Dodaj do ulubionych

Spojrz troche inaczej na BDP

17.07.10, 15:46
Wszyscy tutaj na forum opisuja jacy sa bardzo nienormalni. A co jesli
powiem ze to my jestesmy normalni a reszta ludzi nie jest. Wiem ze
ide troche za daleko,ale przypatrzmy sie troche innym. Mlode panienki
dla ktorych idolka jest doda,kibice gotowi oddac zycie za swoja
druzyne, ludzie tratujacy innych ludzi w supermarkecie bo jest
promocja(nie pamietam gdzie to bylo:pare ofiar smiertelnych). Dewoci
i inni samosiewysadzajacy w imie religii. Zolnierze-mordercy w imie
ojczyzny.Urzednicy,politycy,kaznodzieje,pseudouzdrawiacze,Ja wiem ze
to efekt prania mozgu jaki jest nam zewszad serwowany. Ale ja tego
nie kupuje. Wiem co jest w wazne w zyciu a co nie. Bog honor ojczyzna
to bzdury. Ja cierpie na BDP.Byc moze uogolniam moze nie wszyscy
cierpiacy na ta chorobe sa obudzeni,ale mysle ze pod tym wzgledem
jestesmy bardziej racjonalni.Na pewno bardziej wrazliwi,dlatego raz
euforia raz depresja.Przyznaje to nie jest normalne, ale ciesze sie
ze przegrana reprezentacji Polski w noge nie zmienia mojego nastroju.
Bo nie jestem patriota?Jestem czlowiekiem i tylko taka etykietke
swojej osoby akceptuje. Reszta to szufladkowanie. Wiem gdzie sie
urodzilem doceniam swoja tradycje i kulture ale widze tez glupote i
oblude,ktore sie panosza i wszystkie inne przywary Polakow.Nie
jestesmy zajebisci nie jestesmy beznadziejni.Taki a nie inny narod,
nijak sie to ma do jednostek. Mieszkam w Anglii.Tutaj jest dopiero
tragedia. Odczlowieczenie siega tu zenitu.Polska i caly zachodni
swiat idzie w tym kierunku. Taka jest cena za dobrobyt. Reasumujac
uwazam ze jesli za norme uznamy wiekszosc to dojdziemy do wniosku ze
zeby byc normalnym trzeba miec skundlony umysl. Zdaje sobie sprawe ze
jast jeszcze mnostwo ludzi ktorzy potrafia kochac i doskonale radzic
sobie w zyciu ale jest ich naprawde coraz mniej.My jestesmy troche
slabsi wiec,jestesmy ofiarami cywilizacji, ktora lamie wszystkie
prawa natury i z tej racjii niedlugo upadnie.Dwa tysiace lat to
napradwe moment w historii swiata. Nie takie cywilizacje upadaly.
Obserwuj wątek
    • czita88 Re: Spojrz troche inaczej na BDP 17.07.10, 16:38
      Mam podobne poglądy i postawy co ty.
      Poza tym niemal codziennie widzę wokół siebie samych szalenie
      płytkich ludzi, skupiających się na powierzchownych wartościach, nie
      widzących głębszego sensu tego co robią i życia, miłości w ogóle, a
      do tego ekstremalnie samolubnych, zakompleksionych, z odchyłami i
      dziwactwami, fałszywych. Nie mówiąc o +- połowie tępych mas...
      Ludzie też grają non stop. Niemal natychmiast wyczuwam już u nowo
      poznanych osób że coś ukrywają pod maską pewności siebie/wiecznego
      humorku/arogancji/ekstrawagancji...

      Cenię sobie tylko osoby z pasją, które dużo przeżyły, mają swoje
      zdanie i są jego pewne, ale uznają też opinie innych. Osoby
      niezależne od zdania innych na ich temat. I przede wszystkim z
      ogromnym poczuciem humoru, nieco ironicznym spojrzeniem na świat.

      A jeśli chodzi o inne, niby normalne związki... Mam manię
      obserwowania innych par, wyobrażania sobie ich relacji, zachowań gdy
      sa tylko we dwoje, uczuc jakie każde skrywa przed drugim, i ....
      scenariuszy okoliczności kryzysu i rozpadu ich związku w
      przyszłości :)... Uwielbiam takie rozmyślania.
      Bo te wszystkie związki są tak nieszczere, pełne wstrzymywanych
      emocji i uczuć, tak puste, liczy się tylko wygląd i słodkie zdjęcia
      na nk, potem bachory dom i kasa. To tak w skrócie, bo nie mam czasu
      się rozpisywać. Po prostu widzę, choćby słuchając rozmów mojej
      przyjaciółki z jej facetem, jakie to wszystko mdłe i powierzchowne,
      udawane, a nawet czasem przemyslane (co odpowiedziec żeby dobrze
      wypaść w jego/jej oczach)... Żygać się chce.
      • pawelos1977 Re: Spojrz troche inaczej na BDP 17.07.10, 17:48
        Podoba mi sie to co mowisz.Dawno nie rozmawialem z nikim trzezwo
        patrzacym na te rzeczy. Nigdy nie znalem nikogo z borderline. To
        wielka szkoda ze my praktycznie nie mozemy sie do siebie zblizac.Ja
        mam tak ze im bardziej kogos lubie tym bardziej sie go boje i
        przewaznie uciekam,ale w przypadku osoby z BDP moze by bylo
        inaczej:znamy swoj wstydliwy sekret ktory moze by mozna bylo ujawniac
        gdyby nie brak wiedzy normalnych ludzi o tym czym jest bdp.Jak ktos
        ma zaburzenia osobowosci to jest czubkiem bedzie gwalcil lub zabijal
        albo slyszal glosy i wogole zero z nim kontaktu.Moj kuzyn ma
        luszczyce,czuje sie jak tredowaty-zero zycia.Ludzie sa straszni jak
        ktos jest gejem to zwyrodnialec.Jak dwoje gejow sie kocha to czynia
        ten swiat lepszym.W czym jestescie od niego lepsi napierdalacze
        zon,rozprzestrzeniacze nienawisci? A jak sobie czita radzisz ze soba?
        • czita88 Re: Spojrz troche inaczej na BDP 17.07.10, 20:59
          Nie wstydziłam się swojego zaburzenia wobec moich partnerów,
          wiedzieli o wszystkim. Innym ludziom o tym nie mówię, bo za bardzo
          nie wpływa bpd na moje relacje z nimi.
          A jak sobie radzę... Pisałam dość dużo o sobie w wielu innych
          wątkach, możesz wyszukiwać wpisy po autorach, nie będę tu znowu
          snuła opowieści o sobie , bo zawsze za bardzo sie rozpisuję i choć
          chcę napisać parę słów to wychodzą mi dłuuuugie monologi :).
          Pozdrawiam
    • qbel2 Re: Spojrz troche inaczej na BDP 17.07.10, 17:57
      Plujecie na normalne związki typu dom, dzieci, praca, bo wy nigdy takich mieć
      nie będziecie. Wasze związki będą wszystkie takie same: awantury, zdrady,
      agresja, niszczenie kogoś psychicznie, wreszcie rozpad. Ja mam możliwość wyboru:
      czy będę się uganiał za kasą, czy będę z partnerka pisał wiersze i klepał biedę.
      Wy wyboru nie macie, już macie zakodowane jakie będą wasze związki.

      Wasza postawa, to postawa faceta, ktróy jeździ maluchem, bo na nic lepszego go
      nie stać, więc atakuje jeżdżących mercedesami, że złodzieje i materialiści.
      • pawelos1977 Re: qbel2 17.07.10, 18:15
        masz racje qbel2 ale uzywasz liczby mnogiej.Ja niczyich zwiazkow nie
        opluwam.Ja tez moge sie uganiac za kasa lub klepac biede.A co do
        zwiazkow to bywaja tez udane z osobami z BDP.Masz jeden z watkow o
        tym.Rozumiem ze nie masz BDP wiec widocznie jestes tu tylko po to zeby
        wrzucac ludziom.
        • qbel2 Re: qbel2 17.07.10, 19:54
          Jestem tu dlatego, że przeżyłem kilkanaście lat w związku z borderką, której
          matka też jest borderką. Mogłem więc obserwować dwie borderki przez długi czas.
          To nie jest tak, że border może stworzyć szczęśliwy związek. Zaburzenia
          osobowości to głęboko zakorzenione wzorce zachowań. BPD to jeden z tych wzorców.
          Czyli każdy kto ma BPD będzie się zachowywał podobnie. Z zasady zatem nie może
          istnieć udany związek z borderem, który się nie leczy.

          Teraz, dlaczego napisałem to co napisałem. Mam wrażenie, że pisanina typu:
          jesteśmy wrażliwsi, lepsi, nasze związki są fajniejsze za chwilę zakończy się
          wnioskiem: skoro jest tak OK, to po co się leczyć. Prawda jest taka, że wasze
          zaburzenie sprawia wiele kłopotów Wam i Waszym bliskim, związek z borderem to
          piekło. Jedyna droga do zmiany tego stanu wiedzie przez psychoterapię i
          farmakoterapię. Niestety, mam wrażenie, że z BPD jest jak z alkoholizmem i
          narkotykami, musisz spaść na dno, żeby mieć od czego się odbić.
      • czita88 Re: Spojrz troche inaczej na BDP 17.07.10, 20:53
        Trochę się obronię. Rzeczywiście "zaatakowałam" zwykłe związki
        jakich pelno dookoła. Ale nie twierdzę w żadnym razie ze tylko z bpd
        są prawdziwe czy coś takiego. Chodzi o to że miłość w prawdziwym
        tego słowa znaczeniu, jest cholernie trudną sprawą i trzeba wielu
        starań i wysiłku, inteligencji i wyczucia żeby stworzyć naprawdę
        udany związek "póki śmierć nie rozłączy". Każdy związek prędzej czy
        później czekają kryzysy, a płytkie relacje, skrywanie przed
        partnerem swoich najglębszych uczuć, przemyśleń, trAum, pod sztuczną
        maską nie ułatwia radzenia sobie z nimi. Czuję się lepsza jedynie z
        tego względu że zawsze mówię to co myślę (choć wiem że te myśli są
        często chwilowe i niektóre rzeczy powinnam zachowywać dla siebie aby
        nie niszczyć partnera), uwielbiam głębokie rozmowy i wyciąganie
        brudów, nie tłumię w sobie agresji, żalów i pretensji jak podobno
        często się zdarza w innych, na pozór szczęśliwych, związkach
        normalnych ludzi.
        I to oczywiste że tworzenie udanego, szczęśliwego związku z bpd jest
        100 razy trudniejsze, zwłaszcza dla osoby która nie rozumie tego
        zaburzenia czy z osobą która nie wie że je ma... Partner bpd musi
        być odporny na ciosy, cierpliwy jak nikt i musi kochać z całego
        serca, a bpd czeka dłuuuuga walka z samym sobą, nauka miłości i
        także mnóstwo bólu. Ale może niektórym się udaje ?... Mam nadzieję
        że wielu z was tutaj z forum się w końcu uda.
        • judyta.szymanska Re: Spojrz troche inaczej na BDP 17.07.10, 23:41
          Czita, z wszystkich wypowiedzi użytkowników forum, najbardziej lubię Twoje.
          Zdziwiłaś mnie tym, że rozmyślasz o czyichś związkach i doszukujesz się w nich obłudy. :> nie mam BPD, ale często też patrze na jakąś parę i wiem, że nie będą razem długo.. - nie rozmyślam o tym prawie wcale, nie wyobrażam sobie tego co między nimi jest, gdy są razem, jednak często wiem, że konkretny związek nie ma szans. Widze też, które związki będą trwałe i moje prognozy zawsze się sprawdzają. :)
          Myślę, że to zwykła kobieca intuicja, albo zmysł analityczny.

          Związek z osobą z BPD to relacja niemalże 99% jednostronna...
          Ktoś z BPD wymaga nieustannej uwagi, wsparcia, troski, zapewnień uczucia, czułości, ciepła, ogromnej miłości, oddania, wierności, cierpliwości - wymaga, żeby partner był idealny, odporny psychicznie, taki twardziel.
          Partner często stara się być jak najlepszą wersją samego siebie, żeby BPD był szczęśliwy... i co dostaje w zamian?
          Często wyzwiska, brak szacunku, poniżenie, pogarde, krzyki, szantaże, manipulacje.. czasem dobry seks i czułości.
          Ale nigdy nie może się spodziewać nawet akceptacji, a tym bardziej miłości, wierności, oddania, czy szacunku.
          Ta chwilowa wylewność z Twojej strony - napisałaś, że wiesz, że to niszczy Twojego partnera, bo często po jakimś czasie okazuje się, że to co powiedziałaś w jednym momencie, w następnej chwili jest już nieaktualne. To jest naprawdę podłe, ja ze strony mojego faceta odbierałam to zachowanie jak oszukiwanie mnie, wykorzystywanie moich uczuć i celowe krzywdzenie mnie. Nie ma większego okrucieństwa, jak wmawianie zakochanej osobie jednego dnia nieskończonej, wielkiej, szczerej miłości, chęci spędzenia razem całego życia, zmyślanie czegoś, na potwierdzenie pozornej akceptacji, a następnego dnia stwierdzenie "nie kocham Cie, wcale nawet nie chce z Tobą być, nie potrzebuje Cie i nie ma Cie już w moim życiu."
          Takie coś jest wynikiem jedynie chorego umysłu.
          Teraz ja, jako ktoś "przebudzony" powinnam nie odczuwać bólu po tych słowach - w końcu nie oczekiwałam od tej osoby nigdy, że będzie mnie kochała. Ale ten ktoś stworzył w mojej głowie pierwszą od dawna szczęśliwą wizje, jakieś marzenie, którego realizacja była dla mnie najcenniejsza i chwilę później odebrał mi to.
          To tak jakby ktoś powiedział, że wygraliście 20milionów w LOTTO i macie odebrać nagrode następnego dnia - cali podekscytowani już myślicie na co wydacie forse.. willa z basenem, jacht, wakacje w tropikach, założenie własnej firmy, inwestycja w swój wygląd i wykształcenie - mnóstwo pomysłów, wizja spełniających się marzeń, ogromne szczęście. Przychodzicie po nagrode i ktoś mówi "sory, pomyłka, to nie te numery".
          Powiesz komuś co myślisz w danym momencie i uczynisz tego człowieka najszczęśliwszym na świecie na pare godzin, a później odbierając tej osobie fałszywe nadzieje zrobisz jej ogromną krzywde.
          Często mam wrażenie, że osoby z BPD to totalni egocentrycy. Ich uczucia są świętością, oni są samotni, smutni, ponurzy, nieszczęśliwi i to ich dopada całe zło tego świata - zupełnie tak, jakby nie widzieli, że inni ludzie są w dokładnie takich samych sytuacjach, a nie przeżywają ich tak dramatycznie.
          Przez to osoby z BPD skupiają się tylko na sobie i swoim świecie. Co taką osobe obchodzi, że dziesiąty raz z rzędu złamie serce komuś, kto oddałby za nią życie? Ta osoba ze złamanym sercem to zwykły statysta, ktoś mało ważny. Najważniejsza jest osoba pierwszoplanowa, czyli BPD - bohater całej historii. Normalni ludzie postrzegają świat tak, że muszą się liczyć z innymi osobami, ich uczuciami, brać odpowiedzialność za swoje słowa i czyny. Po to ludzie od wieków tworzyli zasady moralne i dekalogi, żeby się ich trzymać. Jesteśmy społeczeństwem, tworzymy jakąś grupe i musimy się liczyć z innymi ludźmi. Wy potrzebujecie drugiego człowieka po to, żeby Was kochał. Ja nie potrzebuje być w związku, nie jest to coś, wokół czego kręci się moje życie, nie czuję się samotna, gdy nie mam nikogo. Jednak największym szczęściem w moim życiu jest dawanie radości najbliższym, sprawianie że mój partner jest szczęśliwy, że mogę coś dla niego zrobić - nie oczekuje wzajemności, ale podświadomie jej pragne.
          Wasze zaburzenie to wynik skrzywienia, jakiejś traumy doznanej w dzieciństwie, albo po prostu nigdy nikt Wam nie pokazał jak wygląda prawdziwa relacja partnerska i na czym polega szczęśliwy związek.
          Teraz patrzę jak ktoś tworzy teorie o tym, że jesteście pod jakimś względem lepsi, bo macie cechy niespotykane u "normalnych" ludzi.
          Ale te cechy wynikają z nieograniczonego egocentryzmu, tak bardzo skupiacie się na sobie i swoich potrzebach, że często nawet ktoś, kto przed chwilą był dla Was całym światem, za moment może się okazać obojętnym śmieciem.
          Dla Was miłość to testowanie wytrzymałości, poświęcenia, cierpliwości i siły uczucia drugiej osoby + minimalny wkład własny.
          Potem jeszcze dowalicie tekstem, ze partner/ka ma jakąś wade, skrytykujecie, ubliżycie i macie to gdzieś.
          Za to kiedy ktoś Wam powie, co myśli o Waszym zachowaniu to wpadacie w depresje. Gdzie w tym momencie podziewa sie to "przebudzenie"?
          • czita88 Re: Spojrz troche inaczej na BDP 18.07.10, 01:16
            Masz rację w tym co opisujesz - nie będę już cytować poszczególnych
            zdań... Nie jest tak że nie widzę bólu jaki mu zadaję (nawet w tym
            danym momencie) moimi słowami, chamstwem, ignorancją itd.. Widzę to,
            jestem tego świadoma, ale jakieś jego zachowanie/słowa sprawiły
            właśnie że czuję w sobie tak wielki ból, nie do wytrzymania (jestem
            bardzo nadwrażliwa, w wielu sytuacjach z róznymi osobami w
            przeszłości mogłam reagować inaczej, spokojniej, nie przejmować się
            tak wszystkim i nie cierpieć tak bardzo)... SKupiam się na tym bólu,
            na ranie jaką mi sprawił i wtedy usprawiedliwiam sobie (i jemu) moje
            straszne zachowanie... Wiem że go to boli, że go ranię do głębi i
            chcę tego, chcę by cierpiał tak jak ja, żeby zrozumiał?...

            Odnośnie mojego wkładu w związek to z pewnością nie jest to
            tylko "seks i czułości" ;(... Dbam o niego, o jego zdrowie,
            zmuszałam go np. żeby szedł do lekarza gdy źle się czuł,
            pielęgnowałam gdy leżał rozłożony chorobą, zawsze gdy u mnie jest
            robię jedzenie i kanapki do pracy, oddawałam mu ostatnie jedzenie
            jakie było w domu żeby nie musiał wydawać pieniędzy niepotrzebnie a
            sama często nastepny dzień chodziłam głodna, pożyczałam mu ostatnie
            pieniądze, a potem sama musiałam pozyczać od kumpeli... Zawalałam
            kolokwia itd bo wolałam być przy nim niż się uczyć, zarwałam wiele
            nocy nastepnego dnia będąc wykończoną i złą na siebie...
            Rezygnowałam z wielu rzeczy, wyjść, przyjemności, wygód, dla
            niego... Masowałam go godzinami gdy znów cierpiał na kręgosłup... No
            wiele wiele wiele - gdy jest dobrze... No i najważniejsze -
            przysięgłam mu że będę wierna, nigdy (już ;() go nie zdradzę, będę
            uczciwa... Nigdy nikt czegoś takiego ode mnie nie usłyszał
            wcześniej, mimo iż prosili, nawet nie przez to że w poprzednich
            związkach nawet nie myślałam że kocham (bo my podobno nie kocham),
            ale po prostu wiedziałam jaka jestem, że niewiele mi trzeba, jakaś
            awantura, ból i chęć zemsty, okazji szukać nie trzeba... Nie
            chcialam dawać obietnic na daremno.
            A potem jakiś powód, awantura i słowa... Które ranią, przekreślają
            wszystkie starania... Ale on nauczył się, zauwazyłam, nie brać tego
            tak do siebie... Widziałam że liczyło się dla niego to że jestem z
            nim, widzial w moich oczach a często sam mówił "i tak wiem że mnie
            kochasz"... Albo parę godzin po awanturze dzwonił i rozmawiał ze mną
            ciepłym głosem. Czy rozładowywał jeszcze napiętą atmosferę żartem
            i "rozbrajał" mnie :]... Ech... To takie trudne :(...

            Wcale nie musze być w związku. Poznaliśmy się w momencie gdy oboje
            byliśmy strasznie poranieni z poprzednich relacji (ja pare miesięcy
            po próbie s. przez jednego gnojka z którym nigdy nie byłam a
            kochałam, on to 3 lata wykorzystywał..., on po wieloletnim związku
            gdy nagle stwierdziła że nie pasują do siebie), oboje twardo zaparci
            że już żadnych związków więcej, żadnej "miłości"... I co, wyszło jak
            wyszło...
            • hanging_garden Re: Spojrz troche inaczej na BDP 18.07.10, 11:19
              > Dbam o niego, o jego zdrowie,
              > zmuszałam go np. żeby szedł do lekarza gdy źle się czuł,
              > pielęgnowałam gdy leżał rozłożony chorobą, zawsze gdy u mnie jest
              > robię jedzenie i kanapki do pracy, oddawałam mu ostatnie jedzenie
              > jakie było w domu żeby nie musiał wydawać pieniędzy niepotrzebnie
              a
              > sama często nastepny dzień chodziłam głodna, pożyczałam mu
              ostatnie
              > pieniądze, a potem sama musiałam pozyczać od kumpeli...

              Tja... posłużę się tym cytatem czita al tylko po to, żeby powiedzieć
              jak to było w moim związku z borderką - faktem jest, że w chwilach
              jak mi coś dolegało, ona potrafiła być dla mnie baaaaaardzo
              opiekuńcza... Można powiedzieć: do rany przyłóż... Co z tego, jak
              zaraz po tym jak dochodziłem do siebie, wszystko mi wypominała,
              wyrzucała, jak to ona o mnie nie dba i w ogóle... W nosie mam
              taką "dobroć", którą za chwilę ktoś mi wypomina...

              Identycznie jest z sytuacjami, które opisuje judyta.szymanska (mam
              nadzieję, że nie pomyliłem imienia i nazwiska) - jednego dnia kocham
              Cię, świat jest cudowny, jesteś najlepszym partnerem na świecie,
              cudownym ojcem itd... A następnego: dziecko wcale nie jest Twoje,
              nienawidzę Cię itd. itp.

              Z perspektywy czasu zastnawiam się, JAK i DLACZEGO to wytrzymywałem -
              dziś wiem, że starałem się patrzeć na jej zachowania właśnie przez
              pryzmat BPD i... trochę ją tłumaczyłem. Zapędziłem się niestety w
              kozi róg...

              W tym co piszecie o związkach jest dużo racji - większość to
              niestety "maski na pokaz", "idealna rodzinka pod publiczke" - a w
              domu: patologia a w najlepszym wypadku standard, czyli kłótnie,
              zdrady, brak szacunku, zainteresowanie wyłącznie samym sobą, kariera
              a dopiero na ostatnim miejscu rodzina.
            • judyta.szymanska Re: Spojrz troche inaczej na BDP 18.07.10, 13:29
              mój ex BPD też czasem bywał czuły, troskliwy, robił mi jedzenie, scielił moje
              łóżko, nosił mnie na rękach i był bardzo dobry - bo taki jest naprawdę w głębii
              siebie: wrażliwy i kochany.
              ale ma też to drugie oblicze, które się objawia w chwilach, gdy się boi, albo
              czuje się smutny - taki jest 90% swojego życia.
              W tym prawie nigdy nie są uwzględniane uczucia drugiej osoby, wiesz że możesz
              zranić faceta, ale wolisz żeby cierpiał on, a nie Ty.
              Pierwsza podstawowa zasada: żaden "normalny" człowiek nigdy nie zrozumie tego
              BPD, bo Wasze myślenie jest z lekka irracjonalne - to Wy powinniście postarać
              się zrozumieć jak myślą i funkcjonują inni ludzie, żeby nie stwarzać sytuacji
              konfliktowych.

              Już ktoś tu wspomniał o "przebudzeniu". Kiedy czujesz że partner Cię "rani"
              reagujesz złością, albo smutkiem - gdzie to przebudzenie jest?
              Nie ma.
              Tak naprawdę nie potraficie dostrzec w słowach partnera dobrych intencji...
              chociaż on pewnie chce dla Was jak najlepiej. Macie takie troche paranoidalne
              myślenie, jakaś myśl się rodzi w Waszych umysłach i jesteście przekonani, że tak
              jest, chociaż rzeczywistość jest zupełnie inna.

              Czita, jesteś dość nietypowym przypadkiem, bo wiążesz się z osobami które mają
              na Ciebie destrukcyjny wpływ... pewnie przez to, że interesują Cie osoby
              "niedostępne", a nie te, od których możesz dostać wszystko, czego potrzebujesz..
              chyba wybierasz parnera wg złych kryteriów, ale trudno mi ocenić, bo w końcu ine
              znam żadnego z Was.
              • qbel2 Re: Spojrz troche inaczej na BDP 18.07.10, 14:06
                judyta.szymanska
                złymi kryteriami to posługują się partnerzy czity. Ona ma pretensje, że facet
                idzie wypić z kumplami. Szok, straszne. Czita chwali się, że od razu mu
                powiedziała, że ma BPD. A czy od razu mu powiedziała, że uprawiała sex za
                pieniądze (ładnie to nazywa: spotkania ze sponsorami), czyli mówiąc wprost -
                była prostytutką? Zdradzała go i amatorsko (za darmo) i zawodowo (za kasę) tyle
                razy, że nie jest w stanie tego obliczyć. Powiedziała mu o tym od razu? Nie,
                poczekała aż wyznał, że ją kocha.

                Nie można zrobić w związku gorszej rzeczy. Wcale mnie nie dziwi, że się od niej
                odsuwa, że woli iść do knajpy z kumplami. Nikt normalny nie chciałby wiązać się
                z takim potworem. BPD nie znosi poczytalności, robiła to wszystko świadomie.
                • judyta.szymanska Re: Spojrz troche inaczej na BDP 18.07.10, 14:34
                  Staram się zrozumieć jej dramat, przecież nie jest szczęśliwa z tym, co się
                  działo w jej życiu. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak ogromne cierpienie
                  musiała przejść.
                  Ona też próbuje stworzyć z kimś jakiś związek i chciałaby być szczęśliwa... co
                  do jej partnerów - faktycznie, źle wybrali, bo także są niedojrzali emocjonalnie.
                  To że przeżywa jego wyjścia z kumplami - wiele kobiet nawet "normalnych" tak ma,
                  to jest jakaś wpisana cecha naszej płci, że musimy się czuć najważniejsze,
                  najpiękniejsze i najlepsze w oczach naszego faceta. A ona jest wrażliwsza,
                  bardziej potrzebująca uwagi, zainteresowania i troski. Potrzebuje, żeby facet
                  się nią opiekował, ale okazuje się, że to ona musi się opiekować nim.
                  Niedojrzałość emocjonalna cechuje się tym, że nie oczekuje się od partnera
                  stabilizacji, bezpieczeństwa i innych cech, stanowiących fundament trwałego
                  związku. Oni szukali pewnie przygody, dzięki chwiejności emocjonalnej partnerki
                  ciągle mieli jakieś doznania, adrenaline, było ekscytująco, a ona jako osoba dla
                  nich niezrozumiała sama w sobie była intrygująca i fascynująca, a na dodatek
                  jeszcze lgnąca.
                  Przeszłość partnera ma wpływ na to, jaki jest obecnie...
                    • judyta.szymanska Re: Spojrz troche inaczej na BDP 18.07.10, 22:27
                      chodzi o to, że niedojrzałość emocjonalna jest cechą trzymającą "normalnych"
                      ludzi, przy tych z BPD.
                      ktoś dojrzały dostrzega, że z tą osobą nie zbuduje normalnego domu, nie zapewni
                      dzieciom bezpieczeństwa i sielankowego dzieciństwa...
                      pewnie są jeszcze jakieś inne czynniki, każdy to jakieś lekkie skrzywienie.
          • pawelos1977 Re: judyta 18.07.10, 11:40
            Probuje sie doszukac pozytywnych rzeczy w borderline. Myslalem,ze po
            to jest ten portal.Okazuje sie jednak ze czesto glos zabieraja osoby
            ktorych borderzy skrzywdzili lub krzywdza.Nam nie jest latwo.Nawet
            jesli opowiadanie ze jestesmy bardziej normalni niz inni jest iluzja
            to co z tego.Wszystko jest iluzja i wszyscy bez wyjatku sie nia
            karmia.Wiec kiedy ja mowie,ze nie jestesmy tacy zli od razu slysze
            glosy oburzenia:Jak to nie jestescie!? Jestescie potworami!Nic tylko
            rujnujecie zycie innym.Wszedlem na ten portal zeby porozmawiac z kims
            kto mnie zrozumie nie po to zeby sie dowiedziec ze jestem sadysta
            emocjonalnym.Okazuje sie ze osoby ktore sa z borderami maja wiekszy
            problem niz sami borderzy. Cos wam powiem jest sposob na te
            problemy:zostawcie ich! Teraz ubiegne zarzuty ze nie wiem czym jest
            milosc i ze to nie takie proste. Nie jest proste,ale jest
            mozliwe.Macie wyjscie,my nie mamy.Wiec naprawde prosze o zaniechanie
            takich huraganowych atakow na borderow.Ja nie narzekam.Jestem sam i z
            bdp zmagam sie od 10 lat. Pracuje nad soba i staram sie dojrzec ale
            to nie jest latwe.Nie pomagaja mi w tym posty
              • judyta.szymanska Re: judyta 18.07.10, 14:23
                nie jestem już z osobą z BPD. :)
                razi Cie to, że stwierdzam fakty, bo próbujesz sobie wmówić, że jesteście OK.
                Tak robią małe dzieci.. kiedy czegoś się boją, zakrywają dłonią oczy -
                zachowujesz się podobnie - nie chcesz być postrzegany jak "potwór", więc starasz
                się o tym nie myśleć, tylko wmawiasz sobie, że jest dobrze.
                Prawda jest taka, że zatrzymaliście się na pewnym etapie rozwojowym, gdzieś w
                wieku 8-10lat i nie umiecie z tego wybrnąć. Otoczenie dorastało, rozwijało się,
                a Wy emocjonalnie jesteście dziećmi i widzicie różnicę między Wami, a
                "normalnymi" rówieśnikami.
                W tym, co napisałam jest dużo prawdy, przykro mi że jest dla Ciebie dotkliwa.
                Też starałam się doszukiwać pozytywnych cech u osób z BPD, akceptowałam osobę z
                którą się związałam, starałam się stworzyć z nią jak najlepszy, udany i
                szczęśliwy związek, ale to niemożliwe.
                Widziałam, że ta osoba ma ogromny potencjał, ambicje, jest bystra, inteligentna,
                mądra, ma przeogromną wiedzę na wiele tematów, poczucie humoru, charyzme itd.
                ale nie jest taka przez to zaburzenie.
                W tym zaburzeniu nie widze nic dobrego... osoby z BPD często są nieszczęśliwe,
                smutne, ponure...

                Oglądałam niedawno film w kinie "Shutter Island" o facecie, który żył w swoim
                wyimaginowanym świecie, gdzie był bohaterem, ratował pacjentów szpitala
                psychiatrycznego, na których robiono eksperymenty, ciągle był święcie
                przekonany, że fakrycznie jest jakimś agentem i ratuje świat, a tak naprawdę sam
                był pacjentem, którego poddano "dramie", pozwolono mu wierzyć że jest bohaterem
                i na końcu uświadomił sobie, że tak naprawdę jest potworem, który zabił swoją
                żonę, która utopiła ich dzieci w jeziorze...
                Gdy się "wyleczył" wolał zostać poddany lobotomii, żeby nie czuć się jak potwór
                i nie żyć w świadomości, że zabił kobiete, którą bardzo kochał.

                Był szczęśliwszy, gdy żył w swoim świecie i wmawiał sobie, że jest dobry, ale
                prawda była zupełnie inna.
                Ty też możesz sobie wmawiać, że jest coś dobrego w BPD, może dzięki temu też
                będziesz szczęśliwszy.
                  • szalaputka22 Re: judyta 18.07.10, 19:30
                    aha i popieram czitkę;) niech nie żalą sie tu osoby ktore sa po zwiazkach z
                    BPD....dolujecie i wkurzacie tylko nas...a my i tak mamy cale zycie pod gorke;(
                    • judyta.szymanska Re: judyta 18.07.10, 22:38
                      szalaputka22 - nie wiem, czy słyszałaś, ale wolność słowa mamy.
                      myślisz, że ktoś się zainteresuje Twoim "apelem"? :)
                      Ty z pewnością masz pod górke w życiu, z tak niskim IQ pewnie jest Ci strasznie
                      ciężko.
                  • judyta.szymanska Re: judyta 18.07.10, 22:44
                    skąd miałam wiedzieć? :)
                    jak nie zobaczysz, to Twoja strata, bo film jest genialny. :)
                    (własnie zaprezentowałeś typowe borderowskie zachownie)
                    masz do mnie pretensje, chociaż nie miałam złych intencji.
                  • marciatko84 Re: judyta 19.07.10, 20:48
                    pawelos1977 napisał:

                    > cholera mialem obejrzec ta Shutter Island,ale teraz to juz bez
                    > sensu,wielkie dzieki!

                    radzę film i tak obejrzeć bo być może całkiem inaczej go odbierzesz:D ja go
                    całkiem inaczej odebrałam i dodam mój "całkiem normalny" facet też:P
                • szalaputka22 Re: judyta 18.07.10, 19:20
                  przykro mi judytko, ze rozstalas sie z osoba z BPD, ale to nie oznacza, ze
                  mozesz po nas az tak jechac...skad w Tobie tyle jadu i zlosci? w koncu to ze
                  bylas z taka osoba to byl twoj wybor, bylas tego swiadoma...moze to w Tobie jest
                  jakis problem? moze jestes masochistka? ktoz to wie...
                  • judyta.szymanska Re: judyta 18.07.10, 22:24
                    otóż długo nie byłam świadoma tego, że z tą osobą jest cokolwiek nie-tak :) ponieważ świetnie się maskowała, była naprawdę wspaniała do czasu. ;) w tym momencie ja zainterweniowałam, chodziłam z nim do psychologa itd. - po co wypowiadasz się na tematy, o których nie masz pojęcia?
                    po nikim nie "jadę" i nie ma we mnie "jadu", ani "złości" droga szpatulko22, niestety obawiam się, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem - na tą dolegliwość niczego Ci nie doradzę, bo prawdopodobnie i tak nie zrozumiesz.
                  • qbel2 Re: judyta 18.07.10, 22:50
                    Ja żyłem z nią kilkanaście lat, a że ma BPD dowiedziałem się po rozstaniu.
                    Oczywiście nie od niej, lecz od psychiatry. Zdawałem sobie sprawę, że z nią jest
                    coś nie tak, ale nie wiedziałem co. Ona wciskała mi, że ma depresje, przez co
                    jest drażliwa i stąd ciągłe awantury. Dopiero po rozejściu dowiedziałem się, że
                    kłamała non stop. Np. brała kasę na studia (niemałą, bo uczelnia prywatna),
                    jeździła na zjazdy (wolę się nie domyślać gdzie była w tym czasie i na co szły
                    pieniądze).
                    W rzeczywistości skończyła tylko dwa semestry, a kolejne 3 udawała, że studiuje.
                    Ale zbliżał się licencjat i na pewno chciałbym zobaczyć dyplom. To po
                    "skończeniu" 5 semestru powiedziała mi, że bierze rok dziekańskiego. Na "studia"
                    już nie wróciła. Przez następnych kilka lat robiła mi jazdy, że nie skończyła
                    licencjatu przeze mnie (zasada nr 1 - winny zawsze musi być, zasada nr 2 -
                    border nigdy nie jest winny).

                    Wyprowadzając się ode mnie (w nocy, po kryjomu, jak złodziej) zapomniała zabrać
                    indeks i stąd się dowiedziałem, że przez 3 semestry robiła ze mnie idiotę...
                    Jeszcze bym to zrozumiał, ale po co latami wciskała mi poczucie winy, że przeze
                    mnie nie ukończyła edukacji?

                    Niestety, ale nie macie wytatuowane na czołach "BPD", a do tego borderzy to
                    świetni aktorzy i manipulatorzy. Moją ex dwa razy udało mi się zmusić do
                    leczenia. Po raz trzeci już nie. Z psychoterapii zrezygnowała 6 lat przed
                    rozpadem związku, ale jeszcze dwa lata brała leki, więc szło z nią wytrzymać.
                    Masakra, to były ostatnie 4 lata. Tyle, że jak się to zaczęło, to byliśmy już od
                    10 lat razem. Nie jest łatwo zerwać tak długi związek, człowiek wciąż się łudzi,
                    że może wróci do leczenia, może coś do niej dotrze...

                    Dziś żałuję tych ostatnich 4 (czy nawet 6) lat. Trzeba było ten związek
                    zakończyć natychmiast jak porzuciła leczenie.
                    • judyta.szymanska Re: judyta 18.07.10, 23:45
                      psychiatra nie miał prawa powiedzieć Ci co jej jest - ochrona danych osobowych +
                      tajemnica lekarska.

                      piszesz, że dowiedziałeś się o BPD po rozstaniu, czyli jak już nie byliście
                      razem zmuszałeś ją do leczenia?

                      ja najbardziej żałuje, że oddałam się facetowi, który był moim pierwszym i
                      dotychczas jedynym, a w trakcie jednej z późniejszych rozmów nazwał mnie
                      "szmatą". to boli nieziemsko, że ten ktoś nie widzi niczego pozytywnego, za to
                      doszukuje się jakichś wad, których realnie nie mam.
                      • qbel2 Re: judyta 19.07.10, 00:39
                        I tak za dużo napisałem na tym forum o sobie. Odpowiem na Twoje pytania tu:
                        forum.gazeta.pl/forum/f,98638,Moj_partner_ma_borderline.html
                        to forum zamknięte, ale masz dostęp
            • czita88 Re: judyta 18.07.10, 14:41
              Teraz to się juz wku*rwiłam. To mój ostatni wpis na tym forum
              Zgadzam się z Tobą pawelos.
              A co do was byli/obecni partnerzy BPD. Myslicie kurwa że jak tutaj
              pociśniecie to wasz były/obecny partner ucierpi???!!! Że tak się
              odkujecie? Rozwiązujcie swoje frustracje z nim osobiście a nie tu
              chcecie dołować innych bpd. Zakładacie sobie zamknięte forum to tam
              trawcie po raz setny waże żale, tam się użalajcie nad sobą i
              złożeczcie bpd-owcom.... Nikt was kurwa nie zmuszał do bycia z bpd,
              trzeba było uciekać jak wam nie pasowało, a jak kochaliście i
              chcieliście dalej ciągnąć związek, może jakieś ambicje na
              psychoterapeutów mieliście, to tylko na własne życzenie! Swoją drogą
              ciekawe za co kochaliście swoją/swojego bpd skoro podobno tylko
              namiętny, wyuzdany seks jest zaletą bycia z nami !!!! Nic poza
              tym... W wolontariat się bawiliście???
              Tak się przez nas wycierpieliście, ok, poraniliśmy was,
              jesteście/byliście w rozsypce, to po cholerę wchodzicie na to
              forum ? Nie lepiej zapomnieć? A nastepnych partnerów najlepiej
              przedtem na badania psychiatryczne wysyłajcie, żeby żadnej
              traumy/fobii/zaburzenia/manii/nalogów/mysli samobójczych czasem na
              koncie nie mieli, bo znowu się nacierpicie !!!!

              Traktujecie tu osoby z bpd wsyztskie tak samo, od wszystkich
              karzecie jak najszybciej uciekać, bo sami tacy mądrzy i
              spostrzegawczy nie byliście, od razu wiadomo że jak partner ma bpd
              to z góry tragedia i nigdy nic im nie wyjdzie. Może czekacie aż tu z
              innymi bpd będziemy tak zdołowani waszymi wpisami że się na grupowe
              samobójstwo umówimy, wtedy wam ulży???

              Mam wrażenie że postrzegacie nas jak jedną wielką organizację/sektę,
              której jednostki maja tylko kurwa jeden cel w życiu - niszczyć
              doszczętnie życie swoich kolejnych partnerów, łamac im serca,
              wszyscy tymi samymi z góry określonymi okrutnymi metodami. Ale każdy
              bpd jest inny.

              Trzeba było uciekać, ja nigdy nie prosiłam , nie szantazowałam
              faceta żeby ze mną był (a moi partnerzy wielokrotnie zapowiadali co
              to sobie nie zrobią, aż parę razy myslałam że zawału dostanę jak
              potem nie odbierał a słyszałam jak karetka zapierdala na sygnale
              (mieszkamy blisko siebie)). Rozmnażać też się nie zamierzam, także
              więcej takiego ścierwa po ziemi z mojej winy chodzić nie będzie ;(.
              Nie moja wina że się urodzilam, starym wygARNęlam nie raz już gdy
              dojrzewałam, czemu mnie nie usunęli, po ch**a się hajtali przez
              takie jebane stworzenie jak ja i męczyli 20 lat, trzeba było mnie
              wyskrobać, dziecko (co udowodnione w badaniach) czuje emocje matki
              jeszcze tam, i jeśli jest niechciane ma to duży wpływ na rozwój jego
              mózgu i psychiki... Jak jeszcze wierzyłam w "boga" to modliłam się
              codziennie o śmierć, o cieżka chorobę, o to by przestać
              istnieć... ;( nie jestem nikomu potrzebna, gdybym się nie urodziła
              wszyscy którzy mieli ze mną do czynienia byliby szczęśliwsi.
              Dziwicie się że jestem/byłam łatwa??? To może zrozumcie że tylko
              wtedy czuję się przydatna do czegoś, nie robie tego dla własnej
              przyjemności, tylko żeby się jakoś podświadomie dowartościować,
              nigdy nie czułam się warta miłości i zycie to potwierdza wciąż, to
              skoro chociaż tak mogłam kogoś uszczęśliwić nie potrafiłam odmówić.
              Chociaz i tylko w takich chwilach ktoś był ze mnie zadowolony...

              A wasze zdanie mnie gówno obchodzi, możecie mnie teraz objechać od
              góry do dołu, ja się z tego forum wypisuje a bardziej cierpieć niż
              cierpię od dziecka, się nie da ;(, także nie wiem czy jest sens
              palce męczyć na pisanie krytyki. Dlatego właśnie lubię fizyczny ból,
              wtedy się na nim skupiam i ciśnienie buzujących emocji mniej
              rozsadza mi czaszkę... Chciałabym umrzeć, na raka, AIDS czy coś
              równie bolesnego i okropnego, może wtedy spotkałabym sie z jakimś
              współczuciem i cierpiąc do samego końca czułabym przynajmniej że
              żyłam.

              Wasza głupia dziwka
              • qbel2 Re: judyta 18.07.10, 14:49
                > A co do was byli/obecni partnerzy BPD. Myslicie kurwa że jak tutaj
                > pociśniecie to wasz były/obecny partner ucierpi???!!! Że tak się
                > odkujecie?

                Myślałem, że moja była zrobiła mi piekło. Myliłem się. W porównaniu z tym co ma
                twój facet to był zaledwie przedsionek czyśćca. Naprawdę mu współczuję.

                A nie chciałaś przeczytać kilku słów, to trzeba było po pierwsze nie robić tu
                ekshibicjonizmu, po drugie nie użalać się na faceta, który zachowuje się i tak
                nader w porządku wobec ciebie, bo ja po takim czymś swojej dziewczynie nawet bym
                w pysk nie dał, bo zbyt bym się brzydził, żeby ją dotknąć
                • judyta.szymanska Re: judyta 18.07.10, 22:56
                  qbel2 - nie wiem gdzie się podziewał Twój mózg, gdy pisałeś tego drażniąco
                  chamskiego posta, ale pewnie był gdzieś bardzo daleko stąd.

                  ZABURZENIA OSOBOWOŚCI - poczytaj coś na ten temat, zanim palniesz kolejną głupote.
                  • qbel2 Re: judyta 18.07.10, 23:26
                    Judyto, BPD nie znosi poczytalności, a zaburzony zdaje sobie sprawę z tego co
                    robi. Na temat czity88 nie chcę się więcej rozwodzić, bo co myślę, to napisałem.
                    Jedno tylko, miała trzy wyjścia: zachować się uczciwie (powiedzieć mu o
                    wszystkim od początku, zanim się zaangażował), litościwie (nie mówić wcale) lub
                    podle. Co wybrała, to sama wiesz.
                    • judyta.szymanska Re: judyta 18.07.10, 23:39
                      to nie jest do końca tak... oni mają w głębi siebie nagle taką potrzebe
                      powiedzenia czegoś TERAZ! i mówią, po prostu.. w tym momencie nie myślą o
                      konsekwencjach, ani uczuciach tej osoby...

                      miałam kiedyś taką sytuacje, że powiedziałam facetowi "ale wiem, że następnego
                      dnia zmienisz zdanie i uznasz, że to wszystko nie ma sensu" - starał się mnie
                      jeszcze bardziej przekonać do swojej racji, udowodnić że jest tak jak mówi i nie
                      ustępował, aż uwierzyłam.
                      oczywiście następnego dnia zmienił zdanie i uznał, że to wszystko nie ma sensu. :)
                      miał tak ogromną potrzebe, że nie mógł się pohamować...

                      innym razem mówił mi coś tak, żebym snuła domysły... a później kiedy chciałam
                      egzekwować jego słowa mówił "ale przecież nie mówiłem niczego wprost" - cwany
                      bydlak. :)

                      gdzieś w tym jest premedytacja, ale nie wiem, jaki jest jej cel.. może chwilowe
                      uczucie bycia kochanym, ale unikanie odpowiedzialności? już się w to nie
                      zgłębiam. :)
                      • qbel2 Re: judyta 19.07.10, 01:07
                        To może trzeba najpierw iść na terapię, nawet do ośrodka zamkniętego, skoro się
                        nie panuje nad swoim zachowaniem, a dopiero później myśleć o związkach? A nie
                        pokopać któregoś z rzędu i jeszcze odejść w poczuciu krzywdy (nie tej, którą się
                        wyrządziło, lecz tej której rzekomo się doświadczyło).

                        Poza tym czita88 w kwietniu pisała, że jest w stanie nad tym zapanować.

                        Ja czytam nie tylko to forum, ale jeszcze inne dla chorych na ChAD i mających
                        zaburzenia osobowości. Tam chorzy sami piszą: trzeba odróżniać chorobę od
                        zwykłego świństwa (tam padło bardziej dosadne słowo). Świństwa to agresja
                        fizyczna, zdrady itp.
              • glorifia Re: judyta 19.07.10, 20:52
                czita88 napisała:

                >
                > Mam wrażenie że postrzegacie nas jak jedną wielką organizację/sektę,
                > której jednostki maja tylko kurwa jeden cel w życiu - niszczyć
                > doszczętnie życie swoich kolejnych partnerów, łamac im serca,
                > wszyscy tymi samymi z góry określonymi okrutnymi metodami. Ale każdy
                > bpd jest inny.
                >
                > Trzeba było uciekać, ja nigdy nie prosiłam , nie szantazowałam
                > faceta żeby ze mną był (a moi partnerzy wielokrotnie zapowiadali co
                > to sobie nie zrobią, aż parę razy myslałam że zawału dostanę jak
                > potem nie odbierał a słyszałam jak karetka zapierdala na sygnale
                > (mieszkamy blisko siebie)). Rozmnażać też się nie zamierzam, także
                > więcej takiego ścierwa po ziemi z mojej winy chodzić nie będzie ;(.
                > Nie moja wina że się urodzilam, starym wygARNęlam nie raz już gdy
                > dojrzewałam, czemu mnie nie usunęli, po ch**a się hajtali przez
                > takie jebane stworzenie jak ja i męczyli 20 lat, trzeba było mnie
                > wyskrobać, dziecko (co udowodnione w badaniach) czuje emocje matki
                > jeszcze tam, i jeśli jest niechciane ma to duży wpływ na rozwój jego
                > mózgu i psychiki... Jak jeszcze wierzyłam w "boga" to modliłam się
                > codziennie o śmierć, o cieżka chorobę, o to by przestać
                > istnieć... ;( nie jestem nikomu potrzebna, gdybym się nie urodziła
                > wszyscy którzy mieli ze mną do czynienia byliby szczęśliwsi.


                Czita, dziecko, nie mów tak o sobie. Wiem o czym mówię, sama jeszcze kilka lat temu mialam takie mysli. Malo tego, ja od zawsze wiedziałam, że byłam dzieckiem, które chciano wyskrobać. Ojciec nie zgodził się.
                Jak się taką wiedzę konfrontuje przez cale swoje późniejsze życie z realnym stosunkiem matki do dziecka, które chciała wyskrobać - to tak, to jest koszmar. Każdą jej toksyczną reakcję tłumaczysz sobie tym, że tak, że ona mnie nie chciała, dlatego się wyżywa na mnie, znęca się. Nienawidzi mnie. Potem powstaje takie uzależnienie, chora więź, matak mi wmowiła że jestem calym złem, że wszystkie problemy to tylko przeze mnie. Więc po latach - naturalna reakcję jest,. ok, popelnie samobójstwo aby Cie juz nie męczyć, abys była wreszczcie szczęśliwa, bo to tylka ja jestem powodem twoich nieszczęść....


                Ja nie czytałam Twoich wszystkich postów , ale powiem ci, życzę Ci, abyś spotkała na swojej drodze człowieka mądrego, cierpliwego, kochającego Ciebie, który Ci pokaże i udowodni, że można kochać borderline'a, można go nawet wychować, poprzez narzucenie innych, zdrowych wzroców. Tak samo, jak nam kiedyś ktoś (mnie - matka borderka) wychowano w pozornie dobrym, ale jakże toksycznym domu.
                Trzymaj się!
            • szalaputka22 Re: judyta 18.07.10, 19:15
              zgadzam sie z Tobą...zostawcie ich, nie badzcie przy nich na sile bo to nic nie
              da a moze tylko wam zaszkodzic...sami w koncu mozecie miec problemy natury
              psychicznej...a co do pozytywnych rzeczy to mysle , ze moznaby bylo zaliczyc do
              nich chciazby to , ze my borderzy czesto mamy dosc egoistyczne podejscie do
              pewnych spraw i dzieki temu jest nam w zyciu moze troche latwiej osiagac pewne
              cele;)
              • judyta.szymanska Re: judyta 18.07.10, 22:41
                "zostawcie ich" - tak uczyniło pewnie 90% partnerów BPD. :)
                i co, zadowolna?
                jest ciężko zostawić taką osobe nie dlatego, że się ją darzy uczuciem - ja się
                bałam, że zrobi sobie krzywde.
                • qbel2 Re: judyta 18.07.10, 22:58
                  Tak, strach o bliską osobę... Moja zniknęła w nocy i przez miesiąc nie dała
                  znaku życia, a wcześniej miała 5 prób samobójczych. Przez ten miesiąc schudłem
                  22 kilogramy, bo oczywiście nie mogła rozejść się jak człowiek, jeszcze na do
                  widzenia musiała dokopać
                  • judyta.szymanska Re: judyta 18.07.10, 23:06
                    ja też nad moim zawsze dygałam, żeby sobie czegoś nie zrobił, żeby był
                    szczęśliwy, uśmiechnięty, ale też jednocześnie nie chciałam mu się narzucać i
                    być nachalna - wszystko co najlepsze, ale bez przesady.
                    a na koniec on miał gdzieś mnie, moje uczucia i myśli - zabił mnie za życia
                    kilkoma krótkimi zdaniami.
                      • judyta.szymanska Re: judyta 18.07.10, 23:21
                        ja sie ogarnęłam tego samego dnia. :)
                        przyszłam do domu, walnęłam sie na łóżko i płakałam przez 3 minuty, a potem
                        wstałam i poszłam pooglądać komedie.
                        generalnie to wgłębi siebie wiem, że on nigdy o mnie nie zapomni - nie ma takiej
                        opcji. ;) każdy facet zawsze do mnie wraca prędzej czy później.
                        a ten wracał najczęściej(wiadomo), miał w sobie taką nieuzasadnioną zazdrość o mnie.
                        zawsze kiedy rozmawiałam z jakimś facetem był święcie przekonany, że ten gość
                        mnie wykorzysta seksualnie, że napewno się dotykaliśmy, albo chociaż całowaliśmy
                        - oczywiście nic takiego nigdy nie miało miejsca, to wszystko były tylko wymysły
                        jego chorej wyobraźni.
                        nie umiał tego znieść, więc musiał się ode mnie odizolować i zrobił to w
                        najgorszy z najgorszych sposobów, niestety...
                        z powodu swojej słabości zrobił mi coś takiego ... :|
                      • judyta.szymanska Re: judyta 19.07.10, 19:47
                        w nicku masz '22' a tekstem walisz jakbyś miała 12 lat, mimo to skomentuję Twoją
                        plebejską wypowiedź:
                        otóż Karampuku, osoby z BPD lubią ból fizyczny, który po części zagłusza ich ból
                        psychiczny oraz to osoby z BPD są słabe psychicznie - nie znoszą krytyki,
                        smotności, boją się wszystkiego.(to charakterystyka ciebie)

                        a teraz charakterystka mnie:
                        jestem kimś twardym, kto umie dbać o siebie w 100%, jestem niezależna i
                        samodzielna, nie wymagam niczyjej uwagi, miłości, ani akceptacji, przy okazji
                        potrafię się zaopiekować i zatroszczyć osobą z zaburzeniami, dać jej dużo
                        uczucia, ciepła, wsparcia, towarzyszyć w ciężkich chwilach, dbać o to, żeby nie
                        czuła się samotna, ani smutna.
                        po naprawdę nieprzyjemnym rozstaniu nadal jestem szczęśliwa i potrafię stworzyć
                        normalny związek :)
                        więc Karampuk, odejdź stąd prędko i nie wypowiadaj się na tematy, o których nie
                        masz zielonego pojęcia.
                        • szalaputka22 Re: judyta 19.07.10, 20:26
                          pani mądra....widac ty nie masz pojecia skoro nie wiesz ze osoby z bpd bardzo
                          sie roznia od siebie a poza tym nie wszystkie zadaja sobie bol fizyczny...a
                          skoro jestes taka szczesliwa i dajesz sobie swietnie rade po rozstaniu z ta
                          osoba to po co tu jestes?! dla mnie odpowiedz jest jednoznaczna...i mysle ,ze
                          wiekszosc ludzi tu juz dawno sie w tym polapala....tak wiec jedź po mnie do woli
                          jesli musisz sie wyżyc......po mnie to splywa , poniewaz zeby mnie obrazic to
                          trzeba byc kims i cos soba reprezentowac...takze kochana to jest moja ost,
                          odpowiedz na twoje beznadziejne zaczepki.
                          • hanging_garden Re: judyta 19.07.10, 20:38
                            Drodzy Borderzy - widzę, że pewnych rzeczy nie rozumiecie albo
                            zrozumieć nie chcecie. Nasza obecność (partnerów lub ex-partnerów
                            osób dotkniętych BPD) na tym forum jest spowodowana następującymi
                            faktami (napiszę wprost i chyba bardziej zrozumiałym językiem już
                            nie umiem tego napisać):
                            1) chęcią podzielenia się i wymianą doświadczeń z naszych "związków"
                            z Wami,
                            2) Ci bardziej rozumni i świadomi swojej przypadłości będą BYĆ MOŻE
                            chcieli wyciągnąć z naszych postów jakieś wnioski dla siebie na
                            przyszłość (i mam nadizeję teraźniejszość): "JAK NIE POSTĘPOWAĆ Z
                            PARTNEREM", żeby mieć szansę na ułożenie sobie życia...

                            Punkt nr 2 adresuję GŁÓWNIE do tych z Was, którzy uważają, że
                            problemu NIE MA albo, że problem leży poza nimi lub, że to partner
                            jest chory a ze mną wszystko "w porzo"... Może czas się obudzić,
                            co...?
                            • qbel2 Re: judyta 19.07.10, 21:07
                              hanging_garden, 100% racji. Właśnie szanowni BPD zamiast doszukiwać się jakiś
                              dziwnych intencji, czy czuć się poniżonymi, obrażonymi itp., może lepiej
                              wykorzystajcie to co piszą partnerzy i ex partnerzy borderów. Zawsze lepiej
                              uczyć się na cudzych błędach, a nie na własnych (choć moja ex nawet na własnych
                              się nie uczyła...)
                              • szalaputka22 Re: judyta 19.07.10, 21:42
                                kochanie.......ciesze sie, ze jestescie na tym forum i was rozumiem....czytanie
                                waszych postow czesto mi pomaga w zrozumieniu pewnych rzeczy...nie rozumiem
                                tylko tych ktorzy ewidentnie sie wyzywaja i ublizaja osoba z bpd:(
                                    • glorifia Re: judyta 19.07.10, 22:16
                                      judyta.szymanska napisała:

                                      > poza tym bezmózgim karampukiem szalaputką22, czy jak jej tam.. :/

                                      Tylko rasowy, nieświadomy borderline potrafi w ten sposób zaatakować.
                                      Więc się nie kamufluj swoim pseudo szczęściem i siłą, którymi się tak chwalisz.
                                      Nie masz ani jednego, ani drugiego, cierpisz. Bo jakbyś miała, to nie atakowałabyś bez powodu obcej, nieznanej Ci osoby.
                                      • judyta.szymanska Re: judyta 19.07.10, 22:27
                                        bez powodu?! karampuk nagle wyskoczyła zza roga i doczepiła się do moich postów,
                                        że niby partnerzy BPD mają iść z tego forum :|
                                        poza tym doczepiła się do kolejnego posta twierdząc, że "jade" po osobach z BPD
                                        i "pluję jadem" :/
                                        w żadnym poście przed pojawieniem się karampuka nie ubliżyłam tutaj nikomu, ale
                                        karampuk wrkurwia nieziemsko - nie umie czytać ze zrozumieniem i rzuca
                                        bezpodstawnymi oszczerstwami.

                                        glorifia - czytając twoja wypowiedź, rozumiem że nie przeczytałaś wszystkich
                                        postów wątku, prawda? - no to może nie wypowiadaj się na temat, którego nie
                                        poznałaś do końca.
                                        • glorifia Re: judyta 19.07.10, 22:38
                                          Nie muszę czytać wszystkiego, aby móc zrozumieć z kim mam do czynienia.
                                          Język, którym się posługujesz, jest wybitnie agresywny i świadczy o Tobie.
                                          Przykro mi.
                                          • judyta.szymanska Re: judyta 19.07.10, 22:43
                                            i tu się mylisz - żeby ocenić sytuację trzeba przeczytać wszystko.
                                            ja też widzę z kim mam do czynienia - z osobą, która jest leniwa, a na dodatek
                                            nie ma pragnienia poszerzania wiedzy - to też świadczy o Tobie. :)
                                            również przykro mi, że trzymasz strone tego tępaka, zupełnie nie znając jej
                                            wypowiedzi - robisz z siebie podobne pośmiewisko jak ona.

                                            owszem, często jestem agresywna werbalnie - ale zawsze, tylko i wyłącznie wtedy,
                                            kiedy mam do czynienia z takimi bezmózgami i kiedy mam rację.

                                            tyle w temacie.
                                            • glorifia Re: judyta 19.07.10, 22:48
                                              judyta.szymanska napisała:


                                              > owszem, często jestem agresywna werbalnie - ale zawsze, tylko i wyłącznie wtedy,
                                              > kiedy mam do czynienia z takimi bezmózgami i kiedy mam rację.
                                              >


                                              Border ZAWSZE jest przekonany, że ma rację.
                                              Tylko potwierdziłaś moje przypuszczenia.
                                              • judyta.szymanska Re: judyta 19.07.10, 23:13
                                                a co mnie obchodzą twoje przypuszczenia?! wsadź sobie je w tyłek.
                                                kobieto, nie wiem co próbujesz teraz zwojować, ale wtrącasz się w konflikt
                                                mniędzy mną i karampukiem - po co? żeby udowodnić swoją "rację" do której jesteś
                                                przekonana? :)
                                                to teraz patrz, w jakim wielkim jesteś błędzie: znam wszystkie kryteria
                                                diagnostyczne tego zaburzenia i przeczytałam chyba całą dostępną literaturę na
                                                ten temat i regularnie przeglądam różne fora w necie - gdybym miała BPD, z
                                                pewnością miałabym jakieś podejrzenie, chociaż minimalne.
                                                wiec spadaj ze swoimi kosmicznymi teoriami tam skąd przylazłaś i się nie wtrącaj.
                                                • glorifia Re: judyta 19.07.10, 23:24
                                                  Przewagę mam taką, że ja wiem, że jestem borderem, ofiarą borderki, ale wychodzę
                                                  z tego.
                                                  A Ty, ewidentnie, jesteś borderem, ale jeszcze o tym nie wiesz. I to jest to, co
                                                  Cię męczy. Choć nie potrafisz na razie tego nazwać.
                                • qbel2 Re: judyta 19.07.10, 22:11
                                  szalaputka
                                  to było do mnie:
                                  > waszych postow czesto mi pomaga w zrozumieniu pewnych rzeczy...nie rozumiem
                                  > tylko tych ktorzy ewidentnie sie wyzywaja i ublizaja osoba z bpd:(

                                  Bo jeśli chodzi o czitę88, to nie napisałem nic, czego nie napisała tu wcześniej
                                  sama. Wkurzyło mnie, że ona zupełnie nie rozumie, co zrobiła swojemu facetowi i
                                  jak on się może z tym czuć
                                  • szalaputka22 Re: judyta 19.07.10, 22:43
                                    qubel2- bo my czesto nie rozumiemy albo dopiero po czasie:( wiec uswiadamianie
                                    na sile to bez sensu, bo dobija tylko te osoby ktore jzu maja ta swiadomosc co
                                    zrobily... j ana szczescie od roku jestem z wspanialym czlowiekiem, ktory bardzo
                                    mi w pomogl i ktorego chyba(!) kocham i mam nadzieje, ze tak juz zostanie:)
                                    czego i wam kochani zycze:*
                                      • glorifia Re: judyta 19.07.10, 22:53
                                        judyta.szymanska napisała:

                                        > karampuk, ZROZUM, ty nie masz BPD.

                                        Wygląda na to, że rzeczywiście mniej pasuje do BPD, niz Ty.
                                        Ale za to Ty masz z pewnością. Stąd taka wściekłość.

                                        I teraz pytanie, może to nie Twój partner ma BPD, tylko Ty?
                                        Ciekawa inwersja, nieprawdaż?
                                        • judyta.szymanska Re: judyta 19.07.10, 23:07
                                          no dobra, niech ci bedzie, że mam to BPD i co ulżyło Ci?
                                          myśl sobie co chcesz, mam to gdzieś, poza tym diagnozując kogoś po przeczytaniu
                                          5 postów też masz coś nie po kolei w głowie.

                                          karampuk wmawia sobie, że ma BPD, bo to jest "trendi" wśród dzisiejszej
                                          młodzieży ... nie widzicie?! :/
                                          • glorifia Re: judyta 19.07.10, 23:19
                                            judyta.szymanska napisała:

                                            > no dobra, niech ci bedzie, że mam to BPD i co ulżyło Ci?

                                            Jest mi to obojętne.


                                            > myśl sobie co chcesz, mam to gdzieś, poza tym diagnozując kogoś po przeczytaniu 5 postów też masz coś nie po kolei w głowie.

                                            Ależ ja mam BPD i się z tego wcale nie wycofuję. Tylko walczę z tym. Świadomie, dzień po dniu, od kilku lat, odkąd to sobie uświadomiłam.
                                            Uwierz, da się! Wystarczy, żebyś potrafiła sama się określić, kim naprawdę jesteś.
                                            Problem polega na tym, że jeśli zawsze uważasz, że masz rację (przypadłość BPD skądinąd), to zamykasz się na argumenty innych ludzi. Tym samym, odbierasz sobie szansę na rozwój, na poprawę, na jakąkolwiek zmianę. Zamykasz się.

                                            >
                                            > karampuk wmawia sobie, że ma BPD, bo to jest "trendi" wśród dzisiejszejmłodzieży ... nie widzicie?! :/


                                            Może i nie jest borderką. Po prostu, taki wiek, nieciekawe wzorce z dzieciństwa itp. Czy to znaczy, że zaraz trzeba ją skreślić, zamiast próbować zrozumieć i pomóc?
                                    • qbel2 Re: judyta 19.07.10, 22:54
                                      szalaputka22
                                      No czita88 zdecydowanie nie rozumie, że już zniszczyła swój związek. Żali tu się
                                      na swojego chłopaka, choć tak de facto to już nie jest jej chłopak. Nie znam
                                      faceta, który coś takiego wybaczyłby swojej kobiecie. Jak przypuszczam, nie ma
                                      dnia żeby on o tym nie myślał i się nie gotował. Najpewniej dalej z nią siedzi,
                                      bo doszedł do takiego wniosku: rozejście byłoby dla mnie bolesne, poza tym nie
                                      mam innej dziewczyny, więc na razie sobie pobzykam. A jak spotkam kogoś innego,
                                      to z nią zerwę.

                                      Dlatego ma całkowicie w pompce to, co ona mówi, co ona chce itd.
                                      • glorifia Re: judyta 19.07.10, 22:58
                                        Jeśli Czita ma 22 lata, to wszytko przed nią. Stety czy niestety.
                                        A ileż bym dała, aby w wieku 22 lat mieć tę wiedzę i świadomość siebie, co mam dziś. Długo by gadać.
                                        • judyta.szymanska Re: judyta 19.07.10, 23:21
                                          już z tego miejsca można Cie ocenić.
                                          każdy kto ma BPD ma świadomość, że jest z nim coś nie-tak, jeśli nie próbowałaś
                                          dociec, co ci jest, to nie jest mi ciebie żal.
                          • judyta.szymanska Re: judyta 19.07.10, 22:20
                            karampuk, tobie się nie da przetłumaczyć, wybacz ale jak nie rozumiesz tekstu to
                            może wróć się do stosownej placówki edukacyjnej z prośbą o pomoc.

                            pewnie że się różnią, ale wymienione przeze mnie cechy występują u znacznej
                            większości - zadawać sobie ból fizyczny można na wiele sposobów i każdy z BPD to
                            robi, może często nie zdając sobie z tego sprawy. to nie tylko cięcie się po
                            rękach, ale też ćwiczenie np. mięśni brzucha do bólu, wywoływanie zakwasów
                            mięśni, uprawianie ekstremalnych sportów, gdzie jest się poobijanym, ale w
                            przypadku ciebie karampuk, myśle że bólu psychicznego nie odczuwasz, bo jesteś
                            zbyt mało inteligentna, żeby mieć nawet to pieprzone BPD - taka jest prawda.

                            co do mnie - dowiedziałam się, jakie są przyczyny zachorowania mojego ex, to ja
                            okryłam że jest chory i to ja doszłam do tego na co! - jestem doskonałym
                            analitykiem ludzkich zachowań, przebrnęłam przez kilka tysięcy różnych artykułów
                            w 3 miesiące szukając tego, co mu jest, także gówniaro przypisująca sobie
                            zaburzenie, którego nie masz, zamknij swój otwór gębowy, zanim kolejny raz
                            powiesz coś durnego. moim zdaniem problem, który dotyczył mojego ex jest
                            totalnie fascynujący, nie rozumiem do końca motywów jego działania, nie jestem w
                            stanie myśleć w sposób podobny jak on, a jestem tu dlatego, że próbuje odkryć
                            tajemnicę w 100%, bo każdy inteligentny człowiek ma potrzebę dążenia do prawdy -
                            widzę, że jesteś zbyt tępa, żeby to pojąć.

                            swoimi wypowiedziami reprezentuję poziom kilkanaście razy wyższy od twojego - to
                            też każdy z użytkowników forum widzi, zresztą na niczyjej opinii mi tutaj nie
                            zależy.
                            CHWAŁA CI PANIE, że karampuk wreszcie przestanie pisać! amen.
                              • judyta.szymanska Re: judyta 19.07.10, 23:16
                                no widzisz qbel2, Ciebie drażni rozwiązłość czity88, jej zachowanie i
                                "ekshibicjonizm" emocjonalny na tym forum, czyż nie?
                                a mnie drażni prymitywizm i głupota.
                                • qbel2 Re: judyta 19.07.10, 23:46
                                  Owszem, ze dwa-trzy razy napisała coś prowokującego, ale moim zdaniem nie
                                  przegina i nie dostrzegłem też braków w inteligencji tak rażących, że aż
                                  widocznych po kilku postach.

                                  Zadała jedno pytanie, na pierwszy rzut oka prowokacyjne, ale na drugi wcale nie
                                  bez sensu: co z nami jest nie tak, że wiążemy się z borderami. Ja wiem co jest
                                  ze mną nie tak - lubię życie na krawędzi, ludzi, którzy mnie zaskakują,
                                  walkę/rywalizację, jestem uzależniony od adrenaliny. Tylko że te rzeczy mogą być
                                  pozytywne i negatywne. Moja ex dała mi za dużo tych drugich.

                                  Rozwiązłość u kobiet mi nie przeszkadza, ale to co zrobiła czita swojemu
                                  chłopakowi określił bym innymi słowami. Nie przeszkadza mi exhibicjonizm na
                                  forum, lecz obrażanie się, że inni wyciągnęli z tego jakieś wnioski.

                                  Razi mnie za to prymitywizm i głupota, ale nie dostrzegam tego u szalaputki.
                                  Sympatycznie mi się z nią rozmawia
                                  • judyta.szymanska Re: judyta 19.07.10, 23:57
                                    za to mnie ona drażni, bo rzuca bezpodstawnymi oszczerstwami, koloryzuje,
                                    szarogęsi się, ma postawę roszczeniową i myśli, że jest u siebie i może rządzić
                                    - niech spada na drzewo.
                                    Ciebie zresztą też wygania z tego forum, a na dodatek obraża...

                                    ja np. lubię Czite i w jej postach nic mnie nie razi jakoś szczególnie - wiem,
                                    że ma BPD i niektóre jej zachowania są uwarunkowane tym zaburzeniem... staram
                                    się ją zrozumieć, pewnie wcale nie chciała być taka, do tego skłania ją BPD.
                                    za to karampuk na bank tego zaburzenia nie ma, więc co robi na tym forum? truje
                                    dupe.
                                    • qbel2 Re: judyta 20.07.10, 00:27
                                      Co miałem do napisania w tej sprawie napisałem. Że wyganiała z forum... każdemu
                                      czasem puszczą nerwy, ale później napisała w zupełnie innym duchu. Nie widzę
                                      powodu, by ciągnąć awanturę, a zwłaszcza by ją obrażać
                                      • szalaputka22 Re: judyta 20.07.10, 06:14
                                        dlugo sie zastanawialam czy zarejestrowac sie na tym forum......szukalam
                                        wsparcia i zrozumienia a jednak dostalam cos zupelnie innego:( coz, czlowiek
                                        uczy sie na bledach....czlowiek nawet nie moze w kulturalny sposob wyarzic
                                        swojego zdania i tego co czuje , bo i tak cie objadą i oplują...bywa...dobrze,
                                        ze an innych forach nie ma takich zachowan...i mimo wszystko zycze wam
                                        szczescia, tobie tez judytko.
                                        • judyta.szymanska Re: judyta 20.07.10, 18:47
                                          oh, tak mi ciebie żal. :)
                                          i po co sie łudzisz? i tak nigdy nikt ciebie nie zrozumie.

                                          ktoś Ci zabronił pisać w kulturalny sposób? - nie. czepiam się tylko tego, w
                                          jaki sposób najechałaś na mnie bez powodu, stawiając swoje pierwsze kroki na tym
                                          forum. i mam prawo się wkurzyć, bez względu na to jak odbierają to inni
                                          użytkownicy. gdyby ktoś nagle pojechał bez przyczyny po którymś z nich, też
                                          pewnie by zareagowali. :]

                                          po co sie nad sobą użalasz jak jakaś sierota..? sama też nieźle pojechałaś,
                                          także nie strugaj świętej, bo należysz do tych, co "objadą i oplują". żenada.
                                          jeśli chodzi o mnie, szczęścia mi nie brakuje, ale Tobie życze troche więcej rozumu.
                                      • judyta.szymanska Re: judyta 20.07.10, 18:49
                                        "każdemu czasem puszczą nerwy" - jej puściły i pojawił się na forum odzew jej
                                        oburzenia spowodowanego naszą obecnością tutaj - a jesteśmy tu dłużej niż ona i
                                        o BPD też wiemy więcej.
                                        dlatego mnie też puściły nerwy, bo przecież "każdemu czasem puszczają", prawda?

                                        ja widziałam powód, przedstawiłam go, uargumentowałam i jeśli nadal go nie
                                        widzicie to już nie mój problem.
                              • hanging_garden Re: judyta 20.07.10, 09:07
                                ...qurcze - wchodzę na forum a tutaj totalna jatka - i to jak widzę
                                same panny ze sobą walczą... Oj dziewczyny, dziewczyny - czy Wy
                                naprawdę nie potraficie panować nad emocjami (dziwię Ci się judyta,
                                bo Cię nawet polubiłem ale szczerze Ci powiem, że naprawdę trochę
                                przeginasz...). Nie zgodzę się zresztą z Twoją tezą, że każdy border
                                zadaje sobie ból fizyczny - pewnie czytałaś, że są dwa główne typy
                                BPD - te "acting-out" kierują agresję na zewnątrz (doskonałym
                                przykładem "acting-out" jest moja ex)...

                                Pozdumowując Waszą "nocną tyradę": każdemu może "walnąć zawór
                                bezpieczeństwa" ale nie chodzi chyba o to, żebyśmy się tu ze sobą
                                żarli, tylko wymienili doświadczenia i doszli do jakichś wspólnych
                                wniosków lub lepiej - każdy wyciągnię jakieś wnioski dla siebie.
                                Faktem jest, że wszyscy potrzebujemy tego forum - jak tak nas/Was
                                obserwuję, to zarówno borderzy jak i my - ich partnerzy - jesteśmy
                                raczej ekstrawertykami. Pewnie wszystkim nam jest lżej jak się tutaj
                                wygadamy, wyrzucimy z siebie ten syf związany z BPD - a jak przy
                                okazji ktoś będzie próbował podsunąć jakieś konkretne rozwiązanie +
                                zaczniemy wyciągać wnioski dla siebie, to tym lepiej...
      • extranova Re: Spojrz troche inaczej na BDP 21.07.10, 13:40
        szkoda,ze taka kłótnia tu wybuchła, zupełnie niepotrzebnie.
        Ja ze swojej perspektywy napisze tak- jestem byłą partnerką Bordera,
        teraz juz po kilku latach okrzepłam, jestem w udanym związku.
        Weszłam tu,zeby wymienić się doswiadczeniami, trochę może wyżalić,
        wszystkie te historie takie podobne. Nie uwazam,ze trzeba tu
        zakładać kącik pochwał dla borderline, bo trzeba mowic otwarcie o
        tym co jest złe, uczyć się na błędach, poprawić coś. Bo wierze,ze
        osoby, które mają tę "przypadłość" chcą się poprawić. Dzięki Waszym
        wypowiedziom dowiedziałam się,ze nie jesteście potworami bez serca-
        czujecie, przezywacie, wiecie,ze kogoś krzywdzicie. Dla mnie jest to
        nowa i cenna wiedza, nie wiedzialam o tym w trakcie zwiazku. W ogole
        nie widzialam o border, bylam zielona i przerazona.
        To o czym pisze Judyta- ksiazki, wiedza itd- jest wazne,ale kiedy w
        gre wchodza uczucia( a nikogo nie kochalam tak jak go wtedy, jestem
        niby tez silną kobietą), to wszystkie te naukowe bzdety mozna sobie
        w D** wsadzić. Mam nadzieje,ze obecne tu Osoby cierpiące na
        Borderline postarają się w miare możliwosci skrócić liste tych
        złamanych serc, do których i ja się kiedys dopisałam.
        Z drugiej str nie buzujcie się tak na swoich eksow, czy tych tutaj
        obecnych na forum-wyzywamy sie czasami na Was, niby nienawidzimy za
        to, co nam zrobiliscie-ale kiedys bardzo WAs kochalismy. Tak po
        prostu, za nic. A moze niektorzy nadal WAs kochają.
        pozdrawiam ciepło Was wszystkich
        • hanging_garden Re: Spojrz troche inaczej na BDP 21.07.10, 15:28
          > Dzięki Waszym wypowiedziom dowiedziałam się,ze nie jesteście
          > potworami bez serca-czujecie, przezywacie, wiecie,ze kogoś
          > krzywdzicie.

          ...sprostuję: niestety NIE WSZYSCY. Akurat część z nas (czyli osób
          które były w związkach z borderami) miała do czynienia
          z "egzemparzami", które za całe zło tego świata obwiniają partnerów
          (powiedzmy tych "normalnych") a oni to po prostu "kryształ bez
          skazy"...



          • extranova Re: Spojrz troche inaczej na BDP 22.07.10, 10:01
            ja tez miałam do czynienia z takim "Egzemplarzem". Niby
            kryształowym:)
            Ale to,że mnie nie powiedział o swoich uczuciach, nie znaczy,ze ich
            nie miał- uświadomiły mi to osoby, którym w przypływie słabości się
            zwierzył. No i teraz wiem to jeszcze z forum,ze takie sytuacje mają
            miejsce. Nie probuje uspraiedliwiać, staram się tylko nie wpadać w
            skrajności, bo to jeszcze gorzej na mnie działa niz obiektywne
            spojrzenie na sprawe. Co nie znaczy,ze nie boli mnie nadal, gdy o
            tym myśle.
            • xelestra Re: Spojrz troche inaczej na BDP 24.07.10, 09:28
              U borderow owszem nastepuje zrzucenie swoich slabosci, win, mankamentow na otoczenie tzw przypisywanie innym tego co we mnie zle. Ale z drugiej strony KAŻDY border ma swiadomosc, moze nie calkowita swoich win, i oni/my panicznie boimy sie powiedziec co naprawde czujemy i robimy wszystko na kontre. Im bardziej nam zalezy tym bardziej krzywdzimy. Takie skrzywienie. Ale można uczyc sie choroby. Tylko bordery zupelnie nieswiadome mechanizmow tego zaburzenia sa zielone i mysla, ze sa krysztalowe, gdy zaczynasz rozumiec chorobe zaczynasz rozumiec swoje postepowanie i jesli chcesz mozesz wiele zmienic, naprawic, robic prawidlowo. Wykorzenic zle mechanizmy zachowan.. Ja jestem po terapii, ktorej jednak nie ukonczylam z uwagi na notoryczne lamanie regulaminu (no w koncu BPD nie szanuje zasad) ale uwazam, ze bardzo mnie ona uswiadomila, mimo, ze wylecialam. Bardzo wiele sie nauczylam, przede wszystkim pokory... Dluga droga do normalnosci ale wreszcie jestem na dobrych torach (chyba ;-)) Nie zgadzam sie ze bpd to zimne dranie, to dranie, ktore nie potrafia mowic... i cierpia uwierzcie mi potrojnie przez to...
    • k7i Re: Spojrz troche inaczej na BDP 26.07.10, 10:17
      Witam,
      nie czytałam wszystkich postów w tym wątku, ale coś napiszę...
      Ja mam bpd i nikomu tego nie życzę. Ciagle próbuję zmienić
      nastawienie do bpd i traktować je jako wyzwanie DLA MNIE.

      Zazdroszczę normalnym osobom. Ja mogę całe wakacje zmarnować i
      zastanawiać się nad sensem życia. A po co mi to? Życie biegnie
      dalej, a ja marnuję swoje chwile na takie dylematy. Czasem czuję się
      bardziej świadoma od innych ludzi, bo to, że jesteśmy wrażliwsi, to
      wiadome.
      Przez bpd rozwalił się mój związek, w którym ja ciągle raniłam,
      ciągle szukałam dziury w całym. Jakby nic się nie działo, to pewnie
      zapaliłabym papiery na swoim biurku i krzyknęła: "pożar", bo tak
      mało mi wrażeń :]
      Jestem strasznie chłodną osobą, nie potrafię okazywać uczuć, czuję
      się jak za szybą, nie potrafię jej zbić.
      Pracuję nad sobą od pół roku, ale to jest tak jak z uzależnieniem -
      ciągle pilnowanie siebie i ciągła kontrola zachowań.
      Jedyne, co w sobie cenię, to błyskotliwość i poczucie humoru. Ale
      nie wiem, czy to przez bpd, czy może przez DDA, czy może to mój
      charakter. Nigdy się nie dowiem.

      Nie gloryfikuj tak osób z BPD. Borderzy są jak modliszki - wszystko
      dla siebie, nawet partnera pochłoną.
      • hanging_garden Re: Spojrz troche inaczej na BDP 26.07.10, 19:06
        Czytam ostatnio dość ciekawą książkę i kilka rzeczy, da się
        dopasować do BPD ale i do większości zachowań ludzi.
        Poniżej kilka cytatów do przemyślenia (dla Wszystkich - nie tylko
        dla borderów):

        "Nasz charakter tworzą głównie nasze nawyki. Nawyków można się
        nauczyć i można się ich oduczyć. Oderwanie się od głęboko
        zakorzenionych skłonności wymaga znacznie więcej niż trochę woli i
        kilku drobnych zmian w życiu."

        "Nawyk to skrzyżowanie WIEDZY, UMIEJĘTNOŚCI I PRAGNIENIA. Wiedza to
        nasz zasób teoretyczny: CO ROBIĆ I DLACZEGO. Umiejętność oznacza JAK
        TO ROBIĆ. Pragnienie zaś jest motywem, to nasze - CHCĘ ROBIĆ. Aby
        coś stało się w naszym życiu nawykiem, musimy posiadać wszystkie
        trzy elementy.
        Moje stosunki z małżonkiem czy dziećmi mogą być mało efektywne,
        ponieważ wciąż mówię im, co myślę, a nigdy tak naprawdę ich nie
        słucham. Nie wystarczy, że wiem, iż powinienem słuchać, i wiem jak
        to robić. Dopóki nie chcę słuchać, nie ma we mnie pragnienia
        słuchania, dopóty nie stanie się ono moim nawykiem. Tworzenie nawyku
        wymaga bowiem pracy we wszystkich trzech wymiarach."


Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka