Dodaj do ulubionych

co myślicie o armii zawodowej ?

13.11.07, 19:04
W czytelni zamieściłem felieton JKM'a na temat armii zawodowej. Konkretnie
artykuł ten traktuje o ciekawym według mnie pomyśle resocjalizacji pewnego
rodzaju młodych ludzi, przed którymi nieszczęsny poprzedni minister oświaty
zatrzaskiwał po prostu bramy szkół.

Felieton można przeczytać pod adresem
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35645&w=68122581&a=71955040
Po odsianiu ze zlinkowanego tekstu typowej moim zdaniem dla JKMa młotkiem do
mózgów czytelników wbijanej ideologii pozostaje mimo wszystko całkiem ciekawy
pomysł:

W każdym społeczeństwie istnieją jednostki, które lubią zabijać. Zamiast
oczekiwać od nich skrywania swych żądzy przez całe życie lub potępiania jeśli
zdecydują sobie na współobywatelach ulżyć można byłoby ich wykorzystać. Nie
oszukujmy się. Armia, a w szczególności armia zawodowa jest po to, żeby
zabijać naszych wrogów.

Francuzi w swojej legii cudzoziemskiej formują maszyny do zabijania z
dorosłych. Wydaje mi się, że w Polsce moglibyśmy zaczynać już od nastolatków.

Co Wy o tym myślicie ?
Obserwuj wątek
    • napoj.chmielowy Re: co myślicie o armii zawodowej ? 13.11.07, 21:30
      map4 napisał:

      >
      > Francuzi w swojej legii cudzoziemskiej formują maszyny do zabijania z
      > dorosłych. Wydaje mi się, że w Polsce moglibyśmy zaczynać już od nastolatków.
      >

      Znam dwie osoby, które mają za sobą służbę w legii cudzoziemskiej. Pracują w
      branży kryminalnej, służba w legii ich do tego doskonale przygotowała. Jeśli
      chcemy mieć lepiej wyszkolonych bandytów to pomysł JKM można uznać za świetny.
      • map4 Re: co myślicie o armii zawodowej ? 14.11.07, 03:48
        napoj.chmielowy napisał:

        > Jeśli
        > chcemy mieć lepiej wyszkolonych bandytów to pomysł JKM można uznać za świetny.

        Założyłeś milcząco przy tym, że każdy emerytowany żołnierz zawodowy stanie się
        bandytą. Mogę wiedzieć na jakiej podstawie ?
        • napoj.chmielowy Re: co myślicie o armii zawodowej ? 14.11.07, 05:46
          map4 napisał:

          > Założyłeś milcząco przy tym, że każdy emerytowany żołnierz zawodowy stanie się
          > bandytą. Mogę wiedzieć na jakiej podstawie ?
          >

          Nie założyłem, że każdy. Mieszają się dwa tematy, armia zawodowa i wojsko jako
          resocjalizacja. W to drugie nie wierzę, a armia zawodowa na pewno jest bardziej
          etycznym rozwiązaniem niż armia z branki.
          • najglupszy-nick Tekst może nie całkiem w temacie 14.11.07, 08:53
            ale pojawia się w nim sformułowanie "tajmnicza grupka z Wrocławia". Wiecie coś o
            niej?

            "

            Jestem całym sercem po stronie pacyfisty, kiedy broni on jednostki, jej
            autonomii, jej prywatności i niezbywalnego prawa do poszukiwania indywidualnego
            szczęścia. Ale zadaję "jüngerowskie" pytanie: co ta obrona znaczy, jaki jest jej
            sens i skuteczność wówczas, gdy demokratyczny liberalizm nie jest pojmowany jako
            zbiór pobożnych postulatów i szlachetnych haseł, ale jako realna struktura
            władzy imperialnej, funkcjonująca i ustanawiająca swoje władztwo w skali
            planetarnej, ogłaszająca ustami swoich propagandystów "koniec historii", czyli
            swoje wieczne panowanie? Która swoje wartości - jak każde imperium w historii -
            musi realizować poprzez przemoc i krew ("bomby utorują drogę nowemu, liberalnemu
            porządkowi wartości)"... Ciekawi mnie, jak "mieszczański liberał" potrafi znieść
            ten tragiczny paradoks?
            Pacyfista odważnie i szczerze wyznaje czytelnikom, że kocha pokój i nienawidzi
            wojny (brawo, brawo!), ale - żeby nie być posądzonym o naiwność - dodaje prędko,
            że hobbesowski suweren słusznie jest zawsze przygotowany do wojny. Jakże to
            pięknie i miło wygląda na papierze, który zaczerniał sobie Tomasz Hobbes. Nie,
            nie, takimi frazesami zaczerpniętymi z liberalnych czytanek sprawy się nie
            załatwi, albowiem prawdziwy suweren-lewiatan cały czas toczy realne wojny, cały
            czas się zbroi, żeby być jeszcze silniejszym i jeszcze lepiej chronić pokój,
            coraz bardziej wzmaga swoją czujność, tworząc coraz bardziej rozgałęzione tajne
            służby i rozwijając coraz bardziej wyrafinowane techniki kontroli i inwigilacji.
            A wszystko po to, by umożliwić jednostkom spokojne życie i cieszenie się
            prywatnością. Co, jeśli naprawdę jest tak, że aby zapewnić pokój, trzeba
            prowadzić wieczną wojnę? Co, jeśli ceną płaconą za "liberalne, mieszczańskie
            uspokojenie i nasycenie" jednych ludzi jest totalna mobilizacja innych ludzi?
            Pacyfista przeciwstawia jednostkowe szczęście, liberalne mieszczańskie
            uspokojenie "maniakalnym tęsknotom do politycznej apokalipsy" - wekslując tym
            samym debatę na boczny, a raczej ślepy tor - podczas gdy naprawdę ważnym
            problemem jest to, jak jednostkowe szczęście, liberalne mieszczańskie
            uspokojenie i nasycenie pogodzić z życiem w cieniu straszliwych arsenałów broni
            zarządzanych przez konkretnych ludzi i konkretne elity władzy. Tu nasza ukochana
            sfera prywatna, a za ścianą planetarna machina przemocy, tu autonomia jednostki
            i jej szczęście, a tuż obok spotęgowana wola władzy i gigantyczne potencjały
            zadawania śmierci. Jaki jest związek pomiędzy jednym i drugim? Co jest warunkiem
            czego? Jak rozróżnić jasną i ciemną stronę mocy?
            I wreszcie, należy zapytać, co mielibyśmy sobie pomyśleć, jeśli okazałoby się,
            że realny demokratyczny liberalizm (a nie ten ze starych politycznych traktatów)
            potrafi dokonywać równie - a niekiedy nawet bardziej - intensywnej i efektywnej
            mobilizacji niż inne systemy polityczne, że cechuje go wynikająca z
            demokratycznej legitymizacji potężna wola władzy, ekspansji i propagandowego
            formowania umysłów za pomocą technologiczno-medialnych instrumentów, o jakich
            nie śniło się dawnym monarchom i dyktatorom?
            Pacyfista kieruje pod adresem Jüngera zarzut, że był wrogiem "liberalnej
            nowoczesności" skupionej na wolności i szczęściu jednostki, że widział w niej
            "wizję anachroniczną i przezwyciężoną". Problem w tym, czy czasami nie jest ona
            rzeczywiście anachronizmem? Oczywiście anachronizmem nie w tym sensie, że tak
            sobie postanowili jej wrogowie - nietzscheaniści, nihiliści, faszyści,
            komuniści, konserwatywni rewolucjoniści albo nawet owa tajemnicza grupka z
            Wrocławia, ale po prostu dlatego, że sama siebie pokonała, że "zazwyciężyła się
            na śmierć" (hat sich totgesiegt), wyzwalając siły, które ją samą pochłaniają.
            "Liberalna nowoczesność" zostaje przezwyciężona w wyniku ewolucji społecznej,
            politycznej, ekonomicznej, technologicznej - to bowiem, co Jünger określał jako
            "totalną mobilizację", nie jest dziełem faszystowskich, komunistycznych czy
            konserwatywno-rewolucyjnych "mobilizatorów", to raczej oni są wytworem "totalnej
            mobilizacji" jako historycznego procesu, który w żadnym razie się nie zakończył,
            ale trwa, w jednych sferach słabnąc, a w innych się intensyfikując, i przybiera
            coraz to nowe formy."
            • najglupszy-nick Re: Tekst może nie całkiem w temacie (ciąg dalszy) 14.11.07, 08:56
              "Przywoływane przez Pacyfistę "mieszczańskie społeczeństwo jednostek
              niezmobilizowanych politycznie, ideologicznie i militarnie", którego wrogiem był
              Jünger, jest już dzisiaj przyjemną, ideologiczno-psychologiczną fikcją,
              przestało istnieć, zastąpione nowymi formami władzy imperialnej, pochłonięte
              przez procesy masowej demokracji, przez planetarne rozwinięcie technologii
              wojennych. Duża część publicystyki i eseistyki politycznej Jüngera, poczynając
              od tej wydanej przez Arcana, poprzez "Robotnika", do takich powojennych esejów
              jak "Maxima-minima: adnotacje do Robotnika", "Przy murze czasu" i "Państwo
              światowe", stanowi jeden z wariantów rozpoznania owej "liberalnej nowoczesności"
              opisywanej na przykład jako społeczeństwo spektaklu przez Deborda, implodujące
              społeczeństwo symulacji przez Baudrillarda, "dromokratyczny" reżim przez
              Virillia, "warfare-welfare state" przez Rothbarda, państwo terapeutyczne przez
              Szasza, Imperium przez Hardta i Negriego itp. Kiedy w ten sposób spojrzymy na
              czasy, w których przyszło nam żyć, okaże się, że "mieszczańscy liberałowie" w
              typie Pacyfisty, podobnie jak dzisiejsi komuniści, faszyści, prawicowi i
              lewicowi radykałowie, monarchiści, tradycjonaliści, konserwatywni
              rewolucjoniści, są nieuleczalnymi nostalgikami tęskniącymi za światami, które
              nieodwołalnie odeszły w przeszłość. 80 lat temu Jünger wyśmiewał niemieckich
              konserwatystów tęskniących za upadłym cesarstwem i marzących o powrocie na tron
              wygnanego cesarza. W przypadku Pacyfisty jest jeszcze śmieszniej: byłby on
              konserwatystą, który nie tęskni za cesarstwem, ponieważ jest przekonany, że
              cesarz nadal zasiada na tronie! Pacyfista nie boleje po utracie mieszczańskiego,
              liberalnego świata (ten ból moglibyśmy podzielić), on nie zauważył, że tego
              świata już dawno nie ma!
              Natomiast za cenny należy uznać jego postulat, by w naszym życiu umysłowym
              obecna była "cywilna perspektywa" myślenia i analizowania współczesności - ta
              perspektywa może być poznawczo płodna, tak jak artystycznie płodna była ona w
              "Pamiętniku z Powstania Warszawskiego" Mirona Białoszewskiego, który Maria
              Janion zaliczyła niegdyś do "polskiej prozy cywilnej". Oczywiście pod warunkiem,
              że perspektywa ta nie jest przyjmowana nazbyt selektywnie, bo aż się prosiło,
              żeby "po cywilnemu" spojrzeć na gościa "Europy" Normana Podhoretza
              gloryfikującego IV wojnę światową, mobilizującego do walki i nawołującego
              generałów, by jak najszybciej coś, a raczej kogoś zbombardowali. Z kim
              cywil-redaktor, cywil-publicysta, cywil-eseista winien się spierać? Z umarłym
              Jüngerem w jego "militarystycznym" wcieleniu sprzed 80 lat czy z zawodowymi
              "uzasadniaczami" bombardowań zaludniającymi dziś propagandowe centra władzy
              światowej? Trzeba bardzo uważać, by "cywilna perspektywa" nie okazała się czasem
              zwyczajnym wygrażaniem "ich" generałom i grzecznym potakiwaniem "naszym" generałom.
              Dodajmy na marginesie, że gdyby chcieć koniecznie odwoływać się do jüngerowskich
              "mitologicznych" figur, to przecież obok perspektywy "Żołnierza" czy "Robotnika"
              znajdziemy u niego także postaci "Anarchy" i "Leśnego wędrowca", które są
              składnikami "perspektywy cywila" w świecie "totalnej mobilizacji" (czyli w
              naszym świecie), kluczami otwierającymi pewne obszary rzeczywistości - w
              przeciwieństwie do postaci "Mieszczańskiego Liberała", która prowadzi nas do
              świata pozorów i fikcji.
              Bojowe antyjüngerowskie diatryby Pacyfisty świadczą o tym, że nie rozumie on, iż
              Jünger nie jest dziś jego wrogiem, ale - przeciwnie - może być sojusznikiem.
              Dziś żyjemy (i myślimy) "po końcu" - po końcu faszyzmu, po końcu komunizmu, po
              końcu demokratycznego liberalizmu. Dlatego naszymi sojusznikami w obronie
              wolności, prywatności, autonomii jednostki są dla nas zarówno Ernst Jünger i
              Carl Schmitt, jak i Guy Debord, Michel Foucault, Thomas Szasz, Murray Rothbard,
              John Gray, Paul Virillio,
              Hans-Hermann Hoppe, Jean Baudrillard, Zygmunt Bauman, Antonio Negri, Panajotis
              Kondylis, Giorgio Agamben, Alain de Benoist, Pierre Bourdieu, Noam Chomsky,
              Józef Mackiewicz, Nicolás Gómez Dávila.
              Idzie bowiem przede wszystkim o - trochę już dziś zapomnianą - staroświecką
              wartość, jaką jest dążenie do Prawdy. Nie, do Prawdy też nie, więc dążenie do
              prawd... I o spełnienie najbardziej elementarnego postulatu sformułowanego przez
              "grubego Doryjczyka" w jego berlińskiej noweli "Ptolemejczyk": Erkenne die Lage!
              - rozpoznaj położenie! Żeby rozpoznać nasze położenie, potrzebujemy niszczycieli
              iluzji i propagandowych samooszustw, dostarczycieli poznawczych instrumentariów
              ukazujących "do końca" grozę mechanizmów władzy, odsłaniających najskrytsze
              sprężyny politycznych działań. Potrzebujemy autorów sporządzających bezlitosne,
              skrajnie realistyczne diagnozy i rozpoznania XX-wiecznej przeszłości i naszej
              teraźniejszości, ustanawiających ostre polityczno-politologiczne kategorie,
              które pozwolą nam zrozumieć świat współczesny, znaleźć w nim swoją (duchową)
              niszę, a może nawet - jeśli się komuś będzie bardzo chciało - tu i ówdzie lekko
              go poprawić.
              Jeśli "perspektywa cywila" ma być duchową postawą i intelektualną pozycją, która
              nie wynika z tego, że miło jest posiedzieć na werandzie w bujanym fotelu, to
              trzeba ją dopiero wypracować, przedyskutować, udoskonalić, najlepiej w gronie
              kilku zaufanych osób. Dlatego serdecznie namawiałbym Pacyfistę, aby
              zdezerterował z ideologicznych frontów Wielkiej Europejskiej Wojny Domowej lat
              1914 - 1989, aby naprawdę uciekł - by użyć terminologii Petera Sloterdijka - ze
              świata kopernikańskiej mobilizacji do krainy ptolemejskiej demobilizacji. Tam
              bezpiecznie zadekowani, usadowieni w wygodnych fotelach będziemy mogli spokojnie
              pogawędzić, nie przejmując się ani faszyzmem, ani antyfaszyzmem, ani komunizmem,
              ani antykomunizmem, ani demokratycznym liberalizmem, ani antydemokratycznym
              antyliberalizmem. Tam unikniemy pokusy mobilizowania innych i wymkniemy się tym,
              co chcieliby nas mobilizować - mobilizować nasze myśli, nasze słowa, nasze
              wartości. A co z Ernstem Jüngerem? Dlaczegóż by przy chrupiących rogalikach i
              kawie ze śmietanką, nie poczytać sobie na głos co smakowitszych kawałków z
              "Drogen und Rausch"?
              Liberalizm iluzji

              TOMASZ GABIŚ historyk idei, publicysta
              • najglupszy-nick Grupka pojawia się we fragmencie: 14.11.07, 09:03
                Oczywiście anachronizmem nie w tym sensie, że tak
                sobie postanowili jej wrogowie - nietzscheaniści, nihiliści, faszyści,
                komuniści, konserwatywni rewolucjoniści albo nawet owa tajemnicza grupka z
                Wrocławia, ale po prostu dlatego, że sama siebie pokonała, że "zazwyciężyła się
                na śmierć" (hat sich totgesiegt), wyzwalając siły, które ją samą pochłaniają.
                • o.retyrety Re: Grupka pojawia się we fragmencie: 14.11.07, 11:50
                  najglupszy-nick napisał:

                  > tajemnicza grupka z Wrocławia,

                  Tu jest wskazówka:
                  "totalna mobilizacja", nie jest dziełem faszystowskich,
                  komunistycznych czy konserwatywno-rewolucyjnych "mobilizatorów", to raczej oni
                  są wytworem "totalnej mobilizacji"

                  Grupka z wrocławia wpisuje się w ten schemat defetyzmu rewolucyjnego
                  ze swoim pastiszem hymnu "co nam obca przemoc wzięła, już nie odbierzemy" lub
                  krytyką liberalizmu w protestsongu "czy się spowiadacie przy bankomacie".
                  Grupa filologów i historyków idei z Wrocławia rzuciła wyzwanie
                  nowoczesności liberalnej, ponieważ liberałowie dawno już dali się wciągnąć w
                  totalny konflikt po stronie lewicowej lub prawicowej.

                  www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=208&year=2007&nrw=185&art=782
                  • chlorofil1 Re: Grupka pojawia się we fragmencie: 14.11.07, 12:23
                    o.retyrety napisała:

                    > Grupa filologów i historyków idei z Wrocławia rzuciła wyzwanie
                    > nowoczesności liberalnej, ponieważ liberałowie dawno już dali się wciągnąć w
                    > totalny konflikt po stronie lewicowej lub prawicowej.
                    >
                    Cholera! Czyżby nadciągał czas Trzaskania Po Mordach?
                  • poloeschatolo Re: Grupka pojawia się we fragmencie: 15.11.07, 00:03
                    o.retyrety napisała:

                    > najglupszy-nick napisał:
                    >
                    > > tajemnicza grupka z Wrocławia,
                    >
                    > Tu jest wskazówka:
                    > "totalna mobilizacja", nie jest dziełem faszystowskich,
                    > komunistycznych czy konserwatywno-rewolucyjnych "mobilizatorów", to
                    > raczej oni są wytworem "totalnej mobilizacji"
                    >
                    > Grupka z wrocławia wpisuje się w ten schemat defetyzmu
                    > rewolucyjnego ze swoim pastiszem hymnu "co nam obca przemoc wzięła,
                    > już nie odbierzemy"

                    pomyłka. jest:
                    "co nam obca forsa wzięła, już nie odbierzemy"

                    > lub krytyką liberalizmu w protestsongu "czy się spowiadacie przy
                    > bankomacie".

                    to nie jest żaden protestsong. to piosenka pracownika budżetówki, który czasem
                    też podśpiewuje sobie "czy masz na koncie debet jak ja"

                    > Grupa filologów i historyków idei z Wrocławia rzuciła wyzwanie
                    > nowoczesności liberalnej, ponieważ liberałowie dawno już dali się
                    > wciągnąć w totalny konflikt po stronie lewicowej lub prawicowej.

                    jaka grupa? nazwiska nazwiska proszę!

                    jeśli to miało byc jakieś wyzwanie to postwyzwanie postnowoczesności
                    postliberalnej. liberałów nie ma. są postliberałowie. totalnego konfliktu po
                    stronie prawicowej lub lewicowej nie ma od czasu endlosung der judenfrage.
                    nazwałbym to zwykłymi postuszczypliwościami, równie uciążliwymi jak brzęczenie
                    komara przed snem.

                    > <a
                    href="www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=208&year=2007&nrw=185&art=782"
                    target="_blank">www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=208&year=2007&nrw=185&art=782</a>

                    ostatnio słucham "volk" laibacha. germania z chórkami deutschland deutschlan
                    ueber alles... czy francia z pogłosem liberte. przy pogarszającym się wzroku
                    jest to bardziej dogłębne doświadczenie niźli klajstrowanie sobie synaps
                    postintelektualnym glutem
                    • poloeschatolo Re: Grupka pojawia się we fragmencie: 15.11.07, 00:53
                      tu jest znacznie lepszy tekst warty zaśpiewania:


                      Hej Słowianie, jeszcze nasza
                      Słowian mowa żyje,
                      póki nasze wierne serce
                      za nasz naród bije.

                      Żyje, żyje duch słowiański,
                      i żyć będzie wiecznie,
                      Gromy, piekło - złości waszej
                      ujdziem my bezpiecznie!

                      Mowę naszę ukochaną
                      Bóg nam zwierzył w darze,
                      wydrzeć nam ją - nikt na świecie
                      tego nie dokaże!

                      Ilu ludzi, tylu wrogów,
                      możem mieć na świecie,
                      Bóg jest z nami, kto nam wrogiem,
                      tego Bóg nasz zmiecie!

                      I niechaj się ponad nami
                      groźna burza wzniesie,
                      skała pęka, dąb się łamie,
                      ziemia niech się trzęsie.

                      My stoimy stale, pewnie,
                      jako mury grodu.
                      Czarna ziemio, pochłoń tego,
                      kto zdrajcą narodu!

                      en.wikipedia.org/wiki/Hey%2C_Slavs
          • map4 Re: co myślicie o armii zawodowej ? 14.11.07, 13:42
            napoj.chmielowy napisał:

            > Nie założyłem, że każdy. Mieszają się dwa tematy, armia zawodowa i wojsko jako
            > resocjalizacja.

            Możliwe. Choć jedno do drugiego moim zdaniem pasuje.

            > W to drugie nie wierzę, a armia zawodowa na pewno jest bardziej
            > etycznym rozwiązaniem niż armia z branki.

            Tutaj pełna zgoda. Odpadają również dylematy moralne żołnierzy z poboru.
            • o.retyrety Re: co myślicie o armii zawodowej ? 14.11.07, 18:51
              map4 napisał:

              > napoj.chmielowy napisał:
              >
              > > Nie założyłem, że każdy. Mieszają się dwa tematy, armia zawodowa i wojsko
              > jako
              > > resocjalizacja.
              >
              > Możliwe. Choć jedno do drugiego moim zdaniem pasuje.
              >
              > > W to drugie nie wierzę, a armia zawodowa na pewno jest bardziej
              > > etycznym rozwiązaniem niż armia z branki.
              >
              > Tutaj pełna zgoda. Odpadają również dylematy moralne żołnierzy z poboru.
              >

              Ja sie do armii nie piszę , ale polecam wszystkim agresywnym typom, którzy
              zajmują więzienia uczciwym ludziom, zaczepiają na ulicach, wysypują śmieci z
              kubłów, nie pracują, kradną albo awanturują się wszędzie. Jak ich rozpiera
              energia jądrowa, to niech kontrolują jej użycie. Sama bym poszła do nato na
              informatyka albo bufetową.
              • napoj.chmielowy Re: co myślicie o armii zawodowej ? 14.11.07, 19:48
                Wychowałem się w garnizonach. Znam to dobrze, tę gotowość zabijania w obronie
                Ojczyzny, Cywilizacji, Kultury, Idei. Wojna jest przedłużeniem polityki
                (polityka to skurczona wojna). Najgorzej to być kapralem. Nie jest to wysoko,
                ale też nie jest na samym dnie. Musisz być tylko gotowy wysłać swoich przyjaciół
                na śmierć na jakimś Monte Casino. Będą o tym śpiewać pieśni. Niektórym kobietom
                na samą myśl robi się wilgotnie w kroczu. Zabijanie nie jest trudne, gdy dobrze
                to się zorganizuje. Po to jesteśmy szkoleni. Cały dowcip polega na tym abyśmy
                byli lepiej wyszkoleni niż wróg.
                • o.retyrety Re: co myślicie o armii zawodowej ? 14.11.07, 21:55
                  napoj.chmielowy napisał:

                  > Wychowałem się w garnizonach.
                  Zabijanie nie jest trudne, gdy dobrze
                  > to się zorganizuje. Po to jesteśmy szkoleni. Cały dowcip polega na tym abyśmy
                  > byli lepiej wyszkoleni niż wróg.

                  Acha, teraz lepiej lokalizuję Twoją pozycję obserwacyjną.
                  Właśnie owo wyszkolenie stanowi oś rubieży. Z jednaj strony mamy białych Rambo i
                  Arnolda, z drugiej czarnych, czerwonych lub żółtków.
                  Nie wiem jak to sie robi, żeby wyszkolić samych rambów, bo bylo by kiepsko
                  gdybyśmy naprodukowali masę kiełbas i mięs. Wiem że te czarne 12 latki były
                  przymuszane, odurzane i deprawowane, nie wiem ilu zwariowało. Często są to
                  świadome i niegłupie dzieciaki po poważnych przejściach. Z kolei nasi w
                  Afganistanie załamali się po wpadce.
                  Ta oś to coś w świadomości.
                  • poloeschatolo Re: co myślicie o armii zawodowej ? 15.11.07, 00:08
                    o.retyrety napisała:

                    > Właśnie owo wyszkolenie stanowi oś rubieży. Z jednaj strony mamy
                    > białych Rambo i Arnolda, z drugiej czarnych, czerwonych lub
                    > żółtków.
                    > Nie wiem jak to sie robi, żeby wyszkolić samych rambów, bo bylo by
                    > kiepsko gdybyśmy naprodukowali masę kiełbas i mięs. Wiem że te
                    > czarne 12 latki były przymuszane, odurzane i deprawowane, nie wiem
                    > ilu zwariowało. Często są to świadome i niegłupie dzieciaki po
                    > poważnych przejściach. Z kolei nasi w Afganistanie załamali się po
                    > wpadce.
                    > Ta oś to coś w świadomości.

                    ość w świadomości.
                    ptsd w domu i rodzinie.
                    jesus z nazaretu na krzyżu. pod nim redaktor tomasz lis sprawozdaje z golgoty...
    • poloeschatolo Re: co myślicie o armii zawodowej ? 15.11.07, 00:14
      tyle co tu

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4672227.html

      zostają jeszcze takie miejsca jak my lai

      en.wikipedia.org/wiki/My_Lai

      i wiele wiele innych mniej czy bardziej uświęconych potem i krwią dla chwały
      ojczyzny.
      i poza tym jeszcze jeden problem społeczny. powszechny ptsd w domu i rodzinie

      en.wikipedia.org/wiki/PTSD

      w postnowoczesnym świecie posttraumatic stress disorder
    • kolejar Re: Pierdolicie tu wszyscy nie na temat! 15.11.07, 02:41
      Map zadał pewien problem z implikacjami. A Wy pierdu, pierdu...
      1. W sprawie ostatnich zdarzeń - Armia RP jako Waffen SS w Afganistanie, to
      zwróciłbym uwagę na skład Legii pod Dien-Bien-Phu. Ci sławni "francuscy
      spadochroniarze", którzy tam tak dzielnie walczyli, byli w 80% byłymi
      żołnierzami Waffen SS - uczniami m.in. gen. Studenta, którzy w Legii ukrywali
      się przed Trybunałem Norymberskim.
      2. W ramach tzw. archetypu część chłopów w populacji identyfikuje się z kastą
      wojowników. Ostatnio też część bab. Po prostu w ramach sex-egalitaryzmu to
      zaczyna się zrównywać po płciach. Rzecz jednak w tym, że archetyp wojownika
      wciąż istnieje i obelgami, ani zaklęciami nikt tego lekko nie zmieni. Za
      przykład dam sposób traktowania kobiet reprezentowany przez niektórych
      "pacyfistów" - dziękuję - CHAMY! Jeśli to tak ma być, to lepiej, żeby ci facie
      zawodowo wstąpili do armii, a nie tu truli życie innym (wiesz, że do Ciebie to
      piszę?). Z drugiej strony w armii właśnie jest (ma być) odpowiedni system
      szkolenia, który ma te zapędy archetypowe odpowiednio kanalizować. Jak coś
      pójdzie nie tak, to mamy zbrodnie wojenne - jak ci nasi żołdacy i Waffen SS, i
      wielu, wielu innych - także oczywiście szczególnie Armia Sowiecka w Czeczenii,
      czy tu i ówdzie US-Army. Ciekawe, kiedy oskarżeni o zbrodnie wojenne zostaną
      pierwsi członkowie Bundeswehry (pytanie do Mapa)?
      3. Skoro siły zbrojne są wciąż potrzebne (a nie są?), to niech tam trafiają
      ludzie, którzy chcą, a nie jakieś "ofermy batalionowe" z przymusu - jak ja bym
      był, gdyby nie psychiatrzy. Jest problemem właściwy dobór. W każdym razie jest w
      społeczeństwie spora grupa archetypowych wojowników i oni są właściwym
      materiałem. Nie chodzi tu o psychopatów, których - z braku czego innego lub z
      potrzeby politycznej - też da się wyszkolić do zadań. Psychopaci powinni trafić
      do Szpitali p.w. Przemienienia Pańskiego. Inne świry wojownicze niech idą do
      armii. NIE WIDZICIE SKINÓW??? Znaczna część z nich jest z pewnością
      niezrealizowana wojskowo. Dlaczego nie znaleźli się w wojsku? Może komisja
      lekarska ich po prostu odlała i teraz jako para-militaryści ganiają po ulicach z
      nielegalną bronią, i bijają przypadkowych przechodniów. Lepiej, żeby bili
      konkretnych i tylko, jeśli to potrzebne (znaczy zgodne z rozkazem), i JAK
      NAJDALEJ OD GRANIC RP! Póki oczywiście npl z całą potęgą u wrót Rzplitej nie
      stanie...
      • map4 Re: Pierdolicie tu wszyscy nie na temat! 15.11.07, 09:05
        kolejar napisał:

        > Z drugiej strony w armii właśnie jest (ma być) odpowiedni system
        > szkolenia, który ma te zapędy archetypowe odpowiednio kanalizować.

        Zbrodnie wojenne nie występują wtedy, kiedy system nadzoru nad armią działa.
        Okrucieństwo nie ma nic wspólnego z profesjonalizmem i jest raczej odbiciem
        niezdrowych stosunków panujących w armii. Dodaj do tego brak przekonania
        żołnierzy, że walczą w słusznej sprawie, zanik moralności wśród szarż i
        otrzymasz armię gotową bagnetami wyrżnąć stadion pełen nieuzbrojonych kibiców.

        > Ciekawe, kiedy oskarżeni o zbrodnie wojenne zostaną
        > pierwsi członkowie Bundeswehry (pytanie do Mapa)?

        Zbrodnie wojenne - jeszcze nie, ale było już kilka skandali. Żołnierze
        Bundeswehry w Afganistanie a to zastygali w Hamletowskich pozach pieszcząc w
        rękach czaszki miejscowych, a to malowali na łazikach palmy identyczne do
        symboli Afrika Korps (brakowało na nich tylko swastyki, ale i tak każdy
        wiedział, o co chodzi), a to wreszcie podczas szkolenia w domu przed misją
        uczyli się prawidłowych zachowań na polu walki: brali szturmem namiot,
        wyprowadzali mieszkańców, przywiązywali ich do jeepów i przeprowadzali z typowo
        niemiecką skrupulatnością zorganizowany zbiorowy gwałt. Wszystko to było
        nagrywane kamerami wideo, w celach szkoleniowych oczywiście.

        Ostatnio skandalem stały się słowa pewnego podoficera wypowiedziane do młokosów
        dopiero co zaciągniętych do koszar: "ostatnimi ludźmi honoru, wielkimi
        bojownikami, którzy tu przed wami mieszkali, byli żołnierze Waffen SS".

        > W każdym razie jest
        > w
        > społeczeństwie spora grupa archetypowych wojowników i oni są właściwym
        > materiałem.

        ... i taki był mniej więcej sens pomysłu JKMa. Zamiast męczyć się z nimi w
        nieprzygotowanych do tego szkołach, lepiej jest diamenty te oszlifować w koszarach.

        > NIE WIDZICIE SKINÓW??? Znaczna część z nich jest z pewnością
        > niezrealizowana wojskowo. Dlaczego nie znaleźli się w wojsku? Może komisja
        > lekarska ich po prostu odlała i teraz jako para-militaryści ganiają po ulicach
        > z
        > nielegalną bronią, i bijają przypadkowych przechodniów. Lepiej, żeby bili
        > konkretnych i tylko, jeśli to potrzebne (znaczy zgodne z rozkazem)

        Niestety, potrzebujemy maszyn do zabijania. Trzymanych jednocześnie na krótkiej
        smyczy. Społeczeństwu się nie opłaca wolno puszczać ich po ulicy, bo to za dużo
        istnień ludzkich kosztuje.
    • kolejar Re: co myślicie o armii zawodowej ? 15.11.07, 06:48
      Daję Wam takiego linka o armii zawodowej:
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69806,4671563.html?nltxx=849684&nltdt=2007-11-15-04-06
      Po prostu wojsko to wojsko - Waffen SS to też wojsko było i Legia Cudzoziemska
      jest, i 6. Marines, i 1. Regiment Fizylierów Królewskich, tylko mam wątpliwości
      na dziś, czy Armia Sowiecka to wojsko, czy... No, różne inne armie na świecie
      nie lepsze. Więc chodzi o STANDARD. Co wolno i kiedy, a czego kiedy nie wolno.
      Od tego wciąż są Konwencje Genewskie. Wiecie, jak jest z przestrzeganiem... Ale
      na szczęście jest Trybunał i... niezawisły Sąd Wojskowy musi rozpoznać sprawę
      tych żołdaków, bo inaczej... czeka ich ten budyneczek na Ryneczku w Den Haag, co
      to Slobo i inni odwiedzali.
      - Czy pan zgwałcił tą panią?
      - Co??? Ja zgwałciłem?! Ja bym się brzydził rower o tę babę oprzeć, to jak
      miałem ją zgwałcić? - tak powiedział pewien serbski oskarżony, patrząc na
      świadka oskarżenia w osobie poszkodowanej.
    • tsy Wojsko i wojna 15.11.07, 11:37
      jeśli już muszą istnieć powinny być jak wydalanie sprawami wstydliwymi jeśli by
      tak było to być może młodzi ludzie nie robili ny takich okrutnych głupot:
      "Polscy żołnierze kłamali - nie bronili się przed talibami i nic im nie groziło.
      A jednak wycelowali moździerz i karabin w bezbronną wioskę. Zabili sześciu
      cywilów, w tym dzieci. Potem nagrali ofiary na wideo. O to oskarża ich prokuratura."

      Całość:
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4673746.html
      • kolejar Re: Wojsko i wojna 15.11.07, 13:35
        To jest po prostu klasyczna zbrodnia wojenna, czyli łamanie konwencji
        genewskich, o co zresztą są oni oskarżeni. Ja osobiście nikomu nie życzę być
        ofiarą rozpasanego zupolstwa. Takie akty miały już miejsce także za I wojny
        światowej - wówczas jeszcze bez numeru smile. Mam nawet zdjęcia. O Waffen SS po
        prostu szkoda strzępić jęzor i klawiaturę. Zwróciłem tylko uwagę, jak cwanie
        chłopaki się urządzili - Legia! - tam przecież o pochodzenie i wcześniejsze
        zbrodnie z definicji się nie pyta, także o hitlerowskie się nie pytano. Ale gnoi
        hitlerowskich Dien Bien Phu spotkało - za Kretę! Swoją drogą, to francuski
        Generał głównodowodzący (może gówno-dowodzący wink ) się po wszystkim zastrzelił.
        A wszyscy hitlerowcy, którzy przeżyli bitwę i dość krótką niewolę Viet-Minu
        (większość!), wrócili do ówczesnej IV Republiki jako bohaterscy Obywatele.
        Dostali przecież nową narodowość, nazwiska, obywatelstwo, emerytury wojskowe.
        Ci, co żyją, wciąż mają wszelkie honory Republiki No V.
        Vive la Magiaroszag!!! Vive Sarkozy Miklos!
        • kolejar Re: Wojsko i wojna 15.11.07, 13:48
          Pragnę jeszcze zwrócić uwagę, że zwycięzca spod Dien-Bien-Phu - niejaki generał
          Won Dien Ghiap z Viet-Minu, potem Viet-Kongu - przegrał bliźniacze oblężenie pod
          Khe-Sahn. Oblegał i mu się nie udało! Wygrała 6. Marines pod Jenerałem Philipem
          Westmorlandem. To arcy-ważne wydarzenie militarne. Biały Dom pod LBJ oczywiście
          zaprzepaścił - jak i operację "Rolling Thunder".
      • kolejar Re: afgańska rzeź niewiniątek 15.11.07, 19:47
        Nie wymądrzaj się Wszechgeniuszu od Wszystkiego - nie jesteś odkrywcą niczego:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35645&w=71955488&a=72044004
        A jeszcze wspomnę, dlaczego ostatnio wymyślasz mi od "tramwajarzy"? Przecież
        jeszcze niedawno to było w pewnych kręgach obraźliwe. O to Ci chodzi? To może
        pisz po prostu "druciarz" - jeszcze bardziej obraźliwe.
        A parę godzin temu spektakularnie poległ pewien tramwajarz-druciarz na EP07.
        Pewnie chłopak z Grabówka był...
        • poloeschatolo Re: afgańska rzeź niewiniątek 15.11.07, 23:08
          kolejar napisał:

          > Nie wymądrzaj się Wszechgeniuszu od Wszystkiego - nie jesteś
          > odkrywcą niczego:

          znów strzykasz jadem pluskwy

          > A jeszcze wspomnę, dlaczego ostatnio wymyślasz mi od "tramwajarzy"?
          > Przecież jeszcze niedawno to było w pewnych kręgach obraźliwe. O to
          > Ci chodzi? To może pisz po prostu "druciarz" - jeszcze bardziej
          > obraźliwe.

          pozwól jedno pytanie tramwajarz.
          wolałbyś np. tak:
          pseudohivilityk?
          cerebromalant opilczy?

          > A parę godzin temu spektakularnie poległ pewien tramwajarz-druciarz
          > na EP07.
          > Pewnie chłopak z Grabówka był...

          wolę dziewczyny z chylonii. jeszcze bardziej z wejherowa
          • map4 Re: afgańska rzeź niewiniątek 16.11.07, 10:11
            poloeschatolo napisała:

            > pozwól jedno pytanie tramwajarz.
            > wolałbyś np. tak:
            > pseudohivilityk?
            > cerebromalant opilczy?

            Zauważam, że kaczyzm się już skończył (przynajmniej na razie) i plucie na siebie
            wyszło z mody. Dajcie zatem głos na temat, albo zamilknijcie, błagam.
    • poloeschatolo Re: co myślicie o armii zawodowej ? 16.11.07, 10:49
      proponuję zaczynać już od dzieci. bo koszty społeczne i budżetowe będą znacznie
      mniejsze.
      po diagnozie stygmatyzującej dziecięcych killerów, należałoby je wyłuskać i
      oddzielić od rodziców, dać śmiercionośne zabawki i wypuścić do
      killer-rezerwatów. tam robiłyby wszystko co im do głowy przychodziłoby,
      aczkolwiek delikatnie obserwowane. te które przeżywałyby ten rodzaj paradisu
      mogłyby go później pilnować...

      ale na serio.
      za wypadki w afganistanie obciążam przede wszystkim mon. za brak wsparcia i
      opieki psychoterapeutycznej dla tysięcy żołdaków i ich rodzin. dotyczy to nie
      tylko wojska ale generalnie wszystkich służb mundurowych. stres destruuje nie
      tylko bezpośrednich uczestników takich wydarzeń, ale zatruwa najbliższe
      otoczenie, zwłaszcza żony i dzieci. ptsd jakkolwiek by ten termin postrzegać,
      nawet jako pewien werbalny wytrych, jest przypadłością diagnozowaną u 15-20%
      kombatantów. po przeliczeniu na liczby bezwzględne daje to co najmniej od
      kilkuset do ponad tysiąca osób, które powinny być leczone wraz z rodzinami. 2
      lata temu mon rozpoznał ptsd o niecałych 40 żołnierzy. tylko tych, którzy
      doznali ran i urazów fizycznych. zagłębianie się w psychikę osób
      niekontuzjowanych fizycznie uznano za zbyt ryzykowne dla budżetu...
      kółko się zamyka, więc najlepiej posłać to całe tatłajstwo z najwyższych sztabów
      połączonych sił zbrojnych rp 4.2 na pierwszą linię. może coś by się zmieniło...

      p.s.
      w takich sytuacjach jak afganistan wielu tzw. "normalnych" cywilów zachowałoby
      się zapewne jeszcze gorzej.
      • poloeschatolo Re: co myślicie o armii zawodowej ? 16.11.07, 10:55
        a propos na dokładkę:

        "Liczba samobójstw wśród amerykańskich żołnierzy powracających z Iraku już dawno
        przekroczyła liczbę poległych - alarmuje amerykańska telewizja CBS. Byli
        żołnierze częściej niż inni cierpią też na choroby psychiczne, popadają w
        uzależnienia i bezdomność. A armia zdaje się ignorować problem"

        www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ViewMore=1&ModuleId=92&ShowArticleId=67655
        • o.retyrety Re: co myślicie o armii zawodowej ? 16.11.07, 15:05
          poloeschatolo napisała:
          >proponuję zaczynać już od dzieci. bo koszty społeczne i budżetowe będą znacznie
          mniejsze.

          Tak, słusznie, dzieci są szczere: krucjata dziecięca, pionierzy im.Pawlika
          Morozowa, hitlerjungen, czerwoni gwardziści Mao i lwowskie lwy, powstancy
          warszawscy i wielu innych dowiodło słuszności tej idei. Dzieci intuicyjnie czują
          sprawiedliwość, koszt propagandy maleje, ponadto łatwo się adoptują psychicznie
          - liczba samobójstw wśród somalijskich partyzantów była znikoma. Natomiast
          żołdacy usa są za starzy, są w wieku prokreacyjnym co zmienia odczuwanie więzi
          na bardziej empatyczne (samobójstwa weteranów głównie poniżej 23 roku), albo sa
          za młodzi (powinni mieć min. 30 lat) dzieci natomiast odczuwają bardziej stadnie.
    • hurysa1 Re: co myślicie o armii zawodowej ? 17.11.07, 09:12
      Armie zawodowe mają jedną podstawową wadę, są źródłem (ponieważ służba w takiej
      armii nie przekracza 15 lat) dobrze wyszkolonych do zabijania mężczyzn w pełni
      sił życiowych. Zasilają oni oddziały najemników, mafie i całą resztę tego
      świata, który potrzebuje wyszkolonych morderców. Neoliberałowie friedmannowscy
      dążą do sprywatyzowania armii i wojen (pierwsze efekty tego można obserwować w
      Iraku - ochroniarze z Blackwater) armie zawodowe są naturalnym etapem na drodze
      do tak zorganizowanego społeczeństwa.
          • o.retyrety Re: co myślicie o armii zawodowej ? 18.11.07, 10:15
            hurysa1 napisała:
            > Mogłabyś precyzyjniej postawić pytanie? Jak do tej pory każdy koniec był
            > początkiem (nawet "koniec historii").
            >
            Wprawdzie jest o tym inny wątek
            ale tym razem zrobię wyjątek
            Wiedzą kitajce oraz arabi
            czym wroga łatwo i tanio zabić
            pomyśl jak piękny będzie świat
            bez armii w białych kołnierzy-kach.
      • map4 Re: co myślicie o armii zawodowej ? 19.11.07, 12:32
        censorship napisała:

        > Sądzę, że jest obojętne czy z poboru czy zawodowa gdy jest okupacyjna.

        poborowy ma prawo odmówić wzięcia udziału w okupowaniu Iraku i Afganistanu
        zasłaniając się przekonaniami religijnymi. Jako poborowy ma bowiem obowiązek
        odbycia służby wojskowej. W Niemczech bardzo popularna jest służba zastępcza -
        młodych pacyfistów kieruje się do szpitali, domów pomocy społecznej, hospicjów itd.

        Żołnierz zawodowy dobrowolnie podpisuje umowę o pracę, w której w zamian za
        gotowość do zabijania zgadza się przyjmować wynagrodzenie.

        Moim zdaniem - od żołnierza zawodowego można więcej wymagać, ponieważ nie służy
        on z przymusu, lecz pracuje karabinem w wybranym przez siebie zawodzie. Nie może
        się więc zbuntować.

        Armia zawodowa jest skuteczniejsza od armii ochotniczej, podobnie jak zawodowa
        straż pożarna jest lepsza ochotników.
        • tsy Re: co myślicie o armii zawodowej ? 19.11.07, 13:02
          map4 napisał:

          >
          > poborowy ma prawo odmówić wzięcia udziału w okupowaniu Iraku i Afganistanu
          > zasłaniając się przekonaniami religijnymi. Jako poborowy ma bowiem obowiązek
          > odbycia służby wojskowej. W Niemczech bardzo popularna jest służba zastępcza -
          > młodych pacyfistów kieruje się do szpitali, domów pomocy społecznej, hospicjów
          > itd.
          >

          Pod koniec komuny w Polsce też tak było, WiP to wywalczył. Potem, za "Wolnej
          Polski" zrobiło sięgorzej - byli nawet jacyś więźniowie z tej okazji. Okazało
          się, że przekonania pacyfistyczne trzeba udokumentować (wie ktoś może jak to się
          robi?), że powoływanie się na religię katolicką nic ne daje itp. Miejsc do
          odbycia służby zastępczej też nie było (bezrobocie). Jak jest teraz nie wiem,
          przestałem śledzić, ustawowo pewnie służba zastępcza jest możliwa, a jaka jest
          praktyka?.

          > Żołnierz zawodowy dobrowolnie podpisuje umowę o pracę, w której w zamian za
          > gotowość do zabijania zgadza się przyjmować wynagrodzenie.
          >
          > Moim zdaniem - od żołnierza zawodowego można więcej wymagać, ponieważ nie służy
          > on z przymusu, lecz pracuje karabinem w wybranym przez siebie zawodzie. Nie moż
          > e
          > się więc zbuntować.
          >

          W historii armie zawodowe buntowały się bardzo często w celu objęcia władzy.
          Dzieje państw Ameryki Południowej są jednym pasmem takich buntów.

          > Armia zawodowa jest skuteczniejsza od armii ochotniczej, podobnie jak zawodowa
          > straż pożarna jest lepsza ochotników.
          >

          Nie rozumiem co robi tu słowo ochotnicza? Chyba miałeś na myśli armię z poboru?
          Ochotnicy często bywali bardziej skuteczni od zawodowców.
          • map4 Re: co myślicie o armii zawodowej ? 20.11.07, 10:20
            tsy napisał:

            > W historii armie zawodowe buntowały się bardzo często w celu objęcia władzy.
            > Dzieje państw Ameryki Południowej są jednym pasmem takich buntów.

            Co z kolei jest kwestią kontroli nad siłami zbrojnymi.

            > Nie rozumiem co robi tu słowo ochotnicza? Chyba miałeś na myśli armię z poboru?

            smile Oczywiście, że tak.

            > Ochotnicy często bywali bardziej skuteczni od zawodowców.

            Ale tylko w obronie własnej wsi/hrabstwa/miasta itd.

            To z kolei prowadzi do sentencji: jedno państwo, dwie armie: obrona terytorialna
            na wzór Szwajcarii plus zawodowa armia oblężnicza, na wzór USA.
                  • sztuk6mistrz Re: Mam pytanie. 20.11.07, 17:50
                    censorship napisała:

                    > Czy, w którymś z europejskich państw istnieje armia zawodowa?

                    Czechy, Holandia, Belgia Hiszpania mają armie zawodowe, ale to o czym tutaj
                    gadają, to takie pieprzenie emerytowanych pacyfistów poprzebieranych w panterki
                    z demobilu. Są jeszcze armie zawodowo-ochotnicze np. w W.Brytanii, USA,
                    Norwegii, część ochotnicza na określonych warunkach, odbywająca regularne ćwiczenia.
                    Ja jestem Cenzurko pokłosiem działania jednoosobowej armii zawodowej, i to tej
                    najbardziej elitarnej, latającej...
                    • censorship Re: Mam pytanie. 20.11.07, 20:03
                      sztuk6mistrz napisał:

                      >
                      > Czechy, Holandia, Belgia Hiszpania mają armie zawodowe,

                      Czechy? Tu jest jakiś przykład. Też mieli komunistyczną organizację
                      społeczeństwa i komunistyczny pobór do armii. Belgia i Holandia? Ciekawy byłby
                      wynik wojny między nimi - stawiam na Belgów. Hiszpania? Doświadczenia z Franco
                      i mimo to armia zawodowa? Bardzo ciekawe...

                      > ale to o czym tutaj
                      > gadają, to takie pieprzenie emerytowanych pacyfistów poprzebieranych w panterki
                      > z demobilu.

                      Też jestem pacyfistką, ale nie noszę panterek, co najwyżej garsonki.

                      > Są jeszcze armie zawodowo-ochotnicze np. w W.Brytanii, USA,
                      > Norwegii, część ochotnicza na określonych warunkach, odbywająca regularne ćwicz
                      > enia.

                      U nas ten system chyba najlepiej by się sprawdzał.

                      > Ja jestem Cenzurko pokłosiem działania jednoosobowej armii zawodowej, i to tej
                      > najbardziej elitarnej, latającej...

                      Syn lotnika?
    • poloeschatolo Kłamaliśmy, ale nie jesteśmy 20.11.07, 11:18
      zbrodniarzami wojennymi.

      - No, kto się mógł spodziewać zarzutów o zbrodnie wojenne?!
      - Amerykanie z naszej bazy wpadli kilka tygodni wcześniej na minę, zobaczyli
      dwóch Pasztunów i zastrzelili ich od razu!
      - Włos im z głowy nie spadł!

      www.gazetawyborcza.pl/1,84763,4681457.html

      "Zabij tego skurwysyna", "Dobrze im tak", "Zmieciemy ich w proch", "Fajnie się
      palą", "Musi im być ciepło", "Nieźle fruwają", "Ale go rozerwało".

      www.gazetawyborcza.pl/1,84763,4677429.html
    • kolejar Bez bzdurzenia na temat lub nie na temat 30.11.07, 01:59
      Armia zawodowa nie ma służyć do zabijania. Armia ma służyć do ochrony ludzi
      przed zboczeniami. Do ochrony Najjaśniejszej Rzplitej w sensie ogólnym - znaczy
      w sensie zasad istnienia.
      Armia z poboru jest kretyńska w założeniu. Czymś zupełnie innym jest pospolite
      ruszenie. Nie można nikogo zmuszać do bycia pospolitakiem.
      Podstawowe szkolenie w armii zawodowej polega na kontroli emocji. Nie wolno w
      szale wojennym wybijać cywilów - to tak banalnie. Nie wolno wpadać w szał poza
      kontrolą. Bo szał jest niezbędny często, ale KONTROLOWANY. Tego uczą w zawodowej
      armii. Nie możesz nienawidzieć npla. Masz osiągnąć cele przy MAX ograniczeniu
      zabijania. Po to są te wszystkie współczesne militarne fiki-miki. Pocisk ma
      trafić tam, gdzie trzeba. Oświetlasz spokojnie cel laserem i po chwili F15E
      "Strike Eagle" zrzuca 900 kilową bombę, która bezbłędnie naprowadza się na promień.
      Żołnierze zawodowi są tacy sami jak POLICJA. Kiedy użyć środków przymusu
      bezpośredniego, a kiedy nie? Przytoczę słowa serbskiego zbrodniarza wojennego:
      "My nie byliśmy oddziałami pokojowymi NATO, tylko armią, która ma zabijać
      wtrogów!". No to bestialsko mordowali cywilów niczym Einsatz Gruppen SS. Ale to
      nie jest rola jakiejkolwiek zawodowej armii. Oni (Serbowie) uważają się za
      wyszkolonych zawodowców. W czym? Przecież nie w walce!!! To tylko zwyczajni
      masowi zbrodniarze - nic więcej.
      No, właśnie... Szkolenie żołnierzy jest wymagające i odpowiedzialne. Zaprawdę
      nie chodzi o zabijanie, a osiąganie określonych celów. I bez emocji!
      Rozumiecie?
      • o.retyrety Re: Bez bzdurzenia na temat lub nie na temat 30.11.07, 16:22
        kolejar napisał:
        > nie chodzi o zabijanie, a osiąganie określonych celów
        Szaleńcom zależy na eksterminacji, ale przecież to niewykonalne
        nawet środkami masowego rażenia. Z drugiej strony stoją zwolennicy udaremniania
        ataków - wywiad, komandosi, broń precyzyjna i high-techno (np. antyrakiety,
        aparaty bezzałogowe). Ciekawe, że od dawna jedni szkolą żołnierzy na tropicieli(
        brytyjscy mają strzelać pojedynczo), a inni na gigantów (stanowi walą seriami na
        oślep). Łatwo odróżnić opanowanych od panikarzy. Armia zawodowa jest konieczna -
        pytanie jaka?
        • hurysa1 Re: Bez bzdurzenia na temat lub nie na temat 30.11.07, 17:20
          o.retyrety napisała:

          > Armia zawodowa jest konieczna
          > -
          > pytanie jaka?

          Najlepiej ołowiana, albo plastikowa. Chłopcy mogli by bawić się do upadłego.
          Wyśmienite manewry pozycyjne, przerzucanie ludzkich zasobów (czyt. mięsa
          armatniego), oskrzydlanie i atak frontalny. Wszystko w miarę tanie bo
          zminiaturyzowane.
          • o.retyrety Re: Bez bzdurzenia na temat lub nie na temat 01.12.07, 02:14
            hurysa1 napisała:

            > Najlepiej ołowiana, albo plastikowa. Chłopcy mogli by bawić się do upadłego.
            > Wyśmienite manewry pozycyjne, przerzucanie ludzkich zasobów (czyt. mięsa
            > armatniego), oskrzydlanie i atak frontalny. Wszystko w miarę tanie bo
            > zminiaturyzowane.
            >
            Historia odnotowuje też rozstrzygnięcia militarne na szachownicach albo na
            salach balowych, ale jak mi jakiś analfabeta odmawia rozmowy, mąci, kłamie, wali
            z chińskiego kałasza, to przepraszam - a weź się do roboty, poślij dzieci do
            szkoły, ja pokryję koszty, tylko pozwól swoim poddanym wybierać - ale tymczasem
            muszę cię zabić.
              • o.retyrety Re: Bez bzdurzenia na temat lub nie na temat 01.12.07, 16:54
                hurysa1 napisała:

                > Dziwisz mnie jakąś ogromną pogardą do analfabetów. Analfabetyzm nie jest
                > przyczyną "strzelania z chińskiego kałasza". Tu można przeczytać pewną analizę
                > socjologii "bohaterstwa":

                Wszystko lipa - analfabetyzm nie rodzi pogardy, nie jest przyczyną uśmiercania,
                ale niewiedza plus pogarda plus kałasz stanowią ryzyko.
                Zaś wskazana analiza zahacza o hoax - lekceważy rolę manipulacji i materialnego
                zainteresowania hero-ideologów, tradycyjnie wysokiej śmiertelności w Afryce oraz
                przypadki przeczące tezom autora, np. Chiny lub Indochiny.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka