kjwojtas
14.11.10, 02:10
Lilith
Wpis zdecydowanie
antyprofeministyczny.
Wśród mitów pochodzących z Bliskiego Wschodu jest też o Lilith, która miała być pierwszą partnerką Adama, a została odrzucona z dalszej ewolucji stając się żeńskim demonem atakującym zwłaszcza kobiety w ciąży i małe dzieci. Uwagi jej dotyczące znaleźć też można w literaturze okołobiblijnej. Chcę tu przedstawić jedynie prawdziwą wersję wakacyjną.
A było to tak.
Pan Bóg kończąc proces tworzenia naszego świata zdecydował, mimo negatywnych doświadczeń (multi-kulti) z różnymi aniołami i archaniołami, że jednak powoła człowieka. Ale też postanowił wprowadzić pewne ograniczenia, aby ten nowy model nie wykazywał nazbyt szybko cech poprzednich tworów; czyli
głosił Chwałę Bożą i nie pyskował.
Mozolnie ulepił z gliny podstawowy kształt trochę wzorując na zwierzętach, ale tak, aby zachować pewne podobieństwo do siebie. Na koniec obłamał wysuszony już, a niepotrzebnie odstający kawałek ogona, wsadził w to miejsce DNA nowego wzoru. Z rozmachem kopnął, (aby dobrze osadzić), i głęboko westchnął dumając nad przyszłymi skutkami swej pracy.
(Niektórzy teraz twierdzą, że to westchnienie było czynnikiem rozpoczynającym życie, gdy tak naprawdę życiodajne było to solidne kopnięcie w d... Prawidłowym następstwem tej czynności jest klaps dawany niemowlęciu przez lekarza, czy położną zaraz po urodzeniu, celem pobudzenia czynności życiowych. Teraz zidiociałe feministki upatrują w tym znamion nieuzasadnionej przemocy. Cóż „chuchanie i dmuchanie” zwykle przynosi efekty przeciwne zamierzonym).
Adam (bo tak nazwany został ten nowy model istoty), nie wykazywał nadmiaru inteligencji; można by nawet powiedzieć –
przygłup. Chodził zdurniały z miejsca na miejsce i niczym się nie interesował. Jak mu Pan Bóg pokazał jakieś zwierzę to tylko mówił : O żywe takie, ooo...
(W Księdze Rodzaju – istota żywa).
Próbował go Stwórca czymś zainteresować, ale gdzie tam, nawet jedzenia to-to nie umiało sobie przygotować.
Siadł Pan Bóg na kamieniu (jest taka rzeźba obrazująca istotę myślącą) i zamyślił się nad tym nowokreowanym bytem:
małe szanse na jakieś specjalne osiągi.
Dumał, dumał, aż przyszło mu do głowy, że może dać mu do towarzystwa kobietę, która
pomocą i oparciem będzie, a przy tym opiekunką i czynnikiem pobudzającym inicjatywę. No i jeszcze ma służyć Adamowi, bo to z nim Pan Bóg wiązał swe nie do końca oczywiste plany.
Nie chciało się Stwórcy czynić nowych eksperymentów z DNA. Dlatego po zastosowaniu narkozy
(drąg stosowny walał się w pobliżu), przeszukał dokąd dotarło swym spiralnym ruchem DNA (bo najlepsza jakość z przedniej części). Było akurat w
lewym dolnym ziobrze. No to z tego stworzył
Lilith.
Tyle, że nauczony doświadczeniami z poprzednich wszechświatów postanowił sprawdzić jakość produktu. Nakazał zatem tej dwójce
kandydatów na ludzi wspólną wędrówkę do Raju. (Chyba była to trasa z Afryki - tam jest glina dobrej jakości, na Bliski Wschód – droga przez Palestynę wymaga wielkiego hartu ducha i odwagi z racji
czyhających hord dzikich Hebrajczyków, którzy nawet ideę potrafią ukraść).
W trakcie marszu Adam, jako typowa oferma, skręcił sobie nogę i w ogóle źle się czuł. Zwrócił się do Lilith o
pomoc, pogłaskanie i przytulenie. A ta na niego jak nie wrzaśnie:
„ Ty palancie, nie dość, że idę z tobą, przygotowuję ci żarcie, pokazuję drogę, to jeszcze mam cię hołubić? O niedoczekanie twoje, ofermo jedna”.
Zjadła całą kolację i poszła do jaskini spać zabierając jeszcze jedyną kołderkę.
Adam zbolały i głodny zaczął z płaczem skarżyć się Panu Bogu:
„ To ja mam być nadzieją dalszego istnienia i kierunkiem ewolucji, a ta jędza tak mnie potraktowała. Uuuuuu.”
Podumał Pan Bóg i stwierdził, że może i przedobrzył z tą kobietą;
za inteligentna i zbyt egoistyczna. No to ją wycofał do bytów nie udanych, czyli przeciwstawiających się Woli Bożej.
Adamowi, tym razem dał wina celem narkozy ( ten, jak to nieokrzesany cham i prostak, któremu słoma z butów wyłazi, chlapnął od razu całość tak, że się zakrztusił i wydukał z siebie „dahhrrrrwina” – (miało był „dał wina”

, stąd dalsze dywagacje na temat teorii ewolucji (Darwina)). A jak już Adama zmogło i się uwalił, to ponownie sięgnął po DNA: było tym razem w
prawym dolnym ziobrze.
( Jest to niepodważalny dowód na prawdziwość niniejszego opowiadania, wszak każdemu mężczyźnie brak nie jednego, a dwu żeber).
I w ten sposób pojawiła się Ewa. Też ma wady, ale i tak jest lepszym modelem od Lilith.
Niestety ostatnio zanadto ewoluuje w kierunku swej poprzedniczki.
Pozostaje podsumować i wyciągnąć wnioski:
Zdaniem mądrych ludzi Adam jest uosobieniem wszystkich nas. Dlatego niekiedy się mówi:
pokolenie Adama. Wspólna wędrówka, to
wędrówka przez czas mężczyzny i kobiety. Nie da się ukryć, że kobiety zostały szczodrzej obdarowane – są
inteligentniejsze, ciekawsze przejawów życia, silniejsze psychicznie; mają też większą wydolność organizmu mimo mniejszej(?) siły fizycznej. Ale też na kobietę nałożone są większe społeczne obowiązki.
Pytanie:
czy obecne Ewy wypełniają te obowiązki w sposób właściwy?
Wędrówka jeszcze się nie skończyła.
PS. Jeśli macie wątpliwości tyczące prawdziwości tekstu, to zaznaczam, że jestem ogrodnikiem, a przecież ktoś te wszystkie zielska w Raju sadził. Fakt. Projekt był Pana Boga, ale bez fachowego ogrodnika nic na tej pustyni by nie wyrosło.
I wszystko szło bożym porządkiem, aż do czasu, gdy ludzie zaczęli wybierać, a to radnych, a to wójtów, a to...