Czy Wasze dzieci TO pamiętają...?

19.01.06, 10:58
No i przede wszystkiem czy będą pamiętały?
Mój Michałek miał niespełna 1,5 roczku, gdy wylał na siebie goraco herbatkę.
To było piekło nr 1, potem wanna-zimny prysznic -piekło nr 2, potem karetka,
lekarze, sygnał syreny, szpital... Aż mi ciarki przechodzą jak o tym piszę...
To kolejne etapy tej trageii. A potem jeszcze przeszczep. Zabrali go ode mnie,
uśpili i oddali już inne dziecko- poważne, dorosłe. Tak trudno mi o tym
wszystkim pisac...
Myślałam, że zawsze będzie cierpiał i płakał widząc ten oddział, lekarzy i
pielęgniarki. Tak było kiedy przychodziliśmy na zmianę opatrunków.

Ale... minęło pół roku i z pewnych przyczyn znów musiałam iść z niuniem na
oddział. Ja trzęsłam się cała, było mi słabo... A on nic nie pamiętał! Chodził
po oddziale jakby był tam pierwszy raz! Ja płakałam , bo lezały tam inne
dzieci. A on wesoło im machał!
I tak się zastanawiam... Czy takie dziecko ZAWSZE będzie pamiętało? A moze
jest jakaś szansa na niepamięć...?
    • r.kruger Re: Czy Wasze dzieci TO pamiętają...? 20.01.06, 13:41
      Miałam rok i dwa miesiące. Pamiętam. Więcej niż mniej pamiętam. Ale to nie jest
      wspomnienie koszmaru, nie pamiętam w nim bólu choć wiem że bolało. Po prostu
      pamiętam.
    • mysza_81 Re: Czy Wasze dzieci TO pamiętają...? 23.01.06, 13:09
      Powiem Wam tak:dzieci bedac male nie pamietaja(niechca pamietac),ale jak
      dorosna to uswiadamiaja sobie co je spotkalo,widzac blizny,reakcje
      rowiesnikow....glupie docinki,to bedzie ciaglo sie za nimi dopuki calkowicie
      nie beda zdrowe i ladne tak jak inni.Dlatego wydaje mi sie,ze warto od samego
      poczatku zrobic wszystko co jest sie wstanie,by pomoc im wrocic do
      normalnosci,tymbardziej,ze teraz sa naprawde duze mozliwosci....medycyna poszla
      do przodu,nie to co bylo 20 pare lat temu,kiedy to nawet zwykli pielegniarze
      nie potrafili odpowiednio zajac sie takimi przypadkami.
      A co do leczenia,to ten proces jest bardzo dlugotrwaly,dlatego zycze Wam
      wszytkim duzo cierpliwosci i nie tracenia wiary,bo polowa sukcesu to myslec
      pozytywniesmile



      PS.Makoba,odpisalam na Twoj post,na Forum ChicagosmilePozdrawiam Wszytkich!
    • mieszkowamama Re: Czy Wasze dzieci TO pamiętają...? 23.01.06, 13:23
      Moja przyjaciółka poparzyła się strasznie, jak miała niespełna 2 latka...
      pamięta, nie do wiary sad
      Niczego z tego okresu nie jest w stanie sobie przypomnieć, ale ból, szok,
      płacz... pamięta sad
    • tomek764 Re: Czy Wasze dzieci TO pamiętają...? 04.03.06, 22:41
      Poparzylem sie bardzo powaznie jak mialem 12 miesiecy. Ja osobiscie nic nie
      pamietam z wydarzen tamtego feralnego dnia. Cala historie mam w pamieci, ale
      jest ona "narysowana" pozniejszymi opowiesciami osob, ktore byly przy tym
      obecne.
      Ze swojego dosiadczenia moge ci powiedziec, ze kiedy jest sie jeszcze
      dzieciakiem, w szczegolnosci u chlopcow blizny, nawet powazne prawie wogole nie
      przeszkadzaja i sam praktycznie niewiele doswiadczylem uszczypliwyh docinek z
      tego powodu - bardziej dzieci sie pytaly ze wzgledu na ciekawosc niz
      zlosliwosc. Klopoty zaczynaja sie kiedy sie staje nastolatkiem, gdyz wtedy
      uswiadamia sie sobie co sie stalo i jak mi to bedzie przeszkadzac w zyciu
      i "normalnym" funkcjonowaniu.
      Pozdrawiam
      • iwka_viki Re: Czy Wasze dzieci TO pamiętają...? 07.03.06, 11:36
        Pare dni temu weszłam na strone szpitala w którym byłam z Viki(3,5 latka) po
        oparzeniu, znajdują się tam zdjęcia sali w której przebywałyśmy. Nie byla tak
        oparzona zeby leżeć, była bardzo pogodna, wesoła jakby nie zauważała że to jest
        szpital tylko miejsce do zabawy z innymi dziećmi, zachowywała sie zupełnie jak
        w domu. Szczerze mówiąc ja też już się przyzwyczaiłam do pobytu tam, przykro
        tylko było jak inni wychodzili a my nie.
        Wracając do tematu czy TO pamięta (wypadek zdarzył się w październiku) -
        spojrzała na zdjęcia, powiedziała, że fajne zabawki tam są, i zapytała mnie czy
        była tam kiedyś. Co do samego wypadku poparzenia ja jej nie przypominam, a
        jeśli ktoś się jej zapyta co się stało, odpowie że się oparzyła ale żadnych
        szczegołów.
        • makoba Re: Czy Wasze dzieci TO pamiętają...? 08.03.06, 08:58
          Nie sprawdze tego, nie dowiem sie dopuki nie dorosnie. Szpital w ktorym bylismy
          jest 300 km od nas. Po wyjsciu ze szpitala bal sie ludzi w fartuchach, nie
          chcial isc na rece do nikogo poza mama i tata. Do tej pory nie chce sie rozebrac
          przy osobie w fartuchu. Mysle, ze utkwily mu w pamieci strach przed zabiegami,
          przy ktorych nie pozwolono mi z nim byc. Lęk, ból i nikogo bloskiego... sad
    • anusiahubusia Re: Czy Wasze dzieci TO pamiętają...? 07.04.06, 23:20
      Piotruś poparzył się jak miał rok i cztery miesiące, teraz ma 5 lat. Nie
      pamięta samego poparzenia, ani zabiegów w szpitalu (przeszczep skóry). Po
      wyjściu ze szpitala nigdy nie bał się lekarzy, nie było problemów jak
      wracaliśmy do szpitala na zabiegi.
      Natomiast ostatnio rozmawiałam z panią psycholog, która powiedziała, że w
      dziecku to b. głęboko siedzi i nie można próbować wymazywać wypadku z pamięci.
      Piotruś ma blizny na rękach i klatce piersiowej - pierwszy raz opowiedzieliśmy
      mu o oparzeniu jak miał 2,5 roku i szedł do przedszkola. Żeby wiedział co mu
      się stało jak dzieci będą pytały. Z wiekiem zadaje coraz więcej pytań: czy go
      bolało, jak długo był w szpitalu itp. Na wszystkie odpowiadamy szczerze, ale
      bez zbędnych szczegółów.
      Ponieważ zna inne oparzone dzieci, przez pewien czas myślał, że wszystkie
      dzieci mają blizny. Jak miał się urodzić jego brat też pytał czy będzie
      poparzony. Teraz to sobie coraz lepiej w głowie układa i przeszedł nad całą
      sprawą do porządku. Sam pamiętał w zeszłym roku żeby smarować blizny przed
      wyjściem na dwór (przedszkole!), tłumaczy już 19 miesięcznemu bratu dlaczego
      nie wolno dotykać gorących rzeczy. Póki co wydaje się że dobrze to przyjmuje,
      nie widzi tego jak tragedii życiowej - w przeciwieństwie do nas, rodziców.
      Myślę że póki są blizny to dziecko będzie pamiętało, chyba że uda się aby
      zniknęły zanim będzie bardziej świadome tego co się z nim dzieje. A niestety w
      naszym przypadku są chyba nikłe szanse, aby się ich zupełnie pozbyć.
      Wszystkim rodzicom poparzonych dzieci życzę dużo siły psychicznej, bo my NIGDY
      nie zapomnimy.
    • kasiek996 Re: Czy Wasze dzieci TO pamiętają...? 02.05.06, 23:16
      Moja córka miała 4 lata kiedy wylała na siebie czajnik z wrzątkiem. Było to w
      lipcu ubiegłego roku w pierwszy dzień naszego wyjazdu do Wisły na wakacje.
      Przez pierwsze dni leżała w Cieszynie, a gdy okazało się że jest martwica
      przewieźli ją do Katowic. Kiedy teraz słyszy jak się o tym mówi to prosi żeby
      jej tego nie przypominać. Bardzo źle kojarzy pierwszy szpital bo wtedy
      najbardziej cierpiała i ciągle czuła ból, bo czasami środki przeciwbólowe nawet
      nie pomagały. W drugim szpitalu stopniowo coraz mniej bolało, powoli
      odzyskiwała sprawność ruchową i stamtąd ma teraz nawet jak mówi miłe
      wspomnienia. na szczęście nie pamięta samego momentu poparzenia, tylko to co
      było sekunde przed i że w misce gdzie ją polewaliśmy była czerwona woda od
      spodni. tamtego bólu nie pamięta, tylko szkoda że my rodzice nigdy go nie
      zapomnimy.
Pełna wersja