kjwojtas
21.10.10, 15:20
Krytycznie oceniłem programy jakie przedstawione były poprzednio przez sztaby wyborcze z uwagi na brak współpracy między ludźmi mającymi jakieś rozeznanie w kwestiach rozwojowych. Rada Gminy jest zlepkiem osób reprezentujących różne interesy, a najbardziej patrzących, aby nie podpaść Rajkowskiemu, bo może „przyłożyć”.
Dlatego zaproponowałem pewne rozwiązanie – na początek wybranie najlepszych do Rady Gminy.
Jak można to zrobić?
Udać się do ks. Macieja z prośbą o arbitraż (szefowie komitetów) – niech sam utworzy , albo wskaże osoby mogące stanowić wspomniane OKO. To nie powinna być grupa większa od 5 osób, a ks. Maciej wydaje się być jedyną osobą nieco z boku wyborczego rozgardiaszu.
Przedstawiciele (szefowie) komitetów wyborczych zaprezentują walory swych kandydatów.
Na tej podstawie OKO wyda (kapturowo - skład nie powinien być znany szerszemu gronu ludzi) wskazanie najlepszych kandydatów w okręgach (może to być niekiedy 2 osoby). I to wszystko.
Wybory, niezależnie od intencji – są wolnym wyborem. To wyborcy zdecydują, czy opinia była słuszna.
Niemnie wydaje się, że wskazana droga jest właściwą w naprawie zaistniałych relacji.
I na koniec uwaga osobista.
Tak, jak pisałem poprzednio – największym dobrem są ludzie i relacje między nimi. Rozwój, gdzie liczy się ilość dróg, budynków, rozwiązań technicznych, a gdzie zapomina się o ludziach, bądź nawet działa ich kosztem – jest ułudą.
Nie jest więc, moim zdaniem, właściwe np. „poszerzanie” dróg kosztem przylegających pól, a taką sytuację mamy np. na ul. Jaworowskiej. Fakt. W obecnych warunkach ta droga jest bardzo potrzebna, ale czy winna być poszerzona drogą zaboru?
Rozwój wszakże winien być czyniony, a pewne poświęcenia na rzecz wspólnoty wydają się oczywiste. I tylko instytucja posiadająca mandat zaufania jest upoważniona do podejmowania takich decyzji. Także w innych kwestiach – niekiedy kontrowersyjnych.
Jednak decyzje, nawet błędne, nie mogą być kontestowane i nazywane „przekrętem” – bo należy wierzyć, że zostały podjęte w dobrej wierze, w określonych okolicznościach.
Jednym z zarzutów stawianych Rajkowskiemu jest kwestia organizacji opieki medycznej. I muszę się zgodzić, że sprawa stawiana jest na głowie. Bo czy ważny jest status własności ośrodka zdrowia, czy opieka nad mieszkańcami?
I druga kwestia. Czy wydać kilka milionów na budynek, czy może lepiej mniejsze sumy na inny typ organizacji systemu opieki?
Cóż to za opieka, gdy w ośrodku przyjmuje jeden lekarz?
Jest silna grupa nacisku ze strony „centralnego” Raszyna, aby ośrodek był blisko, ku ich wygodzie. Ale Gmina to nie tylko Raszyn. Coraz więcej ludzi mieszka na obrzeżach, a dojazd do Raszyna jest równie trudny jak do Warszawy.
Może zatem bardziej celowe byłoby utworzenie sieci mini przychodni na obrzeżach dla lekarzy pierwszego kontaktu?
Sądzę, że koszt dostosowania i wyposażenia byłby relatywnie niski – znacznie niższy niż budowa centralnego ośrodka. W centrum zaś (mniejszym i tańszym) , mogłyby znaleźć miejsce jedynie jakieś wyspecjalizowane (na miarę możliwości) działy.
Tyle, że do tego potrzeba ludzi – lekarzy. Trzeba też im zapewnić godziwe warunki i pracy, i możliwości rozwoju zawodowego – specjalizacji, szkoleń itp.
Czasy, gdy państwo szkoliło rzesze chętnych do pracy za „pół-darmo” – już się skończyły. I jakoś mało tych rzekomo dobrze wykształconych. Rozdawane są tytuły naukowe, ale specjalistów z dziedzin, gdzie konieczny jest duży wkład pracy i nauki, kosztem przyjemności, jest niewielu.
Aby wykształcić dobrego lekarza - to nie jest proces podobny studiom administracyjnym. Do diagnozowania czyjegoś zdrowia, a niekiedy życia, trzeba mieć wiedzę daleko wykraczającą poza tę „podręcznikową”.
Piszę to w wyraźnym celu – starszy syn, Michał, skończył studia medyczne i rozpoczął staż w szpitalu kolejowym w Pruszkowie.
To właśnie zadaniem Rady Gminy jest stworzenie zachęt, aby potrzebni ludzie znaleźli w Raszynie swoje miejsce życia, aby też pracą i wiedzą służyć mieszkańcom. Bo jeśli chce się „ściągnąć” kogoś z zewnątrz, to przecież też trzeba zapłacić, a na Zachodzie także brak lekarzy – tam zaś płacą dużo lepiej i istnieją lepsze możliwości w uzyskaniu specjalizacji. Jedyną barierą jest język, ale poświęciłem dużo wysiłku, aby moje dzieci znały przynajmniej dwa języki obce (tu można mówić o 4).
Sprawa jest godna polecenia, gdyż syn odziedziczył dom po dziadku, a na stancji u niego mieszka kolega, który jest na VI roku medycyny. To także potencjalny kandydat do pozostania w Raszynie.
W przypadku syna pierwszy krok został zrobiony (podaję, aby nie było głupich uwag) – został zwolniony z wnoszenia podatku spadkowego na rzecz Gminy. To czynnik wiążący z Raszynem. Jednak ważne są też inne zależności – droga do specjalizacji, stabilizacja warunków życia (w tym roku ożenił się –żona z pochodzenia Rosjanka jest doktorantką na UW – ślub cywilny był pod Moskwą w sierpniu, a kościelny , cichy, przy obecności tylko rodziny, w ub. tygodniu).
Podobnie z drugim synem. Jest na V roku PW Technologii Chemicznej i Procesowej, gdzie specjalizacją mogą być procesy zachodzące w oczyszczalniach ścieków. To nowa i poszukiwana specjalizacja. Czy Raszynowi są potrzebni tacy specjaliści? Bo to jest czas wyboru – znalezienie lepszych warunków w innym miejscu zwiąże młodego człowieka.
A przecież sprawa dotyczy wielu specjalności.
Dlatego rozważając wybory, warto zwrócić uwagę, czy wybierani będą ludzie z klapkami ze stuzłotówek na oczach, czy też myślący o rzeczywistych potrzebach rozwojowych Gminy.
Kończę te uwagi. Uważam, że ich kontynuacja byłaby wpływaniem na wybory. Dlatego nawet nie będę odpowiadał na komentarze, acz chętnie się z nimi zapoznam.
Temat musiałem umieścić w 2 notkach z uwagi na długość.