tarantula01
21.09.11, 15:55
Na jednym ze specjalistycznych forów głos zabrał jeden z inżynierów pracujących przy moście:
"Witam! Jestem inżynierem pracującym na moście w firmie Sando Budownictwo czyli generalnym wykonawcy mostu. W związku z coraz częściej pojawiającymi się informacjami sugerującymi niepokojącą sytuacje na podporze nurtowej P40 (strona Bielańska) chciałbym wyjaśnić sprawę z naszego punktu widzenia (oczywiście zdaje sobie sprawę że mogę być uważany za stronniczego). Trochę ryzykuję gdyż nie wolno nam udzielać żadnych informacji na temat budowy. Do tego upoważniona jest jedynie Pani rzecznik zamawiającego.
Cała sprawa jest według nas sporym nie porozumieniem. Mówiąc bardzo krótko bo problem jest jednak trochę skomplikowany. Cała sprawa rozgrywa się nie o rozmycie podpory a o rozmycie wokół komory roboczej! – stalowej. Jest to istotna różnica. Komora robocza jest elementem tymczasowym (technologicznym)! Nie ma wpływu na eksploatacje mostu. Jej główny cel jakim było umożliwienie wykonania pali, ławy fundamentowej oraz podpór została zrealizowana przed końcem zeszłego roku. Tuż przed zimą. Z uwagi na zeszłoroczne powodzie nie udało się wykonać jedynie tzw. antykorozji betonu filarów czyli szpachlowania i malowania podpory. Z tego względu zdecydowano o pozostawieniu komory stalowej do wiosny. Komora została zalana wodą. Z nastaniem wiosny wykonaliśmy bez problemu odpompowanie wody. Jednak dalsze czynności przerwał nam Inspektor Nadzoru w obawie o możliwość powiększenia się rozmycia dna przez okres zimowy a tym samym w obawie o możliwość zawalenia się ścian (grodzi) komory. Chodziło o bezpieczeństwo ludzi pracujących w komorze a nie o bezpieczeństwo podpory mostu. Polecił natychmiast ponownie zalać komorę i wykonać sondowanie dna wokół podpory. Sondowanie wykazało powiększenie się rozmycia które zostało zauważone już po zeszłorocznej powodzi. O ile dobrze pamiętam to po powodzi rozmycie wynosiło w najgorszym miejscu ok. 7 a po zimie już wynosiło ok. 8 metrów. Inspektor uznał to za sytuacje niebezpieczną i poprosił o konsultacje ze specjalistą. Opinie w tej sprawie wydał jeden z szanowanych profesorów który polecił nam zasypanie całego rozmycia (8 metrów!) w postaci głazów lub w postaci worków z piaskiem. Takie rozwiązanie było dla nas problematyczne i to nie tylko ze względów finansowych (koszt ok. 3-5 mln zł) ale głównie czasochłonnych (ok.3 miesiące). Sprawa odpowiedzialności finansowej nie jest łatwa do rozstrzygnięcia. Wspomniana opinia jednak dla prawie wszystkich wydała się jakimś nieporozumieniem i poproszono o opinie ponowną innego profesora który uznał za wystarczające zasypanie najgorszego miejsca zmniejszając rozmycie z 8 do 6 metrów. I to zostało wykonane. Po przedstawieniu wyników sondowania potwierdzające wykonanie tego zalecenia, Inspektor w zeszłym tygodniu pozwolił na odpompowanie wody i zakończenie prac. I chwili obecnej ustawiane jest rusztowanie wewnątrz komory na filarze M3 co można zaobserwować z obu brzegów. Tym samym potwierdzając iż problem został pokonany. My nie mamy wątpliwości iż po wykończeniu filarów i obcięciu ścianki zgodnie z projektem sytuacja rozmycia w zdecydowanej większości zaniknie.
W tym miejscu chciałby także przekazać nasze stanowisko z którym Inspektor nie chciał się zgodzić. A mianowicie dlaczego my (budowa) nie uważaliśmy rozmycia nawet dużego za coś niebezpiecznego. Należy pamiętać iż dla stabilności ścianki zdecydowanie bardziej niebezpiecznym okresem był okres przed zimą kiedy to wykonywaliśmy wykop pod ławę fundamentową wówczas wewnątrz grodzi była woda i wykonany był wykop podwodny wewnątrz komory na głębokość 7,5 metra poniżej dna rzeki. Po tym etapie został wykonany korek betonowy podwodny o wysokości 2,8metra! Następnie po odpompowaniu wody została wylana ława fundamentowa o wysokości (grubości) 3,5 metra. Czyli łącznie wewnątrz komory znajduje się beton o łącznej grubości ponad 6 metrów i 4500 metrów sześciennym betonu! Naszym zdaniem wypełnienie tej stalowej komory taką ilością betonu w sposób wystarczający zabezpiecza stabilność grodzi.
Na koniec chciałbym przypomnieć jak naprawdę była wykonana podpora nurtowa P40. (Dla tych co rzadziej odwiedzają forum). Ponieważ to co jest napisane w gazecie jest niepoważne: wbijanie pali na głębokość 1,5m, ogrodzenie ich ścianką i ustawianie ławy wywołują w nas sporą dawkę uśmiechu pomieszanego z politowaniem jak się wprowadza czytelników w błąd. Wywołując tym samym coraz częstsze moim zdaniem nieuzasadnione opinie iż wszyscy drogowcy to mówiąc kolokwialnie „ partacze”. Słowa te nie ukrywam trochę bolą. Okres komuny zapewne sporo „namieszał” w mentalności i wykształceniu ludzi ale myślę że nie tylko budowlańców. Na szczęście sytuacja szybko się zmienia na lepsze i jeżeli ustępujemy innym krajom to chyba nie aż tak dużo.
Na początek została wbita ścianka szczelna stalowa w planie prostokąta 15,6 x 43,8 metra. Następnie wykonano tzw. refulacje czyli rurociągiem z dna Wisły pobiera się wodę z piaskiem i wlewa się do wspomnianego prostokąta. Z drugiego końca tego prostokąta pobiera się już samą wodę. W ten sposób zasypano całą objętość prostokąta tworzą swego rodzaju wyspę, tzw platformę roboczą dla dalszych prac czyli wykonania pali (nie wbijanych!!!) Największe wbijane o których słyszałem to 60 x 60 cm) a tu mamy pale średnicy 1,5 metra. Pale są wiercone w rurze obsadowej tzn konkretnie wiercony jest otwór a następnie wkładane jest zbrojenie i zalewane betonem. Informacje istotne:
• Stopa pali jest na rzędnej -32,1 (-34,1) m.
• Rzędna dna Wisły -5,6 m.
• Rzędna maksymalnego rozmycia -13 m.
• Pale mają długość 22 i 24 metry czyli na rzędnej -10,05 znajduje się stopa ławy fundamentowej
• Grubość korka betonowego 2,8 m.
• Grubość ławy fundamentowej na 3,5 metra. Góra ławy fundamentowej znajduje się na rzędnej -6,55.
• Góra ścianki stalowej to rzędna -0,4m
• Długość elementów stalowej ścianki to 15 metrów. Czyli dół ścianki to rzędna -15,4m.
Jeżeli ktoś zaniepokojony stanem technicznym posadowienia tej podpory i przeanalizuje sobie te liczby (najlepiej rozrysować) myślę że powinien już spać spokojnie.
Prośba gdyby choć czasem nas nie nazywać drogowcami a mostowcami . To są różne specjalności w łącznie z uzyskiwanymi uprawnieniami do wykonywania zawodu. I jeszcze mały komentarz do w sumie ciekawego wątku który pojawiła się powyżej czyli usytuowania mostu przekraczającego rzekę po pierwsze w tej sprawie decydują właśnie wspomniani przeze mnie drogowcy a nie mostowcy i właśnie między innymi dlatego zwracam uwagę na ten podział a drugi aspekt tego tematu jest taki iż mniej istotne dla przepływu usytuowanie mostu a usytuowanie podpór względem tzw. wielkiej wody.
Na koniec z góry przepraszam za ewentualne błędy w pisowni, zdaje sobie sprawę z moich braków.
Pozdrawiam!"