Dodaj do ulubionych

Na życzenie no.logo: Co zniknęło z archiwum Relazu

10.12.05, 03:09
Kiedyś brałem udział w rozkręcaniu Studenckiej Gazety Internetowej Uwr To było chyba 2003 albo 2004 - wtedy, co się Juwenalia rozdwoiły. Jako nic nieświadomy człowieczek chciałem się dowiedzieć dlaczego to jest, i naiwnie zacząłem pytać to tu, to tam. To co odkryłem to było tylko liźnięcie. Chciałem o zdanie zapytać także dra Igora Borkowskiego (rzecznika prasowego UWr) ale jedyne co uzyskałem, to sugestię, żebym zajął się czymś innym oraz stwierdzenie (za pośrednictwem naczelnej o ile dobrze pamiętam) że nie możemy tego tekstu puścić "bo nie można szkalować dobrego imienia Uniwersytetu w roku Jubileuszu". Dla mnie to był znak że tym bardziej trzeba podłubać w tym temacie. I tak powstał poniższy tekst, którego (z racji że media studenckie powiązane są siłą rzeczy z uczelniami i organizacjami studenckimi a w Wyborczej to jest takie wielkie państwo dziennikarstwo że jak próbowałem kogoś tam zainteresować, to nikt nie chciał ze mną rozmawiać nawet) nie miałem gdzie puścić. Na szczęście wtedy Relaz był wrocławską raczej gazetką i naczelny kupił ode mnie ten tekst (czyli jeszcze na tym zyskałem, bo w SGI oczywiście nie płacą). Dzisiaj wiem, że to jedynie wierzchołek góry lodowej.

Ostatnimi czasy jednak Relaz zmienił profil, a że współpracują z Planetą Młodych, której z oczywistych względow tekst się nie podobał, nie dziwi mnie że zniknął. Na szczęście znalazłem go na jakimś starym windowsianym dysku smile

Oto i zniknięty tekst:

Ziemia – Planeta Młodych

Kiedy ty szalałeś przy utworach Kultu i T. Love, wojna między organizatorami Juwenaliów przechodziła właśnie w kolejną fazę. Kiedy zmęczony po całonocnej zabawie wracałeś do domu, powstawał ten artykuł, próbujący opisać skłócone środowisko działaczy studenckich.

Od ponad roku we Wrocławiu trwa konflikt pomiędzy Samorządem Studenckim Uniwersytetu Wrocławskiego (UWr) a organizacją Planeta Młodych. W efekcie, w stolicy Dolnego Śląska, odbyły się podwójne Juwenalia – jedne organizowane przez Samorząd Studencki UWr, drugie przez Samorząd Studencki Politechniki Wrocławskiej i Planetę Młodych.
- W zeszłym roku po Juwenaliach organizowanych przez Planetę Młodych powstał szereg, niewyjaśnionych do tej pory, poważnych wątpliwości finansowych – tłumaczy rozłam Maciej Włodarski, wiceprzewodniczący Samorządu Studenckiego UWr.
Z kolei Planeta Młodych oskarża Samorząd Studencki UWr o nieudolność organizacyjną i insynuacje. Dodatkowo na wrocławskich ulicach znalazły się plakaty odwołujące koncerty Kultu i T.Love, będące częścią Juwenaliów Politechniki i Planety Młodych. Główne podejrzenie padło na Samorząd Studencki UWr. – Nie mamy z tym nic wspólnego – zarzeka się Maciej Włodarski.

Oskarżam!

Kolegium rektorów Wrocławia i Opola ustaliło wspólną datę Juwenaliów na 20 maja
2004 roku. Termin zmienił Samorząd Uniwersytetu, pomimo tego, że jeszcze zimą na PUWr
(Porozumienie Uczelni Wrocławskich - red.) potwierdzono tę datę - twierdzi Krzysztof Maj, przewodniczący Samorządu Studenckiego Politechniki Wrocławskiej. - Nagle przed Wielkanocą okazało się, że Uniwersytet organizuje pochód 6 maja. O współpracy z Samorządem Politechniki przypomnieli sobie dopiero wczoraj, kiedy zadzwonili do kolegi - właściciela busa, czy nie przewiózłby im czegoś na pochód - dodaje.
Oskarżenia o nieprawidłowości finansowe są, według Krzysztofa Maja, absurdalne. - Włodarski ciągle stawia jakieś zarzuty. Pytał na przykład o brakujące 60 tysięcy złotych z poprzednich Juwenaliów. Zaprosiliśmy więc na PUWr przedstawicieli Planety Młodych, którzy rozliczali się z tych pieniędzy – relacjonuje Maj. - Zostało to przyjęte przez przedstawicieli wszystkich uczelni, tylko Uniwersytet Wrocławski nie był usatysfakcjonowany.
Obserwuj wątek
    • tomek854 Wklejam w kawałkach, bo jest długi. TOM II 10.12.05, 03:10
      They Are Everywhere

      Według Maćka Włodarskiego z Samorządu Studenckiego UWr sprawa wyglądała nieco inaczej: - Dokumentów, które Planeta Młodych przedstawiła na PUWr jako rozliczenia, było mało i były wyrwane z kontekstu. Do tego kilka z nich powinno znajdować się u nas w biurze, nie wiem więc, skąd oni je mają.
      Pewne światło na tę sprawę rzuca wypowiedź Piotra Mirka z Planety Młodych: - Jesteśmy organizacją założoną przez eks-samorządowców. Działa u nas m.in. też Krzysztof Maj z Politechniki czy Piotr Midziak, wykluczony niedawno z Samorządu UWr.
      Według Piotra Mirka usunięcie Midziaka z Samorządu Studenckiego UWr nie było zgodne z prawem. - Zwołali zgromadzenie w czerwcu 2003, parę dni po zakończeniu sesji, czyli w wakacje, i nie poinformowali o tym w porę Piotra Midziaka i jego zwolenników. Piotr dostał telefon o zgromadzeniu na trzy godziny przed jego rozpoczęciem. Nie wiadomo nawet, czy było quorum - nikt nie widział protokołu z tego zgromadzenia.
      Z dotarciem do rzeczonego protokołu nie było jednak żadnego problemu – po prostu przyszedłem do siedziby Samorządu Studenckiego UWr i poprosiłem o jego okazanie. Protokół potwierdza wersję Włodarskiego: - Po wyborach, kiedy jako nowi ludzie weszliśmy do Samorządu, okazało się, że samorządy są czysto marionetkowymi instytucjami, a wszystkim rządzą ludzie związani z Planetą Młodych - wyjaśnia Włodarski.- Wszystko tutaj dzieje się dziwnymi, nieoficjalnymi kanałami. Dlatego Samorząd UWr podjął uchwałę, że każda jego decyzja musi mieć dwa podpisy, w tym zawsze musi być to podpis przewodniczącego. Przyszedł czas Juwenaliów 2003 i Piotr Midziak podjął jednoosobowo decyzję dotyczącą wydawania pieniędzy. I za to właśnie został odwołany - za niestosowanie się do uchwały o dwóch podpisach, za jednoosobowe podjęcie decyzji o znacznym zwiększeniu kwoty przeznaczonej na Juwenalia oraz za dbanie nie o interesy naszego samorządu, ale Planety Młodych. Nieprawdą jest, że o zgromadzeniu został powiadomiony zbyt późno – poinformowanie należy do obowiązków pracownika Uniwersytetu i każdy musi zostać zawiadomiony o zgromadzeniu dwa dni wcześniej. Nieprawdą jest też, że nie było quorum – przy 24 ówczesnych czynnych członkach zgromadzenia obecnych było 19. Za odwołaniem Midziaka głosowało 17, dwóch się wstrzymało.

      Członek za Ubezpieczenie

      Maciej Włodarski uważa, że także rektorzy muszą liczyć się z Planetą Młodych. – Oni ciągną pieniądze z uczelni jako organizacja studencka, i dostają niemałe dotacje, ponieważ mają dużo członków. Tymczasem wielu studentów pozyskanych jest tam na niezupełnie uczciwych zasadach: Planeta sprzedaje po korzystnych cenach ubezpieczenia i każdy, kto wykupi takie ubezpieczenie, staje się jednocześnie członkiem Planety – twierdzi Włodarski. - Wielu z posiadaczy ubezpieczenia nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
      • tomek854 TOM III 10.12.05, 03:10
        Sprawni Kontra Nieudolni

        Według Samorządu Studenckiego UWr Planeta Młodych jest organizacją stricte komercyjną, która pragnie zmonopolizować intratny rynek imprez studenckich w mieście.
        Natomiast według Piotra Mirka Planeta to przede wszystkim organizacja studencka.
        - Zarejestrowani jesteśmy zarówno na Politechnice jak i na Uniwerku, stąd możemy dostawać dofinansowanie na takiej samej zasadzie jak studenckie koło naukowe czy NZS. Jest też Niezależne Stowarzyszenie Planeta Młodych, które zajmuje się przedsięwzięciami komercyjnymi - przyznaje Mirek.
        Na pytanie, czy takie połączenie może rodzić podejrzenia o nieuczciwe wykorzystywanie uczelnianych pieniędzy, odpowiedział: - Zapewniam, że wszystko jest w porządku. Można sprawdzić i nikt nie znajdzie żadnych nieprawidłowości - przedstawiliśmy wszystkie papiery na PUWr. Jeżeli chodzi o oskarżenia Samorządu Uniwersytetu to po prostu są to kłamstwa, które psują nasz wizerunek. Jeżeli coś zdefraudowaliśmy, a oni o tym wiedzą, to ich obywatelskim obowiązkiem jest powiadomienie o tym organów ścigania. Dlaczego tego nie zrobili? Myślę, że po prostu oczerniają wszystkich dookoła, bo sami są nieudolni. Zobaczmy: ile podczas Juwenaliów dzieje się na Politechnice, że wspomnę chociaż o Wittigaliach, a ile na Uniwerku - Pochód i dwa koncerty!

        Krąży Złoty Pieniądz

        Czy na pewno oskarżenia Samorządu Studenckiego UWr są wyssane z palca? Krzysztof Maj żali się, że Maciej Włodarski ma zastrzeżenia co do logo porozumienia Uczelni Wrocławskich – nieformalnego forum samorządów studenckich wrocławskiej uczelni - na kalendarzach akcji “Studenci Dzieciom”. Jednak według Włodarskiego nie o logo tu chodziło. - Krzysztof Maj, pełniąc funkcję przewodniczącego komisji kultury, jako jedyna osoba w Parlamencie Studentów RP nie otrzymał absolutorium i to przewagą ponad 100 głosów – mówi Włodarski. - Rzecz poszła o akcję “Studenci Dzieciom” - kasa z Juwenaliów miała iść na dzieci z domu dziecka. Są pewne niejasności w rozliczeniach z tej imprezy i podejrzewamy, że nie wszystko wyglądało tak, jak powinno.
        Kolejnym źródłem konfliktu są dotacje na organizację obozu adaptacyjnego. Piotr Mirek z Planety: - Wystąpiliśmy o środki z MENiS (Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu - red.) na organizację obozu adaptacyjnego i te środki dostaliśmy. Samorząd nie składał, ale potem poszedł do rektora i coś mu naopowiadał, w rezultacie rektor przesunął te środki na Samorząd. Oni nie mieli zorganizowanego obozu, więc podczepili się pod Uniwersytet Warszawski. Jednak na ten ich obóz pojechali w zasadzie tylko oni i ich przyjaciele - około 30 osób ( na nasz 170). Ta dotacja to było 40 tysięcy złotych!
        Co na to Włodarski? - Jeżeli chodzi o Campus to pojechało na niego ponad 100 osób. Wszystkie wnioski o dotację z MENiS przechodzą przez Uniwersytet Wrocławski, który jest prawdziwym wnioskodawcą, a nie Samorząd czy Planeta. We wniosku jest wyszczególnione tylko to, kto jest organizatorem danej imprezy. Procedura jest taka, że wnioskodawcą jest uczelnia, a samorząd zawsze występuje jako organizator. Nawet jeżeli faktycznie nie jest organizatorem, musi się to odbyć za jego wiedzą, ponieważ nie może być tak, że pieniądze na imprezy studenckie, a więc dla studentów, są wydawane bez wiedzy Samorządu, czyli ich reprezentantów. Ponieważ już było wiadomo, że Planeta kręci swój obóz, zarząd Samorządu poprosił rektora i MENiS o wykładnię, kto jest dysponentem tych pieniędzy. Rektor podjął decyzję, że organizatorem Campusu jest Samorząd Studentów UWr. Dlaczego? Otóż Planeta reklamowała swój obóz jako 10 Campus Akademicki, co jest nieprawdą, choćby dlatego że Planeta istnieje tylko dwa lata. Samorząd nie scedował na Planetę prawa do organizacji kolejnych Campusów. Od lat są one organizowane we współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim i Uniwersytetem Warszawskim.



        • tomek854 TOM IV 10.12.05, 03:17
          To Tu, To Tam

          Uniwersytet Wrocławski, nie chcąc współpracować z Planetą Młodych, musiał zdecydować się na samodzielną organizację Juwenaliów. Nie dało się zrobić tego z Politechniką Wrocławską, ani poruszyć sprawy na Porozumieniu Uczelni Wrocławskich, ponieważ w obu miejscach pierwsze skrzypce gra Krzysztof Maj, tak naprawdę związany z Planetą Młodych (w rozmowie ze mną Maj ani słowem nie wspomniał o swoich związkach z Planetą). Wraz z Uniwersytetem konkurencyjną imprezę zdecydował się robić AWF, który jest dysponentem Pól Marsowych, oraz niektóre szkoły prywatne. AWF udostępnił Pola Marsowe na Juwenalia w dniach 6 i 7 maja, wtedy też odbył się pierwszy z pochodów.
          Tymczasem konkurencyjna impreza Juwenaliowa, jak twierdzą zgodnie Krzysztof Maj i Piotr Mirek, w żadnym razie nie jest organizowana przez Planetę Młodych. Planeta w tym roku zajęła się organizacją Street Art Festivalu, który również nie ma nic wspólnego z Juwenaliami i jest przedsięwzięciem ściśle komercyjnym. Dlaczego jednak kiedy byłem w siedzibie Planety Młodych, leżały tam stosy plakatów reklamujących koncerty z 15 i 16 maja, na których grał m.in. Kult? Dlaczego na jednym bilboardzie znajdowały się plakaty Juwenaliów 15 i 16 maja oraz Street Art Festivalu? Przecież skoro te imprezy nie mają nic wspólnego, bo jedną organizuje Planeta a drugą Politechnika, nasuwa się pytanie: kto zapłacił za wynajęcie planszy? Czy to Planeta bezinteresownie sfinansowała Politechnice reklamę Juwenaliów czy może raczej Street Art Festival reklamuje się pasożytując na planszach wynajętych przez Politechnikę?

          [Pomimo wysłania kilku e-maili i podania alternatywnych kontaktów, przez tydzień nie dostałem od przedstawicieli Planety Młodych żadnej wiadomości. Dlatego wypowiedzi Piotra Mirka i Krzysztofa Maja są nieautoryzowane.]

          -----

          Mam jeszcze taką uwagę co do autoryzacji. Wtedy byłem mało profesjonalnym dziennikarzem mającym naiwne zaufanie do ludzi i nie miałem dyktafonu, tak więc wypowiedzi notowałem sobie w notesiku. Oczywiście poprosiłem o autoryzację - przesłałem ze skrzynki mejlowej do wszystkich wypowiadających się - tylko Włodarski odpowiedział - najpierw przepraszając, że zrobi to później, potem przesyłając autoryzację. Krzysiek Maj odpowiedział dopiero po oddaniu tekstu z pretensjami że nie dostał żadnego mejla - a wysłałem mu kilka i żadnego zwrotu nie dostałem. Niestety nei mam już konta na tamtym serwerze, więc to też już nie jest do udowodnienia sad

          Co ciekawe w rok później znowu "grzebałem w okolicach planety" i wysłałem znowu Majowi e-mail na tą skrzynkę. Potem poszedłem do redakcji GW i kiedy rozmawiałem tam z jednym z dziennikarzy zajmujących się podobną tematyką (po artykule w Relazie troszkę inaczej już mnie tam traktowali) zadzwoniła jego komórka i byłem świadkiem rozmowy kiedy dzwonił Krzysztof Maj i grzecznie sugerował żebyśmy zrezygnowali z pisania o Planecie. Jakiś czas póżniej powiedział mi, że on już dawno na tą skrzynkę nie zagląda... Ciekawe zatem skąd wiedział, że się znowu interesuję planetą?
          • tomek854 . 10.12.05, 03:40
            I jeszcze jedno: z Midziakiem, który mi potem to wypomniał, nie kontaktowałem się, bo stwierdziłem, ze skoro Mirek rozmawiał przy mnie z nim przez telefon żeby wypytać co i jak z tym wyrzuceniem, to już nie muszę, tymbardziej, że już i tak większość wypowiadających się jest z PM
    • tomek854 Co się w Relazie nawet dobrze nie ukazało 10.12.05, 03:33
      Po artykule o Planecie i paru nieudolnych próbach zdyskredytowania mnie (m. in. zarzucając to, że jestem kłamcą) na różnych forach do akcji wkroczył Piotrek Midziak z planety. Zarzucił mi, że artykuł jest tendencyjny, bo ich wypowiedzi są nieautoryzowane i w mniejszości (jak dla mnie 2 z planety kontra 1 włodarski to taka sobie mniejszość, ale z tą autoryzacją to faktycznie tak sobie wyszło) więc on żąda wywiadu. Ponieważ i tak już gmerałem dalej (mnóstwo ludzi się do mnie zgłosiło) zgodziłem się na to. Piotrek przyszedł na spotkanie perfekcyjnie przygotowany, ze wszystkimi papierami. nawet nie gniewał się na mnie, że się spóźniłem prawie pół godziny, bo popsuł się tramwaj. Odgadł dokładnie jakie kwestie będą mnie interesować i na wszystko pokazywał papiery. Z tym że czasami pokazywał, a czasami tylko pokazywał, że ma, ale nie chciał dać do wglądu. Jest to bardzo inteligentny facet, i nawet muszę powiedzieć, że go lubię. Rozmowa z nim sprawia na mnie wrażenie takiej gry: ja udaję, że czegoś nie wiem, i go o to pytam, a on udaje że mi wierzy, że ja nie wiem i inteligentnie wykręca się sianem. Na koniec obsypał mnie komplementami i zaproponował dobrze płatną fuchę prowadzącego warsztaty dziennikarskie na jakimś obozie organizowanym przez planetę. Niestety musiałem mu odmówić, ponieważ we własnym mniemaniu bliżej jestem tego, co pisali wtedy o mnie jego koledzy (kompletna amatorszczyzna) niż on (same superlatywy, młody zdolny i te sprawy).

      Wywiad przesłałem do autoryzacji którą otrzymałem we wzorowym tempie. Troszkę zaskoczył mnie wygląd tekstu, ponieważ poprosiłem aby naniósł poprawki na czerwono i 1/3 dokumentu opływała tym kolorem. Dodatkowo przybyły dwa zdania (uczciwie muszę powiedzieć, ze uściślające pewne wypowiedzi, więc niechy i nawet) ale już zmienianie treści zadawanych przeze mnie pytań to chyba lekka przesada...

      Jako że na forum relazu (a także wyborczej) zainteresowanie tematem malało naczelny zaproponował mi połączenie moich kilku wywiadów w jeden. Postanowiłem zrobić to w formie dramatu smile

      Tekst powisiał w portalu tylko kilka godzin, ponieważ ktoś się pomylił i puścił wersję z nieautoryzowanymi wypowiedziami Tomka Sysły, któremu to się nie spodobało. Pod tym pretekstem tekst został natychmiastowo wykasowany (ale ja kasę dostałem).

      Przy okazji kasy: prawa majątkowe może i przechodzą na stan redakcji (choć akurat Relazowi nic takiego nie podpisywałem) ale prawa autorskie są niezbywalne, więc śmiało mogę sobie tu wklejać moje dzieła, bo na tym nie zarabiam.

      W poniższym tekscie wszystkie wypowiedzi są już autoryzowane. A więc zaczynamy:
      • tomek854 Dramat I 10.12.05, 03:33
        Wokół Planety - dramat w 3 aktach


        Osoby:
        Marcin Włodarski - zastępca przewodniczącego SS UWr
        Jacek Rawecki - przewodniczący SS UWr
        Piotr Midziak - były działacz SS UWr, obecnie PM. Usunięty z SS UWr
        Krzysztof Maj - działacz PM, także przewodniczący SS UWr
        Piotr Mirek - działacz PM
        Tomasz Jakub Sysło - były wice-przewodniczący SS ASP
        Marcin Sabat - przewodniczący SUN

        PM - Planeta Młodych - organizacja studencka, także stowarzyszenie działające na zasadach komercyjnych. Istnieje od dwóch lat, założona przez 3m - Maja, Midziaka i Mirka.
        SS UWr - samorząd studencki Uniwersytetu Wrocławskiego
        SS PWr - samorząd studencki Politechniki Wrocławskiej
        PUWr - Porozumienie Uczelni Wrocławskiej - nieformalne forum samorządów
        SUN - Stowarzyszenie Uczelni Niepaństwowych

        AKT I

        Dawno, dawno temu, w roku 2003 kiedy Piotr Midziak był jeszcze zastępcą przewodniczącego SS UWr... Zaraz, zaraz, jak to? Przecież studia na geografi skończył w 2000 roku. Jak to jest? Czy nie jest za stary na studenta?
        Midziak: Mam 29 lat i wcale się tego nie wstydzę. Ukończyłem geografię w 2000 roku i studiowałem również na Ochronie Środowiska.
        Rawecki: Sprawdzałem status studenta Midziaka: przez 3 lata był studentem pierwszego roku studiów uzupełniających bez żadnego wpisu.
        Włodarskitongue_outrzyszedł czas Juwenaliów 2003 i Piotr Midziak podjął jednoosobowo decyzję dotyczącą wydawania pieniędzy. I za to właśnie został odwołany - za niestosowanie się do uchwały o dwóch podpisach, za jednoosobowe podjęcie decyzji o znacznym zwiększeniu kwoty przeznaczonej na Juwenalia oraz za dbanie nie o interesy naszego samorządu, ale Planety Młodych.
        Midziaksmirkam byłem zwolennikiem uchwały o dwóch podpisach. Zgodnie z ustaleniami w Zarządzie napisałem pismo o przyznanie środków na Juwenalia. Zadzwoniłem do Jacka Raweckiego, że składam to pismo w dziale młodzieżowym ale jak mi powiedział w tym dniu nie ma czasu podjechać, gdyż zajmuje się remontem w swoim klubie Enigma na Akademii Ekonomicznej. Ustaliliśmy, że pójdzie podpisać wniosek następnego dnia z rana, ale tego nigdy nie zrobił. Rektor oczywiście przyjął to pismo, bo nie miał prawa znać uchwały o dwóch podpisach, gdyż dziwnym zbiegiem okoliczności protokół z 25 III został dostarczony do Działu Młodzieżowego dopiero w maju po Juvenaliach. Czyżby własnie o to chodziło Jackowi ?
        Rawecki: Po pierwsze: To nieprawda! Po drugie: Enigma nie jest moim klubem. Firma mojego ojca wygrała przetarg na jego prowadzenie, zajmuje się tym mój brat, doktorant z AE. Czasem tylko pomagam jak brat bratu, ale ani złotówki z tego nie mam.
        Midziak(uważa, że jego odwołanie było nie fair): Zazwyczaj informuje się uczestników zebrania o jego programie, by móc się przygotować do poruszanych zagadnień. Nie miałem żadnej informacji o planie ZO ani o tym, że mam tam być odwołany. Nie dostałem żadnego pisemnego zawiadomienia.To był telefon 26 VI o 11:39, w którym zostałem poinformowany, że będzie Zgromadzenie Ogólne jeszcze tego samego dnia ( zaznaczam, że były to już wakacje ) Ale i tak chciał zrezygnować: Zgodnie z ustaleniami mieliśmy razem z Jackem Rawecki i Krzysztofem Antczakiem pomóc młodszym kolegom i koleżankom wdrożyć się w arkana działalności studenckiej i w czerwcu 2003 roku wszyscy mieliśmy odejść i zostawić możliwość działania młodszym studentom.
        Rawecki: Gdy zostałem przewodniczącym zobaczyłem, że samorząd to tak naprawdę Planeta Młodych. Wszelkie decyzje dotyczące organizacji imprez na Uniwersytecie były podejmowane przez kolegów Piotra Midziaka czyli Piotra Mirka I Krzysztofa Maja. Gdzie nie poszedłem zawsze oni. Nawet w PSRP: Krzysztof Maj - Przewodniczący Komisji Kultury, Piotr Midziak - Komisja rewizyjna, Piotr Mirek - Fundacja PSRP.
        • tomek854 Dramat II 10.12.05, 03:34
          AKT II
          Odbywają się Juwenalia 2003. Po raz pierwszy są biletowane. Pieniądze z biletów mają iść na dom dziecka. Tymczasem konflikt na linii Uniwersytet - Planeta ( a de facto i Politechnika, ponieważ Maj jest tam przewodniczącym samorządu) narasta. Kością niezgody są rozliczenia finansowe. Planeta oskarżana jest przez SS UWr.

          Sysło: Widząc co się dzieje, tak na PUWr jak i podczas obrad PS RP, zdecydowaliśmy, że spotkania PUWr nie będą w kwietniu , tuż przed Juwenaliami, tylko już w lutym i nie na Politechnice tylko w miejscu neutralnym - w auli ASP. Ponieważ był problem z tym, że istnieje jakaś “Grupa Trzymająca Władzę”, która o wszystkim decyduje w sposób nie dość przejrzysty, podjęto decyzję o zrobieniu czegoś w opozycji do Planety Młodych. Przyszedł Jacek Rawecki i zaproponował umowę “antyplanetarną” - większość z wrocławskich uczelni podpisało pismo, mówiące o tym, że przy organizacji Juwenaliów nie będą współpracować z organizacją Planeta Młodych.
          Sabat: Stowarzyszenie Uczelni Niepaństwowych "SUN" nie organizowało nic ze Stowarzyszeniem "Planeta Młodych"oprócz święta studentów - Juwenalia 2003 , z których to rozliczenia nigdy nie było. Pamiętam doskonale pierwsze zebranie PUW-ru(2004), gdzie rozmawialiśmy o wspólnej inicjatywie odnośnie Juwenaliów 2004. Była tam Politechnika, Uniwerystet, AWF, Akademia Sztuk Pięknych, Akademia Ekonomiczna, Akademia Medyczna, Akademia Rolnicza. Apelowałem do kolegów z "Planety Młodych" o to aby się rozliczyli z organizacji minionych Juwenaliów- niestety jak do dzisiaj bez skutku. Nie chcę się wypowiadać na temat "Planety Młodych", ponieważ wspólnie realizowaliśmy tylko jedno przedsięwzięcie, ale brak rozliczenia z tak dużego święta jak Juwenalia jest faktem skandalicznym !!!!
          Sysło: Planeta została także zaproszona na PUWr, aby wyjaśnić wszelkie niejasnośći finansowe Juwenaliów 2003. I chociaż Krzysztof Maj, przedstawiciel Planety, był na każdym spotkaniu, przekładano to kilkakrotnie. W końcu przyszli, rzucili plik papierów i na wszystko mieli wyjaśnienie. Przynzam , że zrobiło to na mnie naprawdę wrażenie, z drugiej jednak strony mieli czas, żeby się przygotować... Zwrócił moją uwagę fakt, że pieniądze z biletów zostąły, owszem, przekazane dla dzieci z domów dziecka, ale dopiero w lutym a nie zaraz po Juwenaliach.
          Rawecki: To prawda! Oni te pieniądze przekazali na dzień przed naszym spotkaniem! I na dodatek były to jakieś małe sumy, a od czasu juwenaliów organizowali wiele imprez dla studentów. Nie wiadomo za jaką imprezę tak naprawdę te pieniądze zostały przekazane!!!
          Włodarski: Dokumentów, które Planeta Młodych przedstawiła na PUWr jako rozliczenia, było mało i były wyrwane z kontekstu. Do tego kilka z nich powinno znajdować się u nas w biurze, nie wiem więc, skąd oni je mają.
          Midziak: Dokumenty te czyli sprawozdanie i plan pracy poszczególnych organizacji dostępne są w Dziale Młodzieżowym Uniwersytetu Wrocławskiego.
          Sysło: Była szansa dogadać się, i zorganizować wspólną imprezę, jednak górę wzięły niesnaski osobiste. Niby udało się ustalić i królów, i kolejność pochodu, ale w końcu Juwenalia zrobiły się osobno.
          • tomek854 Dramat III 10.12.05, 03:35
            AKT III
            Juwenalia 2004 odbywają się w atmosferze skandalu. Dwa osobne pochody, dwie osobne wielkie imprezy na Polach Marsowych. Dodatkowo w tym samym czasie Planeta organizuje Street Art Festival. Nieznany sprawca obkleja Wrocław plakatami o odwoałaniu imprezy konkurencyjnej dla Juwenaliów UWr. Planeta obrzuca członków SS UWr oskarżeniami o przektręty - wszystko jednak jest niby zgodne z prawem, choć wydźwięk moralny jest nieco dwuznaczny - podobnie jak w działaniach Planety.

            Midziak: Street Art Festival nie był częścią juvenaliów!. Od przyszłego roku SAF odbywać się będzie na stałe w czerwcu: między innymi ze względu na ten właśnie konflikt - to, że ktoś próbuje zamydlić innym oczy wmawiając żę SAF to Juvenalia. SAF miał tylko tyle wspólnego z juwenaliami politechniki, że wynajęto wspólnie scenę, toi-toiki i plakaciarzy, dzięki czemu każdy (czyli Politechnika i Planeta Młodych) mógł obniżyć koszty stałe swoich imprez (za swoje dni płaciła Politechnika za swoje Planeta).
            Czemu te chłopaki, pomimo że nie są już młodzi chcą wciąż działać w samorządach, lub organizacjach studenckich? Czy nie chodzi tu o pieniądze?
            Rawecki: Moim celem jest aby Planeta przestała działać na Uniwersytecie i aby nie był utożsamiana z życiem studenckim.
            Sysło: (porusza się na wózku) Ja się dostałem do SS, ponieważ ASP nie była dostępna dla osób niepełnosprawnych. Szeregowego studenta nikt nie chciał słuchać.
            Midziak: Po prostu: lubię to. Mogę dzięki temu realizować się i uczyć ciągle nowych rzeczy
            Sabat: Uważam, że jeśli stowarzyszenie itp. ma pozwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej - to łączenie stanowisk w nim i w samorządach studenckich jest nieprawidłowe.
            Midziak: Dlaczego? Orgaznizacje studenckie to też studenci i też chcą mieć swoich przedstawicieli. Zresztą nawet jak by trzeba się było zrzec swojej przynależności w Organizacji zostając wybranym do Samorządu, to ci ludzie i tak dziąłali by tak samo. Ważne jest, żeby wybierać takie osoby, które będą działały dla dobra studentów w wielu nawet organizacjach.
            Rawecki: Mnie różni to od nich, że dla nich Planeta jest źródłem utrzymania.
            Midziak: Na szczęście w Polsce jest demokracja i każdy może robić wszystko co mu się podoba i co jest zgodne z prawem. Każdemu wolno założyć stowarzyszenie czy działać w organizacjach. A jeżeli komuś wydaje się to takie proste i „dochodowe” to niech sam to sprawdzi.
            Sysło: Jak ja bym chciał trzepać kasę, to założyłbym sobie prywatną firmę., a nie działał w samorządzie, za co głownie obrywałem po uszach. To niewdzięczna społeczna praca. Jedyna satysfakcja i to najważniejsza to zadowolenie, ze można działać i realizowac swoje projekty. Trzeba byc niezlomnym idealista, to podobno gatunek na wymarciu...
    • tomek854 Co się nigdy nigdzie nie ukazało: 10.12.05, 03:51
      Jakiś czas później przyszło mi do głowy napisać o powstającej Dolnośląskiej Radzie Młodzieży. Miał to być artykuł do jednej z gazet studenckich. I zgadnijcie, na kogo znowu trafiłem? Znowu zacząłem grzebać, chociaż bardzo było mi to nie na rękę, bo akurat dostałem dobrze płatną robotę w magazynie komputerowym i nie bardzo miałem czas (tymbardziej że wiecznie miałem problemy z moim chujowym (proszę nie cenzurować, to jest jedyne słuszne określenie tego "providera") dostarczycielem internetu. Jednak z zupełnie innej strony zgłosił się do mnie piszący o tym samym dziennikarz z "dorosłej" gazety i zaproponował, żebyśmy zrobili ten tekst wspólnie. Nie mogłem sobie odmówić takiej szansy na pokazanie mojego nazwiska w ogólnopolskim dzienniku tongue_out więc zacząłem dłubać.

      Oto czego się dokopałem (wypowiedzi są wstępnie autoryzowane, ale to jest tylko moja część artykułu, miało to być wplecione w szersze tło w artykule i poddane ponownie autoryzacji).
      • tomek854 Fragment I 10.12.05, 03:51
        Pomysł utworzenia Dolnośląskiej Rady Młodzieży pojawił się po raz pierwszy w 2003 roku na obradach Okrągłego Stołu Organizacji Akademickich. Było to nieformalne ciało skupiające 6 najważniejszych wrocławskich organizacji akademickich: AEGEE, AIESEC, AZS, ELSA, NZS i ZSP. Organizacje te zajmowały się wspólnie promowaniem idei europejskich wśród studentów - m.in. Organizowaniem prareferendum europejskiego oraz EuroJuwenaliów – Imprezy, mającej na celu zachęcić tą niezdyscyplinowaną grupę wyborców, jaką są studenci, do wzięcia udziału w Referendum Unijnym. Jednym z głównych koordynatorów tych działań był Tomasz Czeszejko-Sochacki z AEGEE, który został wybrany na przewodniczącego OSOA. Praferendum zakończyło się sukcesem – wzięło w nim udział ok. 3000 studentow. “Jedynym zgrzytem było prareferendum na politechnice – mówi Czeszejko – NZS Politechnika odpowiedzialna za przeprowadzenie imprezy na Politechnice niestety nie dopilnowała tego i ku mojemu zdziwieniu okazało się rankiem w dzień referendum że politechnika nie zadziałała. Dopiero kiedy poszliśmy z człowiekiem z AIESECu do kierownika administracyjnego i pokazaliśmy mu plakat imprezy zgodził się na przeprowadzenie tej akcji” .
        Tymczasem okazało się, że w tym samym czasie odbywały się konkurencyjne eurojuwenalia.
        “Były to chyba działania mające na celu położenie naszej imprezy. Wykupiono np. Wszystkie domeny internetowe ze słowem eurojuwenalia. – mowi Czeszejko – Chodziło tak naprawdę o pieniądze – samorząd politechniki również chciał pozyskać sponsora (Żywiec) i dotacje z MENiS-u. Żywiec wybrał nas, ponieważ nasza impreza bardziej odpowiadała mu pod względem programowym i marketingowym. Jednak Krzysztof Maj [działacz Samorządu Studenckiego Pwr związany z “Planetą Młodych – przyp. Red] widziany był podczas naszych koncertów jak robił zdjęcia”. Po juwenaliach organizacaje zrzeszone w OSOA zostały zaproszone na spotkanie z władzami politechniki, gdzie miano podsumować minione juwenalia. “Co ciekawe spotkanie to, organizowane m.in. przez Krzysztofa Maja, zostało zatytułowane OSSA – Okrągły Stół Studentów Aktywnych. Dla mnie to jest przykład na to, że już nei poraz pierwszy (po eurojuwenaliach) jakiś projekt czy nazwa jest “splagiatowana”. Prawnie wszystko jest w porządku, ale moim zdaniem jest to działanie nieetyczne”. OSSA zrzeszała organizacje te same, co OSOA, tylko zamiast ELSY,która jako stowarzyszenie prawnicze nie działa na Pwr była Planeta Młodych. Podjęto decyzję, że OSSA będzie ciałem konsultacyjnym dla Samorządu. “Dla mnei to była po prostu kopia OSOA, tylko w wersji z Planetą Młodych” - mówi Czeszejko.
        • tomek854 Fragment II 10.12.05, 03:52
          Tymczasem na wzór struktur parasolowych istniejących od dawna w innnych krajach Unii powstała Polska Rada Młodzieży, która miała być ciałem opiniodawczym, doradczym i mającym na celu obrobnę praw tej grupy społecznej. AEGEE, ZSP i ZHP wraz z innymi organizacjami rozpoczęły działania mające doprowadzić do powołania Dolnośląskiej Rady Młodzieży. “owiem szczerze, że odbywało to się na zasadzie pospolitego rusznia – mówi Czeszejko – chcieliśmy zaprosić wszystkich, którzy mogli by coś do tego wnieść”. “To było na zasadzie: ja znam ciebie i mogę powiedzieć 'Słuchaj, ty działasz w takiej organizacji to wpadnij, bo coś się dzieje' i w ten sposób, tak zwaną pocztą pantoflową pojawiło się wiele organizacji, które w ogóle nie są zalegalizowane stricte jakąś klauzulą prawną – jakies organizacje rejestrowane przy urzędzie miasta, duszpasterstwa akademickie, które nie mają żadnego statusu prawnego czy jakieś inne o których ciężko cokolwiek powiedzieć” - dodaje Tomasz Antosiak z Dolnośląskiej Chorągwi ZHP.
          Tymczasem pojawił się pierwszy problem: “Zakładaliśmy że DRM młodzieży miała być lokalnym odpowiednikiem PRM, która nie była uznana przez niektorych za docelową reprezentację młodziezy. Nie było jeszcze ustawy regulującej te kwestie i PRM dopiero chciała się przekształcić w takie ciało ustawowe po wyjściu odpowiednich regulacji prawnych. - mówi Czeszejko. Z założenia DRM miała współpracować z organami państwowymi na poziomie regionalnym. “Tymczasem na sali znalazły się również malutkie stowarzyszenia lokalne” - mowi Czeszejko - “pojawiły się również liczne organizacje nie mające wpisu do Krajoweg Rejestru Sądowego, które nie mogą być partnerem do współpracy dla Urzędu Marszałkowskiego”.
          Po burzliwej pracy nad statutem zwołano zebranie załozycielsko wyborcze. Planowano na nim przegłosować ostatnie poprawki w statucie oraz wybrać zarząd, który miał kontynuować prace związane z rejestracją stowarzyszenia. Tomasz Czeszejko-Sochacki, koordynujący dotychczas prace nad powstaniem DRMu przegrał wybory i przewodniczącym DRM wybrany został Krzysztof Maj, który w pracach nad DRM-em pojawił się dość późno, i pomimo, że powszechnie kojarzony jest ze stowarzyszeniem Planeta Młodych występował jako przedstawiciel organizacji “Młody Lubin”. W internecie nie można doszukać się żadnych informacji na temat tej organizacji, co dziwne jest w przypadku orgaznizacji młodzieżowej. Również uczestnikom prac nad DRM-em nie była ona znana: “Podczas mojej pracy w ZHP na terenie Dolnego Śląska nie spotkałem się z żadnymi przejawami działalności tej organizacji. Pierwszy raz usłyszałem o niej przy okazji pracy nad DRM-em” - mówi Tomasz Antosiak z ZHP - “Krzysztof Maj Przyniosł wszystkie dokumenty, z których wynikało, że istnieje, ale jak wielkie to jest stowarzyszenie nie wiadomo”.
          Sporną kwestią było dopuszczenie do wszystkich czynności na prawach czlonków organizacji, które nie mają wpisów do KRS-u. “Samo policzenie tych organizacji, które mają uproszczoną procedurę rejestracyjną u prezydenta miasta i porównanie tej liczby z dużymi organizacjami zarejestrowanymi w KRS często działającymi z powodzeniem od wielu lat daje stosunek jak 10:1. Byłem temu przeciwny z przyczyn czysto organizacyjnych” - mówi Czeszejko.
          “Sport jest jakby traktowany priorytetowo, bo im bardziej chodzi żeby się nie zajmować biurokracją, tylko wziąć się do pracy. To jest ta różnica. Jest to ułatwienie, jest trochę inaczej, ale powiem Ci , że papiery są te same. Tylko składasz w inne miejsce – nie jesteś obsługiwany przez jakichś ludzi z KRS-u tylko idziesz do biura sportu przy prezydencie miasta i podchodzą do tego bardziej profesjonalnie. Bo co kobieta z KRSu wie jak o tym zrobić zawody sportowe a tu są ludzie którzy wiele lat sportem się zajmowali, znają się na tym i teraz mogą Ci pomóc. Dzięki temu ludzie nie zajmują się biurokracją tylko sportem. Bo rpzecierż jakiegoś biegającego dzieciaka nie interesuje gdzie jest się zarejestrowanym tylko żeby się coś działo” oponuje Łukasz Osiński ze stowarzyszenia FootBag.
          • tomek854 Fragment III 10.12.05, 03:53
            Kolejną przegłosowan decyzją było zmniejszenie liczby członków zarządu do 5. Innym spornym problemem było wybranie na członka zarządu powstającej DRM dyrektora kancelarii zarządu w Urzędzie Marszałkowskim. “Zajmowanie wyskokiego stanowiska w radzie, mającej być przedstawicielem młodziezy przez pracownika instytucji z którą ta rada ma wspólpracować rodziło podjerzenia o sprzeczność interesów – dla mnie to wyglądało korupcjogennie w świetle tego, że Urząd Marszałkowski może przekazywać Radzie jakieś środki finansowe” - mówi Czeszejko. “Wojtek Sury już oświadczył, ze zrezygnuje z bycia członkiem rady przy najbliższej okazji” - ripostuje Piotr Klukiewicz, członek zarządu DRM Krzysztofa Maja.
            “Oni zorganizowali wybory, było wszystko ustalone, jasne zasady jak to się ma odbywać, nie odbyło się tak, to znaczy nei po ich myśli i niestety nastąpił swego rodzaju rozłam. Oczywiście my chcemy się dogadać, ale druga strona zupełnie nie chce rozmawiać. - widzi tą sytuację Piotr Klukiewicz - Jeżeli chodzi o same wybory: po prostu była demokracja, a wiemy dobrze, że po tamtej stronie nie miało być demokracji - chodzi mi o brak jawności przy powoływaniu DRM-u tak jak zostało to zrobione w wypadku wyłonienia władz i rejestracji DRM-Czeszejkowego - nie poinformowali wszystkich stowarzyszeń” Moze jednak były to po prostu zagrywki czysto polityczne, “głosujcie na nas a dostaniecie stołki w zarządzie”? - zapytałem Tomasza Antosiaka. “Nie wiem czy do końca tak to wyglądało. - odpowiedział -Polityka była taka, ze nagle na zebraniu wyborczym pojawiło się nagle mnóstwo organizacji, zupełnie nowych i nie znanych nam, nie spełniających pewnych wymogów – były to np. stowarzyszenia, które działają przy urzędzie miasta, stowarzyszenia które w ogóle nie brały udziału w pracach a nagle się pojawiły na spotkaniu wyborczym. Ja nie wiem jaki to był układ, mysmy jednak chcieli wystąpić tu jak najbardziej w prawie, a nie politycznie, no a wyszło jak wyszło. “
            Po przegranych wyborach Tomasz Czeszejko-Sochacki wycofał się, pomimo zachęt ze strony Krzysztofa Maja z dalszych prac nad DRM-em i przyjął postawę oczekującą. “Chciałem stać z boku i obserwować, czy to, co robi maj jest uczciwe i pożyteczne, a w momencie kiedy nie wszystko było by w porządku – interweniować” - mówi. Po wyborach jest obowiązek rejestracji stowarzyszenia w ciągu 7 dni. “Jeżeli wymagane dokumenty nie zostaną przedstawione w tym terminie w świetle prawa każda z organizacji członkowskich może podważyć w świetle prawa kompetencje zarządu”. Wiele organizacji było niezadowolonych z takiego obrotu sprawy: “Nikt nas nawet nie poprosił o wypełnienie dokumentów, które są konieczne do rejestracji takiego stowarzyszenia, więc po trzech miesiącach zebrało się trochę organizacji i zaczęlismy organizaować to sami. - mówi Tomasz Antosiak - Tymczasem druga opcja używała posługiwała się naszymi nazwami i logami, co jest przecież niezgodne z prawem bez naszego pozwolenia. Dogadaliśmy się i zarejestrowaliśmy, tylko że troszkę na innych zasadach – jest to stowarzyszenie osób fizycznych rekomendowanych przez poszczególne organizacje.”
            Tymczasem jak twierdzi Piotr Klukiewicz cały czas trwa postępowanie sądowe dotyczące rejestracji DRM. “W sądzie nam powiedzieli, że średni okres rejestracji dla tego rodzaju stowarzyszzenia to rok do półtora” - dodaje Łukasz Osiński ze stowarzyszenia Footbag, również członek zarządu DRM związanej z Krzysztofem Majem. “Postanowiliśmy sprawdzić jak to jest z tą rejestracją i z dniem 1 czerwca wystąpiliśmy z wnioskiem do KRS o rejestrację Dolnośląskiej Rady Młodzieży. W naszym mniemaniu powinno być tak, że skoro jest już rejestrowane stowarzyszenie o tej nazwie sąd odrzuci nas wniosek i poprosi o przyjęcie innej nazwy. Nic takiego się nie zdarzyło i po 19 dniach zostaliśmy zarejestrowani jako Dolnośląska Rada Młodzieży” - mówi Czeszejko.
            Według Piotra Klukiewicza sprawa rejestracji nie jest jednak taka prosta: “Jest oczywistym faktem, że taki związek stowarzyszeń musi być związkiem podmiotow prawnych a nie osób fizycznych. My tam nie reprezentujemy siebie ale nasze stowarzyszenia czy ogranizacjie. W przeciwnym DRMie jest tak, że członkami są osoby fizyczne, które reprezentują wyłącznie siebie.”
            “Rejestracja stowarzyszenia stowarzyszeń wiąże się z tym, że wszystkie stowarzyszenia muszą podjąc uchwałą walnego zgromadzenia decyzję o przystąpieniu do DRM – kontruje Czeszejko. “Przystąpienie do nich jest dla ZHP niemożliwe z tego powodu, że jezeli mamy przystąpić do stowarzyszenia stowarzyszeń to taką decyzję może podjąć tylko zjazd ZHP, który odbywa się raz na 4 lata” - dodaje Tomasz Antosiak “Tymczasem chcieliśmy rozpocząć działania jak najszybciej – mówi Czeszejko – nie było tyle czasu. Ustawa miała wyjść “na dniach” i nasza struktura miałaby zostać uznana za istniejącą. Przyjęliśmy takie zabezpieczenie, że osoba chcąca należeć do DRM musi posiadać rekomendację zarządu orgazniacji macierzystej. Z chwilą cofnięcia takiej rekomendacji taka osoba traci członkowstwo w Radzie. Na tą chwilę nie było jeszcze regulacji prawnych więc postanowiliśmy przyjąc takie rozwiązanie jako formę przejściową i zostało to zaakceptowane przez Urząd Marszałkowski. Wiem, że poszło pismo z drugiej DRM do Urzędu z zapytaniem, dlaczego demokratycznie wybrany zarząd nie został uznany przez Marszałka za oficjalną reprezentację młodzieży.” “Dostaliśmy odpowiedź z urzędu że dostaniemy taki sam mandat jak DRM-Czeszejkowy, ponieważ marszałek nie został poinformowany o stanie rzeczy i niestety podpisał im zaświadczenie” - mówi Klukiewicz. - “Natomiast jeżeli chodzi o rejestrację, to ja nie jestem prawnikiem, ale prawnik powiedzial nam, że istnieje mozliwość zebrania uchwał walnych zgromadzeń o przystąpieniu do stowarzyszenia stowarzyszeń w późniejszym okresie, w ciągu najbliższych lat. Forma rejestracji jako związek stowarzyszeń została zaproponowana przez Tomka Czeszejkę” - dodaje.
            • tomek854 Fragment IV 10.12.05, 03:53
              Na chwilę obecną część organizacji młodzieżowych jest skupiona wokół Dolnośląskiej Rady Młodzieży Krzysztofa Maja a część wokół DRM Tomasza Czeszejki. W rezultacie żadna z nich nie reprezentuje całego środowiska organizacji młodziezowych, a więc cel powołania takiej rady, jako ciała skupiającego wszystkie organizacje nie został osiągnięty. DRM Krzysztofa Maja zrzesza więcej organizacji liczbowo, natomiast bardziej uznane organizacje. Jak członkowie obu DRMów wyobrażają sobie dalszą współpracę?
              “My bardzo chcemy się dogadać – mowią Piotr Klukiewicz i Łukasz Osiński. - Dzwonimy do Tomka, mozemy pokazać biling, ale oni nie chcą My próbowaliśmy na zarząd ich zaprosić ale nie przyszli. Świadkiem tego, że chcemy się dogada może być p. Aldnoa Święcka-Wiktorska, u którwej były przeprowadzane spotkania w gabinecie żeby porozmawiać. Tylko raz Tomek przyszedł i więcej nie miał niestety ochoty. Mieliśmy taka dziwną sprawę, chodziło o kartę wsoólpracy. Miał nam przesłać pokazać i wogóle. Powiedział przy Pani Aldonie, że oczywiscie zobaczymy ją, żebymśmy razem pracowali , przecież tez jestesmy tą DRM, tylko w trakcie rejestracji. No i teraz powiedział że nie dostaniemy tego na pewno”
              “Drzwi do nas są otwarte, cały czas trwa przyjmowanie do nas nowych członków ( oczywiście są odpoweidnie regulaminy, które mówią szczegółowo jakie warunki nalezy spełnić). Więc nie jest to tak że jesteśmy zamknięci - jeżeli ktoś chce, to zawsze może do nas dołąćzyć, zapraszamy” - mówi Tomasz Antosiak - “Jeżeli to będzie dobra współpraca na jasnych warunkach, to myślę że zarząd podejmie decyzję” dodaje, zapytany o współpracę między dwoma DRMami.
              Jak widać z dyskusji prowadzonych przez czytelników na internetowym forum gazety wyborczej działania planety młodych nie zawsze są postrzegane jako do końca “fair”. Jak widać, nie bezpodstawnie: “Jeżeli Krzysiek Maj występuje jako Młody Lubin i mówi: “jestem z małej organizacji ale jestem za tym, aby większe organizacje miały większą ilość głosów”, a na sali siedzi Planeta Młodych, której on jest działaczem, to wiadomo o co chodzi” - mówi Czeszejko. Reputacja przewodniczącego Maja nie przeszkadza jednak jego współracownikom: “To nie jest chyba jakiś bandyta, bo by siedział, nie?” - pyta Piotr Klukiewicz. “Reputacja to reputacja, a czyny to czyny. Nie jest ważne jake o kim krążą opowieści, jezeli coś się robi” - dodaje Łukasz Osiński. “Mam jednak powody sądzić, że Krzysztof Maj nie do końca chce realizować cele statutowe stowarzyszenia” - mówi Tomasz Czeszejko. - “Dolnośląska Rada Młodziezy będzie brała udział w rozdzielaniu publicznych pieniędzy i myślę, ze dlatego jest taką kością niezgody, a z drugiej strony łakomym kąskiem dla tych, którzy widzą swoje cele głównie w tym elemencie jej działalności. Muszę jednak zaznaczyć, i myślę ze dotyczy to nie tylko mojej rady, ze nei chcemy biernie siedzieć i czekać co nam “skapnie” z Urzędu Marszałkowskiego ale i pozyskiwać środki z innych źródeł,przede wszystkim z UE”
              • tomek854 Re: Fragment IV 10.12.05, 03:54
                Ten ostatni materiał jest po prostu roboczo posklejanymi fragmentami wypowiedzi po autoryzacji. Oczywiście byłby on skrócony, ma mnóstwo literówek i nie obejmuje spojrzeniem całej sprawy - co trzeba wziąć pod uwagę czytając go.


                -----------

                No masz no.logo. Zadowolony? smile
                  • no.logo Re: P.S. Jakby ktoś przypadkiem.. 10.12.05, 05:00
                    Poprzez te opary, co to mnie teraz otaczają, dostrzegłem w tej historii okrutny
                    smród. I aż mi się strasznie przykro zrobiło, że Uniwersytet Wrocławski stał
                    się dla niektórych tak cudowną maszynką do trzaskania $$$. No ale co tu można
                    zrobić? Jego Magnificencję Prof. Pacholskiego molestować w sprawie przekrętów
                    samorządowych? Nie wiem. Myślcie. Ja idę spać wink
                    • fermion 1wszy wpis... ale długi:) 10.12.05, 15:03
                      Dzień dobry!

                      Jestem nowy, ale z dobrym przybliżeniem można przyjąć, że trochę znam (czytam)
                      forum...jednak mam mało czasu i nie obiecuję, że się będę często odzywał....
                      ale tak jakoś przypadkiem trafiłem na to forum i przeczytałem tą opowieść Pana
                      Tomka854... tylko nie do końca zrozumiałem dlaczego to napisał...ponieważ
                      no.logo pytał o Pana Jacka a Pan Tomek854 napisał o wszystkim tylko nie o
                      nim.....ale nie wierzmy w spiskową teorię dziejów... Pan Tomek854 oczywiście
                      nie zna Jacka i nie starałby się opisać wszystkiego innego oprócz działalności
                      Jacka....-żartujęsmile

                      wracając do meritum
                      A więc, przytoczę trochę tego co się mówi w środowisku o Panu Jacku R.:

                      - rocznik ok. 1979, na 5roku politologii był kilka lat temu....(ok. wiosny
                      2003) w każdym razie w roku akademicki 2004/2005 był studentem 1 roku zaocznej
                      filozofii, na której (odziwo) dostał dziekankę (oczywiście podpisała mu to
                      zaprzyjaźniona Pani Prorektor – na szczęście dla UWr była)

                      - był przewodniczącym SS UWr od 2002r do jesieni 2005r (a może dalej jest?,
                      tylko mniej formalnieJ) przez ten czas nie zrobił w mojej opinii nic
                      pożytecznego dla studentów....za to np. nie lubi żeby ktokolwiek się
                      kontaktował lub cokolwiek wiedział o działaniach SS UWr ŕ
                      www.samorzad.uni.wroc.pl nie działa od 2,5 roku!!!

                      - zrobił dużo (za dużosmile) psedu wyjazdów dla zaprzyjaźnionych za pieniądze UWr,
                      Ci potem oczywiście głosowali na niego (tak jak on chciał) kiedy trza było....

                      - sfałszował wybory do SS UWr jesienią 2004r. ( co praktycznie orzekła komisja
                      senacka, jednak musiała zmienić zdanie po interwencji zaprzyjaźnionej ówczesnej
                      Pani Prorektor.

                      - NA SZCZĘŚCIE nie udało mu się wpłynąć na wybory rektorskie wiosną 2005r. (a
                      mało brakowało.... podejrzewam, że sam Jacek trochę „zawalił” bo się pochwalił
                      niepotrzebnie mediom, że wszyscy studenci głosowali na Panią prof. K.G. – a
                      wszystkich studentów było 40, a Pani prof. dostała ok.. 28 głosów, więc się
                      inni elektorzy nie mieli złudzeń, że ta Pani jest popierana wyłącznie przez
                      grupkę zaprzyjaźnionych studentów). Nie mówiąc o tym, że wpierw się
                      wypowiedział publicznie, że Pani prof. nie może ubiegać się o stanowisko
                      rektora, ponieważ nie jest tytularnym prof. -
                      • tomek854 Re: 1wszy wpis... ale długi:) 10.12.05, 15:58
                        > Jestem nowy, ale z dobrym przybliżeniem można przyjąć, że trochę znam (czytam)
                        > forum...jednak mam mało czasu i nie obiecuję, że się będę często odzywał....
                        > ale tak jakoś przypadkiem trafiłem na to forum i przeczytałem tą opowieść Pana
                        > Tomka854... tylko nie do końca zrozumiałem dlaczego to napisał...ponieważ
                        > no.logo pytał o Pana Jacka a Pan Tomek854 napisał o wszystkim tylko nie o
                        > nim.....ale nie wierzmy w spiskową teorię dziejów... Pan Tomek854 oczywiście
                        > nie zna Jacka i nie starałby się opisać wszystkiego innego oprócz działalności
                        > Jacka....-żartujęsmile

                        W sprawie juwenaliów akurat tyle mi wyszło. W drugim artykule już Jacek Rawecki miał coś do powiedzenia. W trzecim artykule (o DRMie) Rawecki akurat nie jest stroną w sprawie.

                        no logo chodzilo na pewno o ten artykuł, bo nigdy innego nie napisałem, z tym Raweckim to mu się pewnie pomyliło smile

                        > A więc, przytoczę trochę tego co się mówi w środowisku o Panu Jacku R.:

                        I tu mamy właśnie problem. Ja doskonale wiem, co "się mówi". Tylko że jak chcę napisać artykuł, to nie mogę napisać "w środowisku mówi się że to i tamto" (to że gazeta wyborcza tak robi, to nie znaczy, że ja uważam to za słuszne".

                        Jeżeli jesteś albo znasz osobę, ktora wie coś o przekrętach Raweckiego _i jest w stanie powiedzieć mi o tym pod nazwiskiem albo przedstawić jakieś dowody_ - proszę bardzo. NIestety wszyscy mi mówią "napisz o Raweckim, on tyle przewał robi" ale nikt mi nie chce tego powtórzyć na dyktafon...

                        >
                        > Większość z tych spraw jest oczywista dla zainteresowanych, nawet nie
                        > trzeba „udowadniać”, a jeśli by do tej listy dołożyć „działal
                        > ność” Pana Jacka,
                        > którą już trochę trudniej udowodnić (za to jest bardziej pikantna) opisane
                        > przez Tomka854 nieścisłości na linii kilku organizacji to pikuś.....

                        Właśnie niestety trzeba udowodnić. Obojętnie czy się chce o tym napisać, czy zgłosić do prokuratury.

                        > W następnym poście opisuję swoje uwagi do tekstu Pana Tomka854.

                        Czekam z niecierpliwością.
                        • fermion Re: 1wszy wpis... ale długi:) 10.12.05, 16:06
                          tomek854 napisał:

                          > no logo chodzilo na pewno o ten artykuł, bo nigdy innego nie napisałem, z tym
                          R
                          > aweckim to mu się pewnie pomyliło smile

                          Skoro tak twierdzisz....smile


                          > Jeżeli jesteś albo znasz osobę, ktora wie coś o przekrętach Raweckiego _i
                          jest
                          > w stanie powiedzieć mi o tym pod nazwiskiem albo przedstawić jakieś dowody_ -
                          p
                          > roszę bardzo. NIestety wszyscy mi mówią "napisz o Raweckim, on tyle przewał
                          rob
                          > i" ale nikt mi nie chce tego powtórzyć na dyktafon...

                          No o wyciągnij wnioski dlaczego....

                          > Właśnie niestety trzeba udowodnić. Obojętnie czy się chce o tym napisać, czy
                          zg
                          > łosić do prokuratury.

                          Jakby były tak ewidentne dowody to by chyba nawet zaprzyjaźniona (omamiona)
                          była Pani prorektor uwierzyła...ale SS UWr jest oszczędny w prowadzonej
                          dokumentacji...


                          > > W następnym poście opisuję swoje uwagi do tekstu Pana Tomka854.
                          > Czekam z niecierpliwością.

                          post już jestsmile! --> zatytułowany ciekawe

                          Kiedy ty i no.logo śpicie, pracujecie itp..?? tzn. podziwiam Waszą organizację
                          czasu, że znajdujecie tyle czasu na "forowanie"...

                          • no.logo Re: 1wszy wpis... ale długi:) 10.12.05, 16:14
                            > Kiedy ty i no.logo śpicie

                            Nie wiem jak tam Tomek, bo tak blisko się nie znamy wink, ale ta noc to było ekstremum. Nie spodziewajcie się, że no.logo - tak jak wczoraj - będzie tu hasał od 15 do 21, a potem o 5 rano... ja się lubię wysypiać smile
                          • tomek854 Re: 1wszy wpis... ale długi:) 10.12.05, 16:15
                            > Skoro tak twierdzisz....smile

                            No ja nie tylko twierdzę, ale i wiem, że nigdy nie napisałem niczego wyłącznie o Raweckim.

                            > No o wyciągnij wnioski dlaczego....

                            Ja chyba się domyslam kto Ty jesteś. Moje najbardziej irytujące żródło informacji. Marudzi mi tylko, że jestem stronniczy i mówi "napisz o tym i o tamtym", a jak się chcę coś zapytać, to mówi "powinieneś to wiedzieć" "ja ci tego nie powiem, no bo wiesz" albo zadaje irytujące zagadki wink

                            NIck też taki fizyczny...

                            > Kiedy ty i no.logo śpicie, pracujecie itp..?? tzn. podziwiam Waszą organizację
                            > czasu, że znajdujecie tyle czasu na "forowanie"...

                            Ja siedzę non stop przed komputerem - taka praca, a w wolnych chwilach dla odmóżdżenia forumuję. Teraz na przykład przygotowuję sobie seminarkę, a potem będę pisał do portalu...
                  • fermion ciekawe... 10.12.05, 15:04
                    TOMEK854:
                    „Zarejestrowani jesteśmy zarówno na Politechnice jak i na Uniwerku, stąd możemy
                    dostawać dofinansowanie na takiej samej zasadzie jak studenckie koło naukowe
                    czy NZS. Jest też Niezależne Stowarzyszenie Planeta Młodych”

                    O kurde a to jest nielegalne.... no to zamykamy NZS, ZSP, AZS, Else (Koło
                    Naukowe + StowarzyszenieJ)
                    I wiele wiele innych........Panie Tomku, sugerowanie, że to jest „złe”
                    niedoświadczonemu czytelnikowi jest nie fair wobec opisywanych.
                    TOMEK854:
                    :Tekst powisiał w portalu tylko kilka godzin, ponieważ ktoś się pomylił i
                    puścił wersję z nieautoryzowanymi wypowiedziami Tomka Sysły, któremu to się nie
                    spodobało. Pod tym pretekstem tekst został natychmiastowo wykasowany (ale ja
                    kasę dostałem). „

                    A to ciekawe... a nie dlatego, że artykuł już był trochę mniej jednostronny i
                    zbytnio oczerniał SS UWr ( Pana ?Jacka ?? ) ja bym się przychylał do tej
                    wersji....

                    TOMEK854:
                    „Sabat: Stowarzyszenie Uczelni Niepaństwowych "SUN" nie organizowało nic ze
                    Stowarzyszeniem "Planeta Młodych"oprócz święta studentów - Juwenalia 2003 , z
                    których to rozliczenia nigdy nie było.”

                    StandardJ Koleś nic nie robił przy projekcie, nie ma pojęcia o kosztach ani
                    zyskach/stratach, ale pewnie dostał (wg siebie) za małą pulę więc trzeba się
                    poskarżyć i skumać z kimś kto da więcej...
                    TOMEK854:
                    „Rawecki: To prawda! Oni te pieniądze przekazali na dzień przed naszym
                    spotkaniem! I na dodatek były to jakieś małe sumy,”

                    Co to znaczy małe sumy...małe w porównaniu do czego....
                    TOMEK854:
                    „Sysło: Była szansa dogadać się, i zorganizować wspólną imprezę, jednak górę
                    wzięły niesnaski osobiste.”

                    Jacek nie lubi Planety i wszystko rozwalił....

                    TOMEK854:
                    „Nieznany sprawca obkleja Wrocław plakatami o odwołaniu imprezy konkurencyjnej
                    dla Juwenaliów UWr.”

                    Jak to nieznany.... przecież to „tajemnica publiczna”J - Pan Jacek R. i jego
                    koledzy zrobili akcje niczym MW swoim przeciwnikom.....jakby dział młodzieżowy
                    i kwestura lepiej działały to podejrzewam, że dało by się nawet udowodnić, że
                    te „antyPlakaty” były drukowane za kasę UWr....
                    Mogę Panu no.logo wysłać na mail dlaczego sprawa ucichła na policji...., bo
                    obawiam się, że nawet niby anonimowość na forum i w ogóle....nie
                    pomoże....jakbym napisał co się na temat myśli w środowisku...
                    (PS. Tomek854 musi wiedzieć skoro rozpatrywał tą sprawę....)

                    TOMEK854:
                    ”Rawecki: Moim celem jest aby Planeta przestała działać na Uniwersytecie i aby
                    nie był utożsamiana z życiem studenckim.”

                    Dobrze, że się przyznał Pan J szkoda, że Jego celem nie jest (nie było) dbanie
                    o dobro studentów....

                    TOMEK854:
                    „Sabat: Uważam, że jeśli stowarzyszenie itp. ma pozwolenie na prowadzenie
                    działalności gospodarczej - to łączenie stanowisk w nim i w samorządach
                    studenckich jest nieprawidłowe.”

                    Ale ładnie ten Pan się wypowiadaJ no to ciekawe czemu Stowarzyszenie OPUS
                    MAGNUM (Jacek R. we władzach) brało udział w organizowaniu juwenaliów 2004 i
                    2005 i kilku innych imprez pod „przykrywką SS UWr? oczywiście przy ogromnej
                    pomocy jeżdżącego czarną prawie limuzyną Pana S..... oczywiście to stwierdzenie
                    do Pana Jacka się nie tyczy....? a swoją drogą to pokój samorządu UWr był
                    bardzo często odwiedzanym miejscem przez Pana S. Razem z Jackiem mieli (mają?)
                    tam praktycznie swoje prywatne biuro....

                    TOMEK854:
                    „Rawecki: Mnie różni to od nich, że dla nich Planeta jest źródłem utrzymania.”

                    Rozumiem, a dla tego Pana Samorząd UWr i jego Stowarzyszenie Opus Magnum.....

                    TOMEK854:
                    „Sysło: Jak ja bym chciał trzepać kasę, to założyłbym sobie prywatną firmę., a
                    nie działał w samorządzie, za co głownie obrywałem po uszach. To niewdzięczna
                    społeczna praca. Jedyna satysfakcja i to najważniejsza to zadowolenie, ze można
                    działać i realizowac swoje projekty. Trzeba byc niezlomnym idealista, to
                    podobno gatunek na wymarciu...”

                    Nic dodać nic ująć.... szkoda, że nawet ten co to mówi, sam tego nie stosuje..L

                    TOMEK854:
                    „Jednak z zupełnie innej strony zgłosił się do mnie piszący o tym samym
                    dziennikarz z "dorosłej" gazety
                    i zaproponował, żebyśmy zrobili ten tekst wspólnie. Nie mogłem sobie odmówić
                    takiej szansy na pokazanie mojego nazwiska w ogólnopolskim dzienniku tongue_out

                    Czyli M. Kokot nie załatwił Ci fuchy w wybiórczejJ.....

                    PS. DRM to raczej nudna sprawa....rozgrywka kilku „młodych” politykierów.....

                    Pozdrawiam
                    • tomek854 Re: ciekawe... 10.12.05, 16:11
                      > O kurde a to jest nielegalne.... no to zamykamy NZS, ZSP, AZS, Else (Koło
                      > Naukowe + StowarzyszenieJ)
                      > I wiele wiele innych........Panie Tomku, sugerowanie, że to jest „złe
                      > 221;
                      > niedoświadczonemu czytelnikowi jest nie fair wobec opisywanych.

                      Złe jest, jeżeli organizacja taka jest od razu powiązana niejasno ze stowarzyszeniami i firmami zarabiającymi pieniądze, bo wtedy pojawia się podejrzenie, że te pieniądze nie idą tam, gdzie powinne.

                      > A to ciekawe... a nie dlatego, że artykuł już był trochę mniej jednostronny i
                      > zbytnio oczerniał SS UWr ( Pana ?Jacka ?? ) ja bym się przychylał do tej
                      > wersji....

                      Napisałem co było pretekstem zniknięcia artykułu, a nie co było prawdziwym powodem.

                      > StandardJ Koleś nic nie robił przy projekcie, nie ma pojęcia o kosztach ani
                      > zyskach/stratach, ale pewnie dostał (wg siebie) za małą pulę więc trzeba się
                      > poskarżyć i skumać z kimś kto da więcej...

                      Chyba po to ma być rozliczenie, żeby każdy miał pojęcie o tym, jakie kwoty miały miejsce?

                      > Co to znaczy małe sumy...małe w porównaniu do czego....

                      Pytanie dobre do Raweckiego smile

                      > Jak to nieznany.... przecież to „tajemnica publiczna”J - Pan Jacek
                      > R. i jego
                      > koledzy zrobili akcje niczym MW swoim przeciwnikom.....jakby dział młodzieżowy
                      > i kwestura lepiej działały to podejrzewam, że dało by się nawet udowodnić, że
                      > te „antyPlakaty” były drukowane za kasę UWr....

                      Mi się niestety nie udało. A jak nie mam dowodu, nie mogę oskrarżać. Dlatego napisałem "nieznany". Skoro to tajemnica publiczna to i tak wszyscy wiedzą.

                      > Mogę Panu no.logo wysłać na mail dlaczego sprawa ucichła na policji...., bo
                      > obawiam się, że nawet niby anonimowość na forum i w ogóle....nie
                      > pomoże....jakbym napisał co się na temat myśli w środowisku...

                      A mogę ja też dostać takiego mejla?

                      > (PS. Tomek854 musi wiedzieć skoro rozpatrywał tą sprawę....)

                      Bo jak bym wiedział, to bym napisał. NIe mogę ogarnąć wszystkich wątków jeżeli oglądam sprawę z zewnątrz...

                      > Nic dodać nic ująć.... szkoda, że nawet ten co to mówi, sam tego nie stosuje..
                      O Artistiku to ja nic nie wiem. I nie szukałem, bo to akurat nie było w temacie.

                      Jeżeli chodzi o sprawę, to Tomek Sysło mówił najbardziej do rzeczy z nich wszystkich i jako jedyny chciał mi pomóc a nie namieszać.

                      > Czyli M. Kokot nie załatwił Ci fuchy w wybiórczejJ.....

                      NIgdy mi nie proponował ani ja się nie prosiłem.

                      W wyborczej nie chciałbym pracować, w życiu. Znam tam niektore osoby (nie tylko Kokota) pracujące obecnie i dawniej, poza tym mój brat siedzi w tym środowisku i stąd wiem jak to wygląda. Zapierdalanie za 600 złotych ryczałtu po 12 godzin dziennie i pisanie pod dyktando to nie jest to, co bym chciał w zyciu robić.
    • no.logo A ja mam pomysła... 10.12.05, 16:10
      Piszesz, Tomku, że potrzebne są dowody albo ludzie, którzy będą mówić pod nazwiskiem. Wydaje mi się, że zapominasz o trzecim sposobie.
      Dokumenty finansowe. One mówią często więcej i lepiej niż nawet najlepszy informator - trzeba tylko umieć je czytać. Bo myślę, że z ich zdobyciem nie powinno być problemów.
      Co prawda w dziennikarstwo już się raczej nie bawię, ale chętnie pomogę Ci, na ile będę potrafił, w pracy nad samorządem studenckim UWr. Może uda nam się napisać cos sensownego, może komuś tekst sprzedamy wink, może po prostu wrzucimy go tutaj na forum i pokażemy przynajmniej kilku osobom o co chodzi w tym jednym wielkim przekręcie...
      I co Pan na to, Panie Tomaszu? wink
      Fermionie - pisz co wiesz, nawet bez dowodów wink To forum bez cenzury, no i raczej ciężko będzie Cię podać do sądu jeśli zachowasz odrobinę ostrożności big_grin
      • tomek854 Re: A ja mam pomysła... 10.12.05, 16:17
        Wcale nie jest tak łatwo dostać się do dokumentów, o które nam chodzi. Wierz mi, że nie tylko ja próbowałem.

        No ale jeżeli masz jakieś dojścia, to czemu nie.

        Tylko mi się już po prostu nie bardzo chce...
        • no.logo Re: A ja mam pomysła... 10.12.05, 16:21
          Dokumenty:
          w tygodniu trochę połażę, pogadamy mailami

          Dojścia:
          mam pomysł na jak najbardziej oficjalne dojście

          Chcenie się:
          skądś to znam, ale akurat mam trochę wolnego czasu, no i nigdy nie lubiłem takich przekręciarzy, więc spróbuję namówić się, żeby mi się zechciało smile
          • fermion robi się ciekawie... 10.12.05, 16:40
            dobrze by było jakbyś dobrze znał Pati z młodzieżowego...tongue_out

            powodzenia, czekam na infosmile

            a swoją drogą to ciekawe czy przyjdzie tu ktoś się "bronić" a propo tego
            tematu??
    • no.logo Re: 1wszy wpis... ale długi:) 10.12.05, 16:41
      > czy no.logo
      > to wykłada(prowadzi zajęcia)na WPAiE ?

      Broń Cię Panie Boże i Wszyscy Święci! W zamierzchłych czasach, po zaliczeniu pierwszego roku prawa, przeniosłem się na zupełnie inne studia. Jak pokazały kolejne lata - z pożytkiem zarówno dla prawa, jak i dla no.logo smile
    • tomek854 Re: 1wszy wpis... ale długi:) 10.12.05, 17:01
      > a jak będziesz poruszał osobiste sprawy to sie nie będę z Tobą bawił! PANIAŁsmile

      A kto tu z Kokotem wyjechał po nazwisku?

      > A to Ty nie lubisz intrygujących zagadek??? tongue_out

      Intrygujące lubię. Irytujących nie lubię tongue_out
    • map4 Pytanie nie na temat. 05.01.06, 16:46
      Jak to jest z tą autoryzacją ?

      Pisząc tekst i umieszczając dla smaczku kilka wypowiedzi na temat jakiejś osoby:
      przesyła się jej cały tekst do autoryzacji, czy też jedynie fragment z jej
      wypowiedziami ?
    • rocco-siffredi Jacek Rawecki 23.01.06, 14:37
      miałem przyjemność się zetknąć z Panem Przewodniczącym Samorządu studenckiego
      wink
      wink
      wink
      podobno przewoda dohtorskiego otworzył
      wink
      a co się z Włodkiem dzieje?
      ehhhh
      chłopaki przekręciarze....
      • tomek854 Re: Jacek Rawecki 23.01.06, 20:36
        Włodek podobno jednak był za uczciwy, a że chciał gadać, to mu się załatwiło
        zniknięcie.

        I tu są dwie wersje zapewne grubo przesadzonych plotek: że wylądował u czubków
        na odwyku, bo mu ktoś coś podał i zadzwonił gdzie trzeba, oraz że mu załatwili
        dobrą pracę gdzieś w polsce.

        Pewnie zadna z nich nieprawdziwa, ale fakt faktem, że chłopiny już dawno nie widać.
    • tomek854 Re: Na życzenie no.logo: Co zniknęło z archiwum R 31.01.14, 04:09
      Odgrzebuję suchara w kontekście smrodów pojawiających się przy okazji organizacji ESK 2016... Od kiedy zobaczyłem kto został szefem z ramienia miasta to od razu wiedziałem, że będą jakieś smrody...

      Dla tych, którym się nie chce czytać: dawno, dawno temu w studenckim światku była taka afera z organizacją Planeta Młodych działającej na styku organizacji i samorządów studenckich. Smrodu tam było co nie miara, a Krzysztof Maj był jednym z głównych graczy.

      Powstało nawet parę tekstów na ten temat, i właśnie sobie przypomniałem ,że je tu wklejałem. Sprawa chyba była poważna, skoro koledzy Krzysztofa próbowali mnie przekupić proponując mi, początkującemu dziennikarzowi studenckiego magazynu, prowadzenie dobrze płatnych zajęć z dziennikarstwa na obozach integracyjnych dla pierwszoroczniaków... Potem wraz z dziennikarzem wrocławskiej Wyborczej mieliśmy zrobić z tego duży materiał.

      Nigdy nie zapomnę jak siedzieliśmy sobie na balkonie w redakcji i byliśmy świadkiem telefonu w którym ówże zadzwonił i wręcz zażądał żeby nas ustawić do pionu (znaczy mnie i dziennikarza Wyborczej). W sumie tekst nigdy się w Wyborczej nie ukazał...

      A ja sobie tak wtedy pomyślałem, że bohaterowie tego mojego tekstu który nigdy nie powstał to nie zginą, i że jeszcze będą robić karierę. I sobie tak śledze, gdzie pojawiają się takie nazwiska... Majowi na razie idzie najlepiej.
      • map4 Re: Na życzenie no.logo: Co zniknęło z archiwum R 31.01.14, 15:11
        tomek854 napisał:

        > A ja sobie tak wtedy pomyślałem, że bohaterowie tego mojego tekstu który nigdy
        > nie powstał to nie zginą, i że jeszcze będą robić karierę. I sobie tak śledze,
        > gdzie pojawiają się takie nazwiska... Majowi na razie idzie najlepiej.

        Polska to jest dziki kraj, jak któryś z ministrów Tuska stwierdzić raczył.
        Zdziwiłoby mnie, gdyby się coś w tej kwestii ostatnio zmieniło.
        • tomek854 Re: Na życzenie no.logo: Co zniknęło z archiwum R 31.01.14, 19:19
          Tak sobie jeszcze wczoraj pogmerałem i znalazłem kolegę z przeciwnej drużyny w moim artykule - wieczny student, politolog, filozof i co tam jeszcze okazał się wybornym kandydatem na dyrektora smile

          Najpierw za PiSu dyrygował AMW, potem trtochę się pokręcił jako jakiś tam asystant parlamentarzysty i wylądował na ciepłej posadce w KGHM... smile
          • map4 Re: Na życzenie no.logo: Co zniknęło z archiwum R 03.02.14, 16:55
            tomek854 napisał:

            > Tak sobie jeszcze wczoraj pogmerałem i znalazłem kolegę z przeciwnej drużyny w
            > moim artykule

            Kiedyś przepustką na salony było odpowiednie nazwisko odziedziczone po rodzicach ewentualnie odpowiednia małżonka. Potem na radzieckich czołgach zawitała elita kształcona w moskiewskiej centralnej szkole partyjnej a dzisiaj o przynależności do szlachty decyduje ilość spędzonych na styropianie nocy.

            A kto się bez pleców urodził, Tomku, temu pozostaje emigracja smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka