Gość: kreZUS
IP: *.acn.waw.pl
28.02.10, 22:14
Drodzy Sąsiedzi,
Co prawda piszę z punktu widzenia rodzica małego dziecka ale w
zasadzie dotyczy to prawie wszystkich. Czy sprawia Wam przyjemność
spacerowanie po parku Strumykowa, po ktorym beztrosko ganiają bez
smyczy i kagańca, zostawiając produkty przemiany materii (wiecie co
mam na myśli) na każdej ścieżce i trawniku? Czy uważacie, że wdepnąć
w "to" to wielkie szczęście? A im więcej "tego" tam leży tym większa
szansa na to szczęście? Czy uważacie, że już niedługo jak się
ociepli powinny się "tym" bawić Wasze dzieci - poznając tym samym
biologię czworonogów na tym świetnym przykładzie?
Ja tak nie uważam. Ale jak mam powiedzieć każdemu, kto pojawi się w
tym parku z psem w celu zdeponowania kupy na ścieżce, po której za
chwile przejdzie moje (ciekawe wszystkiego) dziecko, że jest to nie
do końca w porządku (nawet z regulaminem parku). Rozumiem, że można
z pieskiem na smyczy przejść przez park do najbliższego wejścia do
lasu/zagajnika. Ale takie przykłady jak gburowaty pan z bloku
Pasłęcka 14E spacerujący sobie zawzięcie z biegającym bez smyczy i
kagańca duzym czarnym psem, który radośnie posr.wa sobie po
ścieżkach to już dla mnie przesada. Jest mi wstyd, ze jestem
warszawiakiem i nie wiem jak w takich warunkach mam uczyć swoje
dzieci porządku i kultury...