makoba
19.12.05, 18:52
ja jestem w totalnym proszku... Co zdaze posprzatac i wezme sie za kolejne
pomieszczenie, to moja kochana rodzinka juz tak zalatwi, jakby tajfun
przeszedl. konca do cholerci nie widze i chyba sobie odpuszcze, bo musialabym
nocami zasuwac albo za kazdym ze sciereczka biegac

)) Choinke ubieramy w
wigilie rano i pewnie skonczy sie na postawieniu jej na komodzie, zeby Michal
wszystkiego nie powywalal

Jednego jestem pewna: mimo wszystko bedzie wesolo!!!
Buziaki.