Partnerstwo PRYWATNO-PUBLICZNE w Urzędzie Gminy

21.10.07, 18:26
Czeka mnie rejestracja samochodu, poszedłem więc zlustrować teren do
Urzedu Gminy i przy okazji coś mnie zastanowiło.

Przy pokoju gdzie się pojady rejestruje jest gablota, jak wszystkie
gabloty w Urzędzie jest w jego zarządzie. Gablot jest wiele a w nich
różne urzedowe pisma. Ale ta przy komunikacji jest szczególna: NA
SZKLE GABLOTY przyklajstrowano bardzo mocno ogłoszenie TŁUMACZA
PRZYSIĘGŁEGO.

Pytanie szczegółowe.

Dlaczego ogłoszenie nie jest w gablocie tylko na wierzchu?
Może nie wolno wieszać takich prywatnych ogłoszeń w gablotach?
Ale dlaczego wisi tam od tygodni, czy nikt w Urzędzie nie
sprawdza: aktualności wywieszek, stanu sprżetu, a w końcu nikt nie
sprząta?

Pytanie ogólne.

Na jakich zasadach moga ogłaszać się na terenie Urzędu firmy i osoby
prywatne?

W przypadku samochodu sprwadzanego z zagranicy do rejestracji trzeba
przedstawić dokumenty tłumaczone przez tłumacza przysięgłego. To
tłumaczy bardzo mocne przyklejenie się do szyby.
Ale czy tak samo moga przykleić się np.:
- geodeta uprawniony przy Architekturze,
- adwokat przy Urzedzie Stanu Cywilnego,
- księgowy przy Podatkach?
    • raszyniak1 Re: Partnerstwo PRYWATNO-PUBLICZNE w Urzędzie Gmi 21.10.07, 20:53
      Jaki Pan, taki kram.
      • halibutt Re: Partnerstwo PRYWATNO-PUBLICZNE w Urzędzie Gmi 22.10.07, 15:29
        Ja bym raczej powiedział - jaka Polska taki kram. Za poprzedniej władzy było to
        samo. I raczej nikt się wtedy po wójcie nie spodziewał, że na zakończenie dnia
        będzie biegał po urzędzie i zrywał ogłoszenia. Choć może się mylę...
        • hauptmannad Re: Partnerstwo PRYWATNO-PUBLICZNE w Urzędzie Gmi 22.10.07, 18:27
          To ogłoszenie wisi tygodnie, a nie godziny.

          Nie chodzi mi o zrywanie wszystkiego, tylko o podanie warunków na
          jakich mozna coś zawiesić. Napisałem w tej sprawie emila do Wójta.
          Może odpowie?
        • hauptmannad Re: Partnerstwo PRYWATNO-PUBLICZNE w Urzędzie 10.11.07, 17:28
          W sprawie ogłoszenia tłumacza przysięgłego przyklejonego na szybie w
          URzędzie otrzymałem odpowiedź emilem (tak ją też zadałem). Cała
          treść poniżej.

          Raszyn, dnia 05 listopada 2007r.
          Pan Konrad Zubko

          Odpowiadając na Pana pismo przesłane drogą elektroniczną w dniu
          24.10.2007r. dot. ogłoszenia osoby prowadzącej działalność
          gospodarczą, naklejonego na tablicy ogłoszeń w Urzędzie Gminy,
          informuję, że na tablicach ogłoszeń znajdujących się

          w Urzędzie Gminy są zamieszczane tylko informacje urzędowe.

          W Urzędzie nie ma ustalonych zasad i warunków umieszczania ogłoszeń,
          ponieważ nie zamieszczamy reklam ani też innych informacji
          pochodzących od osób prywatnych i firm prowadzących działalność
          gospodarczą z wyjątkiem ogłoszeń o pracy. Ogłoszenie o zatrudnieniu
          pracowników należy przekazać Pani Petroneli Owczarz – Kierownikowi
          Referatu Organizacyjnego.
          Ogłoszenie, o którym Pan napisał w swoim piśmie zostało naklejone
          bez wiedzy i zgody pracowników Urzędu i zostało usunięte.
          Serdecznie dziękuję za zwrócenie nam uwagi.

          Z poważaniem
          Teresa Berdyga Sekretarz Gminy

          Od formuły "żadnych firm na tablicach Urzedu". Jest jednak wyjątek -
          podany jest adres miesca, gdzie oddawać samochody na złom.
          Z drugiej strony to dobrze, że taka informacja wisi przy Komunikacji.
          Z trzeciej strony tłumacz przy samochodach sprowadzanych z zagranicy
          też jest potrzebny.

          Reasumując - bez wskazywania adresów firm nie da się realizować
          zadań Urzędu.
          • halibutt Re: Partnerstwo PRYWATNO-PUBLICZNE w Urzędzie 12.11.07, 08:11
            Ależ da się! Tyle, że wtedy ludziom byłoby dużo mniej wygodnie. Poza tym chyba
            naklejka z telefonem jakoś mniej mnie mierzi niż, na przykład, obowiązkowe
            punkty ksero w Urzędach Skarbowych, ZUS czy innych podobnych miejscach. Punkt
            ksero prywatny, korzystanie z niego - obowiązkowe (de facto). Do tego drogie
            pierońsko.
            • hauptmannad Re: Partnerstwo PRYWATNO-PUBLICZNE w Urzędzie 12.11.07, 13:29
              Ten adres szrotu to nie naklejka z telefonem tylko brązowe A4.
              Wyróznia się na tle białych ogłoszeń urzędowych.

              Co do płatnych i przymusowych ksero to się zgadzam. Procedury
              urzędów są tak ustawione, że bez kserwoania dokumentów na miejscu
              cięzko jest coś załatwić, a kserowanie gdzieś dalej przesuwa
              załatwienie sprawy. Jakby teu urzędy same miały kserować to by tyle
              papierów nie wymagały!

              Z drugiej strony to Xero to czysty przykład, że gdzie się kończy
              urzędniczy nakaz tam zaczyna się wolny rynek.
              Jeżeli punkt Xero dzierżawi lokal od urzędu to w naturalny sposób
              urząd będzie kierował wszelkie możliwe papierki do kserownia
              (wzrasta ważność urzżedu), a ceny usługi będą wysokie (bo to monopol
              w oparciu o przetarg na maksymalną cenę za powierzchnię).

              • nowy-nowak Re: Partnerstwo PRYWATNO-PUBLICZNE w Urzędzie 12.11.07, 23:16
                Jak tak czytam, to ten urzad to jedno wielkie partnerstwo publiczno
                prywatne. bo za publiczne pieniadze prywatnie czuja sie super.
                • halibutt Re: Partnerstwo PRYWATNO-PUBLICZNE w Urzędzie 14.11.07, 09:32
                  Obywatelu Kapitanie, krótka historyjka z zeszłego tygodnia. Ekspozytura ZUSu.
                  Papierki wypełniłem na komputerze, wydrukowałem sobie w kilku egzemplarzach,
                  podpisałem - i wio do urzędu.

                  Numerek pobrałem, w kolejce odstałem swoje, w końcu moja kolej. Przy okienku
                  przemiła pani urzędniczka spojrzała na mój wniosek i wyjaśniła, że wprawdzie mój
                  numerek się wyświetlił nad jej stanowiskiem, ale ona tam jest w zastępstwie
                  koleżanki i nie ma uprawnień do sprawdzania tego typu papierków, więc lepiej
                  żebym stanął w kolejce do sąsiedniego okienka.

                  Parę uszami puściłem, ustawiłem się karnie po sąsiedzku, odczekałem swoje. W
                  końcu dotarłem do innej, równie miłej pani. Ta obejrzała sobie moje papiery i
                  rzecze: "Tutaj tylko dwie strony pan wypełnił, to nie będzie dużo przepisywania.
                  Proszę przepisać, ale bez PESELu i serii dowodu osobistego.". Pytam czemu, skoro
                  jest takie pole w formularzu, a ona na to, że "to jest niepotrzebne".

                  W końcu usiadłem, wypełniłem wniosek jeszcze raz (ręcznie), dałem zarobić pani w
                  okienku ksero, odstałem swoje i sprawę załatwiłem. Ech, taka pani kserówka to ma
                  piękne życie...
Pełna wersja