stoperan75 04.05.13, 13:54 michalowice.pl/pliki/2013/2013.04.08.zawiadomienie.pdf Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
stoperan75 Re: sprawa ziemii rodziny Grocholskich 04.05.13, 13:59 i trochę o tej rodzinie, również ze strony gminy Michałowice biblioteka.michalowice.pl/index.php?page=moj-dom-rodzinny Odpowiedz Link
grocholica Re: sprawa ziemii rodziny Grocholskich 04.05.13, 17:59 To tylko należy podziękować panu i gminie Michałowice za rzeczową informację, a jednocześnie zauważyć, że martwienie się o tę sprawę nie jest chyba pieniactwem skoro w tamtej gminie tez są takie osoby i skoro jej władze tak wyczerpująco się do sprawy odnoszą. Odpowiedz Link
stoperan75 Re: sprawa ziemii rodziny Grocholskich 05.05.13, 03:20 Nie tylko "też są tam takie osoby", ale przede wszystkim sprawa ta dotyczy mieszkańców gminy Michałowice, mieszkańcom Nowych Grocholic dostało się jakby obuchem, na marginesie. Majątek rodziny Grocholskich to było 300 ha z małym hakiem, czyli mniej więcej 2 km na 1,5 km terenu. I .ten teren w około 90% leży w gminie Michałowice - połowa tej wsi - gdzie Grocholscy mieszkali, a 10% to Grocholice. Także lepiej przejść za miedzę, popytać ludzi stamtąd, co zamierzają i zgrupować się razem z nimi, podłączyć być może pod już istniejący ruch czy inicjatywę, bo ich jest po prostu więcej, niż Was. A zakładanie Stowarzyszenia przez opozycyjnego radnego uważam za co najmniej niefortunne i mało przemyślane strategicznie. W tego typu sprawach to sami mieszkańcy i Ci, których sprawa dotyczy powinni być założycielami stowarzyszenia, a rolą polityków lokalnych jest ich maksymalnie wspierać i otwierać drzwi w różnych urzędach i sądach. Jak to wygląda z zewnątrz tutaj? Ano obiektywnie tak, że lokalna opozycja na takiej akcji chce się wypromować, zabłysnąć w oczach setek mieszkańców, czyli ich elektoratu w przyszłych wyborach samorządowych i po prostu zbić polityczny kapitał. Błędem było pospieszne zakładanie stowarzyszenia, lepiej było moim zdaniem najpierw porozmawiać i wysondować stanowiska wójtów obu gmin, a potem zaproponować im powołanie wspólnego stowarzyszenia - O ILE JEST TO W OGÓLE KONIECZNE. Jak widać na załączonym piśmie, urząd gminy Michałowice zaangażował się w sprawę w imieniu mieszkańców i moim zdaniem to im wystarczy, nie muszą powoływać dodatkowych ruchów. Co do meritum sprawy, to przykładów reprywatyzacji w Warszawie jest bardzo wiele, co chwila słychać, że urząd miasta oddał rodzinie ograbionej ze swojego mienia należną im kamienicę, dom lub działke - a jeśli to nie było możliwe, to ekwiwalent pienieżny, co jest najczęściej występującą formą odszkodowawczą. Tyle, że tu chodzi o grunty i reformę rolną, to jeszcze inna para kaloszy, niż zawłaszczenie domów w stolicy po wojnie. Na miejscu mieszkańców spornych terenów bałbym się tylko w jednej sytuacji - jeśli nabyli, przepraszam, "uzyskali" działki w drodze zasiedzenia. No bo przecież jeśli zasiedzieli nieużywaną działkę, to ona kiedyś wcześniej musiała do kogoś należeć, kto ją utracił - więc na zdrowy chłopski rozum - komu ona się (bardziej) należy, poprzedniemu prawowitemu (o ile tej działki nie zagrabił czy przejął bezprawnie) właścicielowi, czy nowemu zasiedziałemu, który miał szczęście? Odpowiedz Link
jacek-wisniewski Re: sprawa ziemii rodziny Grocholskich 05.05.13, 08:05 A co to u licha jest "opozycyjny radny"? Wobec kogo? Radny w Radzie Gminy reprezentuje wyborców. Czyli mieszkańców. Czyli radny Sławomir Haczkur jest opozycyjny wobec mieszkańców? A to, że ma inne zdanie w wielu sprawach niż Wójt? To w sytuacji kiedy głosuje "za" wnioskami wójta ( a często tak jest ) to wtedy jest opozycyjny wobec "opozycyjnego radnego"? Im więcej jest stowarzyszeń w tej sprawie trym lepiej. Wójtowie reprezentują przede wszystkim interes gmin. A w tej sprawie moim zdaniem obydwaj już popełnili błąd. W 2011 roku po wyroku WSA. Ale nie jestem prawnikiem i mogę zaledwie sugerować prawnikom rozwiązania, które moim zdaniem są w tej sprawie skuteczne. Ilościowo tych mieszkańców w Michałowicach jest chyba zbliżona liczba. Nie jest prawdą, że w Warszawie najczęściej przy reprywatyzacji poszkodowani występują o odszkodowania. Tam gdzie można w 100% dostają grunty i budynki. Proponuję nie usypiajmy "czujności rewolucyjnej" zainteresowanych. Nie pisałbym tu o "szczęściu". zasiedzenie jest formą ustalania właściciela, czyli prawem. Tak jak pensja pracownika rolnego w 1938 roku, czy pracownika samorządowego w 2013. Czy urzędnik pisze, ze miał szczęście w tym miesiącu bo dostał pensje? A w 80% zasiadywali mieszkańcy Nowych Grocholic to co wcześniej kupili. Czyli co, mają teraz płacić 3 raz? Odpowiedz Link
grocholica Re: sprawa ziemii rodziny Grocholskich 05.05.13, 23:34 Tak mi się wydaje, że radny ma też osobisty interes, tzn. że jego też ta sprawa dotyczy, a po drugie to podejrzewam, że ludzie jednak przychodzili do niego z tymi pisemkami i pewnei prosili o pomoc. Chociaż ciekawostką jest, że ja nie znam nikogo w realu kto by cos o tym mowił, tylko w internecie czytam i w końcu zaczynam się już bać, że może listonosz jeszcze kiedyś coś przyniesie (on do nas rzadko przychodzi) Odpowiedz Link
patrzacy.z.boku Re: sprawa ziemii rodziny Grocholskich 05.05.13, 23:40 a moze by tak byly wojt ktory czyta to forum,bo sie ma nie powoluje, zaproponowal hrabiemu austerie za grocholice?i wilk by byl syty i owca cala Odpowiedz Link
grocholica Re: sprawa ziemii rodziny Grocholskich 06.05.13, 11:51 W sumie to absurdalne kopiować forumowe wątki na swój blog i tam je komentować przy jednoczesnym pisaniu pod kilkoma nickami tutaj, proszę pana - a może ja się upomnę o prawa autorskie do swoich wypowiedzi! Ale ad vocem - mam wrażenie, że to jest szczucie ludzi z Grocholic przeciwko innym i vice wersja - na Grocholicach nikt nie może spać spokojnie, albo nie będziemy pomagać "komunistom" z NG ( to nie z bloga tylko z forum). Moim zdaniem to nie są sprawy dotyczące Nowych Grocholic tylko konkretnych ludzi; i z tego co niektórzy o sobie wypisują to też miewają sprawy w sądzie chociaż mieszkają w elitarnym Raszynie Odpowiedz Link