hann33
28.05.10, 21:47
Chcę rozpocząć dyskusję, a może i znaleźć rozwiązanie własnego
problemu. Jak wiadomo wiele z nas mieszka w dużych osiedlach
zamkniętych. Zaczyna być ciepło i jak wiadomo nasze dzieciaki
potrzebują wyszaleć się na powietrzu. Na osiedlach jak jest jakiś
plac zabaw a jeszcze do tego boisko do gry w piłkę, to już szczyt
luksusu oferowane przez spółdzielnie lub wspólnoty. Ale co jeśli nie
ma? Dzieciaki pomimo wszystko muszą się wyszaleć!
Opowiem przypadek. Mieszkam w osiedlu zamkniętym (z ochroną) na
parterze bloku, w którym przez okna widzę (naprzeciwko ok. 20m
dalej) stoi następny blok. Trudno, z pewnych przyczyn tak musiało
być wybrane mieszkanie. Jest placyk z huśtawkami ale nie ma boiska.
Nawet jest zakaz gry w piłkę. Niemniej jednak jak przychodzi sezon,
ten zakaz jest martwy i jak się tylko robi ciepło za moim oknem
zaczyna się dudnienie uderzającej piłki. W ostatnich latach
wielokrotnie widziałam odbijającą się piłkę o ścianę mojego bloku
(jakimś cudem jeszcze nie w trafiło w szybę mojego okna). Dziś będąc
światkiem jak "tatuś" kopał z dziećmi w piłkę odważyłam się
grzecznie zwrócić uwagę. Usłyszałam, że on chce żeby dzieci miały
właściwy rozwój fizyczny a w razie szkód poniesie konsekwencje, i
grał dalej. Zapewne ma świadomość, że tym samym uczy dzieci łamać
zakazy i to jego problem wychowawczy. Nie chcę codziennie siedzieć w
oknie, żeby dostrzec które dziecko wybiło mi szybę w oknie, żeby
wiedzieć do których rodziców udać się po odszkodowanie.
Moje dzieci mają zakodowane, że nie wolno grać na osiedlu. Zrozumiem
jeszcze dzieci, które nie zostały przez rodziców uświadomione ale
tatuś, który wie i świadomie sam łamie zakaz? Przecież w promieniu
200 m znajduje się i boisko i kawałek placu z trawą. Panie „tatuś”
to Warszawa, blokowisko a nie domek na wsi z prywatnym podwórzem!
Czy wogóle da się gdzieś to wymóc zakazy na mieszkańcach osiedla?
Zaznaczam, że prośby, rozmowy, zwracanie uwag - to już było.
Jakie macie doświadczenia w egzekwowaniu zakazów osiedlowych?