Dodaj do ulubionych

Dyżury lekarskie (kklement)

03.01.06, 09:36
Tak mi przyszło do głowy a'propos Twojego wątku: dlaczego dyżury lekarskie trwają tak długo? 24 godziny.

Ja wiem, ze w większości sytuacji możesz się przekimać czy coś, ale przecież może zdarzyć się, że będziesz miał opór roboty i co wtedy? Ja bym wolał nie być badanym przez lekarza, ktory jest od 20 godzin na nogach, tak jak się nie pozwala kierowcom na jazdę 20 h non stop...

Dlaczego lekarze nie mają normalnych dyżurów (np. 12 godzinnych)?

Z tego co wiem, to samo chyba dotyczy strażaków, ale oni jakoś tak mają, że jak jadą na akcję to potem są podmieniani czy coś...
Obserwuj wątek
    • map4 Re: Dyżury lekarskie (kklement) 03.01.06, 18:00
      tomek854 napisał:

      > Ja wiem, ze w większości sytuacji możesz się przekimać czy coś, ale przecież
      > może zdarzyć się, że będziesz miał opór roboty i co wtedy? Ja bym wolał nie
      > być badanym przez lekarza, ktory jest od 20 godzin na nogach, tak jak się nie
      > pozwala kierowcom na jazdę 20 h non stop...

      Któraś z instytucji europejskich (Trybunał Praw Człowieka chyba) zdecydowała
      ostatnio, że czas dyżuru jest czasem pracy. A czas pracy w tygodniu jest
      ograniczony.

      > Dlaczego lekarze nie mają normalnych dyżurów (np. 12 godzinnych)?

      Dyżur 12 godzinny jest też nienormalny. Wyobraź sobie, że zgłaszasz się do
      chirurga po ośmiogodzinnym krwawym zabiegu - z rozpędu wytnie Ci polipa w nosie
      dobierając się do niego rektalnie smile
    • kklement Re: Dyżury lekarskie (kklement) 03.01.06, 22:23
      Zdziwisz się pewnie jak Ci powiem, że w większości szpitali po takim 24-
      godzinnym dyżurze lekarz ... musi nadal pracować ! Tak, dyżur się kończy o 7:00
      czy 8:00, ale lekarzowi nie wolno iść do domu. Z reguły nie musi odbębnić całej
      dniówki, ale w niektórych co bardziej opresyjnych miejscach ( np. w szpitalu na
      Kamieńskiego ) musi siedzieć całe 8 godzin. Co daje 32 godziny w pracy. Chore.
      Na szczęście w moim szpitalu panuje luz i po dyżurze udaje mi się przespać ze
      dwie godziny przed pracą w przychodni.

      Wynika to z tego, że w Polsce dyżury nie są traktowane jako cześć etatu, ale
      jako dodatkowa fucha. Zdecydowana większość z nas tych fuch ma zresztą więcej,
      bo trudo wyżyć za 1000 PLN, które mniej więcej płacą szpitale za etat. Płacą za
      to pacjenci, bo kofeina do pewnego momentu odpędza sen, ale o wiele słabiej
      poprawia koncentrację uwagi i jasność myślenia, płacą nasi bliscy ( moja żona
      ciągle się żali, że po powrocie z pracy nie chcę z nią rozmawiać, a ja po
      kilkunastu godzinach pracy już nie mam na to siły - rozmowa wręcz boli ),
      czasem płacimy my sami wypaleniem, depresją, rozpadem małżeństwa ( prawie norma
      w mojej branży ), wypadkami, gdy zasypiamy za kierownicą jadąc z jednej pracy
      do drugiej ( tak zginął parę lat temu najmłodszy neurochirurg w Polsce,
      pracujący za grosze w szpitalu w Wałbrzychu ).
      • tomek854 Re: Dyżury lekarskie (kklement) 04.01.06, 03:23
        no właśnie. Jak kierowca sobie przekręci tarczkę tachografu o kilkanaście minut to on lub jego pracodawca płacą grube kary. A lekarze?

        Chory ten kraj.

        Z drugiej jednak strony - mój brat pracował kiedyś w prywatnej służbie zdrowia. Był to najgorętszy okres strajków anestezjologów. Potrzebowali jednego. warunki: praca pn-pt 8-15, mieszkanie sluzbowe w kurorcie z oplatami, 5000

        Ogloszenie w prasie lokalnej - nic

        Oglosznie w prasie regionalnej - nic

        Ogloszenie w prasie ogolnopolskiej - przyjechal jeden, bo akurat byl na nartach. Pomarudzil, pomarudzil, i powiedzial "wie pan, to moze jak moj szpital w bydgoszczy zbankrutuje to ja do pana zadzwonie". Brat prywatnie zapytal go ile wyciaga a on mowi "pensja 1000, dyzury 1200 wdziecznosc pacjentow ok 5000" (moze cos pomylilem, ale mniej wiecej takie proporcje).

        W koncu zatrudnili lekarzy z Rosji, za 1700 zlotych. i wtedy okregowa izba lekarska takie oburzenie wyrazila, ze masakra...

        I to jest drugi koniec tej patologii...

        Z trzeciej strony - gdyby lekarze czuli sie odpowiedzialni za swoja prace moze nie pracowali by az tyle - bo przeciez to wieksze prawdopodobienstwo bledu... Ale sie nie boja, bo tak naprawde lekarzowi mozna skoczyc - i to trzecia strona tego wielowymiarowego medalu

        Z czwartej strony - jakby wszyscy lekarze sie postawili i poszli powybijac pare szyb w Wawce - tak jak gornicy - zaraz by sie pieniadze znalazly. Moze tedy droga?
      • hurysa1 Re: Dyżury lekarskie (kklement) 05.01.06, 00:36
        Problem jest szerszy. W absurdalny sposób jest zorganizowana praca w różnych
        dziedzinach życia społecznego. Przyczyną jest BEZPŁACOCIE (również przyczyną
        bezrobocia - z każdych dwóch etatów ludzi wytwarzających dobra materialne lub
        dobra kultury możnaby utworzyć trzy... gdyby wystarczyło pracować na etacie).
        Lekarze i ich dyżury to jeden z przykładów.
        • napoj.chmielowy Re: Dyżury lekarskie (kklement) 07.01.06, 00:22
          hurysa1 napisała:

          > Problem jest szerszy. W absurdalny sposób jest zorganizowana praca w różnych
          > dziedzinach życia społecznego. Przyczyną jest BEZPŁACOCIE (również przyczyną
          > bezrobocia - z każdych dwóch etatów ludzi wytwarzających dobra materialne lub
          > dobra kultury możnaby utworzyć trzy... gdyby wystarczyło pracować na etacie).
          > Lekarze i ich dyżury to jeden z przykładów.

          Hurysko przestań. Ja jestem zmęczony i idę napić się piwa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka