grocholica
23.02.09, 22:55
Dzisiaj miałam wyjątkową przygodę dotarcia do mojego domu pieszo od
krakowskiej. Generalni to wożę tyłek w samochodzi i nie widze tego
co tu sie dzieje, ale dzisiaj. .. Najpierw szłam jezdnią, bo
chodniki nieodśnieżone, a potem juz dochodząc do Grocholic, gdzie
chodniki nie sa normą brnęłam prze prawdziwe bajoro. Aż dotarłam do
miejsca dzie po niedawnym zasypaniu robót kanalizacyjnych jest po
prostu kałuża. Nie dało się tego nijak obejść . i tak pomyślałam
sobie, że przeciez niewiele zachodu i myslenia by trzeba, by np.
położyc tam parę palet czy innych desek po których ludzie by
przeszli skoro to taka tymczasowa sytuacja. podzieliłam się ta myslą
z mamą co ona skwitowała; to nie u nas.
Powiedzcie dlaczego u nas się nigdy nie myśli o człowieku, zeby mu
było łatwiej...