www.agata
19.01.06, 22:15
Witajcie.
Dziewczyny, ja nadal nie potrafię z tym funkcjonować. Od pół roku moje życie
podporządkowane jest tylko Maćkowi. Jestem jego cieniem. Zaniedbuję obowiązki
domowe, nie potrafię zająć się czymś innym, gdy Maciek nie śpi. Odpoczywam
tylko w pracy. Jestem n-lką, nauczyłam się już nie myśleć w pracy o tym, co
się stało. Podejmuję się wielu zadań, by tylko nie rozmyślać.
Poza pracą, jestem z Maćkiem. Dzień i noc. Spimy razem, bo tak go
przyzwyczaiłam, tak dla niego lepiej, bezpieczniej. Noce nie są przespane, bo
jeszcze kaszki robię i picie podgrzewam. Tak Maciek chce.
Czasem chcę odpocząć, ale nie mogę. Maciek chce tylko mnie. Przemka w nocy
nie toleruje. Dobrze, ze w dzień się trochę pobawią.
Moje małżeństwo zamiera. Od TEGO dnia jest tylko gorzej... obwinianie, brak
wsparcia, pretensje. Nie jestem już dobrą żoną. Nie staram się nawet. Już
nie.
O Maćka leczeniu decyduję tylko ja. Tylko ja szukam, czytam, rozmawiam,
masuję, smaruję, kąpię, karmię, myślę. On z nami jedzie, smaruje, przebiera,
ale nic od siebie - bo ja tak zaplanowałam.
Nie mam komu się wyżalić, wypłakać. Cieszę się, ze jesteście. Wiem, ze Wy
mnie zrozumiecie. Zazdroszczę tym, które mają wsparcie w partnerach. Cieszcie
się dziewczyny! Mi Świat stanął do góry nogami.
Przy Maćku uśmiecham się, Mąż też się stara...
Jeny... przepraszam....