jacek-wisniewski
18.11.09, 00:03
Sam już nie wiem w jakich kategoriach pisać o budżecie na rok 2010,
który dziś oglądałem.
Dramat? Kpina z 20 000 ludzi? Zemsta za bycie 4 lata na "wygnianiu"?
Czy po prostu efekt nieudolności serwowanej od 2006 roku?
Kilka liczb.
Planowane zadłuzenie ponad 29 milionów ( to te słynne "zero"
kredytów ). Emisja obligacji na kwotę 9 milionów złotych na...
spłatę kredytów w 2010 roku. Nierealne dochody w wysokości 68
milionów ( w 2009 roku tych dochodów jest ok. 60 milionów ) i
pozyskanie środków ze sprzedaży mienia w wysokosci 8 milionów (
chyba będziemy sprzedawać gminne drogi ). No i oczywiście jest
jedno "zero" - czyli zero złotych z funduszu spójności. Kasy na
ośrodek zdrowia też nie widzę.
Coraz droższa pływalnia, coraz większe koszty urzędu, straty na
podatku VAT za kanalizacje i wodociągi.
Oto smutne podsumowanie obecnej kadencji człowieka o którym będziemy
jako społeczność pamiętali przez kilka lat spłacając ogromne długi.
I słowo o obligacjach. Owszem jest to narzędzie do pozyskiwania
środków budżetowych. Jednak gdyby były one celowe. Np. na budowę ul.
Grudzi, przy której powstałyby tereny usługowe i mieszkaniowe, to
mielibyśmy z czego je później wykupić. Ale ta kasa jest potrzebna na
opłacenie "wójtowej orkiestry" na naszym tonącym statku.