makoba
28.04.06, 18:17
Delikatna kwestia.... wiem....
U nas bylo tak, ze wypadek zdazyl sie daleko od domu, tata Michala nie patrzyl
przychylnym okiem na moj wyjazd z dziecmi. Automatycznie to ja stalam sie
winna. Z jednej strony rozumiem... Gdyby role sie odwrocily... Ale z drugiej
strony... Ile mozna?
Pierwsze tygodnie byly rozne. Wszyscy mowili: nie moglas przewidziec, zdarza
sie, nie Twoja wina itd itp. Rodzina meza na poczatku wspierala na swoj
sposob, potem czulam juz tylko obwiniajace spojrzenia, bo nie goilo sie ladnie...
Tata Michalka pomagal bardzo z momentami skrajnej negacji. Na poczatku nie
chcial widziec, unikal kapieli, momentow gdy Michalowi zmienialam opatrunek.
Potem to minelo. Nastapily dni, tygodnie, gdzie przy byle problemie slyszalam
jaka to ja jestem matka... Ehhh Ale to tez minelo, czesto tlumaczylam,
mowilam. Wiem, ze nadal mnie obwinia, nie zmienie tego. Jednak mam w nim
wsparcie, po pol roku moge to napisac i to prawda.
Wiem, ze chwilami jest ciezko.
Do tej pory placze jak ogladam zdjecia Michalka sprzed wypadku, jak widze
gladka szyjke, sliczniutka klateczke i raczke. I tylko zal.... Zal, ze to sie
zmienilo, ze juz tak nie bedzie...
Staram sie jednak coraz bardziej by przestac tak myslec. Bo jaki to ma sens?
Rozpamietywanie... To tylko przysparza bolu...
A w domu?
Moja babcia jak widzi Michlka, to rece zalamuje i Bidulka rozpieszcza i mowi,
ze zrobi wszystko by mu operacje plastyczna zrobic.
Moja mama wogole nie chce sluchac, nie przyjmuje do wiadomosci, bagatelizuje.
Moj tata to zwolennik teorii: dobrze ze to chlopak, to blizny mu uroku dodadza.
Tesciowie... Nie wiem, nie mam odwagi na spotkania z nimi od wypadku... Tylko
rozmawiamy przez telefon... czasami... Boje sie ich krytyki.
A u nas? Dobrze

Razem z mezem na zmiane zmieniamy plasterki, masujemy,
pilnujemy. Starsza corka tez juz dawno wie o co biega

Nie skupiamy sie na
tym juz tak bardzo. Akceptujemy i uczymy sie jak z tym zyc. Jak zyc z
dzieckiem i dla dziecka
Zycze Wam optymizmu, usmiechu i wielu zyczliwych osob dookola. Wierzcie mi,
bedzie coraz lepiej, ja w to wierze.