sloggi
02.10.06, 00:27
Za Jankami na trzech pasach jest tak ciasno, że przez 10 minut pokonujemy
najwyżej 50 m. Potem ścigamy się z młodą parą, która idzie w stronę Warszawy
piechotą - nie ma szans, żeby ją przegonić. W środku Raszyna dachował
samochód. Zrywa się burza, prawy pas i pobocze zamieniają się w jezioro.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3657038.html