Dodaj do ulubionych

wcale się nie cieszę że do was trafiłam :(

24.01.07, 15:32
wczoraj córcia -9,5 mca-wsadziła łapke do gorącej herbaty. oparzenie I/IIa,
ok.3-4%-nie muszę wam opisywac bólu jaki temu towarzyszył bo wszystkie to
widziałsycie u swoich brzdaców. nie musze wam opisac kaca moralnego który
mnie meczy, watpliwosci które mnie dopadły na temat odpowiedzialnego
macierzynstwa. na wizyte domowa przyjechał swietny chirutg-opatrzył łapkę
fachowo-na kontrol za 3 dni.
chciałam sie przywitac mimo wszystko z usmiechem-zycze wam mamy pewnosci
siebie, pewnosci ze jestscie dobrymi mamami a to co nas spotkało to wypadki
losowe, to ostrzezenie dla nas na przyszłość. witam wszystkie dzieci które
duzo przeszły i zycze im powrotu do pełni sił i znikniecia blizn .buziaki dla
wszystkichwink
Obserwuj wątek
    • annluis2 Re: wcale się nie cieszę że do was trafiłam :( 24.01.07, 20:46
      Witam.Tez sie nie ciesze jeszcze a gdybym miała czasowstrzymywacz to synowi
      (lat13) nie pozwoliłabym na zrobienie herbaty.Wiem,ze to moja wina bo on
      niepełnoletni i pluje sobie w twarz.Tutaj znalazłam wiele informacji i jak bede
      mogła podzielic sie swoimi to tak zrobie.Narazie czekam na werdykt.Przeszczep
      dla mnie bedzie masakrą bo nie ufam lekarzom.Rok temu w grudniu(13.12.2005)
      straciłam Mame i Ją reanimowałąm,W kwietniu miałam operacje woeczka zołcioawego
      i po narkozie sie"topiłam"?(kazali mnie odessac.Mam uraz do wszystkiego wiec
      jesli moja Lilka bedzie miałą przeszczep to nie wiem co bedzie ze mną.Chyba za
      silna depresja i mysli moje typu"lepiej zeby mnie nie było" Cięzko Wam
      wszystkim Mamom.Nie patrzcie na moją depresje bo chyba kazda ma.Ale wierze
      dalej,ze bedzie ok.Buziaki
      • makoba Re: wcale się nie cieszę że do was trafiłam :( 24.01.07, 21:41
        Dziewczyny Moje Kochane,
        Wszystkie tu wiemy co to poczucie winy...
        Jesli mamy wsparcie najblizszych to wielkie szczescie.
        Jesli go nie mamy (tata Michala bedzie mnie obwinial do konca zycia, tak
        deklaruje), to troche gorzej...
        Ja sobie nie moglam poradzic do tego stopnia, ze zalozylam to forum.
        Po pierwsze dla siebie, bo kazdy lekarz mowil mi co innego, a po drugie, by moje
        zagubienie w gaszczu niepelnych informacji w tamtym czasie nie spotkalo nikogo
        innego.
        Drugim srodkiem na moje poczucie winy byla i jest terapia u psychoterapeuty. Na
        poczatku nie obylo sie rowniez bez antydepresantow.
        Dziewczyny, chce powiedziec zebyscie sie same ze soba nie meczyly, nie
        zadreczaly, tak swoim dzieciom nie pomozecie. Ja na poczatku nie moglam patrzec
        na zdjecia sprzed wypadku, nie moglam spojrzec w oczy babciom, dziadkom,
        odcielam sie. Cierpialam strasznie. I bylam totalnie przewrazliwiona.
        teraz juz tak nie jest. Potrafie byc ponad, poczucie winy bedzie zawsze, ale
        dzieki terapii latwiej z tym zyc.
        jesli sobie nie radzicie to naprawde nie wstydzcie sie, poszukajcie pomocy
        specjalisty. Dla Waszego dobra, dla dobra Waszych dzieci i rodzin.
        Przytulam mocno.
        Wasza Marta

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka