Warszawa, szpital na Dzialdowskiej

19.05.06, 14:38
czy macie doswiadczenie z tym szpitalem? maluch (13mies) dzisiaj tam trafil.
ma rozlegle poparzenie klatki piersiowej IIgo stopnia.
prosze tez o jakies rady, czego sie wystrzegac, na co zwracac uwage.
    • mzuzi Re: Warszawa, szpital na Dzialdowskiej 19.05.06, 16:03
      z tym szpitalem nie miałam do czynienia, byliśmy na Litewskiej. Niestety raczej
      teraz niewiele można, chyba tylko zaufać lekarzom i czekać. Ja mam wrażenie, że
      dobrze robiły lasery właśnie na początku, przed zagojeniem ran i jedyne na co
      miałam wpływ, to żeby przy okazji zmiany opatrunków rehabilitant małą
      ponaświetlał (często akurat go nie było, więc staraliśmy się go ściągnąć). Poza
      tym warto jest namierzyć jakiegoś dobrego chirurga, który będzie sensownie
      doradzał już po zagojeniu ran o ile to będzie potrzebne - oby nie.
      • makoba Re: Warszawa, szpital na Dzialdowskiej 19.05.06, 19:21
        czy Maluszek ma opatrunki? jakie? jakich masci uzywaja? czy opatrunki zmieniaja
        codziennie? jak ze stanem ogolnym? goraczka? w trakcie gojenia dobre efekty daje
        lampa bioptron. przyspiesza gojenie. im krocej sie goi tym mniejsze ryzyko
        brzydkich blizn. Jesli zagoi sie do tygodnia, to bedzie tylko przebarwienie,
        chociaz w tym temacie lepiej poinformuje Cie lekarz.
        Polecam lekture pierwszej linijki pod opisem forum ponad postami. znajdziesz tam
        wiele informacji.
        W razie pytan dzwon: 501 562 859
        Pozdrawiam cieplutko.
        Marta
        • silna_pokusa Re: Warszawa, szpital na Dzialdowskiej 19.05.06, 20:51
          dzieki wielkie. Ja jestem mocno przewrazliwiona w temacie poparzen, mam w
          rodzinie kilka nieszczesliwie poparzonych dzieci, wiec moich synkow to na
          szczescie omija, i oby tak dalej. sprawa dotyczy synka mojej przyjaciolki. Rano
          bede u niej, to dokladnie wypytam, i napisze.
          Zdziwilo mnie tylko, ze na izbie przyjec pani doktor zapytala "a co to jest?"
          widzac opatrunek z hydrozelu. wygladala jakby pierwszy raz takie cos widziala.
          Ostatnio corka innych moich znajomych tez po poparzeniu trafila na litewska.
          horror. w stanie krytycznym przewieziono ja w koncu do Siemianowic, a tam
          lekarze wolali o pomste. litewska prawie wykonczyla dziecko.
          Jak cos sie dzieje to raczej tylko siemianowice. Ale w tym wypadku nie wydawalo
          nam sie to konieczne. na szczescie nie polal sie wrzatkiem, tylko garaca
          herbata. Skora i tak zlazla, na dosc duzej powierzchni, ale nie jest zle. Nie
          ma goraczki, nie trzeba nawadniac kroplowka, bo sam duzo pije, i na razie nie
          widza lekarze potrzeby podawania antybiotyku.
Pełna wersja