tess74
21.03.06, 23:14
To ja , mama oparzonego Kubunia - może nie najlepiej zatytułowałam ten wątek,
ale nie mam wprawy- chciałam się tylko podzielić z Wami że kiedy po raz
pierwszy tu trafiłam, w kilka dni po oparzeniu, kiedy wiedziałam tylko że
moje dziecko jest poparzone w 32 procentach (w tym 11 trzeciego stopnia), to
poczułam przeogromny strach, że żadnego takiego dziecka tu nie ma i że
lekarze mają rację, że życie mojego syna jest poważnie zagrożone. Straciłam
nadzieję na jedną długą noc i pomimo że cały czas usiłowałam myśleć o
poparzonych górnikach, Andżelice z Opola i innych beznadziejnych a uleczonych
przypadkach, wpadłam w czarną rozpacz. Potem trudno mi było przyzwyczaić się
do myśli że teraz te wszystkie Wasze problemy, żele, plastry, Medecassole i
ubranka staną się też moimi problemami i że ja nie chcę. W końcu udało mi się
zdrowe dziecko urodzić, pomimo wcześniejszego czarnowidztwa i komplikacji po
porodzie, a tu znienacka taka kara. No więc godzę się obecnie z myślą o tym
co nas czeka, ze strachem oglądam ciało mojego dziecka i staram sie wierzyć
że nam sie uda. Po co to piszę? Tak sobie myślę żę naprawdę warto stworzyć
listę poparzonych dzieciaków z bardziej szczegółowymi danymi dotyczącymi
stopnia oparzenia i dalszego postępowania oraz jego efektów. Wiem, że coś
takiego usiłujecie zrobić ale nie wiem na jakim etapie jesteście. Dla mnie
byłoby dużym wsparciem w momencie kiedy poważnie obawiałam się o życie
swojego syna zajrzeć tutaj i zobaczyć ze dzieci po oparzeniach tego stopnia i
procentu żyją i mają się dobrze. Tak jak ma się mój Kubinek teraz. Zdaniem
lekarzy 10/15 lat temu nie przeżyłby tego wypadku ze względu na brak tak
doskonałych leków przeciwwstrząsowych jakimi dysponują obecnie. Trudno mi
wobec tej informacji zrozumieć jak to możliwe że osoby z mojego otoczenia,
które nagle ujawniły się na skutek naszego nieszczęścia, poparzone rosołem,
smalcem, wrzątkiem wiele lat temu tak, że do dziś mają rozległe blizny,
przeżyły. Bardzo nieskoordynowany ten mój wątek, chciałam nawet zmienić temat
żeby nikogo nie obrazić ale w zasadzie zaczęłam pisać po to żeby podzielić
się że mój pierwszy kontakt z forum bardzo mnie przygnębił, bo nie znalazłam
nikogo o tak wysokim procencie oparzenia. Może teraz ja będę wsparciem dla
kogoś innego. A może odezwie się ktoś jeszcze bardziej doświadczony przez
los? Pozdrawiam i dziękuję zwłaszcza Makobie Marcie za wsparcie i mamie
Stasia i innym którzy się do mnie odezwali