MÓJ SYNEK POPARZONY-CO ROBIĆ DALEJ

04.04.06, 19:33
Wrócliśmy właśnie ze szpitala- 7 dni leżenia.Synuś 20 miesięcy pparzony wodą
od nadgarstka do lokcia cały obszar-w szpitalu wdarło się zakażenie leczenie
antybiotykami. Teraz ma posmarowana rączkę maścią silikonową i owinieta
bandażem. Od jutro bedziemy rano chodzi na zmiany opatrunków..

ALE CO DALEJ??? chcę mu pomoc, chce by nie miał sladu.
Lekarze nie mowia mi nic - wysyłają do rodzinnego..(małe miasto i niestety
nie za duza wiedza), (niech pani kupi jakąs maść i smaruje jak się
wygoi..).Wyczytałam że Dermatix jest dobry?Ale co jeszcze?moze jakies zabiegi?
Bardzo proszę o informację i przepraszam za chaotycznośc wypowiedzie.
Pozdrawiam i czekam na infromacje
    • aniutka009 Re: MÓJ SYNEK POPARZONY-CO ROBIĆ DALEJ 04.04.06, 19:39

      Dodam że cała rączką - oparzenie IIB , nie kwalifikuje sie do przeszczepu -
      zakażenie minęło.
      Zaczęłam czytać i szczezre mowiac nasze mniasto odbiega od innych wiekszych
      miast...W szpitalu oprocz antybiotyku i zmiany opatrunkow nic wiecej nie
      robiono..MOze chcialabym za duzo naraz...sama nie wiem...Jeszcze raz bardzo
      prosze o odpowiedzi
      • iwka_viki Re: MÓJ SYNEK POPARZONY-CO ROBIĆ DALEJ 04.04.06, 23:25
        Czułam to samo kiedy moja córka poparzyła sobie buzie, podobnie jak u ciebie
        poza smarowaniem silikonem nic mi w szpitalu nie powiedzieli chociaż mi wydawało
        sie to co tam robili to za mało. Na pewno potrzebna jest ogromna cierpliwość i
        duzo duzo czasu. Na razie musicie czekac do zagojenia rany, uważaj przy zmianie
        opatrunku aby pielęgniarki nie "zrywały" go tylko przed tym namoczyły. U nas za
        każdym razem opatrunek był bardzo niedelikatnie zdejmowany dlatego przez 3
        miesiące naskórek nie mógł sie zregenerować, skończyło się na tym że
        zrezygnowałam z wizyt w tym szpitalu, zakładałam opatrunki tylko na noc i po 2
        tygodniach rana się zagoiła. Teraz chodzimy do innego lekarza, i zaczelismy
        poządne leczenie. Poki co czekaj cierpliwie na zagoienie rany a nastepnie
        szybciutko do dobrego lekarza na dalsze leczenie.
        Trzymajcie sie cieputko, dużo zdrowka
        pozdrawiamy
    • www.agata Re: MÓJ SYNEK POPARZONY-CO ROBIĆ DALEJ 04.04.06, 23:12
      Napisz gdzie się leczycie. To ważne. Wtedy może którać z nas Ci więcej podpowie. ja też jestem z małego miasta, nas olano. Dopiero tydzień po oparzeniu znaleźliśmy się z zakażeniem i martwicą w szpitalu.
      My jesteśmy po przeszczepie. Dopóki rana się nie wygoiła zupełnie stosowaliśmy tylko linomag.
      Pomyśl o ubranku uciskowym i silikonie, pytaj lekarzy. Koniecznie poszukaj specjalisty. Jedź z dzieckiem choćby na koniec Polski - WARTO! Po co masz sama do wszystkiego dochodzić!? szukaj pomocy, płać jak trzeba, najważniejszy początek, rok.
      Trzymaj się!!
      • makoba Re: MÓJ SYNEK POPARZONY-CO ROBIĆ DALEJ 04.04.06, 23:41
        Podaj wiecej informacji. Jaki stopien oparzenia? Zajrzyj do wątku polecanych
        lekarzy. Ja jezdze z Warszawy na konsultacje do doc. Puchały. W tamtym watku
        znajdziesz nr telefonu. Umow sie juz na opaske uciskowa (watek o ubrankach). Na
        termin poczekasz okolo 3 tyg i odrazu po wygojeniu nalozysz razem z silikonem.
        Masuj tez po wygojeniu, z zabiegow mozesz stosowac jonoforeze i lasery. Moja
        rada: jedz do Puchały do Krakowa. Z jakiego regionu jestes?
        Trzymajcie sie. Zycze sily i wytrwalosci. Blizna to leczenie min rok, a nawet 2
        lata, wiec cierpliwosci Kochana. Bedzie dobrze. Nie jestes sama.
        Sciskam mocno.
        Marta
        • aniutka009 Re: MÓJ SYNEK POPARZONY-CO ROBIĆ DALEJ 05.04.06, 09:19
          Dziękuję za wsparcie i napewno będę czestym gościem forum. Jesteśm yz Koszalina
          (północ Polski).Najbliżej nam do Gdańska i do Szczecina.bARDZO PROSZE was o
          namiary na kogoś dobrego w tych miastach..
          Do Krakowa i Gdańska strasznie daleko...Ale opczywiście zrobię wszystko dla
          mojego synka.
          Ja na zmianę opatrunków chodzę do szpitala.Jeydne co mówią: prosze trzymać się
          zalecen - a w zaleceniach tylko maść..
          Czekam na info o olekarzach i pozdrawiam-postaram się zrobić małemu zdjęcie
          rączki i w miare upływu leczenia odświeżać.Pozdrawiam
          • makoba Re: MÓJ SYNEK POPARZONY-CO ROBIĆ DALEJ 05.04.06, 09:24
            Aniutko, z Gdańska jest dr Wyrzykowski, ktory udziela nam swoich porad na tym
            forum. Moze moglabys umowic sie wlasnie z nim smile Ja jestem z Warszawy, nie wiem
            kogo polecic Ci w Koszalinie sad
            Pozdrawiam.
            Marta
            • blou1 Re: MÓJ SYNEK POPARZONY-CO ROBIĆ DALEJ 05.04.06, 16:28
              IIb to nie najgorzej! Moja córka po IIb (opatrunki z argosulfanu), zabiegach i
              masarzach prawie nie ma śladu. Zabiegi zaczęłyśmy po miesiącu, rana była wtedy
              wygojona. Więc głowa do góry!! Pędź do chirurga dziecięcego, może prywatnie,
              potem chirurg plastyk da skierowanie na zabiegi. Jeżeli nie kwalifikowało się
              do przeszczepu to tym bardziej chyba dobrze. Ten pierwszy okres jest najgorszy
              kiedy widzi się rany dziecka i jego ból. Ale wierz mi będzi dobrze, mnie
              lekarze poza zaleceniami mówili że każdy organizm jest inny i inaczej się
              regeneruje. Pozdrawiam i powodzenia.
              • aniutka009 Re: MÓJ SYNEK POPARZONY-CO ROBIĆ DALEJ 05.04.06, 18:22
                Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.Rana poki co się goji wiec za wszystko płaci
                NFZ. Zaczęłam juz zbieraz na opaske,maść i zabiegi - i mam nadzieje ze pomoze.
                Dzis bylismy na zmianie opatrunku dr mowi ze sie goji -
                pyt.czy to normalne ze przy zmainie opatrunku leci krew??
                Adaś od dziś mowi że ma tu: kuku - chodził tak po calej przychodni i "kukuku
                pokazywał rączkę-widac ze jest w dorbym nastroju.
                Pozdrawiany
    • strap Re: MÓJ SYNEK POPARZONY-CO ROBIĆ DALEJ 06.04.06, 20:28
      Mój Krzyś również poparzył rączkę- ramię i przedramię. Ogólnie na karcie wypisu miał 4 % powierzchni poparzenia. Krzyś włożył łokieć do wrzącej zupy. niestety miał przeszczep. Obecnie mamy wizyty w Warszawi Na niekłańskiej. Najważniejsze jest żeby nie zrobiły się zrosty i nie doszło do przykurczu. Mamy rękawek uciskowy, smarujemy veradermrm, natłuszczamy linomagiem i chodzimy na lasery. dodam że u nas od oparzenia minęło ponad 2 miesiące.
      Pozdrawiam Ciebei i Twojego synka
Pełna wersja