Dodaj do ulubionych

Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie!

25.12.05, 00:36
Obserwuj wątek
    • napoj.chmielowy Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 25.12.05, 00:41
      Teraz, dlaczego dobre żarcie:
      Tu każdy może zamówić sobie co chce
      (poniewż jest to Wrocław Bez Cenzury zapraszam nawet kanibali).
      Jedyny warunek: pełny przepis na potrawę powinien być dostarczony obsłudze
      barku. Dzisiaj polecamy drink PERFUMOWANY INTERES (70% WHISKY 30% ŻUBRÓWKI)
      • tsy Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 30.12.05, 15:21
        Marynowane winogrona (pyszne)

        Składniki:
        2 kg winogron (twarde, dojrzałe),
        150 ml octu 10 %,
        1/2 kg cukru,
        5-8 goździków,
        kawałek cynamonu,
        5 g soli
        Sposób wykonania:
        0.85 l wody zagotować pod przykryciem z przyprawami i cukrem, dodać ocet i znów
        zagotować. Umyte i osaczone grona włożyć do słoików i zalać zalewa. Pasteryzować
        15 min.

      • tsy Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 30.12.05, 15:26
        I coś bardziej konkretnego:

        Składniki:
        20 dag drobnego makronu (np.gwiazdki)
        5 dag boczku
        2 łyżki oleju
        1/2 cebuli
        1 marchewka
        1/2 gałązki selera naciowego
        2 łyzki zielonego groszku (może byc mrozony)
        11/2 l rosołu z kostki
        2 łyżki tartego sera
        posiekana natka pietruszki
        sól
        Wykonanie:
        Boczek, marchewkę, seler i cebulę drobno posiekać, udusić na tłuszczu na małym
        ogniu, aż warzywa staną się miękkie i przezroczyste. Dodać groszek posolić,
        przykryć pokrywką i dusić dalej około 10 minut. wlać gorący rosół i gotować
        dalszych 20 minut, wsypać makaron i dogotować około 10 minut.Posypać natką,
        dodać tarty ser i wymieszać.
      • napoj.chmielowy żeby było ciut ostrzej. 30.12.05, 23:07
        My kanibale
        Ciemne strony ludzkości
        Zjadłem moją żonę, ale nie tknąłem ani brzucha, ani piersi, bo były mi
        najbliższe - wyznał pewien romantyczny starzec z Kamerunu. Niestety, czy nam się
        to podoba, czy nie, historia uczy, że nasi przodkowie byli ludożercami.

        Ludzkie kości, ogryzane dla szpiku, zdają się leżeć pod gruzami wszystkich
        cywilizacji - to zdanie hiszpańskiego dominikanina Bartolomeo de Las Casasa,
        wielkiego obrońcy praw Indian, który uważał, że kanibalizm jest fazą rozwoju,
        przez którą przeszły wszystkie społeczeństwa, począwszy od starożytnej Grecji,
        Izraela, Kartaginy, Hiszpanii aż do czasów współczesnych. Michel Montaigne,
        francuski pisarz i filozof-humanista, jeden z czołowych przedstawicieli
        renesansu, w eseju "O ludożercach" porównywał moralność kanibali do hipokryzji
        Europejczyków, mordujących się nawzajem w licznych wojnach, na przekór zasadom
        religijnym, wzorcom kulturowym i etycznym. Przywoływał przykłady bestialskich
        tortur zadawanych przez Inkwizycję i dochodził do konkluzji, że moralność
        kanibali była być może nawet wyższa od moralności inkwizytorów... Kanibalizm w
        wielu kulturach był koniecznością, świętością, rytuałem i formą religii, do
        której nasza moralność zupełnie nie przystaje. Niektórzy antropolodzy wysuwali
        tezę, że rytualizacja - czyli zjadanie ludzkiego mięsa po to, by nas uświęciło -
        stawia niektóre formy kanibalizmu i kanibali na równi z ich współczesnymi
        odpowiednikami - wegetarianami czy frutarianami, ludźmi, którzy jedzą zdrowe
        potrawy dla samodoskonalenia, osiągnięcia duchowej wyższości lub zapewnienia
        sobie poczucia niewinności.

        Potrawa powszechna
        Wątki kanibalizmu - wystarczy przypomnieć mit o Kronosie pożerającym własne
        dzieci, dzieło tak poważne jak Biblia, czy tak niepoważne jak bajka o Jasiu i
        Małgosi - pojawiały się od zawsze w religiach, mitach i opowieściach. Zaś w
        realnych wykopaliskach archeologicznych znajdowano charakterystycznie rozłupane
        kości, które potwierdzały, że od początku dziejów zdarzało się nam zjadać
        naszych bliźnich. Pisali o tym zjawisku Arystoteles, Strabon, Herodot i
        Piliniusz. Od XVI wieku, kiedy na podbój świata ruszyły całe rzesze podróżników
        i misjonarzy, mamy relacje i pamiętniki pełne opisów kanibali, ich uczt i
        rytuałów. Źródła te nie zawsze uważane były za wiarygodne, ale badania
        archeologiczne i genetyczne w coraz większym stopniu je potwierdzają. Mutacje
        genetyczne uodporniające na chorobę prionową stwierdzono u około 4 proc.
        populacji. Na tej podstawie profesorowie Simon Mead i John Collinge z University
        College London wywnioskowali, że nasi przodkowie byli ludożercami. Najstarsze
        dowody kanibalizmu datują się już na 780 000 lat p.n.e. - w Hiszpanii znaleziono
        neolityczne stanowisko neandertalczyka, pełne porozwiercanych czaszek i
        tłuczonych ludzkich kości. Z pierwszych wydobywano mózg, z drugich - szpik.
        Podobne czaszki, pochodzące sprzed 160 tys. lat, znaleziono w Etiopii, ale także
        późniejsze na znacznie nam bliższych terenach Wielkiej Brytanii, Francji i
        Chorwacji. Na wyspach Fidżi, w Vunda odpadki gromadzono w jednym miejscu od 50
        roku p.n.e. aż do 1900 n.e. Nazbierała się imponująca góra śmieci, i gdy ok.
        1950 roku zaczął szperać w niej paleoantropolog E. W. Giford, ze zdumieniem
        odkrył, że po rybach najczęściej jedzonym tam kręgowcem był człowiek.
            • poloeschatolo żeby było ciut ostrzej - MURZYNIĄTKO A LA BOKASSA 31.12.05, 18:57
              napoj.chmielowy napisał:
              >
              > Jakieś szczegóły przepisu...

              Odtwarzam z pamięci przepis na murzyniątko a la Bokassa (dawne Cesarstwo
              Środkowoafrykańskie):

              Wziąć młode murzyniątko (nie starsze niż 6 miesięcy).
              Zagłodzić na śmierć (najlepiej z odwodnienia bo zostanie trochę tłuszczyku).

              Wziąć parę ananasów, śliwki suszone, rodzynki, daktyle, miód. Trochę orzeszków
              ziemnych i cebulę. Ocet balsamiczny. Może być też kłącze imbiru i główka
              czosnku. A także złoty sygnet (bez oczka). Sól i pieprz do smaku.

              Wyjąć płucka, serce i wątróbkę. Posiekać i udusić z cebulą i ananasem. Dodać
              wcześniej sparzone rodzynki i śliwki (można dodać nieco startego imbiru i
              wyciśniętego czosnku).
              Tak przygotowany farsz upchać i zaszyć brzuszek.

              Przygotować zaprawę (ocet balsamiczny z miodem i daktylami). Nasmarować całe
              ciałko. Na mały palec lewej rączki włożyć sygnet. Całość owinąć szczelnie liśćmi
              palmowymi (ewentualnie mogą być liście bananowca).

              Rozpalić ognisko (ze dwie godziny wcześniej) o średnicy 2 razy większej niż
              murzyniątko. Palić je tak aby powstało dużo węgla drzewnego.

              Jak już będzie wystarczająca ilość żaru wsadzić weń murzyniątko. Całkowicie.
              Piec je do miękkości około 2 godzin (ale tylko w żarze!!!). Po 1,5 godziny
              sprawdzić szpikulcem czy się równomiernie zapieka.

              Podawać na porcelanowym półmisku (np. Rosenthal). Przed rozpoczęciem konsumpcji
              podać aperitif. Może być zmrożone Campari z wódką. Złoty sygnet pozostawić do
              końca posiłku.

              Konsumować na jednym posiedzeniu. Odgrzewane murzyniątko staje się twarde.

              Jego Cesarska Mość
              Jean-Bédel Bokassa
                  • napoj.chmielowy Do Poleschatolo 05.01.06, 14:20
                    poloeschatolo napisała:

                    > hurysa1 napisała:
                    >
                    > > Won Bokassy z barku. Kanibalizm jest fe.
                    >
                    > w końcu Murzyniątko to też białko.
                    >
                    > Nie groźna kurza ślepota, opuchnięte nogi i wydęte brzuszki z hypoalbuminemii


                    Polo.
                    Przez te Twoje murzyniątko obroty barku strasznie spadły.
                      • napoj.chmielowy Re: Do Poleschatolo 05.01.06, 20:07
                        no.logo napisał:

                        > Nie chcę być monotematyczny... ale...
                        > Guinness raz!
                        >
                        Do Guinnessa polecam: Ptysie na ostro

                        Składniki na ok. 20 sztuk
                        Ciasto: 30 g masła, 75 g mąki, sól, 2-3 jaja ( w zależności od wielkości)
                        Na nadzienie: 4 jaja, 1/2 kostki masła, 1 łyżka przecieru pomidorowego, sól,
                        pieprz cayenne, 1 "grządka" rzeżuchy
                        Przygotować ciasto: w garnku zagotować 1/8 l wody z masłem i szczyptą soli,
                        mieszać, dopóki tłuszcz się nie rozpuści. Następnie na raz wsypać całą porcję
                        mąki i mieszać tak długo, aż utworzy się jedna kluska, a na spodzie garnka
                        powstanie cienka, biała warstwa. Garnek zdjąć z kuchenki i do gorącego ciasta
                        dodać jajo, wymieszać. Po ostudzeniu dodać kolejne jaja, dobrze wymieszać.
                        Powinno powstać błyszczące, trudne do rozerwania ciasto. Odstawić na 30 minut.
                        Piekarnik nagrzać do temp. 200 stopni. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i za
                        pomocą dwóch łyżeczek nakładać kulki z ciasta wielkości orzecha włoskiego. Piec
                        ok. 12 - 15 minut na złoty kolor. Ptysie zdjąć z blachy i natychmiast przeciąć
                        nożyczkami i pozostawić do ostygnięcia.
                        Jaja na nadzienie ugotować na twardo, spłukać zimną wodą, obrać i pokroić na
                        plasterki. Masło wymieszać widelcem z przecierem pomidorowym, przyprawić na
                        ostro solą, pieprzem i nałożyć do szprycki z końcówką w kształcie gwiazdki. Na
                        każdej dolnej połówce ptysia położyć plasterek jajka, wycisnąć kleks masła
                        pomidorowego. Ozdobić pęczkiem rzeżuchy. Górne połówki ptysiów nałożyć na
                        bakier, ułożyć na półmisku i zaraz podawać.
      • jochi Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 05.01.06, 21:16
        Poproszę Cuba Libre, od razu ze trzy, bo zaraz mnie cholera rozniesie. Mam
        przed nosem "wybitne" tłumaczenie zrobione przez kogoś, kto chyba pisał je pod
        wpływem i muszę je poprawić na cito. Może jak też będę pod lekkim wpływem,
        zrozumiem co ten człowiek za bzdury powypisywał.

        Potrzebne składniki:
        sok z połówki limonki,
        50 ml rumu,
        120 ml coli,
        lód
        szklanka

        Do szklanki proszę wrzucić lód (dla mnie 3 kostki), wlać rum, sok z cytryny i
        colę, nie mieszać i dostarczyć w szybkim tempie. Obędzie się bez mieszadałka i
        przystrojenia w postaci plasterka limonki.

        Dziękować kazali.
          • jochi Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 05.01.06, 22:17
            > Tylko to ma być Bacardi Carta Blanca, a nie jakiś czeski wynalazek!!!

            Myślałam, że to porządny lokal i że to jasne. smile (mam nadzieję, że w tym lokalu
            nie ma tabliczki "tych państwa nie obsługujemy" i poniżej zdjęć delikwentów, bo
            gdyby takowa była, to pewnie zaraz moja podobizna zostałaby dołączona)

            Jeśli nie ma B., to poproszę wytrawne czerwone wino, może być Montepulciano d'
            Abruzzo albo Pinot Noir. I już się wynoszę na wszelki wypadek. big_grin

            (przynajmniej przepis nie jest potrzebny, chociaż byłoby coś do doprecyzoania)

            • poloeschatolo Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 05.01.06, 23:50
              jochi napisała:

              > Jeśli nie ma B., to poproszę wytrawne czerwone wino, może być Montepulciano d'
              > Abruzzo albo Pinot Noir. I już się wynoszę na wszelki wypadek. big_grin
              >
              > (przynajmniej przepis nie jest potrzebny, chociaż byłoby coś do doprecyzoania)

              SZLACHETNY CZERWONY WYTRAWNY WYGRZANY SŁOŃCEM PRODUKT FERMENTACJI I LEŻAKOWANIA!

              TAK! TAK! TAK!
              • jochi Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 06.01.06, 09:11
                Nadziewany chleb - chyba ktoś trafił w gust moich kubków smakowych. big_grin

                poloeschatolo, smile niniejszym dodaję Cię do mojej prywatnej listy osób lubianych
                od pierwszego przeczytania (co oczywiście może się zmienić z biegiem czasu, ale
                obecnie dopisuję)

                Czy mogę jeszcze zamówić na 10:00 kawę z ekspresu, bez cukru i innych takich?
                Rachunek zapłacę przy najbliższym pobycie we Wrocławiu. big_grin
                  • napoj.chmielowy Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 06.01.06, 19:34
                    tsy napisał:

                    > Najdroższy drink w Umbaby (snobistyczny nocny klub w Londynie):
                    >
                    > Magie Noire


                    Do Magie Noire kuchnia poleca:
                    Szynkowe naleśniki z sałatką korniszonową
                    Przepis na 6 porcji
                    12 dużych plastrów gotowanej szynki, 6 jaj, 1 por, 6 malutkich korniszonów, 2
                    łyżki majonezu, 1 łyżka jogurtu naturalnego, sól, pieprz
                    Jaja ugotować na twardo, ostudzić, obrać, pokroić na połowy.
                    Białą część pora dokładnie umyć i pokroić na cieniutkie półplasterki, korniszony
                    - w plasterki. Majonez wymieszać z jogurtem i z pokrojonymi warzywami. Doprawić
                    solą i pieprzem.
                    Na plaster szynki położyć połówkę jajka, łyżkę sałatki założyć brzegi na górze i
                    spiąć wykałaczką. Układać na liściach sałaty.

                    • napoj.chmielowy Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 06.01.06, 23:38
                      jochi napisała:

                      > Nie wiem jaki gatunek preferuje Pani wink, ale wiem jaki ja big_grin - jak z ekspresu
                      > to ostatnio Lavazza, koniecznie z kardamonem, a po pracy z dodatkiem Baileys`a

                      SIE natychmiast robi! Gdyby przyjrzeć się swojemu odbiciu w tym, wytartym
                      rękawami wielu wysokim połysku baru...
                      • jochi Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 07.01.06, 11:19
                        >Gdyby przyjrzeć się swojemu odbiciu w tym, wytartym rękawami wielu wysokim
                        połysku baru...

                        Nie wiem czy dobrze mnie zrozumiałeś. "Pani" w zdaniu: "Nie wiem jaki gatunek
                        preferuje Pani wink, ale wiem jaki ja" nie miało oznaczać Ciebie (czyt.
                        napoju.chmielowego), bo wiem, że końcówki "-łem" świadczą o tym, że piszący
                        jest (bądź też chce być, bo w necie różnie bywa) płci męskiej. To zdanie miało
                        za zadanie przekazać, że nie lubię jak ktoś mi "paniuje" (szczególnie w
                        miejscach rozrywek intelektualnych). Oczywiście, jak to w komunikacji
                        internetowej bywa, zabrakło niewerbalnych środków przekazu, bo zazwyczaj to
                        zdanie wypowiedziane, jest w lot rozumiane.
                        Zakładam jeszcze, że Ty miałeś teraz coś innego na myśli i ja nie zrozumiałam
                        przekazu, ale nauczona latami spędzonymi w internecie, wolę od razu tłumaczyć
                        swoje stanowisko, żeby nieporozumienia nie narastały lawinowo, ponieważ takie
                        nawarstwianie źle się zazwyczaj kończy. smile

                        Za moment wychodzę ze zwierzakiem nad morze, ale po powrocie "wpadnę" tu na
                        herbatę z rumem, bo wygląda na to, że na dworze jest diabelnie zimno. Niestety
                        zwierzak ma obiecany spacer oraz spotkanie z "kumplami" i już się cieszy, więc
                        iść musimy - nawet w największą śnieżycę. big_grin
        • napoj.chmielowy Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 05.01.06, 23:08
          Poproszę Cuba Libre

          Do Cuba Libre kuchnia poleca:

          Nadziewany chleb
          Składniki na ok. 30 kromek
          100 g margaryny, 3 małe topione serki, po 1 łyżeczce łagodnej i ostrej
          musztardy, 2 ugotowane na twardo jaja, 100 g sera żółtego, 100 g szynki
          gotowanej, 1 średni ogórek konserwowy, 1 łyżka siekanej natki, długa bułka
          (bagietka, wrocławska)
          Margarynę i serki wymieszać z musztardą. Jaja podzielić na połówki, żółtka
          przetrzeć przez sito. Białko, ogórek, ser i szynkę pokroić w kostkę, wszystko
          wymieszać z masą serową i posiekaną natką, przyprawić na ostro solą i pieprzem.
          Bułkę przekroić na pół, ostrym, długim nożem usunąć miąższ, nałożyć farsz. Bułkę
          owinąć w folię aluminiową i wstawić do lodówki na co najmniej 2 godziny.
          Następnie pokroić bardzo ostrym nożem.
    • napoj.chmielowy Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 28.12.05, 00:21
      Kuchnia poleca (może nie jest to najlepsze na zagrychę, ale damy będą zachwycone)

      Naleśniki Siostry Joanny:

      Tak, nalesniki mozna jesc na tysiac mozliwych sposobow. Moim ulubionym i jednym
      z najprostszych sa nalesniki po islandzku (podpatrzone u znajomej Islandki): do
      ciasta nalesnikowego dodaje sie bardzo duzo mielonego cynamonu, az nalesniki sa
      ciemnobrazowe i je sie je z sokiem cytrynowym i brazowym cukrem (jak w Anglii).


        • hurysa1 Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 30.12.05, 01:33
          Nie jadłam, ale brzmi dobrze:
          "Omdlały Imam" Drukuj E-mail


          4 bakłażany
          4 cebule
          300 g pomidorów
          4 łyżki oleju
          ząbek czosnku
          gałka muszkatołowa
          sól, pieprz

          Pokrojoną na cienkie plastry cebulę lekko zarumienić w 2 łyżkach oleju, dodać
          roztarty czosnek i pokrojone w kostkę pomidory, przyprawy i dusić. Bakłażany ze
          skórką włożyć do gotującej się wody i nie dopuszczając do wrzenia trzymać w
          wodzie ok. 8 min. Odcedzić, ostudzić, naciąć wzdłuż, nie rozcinając do końca. Do
          bakłażanów nałożyć 1/3 farszu, włożyć do naczynia żaroodpornego, obłożyć
          pozostałym farszem i polać resztą oleju. Zapiekać ok. 90 min. Podawać na zimno
          lub na gorąco.
    • brezly Przepisy z rewizjonstycznej przyprawy piernikowej 09.01.06, 11:08
      BreslYowa kupila niedawno (tu w de.,) przyprawe do piernikow. W opakowaniu
      znalazla ulotke z przepisami, wsrod ktorych wyrozniaja sie Legnicka Bomba
      (Liegnitzer Bombe), torunskie Katharinki oraz wschodniopruski tort sylwestrowy.
      Czy jestescie zaniteresowani lokalnie_patriotycznie Bomba Legnicka, zaczyna sie
      przepis od pol kilo miodu i tyluz rodzynek?
            • brezly Re: Przepisy z rewizjonistycznej przyprawy pierni 09.01.06, 16:40
              Spoleczenstwo pozna, tylko nie mam do tych przepisow na tyle rewizjonistycznego
              sentymentu zeby je do pracy nosic. Wiec je nadam z domowego komputera i wtedy
              spoleczenstwo pozna. Chby ze spoleczenstwo glosowalo na prawdziwych piastowskich
              Polakow, milosnikow wywlaszczenia gorali narciarzom, to wtedy lepiej niech nie
              czyta bo mu moze zylka wyjsc i apopleksji dostac, boc to w koncu receptury Czai
              i Hupki, czyli pogrobowcowe.
              • napoj.chmielowy Re: Przepisy z rewizjonistycznej przyprawy pierni 09.01.06, 19:23
                brezly napisał:

                > Spoleczenstwo pozna, tylko nie mam do tych przepisow na tyle rewizjonistycznego
                > sentymentu zeby je do pracy nosic. Wiec je nadam z domowego komputera i wtedy
                > spoleczenstwo pozna. Chby ze spoleczenstwo glosowalo na prawdziwych piastowskic
                > h
                > Polakow, milosnikow wywlaszczenia gorali narciarzom, to wtedy lepiej niech nie
                > czyta bo mu moze zylka wyjsc i apopleksji dostac, boc to w koncu receptury Czai
                > i Hupki, czyli pogrobowcowe.

                Czyli "Czajne Hubkowe pierniczki" - w sam raz do barku. Dzięki z góry!
                    • brezly Re: Przepisy z rewizjonistycznej przyprawy pierni 10.01.06, 11:23
                      Sie bym obawial tak pisac. Sam bym sie pienil jakby mi takie kto podal smile) Moze
                      jeszcze zaopatrzec w takie arogancko-emigranckie "nie wiem czy to u was jest",
                      co?smile)) Jakby potem wyszlo ze to jest kandyzowana skorka cytrynowa (tak
                      przeciez charakterstyczny element kuchni legnickiej) to bym wyszedl na ....
                      (wlasciwe wpisac).

                      Trza uwazac z takimi sukkadami. Kolege jak pracowal w USA to pracowy
                      Brazylijczyk dwa miesiace weekend w weekend na "kiedys tam" zapraszal na
                      slomianowdowcowa uczte, na ktora miala sie skaldc jakas brazyliska specjalnosc,
                      jedyna w swoim rodzaju. Ino ze to takie pracochlonne bylo jak i wyjatkowo
                      brazylijskie, za to no niebo w gebie, w zyciu czegos takiego nie jadles. No,
                      wiec musial mocno nadrabiac mina ten moj koles, ja w trzecim miesiacu wreszcie
                      dostal te golabki (s sensie ryz z miesem w lisc zawijany).
                      • jochi Re: Przepisy z rewizjonistycznej przyprawy pierni 10.01.06, 12:40
                        O widzisz, to ciekawe, bo pod nazwą sukkada to ja znam kandyzowaną (lub w tzw.
                        lukrze) skórkę cytrynową lub pomarańczową(!) i... galaretkę w cukrze w tychże
                        smakach.

                        A "Arogancko-nieemigrancko" jakiś czas temu, po okresie używania głównie języka
                        niemieckiego, poszłam w Polsce na zakupy i miałam kupić m.in. koperek.
                        Wszystko szło dobrze, tylko zapomniałam słowo "koperek" po polsku - w głowie
                        siedziało mi to słówko po niemiecku. Poprosiłam o pomidory, włoszczyznę i coś
                        tam, zastanawiając się cały czas jak do diabła po polsku nazywa się to coś, o
                        co mi chodzi. Nie przypomniałam sobie, więc wypaliłam z uśmiechem numer 5: "i
                        zielone coś, co wkraja się do zupy, ale nie pietruszka". Sprzedawczyni zaczęła
                        się śmiać i wtedy dopiero przypomniało mi się, że to zielone to koperek. big_grin
                        • brezly Re: Przepisy z rewizjonistycznej przyprawy pierni 10.01.06, 13:40
                          No toc wlasnie pisze ze wyszlo ze to kandyzowana skorka cytrynowasmile. Znaczy ze
                          ja sie dowiedzialem. Golabki po brazylijsku nie nazywaly sie sukkada, nie to
                          chcialem powiedziec smile)
                          Nie moglem wiedziec ze ktos wie to, czego ja nie wiedzac nie wyobrazalem sobie
                          zeby ktos inny wiedziec mogl, co jest przejawem pewnej arogancji niby, ale
                          mialem dobre intencje smile)
                          • jochi Re: Przepisy z rewizjonistycznej przyprawy pierni 10.01.06, 13:54
                            big_grin Nie zrozumieliśmy się - ja się zdziwiłam tym, że to tylko "kandyzowana
                            skorka cytrynowa", bo dla mnie i cytrynowa i pomarańczowa i co zabawniejsze
                            również rodzaj galaretki (cytrynowej lub pomarańczowej) w cukrze i
                            podejrzewałam, że do tych bomb ma być sukkada-galaretka_w_cukrze a nie skórka.


                            • brezly Re: Przepisy z rewizjonistycznej przyprawy pierni 10.01.06, 14:27
                              AAa, to zbilas mnie z pantalyku i terza juz nie jestem pewny. Z google.de
                              wychodzilo mi ze skorka cytrynowa, ale to moze byc sztuczne ograniczenie sztuki
                              piernikarskiej. Podam wiec w przepisie ze trzeba wziac sukkade i odesle do
                              powyzszego materialu pomocniczego, nadajac ze pojecie sukkady wzbudza
                              kontrowersje smile I ze szkola wschodniobaltycka jest tu w sporze z ograniczona
                              definicja zachodniobaltyckiej.

                              Mnie to wogole brzmi jak nazwa japonskiego lotniskowca z okresu Drugiej Wojny
                              Swiatowej, ta Sukkada.
                              • jochi Re: Przepisy z rewizjonistycznej przyprawy pierni 10.01.06, 14:56
                                Wzięłam się za szukanie i zobacz co znalazłam:
                                www.legnica.net.pl/index.php?legnica=bomby
                                Ciekawe czy "Twój" przepis będzie wariantem 4.

                                I jeszcze coś: www.smet.be/products.php?gr=2&subgr=6&subsubgr=69&lng=de
                                tu na dole po prawej jest zdjęcie czegoś, co jest podpisane jako "Sukkada halbe
                                Früchte" tylko za diabła nie wiem połówki jakiego owocu są na tym zdjęciu
                                (jedno jest pewne: ani cytryny, ani pomarańczy)
                                • brezly Re: Przepisy z rewizjonistycznej przyprawy pierni 10.01.06, 15:25
                                  Tak mi cos wyglada ze toto rewizjonistyczne to jest wersja 2.

                                  No wiesz, w belgijskim niemieckim to moze oznaczac cos innego smile Zwlaszcza jak
                                  to jest frankofonski belgijski niemiecki. Rewizjonsityczna sukkada ma byc w
                                  kostkach, wiec to nie moga byc cale owoce.

                                  Ale przy okazji nadam wam inny przepis na cos slodkiego do herbaty/kawy.
                                  Receptura jest dunska, nazywa sie to "brunsviger kage" i z Brunszwikiem nie ma
                                  nic wspolnego.

                                  Ciasto:
                                  25 g drozdzy
                                  2 dl. mleka
                                  2 jajka
                                  200 g masla
                                  500 g maka ( 10 dl )
                                  75 g cukier ( ¾ dl )

                                  Polewa/wypelnienie:
                                  200 g masla
                                  200 g brun farin ( 3½ dl ) (Brun farine to po prostu cukier brazowy)
                                  2 lyzeczki cynamonu

                                  Zamieszac drozdze w letnim mleku. Dodac pozostale
                                  skladnki i wyrobic ciasto. Zostawic do wyrosniecia pod
                                  przykryciem na godzine. Zwalkowac ciasto i uformowac w
                                  cos (prostokat, niekoniecznie) o grubosci pol centymetra.
                                  Polozyc na papierze do pieczenia na blasze do pieczenia.
                                  Utrzec polewe i posmarowac nia ciasto. Piec 20 minut w 200 C.

                                  Jesc wielkimi kawalami jeszcze cieple do kawy, najlepiej
                                  w polowie listopada.
                                  • brezly Bomba rewizjonistów 10.01.06, 19:10
                                    125 masła, 500 g miodu, 125 g cukru, 4 jajka, 250 g sukkady (patrz dyskusja
                                    wyzej o definicji sukkady) w ksotkach drobnych, 250 g rodzynek, 750 g mąki, 15 g
                                    sody do pieczenia i jedna łyżeczka przyprway pirenikowej firmy co napisała te
                                    instrukcję.
                                    Polewa czekoladowa.

                                    Masło, miód, cukier zagrzać i ochłodzic. Jaja wbic,2/3 maki i wszystkie specjały
                                    zmieszać i ciasto sformować. Sodke w letniej wodzie zabełtac z reszta mąki i
                                    dalej nie pisza co, trzeba sie domyslac. Do formy okrągłej toto na 10 cm grube.
                                    180 C i godzine piec, w mniejszej formie 30 minut.
                                    Mozna rozciąc na pół, posmarować marmoladą, złozyc, oblać czekoladą, okrzyk
                                    rewizjonistyczny wydać i na spotkanaich ziomków genissować.
    • map4 Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 12.01.06, 18:01
      Radler.

      Radler, czyli z bawarska "kolarz" jest próbą pogodzenia konieczności zgaszenia
      pragnienia (co za określenie) po jeździe na rowerze z koniecznością powrotu w
      jakimtakim stanie do domu. Bierze się więc piwo, dolewa tak pomiędzy 1/3 a 1/2
      lemoniady cytrynowej (każdemu według potrzeb) i wypija toto duszkiem.

      Działa (szczególnie, jeśli się jest już dobrze spoconym)lepiej niż wszystkie
      isostary razem wzięte i nadaje się nawet dla osób niecierpiących smaku alkoholu.
      W radlerze można również niestety dowolnie ukrywać wady wybranego gatunku piwa,
      więc w knajpie radzę uważać.

      Często widuję, jak rodzice zamawiają toto w knajpach dzieciom do obiadu.
    • napoj.chmielowy Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 12.01.06, 23:52
      Zapomniałem o przepisie.

      Składniki
      2 nóżki wieprzowe, 2 nóżki cielęce, kurze udko, włoszczyzna, 3 cebule, 3-4 ząbki
      czosnku, liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego, sól, pieprz, białko,
      cytryna, natka pietruszki

      Sposób przyrządzania

      Nóżki oczyścić, sparzyć, zalać dwoma litrami wody, dodać oczyszczoną i obraną
      włoszczyznę i przyprawy (bez czosnku). Gotować na małym ogniu 3-4 godz. Gdy
      nóżki będą prawie miękkie, włożyć udko. Pod koniec gotowania dodać czosnek
      przeciśnięty przez praskę. Miękkie mięso wyjąć z garnka. Wywar przecedzić, dodać
      sok z cytryny, sklarować białkiem, przecedzić przez gęste płótno. Powinno
      pozostać około litra płynu (w razie potrzeby wywar odparować). Mięso bardzo
      starannie oddzielić od kości, pokroić w paseczki, ułożyć w salaterce lub
      mniejszych naczyniach, zalać zimnym wywarem, zastudzić. Galaretkę wyłożyć na
      półmisek, udekorować cytryną i natką pietruszki. Do polania podać sok z cytryny
      lub ocet winny. Zimne nóżki znakomicie smakują również z sosem chrzanowym lub
      tatarskim. (100 g - 155 kcal).
      • napoj.chmielowy Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 16.01.06, 16:54
        Dzisiaj (w związku z narastającym mrozem} barek poleca:

        Kołduny litewskie:

        Składniki:
        * po 20 dag pieczeni baraniej i polędwicy wołowej
        * cebula
        * masło
        * 2 łyżki rosołu
        * sól, pieprz, majeranek

        Ciasto:
        * 20 dag mąki
        * jajko
        * woda
        * sól

        Wykonanie:

        Z mięsa usunąć żyły i usiekać drobno tasakiem (w ostateczności można przemleć
        mięso w maszynce, jednak wówczas wyciska się cały sok). Drobno posiekać, albo
        zetrzeć na tarce sparzoną cebulę i zasmażyć z masłem na patelni. Cebulę dodać do
        mięsa, dodać także trochę soli, pieprzu, łyżeczkę majeranku i całą masę dobrze
        wyrobić na miseczce, dodając 2 łyżki rosołu, aby nie była zbyt gęsta (masa
        jednak nie może być także zbyt płynna). Przygotować ciasto na pierogi, zrobić z
        niego pierożki nadziewane przygotowaną masą mięsną, zalepić mocno brzegi, aby
        podczas gotowania się nie otworzyły, wrzucić na wrzącą słoną wodę i gotować, aż
        wypłyną na wierzch. Kołduny można serwować w rosole lub "na sucho" - polane
        podduszoną na patelni cebulką.
    • napoj.chmielowy Co nam dają Arabowie? 21.02.06, 02:00
      Nie tylko zderzenie cywilizacji, ale i smakołyki
      Na przykład:

      Składniki:
      1 ćwiartka kurczaka (z udkiem), włoszczyzna, 1 cebula, 2 łyżki ryżu, 1 jajko, 1
      żółtko, 1 łyżeczka suszonej mięty, pęczek natki pietruszki, 300 ml naturalnego
      jogurtu, sól, pieprz.

      Przepis:
      Mięso i obraną włoszczyznę zalać ok 1,5 l zimnej wody, dodać łyżeczkę soli.
      Podgrzać do wrzenia, gotować do miękkości mięsa. Ryż ugotować na miękko w dużej
      ilości lekko osolonej wody, odcedzić. Rosół przecedzić. Mięso obrać z kości,
      zemleć razem z cebulą, wymieszać z ryżem, dodać roztrzepane jajko, wymieszać.
      Masa powinna być gęsta jak ciasto na kluski. Gdyby okazała się zbyt rzadka -
      zagęścić tartą bułeczką, dodać miętę, przyprawić do smaku solą i pieprzem.
      Formować kulki wielkości włoskiego orzecha. Każdą obtoczyć w posiekanej natce.
      Rosól podgrzać do wrzenia. Wrzucić pulpeciki, gotować 15 min, pulpeciki
      przełożyć do wazy lub rozłożyć na talerzach. Jogurt ubić z żółtkiem, intensywnie
      mieszając dodać po jednej 5 łyżeczek gorącego rosołu, połączyć z resztą rosołu,
      zupę doprawiać solą i pieprzem. Zalać pulpeciki.
        • napoj.chmielowy Re: antyarabska prowokacja!!! 22.02.06, 10:15
          poloeschatolo napisała:

          > co w tym zestawie robi włoszczyzna?
          > chcesz powtórki z Benghazi?
          >
          > a do tego groźny drób!!!
          >
          > wolałbym grilowaną baraninę lub młodą kózkę (od biedy może być kozie mleko)

          Oczywiście zaraz coś znajdę. Kuchnia arabska jest bardzo bogata. Oto Al Kotban
          Składniki
          ok. 80 dag mięsa wołowego lub baraniego.

          MARYNATA:
          - 1 szkl. oleju lub oliwy z oliwek,
          - 2 łyżeczki natki,drobniutko posiekanej,
          - 1 cebula utarta na tarce,
          - 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki,
          - 3-4 ząbki czosnku,drobniutko posiekanego,
          - 1 łyżeczka mielonego kminku,
          - 1 szklanka soku z cytryny,
          - 1 łyżeczka czarnego pieprzu.

          Pryepis
          Mięso pokroić w małe plastry (3x6 cm), rozbić tłuczkiem na dosyć cienko.
          Składniki marynaty wymieszać, włożyć do niej mięso i macerować przez noc (ok.
          12 godzin).
          Następnie wyjąć kawałki mięsa i zwinąć w ścisłe wałeczki, nabić na szpikulce do
          grillowania, po kilka na każdy. Upiec na średnim ogniu na grillu węglowym lub
          na mocno rozgrzanej patelni grillowej przez ok. 8-10 min, od czasu do czasu
          przewracając i malując marynatą.
          Podawać z podpłomykami lub chlebkiem Pita oraz z sosem, np. harissa lub tahini.

          • napoj.chmielowy Uzupełnienie 22.02.06, 10:20
            Harissa - ostra przyprawa arabska mająca konsystencję pasty. Sporządza się ją z
            różnych odmian papryki, czosnku i kolendry, które rozciera się z oliwą.

            Sos tahini

            Składniki
            - 3 łyżki stołowe ziaren sezamu utarte z masłem,
            - 4 ząbki czosnku,
            - sól,
            - sok z dwóch cytryn (6 łyżeczek),
            - 2 łyżki wody,
            - 3 łyżki oliwy z oliwek.

            Przepis
            Składniki zmiksować na jednolitą masę.


          • jochi Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 09.03.06, 20:11
            Witam. Ja tak z kurtuazyjna wizytą. ;0
            Jedno duże zimne piwo - tylko bez soku i słomki, bardzo proszę, bo to by mnie
            dobiło ostatecznie.

            PS. Dobrze wiedzieć, że nawet w oparach absurdu można odnaleźć drogę do
            barku... choćby wirtualnego. smile
            • hurysa1 Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 10.03.06, 13:10
              Fajnie, że wpadłaś Jochi. Może chwilę pogadamy. Siedzę tu już dość długo -
              melissa mi wystygła, Piwko poszedł na zaplecze włączyć muzykę, ale ani muzyki
              nie włączył ani nie wrócił. Tu czas płynie wolno, ale za oknem widać to białe,
              które nie chce się stopić.
                    • hurysa1 Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 10.03.06, 16:12
                      jochi napisała:

                      > Tak sobie ostatnio myślałam, że życie bez uwiązania do telefonu komórkowego,
                      > musi być piękne...

                      To chyba zależy od tego czy więcej dzwonisz czy też więcej dzwonią do Ciebie.
                      Telefon to jest takie przerwanie sprzętowe - zmienia kontekst życia. Poruszałaś
                      się w jakimiś kierunku, a nagle okazuje się, że trzeba w jakimiś innym bo
                      odezwał się dzwonek. Na szczęście to przerwanie jest maskowalne (telefon można
                      wyłączyć).
                      • no.logo Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 10.03.06, 16:24
                        Barman - ziółka dla hurysy, lampka wina dla jochi i butelka Jamesona dla no.logo smile

                        A propos komórki: wczoraj się przeraziłem. Wyjechałem z domu i zapomniałem wziąć ze sobą.
                        Strasznie mi się spieszyło, więc już nie wracałem, ale przez kilka godzin czułem się jakby mi ktoś rękę
                        obciął... Porażka...
                        Za to w niedzielę, na drugim dniu Biegu Piastów widziałem na trasie kolesia - zawodnika, który dzwonił
                        do rodziny z pozdrowieniami big_grin
          • arek5001 Re: Czy jest jakaś tradycyjna potrawa noworoczna? 05.01.07, 13:46
            Poncz Sylwestrowo-karnawałowy z wina.
            Jest to tradycyjny napój, którym zwykle żegnamy stary, a witamy nowy rok. Jeden
            funt cukru porąbać w kawałki, otrzeć o skórkę z paru pomarańcz i cytryn, nalać 1
            litr lekkiego francuskiego lub reńskiego wina, pół litra mocnego białego araku,
            wcisnąć sok z pomarańcz z cytryn do smaku, a zagotowawszy wlać do specjalnej
            wazy od ponczu i podać bardzo gorący do stoły. Potem w miarę potrzeby nalać w
            małe wysokie szklaneczki, a komu poncz jest za silny, można rozpuściś gorącą wodą.
          • arek5001 Re: Czy jest jakaś tradycyjna potrawa noworoczna? 05.01.07, 13:58
            Lub

            Tani kruszon dla pań podczas tańca.
            Dwa litry stołowego wina, półfunta cukru miałkiego, 3 skrajane w talarki
            pomarańcze, lub filiżanka świeżych poziomek i dwa syfony wody sodowej wlać na
            potłuczony w kawałki lód i zamieszać w kryształowym dzbanie..

            KROSZON (BOWLE)

            Kruszon jest bardzo orzeźwiającym mrożonym napojem, zarówno w dnie upalne,
            jakoteż i podawany wśród tańca. Przyrządzać go mozna z najrozmaitszych win
            białych począwszy od lekkiego stołowego, aż do wykwintnych kruszonów z wina
            francuskiego i szampana. Dodaje się do niego różna owoce, stosownie do pory
            roku, jak: poziomki, truskawki, morele, brzoskwinie, ananas i pomarańcze krajane
            w talarki. Do zapachu wlewa się zwykle do kruszona kieliszek konjaku lub
            kirschu, albo likieru Marachino, Abricotine etc.
        • napoj.chmielowy Re: Czy jest jakaś tradycyjna potrawa noworoczna? 31.12.06, 16:14
          Potrawy zależą od stylu przyjęcia, Na przyjęciach bardziej wódczanych -
          różnorakie zakąski zimne i gorące (rolmopsy, śledź w śmietanie, sałatka
          żydowska, tatar, jajka faszerowane, bulion z żółtkiem, barszczyk, bigos). Na
          przyjęciach bardziej winnych tradycja dopiero się tworzy, ale nejlepsze są
          koreczki serowe i ciasta (wbrew utartym poglądom sery do win słodkich i
          półsłodkich, ciasta do wytrawnych i półwytrawnych aby był kontrast smaków).
    • napoj.chmielowy Nudno za tym barem. 21.03.06, 21:38
      Ogródek PRL czasami odwiedzam, ale wydaje mi się, że właściciele są cieniasami -
      nazwali knajpę prowokacyjnie i spoczęli na laurach licząc na reklamę przez
      takich palantów jak "konserwatyści młodzi". A trzeba inaczej:

      a) Drink "Pięść Stalina"
      b) Omlet "Magadan"
      c) Coctail "Rakowiecka"
      d) Deser "Tajemnica Towarzysza Tomasza"

      i temu podobne

      Po za tym puszczać Polskie Kroniki Filmowe i płytę mojej kapeli
      prch.hopto.org
    • poloeschatolo Re: Barek.Bardzo przytulny. Dobre żarcie! 26.09.06, 23:49
      drogi napoju ćwierć chmielowy

      w czwartek (28.09) o 14.00 w TVP3 "kolaudacja" (piszę w cudzysłowie bo taką
      dostałem wiadomość) filmu p.t. "Relikty polodowcowe" w którym jesteś jedną z
      głównych postaci (jako pch).
      Powinieneś się pojawić razem z resztą pch by sprostować wszelkie konfabulacje
      realizatora. Będą VW Käfer i jeszcze inni ważni panowie. Jest okazja by
      przyłożyć im laczem.
      Polecam się z transportem (do gazu).

      potrójne (w tym momencie) brandy (forma dowodu wdzięczności)

      p.s.
      załatwił bym to osobiście ale nie ma cię w domu albo nie odbierasz telefonu!
              • napoj.chmielowy Re: Piwko bywasz tu jeszcze? 30.10.06, 17:31
                rita78 napisała:

                > wyszedles dwa dni temu a ja czekam tu nadal
                > co z ta setka i sledzikiemsmile?

                Jest "Siwucha" i rolmopsy:

                Składniki:

                8 płatów śledziowych,
                8 małych korniszonów,
                2 cebule,
                łyżka musztardy,
                łyżka kaparów,
                sok z 3 cytryn,
                kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego,
                kilka gałązek natki pietruszki,
                szczypta cukru,
                pieprz mielony,
                Do dekoracji:
                natka pietruszki,
                kapary.

                Sposób przyrządzania:

                Śledzie spraw i mocz przez kilka godzin. Możesz też użyć gotowych płatów
                śledziowych.
                Cebule obierz, jedną pokrój w talarki, drugą posiekaj, po czym
                wymieszaj z musztardą i szczyptą pieprzu. Mieszanką smaruj płaty śledziowe, na
                środku układaj korniszony. Zwiń ruloniki, zepnij wykałaczkami.
                Sok z cytryny zagotuj z taką samą ilością wody, talarkami cebuli,
                ziarnami pieprzu, ziela angielskiego i szczyptą cukru. Śledzie ułóż w słoju,
                zalej wystudzoną zalewą i odstaw w chłodne miejsce. Marynuj 2-3 dni.
                Po wyjęciu na półmisek udekoruj kaparami oraz natką.