map4
10.04.06, 15:37
Podobno zanosi się na to, że Silvio Berlusconi, dotychczasowy premier Włoch
będzie musiał zwolnić zajmowane przez siebie stanowisko.
Nie powiem, żebym się nie cieszył, bo to zawsze o jednego tyrana w Europie mniej.
Zastanawia mnie generalnie dająca się ostatnio chyba zauważyć w Europie
tendencja do amerykanizacji modelu politycznego. Nie tylko przecież we
Włoszech partie łączą się w koalicje aby razem wygrywać wybory.
Wzorem USA wyborca europejski coraz częściej staje przed problemem braku
wyboru, bo albo jedni, albo drudzy, albo wrzucić pustą kartkę...
Wydaje mi się, że siłą polityczną Europy była kiedyś jej różnorodność. Można
było wybierać spośród socjalistów, konserwatystów, ekologów, liberałów,
republikanów, komunistów czasami nawet ...
Co jest ? Globalizacja polityki skutkiem globalizacji gospodarki ?
No i co ja mam teraz zrobić, jeśli jednocześnie jestem zielony, w sprawach
szkolnictwa, infrastruktury czy służby zdrowia jestem socjalistą, gospodarką
powinno się zarządzać według mnie liberalnie a w sprawach armii/obronności
mówię jednym głosem z republikańskimi jastrzębiami domagającymi się jednej,
zawodowej, zdolnej do globalnego ataku prewencyjnego (także przeciw USA) armii
Europy ?
To na kogo mam głosować ? W końcu trochę moich przekonań znajduję w
obiecankach jednej koalicji, trochę u ich przeciwników a reszta moich
kontrowersyjnych poglądów została przez partyjnych strategów wycięta w ramach
programu niezrażania do siebie niezdecydowanych wyborców.
Do urny mogę zaś zaledwie wrzucić jeden głos ...
A jak wzruszam ramionami i zostaję w domu, to imperium moherowych beretów
kontratakuje ...
Ki diabeł ?