elazc
05.03.06, 08:01
Po przeszczepie Staś był w szpitalu jeszcze 2 tygodnie, ale wszystko zależy
od tego jak się goi. Później jeździliśmy do szpitala na opatrunki (ok. 1,5
tygodnia - opatrunek co 2-3 dni). Po zdjęciu opatrunku zaczęła się jak to
nazwałam "rehabilitacja": na początku smarowanie maściami + masaż kilka razy
dziennie, zakładanie ubranka uciskowego, a teraz jeszcze silikonu pod
ubranko. Najgorsze, że takiemu małemu dziecku nie sposób wytłumaczyć, że to
dla jego dobra, że nie robimy mu krzywdy. Wszystkie te zabiegi pielęgnacyjne
odbywają się wśród wrzasków, płaczów, protestów i szamotaniny - z czasem może
łagodniejszych, ale zawsze obecnych.
Jak przypuszczam, przed nami zabiegi o których piszą dziewczyny na tym forum -
dermabrazja, jonoforeza itp.
Tess, bardzo się cieszę, że Kubuś dobrze zniósł przeszczep. Wiem, że nie
można sobie tego wybaczyć. Chodzą człowiekowi po głowie myśli, że nie nadaje
się na matkę... Były to przecież zdrowe i śliczne dzieci, a "zafundowałyśmy"
im coś takiego... Ale wiesz co? Ja nadal myślę o Stasiu, że jest
najśliczniejszym dzieckiem na świecie!!! I do tego najdzielniejszym!
Tess, odzywaj się kiedy tylko możesz. I napisz skąd jesteście (my z Łodzi).
Ściskamy mocno Ciebie i Kubusia.
Ela i Staś