Jeszcze o mojej studzience kanalizacyjnej

31.03.09, 09:04
pamiętacie moje perypetie z zeszłego roku?

Niestety mam tę rzekomo niekłopotliwą studzienkę.

na razie wylała 2 razy.

Na razie równiez nie podpisałam umowy z gminą na podłączenie i
dobrowolną opłatę, a gmina nie odpowiedziała mi na piśmie na podanie
o zwolnienie/zmniejszenie tych opłat z racji studzienki. Ale ustnie
wójt powiedział, że nie może być o tym mowy.

Zastanawiam się nad wysłaniem nowego pisma ze zdjęciami tej
bezproblemowej studzienki i żadaniem pisemnej odpowiedzi na tamto.

Dodatkowo czytam przy okazji tego nowego projektu kanalizacyjnego o
koniecznosci ustalania służebności.

Czy może się okazać, że i mnie to będzie dotyczyć?

Za darmo; czy z jakąs odpłatnością. Pewnie można mnie do tego po
prostu zmusić?

Czy wizyta u prawnika mogłaby coś pomóc? Boję się, że to początek
problemów...

Jak myslicie, a jak tak to ktoś zna jakiegoś prawnika, który by
wiedział o co chodzi i radził sobie w naszym gminnym urzędziesmile?
    • jacek-wisniewski Re: Jeszcze o mojej studzience kanalizacyjnej 31.03.09, 09:26
      Piszę ten wpis nie dlatego, że chcę komuś "dokopać", ale mam moim
      zdaniem słuszną zasadę. Gmina może wymagać od obywateli wtedy kiedy
      sama jest w porządku. Może nakazywać rozbiórki nielegalnych budów,
      jeżeli sama buduje zgodnie z przepisami. Itd.....
      I tak.
      Na wejście w teren na Pani działkę Gmina Raszyn powinna mieć
      notarialną zgodę na słuzebność. Jeżeli tak nie jest to w sytuacji
      kiedy "urządzenie" wystaje na powierzchnię gruntu ( nie jest
      zagłębione 70 cm ) moze Pani zażądac natychmiastowego usunięcia lub
      płacenia czynszu dzierżawnego.
      Taka studzienka aby spełniać normu UE powinna być zabezpieczona w
      filtr powietrza. Inaczej nie tylko będzie wylewała przy każdej
      awrii ale współczuję wieczornych grill'ów. Może Pani za każdym
      razem zapraszać wójta lub jego zastępcę.
      Służebnoiść to mogła gmina sugerować, kiedy projektowali. Teraz
      Pani "jest na prawie".
      Być moze będzie konieczny proces sądowy. Obecny wójt jak "niewierny
      Tomasz". Dopóki nie ma prawomocnego wyroku kombinuje aby "jego było
      na wierzchu".
    • j.aranowski Re: Jeszcze o mojej studzience kanalizacyjnej 31.03.09, 13:58
      Jeśli czytała Pani o służebności na stronach Internetowych, nazwijmy to niezbyt lubianych przez obecną władze, zapewne zauważyła Pani również wpis, że za tę służebność wcale nie musi płacić właściciel działki (co jako jedyną możliwość przedstawił p. Lewandowski), a jak znam życie, właśnie taka informację Pani otrzyma, podpartą szantażem, że jak się Pani nie zgodzi, to z kanalizacji nici. Proszę się nie poddawać. Powinniśmy wszyscy walczyć o swoje. I wcale nie trzeba tu żadnego adwokata. Aby obalić genialną teorię p. Lewandowskiego, wystarczyło wykonać jeden telefon do notariusza i spytać jak jest w praktyce. A w praktyce płacą zarówno Gminy jak i mieszkańcy. Oczywiście, zaraz wrzucą Panią do wora razem ze mną, p. Wiśniewskim, p. Zubko oraz kilkoma innymi osobami i oskarżą o blokowanie środków unijnych i wszystkiego co się da, ale to nie zwolni naszych włodarzy z przestrzegania prawa. Jeśli utracimy te środki to tylko i wyłącznie przez nieudolność i brak kompetencji tych którzy odpowiadają za ich pozyskanie. Oddanie głosu na Pana Wójta czy radnego, jest jak podpisanie się pod swego rodzaju umową. Z jednej strony obietnice wyborcze z drugiej Pani głos. Jeśli któraś ze stron tej umowy nie realizuje należy ją z tego rozliczyć. Co prawda, z różnych względów nie udało się zorganizować referendum, ale za niespełna 1,5 roku, będziemy mieli okazję wystawić ocenę wybranym przez nas przedstawicielom i rozliczyć z umowy jaką zawarli z nami w wyborach samorządowych 2006 roku. Myślę, że tym razem, mieszkańcy Gminy Raszyn nie zaprzepaszczą takiej okazji.
Pełna wersja