Dodaj do ulubionych

Czytelnia.

28.08.07, 08:19
Bardzo ciekawy artykuł. Analiza pochodzenia idei IV RP i tego co się z tą ideą
stało w praktyce politycznej PIS.
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=254&year=2007&nrw=177&art=710
Obserwuj wątek
    • sztuk6mistrz I ty wytropisz cybercenzora - fragm.tekst 29.08.07, 10:50
      Efekt śledztwa dziennikarskiego: Lech Wałęsa nie sięgnął do korzeni sztucznej trawy

      Kibicuję Koteckiej - czas na zmiany w TVP", "Do TVP w końcu trafiają
      profesjonaliści i ludzie znający się na tej robocie zamiast ludzi z
      radiokomitetu", "Patrycja Kotecka to świetna dziennikarka i niezły menedżer.
      Trafiony wybór!!!!!" - tak internauci na forum Press.pl walczyli w obronie
      honoru wicedyrektor Agencji Informacyjnej TVP Patrycji Koteckiej, bliskiej
      przyjaciółki ministra Ziobry, którą "Press" przedstawił jako politruka nasłanego
      przez PiS do telewizji dla cenzurowania materiałów informacyjnych. Wszystkie
      broniące Koteckiej wpisy pojawiły się w ciągu kilkudziesięciu minut.
      Podobieństwo stylistyczne między nimi nie było przypadkowe - szybko okazało się,
      że pochodziły z komputerów służbowych podwładnych ministra Ziobry, bliskiego
      przyjaciela redaktor Koteckiej.

      Podwładni szybko przyznali się do swojego autorstwa i twierdzili, że nikt ich
      nie zmuszał do obrony bliskiej przyjaciółki szefa - zrobili to sami, z własnej
      inicjatywy, w zdyscyplinowanym, zgodnym działaniu, na służbowych komputerach,
      mając do tego pełne prawo. Co do tego nie ma żadnej wątpliwości - każdy ma prawo
      dyskutować w internecie na służbowym komputerze, jeśli tylko szef mu tego nie
      zabrania, ale z punktu widzenia public relations wyrządzili jednak przyjaciółce
      szefa niedźwiedzią cyberprzysługę.

      link do całości:
      www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4433159.html
    • tsy Ogląd z zewnąrz. 29.08.07, 20:30
      "Kapitalizm nie zawali się od tego, że prezes będzie zarabiał 50 razy, a nie
      5000 razy więcej od zwykłego pracownika."

      To cytat z wywiadu, który można znaleźć tutaj:
      lewica.pl/?id=14526
    • tsy Re: Czytelnia. 02.09.07, 21:33
      Cytat:
      Polityk najpierw musi być skuteczny. To, co wie albo jakie ma emocje, to jest
      rzecz dalece mniej istotna. Pisał niedawno o tym Jerzy Szacki. Populizm to też
      umiejętność. Jeśli brak tej umiejętności odsuwa możliwość realizacji korzystnych
      projektów, to staje się to ułomnością. Co z tego, że wykrzyczymy swoje racje?
      Eksponujemy tylko swój egocentryzm. Przecież ten naród i to państwo, nasz naród
      i nasze państwo, znalazły się w okienku transferowym. Europa gdzieś tak od
      czasów pokoju westfalskiego rozwija się daleko od nas, a dziś jest okazja,
      pierwsza od 20 pokoleń, by zniwelować różnicę poziomów. Do tego potrzeba
      otwartości umysłów, czyli czegoś zupełnie przeciwstawnego temu, co jest
      paradygmatem polskiej edukacji. Rodzinnej, szkolnej, kościelnej i w ogóle
      społecznej edukacji. Otwartość na innych, na nową wiedzę, na własne myśli,
      uwolnienie się od lęków w podążaniu za własnymi myślami, kreatywność - to
      wszystko jest warunkiem sukcesu. Indywidualnego i zbiorowego. Pytając o własny
      wybór tego, co akurat chcieliby zrobić młodzi, wchodzący dopiero w życie ludzie,
      słyszę w odpowiedzi, że to i owo, po czym następuje sakramentalne "czy nie?".
      Tak jakby szukali potwierdzenia własnych wyborów. Pytam: "Słuchaj, co chciałabyś
      dziś wieczorem robić?". Słyszę odpowiedź: "Może poszlibyśmy do kina. Czy nie?".
      Pytam: "Na co miałbyś ochotę na kolację?". Słyszę: "Może byśmy zjedli kanapki z
      łososiem. Czy nie?". Nie ma żadnego "czy nie"! Nie może go być! Informując o
      swoim wyborze, możesz postawić ewentualnie większy albo mniejszy znak zapytania,
      ale nie: "czy nie"! My jesteśmy kulturowo jakoś poskręcani w sobie, niepewni
      swoich własnych racji, swoich mózgów. Albo wręcz przeciwnie - tępo chamscy. To
      bardzo będzie nam utrudniać modernizację. Tymczasem imperatywem naszego rozwoju
      w globalnej wiosce jest ekskluzywność. Czyli lotność myśli. Odwaga kreatywności.
      Pytając się za każdym razem, gdy coś wymyślimy, "czy nie?" - przegramy szansę

      link:
      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=254&year=2007&nrw=178&art=722
    • hurysa1 Przyczyny utraty suwerenności. 07.09.07, 16:16
      Link:
      prawica.net/node/8342
      Fragment:
      Ten niewielki wycinek polskiej samorządności dedykuję wszystkim tym, którzy
      zagrożenia suwerenności naszego kraju dopatrują się w działaniach nieżyczliwych
      Polakom sąsiadów, przedstawicieli innych ras czy religii.
    • censorship Do szkoły. 20.09.07, 09:19
      Wszyscy, którzy muszą czytać określone programem nauczania książki powinni
      zajrzeć tu:
      wolnelektury.pl/
      Nie będą tracić pieniędzy lub czasu na chodzenie do biblioteki.
    • hurysa1 The shock doctrine 22.09.07, 08:51
      Fragment nowej książki autorki "No logo" - "The shock doctrine: the rise of
      disaster capitalism" jest dostępny tu:
      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209&ShowArticleId=61226#czytaj_dalej
    • napoj.chmielowy Sprawa wierszyków 04.10.07, 20:36
      W historii tego forum pojawiało się mnóstwo fajnych wierszyków. Postanowiłem
      wydobyć je z objęć bazy danych Agory. Nie wszystkie mi się udało. Jeżeli ktoś
      potrafi odnaleźć te zagubione proszę o umieszczanie ich w czytelni.
        • napoj.chmielowy Trybicon. 04.10.07, 20:39
          Hej,kroczy Lenard,niczym cysarz,
          Duma niezmierna go rozdęła,
          Bo Lenard dzisiaj ma wernisaż,
          Bo dziś wystawia swoje dzieła.
          Ze wszech stron cisną się ciekawi,
          Wszędzie "Wólczanek" lśnią mankiety.
          "Ciekawe,co też On wystawi?" -
          Interesują się KOBIETY.
          Tłum recenzentów wzrokiem zgłębia
          Obrazy mistrza,poczem szczerze
          Się cieszysurprised,jest jarzębiak
          W butelkach po Courvasierze!"
          Koledzy snują się jak neptki,
          Bowiem ZAZDROŚCI CZERW ICH TOCZY.
          Plastyczne krecą się adeptki
          I DO LENARDA ROBIĄ OCZY.
          ......
          (A.Waligórski)
          • napoj.chmielowy Poemat o Marku Heppenerze. 04.10.07, 20:41
            Jedzie Marek na rowerze
            jedzie mu się po cholerze
            już dojechał do ratusza
            nic na nikim nie wymusza
            lecz z uśmiechem godnym króla
            nad kulturą się rozczula

            bo to miasto kiedyś miało
            rój artystów (rój to mało)
            dzisiaj robią w ateemie
            (tak upadło ludzkie plemię)
            z polecenia jakichś mend
            pracują na product placement

            bo z naszego miasta doorsy
            grały kiedyś nie dla forsy
            dziś koncert sponsorowany
            przez produktów, mać, reklamy
            a publiczność to konsument
            dziewięć na dół, dwa w rozumie

            bo poeci z tego miasta
            pili bimber a nie piasta
            gdy padali na trotuar
            pan bóg muzą ich otulał
            i rzucali wiersz na ściany
            nie slogany do reklamy

            i tak w myśli swych ruczaju
            nad upadkiem obyczaju,
            nad tym...brakiem zrozumienia
            (bo ja józek, a ty gienia)
            zadumany myśli Marek
            (jakby stanął mu zegarek)

            zegar stanął i wciąż stoi
            Marek swoje myśli doi
            rozwiązuje ten dylemat
            była przeszłość już jej nie ma
            i o ile się nie myle
            gdzieś zniknęły tamte chwile

            nagle czas ruszył z kopyta
            idzie świta znakomita
            panie dzwonią brylantami
            wymachują wachlarzami
            a panowie u ich boku
            mają w oczach wielki spokój

            lecz ten spokój jest pozorny
            pozorny jest krok dostojny
            a w ich sercach wielka troska
            bo nagle istota boska
            przybyła im do ratusza
            i nie wiedzą jak się ruszać

            czują że wbrew swojej racji
            mogą ulec degradacji
            tak! do poziomu penera
            z woli Marka Happenera
            jest to postać tajemnicza
            ma, przynajmniej, dwa oblicza

            jedno - ojca łagodnego
            a to drugie - surowego
            niby jest, lecz trochę z boku
            wojnę niesie czy też pokój?
            już nic na to nie poradzą
            lud głosował, Marek - władzą

            czas by bankiet przygotować
            nową władzę ufetować
            poznać lepiej, rękę ścisnąć
            i w pamięci się odcisnąć
            może ze mną by zataniczył?
            niejedna, tej myśli niańczy

            w pewnej knajpie przy ratuszu
            lepiej nie nadstawiać uszu
            bo spiskują tam elity
            pomysł mają znakomity
            plotki, kłamstwa, pomówienia
            ot, jak Marka w błoto zmieniać

            snują plany tak złowieszcze
            jakich nie widziano jeszcze
            jak tu by z wybrańca ludu
            zrobić lepki kawał brudu
            jakby tu przechytrzyć Marka
            gdzie jest w jego gardzie szparka

            najważniejszy głośno rzecze
            odetniemy mu zaplecze
            trzeba sprawdzić w ipeenie
            co on robił - ten odmieniec
            może jest na jakiejś liście
            wtedy przegrał, oczywiście

            pogrzebali w tych papierach
            a tu nic - jasna cholera!
            gostek czysty jak lelija
            z teczki już nie będzie kija
            nawet coś wygląda na to
            że ten gość to jest bohater

            te papiery dobrze schować
            coś innego sprokurować
            cios, uderzenie totalne
            w jego życie seksualne
            to na pewno da wyniki
            popsuje mu statystki

            do burdelu go zwabimy
            piękny filmik nakręcimy
            jak się dupcy tam z dziwkami
            najlepiej ukrainkami
            potem dobrze to zmontować
            w internecie publikować

            gdy tak swoje spiski snują
            papierami wymachują
            rozważają różne ciosy
            szwindel, kłamstwo i donosy
            Marek wietrząc taką zdradę
            zwołuje sztabu naradę

            pierwszy przybył pan w lektyce
            ten co pieprzne lubi wice
            kolejarz był drugim gościem
            byłby pierwszy lecz na moście
            tuż za uniwersytetem
            ktoś przewrócił go na beton

            i skopaliby sztabowca
            lecz moc Marka go podniosła
            dała siłę centryfugi
            że uciekli jeden z drugim
            na kraj świata albo dalej
            w każdym razie w obce kraje

            trzeci - gość o wielu nickach
            poznawalny po ajpikach
            znany z krótkich wypowiedzi
            w których sens nie zawsze siedzi
            w radio-taxi wsiadł pod domem
            teraz tkwi w korku znajomym

            sytuacja beznadziejna
            wokół ludzka menażeria
            siedzi w puszkach swych zamknięta
            trochę zła a trochę śnięta
            oj, karetka na sygnale
            też się nie porusza wcale

            wtedy gość o wielu nickach
            (poznawalny po ajpikach)
            do kierowcy głośno rzecze
            masz pieniądze, weź człowiecze
            ja tam dalej pójdę pieszo
            pieszo chodzą co się spieszą

            gorzej ma sztabowiec czwarta
            całe życie nie ma farta
            to ją mąż nagle porzuci
            a to z porzucenia wróci
            dziecko płacze gotowanie
            i do sztabu znów wezwanie

            zapukała do sąsiadki
            niepotrzebne długie gadki
            sprawa znana od stuleci
            możesz popilnować dzieci?
            ubrała czarny pulower
            no i wsiadła na swój rower

            i jak zwykle miała pecha
            nie mogła daleko jechać
            małe szkiełko na jej drodze
            uszkodziło koło srodze
            to z powodu pijanicy -
            - zbił butelkę na ulicy

            czy też dotrze na zebranie
            sam zadaję to pytanie
            ale o odpowiedź trudno
            gdy wciąż na ulicach brudno
            jak nie szkło to kał od psiny
            mogą zmienić plan dziewczyny

            piątym był faszysta śliczny
            śliczny bo ekologiczny
            hodował dwa duże koty
            w pracy często miał kłopoty
            właśnie mierzył poziom pyłu
            gdy ktoś klepnął go od tyłu


            musisz jechć, mówi facet
            ja dokończę twoją pracę
            widzę że jest pyłu dużo
            te wskaźniki żle nam wróżą
            gdy będziemy dalej śmiecić
            w śmieciach zdechną nasze dzieci

            do akcji rusza Joanna
            żadna taka stara panna
            co lubuje sie w moherze
            nie chce iść na bal w operze,
            tylko na narade bieży
            coś Markowi sie należy


            na przystanku długo czeka.
            kurczę, tramwaj nie przyjechał
            chce skorzystać z autobusu,
            ale on też wypadł z kursu
            marzyć o taksówkach rzecznych,
            metrze, rikszach jest zbytecznym

            zawracaniem sobie głowy,
            chociaż projekt jest gotowy
            tak się dużo o tym pisze
            wreszcie dzwonek rozdarł ciszę
            jedzie trójka, więc wsiadamy
            cóż, że biletu nie mamy


            czas nas goni, Marek czeka
            trasa będzie niedaleka
            a tu horror, dwa kanary
            inkasują szmal od Klary,
            koleżanki z pracy Rycha
            niezła z tego wyjdzie kicha,

            jak mnie złapią, myśli Aśka
            i... pomogła jej zdrowaśka.
            tramwaj stanął, wyskoczyła,
            dalej pieszo już ruszyła
            na naradę sztabu Marka,
            Happenera, czyli Skwarka.

            gdy sztabowcy się spóźniali
            Marek z Panem w szachy grali
            błyskotliwe te gambity
            mecz po prostu znakomity
            znakomite są riposty
            i pułapki niczym osty


            w jednej fincie finta druga
            potem przerwa (trochę długa)
            Pan po głowie się podrapał
            i do walki stracił zapał
            że się poddał - bez znaczenia
            mat był w czterech poruszeniach


            wtem Kolejarz wpadł zdyszany
            - o mało by mnie na glany
            tutaj, zaraz, na tym moście
            o wizję lokalną proście
            bo policji jest za mało
            chuliganów trzeba pałą

            koleś lekko przestraszony
            bije w w bardzo głośne dzwony
            zemsty pragnie, bić po twarzach
            to się nie powinno zdarzać
            bo dobrze czyli bezsprzecznie
            po śródmieściu iść bezpiecznie

            w mieście musi byc bezpiecznie
            lecz telefon bezskutecznie
            dzwonił, dzwonił, dzwonił, dzwonił
            policjantów nikt nie gonił
            by wykazać swoją wenę™
            rekrutowali Marzenę

            bo potrzebni są agenci
            i w towarzyskiej agencji
            Marzena lubiła te sprawy
            dla forsy nie dla zabawy
            a ten dodatkowy grosik
            mógł pogrubić troszkę trzosik

            za tym wszystkim był ukryty
            elit pomysł znakomity
            tych co to w tej restauracji
            o Marka kompromitacji
            przy kolacji spiskowali
            to oni Marzenę wybrali

            Marzena, seksowna lalka
            ma usidlić tego Marka
            rozkochać go i w wyniku
            zagrać w jednym z nim filmiku
            bo widoczne części rodne
            dla szantażu są wygodne

            jakaż to stajnia Augiasza
            to miasto, ta chluba nasza!
            na szczęście ekipa Marka
            do boju zbiera sie w szrankach
            Pan, Kolejar, Wielonick,
            Joanna w srebrzystej zbroi

            i Tajemnicza Dziewczyna,
            Ekolog z butelka wina
            z Markiem "Wspaniała Siódemka"
            przed wyzwaniami nie pęka
            pieśń się baje, czas ucieka,
            heroiczna walka czeka
            • napoj.chmielowy Premier podsumował rok swoich rządów. 04.10.07, 20:43
              Samochwała w kącie stała,
              I tak rok podsumowała:

              Zdolny jestem niesłychanie.
              Mam na świecie poważanie.
              W kraju - same osiągnięcia,
              Dłuższe życie (od poczęcia)

              Koalicja? - Wzór współpracy,
              Z Sejmu dumni są Rodacy.
              Rząd najlepszy od półwiecza,
              Skupił się na wielkich rzeczach.

              Kompetentni ministrowie,
              Każdy poseł - ideowiec.
              Z zasadami jak husaria,
              Bóg,Ojczyzna,Honor(aria).

              Dla Narodu - becikowe,
              Nowy Peron we Włoszczowie.
              Lepiej żyje się rodzinom,
              (Jednej mamie i dwóm synom)

              Okno na świat - otworzone,
              Turystyka - w jedną stronę.
              Lepsza praca, wyższa płaca,
              (zwłaszcza jeśli ktoś nie wraca)

              Gospodarka rozpędzona,
              Są mieszkania (trzy z miliona)
              Jest kilometr autostrady,
              Ład moralny i zasady.

              Politycznej wzrost kultury,
              (Nurt plebejski, przykład z góry).
              Nie ma WSI (choć jeszcze trochę
              A zrobimy wszędzie wiochę).

              Cały naród żyje w zgodzie,
              IPN - i po narodzie.
              CBA - udane akcje,
              Super MEN - co rusz atrakcje.

              W szkołach nie ma już Darwina,
              Będzie dryl i dyscyplina.
              Nie podskoczy żaden gieroj!,
              Tolerancja nie ma! Zero!

              Żadnych gejów, Ferdydurek,
              Jest amnestia i mundurek.
              Wolność słowa i pluralizm,
              (Bo rządzących wolno chwalić)

              Jest religia na maturze,
              Wierny lud na Jasnej Górze.
              Nie rozumnie tylko Unia:
              Rząd z Warszawy czy z Torunia.

              Krótko mówiąc rok udany!!
              Tylko Naród do... wymiany.

              • napoj.chmielowy Oda do mściwości 04.10.07, 20:45
                bez pęt bez słuchu nieposłuszne ludy
                mściwosci dodaj mi skrzydeł
                niech nad własnym wzlecę krajem
                w rajską dziedzinę ułudy
                tam gdzie spiski tworzą cudy
                wuesi potrząsa światem
                i obleka w lęków ciemne malowidła

                niechaj kto niedoświadczony
                wznosząc swe oczy wobec własnych marzeń
                stanie na baczność całkiem porażony
                i tak widzi świat wydarzeń
                jak widok mu narzucony
                mściwości ty nad poziomy
                wylatuj a okiem stolca
                spisków całe ogromy
                przeniknij z końca do końca

                patrz na dół kędy wieczna mgła zaciemia
                obszar gnuśności zalany odmętem
                to ziemia
                patrz jak nad jej wody trupie
                Wzbił się jakiś szpieg w skorupie.
                jest sterowany poprzez wraże siły
                goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
                to się wzbija, to w głąb wali
                nie lgnie do niego fala, ani on do fali
                z obcych stolic nasłuchuje rozkazu
                niby był w wodzie a jest całkiem suchy
                to wykształciuchy

                mściwości tobie nektar żywota
                natenczas słodki gdy z innymi dzielę
                serca niebieskie poi moją zemstę
                kiedy je razem nić powiąże z błota
                razem mściwi przyjaciele
                w naszych więzieniach są liczne cele
                jednością silni rozumni szałem
                razem mściwi przyjaciele
                ten jest szczęśliwy kto zajrzał do teczki
                jeżeli poległym ciałem
                dał innym powód bezustannej sprzeczki
                razem mściwi przyjaciele
                choć droga stroma i śliska
                gwałt i słabość bronią wchodu
                gwałt niech się gwałtem odciska
                a ze słabością łamać uczmy się za młodu

                dzieckiem w kolebce kto łeb urwał hydrze,
                ten młody zdusi centaury
                piekłu ofiarę wydrze
                do nieba pójdzie po laury
                tam sięgaj gdzie wzrok nie sięga
                łam czego rozum nie złamie
                mściwości orla twych lotów potęga
                jako piorun twoje ramię

                hej ramię do ramienia spólnymi łańcuchy
                opaszmy ubeków kolisko
                zestrzelmy myśli w jedno ognisko
                i w jedno ognisko duchy
                dalej bryło z posad świata
                nowymi cię pchniemy tory
                aż komuszej zbywszy się kory
                zielone przypomnisz lata

                a jako w krajach zamętu i nocy
                skłóconych żywiołów waśnią
                jednym stań się z bożej mocy
                świat rzeczy stanął na zrębie
                szumią wichry ciekną głębie
                a gwiazdy błękit rozjaśnią

                a w tej europie jeszcze noc głucha
                żywioły chęci jeszcze są w wojnie
                oto mściwość ogniem zionie
                i w końcu upieprzy komucha
                zemsta go walnie swym łomem
                i wreszcie będzie spokojnie

                pryskają nieczułe lody
                i przesądy światło ćmiące
                witaj jutrzenko swobody
                zbawienia za tobą słońce

                • napoj.chmielowy Zorientowałem się dopiero po tygodniu. 04.10.07, 20:47
                  pewnej wielkanocy
                  była to wielkanoc
                  dokładnie w tym roku
                  Chrystus nie zmartwychwstał
                  nie chciało mu się
                  dłużej gładzić grzechów
                  świata tego
                  nie chciało mu się
                  być barankiem bożym
                  nie chciał dłużej
                  oglądać i słuchać ludzi
                  którzy w jego imieniu
                  zamieniają życie innych
                  w piekło
                  przestał wybaczać
                  i zniknął

                  • napoj.chmielowy Pod benzynową stacją. 04.10.07, 20:48
                    to była grucha
                    leży
                    na ziemi i się
                    nie rucha
                    w pierdlu go dupcył
                    jakiś giciara
                    nie grała mandolina
                    krew z wybitych
                    zębów tryskała

                    to lezy grucha
                    i się
                    nie rucha
                    leży i chyba
                    już nie wspomina
                    gdzie winni a gdzie niewinni
                    bo potem dupcyli go inni
                    już nie tak zbudowani
                    był cwelem
                    życie do bani

                    to martwa grucha
                    więc się nie rucha
                    następny sukces cebeoś
                    a ziobro jest gość
                    • napoj.chmielowy Legenda o Staszku Snajperze. 04.10.07, 20:50
                      Snajper w bunkrze mial laptopa, zaś w garażu kibel stał.
                      Termowizja szuka chłopa, no a w mediach istny szał.

                      Łysa głowa, wzrok niewieści nie zmyliło naszych pał.
                      Sfora biega, ściska pięści, SLD nagrodę dał.

                      Pewna babcia go widziała - zabrać jej torebkę chciał.
                      Gdy na niego nakrzyczała to skruszony w lasy zwiał.

                      Jeździł w puszczy na rowerze, a z policją w kulki grał.
                      To Janosik w pulowerze, choć od biednych kasę brał

                      W puszczy bunkry i tunele poniemickich strzegły ciał.
                      On tam łóżko sobie ściele. Ceny mieszkań tutaj znał.

                      Dziennikarze poszli w lasy. Każdy z nich reportaż chciał
                      Taki co da dużo kasy no bo martwych ciał jest zwał

                      Biedny, biedny był chłopina, narzeczoną w pierdlu miał.
                      W puszczy sobie ją wspominał i zmarzniętą łapkę grzał.

                      Tak wśród buków, w samotności w marynarza z sobą grał.
                      Czekał aby ktoś z litości ten śmiertelny oddał strzał

                      Śmierci pragnął, przewalone - dobra innych sobie brał.
                      Żarł łakomie to kradzione, ale z żarcia tylko kał.

                      Antyterorystyczna brygada niech natychmiast ruszy w las
                      Trzeba dorwać tego gada, trzeba mu powiedzieć pas.

                      W tej ucieczce miał olśnienie i w swej wizji na płot gnał.
                      Zawisł na nim - oka mgnienie, sam do siebie oddał strzał.

                      Policjanci, hej sokoły, na ordery przyszedł czas!
                      Za parkanem tamtej szkoły już się przestał brechtać z was.

                      Rodość uczniów była wielka, był od szkoły wolny czas.
                      Śpiewa Franek, śpiewa Helka, słychać o Nim pieśni mas.

    • napoj.chmielowy Klipy Perfumowanych Chuji 06.10.07, 00:56
      Ponieważ kapela trwa w zawieszeniu postanowiłem zrobić remanent. Klipy
      perfumowanych są do obejrzenia pod url-em
      pl.youtube.com/profile?user=perfumowani
      (w tej chwili trzy, ale sukcesywnie będę zamieszczał pozostałe).
    • map4 głos w sprawie armii zawodowej. 13.11.07, 18:53
      Po raz kolejny słyszę o przypadku chłopaka, który w wieku 11 lat dokonywał już
      włamań i rozbojów. Potem dom poprawczy – i znów to samo. Teraz grozi mu
      poprawczak do pełnoletności. A potem? Potem zapewne więzienie… Ręce się w pięści
      zaciskają, gdy o tym słyszę!

      Tak zwana opinia publiczna dzieli się w takim przypadku na dwa obozy: socjaliści
      i socjal-liberałowie z największą przyjemnością wzięliby się za resocjalizację
      tego chłopaka, otoczyli go Miłością Wszechstronną, daliby mu pieniądze i
      rozmaite gadżety, a wreszcie cierpliwie by znosili, gdy po raz kolejny kogoś by
      zgwałcił lub pobił. Natomiast prawica konserwatywna i narodowa uznałaby
      najchętniej, że z tego chwastu już nic nie wyrośnie – i proponowałaby albo
      dożywotni pobyt w kamieniołomach, albo od razu karę śmierci – bo po co wykonywać
      ją dopiero wtedy, gdy kogoś zamorduje.

      Obydwa te stanowiska uważam za niewłaściwe.

      W takich ludziach widzę ogromny potencjał. Bo z energicznego i zdecydowanego
      chłopaka może wyrosnąć wspaniały człowiek – a może i morderca zawodowy,
      oczywiście. Natomiast z ciapy nie wyrośnie nic. To ten agresywny chłopak jest
      diamentem – a nie łagodne i posłuszne cielę.
      Jednak diament, by stał się brylantem, trzeba oszlifować. Czyli postąpić z nim
      dokładnie odwrotnie niż chce Lewica.

      Widzieli Państwo zapewne film (sprzed 40 lat – ale często wznawiany, bo
      doskonały) „Parszywa dwunastka” (scenariusz: Nunnally Hunter Johnson, reżyseria:
      Robert Aldrich). Pokazuje on, jak grany przez śp.Lee Marvina major Jan Reisman
      przerabia 12 skazanych na śmierć więźniów na zgrane komando, które potrafi
      przeprowadzić straceńczą misję. Ludzie potrafiący zabić człowieka to bardzo
      często ludzie w pewnym sensie utalentowani, sprytni, energiczni…

      ..i tacy sami są, zanim zabiją człowieka!

      Aby więc taki chłopak nie stał się mordercą, należy poddać go takiej samej
      tresurze jak w tym filmie! Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest szkoła
      janczarów. Turcy co prawda kierowali do niej raczej sieroty oraz dzieci jeńców
      wojennych, ale ostatecznie nie musimy się niewolniczo trzymać tych wzorów –
      zwłaszcza z braku dzieci jeńców wojennych. Jak będziemy je mieli – to też się
      tam je wcieli…

      Szkoła taka powinna z góry kształcić chłopaka na przyszłego komandosa, a
      przynajmniej żołnierza. Ponieważ chłopak z całą pewnością ma złe nawyki
      wyniesione z dotychczasowego życia, szkoła taka nie powinna zostawiać ani minuty
      wolnego czasu – nieustanny dryl powinien spowodować, by chłopiec zapomniał o
      dawnym życiu.

      Z drugiej strony szkoła taka powinna oferować rozmaite nagrody – w postaci
      kierowania do ciekawych zajęć oraz pochwał za sprawnie realizowane zadania.
      szkoła taka nie powinna przy tym zajmować się nauczaniem tradycyjnych
      przedmiotów; jeśli wychowawcy stwierdzą, że chłopak jest zdolny i pojętny,
      powinni mu serwować indywidualne kształcenie. Zasadniczo jednak poziom powinien
      być dopasowany do zdolności ucznia – a te mogą być bardzo niskie… jeśli mierzyć
      je systemem licealnym. Jednak ludzie absolutnie nawet niezdolni do
      abstrakcyjnego myślenia, nie potrafiący nawet przeprowadzić elementarnego
      wnioskowania – czasem potrafią perfekcyjnie wyciągać wnioski ze złamanego źdźbła
      trawy czy wygasłego ogniska. To są cenne zdolności, które typowa szkoła na ogół
      starannie zabija.

      Ponieważ janczarzy mają być wychowywani na elitę, na
      tych-co-umieją-to-czego-nie-umieją-inni, muszą mieć poczucie własnej ważności –
      bo oni w więzieniach gotowi są popełniać dalsze przestępstwa właśnie dlatego, by
      pokazać, że wyżej stoją w przestępczej hierarchii. Więc niech je mają.

      Ich wychowawcy też muszą mieć wbite w głowę, że nie wychowują przestępców –
      tylko przyszłych komandosów. Majorów Reismanów nie znajduje się pod każdym
      grzybkiem – ale tacy na pewno są. Trzeba ich znaleźć! I muszą to być ludzie
      ofiarni – bo tylko tacy potrafią bez sadyzmu aplikować nieustanne zajęcia, by
      janczar nie miał czasu na rozmyślania o przeszłości, by miał każdą minutę tak
      zapełnioną, by wieczorem walił się na łóżko i spał jak zabity.

      Na takich szkołach nie należy oszczędzać. To znaczy: one mają być oszczędne w
      tym sensie, że nie będzie w nich żadnego luksusu, lecz czyste spartańskie
      wychowanie. Nie można jednak oszczędzać na ćwiczeniach. Szlifujemy brylanty – a
      możemy otrzymać śmierdzące jajo. Ciapa zawsze pozostanie ciapą, cokolwiek byśmy
      z nią robili – a tu różnica jest przepastna: albo dzielny obrońca Ojczyzny, albo
      wykwalifikowany przestępca. Różnica między jednym a drugim to kilka milionów
      złotych straty społecznej…

      Ci chłopcy w wieku kilkunastu lat (w Libanie widziano 12-latków z karabinami
      Michała Kałasznikowa..) powinni lecieć ćwiczyć np. do Afryki. Dziś na przykład w
      rejon Darfuru lub do Somali, Kongo… Dla takich chłopaków to jest frajda.
      Wszystko jedno, po której stronie by walczyli – już MSZ będzie wiedziało, która
      jest słuszna – ważne, by walczyli. Część zginie, oczywiście – to trudno!

      Jeśli mamy w przyszłości (ja bym to zrobił od 1 stycznia 2008 r.) przejść na
      armię zawodową – to dobrze by było w niej już z góry mieć kilka takich
      Strafbatalionów. Do różnych celów. We wspomnianym Libanie 13-letni chłopcy…
      ochraniali holenderskich (a może szwedzkich – już nie pamiętam) żołnierzy ONZ –
      zapewne ojców tych, co schowali się w mysie dziury w Srebrenicy. Ci by czegoś
      takiego nie zrobili – z prawdziwą przyjemnością spróbowaliby urządzić rzeź
      Serbom, którzy by z taką propozycją przyszli.

      Bo żołnierz to musi być człowiek, który może, chce, a może nawet lubi zabijać.
      Tacy są wśród nas – i zdecydowanie lepiej, by taki znalazł się w wojsku niż
      gdyby został przestępcą – nieprawdaż?

      Oczywiście do szkoły janczarów brano by potencjalnych (nie wszystkich!)
      młodocianych przestępców – za zgodą ojców. Bardzo wielu ojców takich dzieci
      wyraziłoby na to zgodę, a nawet przyjęłoby to z entuzjazmem – zdając sobie
      sprawę, że nie radzą sobie z wychowaniem, a tu mają szansę, by ich syn wyszedł
      na prostą, a z drugiej strony… „Za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają
      rodzice”…

      Przytoczony tu artykuł został umieszczony w internetowym wydaniu Najwyższego
      Czasu, oryginał dostępny jest pod adresem

      nczas.com/wazne/korwin-mikke-szkola-janczarow-czyli-jak-postepowac-z-holota/
      a jego autorem jest Janusz Korwin-Mikke.
    • poloeschatolo trzy słowa - metabolizm, metafora i metafizyka 18.11.07, 22:04
      Zresztą w europejskiej kulturze i szerzej - w całym świecie Zachodu - mamy do
      czynienia z zupełnie nową sytuacją, która bynajmniej nie ułatwia nam życia,
      jeśli pojmować je w kategoriach dążenia do szczęścia. Od 15 - 20 lat obserwuję
      wokół siebie transformację kultury powszechnej zmierzającą w kierunku ślepego
      hedonizmu, który konserwatyści i liberałowie zgodnie określają mianem
      konsumpcjonizmu. Jest to filozofia życiowa, która wychodzi z założenia, że
      człowiek jest tylko wielką maszyną przetwarzającą materię. Sensem życia jest tu
      więc trawienie. W tym ujęciu człowiek jest po prostu wielką maszyną
      metaboliczną, do której coś się wrzuca i z której wychodzi coś, co nie nadaje
      się już do użycia. Zgodnie z zasadami nowej ekologii z tych odpadków można
      najwyżej wytworzyć jakiś nowy produkt. Jest to jednak bardzo smutna forma
      radości. Człowiek jest tu bowiem pojmowany jako część przemiany metabolicznej, a
      nie przemiany metaforycznej czy metafizycznej. Te trzy słowa - metabolizm,
      metafora i metafizyka - mają wspólny przedrostek (meta-), ale wyrażają różne
      formy. Gdybyśmy przyznali, że człowiek nowoczesny dokonał konwersji od
      metafizyki do metabolizmu, to wyznalibyśmy coś bardzo zasmucającego.
      Zapomnielibyśmy o tym, co w ciągu ostatnich trzech tysięcy lat cechowało nasze
      człowieczeństwo i oznaczało proces cywilizacyjny - a mianowicie o "wymiarze
      wertykalnym". W tradycji greckiej opisywano człowieka jako wędrowca
      przemierzającego równiny. Później chrześcijaństwo pojmowało go jako "homo
      peregrinus", czyli pielgrzyma. Jednak najważniejsza pozostawała oś góra - dół,
      czyli relacja między tym, co wysokie, a tym, co leży w głębi. Jeśli człowiek nie
      czuje w sobie wymiaru wertykalnego, jeśli wszystko odbywa się horyzontalnie,
      według płaskich hierarchii i związków metabolicznych, to zapominamy o czymś
      bardzo ważnym.

      całość:
      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=254&year=2007&nrw=189&art=818
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka