 02.12.07, 09:37
                                  "nIE OZNACZA, ze inni maja prawo miec inne zdanie"
                                  zamiast "nie oznacza, że inni nie mają prawa mieć innego zdania"
                                  Całkiem inny szyk zdania. Literówka to przerkęcenie jakiejś litery. Mi to
                                  wygląda na freudowską pomyłkę.

                                  Ps. Zdannie napisane z capslockiem jest netowym odpowiednikiem krzyku. Zdawałoby
                                  się, że każdy to wie, ale cóż.
                                  • ggigus moze i dla ciebie dziwna 02.12.07, 21:47
                                    chodzi mi o sens
                                    o to, ze nie zabraniam innym prawa do wl. zdania i daj se spokoj z pomylka
                                    freudowska
                                    literowka - bo zabraklo nie
                                    juz pojelas?
                                    a !!! dlatego, ze nie ma sensu na ww. tematy pisac enta ilosc postow
                                    --
                                    dem-wahren-schoenen-guten.de/Wollschwein9.htm
                                    • figgin1 Re: moze i dla ciebie dziwna 02.12.07, 23:14
                                      "nIE OZNACZA, ze inni maja prawo miec inne zdanie"

                                      Spróbujmy zatem nie zmieniając szyku zdania dopsać "nie"

                                      "nIE OZNACZA, ze inni nie maja prawo miec inne zdanie"
                                      No, trochę po kalemu.

                                      "nIE OZNACZA, ze inni maja nie prawo miec inne zdanie"
                                      Oj, jeszcze gorzej. Tia, może i dla mnie dziwna, ale ty pewnie już nie takie
                                      rzeczy tłumaczyłaś literówką...
                                      • snajper55 Re: moze i dla ciebie dziwna 03.12.07, 12:48
                                        figgin1 napisała:

                                        > Tia, może i dla mnie dziwna, ale ty pewnie już nie takie
                                        > rzeczy tłumaczyłaś literówką...

                                        To po prostu całkiem przypadkowy zbieg kilku literówek. ;)))))

                                        S.
                                        --
                                        Na nic płacze, na nic krzyki,
                                        Koniec przygód Fiki Miki.
                  • emka_waw Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 11:45
                    > Wiec aby byc naprawde fair to trzeba sie przeniesc do jaskini i
                    jesc ziemie
                    > (wyjawszy najpierw wszystkie robaczki) i trawe (chociaz tej tez
                    moze sie nie
                    > podobac ze ktos ja zabija).

                    Nawet przy oddychaniu pochłaniasz bakterie, a to przecież są
                    zwierzęta. Chyba należałoby sobie zaszczepić chlorofil i zasadzić w
                    doniczce, żeby w ogóle nie zabijać żywych organizmów.


                    --
                    Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko
                    kurą.
            • turzyca Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 02:15
              Cieszy mnie, ze podejmujesz dyskusje, smuci, ze nie z moimi argumentami, ale z
              argumentami podobnymi do moich. Ja ogolnie jestem zdania, ze powinno sie dazyc
              do kompromisu, ale zdaje sobie sprawe z tego, ze jesli ktos jest ortodoksyjny w
              swoich przekonaniach, to nie ma miejsca na kompromis i w skrajnych wypadkach
              madrzej sie rozstac niz prowadzic wojne.
              A przyklad z literatura mial pokazac, ze sa rzeczy mniej wazne, ktore nie
              odbijaja sie na codziennym zyciu i latwiej przy nich pojsc na kompromis i rzeczy
              bardzo wazne jak wiara, dieta, styl zycia, ktore w sposob bardzo silny warunkuja
              zycie codzienne i nie da sie decyzji w ich sprawie odlozyc na zas - przez
              kilkanascie lat w jakis sposob trzeba dziecko wychowywac i ten sposob trzeba
              wspolnie ustalic. Jesli rodzice twardo zajmuja odlegle od siebie stanowiska
              znalezienie kompromisu moze nie byc mozliwe. W wypadku tematu watku - albo
              dziecko bedzie wege i nie bedzie jadlo miesa albo nie bedzie wege i bedzie jadlo
              mieso. Nie da sie miec dziecka, ktore jest wege, ale je mieso trzy razy w
              tygodniu, a w piatki rybe.

              I podkreslam to po raz kolejny: to jest kwestia zwiazkow dwoch osob o bardzo
              ortodoksyjnych pogladach na jakas sprawe. Ktore nie musza byc wynikiem
              niedojrzalosci - moga byc kwestia bardzo dojrzalego, swiadomego wyboru.
              • emka_waw Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 12:37
                ze jesli ktos jest ortodoksyjny w
                > swoich przekonaniach, to nie ma miejsca na kompromis i w skrajnych
                wypadkach
                > madrzej sie rozstac niz prowadzic wojne.

                Zgadzam się, ortodoksja zawsze prowadzi do jakiejś życiowej porażki.

                i rzecz
                > y
                > bardzo wazne jak wiara, dieta, styl zycia, ktore w sposob bardzo
                silny warunkuj
                > a
                > zycie codzienne i nie da sie decyzji w ich sprawie odlozyc na zas -
                przez
                > kilkanascie lat w jakis sposob trzeba dziecko wychowywac i ten
                sposob trzeba
                > wspolnie ustalic.

                I tu własnie dochodzimy do sedna - osoba ortodoksyjna poniesie na
                tych polach klęskę - bo jeśli powie: ma tak być, BO TAK, to bardzo
                prawdopodobne jest, że zostanie sama do końca życia, nawet jeśli
                będzie miała dzieci. Dzieci ją w końcu zostawią, partner też, bo ile
                można wytrzymać z kimś, kto nie dopuszcza żadnej dyskusji w tak
                istotnych tematach jak, te które wymieniłaś?

                Nie da sie miec dziecka, ktore jest wege, ale je mieso trzy razy w
                > tygodniu, a w piatki rybe.

                Kuriozalnie to zabrzmi - nie wychowasz wegetarianina karmiąc dziecko
                tylko roślinami. Bo to będzie tylko i wyłącznie dziecko na roślinnej
                diecie. Być wegetarianinem - to dokonać ŚWIADOMEGO wyboru.
                Przynajmniej tak to tłumaczą mi wszyscy znani mi wegetarianie. I
                twierdzą, że inaczej się nie da.
                >
                > I podkreslam to po raz kolejny: to jest kwestia zwiazkow dwoch
                osob o bardzo
                > ortodoksyjnych pogladach na jakas sprawe. Ktore nie musza byc
                wynikiem
                > niedojrzalosci - moga byc kwestia bardzo dojrzalego, swiadomego
                wyboru.

                Ortodoksja to skrajna niedojrzałość. Argument 'tak, bo TAK',
                charakterystyczny jest dla przedszkolaków.


                --
                Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko
                kurą.
                • turzyca Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 16:56
                  > I tu własnie dochodzimy do sedna - osoba ortodoksyjna poniesie na
                  > tych polach klęskę - bo jeśli powie: ma tak być, BO TAK, to bardzo
                  > prawdopodobne jest, że zostanie sama do końca życia, nawet jeśli
                  > będzie miała dzieci.

                  Niekoniecznie - moze poszukac osoby o rownie ortodoksyjnych pogladach na zycie.
                  Popatrz ilu jest gleboko wierzacych muzulmanow, katolikow, zydow. Dla osob mniej
                  wierzacych czasem ich poglady sa nie do przyjecia (czasem rowniez dla doroslych
                  dzieci), ale sa przeciez osoby rowniez mocno wierzace. Podejscie niektorych do
                  wegetarianizmu jest podobne i podobnie reaguja na proby kontestowania
                  wegetarianizmu przez dziecko.

                  Nie wiem, czy bylabym sklonna powiedziec, ze ortodoksja to skrajna niedojrzalosc
                  - przyjecie skrajnych postaw wynika czasem wlasnie z bardzo glebokiej
                  dojrzalosci. Prawdziwie gleboka wiara nie musi byc wynikiem mlodzienczego zapalenia.

                  • emka_waw Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 18:32
                    > Niekoniecznie - moze poszukac osoby o rownie ortodoksyjnych
                    pogladach na zycie.

                    Albo pójść do klasztoru :)

                    > Popatrz ilu jest gleboko wierzacych muzulmanow, katolikow, zydow.

                    Nie myl ortodoksji z głęboką wiarą. Jan Paweł II (pozwolę sobie tu
                    użyć najjaskrawszego przykładu) bez wątpienia był głęboko wierzącą
                    osobą. I na pewno nie był ortodoksyjny, wręcz przeciwnie,
                    tolerancyjny i otwarty na inne religie.

                    Dla osob mnie
                    > j
                    > wierzacych czasem ich poglady sa nie do przyjecia (czasem rowniez
                    dla doroslych
                    > dzieci), ale sa przeciez osoby rowniez mocno wierzace. Podejscie
                    niektorych do
                    > wegetarianizmu jest podobne i podobnie reaguja na proby
                    kontestowania
                    > wegetarianizmu przez dziecko.

                    A potem się dziwimy, że dorosłe dziecko nie odzywa się do rodziców...

                    >
                    > Nie wiem, czy bylabym sklonna powiedziec, ze ortodoksja to skrajna
                    niedojrzalos
                    > c
                    > - przyjecie skrajnych postaw wynika czasem wlasnie z bardzo
                    glebokiej
                    > dojrzalosci.

                    Nie sądzę.

                    Prawdziwie gleboka wiara nie musi byc wynikiem mlodzienczego zapal
                    > enia.

                    MYLISZ_ORTODOKSJĘ_Z_GŁĘBOKĄ_WIARĄ - powtórzę jeszcze raz. Wiara nie
                    zamyka cię na inne religie - tylko właśnie swoistego rodzaju tępota
                    i niedojrzałość, które zmieniają wiarę w ortodoksję.


                    --
                    Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko
                    kurą.
                    • turzyca Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 24.11.07, 02:40
                      ORTODOKS «człowiek ściśle przestrzegający zasad wyznawanej wiary, ideologii
                      itp.» sjp.pwn.pl
                      Nie myl ortodoksji z dewocja.


                      I trudno mi sobie wyobrazic, ze gdyby Jan Pawel II wzorem dawnych biskupow
                      rzymskich mial syna np z Zydowka to bylby sklonny powiedziec "ok. decyzje o
                      wierze to on podejmie sam, jak dorosnie", zamiast wprowadzic go najszybciej, jak
                      sie tylko da do rodziny dzieci bozych. Jesli wierzysz, gleboko i z calej sily,
                      ze dane postepowanie jest dla Ciebie i Twojego dziecka najlepsze, to postepujesz
                      w dany sposob, a nie odkladasz decyzji na pozniej.



                      Swoja droga ciekawe, ze papiez rzadzacy na poczatku XXI wieku byl pod pewnymi
                      wzgledami duzo bardziej konserwatywny, a nawet reakcyjny, niz jego poprzednik z
                      poczatku drugiej polowy XX wieku. A mimo wszystko uchodzi za symbol
                      rewolucjonizmu i otwartosci.


                      PS dzieci nie odzywaja sie do rodzicow z wielu powodow. I osmiele sie twierdzic,
                      ze czesciej zrywaja kontakt wegetarianskie dzieci zmuszane przez rodzicow do
                      jedzenia miesa niz niewegatarianskie karmione przez rodzicow wegetariansko. To
                      drugie latwiej zignorowac.
                      • emka_waw Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 26.11.07, 10:20
                        > ORTODOKS «człowiek ściśle przestrzegający zasad wyznawanej wiary,
                        ideologi
                        > i
                        > itp.» sjp.pwn.pl
                        > Nie myl ortodoksji z dewocja.

                        To chyba raczej do wegetarian ta uwaga , nie do mnie :)


                        >
                        >
                        > I trudno mi sobie wyobrazic, ze gdyby Jan Pawel II wzorem dawnych
                        biskupow
                        > rzymskich mial syna np z Zydowka to bylby sklonny powiedziec "ok.
                        decyzje o
                        > wierze to on podejmie sam, jak dorosnie", zamiast wprowadzic go
                        najszybciej, ja
                        > k
                        > sie tylko da do rodziny dzieci bozych.

                        I tu się bardzo głęboko mylisz. JPII oczywiście dzieci nie miał, ale
                        wielokrotnie po IIWŚ przychodziły do niego polskie rodziny, które w
                        czasie wojny ukrywały żydowskie dzieci, osierocone, żeby ochrzcił te
                        dzieci, i zawsze odmawiał!!!, twierdząc, że dzieci mają prawo poznać
                        wiarę swoich ojców i dokonać świadomego wyboru, jak już będą dorosłe.


                        Jesli wierzysz, gleboko i z calej sily,
                        > ze dane postepowanie jest dla Ciebie i Twojego dziecka najlepsze,
                        to postepujes
                        > z
                        > w dany sposob, a nie odkladasz decyzji na pozniej.

                        Jak pokazuje przykład Papieża, prawdziwie głęboka wiara nie oznacza
                        zaślepienia i przekonania o "jedynej słusznej" drodze.
                        >
                        >
                        >
                        > Swoja droga ciekawe, ze papiez rzadzacy na poczatku XXI wieku byl
                        pod pewnymi
                        > wzgledami duzo bardziej konserwatywny, a nawet reakcyjny, niz jego
                        poprzednik z
                        > poczatku drugiej polowy XX wieku. A mimo wszystko uchodzi za symbol
                        > rewolucjonizmu i otwartosci.

                        Konserwatywny - tak.
                        Ortodoksyjny - NIE.
                        >
                        >
                        > PS dzieci nie odzywaja sie do rodzicow z wielu powodow. I osmiele
                        sie twierdzic
                        > ,
                        > ze czesciej zrywaja kontakt wegetarianskie dzieci zmuszane przez
                        rodzicow do
                        > jedzenia miesa niz niewegatarianskie karmione przez rodzicow
                        wegetariansko. To
                        > drugie latwiej zignorowac.

                        Łatwiej zignorować wegetariańskie dzieci?


                        --
                        Jak ktoś ma ptasi móżdżek, to nawet na złotej grzędzie jest tylko
                        kurą.
    • b.pascal Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 09:32
      To, co piszesz, zawiera kilka sprzeczności. Nie masz ortodoksyjnego podejścia do
      jedzenia, ale nie wyobrażasz sobie, żeby dzieci jadły mięso. Chcesz, żeby same
      dokonały wyboru, jak będą dorosłe, ale zanim staną się dorosłe nie pozwolisz im
      spróbować innej diety niż wegetariańska i prawdopodobnie z góry przesądzisz ich
      wybór. Postaw sprawę jasno: jesteś wegetarianką i nie wyobrażasz sobie, żeby
      Twoje dzieci jadły mięso, a jeśli narzeczonemu to nie pasuje, to powinniście się
      rozstać. To byłoby uczciwe podejście do sprawy. Niestety, o ile obie strony są
      przywiązane do swojego stanowiska to tutaj nie ma miejsca na kompromis, bo jeśli
      dzieci nie będą jadły mięsa, to będzie porażka Twojego narzeczonego, a jeśli
      będą, to Twoja.

      --
      Gdy tysiąc ludzi mówi to samo,
      to jest to albo vox Dei,
      albo wielkie głupstwo.
      • d0oti Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 13:01
        Ja jestem w takim związku, a dokładnie w małżeństwie. Mąż nie je mięsa już chyba
        od 15 lat, a ja od czasu do czasu lubię zjeśc mięsny posiłek. Mąż uszanował to,
        że ja mięso lubię jeśc a ja to, że on w żadnym wypadku nie weźmie go do buzi.
        Jeśli chodzi o dzieci to mamy córeczkę, co prawda jet jeszcze malutka bo ma 9
        miesięcy, ale już teraz daję jej zarówno posiłki z mięsem, jak i bez. W
        przyszłości zamierzamy (jest to wspólna decyzja) karmic córeczkę normalnie,tzn.
        będzie dostawac i posiłki mięsne i wegetariańskie, takie jak mąż. Później sama
        podejmie decyzję co jej bardziej smakuje.
        • snajper55 Trzeba iść na kompromis. 03.12.07, 12:55
          Można na przykład bez problemu łączyć wegetarianizm z jedzeniem mięsa. Na
          przykład u mnie obiad jest zarówno mięsny jak i wegetariański. Na drugie danie
          prawie zawsze jest jakieś mięso, za to deser jest zawsze bezmięsny. Zupa
          natomiast czasem jest z mięsem, a czasem bez. W ten sposób łączymy oba rodzaje
          diety.

          S.
          --
          Na nic płacze, na nic krzyki,
          Koniec przygód Fiki Miki.
      • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 18:22
        b.pascal napisał:

        >. Niestety, o ile obie strony są
        > przywiązane do swojego stanowiska to tutaj nie ma miejsca na kompromis, bo jeśli
        > dzieci nie będą jadły mięsa, to będzie porażka Twojego narzeczonego, a jeśli
        > będą, to Twoja.
        --
        To Twoja obecność b.pascalu na tym forum przez ostatnie pare lat jest
        najwiekszą porażką Twoją i Admilicji.
        Przeszkadzają ci wegetarianie- przemelduj się na inne forum.

        Przynajmniej przeproś internautów za oczernianie ich, za nagonki, za kłamanie
        etc.

        Najlepiej siedź cicho.

        Jeżeli tu zostaniesz będzie to c.d. porażki Twojej i Admilicji.
        Jeżeli odejdziesz w niesławie - bedzie to też Twoja porażka , ale korzyśc
        dla internautów.
      • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 17:58
        imbaczek napisał:

        > spytaj lekarza, a potem dopiero sobie (nie) wyobrażaj.
        >
        > poważnie.
        ................
        nie piszesz chyba poważnie ?

        dlaczego akurat lekarza a nie architekta czy historyka ?

        lekarze nie posiadaja z reguły wyksztalcenia w dziedzinie zdrowego odżywiania;
        lekarze ( z reguły) zajmują sie - chorobami a nie z zdrowiem

        każda osoba o zdrowym rozsądku i wykształceniu na poziomie szkoły średniej
        jest w stanie sensownie korzystać z gotowej wiedzy specjalistów dostępnej
        w publikacjach czy necie

        ktos kto interesuje sie ta dziedziną wiedzy ma na pewno lepsze rozeznanie
        niz lekarz , który się nia nie interesuje

        najlepiej korzystać z wiedzy Najlepszych Specjalistów

        polecam np. amerykańskie rządowe zalecenia dietetyczne
        w zakresie diety vege:

        www.health.gov/dietaryguidelines/dga2005/document/html/chapter2.htm
        • jacek226315 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 20:46
          akurat amerykanskie zalecenia dietetyczne sa miernikiem. To skad
          tyle potworow chodzacych po amerykanskich ulicach.? Pewnie nic nie
          robia tylko skubia trawe.Kto raz byl w Stanach to wie o czym
          mowie.Najpierw utuczyli swoj narod w Fast foodach ,a teraz flanuja
          je w Polsce i innych pokomunistycznych krajach
            • jacek226315 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 00:56
              a ja mieszkam w stanach odpowiednio dlugo i musze stwierdzic ,ze
              tyle co amerykanin je w jeden dzien to wileu z polakow je przez caly
              tydzien.Jechalem kiedys w PATH ,Visa vis siedziala murzynka na
              3/trzech/miejscach i wiozla 2/dwie/shoping bags czekoladek i zanim
              kolejka dojechala z NJ do NY oproznila jedna i polowe drugiej
              torby.Ile razy pokazuja w TV dzieci potworki ,bo mamusia nie ma
              serca odmowic.Dzieciak jak tylko poczuje glod to zaraz szantazuje
              placzem bo wie ze rodzic czuly i ustapi.Ja nie musze daleko
              szukac,pamietam jak bratowa moja przyjezdzala do Wawy z moja
              bratanica i z duma opowiadala jak to jej coreczka potrafi na obiad
              zjesz dwa kotlety schabowe, dzisiaj ta 25letnia kobieta wyglada jak
              ciezarowiec
          • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 17:49
            jacek226315 napisał:

            > akurat amerykanskie zalecenia dietetyczne sa miernikiem. To skad
            > tyle potworow chodzacych po amerykanskich ulicach.? Pewnie nic nie
            > robia tylko skubia trawe.Kto raz byl w Stanach to wie o czym
            > mowie.Najpierw utuczyli swoj narod w Fast foodach ,a teraz flanuja
            > je w Polsce i innych pokomunistycznych krajach
            .
            widać że ani nie znasz tych zaleceń ani nie masz ogólnego pojęcia o
            tym,o czym usilujesz pisać
          • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 25.11.07, 21:39
            acek226315 napisał:

            > akurat amerykanskie zalecenia dietetyczne sa miernikiem. To skad
            > tyle potworow chodzacych po amerykanskich ulicach.?
            .............
            sugerujesz, ze jest jakiś związek miedzy zaleceniami a iloscia grubasów ?
            jezeli tak twierdzisz to napisz jak to uzasadniasz.
            www.health.gov/dietaryguidelines/dga2005/document/html/chapter3.htm

            akurat zalecenia podpowiadają jak konsumenci moga radzic sobie z tym problemem

            problem grubasów w USA to nie temat dla dietetyków ale raczej dla
            socjologów , psychologow może i psychiatrów

            tylko jakis frustrat nie dajaćy sobie rady z soba moze po osiagnieciu
            150 kg wskazywac palcem na Zalecenia Dietetyczne i twierdzic : to ONI sa winni
            nikt nikomu nie każe zajadać się Big Mac'ami
            czy brać podwójnych porcji frytek i Coli

            Pewnie nic nie
            > robia tylko skubia trawe.
            ............\
            piszesz w innym poscie ze zrobiłes doktorat - to dlaczego piszesz posty
            na poziomie absolwenta szkoły zawodowej ?
            ograniczone postrzeganie świata bijące z twych postów wskazuje raczej ze
            nie wychylasz głowy poza jackowo

            Kto raz byl w Stanach to wie o czym
            > mowie.Najpierw utuczyli swoj narod w Fast foodach ,a teraz flanuja
            > je w Polsce i innych pokomunistycznych krajach
            ........
            taak, kolejna teoria spiskowa frustrata

            P.S.

            od 1991 roku okoo korzystam w znacznym stopniu z Amerykańskich Zalecen
            Dietetycznych w cześci dotyczącej diety vege
            oczywiście taka dieta nie jest tucząca
        • imbaczek Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 22:13
          oczywiście że piszę poważnie. w polsce nawet pielęgniarki uczą się podstaw
          zdrowego odżywiania, a te podstawy mówią to, co masz na stronie przez ciebie
          cytowanej napisane: Vegetarians of all types can achieve recommended nutrient
          intakes through *careful* selection of foods. (gwiazdki moje.)

          życzę szczęścia w utrzymywaniu takiej ścisłości diety, aby *dziecku* zapewnić
          odpowiednie ilości składników potrzebnych do rozwoju. Dorośli nie wymagają aż
          takiej uwagi jak dzieci.
          • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 17:47
            baczek napisał:

            > oczywiście że piszę poważnie. w polsce nawet pielęgniarki uczą się podstaw
            > zdrowego odżywiania, a te podstawy mówią to, co masz na stronie przez ciebie
            > cytowanej napisane: Vegetarians of all types can achieve recommended nutrient
            > intakes through *careful* selection of foods. (gwiazdki moje.)
            >
            > życzę szczęścia w utrzymywaniu takiej ścisłości diety, aby *dziecku* zapewnić
            odpowiednie ilości składników potrzebnych do rozwoju.
            ..jasne że gwiazdki twoje , widac że malo wiesz na ten temat i powielasz
            obiegowe opinie na temat rzekomych trudnosci w dostarczeniu organizmowi
            dziecka wszystkich potrzebnych skladnikow w przypadku wyboru diety vege

            - widac tez ze nie rozumiesz,ze w USA powszechnie w jakichklwiek zaleceniach
            ( nawet uzytkowania video etc.) stosowana jest
            zasada takiego ich formulowania by
            a/ byly zrozumiale nwet dla bardziej opronych na wiedze
            b/ zabezpieczały od strony prawnej autora zalecen , gdy konsument wybierze
            zachowanie nietypowe ( nawet zagrażajacę jego zdrowiu czy zyciu( np.
            włozy głowę do kuchenki mikrofalowej w celu wysuszenia włosów)

            dlatego zalecenia dietetetyczne w usa wszechstronnie zrwracaja uwage na
            wszystkie aspekty zdrowego odzywiania , ktore winny być uwzględniane
            • jacek226315 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 25.11.07, 03:35
              brumak przestan w koncu farmazony gadac.Wystarczy wziac w Stanach
              glupia truskawke, co z tego ,ze wielkosci jablka prawie -bo pedzona
              na chemikaliach -ale bez smaku,brzoskwinie o smaku waty bez kropli
              soku. Czarna pozeczka najwieksze zrodlo witamin -hodowla jej prawnie
              zabroniona bo podobno ma zly wplyw na uprawe pini
              amerykanskiej.Wciska sie ludziom ciemnote,wszystko napedzane
              sztucznie, zrob tu kure w potrawce,rozpada sie po dziesieciu
              minutach gotowania.Ach gdziez ten polski rosol,pomidory,wisnie
        • seth.destructor Tia 24.11.07, 12:46
          Najlepiej jak jest to jakis AMERYKANSKI naukowiec z Uniwersytetu w
          Goat Village, albo inny SWIATOWEJ slawy uczony (z Paragwaju), ktorzy
          gdzies tam brzekneli w internecie, a juz ich brumbak wyszukal i
          WIESZCZY: NAUKOWCY na calym swiecie twierdza, ze wegetarianizm jest
          najzdrowszy, a od jedzenia kawalka kurczaka to zgnilizna, szkorbut i
          meki piekielne razem wziete.

          Naprawde nie mam nic przewciwko wyborowi kogos tam do jedzenia
          czegos tam albo nie, ale takie naciaganie faktow to jest dno.
          --
          Seth Destructor

          "...mam wrażenie, że wasz stosunek do historii to dziwna mieszanina
          kompleksów, nieuzasadnionej dumy i pretensji do świata."
          • brumbak Re: Tia 24.11.07, 18:44
            seth.destructor napisał:

            > Najlepiej jak jest to jakis AMERYKANSKI naukowiec z Uniwersytetu w
            > Goat Village, albo inny SWIATOWEJ slawy uczony (z Paragwaju), ktorzy
            > gdzies tam brzekneli w internecie, a juz ich brumbak wyszukal i
            > WIESZCZY: NAUKOWCY na calym swiecie twierdza, ze wegetarianizm jest
            > najzdrowszy, a od jedzenia kawalka kurczaka to zgnilizna, szkorbut i meki
            piekielne razem wziete.
            >
            > Naprawde nie mam nic przewciwko wyborowi kogos tam do jedzenia
            > czegos tam albo nie, ale takie naciaganie faktow to jest dno.
            --
            insynuacje klamstwa itp. - twoj post to jest dno ;
            seth -
            przedstawiasz wlasne poglądy= bo te bzdury mi przypisywane to nie są moje
            poglady
            nigdy nie powoływalem sie też na naukowcow z Paragwaju

            dlaczego zabawiasz się w oszczerstwo ?
            • seth.destructor To byl przyklad 25.11.07, 15:18
              Z Paragwajem.
              Zadalem sobie trud i posprawdzalem twoje odkrywcze doniesienia,
              ktore od czasu do czasu umieszczasz na forum - stad refleksja. Widac
              musisz miec sam slabe mnienanie o wegetarianizmie, ze siegasz po
              takie denne odkrycia, zeby uwiarygodnic swa teorie.

              Nie chce cie obrazac, po prostu stwierdzam fakt.
              --
              Seth Destructor

              "...mam wrażenie, że wasz stosunek do historii to dziwna mieszanina
              kompleksów, nieuzasadnionej dumy i pretensji do świata."
              • brumbak Re: To byl przyklad 25.11.07, 16:12
                structor napisał:

                > Z Paragwajem.
                /
                aha, więc co niby z tym Paragwajem maja twoje posty wspolnego, bo moje - nic

                > Zadalem sobie trud i posprawdzalem twoje odkrywcze doniesienia,
                ...................................
                buahahahaha, twierdisz że sprawdziłes np. opinie Amerykańskiego
                Stowarzyszenia Dietetyków - i moze jeszcze masz kwlaifikacje by te opinie
                podważac

                >Widac musisz miec sam slabe mnienanie o wegetarianizmie, ze siegasz po takie
                denne odkrycia, zeby uwiarygodnic swa teorie.
                .......
                widac że jestes totalnym ignorantem w zakresie dietetyki
                i jesteś uprzedzony do stylu odżywiania vege -
                nie chcę cię obrazac, po prostu stwierdzam fakt.
    • aagnes Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 13:10
      Te pytanie to chyba jakis zart?? to co dziecku potrzebne do
      prawidlowego rozwoju to nie kwestia ideologii tylko zasad zdrowego
      zywienia i jadlospis w waszym przypadku niech najlepiej ulozy
      pediatra a nie matka, ktora kieruje sie madrosciami zawartymi
      w 'wegetarianskim swiecie' czy innym opiniotworczym magazynie.
      • camparis Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 21:57
        Najczęściej pediatra gó...no wie o zdrowym odżywianiu. Jeśli już
        chce wiedzieć coś więcej o diecie wege dla dziecka, to powinna się
        wybrać do Centrum Zdrowia Matki Polki w Warszawie (czy jakoś tak) i
        tam jest lekarz dla dzieci wegetariańskich. Sam jest mięsożerny, ale
        swoim pacjentom pomaga skomponować prawidłową dietę wegetariańską.
      • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 17:58
        aagnes napisał:

        > Te pytanie to chyba jakis zart?? to co dziecku potrzebne do
        > prawidlowego rozwoju to nie kwestia ideologii tylko zasad zdrowego
        > zywienia i jadlospis w waszym przypadku niech najlepiej ulozy
        > pediatra a nie matka, ktora kieruje sie madrosciami zawartymi
        > w 'wegetarianskim swiecie' czy innym opiniotworczym magazynie.
        ..
        twoj komentarz to jakis ponury żart w dobie powszechnego dostepu do
        internetu i znajomosci jezyków
        moze nie wiesz ale w np. necie dostepne są opinie najlepszych fachowców od
        odżywiania dzieci
        dostepne sa jadłospisy dla dzieci
        etc
        wystarczy chcieć ddotrzec do informacji


        --
        "Nasze wartości i zasady:prawda,tolerancja,poszanowanie praw ,pomoc
        potrzebującym. Staramy się je czynnie wprowadzać życie..i w
        portalu.-pragniemy,uchronić czytelnika przed inwazją nienawiści,chcemy by
        Czytelnik mógł w znaleźć tu azyl (AGORA)
    • harukim Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 13:34
      > Szukam Waszej rady - mój narzeczony je mięso, planuje w miesny
      sposób odżywiać dzieci.

      Jesli bedziesz miala to szczescie, ze maz bedzie sie chcial bawic w
      gotowanie dla dzieci, to ja bym na Twoim miejscu odpuscila. Bedziesz
      miala jeden powazny obowiazek mniej...

      > Dla mnie to nie przyjęcia: nie mam ortodoksyjnego podejścia do
      > jedzenia mięsa, robię to z głębokiego przekonania,

      Nie bardzo rozumiem, to w koncu masz ortodoksyjne podejscie, czy nie?

      > ale jeśli chodzi o dzieci,
      > to chcę by jako dorosłe osoby same podjeły decyzję, jak jeść.

      Z pewnoscia dzieci jako osoby dorosle podejma decyzje, czy tego
      chcesz, czy nie ;) po co juz teraz sie zamartwiac?

      > Nie wyobrażam sobie jednak fundować im mięsnej diety. Okazuje
      sie, że rodzi to poważny
      > konflikt, trudno to rozwiązać.
      > Ktoś z Was był w podobnej sytuacji?


      Ja rowniez nie jem miesa, maz je. Jakos od lat radzimy sobie, czesto
      gotujac wspolnie, mieso maz dodaje na koncu do swojeje czesci,
      uklada na polowie pizzy itp. Byl to w sumie jeden z lzejszych
      kompromisow, jakie musielismy podjac w naszym zwiazku.

      Jesli chodzi o dziecko, to podejrzewam, ze w 90 procentach, to ja
      bede je karmic, wiec bede mu dawac to co uznam za stosowne.
      Jesli od czasu do czasu maz zechce podac dziecku mieso, to nie bede
      sie sprzeciwiac, pod warunkiem, ze bedzie dobrej jakosci, a nie
      jakis chlam.
      Dziecko jak dorosnie, to i tak bedzie jesc, to co zechce.
    • monika.ko Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 14:06
      Zgadzam sie z Turzycą, to nie jest sprawa do kompromisu tylko do
      podjęcia jasnej decyzji. Mój mąż musiałby uszanować moją wolę w tej
      sprawie, inaczej sobie tego nie wyobrażam. Nie jem mięsa i mojego
      dziecka nie będę nim karmić i nie chodzi tu o modę. Pamiętam z
      dzieciństwa szok gdy patrzałam u prababci na zabijane kury czy
      króliki, jakos nijak mi to nie pasuje do nauczania miłości. O
      zdrowiu, jakie daje wegetarianizm również dzieciom można poczytać i
      na tym portalu i pogadac z lekarką w przychodni. Nie znam przyczyny,
      dla której narzeczony autorki wątku chce karmic dziecko miesem, ale
      gadanie o zdrowiu dziecka jest po prostu idiotyzmem, dziecko
      karmione schabowym będzie duzo gorszego zdrowia - TU CHODZI O
      DOSTARCZENIE WSZELKICH NIEZBĘDNYCH SKŁADNIKOW - WITAMIN, MINERAŁÓW
      itd. O tym powinien pomyśleć partner autorki wątku i o tym, jak
      wytłumaczy dziecku, biorąc pod uwagę, że jego mamusia nie je mięsa z
      przyczyn humanitarnych, własny wklad w mordowanie zwierząt. To ważny
      problem, autorka wątku powinna wziac również pod uwagę wsparcie
      reszty rodziny - teściów np. Czasem może im zostawić dziecko. Nawet
      jeśli przyszły mąż się ugnie, może ukrywac, że babcia tego nie
      wzieła pod uwagę. Stąd nie może to być "ugięcie" się i
      myślenie "jakoś to będzie", to musi być podjęta decyzja z glebokiego
      przekonania. Więc myślę, że jeśli to jest poważny konflikt, to nie
      jest to partner dla Ciebie. Potem moze być gorzej.
      • tomasz_szymacha Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 14:54
        To co piszesz, to właśnie przejaw totalnej nietolerancji. Jak długo
        młodzi ludzie będą mieć takie poglądy, tak długo Radio Maryja będzie
        miało swoje moherowe zastępy.

        Ja rozumiem walkę o humanitarne traktowanie zwierząt i humanitarny
        ubój (i nie tylko dlatego, że mięso lepiej smakuje, ale właśnie jako
        dowód człowieczeństwa), natomiast negowanie możliwości zbilansowanej
        diety własnemu dziecku dlatego, że ktoś kurkę ubił jest analogiczne
        do założenia córeczce pasa cnoty, bo się w młodości było zgwałconą.

        Tomek
        • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 17:53
          tomasz_szymacha napisał:

          > To co piszesz, to właśnie przejaw totalnej nietolerancji. Jak długo
          > młodzi ludzie będą mieć takie poglądy, tak długo Radio Maryja będzie
          > miało swoje moherowe zastępy.
          >
          > Ja rozumiem walkę o humanitarne traktowanie zwierząt i humanitarny
          > ubój (i nie tylko dlatego, że mięso lepiej smakuje, ale właśnie jako
          > dowód człowieczeństwa), natomiast negowanie możliwości zbilansowanej
          > diety własnemu dziecku dlatego, że ktoś kurkę ubił
          ...............odezwał sie moherowy bereet .. zapewne

          aha skoro tak bez sensu przygadujesz to podaj - jaki wg ciebie procent
          moherowych beretów preferuje diete wegetariańską
          bo jak sugerujesz wlasnie :obrońcy zwierząt" i zwolennicy vege to kandydaci
          na moehorowe berety
      • misiu-1 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 15:37
        monika.ko napisała:

        > Zgadzam sie z Turzycą, to nie jest sprawa do kompromisu tylko do
        > podjęcia jasnej decyzji.

        Jasnej decyzji, polegającej na narzuceniu własnego zdania mężowi?

        > Mój mąż musiałby uszanować moją wolę w tej sprawie, inaczej sobie
        > tego nie wyobrażam.

        Dlaczego to on miałby uszanować Twoją wolę, a nie na odwrót? Bo
        Twoja wola jest najtwojsza?

        > Nie jem mięsa i mojego dziecka nie będę nim karmić

        To akurat niewielki problem. Mąż może nakarmić.

        > i nie chodzi tu o modę. Pamiętam z dzieciństwa szok gdy patrzałam
        > u prababci na zabijane kury czy króliki, jakos nijak mi to nie
        > pasuje do nauczania miłości.

        Są ludzie, którzy w dzieciństwie przeżyli szok będąc świadkami
        współżycia płciowego rodziców, co nijak nie pasowało im do nauczania
        o miłości. Czy powinni skutki tego szoku przenosić na swoje dzieci?

        > O zdrowiu, jakie daje wegetarianizm również dzieciom można
        > poczytać i na tym portalu i pogadac z lekarką w przychodni.

        Wegetarianizm nie daje dzieciom zdrowia.

        > Nie znam przyczyny, dla której narzeczony autorki wątku chce
        > karmic dziecko miesem

        Ale znasz przyczyny, dla których chcesz je karmić soją?

        > gadanie o zdrowiu dziecka jest po prostu idiotyzmem, dziecko
        > karmione schabowym będzie duzo gorszego zdrowia

        Tu prezentujesz typowo ideologiczny stosunek do żywienia dziecka, a
        jak sama piszesz, dziecku potrzebne są substancje odżywcze, a nie
        ideologia. Dziecko karmione (między innymi) schabowym nie będzie z
        tego powodu ani trochę gorszego zdrowia.

        > - TU CHODZI O DOSTARCZENIE WSZELKICH NIEZBĘDNYCH SKŁADNIKOW -
        > WITAMIN, MINERAŁÓW

        Także wysokojakościowego białka i tłuszczów, trudno- lub wręcz
        niedostępnych z produktów roślinnych. Dieta niewegetariańska, wbrew
        wyobrażeniom wegetarian, nie polega na jedzeniu wyłącznie mięsa, ale
        wszystkiego tego, co jedzą wegetarianie, plus produkty zwierzęce.
        Jest zatem z samej definicji bogatsza od wegetariańskiej.

        > O tym powinien pomyśleć partner autorki wątku i o tym, jak
        > wytłumaczy dziecku, biorąc pod uwagę, że jego mamusia nie je mięsa
        > z przyczyn humanitarnych, własny wklad w mordowanie zwierząt.

        Jeśli miałby mieć z tym kłopoty (a nie sądzę, biorąc pod uwagę, że
        miliardy ludzi jakoś sobie radzą), mógłby pokazać dziecku film "Król
        Lew", gdzie w krótkich, przystępnych dla dziecka słowach, zostało to
        wytłumaczone:

        Mufasa: - Wszystkie stworzenia żyją ze sobą w doskonałej harmonii.
        Jako przyszły król musisz pojąć istotę tej harmonii i nauczyć się
        szanować każde zwierzę od mrówki po antylopę.
        Simba: - Ale antylopy się zjada!
        Mufasa: - Tak, Simba, wszystko ci wyjaśnię. Kiedyś, po śmierci,
        wyrośnie na nas trawa, którą jedzą antylopy. Wszyscy jesteśmy
        złączeni w wielkim kręgu życia.."

        --
        O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
        A tu komentarz
        • turzyca Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 01:57
          > > Zgadzam sie z Turzycą, to nie jest sprawa do kompromisu tylko do
          > > podjęcia jasnej decyzji.
          >
          > Jasnej decyzji, polegającej na narzuceniu własnego zdania mężowi?

          I o to turzycy wlasnie chodzilo: ze w przypadkach bardzo silnych przekonan nie
          ma mozliwosci kompromisu. Jesli jedna osoba jest zazartym miesozerca i uwaza, ze
          dzieci koniecznie musza jesc mieso, bo to niezbedne do rozwoju, druga zas jest
          ostrym wegetarianinem i uwaza, ze jej dzieci "trupa" jesc nie beda, to jedyne
          wyjscie to zmuszenie drugiej strony do zgodzenia sie z naszym zdaniem. Tudziez
          zrezygnowanie z naszego zdania na rzecz zdania drugiej strony. Albo monika.ko
          narzuca zdanie mezowi albo maz Jej.
          W przypadku osob mniej ortodoksyjnych mozna dazyc do kompromisu.
    • lucy_pym Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 14:21
      Pierwsza sprawa: Ty i narzeczony jesteście dorośli, dokonaliście wyboru w
      kwestii diety. Dzieci nie - za ich dietę jesteście odpowiedzialni Wy. Nie
      umiecie dojść do kompromisu - spytajcie o opinię lekarzy pediatrów. Kilku, nie
      jednego. I nie, nie opieraj się jako wegetarianka na opiniach, że znajomi
      znajomych mieli dziecko, którego mięsem nie karmili nigdy, i się chowa jak na
      drożdżach. Każdy jest, wybacz trywialność, inny i pewności nie masz, czy akurat
      Twojemu dziecku taka dieta nie zaszkodzi. Lepiej poznać najpierw wszystkie za i
      przeciw, a potem razem z narzeczonym kwestię rozważyć.
      Z obserwacji znam jeden taki przykład - żona nie je mięsa wcale, z przekonania,
      mąż je chętnie i dużo. Żona przeszła całą ciążę na diecie wegetariańskiej. Ich
      dziecko było bardzo długo karmione piersią; kiedy zaczęło jeść, dostawało i
      przeciery tylko warzywne, i zupki na mięsie. O własnej diecie zdecyduje
      najpewniej wtedy, kiedy będzie w stanie wybrać samo - i kiedy dojdzie do
      wniosku, że skoro piesek i kotek to przyjaciele, których nie zjadamy, to nie
      powinniśmy też zjadać świnki, kurki czy krówki. W tej chwili, jak przypuszczam,
      nie jest w stanie dokonać wyboru, zatem karmią ją rodzice i wybierają zgodnie ze
      swoją wiedzą na temat tego, co rozwijającemu się dziecku jest potrzebne.
    • mordaruda Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 14:49
      Skoro żywienie dziecka mięsem jest dla ciebie nie do przyjęcia, to pozostaje ci
      go przekonać, że wiesz co robisz, masz wiedzę niezbędną do skomponowania dziecku
      diety wege. Są związki miesznae, sama jestem w takim i jakoś sie dogadują.
      Możesz też dogadać się z nim na zasadzie, że dziecko będzie pod kontrola lekarza
      np. dr. Klemarczyka i jak będzie coś nie tak to zgodzisz się na dawanie posiłków
      miesnych.
      • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 17:43
        mordaruda napisała:

        > Skoro żywienie dziecka mięsem jest dla ciebie nie do przyjęcia,a dla niego
        też, - to trudno moze sie zdarzyć że to ON bedzie karmił i gotował - pod
        warunkiem ,ze ma odpowiednią wiedzę, aby dostarczac dziecku zbilansowana
        dietę ( tę z mięsem).
        > Możesz dogadać się z nim na zasadzie, że dziecko będzie pod kontrola lekarza
        > np. dr. Bernachovskiej-Psikuliss i jak będzie coś nie tak to zgodzi się na
        zmianę diety dziecka na wegetariańską.

    • emk6 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 15:31
      Ja mam sytuacje: Ja nie jadam miesa zona jada i jestem za tym aby moja corka
      jadla narazie wszystko, poprobowala tez i miesa (aby tez wiedziala pozniej z
      czego rezygnuje:) ).
      Pozatym dziecko sie teraz rozwija potrzebuje duzo roznych skladnikow, lepiej
      zeby miala szeroki wahlaz. Jak bedzie chciala pozniej przejsc na wegetarianzim
      to przejdzie. A niedobory skladnikow teraz moga sie odbic na zdrowiu na jej cale
      zycie. Pozatym czytalem gdzies ze dieta wegetarianska nie jest wskazana dla
      dzieci a juz napewno niewskazana jesli nie umie sie ukladac posilkow wedle
      zapotrzebowania organizmu.
      • brumbak Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 18:24
        emk6 napisał:

        >
        > Pozatym dziecko sie teraz rozwija potrzebuje duzo roznych skladnikow, lepiej
        > zeby miala szeroki wahlaz. Jak bedzie chciala pozniej przejsc na wegetarianzim
        > to przejdzie. A niedobory skladnikow teraz moga sie odbic na zdrowiu na jej cal
        > e
        > zycie. Pozatym czytalem gdzies ze dieta wegetarianska nie jest wskazana dla
        > dzieci a juz napewno niewskazana jesli nie umie sie ukladac posilkow wedle
        > zapotrzebowania organizmu.
        ...........
        widać że jestes osoba niedoinformowaną . Dlaczego ? Przecież wiedza jest
        dostępna, To nie zakazany owoc.

        --
    • eu_nika Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 16:02
      www.wegetarianie.pl/Article742.html
      ... ale na miejscu twojego partnera, gdyby przez twoje widzimisię (jakiekolwiek
      są jego przyczyny) dziecko miało jakieś problemy zdrowotne mniejsze bądź
      większe... to nie wiem co bym zrobiła... a może wiem, tylko wolę nie pisać... _ _"
      • goury Propozycja Kompromisu - od wegetarianinia ! 22.11.07, 16:27
        Jestem wegetarianinem od piątej klasy podstawówki ( mam 22 lata). Na
        początku zostawiłem sobie wentyl bezpieczeństwa – poniedziałki były
        mięsne (nie byłem pewien, czy dam sobie radę zupełnie bez mięsa i
        rodzice się nie denerwowali). Po trzech latach zrezygnowałem z mięsa
        zupełnie ( bliscy się przyzwyczaili i jest ok.). Radzę zrobić tak:
        uzgodnijcie, że jeden/dwa dni w tygodniu będą bezmięsne. W ten
        sposób dzieci będą mogły kiedyś podjąć bardziej świadomą decyzje.
        Moim zdaniem to bardzo rozsądny kompromis!

    • halupka Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 16:12
      Jestem w podobnej sytuacji: moja zona je mieso, ja - nie. Mamy dwoje dzieci,
      ktore jedza mieso. Z perspektywy czasu uwazam, ze decyzja byla dobra. Mnie
      przekonaly takie argumenty:

      i) nie jest wcale latwo skomponowac zdrowa diete dla doroslego wegetarianina,
      tym bardziej dla dzieci, ktore intensywnie rosna; czy mozesz poswiecic
      wystarczajaco duzo czasu na gotowanie dla nich?

      ii) cokolwiek pojdzie nie tak: dzieci zachoruja, beda mialy anginy, biegunki,
      beda sie jakac, beda mialy problemy z nawiazywaniem kontaktu, albo beda
      nadpobudliwe itd. (a to norma - dzieci choruja, sa z nimi problemy i tyle) -
      WSZYSTKO pojdzie na twoje konto. Czy masz wystarczajaco gruba skore zeby zniesc
      uwagi niedouczonych lekarek, pan w przedszkolu, rodziny... Optymistycznie
      zakladam, ze twoj maz, jak juz ustalicie ze dzieci nie jedza miesa, bedzie po
      twojej stronie... Generalnie ludzie maja do diety bezmiesnej bardzo podejrzliwy
      stosunek.

      iii) bedziesz musiala izolowac dzieci od rodziny, znajomych, sasiadek... Wiele
      tych osob bedzie swiecie przekonanych, ze dajac dziecku kanapke z szynka, robi
      dobry uczynek. Tlumaczenia - na nic.

      iv) zeby poradzic sobie z (iii) prawdopodobnie bedziesz chciala wczesnie dzieci
      'uswiadomic' co naprawde kryje sie za sucha drobiowa. Nie jestem przekonany, czy
      dzieci sa w stanie sobie z taka wiedza poradzic. Czy poradza sobie z presja
      bliskich osob, np. ukochanej (bez sarkazmu to pisze) babci?

      v) wiekszosci dzieci mieso, a szczegolnie wedliny, smakuje. Male dzieci nie
      podchodza racjonalnie do kwestii planowania diety.

      To tyle, jezeli cos moglem pomoc, to ciesze sie.
      • emk6 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 16:23
        taka sama sytuacja u mnie.

        i) potwierdzam
        ii) trafny argument, dodatkowo jesli dziecko zapadnie na jakas dluzsza czy tez
        na cala zycie dolegliwosc, wtedy zostana tylko wyrzuty sumienia
        iii) pamietam jak moja babcia mi probowala przemycac mieso w jedzeniu abym sie
        nie zorientowal i zjadl
        iv) tu akurat uwazam ze zmuszanie do wegetarianizmu z racji ochrony zwierzat
        jest bez sensu
        v) prawda, niektore to by same slodycze jadly:)), zreszta warto wiedziec jak
        smakuje mieso nawet jak sie pozniej ma byc wege - tak aby wiedziec z czego sie
        rezygnuje

      • eu_nika Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 16:58
        Bardzo mądry post, bardzo mi się podoba ta odpowiedź...

        Tylko mam pytanie.. dlaczego zaraz 'niedouczonych lekarek'?
        Każdy jest inny, jednemu dieta bezmięsna nie zaszkodzi a drugiemu może
        zaszkodzić i to bardzo...
        (Nie wspominając już np. o dietach związanych z grupą krwi, tam jest trochę o
        tym, kto jakie mięso toleruje, kto chce niech wierzy oczywiście..)

        Poza tym, życzę wytrwałości w żywienia dziecka od maleńkości soją, fasolką,
        soczewicą, rybami i co tam jeszcze można zamiast mięsa podawać. Moja siostra np.
        jest 'uczulona' na ryby, nie przełknie ani kawałka ze względu na odrzucający
        zapach.. bez względu na to co to za ryba..
        • wj_2000 Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 22:49
          eu_nika napisała:
          > Każdy jest inny, jednemu dieta bezmięsna nie zaszkodzi a
          > drugiemu może zaszkodzić i to bardzo...

          Nie wiem o co Ci chodzi!
          Potrzeby dietetyczne są podobne. Jeśli "jednemu" akurat dostarczano
          przemyślany, wyrafinowany skład potraw bezmięsnych, zawierający
          wszystkie potrzebne aminokwasy, to jemu "dieta bezmięsna nie
          zaszkodzi" z powodów oczywistych. Jeśli zaś "drugiemu" dostarczano
          złe proporcje aminokwasówz białka roślinnego, to mu KURNA, na pewno
          zaszkodzi!!!!!
          Rzecz w tym, że zbilansowanie diety wegetariańskiej jest trudne.
          Wymaga wiedzy i staranności. Jedząc mięso, AUTOMATYCZNIE dostarczmy
          włąściwqe proporcjre aminokwasów. I czy jemy cielęcinę, czy jajka,
          czy kaczki, czy wieprzowinę, ZAWSZE dostarczamy właściwy skład
          aminokwasów. Bez żadnejszczegółowej wiedzy.


          --
          Jak ja nie lubię mieć stale racji!
          • eu_nika Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 23.11.07, 08:55
            Nie byłabym taka pewna, że wszystko polega na odpowiednich proporcjach
            składników pokarmowych bez względu na to jakiego są pochodzenia.. Jeśli Ty
            jesteś pewien/pewna to co innego. Rzeczywiście 'stale masz rację'.

            Wspomniałam wcześniej o diecie związanej z grupą krwi, która mówi, że w
            zależności od tego jaką kto ma grupę krwi to jedne produkty (w tym mięso) mu
            szkodzą, jedne dają jakieś wymierne korzyści dzięki spożywaniu (chodzi np. o
            usuwanie jakichś szkodliwych związków z organizmu). Osobiście jej nie stosuję
            ale wierzę, że ktoś może uważać akurat te zasady za 'święte' i jeść zgodnie z nimi.

            Może się mylę, ale mówiąc o sprawach żywieniowych ciężko stwierdzić na 100% co
            akurat przynosi szkody organizmowi a co same korzyści. Pisząc to myślę o
            wszelkich dietach, sposobach odżywiania, których jest wiele i nie pokuszę się o
            ocenę który jest bzdurny a który właściwy.

            O to właśnie mi chodzi.

            wj_2000 napisał:

            > eu_nika napisała:
            > > Każdy jest inny, jednemu dieta bezmięsna nie zaszkodzi a
            > > drugiemu może zaszkodzić i to bardzo...
            >
            > Nie wiem o co Ci chodzi!
            > Potrzeby dietetyczne są podobne. Jeśli "jednemu" akurat dostarczano
            > przemyślany, wyrafinowany skład potraw bezmięsnych, zawierający
            > wszystkie potrzebne aminokwasy, to jemu "dieta bezmięsna nie
            > zaszkodzi" z powodów oczywistych. Jeśli zaś "drugiemu" dostarczano
            > złe proporcje aminokwasówz białka roślinnego, to mu KURNA, na pewno
            > zaszkodzi!!!!!
            > Rzecz w tym, że zbilansowanie diety wegetariańskiej jest trudne.
            > Wymaga wiedzy i staranności. Jedząc mięso, AUTOMATYCZNIE dostarczmy
            > włąściwqe proporcjre aminokwasów. I czy jemy cielęcinę, czy jajka,
            > czy kaczki, czy wieprzowinę, ZAWSZE dostarczamy właściwy skład
            > aminokwasów. Bez żadnejszczegółowej wiedzy.
            >
    • kamila163 Problem rozwiąże się sam 22.11.07, 19:14

      W tej chwili obojgu wam; i tobie i twojemu facetowi wydaje się, że co dacie dziecku do jedzenia to ono zje! HA HA HA....
      Życie zweryfikuje wasze wyobrażenia.
      Dziecko to mały człowiek i dość szybko będzie miało własne zdanie na temat co lubi a czego nie. A jak nie będzie chciało jeść po wegetariańsku - to co zrobisz? Będziesz mu wciskać na siłę? A co będzie jak nie będzie chciało jeść mięsa. Co zrobi twój facet? Wepchnie mu je do gęby?
      A jak mały/a pójdzie do przedszkola i jego kolega zacznie żreć kotleta schabowego, to myślisz, że dzieciak, który w domu nie jadł nigdy miesa nie zainteresuje się nowym smakołykiem? I co, zabronisz dziecku? Posadzisz na kozetce i powiesz: syneczku/córeczko twoja mamusia jest wega i ty masz też być wega i jak twój nalepszy przyjaciel daje ci kawałek kotleta to masz odmówić bo jest be?
      Powodzenia
    • etruska Re: para mieszana - kłopot z dziećmi 22.11.07, 19:46
      U mnie podobnie jak u części wypowiadających się osób. Ja jestem od
      wielu lat wege, mąż nie. Całą ciążę i okres karmienia piersią byłam
      wege, ale nigdy nie planowałam dziecku nie podawać mięsa, uważałam,
      że samo wybierze jak dorośnie. Słuszna decyzja - syn jest bardzo
      mięsożerny, lubi mięso, wędliny, nie cierpi za to sera. Gotujemy
      różnie, czasem na 2 gary, czasem wszyscy jedzą bezmięsnie. Zresztą w
      tygodniu syn jada w szkole, dawniej w przedszkolu. Gdyby był
      wegetarianinem, to również w przedszkolu/ szkole byłoby dużym
      utrudnieniem. Za to jak mięsożerca czasem zje posiłek wege, to jest
      to tylko jakieś urozmaicenie, co każdemu na dobre wychodzi.
      --
      No damn cat, and no damn cradle
      • andromeda-a Bardzo mądry post. 22.11.07, 20:49
        Niestety, autorce chyba wiele nie da, bo jest ona najwyraźniej osobą dotkniętą
        jakąś chorą manią - z jej postu wynika, że to, czy jej dziecko będzie jadło
        mięso jest dla niej ogromnie ważne. Przecież skoro jej mąż odżywia się
        normalnie, to pewnie będą gotować dwa obiady. Jak dziecko będzie miało kilka lat
        to samo może zacząć wybierać to co mu bardziej będzie smakowało.
          • wj_2000 Re: Bardzo mądry post. 22.11.07, 23:03
            camparis napisała:

            > Czyli według ciebie dieta wegetariańska jest nienormalna?


            Przecież to wszystko jest takie proste!

            Spośród 21 aminokwasów, zwierzęta nie sa w stanie syntetyzować
            kilku. Musza je dostac w diecie. Białko zwierzęce, zawiera
            identyczne proprcje aminokwasów, dokłądnie takie jakie potrzebuje
            człowiek. Jedząc mięso swini, kury czy indyka, rybe mleko ser czy
            jaja, dostarczam aminokwasy w proporcji potrzebnej MOJEMU
            organizmowi do życia.

            Białko roślinne, zawiera te same aminokwasy, ale w INNYCH
            proporcjach niż uniwersalne białko zwierzęce. Jedne rosliny mają
            białko z NADMIAREM pewnych aminokwasów i z drastycznym NIEDOBOREM
            innych. Żywiąc sie bardzo jednostronnie, narażamy się na niedobór
            pewnych aminokwasów.
            Tylko mieszanie białek RÓŻNYCH roślin, może dostarczyć właściwy
            skład aminokwasów (cegiełki z których budowane sa białka). Wymaga to
            wiedzy. Działając intuicyjnie, można popełnić wielki grzech
            niedożywienia tym, czy innym konkretnym aminokwasem.
            Dając białko zwierzęce, nie ryzykujemy błędu!!!! I tylko o to
            chodzi. Cokolwiek zwierzęcego damy, będzi dobrze.
            Dieta wegańska MOŻE być prawidłowa, ale nie MUSI!!!!
            Trzeba miec wiedzę. Bez niej istnieje duże RYZYKO złego odżywiania.
            --
            Jak ja nie lubię mieć stale racji!
            • brumbak Re: Bardzo mądry post. 23.11.07, 23:27
              wj_2000 napisał:

              >
              >
              > Przecież to wszystko jest takie proste!
              >
              > Spośród 21 aminokwasów, zwierzęta nie sa w stanie syntetyzować
              > kilku. Musza je dostac w diecie. Białko zwierzęce, zawiera
              > identyczne proprcje aminokwasów, dokłądnie takie jakie potrzebuje
              > człowiek. Jedząc mięso swini, kury czy indyka, rybe
              > ............ dostarczam aminokwasy w proporcji potrzebnej MOJEMU
              > organizmowi do życia.
              >
              > Białko roślinne, zawiera te same aminokwasy, ale w INNYCH
              > proporcjach niż uniwersalne białko zwierzęce. Jedne rosliny mają
              > białko z NADMIAREM pewnych aminokwasów i z drastycznym NIEDOBOREM
              > innych. Żywiąc sie bardzo jednostronnie, narażamy się na niedobór
              > pewnych aminokwasów.
              >. Działając intuicyjnie, można popełnić wielki grzech
              > niedożywienia tym, czy innym konkretnym aminokwasem.
              > Dając białko zwierzęce, nie ryzykujemy błędu!!!! I tylko o to
              > chodzi. Cokolwiek zwierzęcego damy, będzi dobrze.
              ............
              ale piszesz bzdury
              widac że jestes osoba odporna na wiedzę mimo
              podajesz błedne poglądy sprzed 50 lat

              na tym forum tez było to wyjasniane i prostowane juz wiele razy

              1. fachowe czasopismo medyczne juzw latach 60. podawalao
              " Dawniej ( !) białko pochodzenia roslinnego uważane było za bialko
              gorszej kategorii.. " itd

              2. na forum (w necie) znajdziesz tez wyniki badan porównawczych diety z
              mięsem , wegetaraińskiej i weganskiej
              " w każdej z badanych grup dostarczanie aminokwasów egzogennych było na
              wlasciwym poziomie."

              3. aminokwasy nie musza byc dostarczane w idealnych propocjach w jednym
              posiłku czy nawet jednego dnia, organizm i tak rozkłada białko na
              aminokwasy i używa tego budulca stopniowo
              - wystarczy choc w miarę rozsądna i urozmaicona dieta

              "problem białka " który tkwi w twojej głowie - w rzeczywistości nie istnieje
              • misiu-1 Re: Bardzo mądry post. 24.11.07, 08:02
                b***bak napisał:

                > ale piszesz bzdury
                > widac że jestes osoba odporna na wiedzę mimo
                > podajesz błedne poglądy sprzed 50 lat

                Nie, b***baczku. Przedpiśca napisał wszystko zgodnie z prawdą. Ty za to
                prezentujesz poglądy mające za podstawę ideologię, a nie wiedzę. Rośliny
                rzeczywiście mają niewłaściwe dla człowieka proporcje aminokwasów i nie ma
                żadnej gwarancji, że w praktycznym zastosowaniu, bez odpowiedniej wiedzy (a
                niewielu taką ma), wobec szybko rozwijającego się organizmu dziecka, dieta
                roślinna nie spowoduje niedoborów niektórych z nich, a w efekcie - ogólnego białka.

                --
                O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
                A tu komentarz
                • brumbak Re: Bardzo mądry post. 26.11.07, 18:23
                  misiu-1 napisał:


                  > Nie, b***baczku.
                  ..........
                  zwracałem miś**sraczkowi uwage wielokrotnie by nie przekrecał czyjegos
                  nicku,skoro nie dociera bedzie nazywany miś**sraczkiem

                  miś*sraczek niapisał:
                  Przedpiśca napisał wszystko zgodnie z prawdą. Ty za to
                  > prezentujesz poglądy mające za podstawę ideologię, a nie wiedzę. Rośliny
                  rzeczywiście mają niewłaściwe dla człowieka proporcje aminokwasów i nie mażadnej
                  gwarancji, że w praktycznym zastosowaniu, b.....dieta
                  > roślinna nie spowoduje niedoborów niektórych z nich, a w efekcie - ogólnego bia
                  > łka.
                  >
                  miś*sraczek pisze bzdury:
                  widac że mózg przysłoniła mu ideologia antyvege i zaprzecza nie t ylko
                  faktom ale opiniom... zjadaczy mięsa !

                  jakie sa fakty:
                  przeciętna dieta dostarcza co najmniej półtora raza tyle białka ile
                  wynosi minimum
                  nadmiar aminokwasów jest spalany lub zamieniany przez organizm na
                  inne potrzebne substancje
                  nawet jeżeli ktos zjada tylko produkty roślinne i to nawet nie takie
                  o najlepszym składzie aminokwasowym i w nienajlpszych proporcjach różnych
                  produktow to aminkowas ograniczajacy bedzie na poziomie nie niższym niz
                  ok.2/3 zawartości aminokwasu o najwyśzej zawartości.
                  1,5 pomnozone przez 2/3 daje 1 - i w taką ilośc białka potrzebnego
                  organizmowi zostaną przekształcone te aminokwasy w idealnych proporjach
                  dostarczone z pokarmow o zupelnie nie - idealnych proporcjach aminokwasów

                  w przypadku diety z bialkiem tylko zwierzęcym różnica jest tylko taka -
                  że spalone lub przeksztłcone w inne substancje zostaną aminokwasy w
                  idealnych proporjach

                  - Nawet polski Instytut żywności Żywienia w Warsz\awie zarzucił juz ten
                  mit o ryzyku niedoborów białka związanym z dietą wegetarianska. Jakies 2
                  lata temu była w TOK fm rozmowa z dyrektorem tegoz Instytutu p.
                  ...Jaroszem (taka, tak- ale to tylko nazwisko :)) ten pan lubi mięso)
                  który wypowiedział sie właśnie na ten temat - nie ma niebezpieczeństwa
                  niedoborów białka przy przecietnej diecie vege o ile dostarcza dość kalorii

                  Skąd w ogóle wziął się ten mit na temat białka.?
                  Ano prawdopodobnie z początków XX wieku , gdy badacze w Afryce wykryli u
                  dzieci chorobę nazwaną " kwashiorkor" której przyczyna był niedobór
                  białka w diecie , dzieci te jednak głodowały ale fakt że ich dieta była
                  przeważająco bezmiesna był prawdopodobnie przyczynkiem do powstania
                  takiego mitu.

                  jeszcze ok. 10 lat temu białkiem "straszył" wegetarian prominentny wtedy
                  pracownik tegoż Instytutu prof. Swiatosław Ziemlański autor wiekopomnego
                  Dzieła " Wegetarianizm w świetle nauki o żywnosci i żywieniu." -Polecam
                  lekturę - to dzieło historyczne pokazujace jak dawno dawno temu wyglądały
                  poglądy polskich dietetyków dot. diety vege.

                  o białku na forum wypisano już najprawdopodobniej wszystko
                  np
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=13703743&a=13703743
                  • misiu-1 Re: Bardzo mądry post. 26.11.07, 22:43
                    b***bak napisał:

                    > miś*sraczek pisze bzdury:
                    > widac że mózg przysłoniła mu ideologia antyvege i zaprzecza nie t
                    > ylko faktom ale opiniom... zjadaczy mięsa !

                    Nie zaprzeczam faktom, tylko twojej ideologicznie motywowanej interpretacji tych
                    faktów, a jeśli uważasz opinie zjadaczy mięsa za niepodważalne, to z jakiej
                    racji zaprzeczasz moim?

                    > jakie sa fakty:
                    > przeciętna dieta dostarcza co najmniej półtora raza tyle białka ile
                    > wynosi minimum nadmiar aminokwasów jest spalany lub zamieniany
                    > przez organizm na inne potrzebne substancje

                    Fakty są takie, że mogę ci za chwilę pokazać twoje jeremiady na temat
                    szkodliwości nadmiaru białka w diecie. Jeżeli więc nadmiar białka jest w diecie
                    niepożądany, to powinno się dbać o to, żeby spożywane białko było jak najlepszej
                    jakości, bo tylko wtedy organizm nie musi go spalać. Produkty zwierzęce dają
                    takie białko automatycznie i bez żadnych dodatkowych zabiegów i wiedzy.

                    --
                    O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
                    A tu komentarz
                    • brumbak Re: Bardzo mądry post. 27.11.07, 21:19
                      misiu-1 napisał:

                      > Nie zaprzeczam faktom, tylko twojej ideologicznie motywowanej interpretacji
                      tych faktów, a jeśli uważasz opinie zjadaczy mięsa za niepodważalne, to z jakiej
                      > racji zaprzeczasz moim?
                      .............
                      Jak zwykle misiu-1 gdy zostaje przyłapany na pisaniu bzdur stosuje metody
                      socjotechniki:
                      a/przypisuje komuś jakieś cechy poglądy , które sam reprezentuje - wyrazne
                      zadęcie ideologiczne zakłociło mu prace umysłu i w sprawie bialek przez
                      4 lata pisal na forum bzdury
                      b/tak jak atakuje indywidualnie tak w przypadku sromotnej porażki szuka
                      ratunku w.. tłumie; oto przedstawia sie jako jeden z wielu typowych ..
                      zjadaczy mięsa
                      dodatkowo w tym punkcie stosuje tez socjotechnike z punktu a/ przypisujac
                      mi jakieś opinie które nie sa moje

                      - w moim poscie powołuje się na poglądy konkretnego zjadacza mieśa ,
                      specjalisty dietetyka - misiu-1 nie ma więc nic wspolnego z takim
                      "zbiorem" specjalistów dietetyków
                      >
                      misiu-1 napsiał:
                      >
                      > Fakty są takie, że mogę ci za chwilę pokazać twoje jeremiady na temat
                      szkodliwości nadmiaru białka w diecie.
                      ...
                      i znów w obliczu sromotnej porażki metoda socjotechniczna
                      tym razem:zmiana tematu + metoda a/ przypisywanie komus jakichś jego
                      konfabulacji - o szkodliwosci nadmiaru bialka sa setki prac naukowych ,
                      nie jest to żaden "mój" pomysł


                      Jeżeli więc nadmiar białka jest w diecie niepożądany, to powinno się dbać o to,
                      żeby spożywane białko było jak najlepsze
                      > j jakości, bo tylko wtedy organizm nie musi go spalać.
                      .................
                      bzdura
                      misiu-1 zaczyna już (po 4 latach ) coskolwiek rozumieć z tego zagadnienia
                      , ale tylko coskolwiek

                      organizm ZAWSZE spala nadmiar bialka - czy to roślinnego czy to
                      zwierzęcego ( poniewaz dieta roślinna dostarcza z reguły mniej białka więc
                      z reguły spala sie go wtedy ...mniej)
                      organizm człowieka ma spora tolerancję w akceptowaniu diet o różnych
                      proporcjach składników
                      nie ma takiej możliwości by przecieny konsument (zarowno obecnie - jak i
                      przed odkryciem białka :)) ) dostarczal go organizmowi tylko tyle ile
                      zostanie zużyte do budowy tkanek

                      nadmiar jest zawsze spalany; oczywiście jeżeli ten nadmiar jest zbyt wielki
                      jest to szkodliwe

                      Produkty zwierzęce dają
                      > takie białko automatycznie i bez żadnych dodatkowych zabiegów i wiedzy.
                      > .................
                      bzdurny pogląd ; wyzej to w skrócie wujaśniłem
                      równie dobrze mozna powiedzieć:
                      dieta roslinna dostarcza wlasciwy zestaw aminokwasów egzogennych i we
                      własciwej ilości ; nie tylko bez żadnej dodatkowej wqiedzy a nawet bez
                      koniecznosci ... świadomosci ze coś takiego jak białko w ogóle istnieje :)))

                      mit tzw, wyższosći białka zwierzecego upadł ponad 50 lat temu
                      funkcjonuje jeszcze w umyslach osob zacietrzewionych albo niedouczonych


                      --
                      "Nasze wartości i zasady:prawda,tolerancja,poszanowanie praw ,pomoc
                      potrzebującym. Staramy się je czynnie wprowadzać życie..i w
                      portalu.-pragniemy,uchronić czytelnika przed inwazją nienawiści,chcemy by
                      Czytelnik mógł w znaleźć tu azyl (AGORA)
                      • misiu-1 Re: Bardzo mądry post. 28.11.07, 00:20
                        b***bak napisał:

                        > Jak zwykle misiu-1 gdy zostaje przyłapany na pisaniu bzdur stosuje
                        > metody socjotechniki:
                        > a/przypisuje komuś jakieś cechy poglądy , które sam reprezentuje -
                        > wyrazne zadęcie ideologiczne zakłociło mu prace umysłu i w sprawie
                        > bialek przez 4 lata pisal na forum bzdury

                        Bla, bla, bla. Nudziarstwo. Dla ciebie b***baczku wszystko, co nie jest
                        "pozytywnie o wege" to bzdury. Od 4 lat wciąż bez zmian.

                        > b/tak jak atakuje indywidualnie tak w przypadku sromotnej porażki
                        > szuka ratunku w.. tłumie; oto przedstawia sie jako jeden z wielu
                        > typowych .. zjadaczy mięsa
                        > dodatkowo w tym punkcie stosuje tez socjotechnike z punktu a/
                        > przypisujac mi jakieś opinie które nie sa moje

                        Bredzisz, b***bak. Jak kiedyś Gierek, brak sukcesu nadrabiasz propagandą
                        sukcesu. To tam na Śląsku w stałym zwyczaju?

                        > i znów w obliczu sromotnej porażki metoda socjotechniczna
                        > tym razem:zmiana tematu + metoda a/ przypisywanie komus jakichś
                        > jego konfabulacji - o szkodliwosci nadmiaru bialka sa setki prac
                        > naukowych, nie jest to żaden "mój" pomysł

                        Ja nie napisałem, że to twój pomysł. W końcu jeszcze na głowę nie upadłem, żeby
                        podejrzewać cię o jakieś twoje własne pomysły. Napisałem o twoich jeremiadach.
                        Jak nie wiesz, co oznacza to trudne słowo, zajrzyj do słownika.

                        > bzdura
                        > misiu-1 zaczyna już (po 4 latach ) coskolwiek rozumieć z tego
                        > zagadnienia, ale tylko coskolwiek
                        > organizm ZAWSZE spala nadmiar bialka - czy to roślinnego czy to
                        > zwierzęcego ( poniewaz dieta roślinna dostarcza z reguły mniej
                        > białka więc z reguły spala sie go wtedy ...mniej)

                        Jak się zdaje, ty i po stu latach niczego nie zrozumiesz. Organizm nie
                        magazynuje długo poszczególnych aminokwasów w oczekiwaniu na komplet, z którego
                        mógłby zbudować własne białka. Jeśli ma za mało jakiegoś aminokwasu egzogennego,
                        zsyntezuje tyle białek, na ile mu wystarczy tego brakującego, a resztę
                        aminokwasów po prostu spali. Dlatego nawet mimo uboższej w ogólne białko, a przy
                        tym kiepsko zbilansowanej, diety roślinnej, może spalać więcej białka niż na
                        bogatszej w białko diecie mieszanej. Co więcej - może spalać białko cierpiąc
                        jednocześnie na jego niedobór.

                        > organizm człowieka ma spora tolerancję w akceptowaniu diet o
                        > różnych proporcjach składników nie ma takiej możliwości by
                        > przecieny konsument (zarowno obecnie - jak i przed odkryciem białka
                        > :)) ) dostarczal go organizmowi tylko tyle ile zostanie zużyte do
                        > budowy tkanek

                        Organizm szybko rosnącego dziecka nie ma takiej tolerancji, poza tym dzieci
                        miewają awersje do niektórych potraw, bywają też generalnie niejadkami. Dlatego
                        też twoje ideologicznie optymistyczne teoryjki nie wytrzymują konfrontacji z
                        praktyką.

                        > > Produkty zwierzęce dają
                        > > takie białko automatycznie i bez żadnych dodatkowych zabiegów i
                        > > wiedzy.

                        > bzdurny pogląd ; wyzej to w skrócie wujaśniłem

                        Nie b***baczku. To nie jest bzdurny pogląd, tylko fakt. Jeden rzut oka na tabele
                        pozwala to stwierdzić.

                        > równie dobrze mozna powiedzieć:
                        > dieta roslinna dostarcza wlasciwy zestaw aminokwasów egzogennych i
                        > we własciwej ilości ; nie tylko bez żadnej dodatkowej wqiedzy a
                        > nawet bez koniecznosci ... świadomosci ze coś takiego jak białko w
                        > ogóle istnieje :)

                        Nieprawda. Nie bez kozery we wszelkich zaleceniach dietetycznych dot. diety
                        wegetariańskiej akcentuje się konieczność jej starannego zaplanowania. Przy
                        nieumiejętnym stosowaniu diety wegetariańskiej istnieje bowiem zupełnie realna
                        możliwość niedoboru niektórych aminokwasów egzogennych. To są fakty b***baczku i
                        nie zagłuszysz ich swoim fanatycznym jazgotem.

                        > mit tzw, wyższosći białka zwierzecego upadł ponad 50 lat temu
                        > funkcjonuje jeszcze w umyslach osob zacietrzewionych albo
                        > niedouczonych

                        To nie jest mit, tylko prawda. Białko zwierzęce ma skład bardziej dopasowany do
                        potrzeb człowieka (zwłaszcza małego człowieka) niż białko roślinne, więc
                        wyższość białka zwierzęcego nad roślinnym jest faktem.

                        --
                        O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
                        A tu komentarz
                        • brumbak Re: Bardzo mądry post. 28.11.07, 19:49
                          misiu-1 napisał:

                          > Jak się zdaje, ty i po stu latach niczego nie zrozumiesz. Organizm nie
                          magazynuje długo poszczególnych aminokwasów w oczekiwaniu na komplet, z którego

                          mógłby zbudować własne białka.

                          Jeśli ma za mało jakiegoś aminokwasu egzogennego zsyntezuje tyle białek, na ile
                          mu wystarczy tego brakującego, a resztę
                          > aminokwasów po prostu spali.
                          ......................
                          truizm- to metoda maniupalcji misia-1 walnie jakis truizm a potme pisze
                          bzdury -powysze zdanie ( Jęsli... etc tak samo napisalbym ja
                          ale akurat nie o to chodzi i chopcby mineło i 200 lat misiu-1 i tak nie
                          pojmie o co biega


                          >
                          >
                          > Organizm szybko rosnącego dziecka nie ma takiej tolerancji, poza tym dzieci
                          > miewają awersje do niektórych potraw, bywają też generalnie niejadkami. Dlatego
                          > też twoje ideologicznie optymistyczne teoryjki nie wytrzymują konfrontacji z
                          > praktyką.
                          > ...................

                          takie jest prymitywne wyobrażenie misia-1
                          ale spójrzmy co na ten temat sądszą fachowcy -a nie jakiś owładnięty fobią
                          anty-vege osobnik
                          Prosze zajrzec na stronę amerykańskich rzadowych zaleceń doetetycznych
                          znanych w nadzwyczajnej staranności w omówieniu wszystkich aspektów odżywiania
                          jest tam i o zamiennikach żródel wapnia dla wegan i o tym by wegetarianie
                          zwracali uwagę na pokarmy/ żródła żelaza czy cynku

                          ale nie znajdziecie zalecęń dotyczącycvh zamienników białka zwierzęcego
                          bo taki problem nie istnieje
                          istnieje tylko w w umysłach osób uprzedzonych do vege - jak misiu-1
                          • misiu-1 Re: Bardzo mądry post. 28.11.07, 20:17
                            b***bak napisał:

                            > truizm- to metoda maniupalcji misia-1 walnie jakis truizm a potme
                            > pisze bzdury -powysze zdanie ( Jęsli... etc tak samo napisalbym ja
                            > ale akurat nie o to chodzi i chopcby mineło i 200 lat misiu-1 i tak
                            > nie pojmie o co biega

                            Zieeeeew.

                            > Prosze zajrzec na stronę amerykańskich rzadowych zaleceń doetetycznych znanych
                            w nadzwyczajnej staranności w omówieniu wszystkich aspektów odżywiania [...]
                            > ale nie znajdziecie zalecęń dotyczącycvh zamienników białka
                            > zwierzęcego bo taki problem nie istnieje

                            No to zaglądamy i cóż my widziem, proszę wycieczki?

                            "Plant protein can meet requirements WHEN A WARIETY OF PLANT FOODS is consumed
                            and energy needs are met.[...]
                            Based primarily on the lower digestibility of plant protein, other groups have
                            suggested that protein requirements of vegan may be increased by 30% to 35% for
                            infants up to the age of 2 years, 20% to 30% for 2- to 6-year-old children, and
                            15% to 20% for those 6 years and older, in comparison with those of nonvegetarian.
                            The quality of plant protein varies [...] wheat protein eaten alone, for
                            example, may be 50% less usable than animal protein."

                            Źródło:
                            "Position of the American Dietetic Association and Dietitians of Canada:
                            Vegetarian diets"
                            www.eatright.org/


                            > istnieje tylko w w umysłach osób uprzedzonych do vege - jak misiu-1

                            --
                            O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
                            A tu komentarz
                            • misiu-1 Re:Tłumaczenie 28.11.07, 20:36
                              "Roślinne białko jest w stanie zaspokoić zapotrzebowanie, jeśli spożywa się je w
                              różnorodnych produktach roślinnych, i zarazem zaspokojone są potrzeby energetyczne.
                              Ze względu na niższą przyswajalność białka roślinnego, inne grupy [dietetyków]
                              sugerują, że zapotrzebowanie na białko u wegan może być zwiększone o 30-35% u
                              dzieci do lat 2, 20-30% u dzieci w wieku od 2 do 6 lat i 15-20% u dzieci powyżej
                              6 lat, w porównaniu do [analogicznych grup] niewegetarian. [...]
                              Jakość białka roślinnego jest różna [...] na przykład białko pszenne, spożywane
                              jako jedyne, może być o 50% mniej użyteczne od białka zwierzęcego."

                              Jak widać, ADA potwierdza misiowe bzdury.
                            • brumbak Re: Mit "problemow z bialkiem" dawno obalony 29.11.07, 19:43
                              misiu-1 napisał:

                              >
                              >
                              >
                              >
                              > "Plant protein can meet requirements WHEN A WARIETY OF PLANT FOODS is consumed
                              and energy needs are met.[...]
                              >...
                              > The quality of plant protein varies [...] wheat protein eaten alone, for
                              > example, may be 50% less usable than animal protein."
                              >
                              > Źródło:
                              > "Position of the American Dietetic Association and Dietitians of Canada:
                              Vegetarian diets"
                              > www.eatright.org/
                              >
                              ...........
                              jak widac misiu-1 nie znalazł w Amerykanskich Zaleceniach Dietetycznych
                              zalecen odnoscie białka, ostrzeżen przed bialkiem roslinnym - bo tego tam
                              niema.

                              Skąd się w ogole wział ten mit?
                              Rodowód sięga 1914 roku I
                              "Many people believe that animal foods contain protein that is superior in
                              quality to the protein found in plants. This is a misconception dating back to
                              1914, when Osborn and Mendel studied the protein requirements of laboratory
                              rats. (11) .... Based on these early rat experiments the amino acid pattern
                              found in animal products was declared to be the standard by which to compare the
                              amino acid pattern of vegetable foods.... It has since been shown that the
                              initial premise that animal products supplied the most ideal protein pattern for
                              humans, as it did for rats, was incorrect. Therefore, the idea that vegetable
                              foods were deficient in certain amino acids for our needs was inappropriately
                              based on a standard diet ideal for rats. At that early time no one knew the
                              actual protein or amino acid requirements for humans."

                              A natej stronie mozna zobaczyc przyklad policozny przez specjalistów( nie -
                              wegetarian)
                              z którego wynika że nawet jedząc tylko brązowy ryz w ilosci ktora
                              ddostarcza niezbędnej ilosci kalorii otrzymamy tez dostateczna ilośc
                              aminokwasów egzogennych :)))

                              co dopiero choćby lekko urozmaicona dieta :)))

                              problem dostarczania białka w diecie vege po prostu nie istnieje
                              The easiest way to demonstrate the theoretical adequacy of plant proteins is
                              simply to look at their amino acid content vs. the requirements. The standard
                              (details needed) for the individual amino acid (IAA) requirements for adults is
                              the joint 1985 report by the Food and Agriculture Organisation (FAO), the World
                              Health Organization (WHO), and the United Nations University (UNU), "Expert
                              Consultation on Energy and Protein Requirements", referenced as Table 6 of
                              Nitrogen and Amino Acid Requirements by Vernon R. Young and Sudhir Borgonha of
                              MIT. These figures are reproduced in column 1 of the table below, and
                              extrapolated to column 2. In the third column we list the amino acids in
                              (uncombined) brown rice, according to the USDA Nutrient Standard Reference. This
                              shows that brown rice even by itself easily exceeds the requirements for the
                              essential amino acids listed for a 150 lb person consuming 2200 calories of
                              rice, assuming complete bioavailability. The numbers for other common plant
                              foods tell a similar story.
                              en.wikipedia.org/wiki/Protein_combining

                              • misiu-1 Re: Problem białka roślinnego istnieje 29.11.07, 21:10
                                b***bak napisał:

                                > jak widac misiu-1 nie znalazł w Amerykanskich Zaleceniach
                                > Dietetycznych zalecen odnoscie białka, ostrzeżen przed bialkiem
                                > roslinnym - bo tego tam niema.

                                Jak widać, b***baczku, ty będziesz uparcie zaprzeczał nawet oczywistościom.
                                Stanowisko dietetyków amerykańskich jest jasne - białko roślinne jest gorszej
                                jakości od zwierzęcego, gorzej przyswajalne i tylko urozmaicenie diety pozwala
                                ten problem obejść.

                                --
                                O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
                                A tu komentarz
                                • brumbak Mit "problemów" z bialkiem dawno obalony 29.11.07, 22:48
                                  misiu-1 napisał:

                                  > Stanowisko dietetyków amerykańskich jest jasne - białko roślinne jest gorszej
                                  jakości od zwierzęcego, gorzej przyswajalne i tylko urozmaicenie diety pozwala
                                  > ten problem obejść.
                                  --
                                  misiu uparcie powtarza bzdury i uprzedzenia niekatualne od dziesiatek lat
                                  owszem niektórzy dietetycy jeszcze powtarzja te uprzdzenia- trudno sie
                                  dziwic , skoro 97 % dietetyków to zjadacze miesa - trudno tu o
                                  calkowitcie obiektywne stanowisko
                                  - jednak do amerykańskich zaleceń deitetycznych te przestarzałe opinie juz
                                  się nie przekradły -

                                  na forum już w 2004 były zapodane stosowne informacje
                                  co najmniej od lat 60. XX wieku dietetyka zarzuciła stare rożróżnienie na
                                  "lepsze" białko zwierzęce i rzekomo gorsze białko roślinne
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=17169652&a=17169652
                                  W 1969 roku,
                                  renomowane pismo medyczne "The Lancet" (43, 285)
                                  zamieściło w artykule redakcyjnym następujące
                                  oświadczenie: "Dawniej białko pochodzenia
                                  roślinnego... traktowane było jako mniej wartościowe
                                  niż białko pochodzenia zwierzęcego. Obecnie jednak
                                  rozróżnienie to zostało powszechnie zarzucone"."
                                  • misiu-1 Re: Problem białka roślinnego istnieje. 30.11.07, 00:04
                                    b***bak napisał:

                                    > misiu uparcie powtarza bzdury i uprzedzenia niekatualne od
                                    > dziesiatek lat

                                    Jak widać w zacytowanym opracowaniu, tak opiewani przez ciebie, bohaterscy
                                    dietetycy amerykańscy potwierdzają jednak moją wersję, a nie twoją.

                                    > owszem niektórzy dietetycy jeszcze powtarzja te uprzdzenia- trudno
                                    > sie dziwic , skoro 97 % dietetyków to zjadacze miesa - trudno tu o
                                    > calkowitcie obiektywne stanowisko

                                    Nie powtarzają uprzedzeń, tylko fakty, których nie potrafisz przyjąć do wiadomości.

                                    > jednak do amerykańskich zaleceń deitetycznych te przestarzałe
                                    > opinie juz się nie przekradły -

                                    To, co zacytowałem, to właśnie aktualne stanowisko dietetyki amerykańskiej do
                                    diet wegetariańskich i tkwi w ich zaleceniach w postaci sformułowania: "dobrze
                                    zaplanowana dieta wegetariańska".
                                    Dobrze zaplanowana, czyli zapewniająca niezbędną różnorodność.

                                    > na forum już w 2004 były zapodane stosowne informacje
                                    > co najmniej od lat 60. XX wieku dietetyka zarzuciła stare
                                    > rożróżnienie na
                                    > "lepsze" białko zwierzęce i rzekomo gorsze białko roślinne
                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=17169652&a=17169652
                                    > W 1969 roku,
                                    > renomowane pismo medyczne "The Lancet" (43, 285)
                                    > zamieściło w artykule redakcyjnym następujące
                                    > oświadczenie: "Dawniej białko pochodzenia
                                    > roślinnego... traktowane było jako mniej wartościowe
                                    > niż białko pochodzenia zwierzęcego. Obecnie jednak
                                    > rozróżnienie to zostało powszechnie zarzucone"."

                                    Przez wielokrotne powtarzanie, to wyświechtane hasełko nie stanie się ani trochę
                                    bardziej prawdziwe. "Lancet" to nie Biblia - publikowano już tam niejedno
                                    stwierdzenie, z którego potem trzeba się było wycofywać.
                                    Jak widać, rozróżnienie jest wciąż aktualne, a powód jest prosty - skład białek
                                    roślinnych jest taki, jaki jest, bez względu na zaklęcia b***baków. Propaganda
                                    wegetariańska zawsze będzie bagatelizować problemy związane z różnego rodzaju
                                    niedoborami w dietach wegetariańskich. Tak działają wszelkie ideologie - jeśli
                                    jakieś fakty im przeczą - tym gorzej dla faktów.

                                    --
                                    O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
                                    A tu komentarz
                                    • brumbak Problem białka roślinnego nie istnieje. 30.11.07, 22:52
                                      misiu-1 napisał:

                                      >
                                      > Jak widać, rozróżnienie jest wciąż aktualne, a powód jest prosty - skład białek
                                      > roślinnych jest taki, jaki jest, bez względu na zaklęcia b***baków. Propaganda
                                      > wegetariańska zawsze będzie bagatelizować problemy związane z różnego rodzaju
                                      > niedoborami w dietach wegetariańskich. Tak działają wszelkie ideologie - jeśli
                                      > jakieś fakty im przeczą - tym gorzej dla faktów.
                                      > ....................
                                      misiu-1 wypisuje bzdure za bzdure gdyż zaślepia go ideologiczny
                                      anty-wegetarianizm

                                      nie ma znaczenia czy aminokwasy używane przez organizm czlowieka do budowy
                                      jego sa pochodzenia roślinnego czy zwierzęcego

                                      co więcej - organizm - po rozłożeniu białek z pokarmów na "cegielki" czyli
                                      aminokwasy mnie ma oczywiscie możliwości rożróżnienia miezy aminokwasem
                                      który pochodzi z rozłozonego na aminokwasy białka zwierzećego czy roślinnego
                                      z dwóch powodów:
                                      1. "film sie urwaŁ " :))
                                      2. bo sa IDENTYCZNE

                                      co jeszcze .. wiecej
                                      nie ma róznicy miedzy mieśniami w ciele ludzkim zbudowanymi przez
                                      organizm człowieka z aminokwasów pochodzących z białka z pokarmu od-
                                      zwierzecego i z białka roślinnego

                                      wyżej podał przykład ,że \ żadne komponowanie skladu białek roslinnych nie
                                      jest wogóle potrzebne
                                      a juz w szcególności 'staranne zaplanowanie"

                                      wyżej podałem przykład ze nawet jedzenie tylko ryzu brązowego w ilosći
                                      pokrywajacej zapotrzebowanie kaloryczne dostarcza aminokwasów egzogennych w
                                      niezbędnej ilości
                                      - POdsumowując zagadnienie białek w diecie wylacznie roślinnej:
                                      ZERO komponowania
                                      ZERO starannosci
                                      efekt ? - murowany = pozytywny
                                      • misiu-1 Re: Problem białka roślinnego nie istnieje. 01.12.07, 09:56
                                        brumbak napisał:

                                        > misiu-1 wypisuje bzdure za bzdure gdyż zaślepia go ideologiczny
                                        > anty-wegetarianizm

                                        Preambuła V1.2

                                        > nie ma znaczenia czy aminokwasy używane przez organizm czlowieka do
                                        > budowy jego sa pochodzenia roślinnego czy zwierzęcego

                                        Ale ma znaczenie, w jakich proporcjach są dostarczane.

                                        > co więcej - organizm - po rozłożeniu białek z pokarmów na
                                        > "cegielki" czyli aminokwasy mnie ma oczywiscie możliwości
                                        > rożróżnienia miezy aminokwasem który pochodzi z rozłozonego na
                                        > aminokwasy białka zwierzećego czy roślinnego

                                        B***baczku, albo kompletnie nie kumasz istoty problemu, albo usiłujesz kit
                                        wciskać. Organizm może sobie nie rozróżniać, skąd pochodzi dana cząsteczka
                                        aminokwasu, ale doskonale rozpozna, że do kompletu jakiegoś mu za mało.

                                        > nie ma róznicy miedzy mieśniami w ciele ludzkim zbudowanymi przez
                                        > organizm człowieka z aminokwasów pochodzących z białka z pokarmu
                                        > od-zwierzecego i z białka roślinnego

                                        Ale jest różnica między mniejszą masą mięśniową przy niedoborze białka, a
                                        większą przy jego dostatku.

                                        > wyżej podał przykład ,że \ żadne komponowanie skladu białek
                                        > roslinnych nie jest wogóle potrzebne
                                        > a juz w szcególności 'staranne zaplanowanie"

                                        Gdyby nie było potrzebne, to dietetycy by o tym nie wspominali, jako WARUNKU
                                        akceptacji diet wegetariańskich.

                                        > wyżej podałem przykład ze nawet jedzenie tylko ryzu brązowego w
                                        > ilosći pokrywajacej zapotrzebowanie kaloryczne dostarcza
                                        > aminokwasów egzogennych w niezbędnej ilości

                                        A najlepsi_na_świecie_dietetycy_amerykańscy podali przykład, że jedzenie tylko
                                        pszenicy ich nie dostarcza. Między pszenicą a brązowym ryżem jest zaś taka
                                        różnica, że pierwszej zjada się w Polsce pod różnymi postaciami 110kg rocznie,
                                        co daje ponad 1/4 przyjmowanych kalorii, a brązowego ryżu nie jada się prawie
                                        wcale. Zwrócili też uwagę na gorszą przyswajalność białka roślinnego, zwłaszcza
                                        u małych dzieci.

                                        > - POdsumowując zagadnienie białek w diecie wylacznie roślinnej:
                                        > ZERO komponowania
                                        > ZERO starannosci
                                        > efekt ? - murowany = pozytywny

                                        Pytanie: czy kogoś bardziej przekona twój rewolucyjny, ideologiczny zapał, czy
                                        stanowisko nauki, podbudowane obojętnymi na agitację danymi.

                                        --
                                        O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
                                        A tu komentarz
                                        • Gość: jacek226315 Re: Problem białka roślinnego nie istnieje. IP: *.proxy.aol.com 10.12.07, 02:09
                                          misiu1- co Ty tez wylatujesz z tym ,amerykanscy specjalisci najlepsi
                                          na swiecie.Otoz dla Twej wiadomosci to Ci najlepsi specjalisci ,malo
                                          co nie poslali mnie na drugi swiat z powodu glupiej slepej
                                          kiszki.Gdy poszedlem do doktora z bolem pachwiny zbadal i
                                          stwierdzl,ze to grypa,.Na drugi dzien ledwo doszedlem do pracy,gdzie
                                          moj boss ktory nic z medycyna nie ma wspolnego kazal mi natychmiast
                                          isc do szpitalabo jak stwierdzil wygladam jak trup.Kiedy przy
                                          okienku pytano o dane i jednoczesnie miezono temp.mialem
                                          104F,zrobiono przeswietlenia ,wepchneto mnie do specjalnej komory, i
                                          stwierdzono ,ze mam bloto w srodku i prosto na stol operacujny,bo
                                          mialem rope rozlana na caly organizm,.Dzieki Bogu mam konski
                                          organizm przezylem,.Sami lekarze dziwili sie ,ze doszedlem sam do
                                          szpitala.Po operacjji trzymano mnie prawie tydzien z otwarta rana,co
                                          godzine przychodzila pielegniarka pobierac krew i czyscic
                                          ciecie.Nikt mnie nie wmowi,ze maja takich swietnych lekarzy,ludzie
                                          sa wszedzie jednakowi, maja warunki bardzo dobre,urzadzenia.Inna
                                          sparwa iz dostalem swietnego chirurga
                                  • Gość: 226315 Re: Mit "problemów" z bialkiem dawno obalony IP: *.proxy.aol.com 10.12.07, 01:37
                                    brumbak: stanowisko dietetykow amerykanskich nie jest wcale takie
                                    jasne.Pare dni temu na stacji CBS doktor twierdzila,e trzeba sie
                                    wystrzegac soli w ogole ,a na drugi dzien w ABC wypowidal sie inny
                                    doktor i twierdzil,ze potrzedne jest organizmowi 20g dziennie
                                    soli,.Wiec jak czlowiek sol potrzebuje czy nie.Raz podaja,ze zoltko
                                    jest nie zdrowe,bo ma wysoki cholesterol innym razem,ze powinno sie
                                    jesc 5 jajek tygodniowo.Ja mysle,ze nikt wlasciwie nie wie co jest
                                    dobre,organizm jest tak tajemniczy,jednemu zaszkodzi dana
                                    rzecz,drugiemu pomoze.
                            • brumbak Re: Bardzo mądry post. 02.12.07, 18:40
                              misiu-1 napisał:

                              >

                              >
                              > No to zaglądamy i cóż my widziem, proszę wycieczki?
                              >
                              > "Plant protein can meet requirements WHEN A WARIETY OF PLANT FOODS is consumed
                              > and energy needs are met.[...]
                              > Based primarily on the lower digestibility of plant protein, other groups have
                              > suggested that protein requirements of vegan may be increased by 30% to 35% for
                              > infants up to the age of 2 years, 20% to 30% for 2- to 6-year-old children, and
                              > 15% to 20% for those 6 years and older, in comparison with those of nonvegetari
                              > an.
                              > The quality of plant protein varies [...] wheat protein eaten alone, for
                              > example, may be 50% less usable than animal protein."
                              --
                              misiu-1 ma problemy ze zrozumieniem gdyz myslenie przyslania mu ideologiczne
                              zaślepienie

                              oto co naprawde jest napisane na stronie na która się powoluje:

                              www.eatright.org/cps/rde/xchg/ada/hs.xsl/governance_5105_ENU_HTML.htm
                              Nutrition considerations for vegetarians

                              Protein
                              A recent metaanalysis of nitrogen balance studies found no significant
                              difference in protein needs due to the source of dietary protein ([34], [35]).

                              Tłumaczenie:
                              " Ostatnie metaanlizy dotyczące badań równowagi azotu nie stwierdzily
                              znaczących różnic w zapotrzebowaniu na bialko w zależnosci od źródla jego
                              pochodenia. "
                              Hebbelinck M, Clarys P, De Malsche A. Growth, development, and physical fitness
                              of Flemish vegetarian children, adolescents, and young adults. Am J Clin Nutr.
                              1999;70(suppl):579S–585S. MEDLINE
                              Barr SI. Women`s reproductive function. In: Sabate J editors. Vegetarian
                              Nutrition. Boca Raton, Fl: CRC Press; 2001;p. 221–249.

                              Although some vegan women have protein intakes that are marginal, typical
                              protein intakes of lacto-ovo-vegetarians and of vegans appear to meet and exceed
                              requirements (29)
                              I na podsumowanie:
                              :
                              " Chociaż notowano przypadki kobiet na diecie vegańskiej gdzie spożycie
                              białka było na poziomie granicznycm , to TYPOWE dostarczanie białka z diety
                              lakto-ovo i wegabńskiej okazuje się spełniać a nawet przekraczać potrzeby
                              organizmu. "

                              i to by było na tyle
                              • misiu-1 Re: Bardzo mądry post. 02.12.07, 20:44
                                b***bak napisał:

                                > misiu-1 ma problemy ze zrozumieniem gdyz myslenie przyslania mu
                                > ideologiczne zaślepienie.

                                Naprawdę? Uważasz, że czegoś nie zrozumiałem? To może sam przetłumaczysz tekst,
                                który zacytowałem?

                                > oto co naprawde jest napisane na stronie na która się powoluje:

                                Dlaczego kłamliwie sugerujesz, że na stronie, na którą się powołałem, w
                                rzeczywistości napisane jest co innego niż zacytowałem?
                                Jeszcze raz bezpośredni link:
                                www.eatright.org/ada/files/vegnp.pdf
                                Kto ma ochotę, niech sam się przekona o rzetelności b***baka.

                                > Protein
                                > A recent metaanalysis of nitrogen balance studies found no
                                > significant difference in protein needs due to the source of
                                > dietary protein ([34], [35]).

                                > Tłumaczenie:
                                > " Ostatnie metaanlizy dotyczące badań równowagi azotu nie
                                > stwierdzily znaczących różnic w zapotrzebowaniu na bialko w
                                > zależnosci od źródla jego pochodenia. "

                                Szkoda, że zapomniałeś napisać, że te badania dotyczą DOROSŁYCH:
                                [34] Rand WM, Pellet PL, Young VR. Meta-analysis of nitrogen balance studies for
                                estimating protein requirements in healthy adults

                                ...a my tu rozmawiamy o dzieciach i ich właśnie dotyczył zacytowany przeze mnie
                                fragment.

                                I to by dopiero było na tyle.

                                --
                                O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
                                A tu komentarz
                                • brumbak Re: Bardzo mądry post. 03.12.07, 17:48
                                  misiu-1 napisał:
                                  >
                                  > Dlaczego kłamliwie sugerujesz, że na stronie, na którą się powołałem, w
                                  > rzeczywistości napisane jest co innego niż zacytowałem?
                                  ..............
                                  misiu- kłamliwie manipuluje o i oskarza o kłamstwo- to u niego typowa procedura
                                  - kłamliwie sugeruje te z ze cytat ten pochodzi z ameryakńskich rządowych
                                  zalecen dietetycznych
                                  otóz nie pochodzi, gdyz problem białka nie istnieje i nie ma potrzeby
                                  wprowadzani tego typu rozważań jakie cytuje m**


                                  > Jeszcze raz bezpośredni link:
                                  > www.eatright.org/ada/files/vegnp.pdf
                                  > Kto ma ochotę, niech sam się przekona o rzetelności b***baka.
                                  ..............
                                  kto ma ochotę niech sie przekona o nierzetelności m*isia:
                                  po prostu wyrwal z kontekstu pewne rozważania , które nie są konkluzją !
                                  a brzmią one tak:
                                  "inni badacze opierajac swą opinie na mniejszej podatnosci na trawienie
                                  bialek roslinnych wyrazili sugestie ,ze ...veganie winni spożywac .... więcej
                                  białka niż wegetarianie."

                                  jedni sugerowali tak inni tak

                                  w KONKLUZJI ADA stwierdza,ze dieta veganska dostarcza tyle białka ile
                                  trzeba
                                  a sztuczny problem białka nie jest w ogóle poruszany w amerykańskich
                                  rządowych zaleceniach dietetycznych.

                                  >I to by było na tyle.
    • andromeda-a Argumenty naukowe. 22.11.07, 21:12
      Jesteśmy mięsożercami (ogólnie: wszystkożercami i mały odsetek odmieńców tego
      nie zmieni), więc nie ma w tym NIC złego, że ludzie mają ochotę na mięso i je
      jedzą. Krzywdą dla dziecka byłoby gdybyś narzuciła mu od małego nienormalną i,
      prawdopodobnie, niezgodną z jego upodobaniami dietę.
        • scibor3 Re: ? 22.11.07, 22:42
          Chcesz argumentów naukowych? Oto i one. Obejrzyj swoje uzębienie. Czy to są zęby
          drapieżnika? Kły marne, no nijak nie. Juz triumfujesz? Za wcześnie. Czy to są
          zęby roślinożercy? W żadnym wypadku. Na dodatek przewód pokarmowy nie ten i
          żałośnie krótki. No więc kim do cholery jesteśmy? I tu dochodzimy do clue
          programu. Mamy zęby i przewód pokarmowy _padlinożercy_. Może to i przykro brzmi
          ale taka niestety jest prawda ;-). Z padlinożerców staliśmy się wszystkożerni a
          kły i pazury dorobiliśmy sobie z kamienia a później metalu.
          • listekklonu Re: ? 23.11.07, 09:02
            Te argumenty nie spełniają warunków naukowości. To są tylko takie "wydaje mi
            się...", "przeczytałem w Życiu na Gorąco", "Józek mi powiedział". Może jakieś
            linki do artykułów NAUKOWYCH, w których te mądrości przeczytałeś?
            • misiu-1 Re: ? 24.11.07, 08:38
              listekklonu napisała:

              > Może jakieś linki do artykułów NAUKOWYCH, w których te mądrości
              > przeczytałeś?

              www.vrg.org/nutshell/omni.htm
              --
              O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
              A tu komentarz
              • listekklonu Dzięki 24.11.07, 16:53
                Do Ciebie Misiu nie piję, bo widziałam w innym temacie, że znajdywanie artykułów
                to Twoje hobby:) Natomiast wkurza mnie nadużywanie słowa "naukowy" przez osoby,
                które gdzieś tam coś usłyszały i uważają, że dodanie tego przymiotnika
                wystarczy, by wszystko co powiedzą było traktowane za prawdę objawioną. Zajmuje
                się badaniami naukowymi, więc wiem coś o tym;)

                Co do linka - ciekawy artykuł i wyważony. Jestem się w stanie zgodzić z
                argumentacją, że człowiek jest z natury wszystkożerny, ale łatwo się dostosowuje
                do dostępnego pokarmu.
      • brumbak Re: Argumenty nie- naukowe. 24.11.07, 20:00
        andromeda-a napisał:

        > Jesteśmy mięsożercami (ogólnie: wszystkożercami i mały odsetek odmieńców tego
        > nie zmieni), więc nie ma w tym NIC złego, że ludzie mają ochotę na mięso i je
        > jedzą.

        Krzywdą dla dziecka byłoby gdybyś narzuciła mu od małego nienormalną ... dietę.

        Typowe przygadywanie osoby uprzedzonej do diety vege.
        Argumenty na temat tego ze dieta vege jest zdrowa i odpowiednia dla
        dzieci byly sa dstepne w ksiązkach necie etc

        byly cytowane wielokrotnie na forum , podawane linki etc.
        np.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=12846711&a=12846711
        jak widać także dieta vegańska jest uznana przez autorytety dietetyczne
        za odpowiednią w "każdej fazie zycia."


        --
        "Nasze wartości i zasady:prawda,tolerancja,poszanowanie praw ,pomoc
        potrzebującym. Staramy się je czynnie wprowadzać życie..i w
        portalu.-pragniemy,uchronić czytelnika przed inwazją nienawiści,chcemy by
        Czytelnik mógł w znaleźć tu azyl (AGORA)
          • brumbak Re: A w czym problem? 26.11.07, 21:04
            figgin1 napisała:

            > Tatar z wołowiny pyszota. Proponuję skosztować surowej fasoli albo ziemniaków.
            > Powodzenia.
            ............
            nie rozumiesz o co chodziło w poście wyżej ?
            przeczytaj jeszcze raz - tym razem ze zroumieniem?

            Jeśli potrafisz własnoręcznie zabić i pożreć na surowo np. krowę, to uwierzę że
            zgodnie z naukową argumentacją jesteś mięsożerny/a.

            ...........
            nadal twierdzisz ze Ty nie miałabyś z tym problemu ?
            a nawet nie potrafiłabys zjeśc kawałka surowego mięsa
            mogę sie założyć
            na pewno nie potrafisz zjeść kawałak przedniej , świeżej polędwicy
            w stanie naprawde surowym, a więc nie przyprawionej nie rozdrobnionej
            np, takiego kawałka 10 x 5 x 2 cm
            Założysz się ?

            Co do surowej fasoli - nie ma problemu :))
            wystarczy tylko namoczyć w wodzie ( bez przypraw) przez 8 godzin, wode odlać
            i pozostawić fasolki w pojemniku z wentylacja n jakies 24 - 36 godzi. Może
            nie najsmaczniejsze ale interesujące w smaku i bardzo zdrowe.
            • misiu-1 Re: A w czym problem? 26.11.07, 22:15
              b***bak napisał:

              > nie rozumiesz o co chodziło w poście wyżej ?
              > przeczytaj jeszcze raz - tym razem ze zroumieniem?

              Wiadomo, o co chodzi. O manipulację durnymi pseudoargumentami. Kuna domowa albo
              łasica są bez najmniejszych wątpliwości drapieżnikami, a jednak nie są w stanie
              "własnoręcznie" zabić i pożreć np. krowy.
              Człowiek, według wszelkich posiadanych cech anatomicznych, jest wszystkożercą i
              potrafi własnoręcznie zabić i zjeść nawet na surowo wiele różnych zwierząt.

              > nadal twierdzisz ze Ty nie miałabyś z tym problemu ?
              > a nawet nie potrafiłabys zjeśc kawałka surowego mięsa
              > mogę sie założyć na pewno nie potrafisz zjeść kawałak przedniej ,
              > świeżej polędwicy w stanie naprawde surowym, a więc nie
              > przyprawionej nie rozdrobnionej np, takiego kawałka 10 x 5 x 2 cm

              Przegrywasz taki zakład koncertowo. Człowiek o zdrowym uzębieniu nie będzie miał
              żadnych problemów ze zjedzeniem takiego kawałka polędwicy. Pisałem Ci już kiedyś
              - idź do dentysty, jeśli sądząc po sobie uważasz to za niemożliwe.

              > Co do surowej fasoli - nie ma problemu :))
              > wystarczy tylko namoczyć w wodzie ( bez przypraw) przez 8 godzin,
              > wode odlać i pozostawić fasolki w pojemniku z wentylacja n jakies
              > 24 - 36 godzi. Może nie najsmaczniejsze ale interesujące w smaku i
              > bardzo zdrowe.

              Namocz jeszcze kilka ziemniaków.
              Polędwica wołowa jest i smaczniejsza, i wartościowsza od surowej, namoczonej
              fasoli.

              --
              O zielonej socjotechnice - "Zielona alternatywa parlamentarna"
              A tu komentarz
            • figgin1 Re: A w czym problem? 30.11.07, 23:53
              brumbak napisał:
              nadal twierdzisz ze Ty nie miałabyś z tym problemu ?
              > a nawet nie potrafiłabys zjeśc kawałka surowego mięsa
              > mogę sie założy
              > na pewno nie potrafisz zjeść kawałak przedniej , świeżej polędwicy
              > w stanie naprawde surowym, a więc nie przyprawionej nie rozdrobnionej
              > np, takiego kawałka 10 x 5 x 2 cm
              > Założysz się ?

              O ile? Trzymam cie za słowo brumbaciu. Tak sie składa, że źle trafiłeś.
              Uwielbiam surowe mięso. Polędwica polędwicą, to bardzo smaczne i delikatne
              mięso, tak smaczne że nie potrzebuje nawet soli. Uwielbiam też surową wątróbkę,
              drób, najbardziej jednak wołowinę. Jadałam też surowe ryby, nomen omen
              własnoręcznie złowione i oprawione. Jak nie boisz sie zakładu spotkajmy sie i
              zobaczmy kto wcześniej wymieknie. Ja przy miesie, czy ty przy fasoli. Nie wiem
              dlaczego miałbyś ją moczyć skoro mówimy o mięsie bez żadnej obróbki.