ryko
14.08.08, 00:57
POTuskomatołkowe debile uczą się kindersztuby... w polityce międzynarodowej.
Kompletną masakrą okazuje się być 9-cio miesięczne już uprawianie
Tuskomiłościwej "polityki" zagranicznej. Wszystko jest podporządkowane
POlitykierstwu i wizerunkowi. Zero strategii i rozumienia pojęcia racji stanu.
Parę przykładów o czym myślę:
- nieinformowanie i nieuzgadnianie spraw miedzynarodowych z Prezydentem Lechem
Kaczyńskim,
- nieuzgadnianie, wręcz pomijanie go w decyzjach personalnych o obsadzie
placówek zagranicznych,
- sprawa odwołania wizyty Sarkozego, bo za bardzo wyeksponuje się Lecha
Kaczyńskiego,
- skandaliczna sprawa negocjacji tarczy antyrakietowej, a szczególnie ich
finału (afera ujawniona przez Waszczykowskiego), bo opinia publiczna przypisze
sukces Lechowi Kaczyńskiemu i misji Fotygi w Waszyngtonie,
- dwuznaczna postawa POTuskomatołków w sprawie agresji na Gruzję, a w
szczególności ataki na Lecha Kaczyńskiego i jego "autorskie" inicjatywy, które
być może uratowały Gruzję i naszą część Europy,
Parę linek i cytatów na ten temat:
==================
www.rp.pl/artykul/2,175921_Racja_stanu_nad_interes_grupy.html
blog.rp.pl/wildstein/2008/08/13/zaglaskac-niedzwiedzia/
blog.rp.pl/lutomski/2008/08/13/prezydent-nie-twierdzi-ze-nie-jest-zdumiony/
"... Pan prezydent, jak na gospodarza przystało, szczególnie serdecznie
przywitał jednego z pasażerów samolotu, który udawał się z bardzo ważną misją:
- Cieszę się, że rząd zmienił stanowisko i pan minister Sikorski jest z nami.
Nie twierdzę, że nie jestem zdumiony, ale mimo wszystko się cieszę.
Cieszyć się mimo zdumienia to trochę tak - jeśli dobrze rozumiem głowę państwa
- jak śmiać się przez łzy. Natomiast rolę szefa resortu spraw zagranicznych w
misji wyjaśnił Sławomir Nowak: - Pan minister Sikorski jest, przede wszystkim,
członkiem rządu i tym politykiem, który… no tutaj bardzo trzeba ważyć słowa,
żeby nie przesadzić – zaplątał się szef Kancelarii Premiera, ale szczęśliwie
dokończył - i jest tym politykiem, który na miejscu będzie miał stałą łączność.
Na czym będzie polegała łączność, minister Nowak wyjaśnił już wcześniej: -
Mamy esemesowy kontakt. Pan minister Sikorski ma ze sobą stałą łączność z
Warszawą.
Kontakt szefa dyplomacji z rządem za pomocą 160 znaków gwarantuje świetny
przepływ informacji, a w sytuacji kryzysowej mogą to być nawet dwa esemesy, co
da łącznie 320 znaków.
– Po to mamy telefony, po to ktoś kiedyś wymyślił takie rzeczy jak telefon,
żeby się nimi posługiwać - podsumował Sławomir Nowak. Natomiast naciskany
przez dziennikarkę TVN, co to znaczy, że minister Sikorski ma czuwać nad tą
misją, odpowiedział: - Żeby nie przesadzić...."
www.rp.pl/artykul/68094,176301_Saakaszwili_spodziewal_sie_wojny_w_sierpniu.html
"... prezydent Saakaszwili mówił mi, że to może nastąpić już w sierpniu.
Przyznaje, iż myślałem, że przesadza, ale się nie mylił - powiedział Lech
Kaczyński.
Prezydent odniósł się też do sugestii przedstawicieli rządu, że szef MSZ
pojechał do Tbilisi, by tonować wystąpienia prezydenta. - W Tbilisi
powiedziałem wszystko, co chciałem.Jeśli premier wierzy, ze prezydenta można
pilnować, to jest to nie na miejscu, bo prezydenta się nie pilnuje -
powiedział Lech Kaczyński. - Myślę,że Sikorski się wiele nauczył. Zobaczył,
jak są podejmowane decyzje w Unii Europejskiej. Nie miał wtedy zbyt tęgiej
miny - ocenił prezydent."
==============
Prawda, że piękne
Najgorsze jest to, że debile jakoś tak słabo sie uczą i wyciągają wnioski, co
dobrze widzimy po przykładzie naszego debila kolejowego...
Jedyną nadzieją pozostały SONDAŻE i rozbudowane biura PRowe... może przygotują
POTuskomatołkom troche lepsze instrukcje

))