jacek-wisniewski
22.12.09, 22:50
No takiego spektaklu to dawno nie było.
Poczatek to awantura ( 70 minut )o wprowadzenie uchwały na wniosek
Komisji Planistycznej o unieważnieniu planu dla tureckiego inwestora
przy ul. Gałczyńskiego. Wniosek spowodowany wezwaniem do usunięcia
naruszeń prawa przez zainteresowanych sąsiadów tej inwestycji.
Przedstawili 17 stron przykładów na niezgodne z prawem działania
urzędu w trakcie procedury planistycznej. Oczywiście wójtowie byli
przeciw temu. Nawet udowadniali, że uchylenie uchwały musi być
poprzedzone taką sama procedurą co sam plan. Albo szczyt
niekompetencjio, albo szczyt głupoty. Bo ta cała awantura może
zakończyć się przy pewności, że skarżący plan wygrają w sądzie
ogromnymi odszkodowaniami. Wypłacanymi im, albo... tureckiemu
inwestorowi, który już jeden samorząd ( Szczecin ) podał do sądu o
60 mln zł. Czy wtedy wójt, jego zastępca albo radni głosującu
zgodnie z wolą wójta zapłacą ze swojej kieszeni? Oczywiście, ze nie.
Przy okazji radna Szarek i radny Ostrzyżek, skompromitowali radnych
stwierdzeniem, ze nie znają dokumentów przysłanych od wojewody do
Rady Gminy dotyczących tego planu miejscowego. Później kazali
radnemu Gajewskiemu te dokumenty pokazać. Tak jakby radny Gajewski
wynosił dokumenty z urzędu. Paranoja. Tylko szkoda, ze radna i radny
głosują nad uchwałami nie znając dokumentów, które ich dotyczą.
Dalej było jeszcze "śmieszniej". Kiedy radni przegłosowali zmianę
budżetu na wniosek radnego Zaręby, wójt najpierw wykazał się brakiem
znajomości ustwy samorządowej, bo nie będąc radnym zażądał
reasumpcji głosowania, a później zaczął dopytywać się radnego
Marcinkowskiego, czy wiedział za czym głosował. I tu się musiał
zdziwić, bo radny stwierdził, że wiedział.
Wnioski?
Myślę, ze więcej osób z gminy powinno zaglądać na sesje. Warto
wiedzieć w jakim stylu nasza obecna władza samorządowa decyduje o 30
milionach zadłuzenia na koniec 2010 roku.