Dodaj do ulubionych

"Świeże nerki" na Modlińskiej -sezon rozpoczęty

IP: 69.72.194.* 15.03.09, 23:33
Ku przestrodze:
www.zw.com.pl/galeria/284828,1,343548.html
Obserwuj wątek
        • komalo Re: "Świeże nerki" na Modlińskiej -sezon rozpocz 16.03.09, 12:38
          Tak naprawdę zbyt mało wiadomo o tym wypadku, żeby sądzić
          motocyklistę. Bardzo głupie są teksty o nerkach i dawcach. To samo
          przecież można powiedzieć o wszystkich kierowcach samochodów,
          autobusów, pieszych itp. itd. którzy giną w wypadkach.

          Analizując po krótce to co widać na zdjęciach należy stwierdzić:
          1) Samochód został tylko trochę uszkodzony (np. tylna szyba jest
          cała cała)
          2) Wypadek zdarzył się tuż przed przejściem co sugeruje, że samochód
          hamował na światłach a motocyklista nie zdążył (każdy kto jeździ
          trochę samochodem miał zapewnie doświadczenie z awaryjnym hamowaniem
          przed światłami, bo inny kierowca jadący przed nim w ostatniej
          chwili zdecydował się hamować).
          3) Motocykl został tylko trochę uszkodzony (przednie koło i widelec
          są całe).

          Wszystko to wskazuje, że motocylista próbował hamować (gdyby uderzył
          pełną prędkością w tył tego samochodu - uszkodzenia samochodu i
          motocykla byłyby znacznie większe). Wszyscy, którzy jeżdżą tym
          odcinkiem wiedzą z jaką prędkością jeżdżą tam również samochody
          (bardzo często nawet powyżej 100 km/h). Niestety motocyklista nie
          zdążył wyhamować.

          Nie piszę, że to nie jest wina motocyklisty. Chodzi mi tylko o to,
          że po prostu miał pecha.

          Należy się trochę szacunku.
          • Gość: Gość Re: "Świeże nerki" na Modlińskiej -sezon rozpocz IP: *.acn.waw.pl 16.03.09, 14:23
            > Wypadek zdarzył się tuż przed przejściem co sugeruje, że samochód
            > hamował na światłach a motocyklista nie zdążył

            Cytaty z artykułu: "Motocyklista jadący kawasaki z ogromną prędkością uderzył w
            stojącą na czerwonym świetle toyotę."

            > Chodzi mi tylko o to, że po prostu miał pecha.

            Faktycznie - miał pecha, że tam stał samochód - inaczej przejechałby na
            czerwonym świetle bez przeszkód.
    • Gość: z_szacunkiem A ja proszę o szacunek dla mnie i dla mojej IP: *.171.110.54.static.crowley.pl 16.03.09, 13:42
      rodziny, którą wiozę samochodem. W sobotę wieczorem dwóch
      motocyklistów szalało na Modlińskiej, mając głęboko gdzieś przepisy
      drogowe i zwykły rozsądek. I zeby było jasne, nie żal mi tych
      samobójców. Martwię się o siebie, swoich bliskich i swój wózek,
      który nie jest bynajmniej nówką. Nie jestem w stanie wykrzesać z
      siebie wspólczucia dla kogoś, kto swoim zachowaniem, świadomie
      naraża MOJE ŻYCIE!! To, że nie szanuje swojego, to przyczyna, dla
      której bardzo mi się podoba tytuł tego wątku.
      • komalo Re: Nikt takich nerek nie chce 19.03.09, 11:08
        Sam jestem motocyklistą, znam też wielu motocyklistów i nigdy z ich
        ust nie słyszałem, żeby sami o sobie mówili "dawcy nerek". Zawsze
        tak mówią albo kierowcy, albo nawet Ci, którzy nie posiadają prawa
        jazdy ani samochodu, pogłębiając stereotypy.

        Oczywiście w gronie motocyklistów są wariaci i szaleńcy, jeżdżacy na
        jednym kole, wyprzedzający między samochodami na maksymalnej
        prędkości itd., itp.. Prawda jest jednak taka, że większość wypadków
        motocyklistów jest spowodowanych przez innych użytkowników ruchu.
        Najczęstszy przypadek to kierowca skręcający w lewo i nie widzacy
        nadjeżdzającego motocykla - dla samochodu to jest stłuczka lub
        zderzenie gdzie działają pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne i
        strefy zgniotu - czyli to, czego nie ma w motocyklach.

        Jak już pisałem - w gronie kierowców można spotkać równie dużo
        szaleńców i w takim razie ich również trzebaby nazywać "dawcami
        nerek". A co z rowerzystami jeżdżącymi po pijanemu? A co z osobami
        przechodzącymi przez ulicę w niedozwolonym miejscu? Czy ta sama
        nazwa nie pasuje również do nich?

        Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie złamał żadnego
        przepisu drogowego (mówię o kierowcach posiadających prawo jazdy i
        jeżdżących samochodem a nie o pasażerach autobusów lub pieszych).

        Tylko zanim rzucisz, zastanów się głęboko, bo kamień fałszywie
        rzucony, wróci do ciebie...
        • Gość: jacek z tym kamieniem to oklepany greps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 20:34
          ale fakt, ze to tylko amatorzy mowia "dawcy nerek" o szalejacych
          jednosladowcach

          zawodowiec wie, ze organy po takich wypadkach sa zniszczone od
          srodka - rozerwane cisnieniem plynow

          poza tym proporcjonalnie liczba motocyklistow - nieszalencow jest
          znikoma - wsrod kierowcow dwusladow dominuja zwykli, stateczni
          kierowcy - znajacy kodeks drogowy

          a kodeks drogowy stanowi, ze kiedy skrecam w lewo z lewego pasa
          musza wlaczyc migacz - i patrzec do przodu - i gdy nie nadlezdza
          nikt z naprzeciwka ani z prawej strony (ew. w przypadku skretu z
          drogi podporzadkowanej jeszcze z lewej) - moge ruszac

          jesli jadacy za mna z predkoscia 200 kmh motocyklista nie widzi
          mojego migacza oraz nie zastanawia sie czy na skrzyzowaniu moj
          samochod nie skreca przypadkiem w lewo - to jest to wylacznie jego
          wina ze nie wzial ze soba poduszek
          • komalo Re: z tym kamieniem to oklepany greps 19.03.09, 22:04
            > poza tym proporcjonalnie liczba motocyklistow - nieszalencow jest
            znikoma - wsrod kierowcow dwusladow dominuja zwykli, stateczni
            kierowcy - znajacy kodeks drogowy

            Trochę się dziwię, że wypowiadasz się w imieniu motocyklistów skoro
            sam jesteś kierowcą samochodu. Motocykliści nieszaleńcy stanowią
            większość motocyklistów, a ci szaleńcy (których się zgodzę jest
            proporcjonalnie więcej niż wśród kierowców samochodów) i tak są w
            mniejszości ale skutecznie psują opinię wszyskim motocyklistom.

            > a kodeks drogowy stanowi, ze kiedy skrecam w lewo z lewego pasa
            musza wlaczyc migacz - i patrzec do przodu - i gdy nie nadlezdza
            nikt z naprzeciwka ani z prawej strony (ew. w przypadku skretu z
            drogi podporzadkowanej jeszcze z lewej) - moge ruszac

            > jesli jadacy za mna z predkoscia 200 kmh motocyklista nie widzi
            mojego migacza oraz nie zastanawia sie czy na skrzyzowaniu moj
            samochod nie skreca przypadkiem w lewo - to jest to wylacznie jego
            wina ze nie wzial ze soba poduszek

            Przypadek, który opisuję, a który jest najczęstszą przyczyną
            wypadków z udziałem motocyklistów, to wypadek na skrzyżowaniu, kiedy
            kierowca samochodu skręca w lewo a z jego naprzeciwka nadjeżdża
            motocykl. Kierowca zawsze się tłumaczy, że "przecież go tam nie
            było", "napewno jechał 200 km/h". Kierowca samochodu nigdy nie
            przyzna się do winy, a motocyklista już nie może albo nie jest w
            stanie przedstawić swojej, prawdziwej wersji wydarzeń. Jazda po
            mieście z prędkością 200 km/h to jest wyobrażenie kierowców a nie
            rzeczywistość.

            Jeśli byś jeździł motocyklem to byś wiedział co znaczy prędkość 200
            km/h na jednośladzie. Czujesz to bardzo mocno i nie jesteś w stanie
            długo tak jechać (chyba że na autostradzie, przyklejony do baku
            motocykla). W mieście musisz cały czas pilnować i reagować na
            sytuację na drodze. To jest kolejny stereotyp, który tworzą
            nieznający tematu kierowcy samochodów i piesi.

            Spróbuj pojechać 200 km/h na motocyklu bez owiewki. Mogę cię
            zapewnić, że nie potrwa to długo, jeśli w ogóle ci się uda...

            Notabene jestem też kierowcą samochodu i pieszym - więc mam szerszy
            pogląd na sprawę.

            W każdy bądź razie dobra dyskusja pozwala niszczyć stereotypy - a o
            to chodzi na forum.


            PS. Acha, a ci "stateczni kierowcy" znający kodeks drogowy nazywani
            są przez motocyklistów "puszkarze" - bo siedzą w swojej puszce jak
            sardynki przyklejeni do kierownicy i świata nie widzą poza
            rejestracją samochodu jadącego z przodu. Oni powodują korki na
            drogach (choćby codzienny korek nad kanałem Żerańskim przy
            posterunku policyjnym) oraz wpływają na innych kierowców, zmuszając
            ich do wyprzedzania i niebezpiecznych sytuacji.
            • Gość: jacek 200 kmh po polskich drogach ??? pogielo cie ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.09, 17:28
              duzym, wygodnym samochodem strach jest jezdzic poza autostradami
              szybciej niz 120-130 - same dziury, koleiny i tiry oraz kaluze i
              plamy oleju

              rozumiem jazde Harleyem majestatyczna 80-90-tka w wiosenny poranek -
              ale 200 kmh ???

              rozumiem, ze poprzeczke roztropnosci masz ustawiona wyzej niz ja -
              wiec inne tez proporcje widzisz

              wiekszosc motocyklistow nie wstydzi sie porownywac swojej szalenczej
              jazdy z odurzeniem narkotykowym, pojawiaja sie takie wyznania jak -
              wolnosc, oderwanie sie od problemow - w efekcie traca poczucie
              rzeczywistosci jak 5-latek na balkonie po obejrzeniu Batmana albo
              Supermana - nie znajacy jeszcze leku wysokosci

              nie ma co sie oszukiwac - motocyklisci nie daja innym szans na
              bezpieczne zakonczenie manewru - i gina w blogiej nieswiadomosci





            • piotrekeke Re: z tym kamieniem to oklepany greps 24.03.09, 12:42
              > Przypadek, który opisuję, a który jest najczęstszą przyczyną
              > wypadków z udziałem motocyklistów, to wypadek na skrzyżowaniu,
              kiedy
              > kierowca samochodu skręca w lewo a z jego naprzeciwka nadjeżdża
              > motocykl.

              Popieram.

              Wśród kierowców jest niska świadomość tego, że włączając
              kierunkowskaz (najlepiej odpowiednio wcześniej i do czasu
              zakończenia manewru) ZNACZĄCO UŁATWIA SIĘ ocenę sytuacji przez
              innych uczestników ruchu. Typowe jest myślenie że kierunkowskaz to
              tylko obowiązek, ewentualnie potrzebny wyłącznie jadącym obok.

              A ci "z przeciwka"?
              ??
            • Gość: Leszek Re: z tym kamieniem to oklepany greps IP: *.aster.pl 06.05.09, 23:55
              Ale koleś bzdury gadasz motocyklisto zafajdany.Mnie taki jeden straszył, że jego koledzy motocykliści mnie zaje+++bia , bo pas przed nim zmieniałem i mu drogę zajechałem a leciał po Wilsona jak strzała bez kierunków. Pajac.Jak wyjąłem gaz to spieprzał ( groźba karalna i miałem wrażenie ,że realna więc byłem gotowy sypnąć chwastowi.
        • Gość: jacek zrzucanie odpowiedzialnosci na innych uzytkownikow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.09, 07:42
          motocyklista widzi znak ograniczenia do 70 kmh

          300 metrow dalej skrzyzowanie

          co robi motocyklista - czyzby zwalnial do przepisowych 70 kmh ?

          na pewno wie, ze majac jedno swiatlo jest gorzej widzialny dla
          skrecajacych w lewo - tych na przeciw niemu

          na pewno wie, ze z jest w stanie w razie czego wyhamowac z tych 70
          kmh do 30-40 kmh - majac duze szanse na przezycie w przypadku
          uderzenia w bok samochodu

          nie - on dalej mknie nabuzowany adrenalina jak cma do plomienia
          swiecy - ile fabryka dala

          • komalo Re: zrzucanie odpowiedzialnosci na innych uzytkow 21.03.09, 20:06
            Kolego Jacku,

            Myślę, że mamy ten sam pogląd na sprawę, tylko ja staram się to
            wytłumaczyć z pozycji roztropnego i przewidującego motocyklisty, a
            ty z punktu widzenia normalnego kierowcy.

            Zgadzam się, że są motocykliści-szaleńcy i nie stoję po ich stronie.
            Ale większość motocyklistów zdaje sobie sprawę, że jazda motocyklem
            to nie tylko przyjemność i radość ale znacznie większe zagrożenie,
            przede wszystkim dla nich samych.

            Zapewniam cię, że większość motocyklistów zbliżając się do
            skrzyżowania patrzy 2 razy uważniej i dokładniej na ruch na drodze i
            otoczenie niż kierowcy samochodów. Wiedzą czym grozi wypadek i zdają
            sobie sprawę co im grozi.

            A przyspieszanie i przejeżdżanie na żółtym świetle, przy zbliżaniu
            do skrzyżowania wcale nie jest domeną motocyklistów - wielu
            kierowców samochodów tak robi.

            Proponuję nie uogólniać i nie osądzać na podstawie postawy kilku
            spotkanych motocyklistów. Denerwują nas, kierowców samochodów, ci
            którzy wciskają się w sznurek samochodów, wyprzedzają
            niebezpieczenie na 3-go czy 4-go, albo na zakręcie. Ale przecież
            większość kierowców jeździ normalnie.

            I nikt nie mówi o wszystkich kierowcach "piraci drogowi".

            A przecież by mogli...
            • Gość: jacek zrzucanie odpowiedzialnosci na innych uzytkow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.09, 08:50
              lubisz ty zaklamywac rzeczywistosc

              wczoraj spedzilem troche czasu za kolkiem w okolicach Warszawy, nie
              zauwazylem zadnych ryzykownych zachowan kierowcow - tylko dwa
              naganne przypadki przejechania na pomaraczowo-czerwonym - na
              szczescie bez narazenia kogokolwiek

              natomiast to co wyprawiali wczoraj jednosladowcy - od skuterkow po
              goldwingi - wola o pomste do nieba

              kodeks drogowy ich nie obowiazuje - ani jeden artykul

              dla nich liczy sie adrenalina - nie rozsadek

              i przy okazji - kodeks drogowy nie przewiduje mozliwosci jazdy
              jednosladem pomiedzy stojacymi pojadami - jazda po polskich drogach
              mozliwa jest tylko po wolnym pasach drogowych, poruszanie sie
              pojazdow grupami powinno odbywa sie rowniez zgodnie z obowiazujacymi
              przepisami, a nie w sposob stwarzajacy zagrozenie na drodze
              • Gość: Maro Re: zrzucanie odpowiedzialnosci na innych uzytkow IP: *.subscribers.sferia.net 22.03.09, 18:47
                Tak dla wyjaśnienia - jestem motocyklistą. Mam litrowego V-Stroma o mocy 98km.
                Gwoli wyjaśnienia - jest to moto turystyczne. I jestem 100% przekonany wielce
                szanowny Jacku, że gdybym przejechał obok Ciebie 50km/h to upierałbyś się, że
                pędziłem co najmniej 150. A dlaczego? Bo mam głośniejsze wydechy, żeby tacy jak
                Ty mnie słyszeli, a co za tym idzie widzieli.
                A tekst o dojeżdżaniu do skrzyżowania i adrenalinie powalił mnie zupełnie.
                Większość motocyklistów zwalnia i ma oczy dookoła głowy bojąc się, że jakiś
                "ślepy" wyjedzie na lewoskręcie.
                Owszem, zdarzają się porąbańcy na ścigach, którzy szalejąc przedłużają sobie
                małego, ale nie generalizuj i nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.
                między samochodami to bądź pewny, że to ja jestem "na prawie". Poszukaj sobie w
                necie takich interpretacji.
                Pozdrawiam (lewa w górze),
                Maro
        • Gość: Wiera Re: Nikt takich nerek nie chce IP: *.aster.pl 23.03.09, 20:00
          Pokaż takiego motocykliste, które jedzie mniej niż 100 po mieście.
          Pokaże ci takiego co wbił się z prędkości 160 w samochód osobowy skręcający w lewo przed motocyklem jadącym z ww prędkością. Załóż się, że takiego idioty na moturze też nie zauważysz. Policz ile metrów przejechał z taka prędkością zanim wbij się w inne auto.
          • komalo Nie pogłębiajcie stereotypów 25.03.09, 09:46
            Nie jest moim celem zaognianie dyskusji na tym forum bo jak widzę
            kierowcy samochodów patrzą tylko ze swojego punktu widzenia i nie
            słuchają racji innych. Jak już pisałem wcześniej jestem zarówno
            motocyklistą jak i kierowcą. Jeżdżąc po Warszawie motocyklem rzadko
            przekraczam 100 km/h i przyzwyczaiłem się, że po kilkuset metrach od
            ruszenia ze świateł kierowcy samochodów muszą koniecznie udowodnić,
            że mogą jednak wyprzedzić motocyklistę - zdecydowanie przekraczając
            prędkość 100 km/h.

            Jestem przeciwko motocyklistom opisanym w powyższym artykule,
            uciekającym przed Policją z prędkością 220 km/h. Tak samo jak jestem
            przeciwko kierowcom samochodów łamiącym przepisy.

            Sprzeciwiam się jednak uogólnieniom i stereotypom. Kierowcy widzą i
            denerwują się motocyklistami, którzy przekraczają przepisy ale już z
            pobłażaniem podchodzą do robiących to samo kierowców. A
            motocyklistów lub skuterowców, jadących spokojnie to właściwie nie
            zauważają.

            A przecież takich jest znakomita większość.
            • Gość: jacel to zacznij od siebie, stereotypie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 18:33
              Sprzeciwiam się jednak uogólnieniom i stereotypom.

              - jakos nie zauwazylem

              Kierowcy widzą i denerwują się motocyklistami, którzy przekraczają
              przepisy ale już z pobłażaniem podchodzą do robiących to samo
              kierowców.

              - a skad to wiesz ???

              A motocyklistów lub skuterowców, jadących spokojnie to właściwie nie
              zauważają.

              - slusznie zauwazyles, ze WLASCIWIE - nie mozna bowiem zauwazac
              czegos czego nie ma jak np. yeti, jendorozec, piekna dziewica czy
              spokojnie jadacy jednosladem - slusznie, wlasciwie i sprawiedliwie
              nie zauwazamy czegos czego nie ma

              A przecież takich jest znakomita większość.

              - buahahaahahhahahahhahahaaha
              to bylo dobre - dzieki !
    • Gość: DERO Re: "Świeże nerki" na Modlińskiej -sezon rozpocz IP: *.centertel.pl 03.05.09, 22:46
      DRODZY TEORETYCY SAME BANIALUKI CZYTAM OD 17 LAT JESTEM KIEROWCA
      AUTA A OD 2 MOTORKA.... SAME PIERDOŁY DRODZY SAMOCHODZIARZE JAK NIE
      SPROBUJECIE MOTORKA TO NIKT WAS KILKA RAZY DZIENNIE NIE SPROBUJE
      ZABIC MALUJACA SIE LASKA BABCIA DZWONIACA FACET PODRYWAJACY JAKAS
      DUPE NIE BRONIE BARANÓW SZLIFUJACYCH PO 200 NA MODLINSKIEJ ALE
      NORMALNYCH MOTORKOWYCH GOSCI POMYSLCIE O TYM POTENCJALNI ZAJEBISCI
      KIEROWCY AUT
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka