Dodaj do ulubionych

jak sobie radzicie psychicznie

09.04.16, 11:30
jak sobie radzicie psychicznie z oparzeniem u dziecka ? Mój synek ma oparzoną rączkę od 2 miesięcy (nie z mojej winy). III stopień. Przeszczep z uda. Oczywiście codziennie dbam o wszystko i stosuję co trzeba, ale wieczorem ciężko. Lepiej jak tego oparzenia nie widzę, jak jest zakryte długim rękawkiem, wtedy jakoś potrafię się wyluzować, a tak to ciągle spięta i się denerwuję. Nie chcę nawet myśleć jak było kiedyś, gdy było wszystko normalnie.
Obserwuj wątek
      • mtkapolka Re: jak sobie radzicie psychicznie 13.11.16, 21:49
        mi najbliżsi mówili, żebym poszła do psychologa. Nie poszłam, choć nie uważam , żeby było w pójściu coś złego (wolałam wydać 100zł na coś innego niż psycholog, bo i tak człowiek sam musi się z tym uporać), a przecież te pierdoły na blizny i wizyty lekarskie są drogie. Dalej jest ciężko ( ale już około 9 miesięcy po ...tylko jedna mała blizna jeszcze różowa ...a tak to wszystko blade i miękkie. Kolor naprawdę się wyrównuje. Te miejsca po przeszczepie też zaczynają powolutku się dopasowywać kolorystycznie, narazie są blade, ale widzę, że kolor i tutaj chce wrócić. Jak były na początku takie silne czerwone obwódki , wokół oparzenia ich już nie widać...tylko ja wiem, gdzie to jest, bo ja jednak codziennie oglądam tą rękę i dostrzegam najdrobniejsze zmiany. Dalej robię to co muszę. Nawet jak mi się nie chce i chcę odpuścić. widać efekty. Koniecznie kup małej plastry sylikonowe i ubranko ( u mnie mały nosi to 20 godzin na dobę). U mnie mały po pewnym czasie przyzwyczaił do wszystkiego i sam upomina się żeby go posmarować itp. Oczywiście nie jest idealnie, bo ja domagam się aby było tak jak było..ale poczekam...może coś z tego będzie. Byłam u lekarza medycyny estetycznej powiedział, że mały może mieć lasery w wieku np. 8-12 lat jak będzie mu blizna przeszkadzać w celu wygładzenia (robione przy użyciu kremu znieczulającego). Blizny i tak są dosyć płaskie gładkie, ale ja chcę by było idealnie. Ale to syn może sam już będzie sobie decydował wtedy. Jeszcze zdarzy mi się , że smutno mi się robi gdy jestem sama, ale jak on jest taki wesoły i pełny energii, wiecznie uśmiechnięty to człowiek się na tym tak nie skupia.
        • cookasik Re: jak sobie radzicie psychicznie 13.11.16, 23:37
          Ja w pierwszych miesiącach zupełnie sobie nie radziłam. Byłam zdyscyplinowana na maksa jeżeli chodzi o pielęgnację, do tego stopnia, że mąż zarzucał mi, że to nienormalne tak nigdy nie odpuszczać. Wtedy poczucie winy kazało mi dać z siebie wszystko, żeby zminimalizować konsekwencje. Był płacz, wyładowywanie frustracji na starszym dziecku (tym niepoparzonym) i ciągłe poczucie osamotnienia. Jak zbawienna może być pomoc psychologa uświadomiłam sobie rok później, kiedy starszy syn zaczął sprawiać problemy w szkole. Trafiliśmy do pani psycholog, która dała nam do zrozumienia jak ucierpiało na tym drugie zdrowe dziecko. Dzisiaj prawie dwa lata po oparzeniu żyjemy już w miarę normalnie, ale wciąż mam wrażenie, że jeszcze zbieramy żniwo w postaci agresji starszaka. Ja osobiście żałuję, że nie skorzystałam od razu z pomocy psychologa.
          • mtkapolka Re: jak sobie radzicie psychicznie 14.11.16, 11:14
            ja przez pierwsze miesiące codziennie powtarzałam mężowi, że go nienawidzę. Słyszał dzień w dzień. On to zniósł. To jest człowiek bez kompleksów itp. więc uważa, że mały w przyszłości też nie będzie miał kompleksów, bo dzieci mogą sobie znaleźć powód z byle czego do dokuczania. Ja nadal wolę jak mały ma zakryte to miejsce, po prostu blizny sprawiają, że mi wszystko wraca...właściwie moja agresja wraca. Są dla mnie dowodem na to, że coś się kiedyś niedobrego stało. Blizny naprawdę wyglądają dobrze, właściwie ich tak nie widać, ale mnie drażni to, że w ogóle są. Kiedy wszystko jest zakryte jest super. Ukochałam już jesień, zimę i wiosnę kiedy nie trzeba chodzić na krótki rękaw. Wiem też , że są gorsze rzeczy na świecie, wystarczy włączyć telewizje by się o tym przekonać np. sprawa dla reportera. zauważyłam też, że inni ludzie nie widzą tych blizn tak jak ja. Np. mąż poszedł z dzieckiem na szczepienie, powiedział, że kiedyś mały się oparzył, a ona zapytała gdzie ? bo i tak nie zauważyła. Ludzie nie będą w to się po prostu tak wlampiać jak my matki, ani przejmować. Dużo też z małym wychodzę do dzieci. Ogólnie jest dobrze. Cieszę się też, że po przeszczepie a był spory siateczka się wchłonęła na dosyć płasko więc naprawdę tego tak nie widać. Postanowiłam wierzyć , że blizny są jak tatuaże tylko, że mają lepszą historię.
        • tygrysia666 Re: jak sobie radzicie psychicznie 15.11.16, 19:41
          Niedługo mijają 2 mce od oparzenia 3 stopnia rączki. Byliśmy w Łodzi na szyciu rękawa i tam proponowali nam zakup plastra ale sama nie wiem. Smaruje ją na zmianę linomagiem, no scarem i contratubexem.Coś jeszcze stosujecie? Ostatnio pojawił się problem bo mała strasznie się drapie, a w nocy to aż sie budzi i płacze. Poradzicie coś bardzo proszę. ...
          • mtkapolka Re: jak sobie radzicie psychicznie 15.11.16, 20:51
            u nas nie pamiętam aby mały się mocno drapał. Zdażyło się , że się drapnął, czasem do krwi i panikowałam, ale potem się to wygajało). Ja na początku linomagiem bardzo dużo smarowałam mu rączkę, nawet w nocy (ktoś kiedyś napisał na tym forum, że jeśli dziecko się bardzo drapie to należy smarować, bo to przynosi ulgę. Niektórzy drapanie tłumaczyli sobie tym, że skoro dziecko się drapie to znaczy, że się goi.). U nas po około 1,5 miesiąca zaczełam mu zakładać te plastry sylikonowe i ubranko uciskowe. Naprawdę kup te plastry. Ja się wtedy dużo naczytałam na tym forum i też miałam wątpliwości, ale sama kupuję dziecku i one pomagają. przynajmiej tak mi się wydaję. Nie wiem czy to jest kwestia tylko tych plastrów, bo ja jeszcze staram się stosować odpowiednią dietę dla małego (dużo białka, dużo witaminy C, wapno) (chyba wapno jest ważne to nie będzie się tak drapać ani nie będzie wysypki), w lato unikanie przed słońcem (postaram się być konsekwentna i 5 lat nie wystawi tej ręki na słońce), używam jeszcze linomagu, wcześniej też używałam trochę oleju arganowego, a teraz od jakiegoś czasu kremu witamina A retimax 1500(zamiast linomagu), aha jeszcze często zmieniam mu pościel (bo w szpitalu ktoś mi powiedział, że jak oparzenie to nie może być kurzu). ja widzę różnicę. Na początku byłam jeszcze z małym u fizjoterapeutki, aby mu zrobiła jakieś lekkie lasery, ale ona jak zobaczyła to odmówiła, bo powiedziała mi , że trzeba dać czas naturze, że nikt by nie powiedział, że mały przeszedł to co przeszedł.Wiesz..gdy przeglądałam kiedyś to forum to naprawdę nie znalazłam na temat plastrów sylikonowych NIKOGO kto by się źle o nich wypowiadał, dlatego się zdecydowałam. Wiem,że są drogie.Ja kupowałam na początku z adv med z warszawy (tam też kupiłam rękawek uciskowy) i byłam zadowolona. Teraz stosuję cica-care i staram się wymieniać co 2 tygodnie. Stanowczo nie polecam maści cepan oraz trzeba uważać z maściami sylikonowymi na blizny (próbowałam tego ,było przez chwilę dobrze, a potem źle , że musiałam odstawić, bo były za silne). Niestety też widzę, że trzeba samemu eksperymentować co działa na dziecko pozytywnie w kwesti leczenia tych blizn. Lekarz to może pomóc tylko w kwesti operacji poważnej blizny, a i tak nie da 100 % gwarancji.
              • mtkapolka Re: jak sobie radzicie psychicznie 15.11.16, 21:12
                my mamy lekarza szpitalnego jeździmy więc na NFZ, nie podam ci nazwiska, bo lekarz mi w ogóle nie pomógł,więc to nie istotne). sama musiałam się zapytać o różne rzeczy np. o plastry sylikonowe i ubranko uciskowe (wiedziałam o tym tylko dlatego, że czytałam to forum, aby czegoś nie przegapić) jeżdżę tylko by się dowiedzieć , że następna wizyta kontrolna za pare miesięcy i dlatego, że jest wyznaczony termin. Radzę wszystkim jak idą do lekarzy by najpierw sobie przygotowali zestaw pytań, bo oni sami nie powiedzą. Np. jak mały miał białe punkciki na oparzeniu i się o to zapytałam to też w zasadzie odpowiedź była taka by się tym nie przejmować (ogólnie teraz one już znikneły, ale tak jak widzisz...sama musisz wskazać lekarzowi na to co cię niepokoi i zadawać pytania).
            • mtkapolka Re: jak sobie radzicie psychicznie 15.11.16, 21:02
              aha i jeszcze coś...masowanie blizn, ja nie polecam, uważam, że masowanie (przynajmniej u mojego malucha doprowadziło do blizny ). Może niektórym to pomaga, u niektórych podobno wtedy miękną te blizny). Tylko, że u małego myślę, że coś się tam zatamowało, bo zapowiadało wcześniej się całkiem w porządku. od tamtego czasu w ogóle nie masuję i jest 100 razy lepiej.
                • mtkapolka Re: jak sobie radzicie psychicznie 15.11.16, 21:17
                  tylko linomag, próbowałam plaster sylikonowy, ale po nim miał potówki, ogólnie teraz po 9 miesiącach już raz tylko na noc posmaruję linomagiem. Tam już na udzie wszystko zbladło, praktycznie nie ma różnicy...ale została w jednym miejscu blizna, jest blada i jak się człowiek nie przygląda to nie zauważy. poprostu jak mu pobierali skóre do przeszczepu to za głęboko trochę i jest blizna...oczywiście jestem na to bardzo zła..ale co zrobić...na szczęście jest blada i miękka. W tym miejscu na udzie w zasadzie kolor nie różni się już od koloru skóry.
          • gracjanna70 Re: jak sobie radzicie psychicznie 03.01.17, 10:02
            Moja córeczka jest już prawie trzy lata po wypadku. Poparzone ma brzuszek ,uda stopy gdzie miała robione przeszczepy. Też szyjemy nadal ubranka w Łodzi . Lekarz zalecił nam też plastry Codosil które przyklejam pod ubranko i naprawdę polecam bo one dodatkowo wypłaszczają i wygładzają te blizny. Ja dzwonię do Łodzi i oni mi je przesyłają pocztą. A na swędzenie polecam fenistil w kropelkach , bardzo pomagają. Jak by Pani chciała porozmawiać proszę napisać Meila grazynatomiak@gmai.com a ja prześle swój nr telefonu.
    • janeczkowamama Re: jak sobie radzicie psychicznie 13.07.18, 22:28
      Niestety również dołączyłam do grona mam poparzonych dzieci .Mój synek został poparzony 3 tygodnie temu II a i II b obie raczki od wewnętrznej strony. Nie będę ukrywać że jest cholernie ciężko i zdaje sobie sprawę,że przed nami długa droga. Ale cieszę się z najwazniejszego- mój synek zyje a z ewentualnymi bliznami będę walczyć. I tylko to sobie powtarzam. Nie będę pisać o poczuciu winy bo do końca życia nie wybacze sobie, że mogłam zapobiec oparzeniu i pewnie każda z nas czytająca ma tak samo. Żadne słowa typu"prosze się obwiniać " tego nie zmienią i tylko my same to wiemy. Jednak czasu nie cofniemy i musimy być silne dla naszych maluszków . Dla mnie najgorszym momentem było zostawienie mojego 11 miesięcznego synka samego w szpitalu. Leczeni byliśmy w Szczecinie Zdroje i mogłam go odwiedzać tylko przez 3 godz. dziennie ze względu na panujące tam przepisy. Jestem bardzo wdzięczna całemu personelowi szpitala za uratowanie synka i leczenie . Jednak uważam że gdybym mogła być dłużej przy moim szkrabie to zaoszczedzilabym traumy jakie przeszło z powodu rozstania. Nie miałam wyjścia i musiałam dostosować się do przepisów tego oddziału, jednak jakbym miała możliwość zostania z synkiem i nie opuszczania
      tego oddziału byłabym bardziej sterylna niż codziennie zmieniający się tam personel. Jednak patrzeć na skuteczność leczenia i wiszące podziękowania od rodziców coś jest na rzeczy. Teraz ciesze się że mogę przytulać mojego Jasia i patrzeć jak sobie śpi, być przy nim. A z całą resztą musimy sobie poradzić i tego się trzymam. Trzymajcie sie również pozostałe mamusie. Kto jak kto ale my damy rade😉

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka