Kłopotliwe sąsiedztwo.

02.08.09, 12:31
Od około 2 tygodni (mnie się wydaje że więcej) ja oraz jak mniemam spora część mieszkańców budynku Myśliborska 95 jesteśmy budzeni pomiędzy 1 a 2 w nocy przez wrzaski dziecka. Nie jest to niemowlę broń Boże, a dziewczynka lat około 2, zdrowa, (płuca ma jak dzwon!) z wydawałoby się normalnej rodziny. Pisząc wrzask mam na myśli krzyk z całych sił, piski i ryki, a nie płacz, żeby nie było nieporozumień. Jednym słowem mała drze się jakby ją kto żywcem ze skóry obdzierał, a trwa to od 15 minut do pół godziny. Rodzice nie dość, że nie reagują to jeszcze nie raczą zamknąć okien co jak sądzę trochę by te wrzaski wygłuszyło. W zeszłym tygodniu dzięki owemu dziecku miałam w domu wizytę panów policjantów bo temu kto wreszcie wezwał policję wydawało się, że to z moich okien dobiegają te dźwięki. Szczerze powiem, że gdybym znała numer mieszkania
tej piekielnej rodzinki to sama bym wezwała patrol ale nie znam niestety.
Jedyne co mogłam zrobić to wyjaśnić panom że żadnego dziecka na chwilę obecną nie posiadam i wskazać skąd moim zdaniem dobiegają owe wrzaski. Panowie przyjęli to do wiadomości, spisali moje personalia i poczłapali szukać dalej.
Nie mam pojęcia czy znaleźli w każdym razie wrzaski nie ustały. Nie mam pojęcia co robić bo jest to delikatnie mówiąc męczące. Wynika z tego że niewiele się da zrobić skoro nawet wizyta policji nic nie dała. Pisze na forum bo być może ktoś będzie wiedział co w takich sytuacjach należy zrobić albo przeczytają to inne osoby którym te wrzaski spać nie dają, albo opcja trzecia przeczytają to rodzice dziecka i wezmą sobie do serca. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko dzieciom ale uważam że jeżeli ktoś decyduje się na ich posiadanie to powinien potrafić na tyle nad nimi zapanować żeby ich zachowanie
nie uprzykrzało życia innym. Pozdrawiam serdecznie, Dorota
    • Gość: Prahnitz Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 212.244.73.* 03.08.09, 10:19
      Zadzwoń na policje, powiedz, ze jacyś rodzice katują dziecko - szybko ich znajdą.
      • Gość: Ola Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 195.85.249.* 03.08.09, 13:02
        ja tak mialam przez 1.5h Kobieta samotna z dzieckiem (wiek jakies 2
        lata) wprowadzila sie i zaczal sie koszmar.wrzaski malego dziecka w
        nocy 3-4 rano trwalo do godziny. w weekendy nie mozna bylo w domu
        wytrzymac bo dawal czadu calymi godzinami.kobieta totalnie olewala
        sasiadow i jeszcze miala pretensje ze zwraca sie uwage . ktos
        napisall jej MEGA ogromna kartke na drzwiach ze jak czegos z tymi
        nie zrobi zgloszony zostanie wniosek o odebranie praw rodziecielskich

        ja wzywalam policje jak czesto sie dalo. potem uruchomilam
        dzielnicowego. odwiedzal ja raz na tydzien. jak nie pomagalao
        dzwonilam do opieki splecznej. jak nie pomagalo zlozylam wniosek do
        sadu grodzkiego i o dziwo koszmar nocny sie skonczyl ale 1.5roku
        spalam w korkach w uszach i mialam ochote zabic te kobiete.
        • Gość: Prahnitz Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 212.244.73.* 04.08.09, 10:42
          Wystarczy, że się przy zgłoszeniu powie, że kobieta znęca się nad
          dzieckiem, (a nie, że bahor płacze po nocy) policja szybko
          przyjeżdża, a potem z urzędu wszczynają sprawę.
          • Gość: Kielek Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 217.96.70.* 04.08.09, 11:02
            Pamiętaj jakie to może mieć konsekwencje zarówno dla rodziców jak i dla dziecka.
            Jak zabiorą je do opieki społecznej albo wsadzą rodziców do aresztu choćby na
            24h. Jak to się odbije na dziecku.
            Równie dobrze ktoś może zadzwonić na policję i powiedzieć, że sprzedajesz
            heroinę. Jak zgada się tak kilka ciętych na Ciebie osób i wparuje Ci do
            mieszkania brygada zamaskowanych policjantów, przewróci całe mieszkanie i potem
            powie - przepraszam.
            • Gość: Prahnitz Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 212.244.73.* 04.08.09, 13:40
              > Pamiętaj jakie to może mieć konsekwencje zarówno dla rodziców jak
              > i dla dziecka.

              Jeśli dziecko sie drze jak zarzynane i jest to regularne, to 100%,
              że nie jest to normalna sytuacja.

              > wparuje Ci do mieszkania brygada zamaskowanych policjantów,
              > przewróci całe mieszkanie i potem powie - przepraszam.

              Nie tylko.
          • irena-66 Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 15.08.09, 00:02
            I osoba zgłaszająca nicgdy nie będzie miała wyrzutów sumienia ,że nie sprawdziła dlaczego to płaczące dziecko znalazło się w domu dziecka .
            Ale jest jasne ,że mogła to napisać tylko osoba która nie ma dzieci.
            • Gość: Prahnitz Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 212.244.73.* 11.09.09, 09:54
              > I osoba zgłaszająca nicgdy nie będzie miała wyrzutów sumienia ,że
              > nie sprawdził a dlaczego to płaczące dziecko znalazło się w domu
              > dziecka .

              Zgłaszający będzie miał spokój. A reszta nie jest jego problemem.
    • piotrekeke Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 03.08.09, 14:27
      Są różne dzieci: są spokojne, są głosne i miliony innych rodzajów.
      W niektórych przypadkach nawet najwięksi eksperci w wychowaniu
      dzieci są skazani na wrzask aż do granicy bólu uszu...

      Ciekawe co Panie będą myslały w tej sprawie jak juz Pań pociechy
      będą w wieku kilku lat?

      PS. przecież ci ludzie mieszkają tak blisko, nie trzeba nigdzie
      dojeżdżać żeby porozmawiać - wystarczy zapukac obok?

      > ale uważam że jeżeli ktoś decyduje się na ich posiadanie to
      powinien potrafić n
      > a tyle nad nimi zapanować żeby ich zachowanie
      > nie uprzykrzało życia innym.
      No i jak tu kilka słów potrafi człowieka w pogodny nastrój
      wprowadzić! Nie kazdy potrafi zawsze i wszędzie 'zapanować' nad
      dzieckiem, tak jak pewnie Pani potrafi.
      • Gość: Ola, Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 195.85.249.* 03.08.09, 16:09
        zycze ci piotr bezsennych nocy przez 1.5 roku ! i wrzaskow o kazdej
        porze dnia i nocy. rzucania meblami, telewizji super glosno zeby
        zagluszac wyjace dziecko.
        pukalam grzecznie przez 3 miesiace. ale PAniusia powiedziala ze to
        nie jej wina. okay sa rozne dzieci. ale czy to sa MOJE dzieci ? czy
        ja musze posrednio uczestniczyc w nocnych kapielach slyszalnych na
        2 pietra LIVE? (2 letnie dziecko o tej porze chyba generalnie
        powinno spac ???)
        ale paniusia jak sasiedzi wiercili w sobotnie poludnie 3 dziury w
        scianie juz policje wzwywala...czy tak sie zachowuje cywilizowany
        czlowiek ?

        Ja nie mam nic przeciwko dzieciom. ale ja wracam DO WLASNEGO DOMU,
        po ciezkiej pracy i oczekuje po 22.00 ciszy...choc nie czepiam co
        do minuty.
        Nie jestem w stanie akceptowac takiego zachowania. nikt nie mieszka
        w bloku sam...
        • Gość: MK Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 172.16.11.* 04.08.09, 17:01
          Ola, niestety nie wracasz do WŁASNEGO DOMU, a do WŁASNEGO MIESZKANIA WE
          WSPÓLNYM DOMU.
          • Gość: polak-never Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: *.acn.waw.pl 04.08.09, 20:38
            i tak wlasnie jest w polsce biedna matka biedne dziecko
            a ty sie czlowiku męcz z takimi co nie potrafia sie przystosowac

            i dlatego gwalciciele chodza pod oknami ofiar tydzien po wyjsciu z
            pierdla...co za kraj...
      • dorotaiwon Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 04.08.09, 12:34
        Są różne dzieci: są spokojne, są głosne i miliony innych rodzajów.
        > W niektórych przypadkach nawet najwięksi eksperci w wychowaniu
        > dzieci są skazani na wrzask aż do granicy bólu uszu...
        Oczywiście że są różna dzieci ale chodzi o to żeby rodzice starali się coś z tym
        zrobić bo w tej chwili mija 3 tydzień kiedy to dziecko wrzeszczy w środku nocy.
        Jeżeli nie potrafią sobie dać rady z własnym dzieckiem to należałoby się udać do
        specjalisty i tam poszukać pomocy.
        >
        > Ciekawe co Panie będą myslały w tej sprawie jak juz Pań pociechy
        > będą w wieku kilku lat?
        Moje stanowisko się nie zmieni, zwłaszcza jeśli chodzi o codzienne pobudki w
        środku nocy.
        > PS. przecież ci ludzie mieszkają tak blisko, nie trzeba nigdzie
        > dojeżdżać żeby porozmawiać - wystarczy zapukac obok?
        Napisałam że gdybym wiedziała gdzie mieszkają to bym coś zrobiła nieprawdaż?
        > > ale uważam że jeżeli ktoś decyduje się na ich posiadanie to
        > powinien potrafić n
        > > a tyle nad nimi zapanować żeby ich zachowanie
        > > nie uprzykrzało życia innym.
        > No i jak tu kilka słów potrafi człowieka w pogodny nastrój
        > wprowadzić! Nie kazdy potrafi zawsze i wszędzie 'zapanować' nad
        > dzieckiem, tak jak pewnie Pani potrafi.
        To nie jest usprawiedliwienie. Zgodzisz się ze mną kiedy odczujesz brak
        "zapanowania" na dzieckiem na własnej skórze. Widziałam małego chłopca który
        biegał po sklepie i kopał obcych ludzi, czy bezradność jego mamy również
        podciągniesz pod cytuję " Nie kazdy potrafi zawsze i wszędzie 'zapanować' nad
        dzieckiem"? Po za tym trzeba chcieć jakoś temu zaradzić. Jeśli nie daje się
        rady samemu to należy skorzystać z pomocy specjalisty.
        • piotrekeke Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 04.08.09, 15:50
          Pozdrawiam Doroęiwon, która zdaje się wiedzieć jak w KAŻdej sytuacji
          życiowej NATychmiast i bez długofalowych konsekwencji zapobiec
          niegrzecznemu zachowaniu KAŻdego dziecka. Niezależnie czy z natury
          jest spokojne, ciekawe świata, energiczne czy zupełnie inne od
          wszystkich. Inni rodzice "tylko" chcą? Albo nie?
          • Gość: Ola, Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 195.85.249.* 04.08.09, 16:11
            Piotr..czy nie jest dziwne i ciekawe zarazem ze matka byla w stanie
            uspokoic dziecko dopiero po sądowej karze?
            To chyba o czyms swiadczy? Sa rozne dzieci to prawda,..ale na
            litosc boska od czego sa rodzice ? Mam znajome ktore maja dzieci i z
            adhd i jakos tak dziwnie nadpobudliwe. I wiesz co PRACUJA nad tymi
            dziecmi, zajmuja sie staraja sie DZIECIOM pomoc...ale sa tez
            przypadku bezstresowego wychowania. i trudno niech sie dzieje co
            chce. Wtedy polecam naprawde wyprowadzic sie na wies i tam sobie
            wychowywac bezstresowo. ludzie kupuja mieszkania za ciezkie
            pienaidze i chca miec jakies minimum komfortu...we wlasnych 4
            scianach. Piotr wybacz, ale na pewno nie wytrzymalbys takich scen
            dluzej niz tydzien...
          • dorotaiwon Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 04.08.09, 23:20
            Uwierz mi, na codzień mam do czynienia z dziećmi naprawdę chorymi, z ADHD,
            Zespołem Autystycznym czy Zespołem Tourettea i widzę jak zachowują się te dzieci
            i jak zachowują się ich rodzice. Uwierz mi jak się chce to można zapanować nawet
            nad tak "trudnymi" dziećmi. Z naszej poradni korzysta pani która wraz ze swoją
            autystyczną córką dojeżdża aż z Gdyni i nie ma z nią problemów podczas podróży
            pociągiem. Czyli jednym słowem DA SIĘ! To tylko i wyłącznie kwestia chcenia
            rodziców. Po za tym co innego dziecko chore, a co innego dziecko rozpuszczone. A
            to chyba od dobrej woli rodziców zależy czy udadzą się z dzieckiem lub bez do
            odpowiedniego specjalisty np. psychologa dziecięcego i z jego pomocą spróbują
            rozwiązać problem. Tym że się udaje, że problemu nie ma, tego problemu się nie
            rozwiąże. A problem jest, była grana policja i jeśli to dalej potrwa będzie
            grana jeszcze nie raz, bo w tym budynku mieszkają nie tylko dziecko i jego
            rodzice ale też inni ludzie którzy maja taką głupią potrzebę że chcą się wyspać
            w nocy.
    • Gość: młodamama Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.09, 14:54
      Moja córka tez w wieku ok. 2 lat bardzo krzyczała w nocy (trwało to
      właśnie do pół godziny). A próbowanie do niej dorzec czy przemówić
      potegowało jeszcze bardziej jej krzyk. Dziecko w nocy krzyczy czy
      płacze przez sen chociaż ma otware oczy i wydałwało by się że jest
      obudzone. Proszę mi wierzyć dla rodziców tez to jest męczące.
      Dostawała nawet syropki uspokajajace (za zgodą lekarza)ale z
      mizernym rezultatem. Niestety to jest taki etap rozwoju dziecka
      (oczywiście nie wszyskie dzieci tak maja), kóry mamy juz za sobą.

      pozdrawiam

      • dorotaiwon Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 04.08.09, 12:23
        Ja rozumiem że dziecko może płakać w nocy, ale jak już wyżej wspomniałam to nie
        jest płacz tylko wrzask i pisk. Na moich oczach dziecię kiedy nie chciało wracać
        do domu z podwórka położyło się na betonie i tarzając się zaczęło wrzask i pisk.
        To po prostu JEST wina rodziców i wychowania niestety. Mój kuzyn ma 5 dzieci w
        tym jedno z zespołem Downa, często z nimi przebywałam i przebywam, uwierz mi
        żadne nigdy nie zostało uderzone przez rodziców, a są grzeczne i spokojne. Nie
        wyobrażam sobie i nie przypominam, żeby któreś zachowywało się w taki sposób.
        • piotrekeke Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 04.08.09, 12:39
          > Na moich oczach dziecię kiedy nie chciało wracać
          > do domu z podwórka położyło się na betonie i tarzając
          > się zaczęło wrzask i pisk.

          Niestety, najlepsze co rodzice moga zrobić w takiej sytuacji to
          cierpliwie znieść zarówno wrzaski dziecka (żeby nie zobaczyło ze
          następnym razem wrzaskiem może coś wywalczyć) jak i niezadowolenie
          innych dorosłych.
          Przy czym widoczne niezadowolenie innych dorosłych, z punktu
          widzenia dziacka, jest tylko potwierdzeniem ze warto wrzeszczeć
          jeszcze wiele razy to może rodzice się złamia pod naciskiem innych i
          dziecko wresszcie uzyska to czego chce.
          • dorotaiwon Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 04.08.09, 23:10
            Wiesz po pierwsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, z Twojej
            perspektywy wszystko jest proste, bo dana sytuacja nie Ciebie dotyczy. Nie
            przyszło Ci do głowy że jeśli dziecko powiela pewne zachowania to dlatego że ma
            na to przyzwolenie rodziców? Jeżeli udaje się w domu to dlaczego ma się nie udać
            na ulicy? Przecież w domu nie ma obcych którzy "siłom i godnościom osobistom"
            wywierają szkodliwą presję na niczemu nie winnych rodziców, są tylko dziecko i
            rodzice. Jeśli mamusia dla świętego spokoju ulega w domu to dlaczego ma nie ulec
            na ulicy? No i jak się takie dziecko nauczy że wrzaskiem można załatwić wszystko
            to potem niezmiernie trudno jest taką sytuację zmienić, ale nie jest to niemożliwe.
    • Gość: ll Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: *.aster.pl 05.08.09, 02:45
      Prawda jest taka, ze rodzi sie coraz więcej dzieci chorych, nadpobudliwych, z
      mikro i makrodefektami.

      Jest też prawda, ze wiele kobiet jednak nie powinno decydować sie ba dziecko, bo
      po prostu nie nadaja sie na matki.
      Bo jakie dziecko urodzi kobieta, która pali w ciąży,
      pije alkohol, bierze narkotyki, prowadzi niezdrowy tryb zycia?

      Jakie będzie dziecko, skoro od małego nie ma stałego planu dnia,
      do późna w nocy jest poza domem, na imprezie z mamusią, albo czas wolny spędza
      przed telewizorem ogladając bajki, które nie służą jego rozwojowie, albo w
      supermarlecie, gdzie ma za dużo bodźców, zamiast w parku ?
      zastanócie sie, czy takie dzieci chcemy ? dzieci, które nie potrafią sie bawić
      normalnie, tylko wydają z siebie jakieś zwierzęce piski - pójdźcie na plac zabaw
      i poobserwujcie...
      • Gość: scottie Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 213.77.7.* 05.08.09, 10:39
        Nie przesadzajmy - nie rodzi się więcej dzieci chorych, nadpobudliwych, itp. Tak
        samo jak nie przybyło nam dyslektyków i innych dysfunkcyjnie upośledzonych na
        potrzeby matury czy innego egzaminu. Niestety wina leży po stronie rodziców. W
        dużej mierze dopuszcza się do "wychowania bezstresowego" - oznaczającego to, że
        pozwala się na wszystko, zachwycając się jak ładnie dziecko bryka ("nie kop pana
        bo się spocisz").
        Piętro wyżej mieszka rodzina z dzieckiem, które praktycznie codziennie wykonuje
        rajdy po domu z gracją stada słoni. Czasem zdarza się, że na zakręcie nie wyrobi
        - w tym momencie odzywa się syrena - wycie przez godzinę. Próba zwrócenia uwagi
        skończyła się komentarzami, że "do mieszkania w bloku trzeba było się
        przyzwyczaić" i "ja nie będę dziecka ograniczać"...
        • Gość: 84 Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: *.aster.pl 05.08.09, 12:19
          No nie powiesz mi, że dziecko kobiety, która brała narkotyki, paliła, piła jest
          tak samo zdrowe i dobrze rozwinięte, jak tej, która tego nigdy nie robiła!
          Jakość jajeczek produkowanych przez jajniki jest inna , więc cóż?
          Jakość plemników ojca też trzeba wziąć pod uwagę, bo oni też mogą mieć zmiany w
          genach pod wpływem zatruć, a więc ich plemniki są z defektami, jeśli są w ogóle
          zdolne do zapłodnienia.
          I dlatego mamy coraz słabsze dzieci, to czasem okazuje się po paru latach od
          urodzenia. Jeśli do tego nałoży się styl wychowania, to mamy co mamy.
          • piotrekeke Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 05.08.09, 14:05
            Łatwo jest narzekać na coś, czego nie miało sie okazji kształtować i
            doświadczać wyników tych dzałań.

            Ciekaw jestem ile dzieci maja odoby tu się wypowiadające...
            • Gość: scottie Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 213.77.7.* 05.08.09, 14:49
              O to to... właśnie o tym mówiłem - "mam dziecko - więc moja racja jest mojsza".
              Społeczeństwo to zbiór WSZYSTKICH ludzi, a nie tylko tych posiadających dzieci.
              Jeśli rozrywkowi sąsiedzi - z angielskiego zwani DINK (Double Income No Kids)
              stwierdzą, że w nocy będą sobie hałasować, to oni są be i wołamy policję. Jeśli
              dziecko drze się w niebogłosy i gania po domu jak koń - tłukąc o podłogę
              niemiłosiernie, to: "milczeć chamy - to moja duma i szacun się należy!"
              • Gość: Ola, Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 195.85.249.* 05.08.09, 15:35
                absolutnie sie zgadzam !
                • Gość: xx Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: *.era.pl 05.08.09, 16:58
                  Tak czytam te opinie.. i sie zastanawiam czemu nikt do tej osoby
                  nie zapuka i nie zapyta czy może coś sie nie stało i trzeba pomóc.
                  A co w sytuacji kiedy np. dziecko było by upośledzone i uspokojenie
                  takiego dziecka nie musi być wcale takie łatwe.. Ale przecież
                  najprościej jest narzekać.

                  Nie wyobrażam sobie że piszecie "nie wiem skąd to słychać" przecież
                  w nocy wystarczy ustać w pobliżu i słychać.
                  • scalaczek Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 05.08.09, 21:54
                    Gość portalu: xx napisał(a):

                    > Tak czytam te opinie.. i sie zastanawiam czemu nikt do tej osoby
                    > nie zapuka i nie zapyta czy może coś sie nie stało i trzeba pomóc.
                    > A co w sytuacji kiedy np. dziecko było by upośledzone i uspokojenie
                    > takiego dziecka nie musi być wcale takie łatwe.. Ale przecież
                    > najprościej jest narzekać.
                    >
                    > Nie wyobrażam sobie że piszecie "nie wiem skąd to słychać" przecież
                    > w nocy wystarczy ustać w pobliżu i słychać.

                    Dobry człowieku;), dzięki ci za ten post.
                    Próbowałam autorce wytłumaczyć, czemu dziecko może płakać (bo na innym forum też
                    zadała to pytanie:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,25540,98538579,98538579,Dziecko_terroryzuje_Mysliborska_95.html)
                    ale chyba mi się nie udało.
                    Przywracasz wiarę w ludzi :).
                    • roma-roma Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 06.08.09, 09:06
                      Niby troska o dziecko, że może mu się krzywda dzieje, a tak naprawdę wyłącznie
                      troska o swoje dobre samopoczucie. Wszyscy (albo prawie wszyscy) wokół są źli,
                      głupi i przeszkadzający, tylko my jesteśmy wspaniali. Ech, tragedia, bo dziecko
                      w nocy płacze... Na pewno dla rodziców jest to ciężkie. Taki jest już ten blok,
                      źle wykonany, wszystko słychać. Ja wieczorem zawsze słyszę, jak sąsiad z góry
                      ścieli łóżko, mam do niego biegać, żeby robił to ciszej, straż miejską wzywać?
                      Idiotyzm. A mieszkając w wielkiej płycie miałam cicho! Fakt, w wielkiej płycie
                      jest więcej "tradycyjnych" mieszkań- z dywanami na podłodze, meblościankami,
                      kilimami na ścianach, a u nas mieszkania w wersji minimalistycznej. Dzięki czemu
                      dźwięk pięknie się niesie. Pozdrawiam sąsiadów z Myśliborskiej 95!
              • piotrekeke Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 06.08.09, 13:36
                Tak. Społeczeństwo to zbiór wszystkich ludzi.
                Tylko dzięki temu ze ludzie troszczyli sie o dzieci (kazda kultura,
                epoka i osoba na swój sposób), gatunek ludzki przetrwał i (w
                niektórych regionach) jest coraz bardziej liczny.

                Pewnie wspomniany blok, wśród licznych zalet, nie może pochwalic się
                przyjemną akustyką (ja zauważono, w letnie noce).

                Reklamodawcy w mediach nadużywają schematu "(nasz produkt) należy ci
                sie bo (tu jakies prawo które powoduje emocje ludzi)".

                W telewizji, w tym w bajkach dla dzieci, jest dużo przemocy i
                obrazów/dźwięku mającego na celu podtrzymanie napięcie rtak żeby
                widz nie wyłączał tv.

                "wolnośc" wciska się w każdą najmniejsza szparke rpzestrzeni. Nie ma
                ruchu społecznego który próbowałby to zmienić.

                Ludzie cały czas kupują telewizowy i oglądają to co ktoś ze stacji
                tv za nich wybrał.

                Oprócz tego - Polacy znani są z upodobania do narzekania. ;)

                W Polce współczynnik dzietnosci kobiet wynosi ok. 1,2
                (zastępowalnośc pokoleń wymaga wartości powyżej 2) i jest najniższy
                w Europie. Resztę dopowiedzcie sobie sami...
                • Gość: scottie Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 213.77.7.* 06.08.09, 15:31
                  No i uderzyliśmy w górnolotne tony, przetrwanie gatunku, ciągłość historii,
                  słabą rozpłodowość kobiet polskich(tak tak - nazwijmy to odpowiednio). Brakuje
                  jeszcze zmobilizowania słuchaczy pewnego radia i TV, w celu obrony Narodu przez
                  "szatanami", które śmiały powiedzieć, że im nocne hałasy przeszkadzają, a
                  dziecko godzinami tłukące o podłogę jak stado słoni ich zwyczajnie wkurza.

                  Na drugi raz - jeśli dwutygodniowa impreza u sąsiadów - do 3-4 w nocy nie będzie
                  Ci dawała Ci spać - to się nie irytuj - na takich imprezach dochodzi rówież do
                  seksu i do zapłodnień. Nie dzwoń zatem na policję, nie uzewnętrzniaj się na
                  forum - oni tam zwiększają populację :) A hałas? cóż - to tylko fatalna
                  akustyka. Niech się sąsiedzi przyzwyczają po prostu :)
                  • roma-roma Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 07.08.09, 13:13
                    W sumie ogromne poczucie wspólnoty - wiem, o której sąsiedzi chodzą spać, wiem,
                    że rano sąsiadka założyła szpilki do pracy, wiem, że przemiłe dziecko za ścianą
                    już biega, wiem.... Wiem też, że NIE CHCĘ TEGO WSZYSTKIEGO WIEDZIEĆi
                    marzę, żeby sąsiad nie chodził mi po głowie jak słoń, dziecko nie waliło w moją
                    ścianę. Tak, to nie dom jednorodzinny, ale chyba ponarzekać mogę. Bo lubię
                    • Gość: Zosia Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 195.85.249.* 07.08.09, 14:46
                      JA TEZ NIE CHCE SLYSZEC SEXU ZA SCIANA I filmow porno i rowerka
                      dziecinnego w tym samm czasie na balkonie i w tym samym mieszkaniu...
                      chociaz w sumie, ile czlowiek sie nauczy o technikach....heeheh
    • Gość: Ola, Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 195.85.249.* 12.08.09, 15:27
      i jak sytuacja na froncie Dorota ? Zdziałas cos ?
      • Gość: ader Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: *.cable.ubr02.perr.blueyonder.co.uk 15.08.09, 12:52
        Jak nie potrafi baba wychowywac dzieciaka to moze lepiej,zeby jej go odebrali.
        Dlaczego sasiedzi maja cierpiec przez nieudolnosc wyrodnej matki?
    • Gość: Marcin Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: *.aster.pl 31.08.09, 00:38
      Mieszkam przy Botewa i też czasem słyszę ten wrzask dziecka. Nie tylko w nocy, czasem wieczorem i w dzień ( ale nie zawsze jestem w domu). Wygląda jakby było żywcem ze skóry ...... Poszedłem do sąsiada a on ,że juz było zgłaszane.Wg mnie bite jest. Sprawa raczej dla policji. Trzeba zgłaszać za każdym razem aż sobie z rodzinką pogadaja.Nic więcej zrobić się nie da.
      • Gość: filia Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: *.aster.pl 31.08.09, 00:49
        Gość portalu: Marcin napisał(a):
        > Wygląda jakby było żywcem ze skóry ...... Poszedłem do sąsiada a on ,że juz
        było zgłaszane.Wg mnie
        > bite jest. Sprawa raczej dla policji. Trzeba zgłaszać za każdym razem aż sobie
        > z rodzinką pogadaja.Nic więcej zrobić się nie da.

        Może jest molestowane?
        Albo w jakiś okrutny sposób karane?
        A może po prostu rodzice potrzebują pomocy psychologa, bo popełniają jakieś
        błędy wychowawcze?
        Trzeba zgłosić dzielnicowemu.
      • dorotaiwon Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 31.08.09, 11:03
        Wydaje mi się że oni (tzn. policja) tam już byli i jak widać na załączonym
        obrazku dało to nic. Dopóki rodzice nie zrozumieją że potrzebna im jest pomoc
        dopóty wrzaski będą trwały. Dziecię po prostu znalazło sposób na to żeby rządzić
        w domu i tyle. Wydaje mi się, że jedynym wyjściem jest poruszenie kwestii na
        zebraniu członków spółdzielni na większym forum, chociaż po przeczytaniu sporej
        części wypowiedzi pod moim postem nie wiem czy nie zostanę zlinczowana jako
        potwór który usiłuje zaszczuć biednych rodziców i ograniczyć wolność dziecka
        które zapewne w ten dość ekspresyjny sposób wyraża siebie.
        • Gość: zszokowana Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 193.227.131.* 10.09.09, 14:07
          Dopóki człowiek czegoś nie przerobi na własnej skórze, wszystko
          wydaje mu się proste. Wystarczy wziąć książkę o wychowaniu dziecka,
          iść po pomoc do psychologa i jest cacy? Kobieto - życzę, żeby Tobie
          nie trafiło się takie upiorne dziecko, bo chyba je zabijesz jak
          ośmieli się mieć koszmary, przerażenia nocne albo "bunt dwulatka".
          To może odpowiedz jak uciszysz dziecko, które o północy zaczyna
          drzeć się jak opętane, ma sztywne ciało, otwarte oczy a jednak nie
          widzi ciebie, nie słyszy, nie można go obudzić ani do niego dotrzeć.
          A ono się drze jakby go ze skóry żywcem obdzierali, noc w noc,
          regularnie o tych samych porach i trwa to miesiąc albo i dwa.
          Myślisz że policja powinna - no co - zastrzelić dziecko czy rodziców?
          Niestety niektóre dzieci mają taką przypadłość. U mojego zaczęła się
          ok 15 m-ca. Lekarz - nic, poza wątpliwie działającymi środkami
          uspokajającymi typu melisa -nie poradzi! Bo to niektórym dzieciom po
          prostu się dzieje. O charakterystycznych zachowaniaw w trakcie buntu
          dwulatka też poczytaj. Gdy zobaczysz na ulicy dziecko leżące na
          chodniku i wyjące w niebogłosy to będzie klasyczny objaw owego
          buntu. Jak radzić sobie z nim też poczytaj. Albo nie, lepiej nigdy
          nie decyduj się na dziecko. Życie może mocno zreflektować twoje
          obecne poglądy. Myślisz, że rodzice tego dziecka są zachwyceni co
          nocnym darciem ich malucha? Myślisz, że matka, na którą wszyscy się
          gapią, bo dzieciak leży na glebie i drze się że chce lizaka, którego
          ona mu nie chciała kupić, jest szęśliwa z zaistniałej sytuacji? Z
          jednej strony akcja - kocham, nie biję, z drugiej wszyscy gapie.
          Normalnie aż ręka świeżbi żeby wlać w zadek takiemu rozwrzeszczanemu
          gnojowi. Tylko co to da. A dogadaj się z 2 latkiem w ataku jego
          histerii, persfaduj i tłumacz i inne blabla. On ma cię głęboko w D..
          on chce lizaka i koniec.
          Wyrozumiałości trochę w stosunku do tych rodziców. Widać policja
          była, skontrolowała, że dziecku się krzywda nie dzieje i pojechała.
          A wrzaski dziecka zwykle świadczą o tym, że dziecko nie znalazło
          sposobu na rodzica. Owszem próbuje na nim wymusić a oni mu nie chcą
          ulec. Gdyby matka kupiła rzeczonego lizaka, pozwoliła siedzieć na
          placu zabaw do północy itd. zgadzając się na wszystko z obawy
          właśnie przed wrzaskiem i potępieniem sąsiadów - wtedy dziecko
          faktycznie miałoby sposób, a ty miałabyś ciszę i spokój :) Ale co z
          dzieckiem nauczonym, że poprzez wymuszenie można zdobyć wszystko?
          • ss2005 Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 10.09.09, 14:47
            Zszokowana,

            Masz rację w tym co piszesz... ale... co to innych mieszkańców
            obchodzi?
            Oni chca mieć spokój. I wcale im się nie dziwię.
            • Gość: zaszokowana Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: *.jmdi.pl 10.09.09, 15:46
              Bo tu nie ma jednego szczęśliwego dla wszystkich rozwiązania.
              Przypominają mi się sąsiedzi z piętra niżeje, którzy nie tylko w
              weekendy urządzali głośne imprezy do 4-5 rano. Nie interesowało ich,
              że byłam w ciąży, pracowałam a w weekendy studiowałam. Gdy urodziło
              mi się dziecko też nie sciszali muzyki w nocy. Tylko różnica w tym
              taka, że oni mieli wpływ bezpośrednio akcja-reakcja czyli ściszasz
              magnetofon, jest ciszej w budynku. Rodzic takiego gagatka, nie może
              tak zrobić. Meritum jest takie, że los "pokarał" ich bliźniakami i
              cudownie imprezy się skończyły na rzecz całonocnego darcia się
              naprzemiennego maluchów. Tyle że mi już wrzask dzieci nie
              przeszkadza, ni własnych ni obcych. Rozumiem co czuje rodzic, który
              próbuje wykorzystać pełen zakres poradników konwencjonalnych i metod
              niekonwencjonalnych byle "wrzeszczuch" się uciszył. Współczuję
              sąsiadom. Nie uważam jednak, że nasyłanie policji, opieki, kuratorów
              i "niewiemco" jest słuszne. Chyba że, zachodzi uzasadnione
              przypuszczenie, iż dziecko jest maltretowane. Założycielka wątku
              wspomina jednak na początku, że rodzina nie wygląda na patologię.
              Mogę tylko współczuć sąsiadom. Sama w lato zamykam okna mimo że
              duszno. Mam pod oknami podwórko i dzieciaki też szaleją do późnych
              godzin, czasem nawet po 22. Tak to bywa w blokowiskach.
              • Gość: zaszokowana Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: *.jmdi.pl 10.09.09, 15:56
                Zapomniałam dodać - autorka wątku nie wie gdzie mieszka dziecko, wie
                jednak że, jest to dziewczynka ok 2 letnia. Wnioskuję zatem, że
                widziała tą dziewczynkę czy to na podwórku, czy w sklepie,
                przychodni, balkonie itd., przecież takie dzieciaki zwykle siedzą
                na placu zabaw itp. Moja rada jest prosta- Spotkać dziecko tzn.
                opiekuna dziecka - mamę,tatę - i z nimi porozmawiać. Koleżanka
                pisze, że pracuje z dziećmi "zaburzonymi" bez obrazy (sama mam
                czubka ;)). Może zatem doradzi jakąś skuteczną pomoc. Policja i inne
                służby tylko nawarstwią problemy. Jeśli dziecko cudownie się uciszy
                to dopiero będzie znak, że zaszło coś niedobrego -"wlejesz"
                dzieciakowi raz i drugi a po jakimś czasie on się zacznie rodzica
                bać.
                Cisza będzie i wszyscy pójdziemy do nieba z czystym sumieniem?
                • Gość: Ola Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. IP: 195.85.249.* 16.09.09, 16:00
                  dziecko sasiadow pietro wyzej jakos nagle ucichlo po sprawie w
                  sadzie o wrzaski i krzyki do 4-5 rano przez rok codziennie !!!
                  i mam spokoj. czyl i jednak mozna zrobic cos z dzieckiem?
                • dorotaiwon Re: Kłopotliwe sąsiedztwo. 16.09.09, 21:26
                  Dla tzw "dzieci z problemami" czyli niekoniecznie z zespołem autystycznym,
                  Aspergera czy ADHD, są specjalne poradnie gdzie przyjmują psychologowie
                  dziecięcy czyli takie "super nianie", które pomagają rodzicom odzyskać autorytet
                  u dziecka lub nawiązać z nim poprawne relacje. Dla większości rodziców pójście z
                  dzieckiem do psychologa to jakby przyznanie się do tego ze nie są dobrymi
                  rodzicami, że sobie nie radzą,że zawiedli i bardzo trudno jest im przyjąć taką
                  poradę od obcej osoby.
                  A z drugiej strony na osiedlu Myśliborska jak i Botewa też mieszkają ludzie,
                  niektórzy z małymi dziećmi, którzy w środku nocy chcieliby mieć spokój i ciszę.
                  Dlaczego wrzeszczące dziecko ma być traktowane inaczej niż sąsiad puszczający
                  muzykę na cały regulator tudzież szczekający nocą pies zostawiony w mieszkaniu
                  przez właścicieli. Wyznaję zasadę " Żyj i daj żyć innym", bo wychodzę z
                  założenia że ponieważ mnie przeszkadza głośna muzyka o 24 to i moim sąsiadom
                  również może ona przeszkadzać, tak samo jest z głośnym zachowaniem na balkonie
                  podczas imprezy czy szczekaniem psa. Wiadomo, że żyjemy wśród ludzi i
                  wszystkiego nie da się wyeliminować, ale nie może być tak żeby grupa musiała się
                  dostosowywać do jednostki.
                  • Gość: bleee Po katolicku ma być! IP: *.acn.waw.pl 17.09.09, 11:22
                    czyli każdemu wszystko wolno!
                    • Gość: n Re: Po katolicku ma być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 00:19
                      Moja siostra ma 2,5 roczną córeczkę. Wyobraźcie sobie że ten z
                      pozoru słodki aniołek potrafił z byle powodu wpaść w taką histerię
                      że szok. Mało tego, gdy tak zawodziła i ryczała wniebogłosy
                      potrafiła jeszcze wykrzyczeć: mamusiu, nie bij mnie..!!!
                      Oczywiście regularnie przyjeżdżała policja wzywana przez sąsiadów,
                      mimo że dziecko nigdy w życiu nie było tknięte palcem. Sama mam małe
                      dziecko, ale nie pojmuję takich zachowań u tak małej dziewczynki.
                      Chyba jej rosnie mała, złośliwa intrygantka ;-)
                      • kunegunda32 Re: Po katolicku ma być! 29.09.09, 00:34
                        I tu się nasuwa pytanie, reagować czy nie?? Bo jak sąsiedzi reagują, jak np. w
                        przypadku córeczki Twojej siostry, to jest kiszka, ale z drugiej strony jak nie
                        zareagują, a nie daj Boże zdarzy się tragedia to też źle, bo co to za sąsiedzi
                        co nie zareagowali. I bądź tu człowieku mądry.
                        A swoją drogą dziecko sprytne jest. Chociaż, ktoś mu musiał taki wzorzec
                        podsunąć, chcący lub nie.
Pełna wersja