Dodaj do ulubionych

Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD?

02.01.13, 13:18
Jak w temacie... mam wrazenie, ze osoby, ktore tutaj sie wypowiadaja to:
1. Byli faceci, byle dziewczyny BPD - ktorych wypowiedzi swiadcza o ciaglym analizowaniu przeszlosci... zreszta to zakrawa na jakies masakryczne hobby... bo po co rozkladac na czynniki pierwsze cos co sie skonczylo i nie ma sensu? no mi by sie nie chcialo... szkoda czasu
2. Osoby, ktore zyja w otoczeniu bordera albo kogos kto wg nich jest borderem - rodzina, partnerzy, zony, mezowie, przyjaciele... szukajacy wsparcia, rad i takie tam.. zrozumiale... ale czy zdrowe? niektore tematy i wpisy to sieczka emocjonalna... duzo wskazowek, ktore sa pozbawione sensu w przypadku radzenia sobie z BPD... mechanizm rozumiem... ale nikt tutaj nie jest ekspertem i szastanie zlotymi srodkami na przykladzie jednego przypadku moze wyrzadzic wiecej szkody niz pozytku...
3. Osoby z powaznymi problemami psychicznymi, ktore zamiast isc do lekarza - staraja sie same zdiagnozowac u siebie borderline... jakby to bylo takie proste... i jakby sie tak dalo.. malo tego... dla niektorych BPD to cos fajnego... na zasadzie: "extra jestem borderem, jestem inny, wyjatkowy, moja zjebana glowa to dar"... niestety.. ale nic bardziej mylnego...
4. Szydercy... nieliczna grupa.. ale jest
5. Emocjonalne wraki... spamujace i nic nie wnoszace... nakrecajace sie i innych...

Pod 6 powinny byc osoby z BPD... moze tak na prawde pod 1. ... na palcach jednej reki mozna ich policzyc TU... taka obserwacja... a ja najchetniej bym sobie porozmawiala wlasnie z takimi osobami... na zasadzie wymiany doswiadczen...
Obserwuj wątek
    • 44anna Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 02.01.13, 19:22
      Ja jestem 100% borderline i nie sądzę, że zaliczam się do jakiejkolwiek z przedstawionych przez Ciebie grup. To że nie masz takich mocnych psychotycznych objawów może oznaczać, że masz słabsze borderline. Ale skoro tak dobrze siedzisz w temacie to pewnie wiesz, że borderline borderline nierówny. Jak z zapaleniem płuc - może mieć różne nasilenie.
      • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 02.01.13, 20:47
        Heh ;) kolezanka chyba nie zrozumiala... polecam przeczytanie ponowne.. ;) nie mialas sie zaliczac... z zalozenia... wymienilam tych co tutaj pisza... i ktorzy nie maja BPD...

        Co do nierownosci... zgadzam sie.. ale bylam tu i tam... i bylo znacznie gorzej.. niektore wpisy zakrawaja o psychoze... nie o border... sorrryyyy... jestem w temacie ;) a Ty jak na bordera masz slaba glowe... mega.. IQ szwankuje... czy moze ja znam samych borderow ktorzy kwalifikuja sie do mensy ;) moze...
    • brz_a_sk Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 02.01.13, 21:18
      są tu osoby z bpd
      na pewno czytają
      czasem piszą
      falami to bywa

      coś mi przyszło do głowy - jako bpd nie rozumiesz, ze nie wszyscy maja gilotynę do przeszłości i do uczuć

      zachęć osoby z bpd do gadania - da się
      to bardzo ciekawe i o żadnym cierpiennictwie nie ma mowy
    • spaprany Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 02:43
      "1. Byli faceci, byle dziewczyny BPD - ktorych wypowiedzi swiadcza o ciaglym ana
      > lizowaniu przeszlosci... zreszta to zakrawa na jakies masakryczne hobby... "

      O, to ja! Zostałem bardzo sprawnie zaszeregowany i poddany surowej krytyce. Że też Tobie nie szkoda czasu na taką dogłębną analizę?

      "bo p
      > o co rozkladac na czynniki pierwsze cos co sie skonczylo i nie ma sensu? no mi
      > by sie nie chcialo... szkoda czasu""

      Już Ci tłumaczę: zdrowy człowiek, nie-bord, stara się uczyć na błędach i często osiąga niezłe wyniki. Wyciąga wnioski, przygląda się różnym przyczynowo-skutkowym zależnościom po to, żeby być mądrzejszym - umieć uniknąć zagrożenia w przyszłości, dowiedzieć się czegoś o sobie i świecie. Zrozumieć. Podejrzewam, że nauka na błędach i wyciąganie wniosków nie należą do Twoich mocnych stron, dlatego mogłaś nawet nie wpaść na takie rozwiązanie zagadki. W tym podejrzeniu nie ma nawet cienia ironii - po prostu znam dość dobrze deficyty wpisane w to zaburzenie.

      Na ten przykład ja jako partner borderki (bo zacząłem tu pisać będąc jeszcze "w związku", czy jak tam to nazwać) nawyciągałem tyle wniosków, ile się dało i po dziś dzień bardzo sobie te wnioski cenię. Do tych wniosków bardzo zbliżyła mnie korespondencja branżowa z bpd i ich byłymi / obecnymi partnerami. Nawet samo pisanie pozwala sobie pewne sprawy uporządkować. Dzięki tej wymianie doświadczeń i konfrontacji cudzych historii z moją rzeczywistością oszczędziłem sobie być może wielu lat cierpienia i poważnej dezintegracji podejmując bardzo ciężką, zdroworozsądkową decyzję. Tak, jak TY chciałabyś porozmawiać na zasadzie wymiany doświadczeń, tak JA i mi podobni rozmawiamy sobie tutaj na zasadzie wymiany doświadczeń. A czy mi teraz to do czegoś potrzebne?

      Pamiętam, jak kiedyś, dawno temu obejrzałem jakiś film i zastanawiałem się, jak to jest być w związku z kimś, kto ma poważne problemy z psychicznym zdrowiem. Wtedy pomyślałem: "dałbym radę! Trzeba tylko masę cierpliwości, uczucie ze wszystkim wygra!" Dzisiaj wiem, jak to wygląda i jak bardzo się myliłem. Być z kimś takim, jak moja była kochana dziewczyna = zrezygnować kompletnie z siebie: ze swoich planów, marzeń, swojego szczęścia a nawet swojej osobowości. Wyrzec się siebie. Teraz patrzę na to z pewnego dystansu i się czuję mniej więcej tak, jakbym kompletnie opuścił siebie po to, żeby obejrzeć siebie z zewnątrz i wrócić do środka. Uwierz mi, podróże kształcą, taka wycieczka bardzo wiele zmienia. Przez tę relację wszystko się u mnie zmieniło, cały system wartości, musiałem postawić od nowa cały fundament.

      Jeżeli tak Cię nurtują motywy - zaglądam tutaj raz na kilka dni / tygodni z jeszcze jednego powodu. Żeby sobie przypomnieć, dlaczego "nam nie wyszło". Dlaczego nie jestem i nie będę z kobietą, za którą dałbym sobie odciąć obie nogi.

      Co do Twojej generalizacji - dopisz jeszcze 7 punkcik. To borderzy, którzy pozjadali wszystkie rozumy świata i prawią mądrości: kto i dlaczego powinien tu pisać, a kto i dlaczego nie powinien ;)
      • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 12:45
        Zacnie napisane.. tylko, ze kolega totalnie nie zrozumial intencji ;) ja nie poddaje krytyce nikogo TU... ja tylko zaobserwowalam, ze osoby, ktore faktycznie maja BPD sa w mniejszosci na tym forum... to byl cel wypowiedzi... a nie ocena tego kto pisze :) zwlaszcza Ciebie :) choc... i tak.. zbytnio analizujesz :P
        • spaprany Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 13:56
          koleżanko, bądźmy szczerzy, albo chociaż poważni :)

          "to zakrawa na jakies masakryczne hobby...

          zrozumiale... ale czy zdrowe? niektore tematy i wpisy to sieczka emocjonalna... duzo wskazowek, ktore sa pozbawione sensu w przypadku radzenia sobie z BPD...

          Osoby z powaznymi problemami psychicznymi, ktore zamiast isc do lekarza - staraja sie same zdiagnozowac u siebie borderline...

          Szydercy...

          Emocjonalne wraki... spamujace i nic nie wnoszace... nakrecajace sie i innych... "

          Przeczytaj sobie jeszcze raz to, co napisałaś. Twoim zdaniem TO są wolne od oceny punkty? Bo ja to odbieram tak: "wszyscy są tu niepotrzebnie, a prawdziwych bordów, z którymi mogłabym ponarzekać na koszmarny los prawie nie ma..." ;)
          • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 18:00
            "to zakrawa na jakies masakryczne hobby..." - slowo "zakrawa"... klucz... jest to moja subiektywna opinia... i bynajmniej nie dlatego, ze oceniam... mysle, ze masz pelna swiadomosc tego, ze rowniez masz problem... notoryczne i uporczywe analizowanie przeszlosci i osoby z ktora byles... jest MOIM ZDANIEM masohizmem... wydajesz sie bardzo blyskotliwa osoba... wiec masz swiadomosc wielu rzeczy...

            ""zrozumiale... ale czy zdrowe? niektore tematy i wpisy to sieczka emocjonalna... - to nie bylo do Ciebie... poczytaj... poczytaj... wypowiedzi niektorych... zakarawaja o cos o wiele bardziej zlozonego i trudniejszego niz BPD... takie wiesz... wpisy dla samych wpisow... co by zwrocic uwage...

            "duzo wskazowek, ktore sa pozbawione sensu w przypadku radzenia sobie z BPD...".. no tak... bardzo duzo bzdur..

            "Osoby z powaznymi problemami psychicznymi, ktore zamiast isc do lekarza - stara ja sie same zdiagnozowac u siebie borderline..." - to forum... a nie lekarz....
            >
            > Szydercy... - owszem owszem... niektorzy sie nasmiewaja...
            >
            > Emocjonalne wraki... spamujace i nic nie wnoszace... nakrecajace sie i innych.. fakt
            > . "
            >
            > Przeczytaj sobie jeszcze raz to, co napisałaś. Twoim zdaniem TO są wolne od oce
            > ny punkty? Bo ja to odbieram tak: "wszyscy są tu niepotrzebnie, a prawdziwych b
            > ordów, z którymi mogłabym ponarzekać na koszmarny los prawie nie ma..." ;)

            Nie napisalam, ze wszyscy sa tutaj nie potrzebni - zapytalam, ile jest tutaj osob ze BPD... i tak owszem... chetnie bym sobie pogaworzyla... i bynamniej nie o moim koszmarnym losie (to jest dopiero ocena...;)) tylko o odbieraniu swiata... jakos tak :) Jestem swiadomym czlowiekiem... no i nie mam tendencji do uzalania sie nad soba... juz nie :) malo tego... jestem szczesliwym i pogodzonym borderkiem ;)
            • spaprany Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 19:02
              Nie analizuję ani notorycznie, ani uporczywie. Masz rację - analizowałem, zamiast kopnąć w dupę: typowy problem "partnerów borderów", klasyczne podejście. Zanim się człowiek zorientuje, że "pomogę jej!" albo "miłość wszystko zniesie!" to bardzo złe podejścia, czasami mija baaaardzo dużo czasu. Często całe życie.

              To, że mi pół roku nie wystarczy, żeby zapomnieć o ekstremalnie trudnym związku dla mnie nie jest niczym dziwnym. Byłem i pozostałem facetem :)
              To, że czasami coś napiszę, nie powoduje we mnie rozdzierającego bólu, nie martw się. Problem miałem, bardzo duży, teraz już tego problemu nie mam. Mam świadomość wielu rzeczy, owszem, w tym jakichś tam moich deficytów, które mam (kto nie ma?), ale to nie jest nic, co nawet zbliżyłoby się formą i wielkością do problemu borderów.
            • brz_a_sk Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 20:15
              oj nie pisz tak bo po nosze polecimy
              ostatnio trenowaliśmy jazdy w górę i skutek oczywisty
              który bord nie wie co znaczy wpis borda - 'jest świetnie' czy zapał do założenia firmy w 5 minut

              każdy bord wie i ma niepokój w oczach
              - między nadmiernym optymizmem małodoświadczonych - tej to się udało wyrwać; i aplauzem świetnie, świetnie leć tak dalej trzymaj się szczyt blisko
              a cichym szmerem wśród znających mechanizmy - kto zna kontakty jakieś bo będzie zaraz katastrofa i naiwni znikną a trzeźwi będą stawać na rzęsach by kolejny raz zdążyć

              przejaskrawiłam wiem wiem - ale tu nie ma co ściemniać; bord ma trudno jak cholera; dopieka otoczeniu czy chce czy nie;
              niszczy związki

              a siebie co jakiś czas dowozi na skraj wytrzymałości i trach - czasem niestety bardzo skutecznie

              do napisani tego skłoniło mnie kilka doświadczeń z odlotem borda ale i wpis mamy - kiedyś i ona może ostrzegać życzliwie innych - na razie wydaje jej się co każdy schodek wiedzy, że tu wrogowie bordów piszą - no nie to nie takie proste

              nawet jeśli ktoś przyjdzie i wywali obrzydliwe pretensje i durne pomysły to warto popatrzeć - cóż to go skłoniło

              wcale nie usprawiedliwiam nikogo

              ale przyglądam się jak znikają z forum ludzie, którzy to forum w sumie stworzyli - bordy i nie bordy - z niesamowitym doświadczeniem i zaanagażowaniem
              część z nich czyta cały czas ale piszą coraz rzadziej

              na tym forum piszą tacy co bardzo chcą by było tak jak sobie marzą i tacy, którzy dobrze wiedzą, ze to nie jest mozliwe i trzeba tyrać by żyć



              i
    • brz_a_sk Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 14:08
      w blogu perfekcyjnej nauczyłam się jednego
      bordy czasem chcą zrozumienia ich i tolerancji - bezwzględnie na to co robią i komu - chcą by było im lżej

      pamiętam takie wpisy - kiedy perfekcyjna rozpadała sie i zapowidało to kolejny dramat za sekundę - no kawa na ławę tragedia wisiał w powietrzu - kolejne bordy komentowały to wsparciem w postaci - rób tak dalej, jesteś świetna, tego ci trzeba itd - jakby świadomie olewały całą swoją wiedzę; jest w tym coś przerażającego - bord robi co chce w danej chwili i uzna to co robi za słuszne
      kocha to kocha nawet lumpa
      nie kocha to nie kocha nawet swój ideał
      specjalnie przejaskrawiam
      a teoria, że bordowi bardzo potrzebna bezwzględna akceptacja - no właśnie - ja tam nie wiem czy bardziej pomaga czy szkodzi

      czasem to jak picie dwóch w czasie odwyku - świetnie sie rozumieją i reszta precz
      i w końcu mają w tym pewną rację, bo jak pić no to przecież chociaż chwila potrzebna uniesienia
    • perpetua-mobila Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 19:18
      Hej, mam postawiona diagnoze, chodze wytrwale na terapie, nie czuje sie wyjatkowa, zwykle czuje sie wypompowana, jalowa w srodku i styrana, od jakiegos czasu zdarzaja mi sieprzeblyski radosci. Nie udzielam sie juz chyba od roku na forum ze wzgledu na to co samo napisalas, jesli bedzie okazja na jakas sensowna rozmowe to chetnie sie podlacze.
      Pzdr.
      • brz_a_sk Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 19:24
        kiedyś była podobna 'akcja' - spowodowała, że nie bordy nie wtrącały się do wątków bordów - zakończenie było jakby przewidywalne - zaproszenie niektórych do pisania, po czym wątki padły a po zamieszaniu forum lekko opustoszało
        tym razem od razu załóżcie wątek only for bpd i cześć - rozkręcajcie, bo zaczyna się narzekanie niekonstruktywne - szkoda tego forum
        • perpetua-mobila Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 19:45
          Narzekanie niekonstruktywne jest tu obecne od kiedy pamietam. Osobiście uważam, że forum jest niszczone przez takie wlasnie plucie jadem jak chocby na tym watku- dziewczyna zaklada temat ktorego nie ma (moze bylo, nie wiem, ale nikt nie bedzie odkopywal watkow sprzed paru lat) i w przeciagu jednego dnia zostala zrypana jak za obierki. Z tego co tu przeczytalam wynika, ze jestem pierwsza osoba ktora zglosila w ogole chec do podjecia tematu ktory zaproponowala autorka. Dlatego prosze Cie, nie pouczaj mnie czy powinnysmy zakladac inny watek, jaki moze byc jego los i czy to cokolwiek wnosi.
          • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 20:23
            perpetua-mobila napisała:

            > Narzekanie niekonstruktywne jest tu obecne od kiedy pamietam. Osobiście uważam,
            > że forum jest niszczone przez takie wlasnie plucie jadem jak chocby na tym wat
            > ku- dziewczyna zaklada temat ktorego nie ma (moze bylo, nie wiem, ale nikt nie
            > bedzie odkopywal watkow sprzed paru lat) i w przeciagu jednego dnia zostala zry
            > pana jak za obierki. Z tego co tu przeczytalam wynika, ze jestem pierwsza osoba
            > ktora zglosila w ogole chec do podjecia tematu ktory zaproponowala autorka. Dl
            > atego prosze Cie, nie pouczaj mnie czy powinnysmy zakladac inny watek, jaki moz
            > e byc jego los i czy to cokolwiek wnosi.

            Sedno... nie obrazam nikogo... nie oceniam.. nie mowie kto moze i kto nie moze pisac... jestem tutaj chwile i podzielilam sie obserwacja... spodziewalam sie wiecej po tym miejscu... wiecej w temacie... z perspektywy osob ktore faktycznie maja BPD... do tej pory zaobserwowalam raptem kilka... reszta to wszystko obok.. i fakt.. nie chce mi sie juz... po co? Ci co zyli lub zyja z borderami kipia jadem, analizuja i szukaja przyslowiowego Gralla.. Ci co na prawde zyja z tym czyms... milcza.. i nie dziwie sie... to miejsce jest border przyjazne... mimo, ze z zalozenia powinno byc...
    • jamama03 Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 19:48
      Moim zdaniem Toxic założenie tego wątku jest Twoja odpowiedzią na ból jaki zadał Ci wpis który krótko treściwie i nie przebierając w słowach skomentowałaś...
      Najpierw ustrzeliłaś jednego.
      Teraz walisz na oślep...widocznie jednak ból nie minął.

      Gdyby mi ktoś napisał jak ja teraz Tobie...zamordowałabym.
      Nie zauważyłabym..."moim zdaniem"...nie dostrzegła dobrych intencji.
      Zdaje się drogę do piekła nimi buduję.
      • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 20:30
        jamama03 napisał(a):

        > Moim zdaniem Toxic założenie tego wątku jest Twoja odpowiedzią na ból jaki zada
        > ł Ci wpis który krótko treściwie i nie przebierając w słowach skomentowałaś...
        > Najpierw ustrzeliłaś jednego.
        > Teraz walisz na oślep...widocznie jednak ból nie minął.

        Ok.. nie mam pojecia o czym piszesz... serio.. nie czuje bolu nie ustrzelilam nikogo... chcialam wiedziec kto tutaj faktycznie ma zdiagnozowane BPD... nic dziwnego.. odkad tu jestem kazdy ma cos do powiedzenia tylko nie osoby ktore faktycznie maja borderline... ogarnij sie... bylam mila... skad atak? nie potrzebnie
        >
        > Gdyby mi ktoś napisał jak ja teraz Tobie...zamordowałabym.
        > Nie zauważyłabym..."moim zdaniem"...nie dostrzegła dobrych intencji.
        > Zdaje się drogę do piekła nimi buduję.

        Nie kazdy jest Twoja corka.. i nie kazdy jest na tym samym etapie... szanuj innych
        • jamama03 Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 22:48
          widzisz...to nie był atak. Podobnie jak Twoje pierwsze słowa w tym temacie.
          Jestem przekonana .
          Sam tytuł brzmi zgodnie z intencja przez Ciebie deklarowaną. Ale już punkty z wyliczaniem...wiesz...w wielu z nich siebie znajduję.
          poczułam się trochę...wyproszona ...z tego forum...
          Szanuję Ciebie.Za....i za...i za...i za...
          i za to że piszesz...mało tego ja Ci dziękuję...naprawdę...

          bycie moją córka ostatnio stało się tematem ...
          taka jedna dorosła już kobietka powiedziała...ja to najbardziej chciałabym być twoją córką...
          ale ona źle myśli...źle widzi...
          przy mnie nie ma poczucia spokoju i stabilizacji...
          bycie moja córka to...koszmar...
          Dzięki Wam mogę...chcę...to zmienić.

          Czasami zadawałam sobie to samo co Ty pytanie...kto jest...kto nie...i wiesz...nie rozróżniam...nie zapamiętuję...bardzo lubię wpisy ...

          Ten ból po wpisie pana którego nicku nie wspomnę pewnie na Ciebie transponowałam z siebie...( widzę błędnie)
          Mnie wpis tego gościa zabolał ...
          nawet trochę przesadziłam z odwetem...

          Proszę nie gniewaj się na mnie. I pisz...nie tylko z bpd...:(
          • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 23:06
            Juz mi sie nie chce... jestescie wszyscy pokurwieni... sory za wulagarym.. nie mam innego slowa.. kazdy tu niby chce zrozumiec problem... kazdy tylko czeka jak ktos cos napisze... analizujecie kurwa wszystko ale prawda do was nie dociera... macie wieksze problemy niz jebany border...ja wspolczuje... ja sie lituje... ja gardze... grupa wsparcia? grupa debili i ignornatow!!!!! psycholi jebanych ktorzy mysla ze jak ktos ma problem to znaczy ze Wy macie mniejsze??!!! bylam Tu z wlasnej woli nikt mnie nie zmuszal.. jestem swirem jestem dziwna i jestem kurwa borderline 100% i momo to jestem madrzejsza... i ograniam... i analizuje... i mam gdzies zenade TU
          • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 23:17
            Lecz sie kobieto... lecz kurwa!!!!!!!!!!! rada!!!!! Tobie pomagac i pisac do Ciebie to droga do nikad... tyle zlosci tyle kurwa nienawisci... wez sobie jebinj w glowe albo pozwol dziecku.... niech bedzie wypas... mi cie nie zal...jestes glupia albo chora na leb!!!!... chuj.. na jedno wychodzi... matka polka... matka sadystka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! gin!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • perpetua-mobila Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 03.01.13, 23:32
              Ej, idz jutro na silownie i wyzyj sie na worku treningowym. Nie znasz tej Kobiety i ne wiesz co moga wywolac Twoje slowa. Bardzo dobrze ze czujesz zlosc, ale odprawianie scenek rodzajowych na forum nie rozwiaze Waszych problemow. Pewnie przenioslas swoje negatywne emocje na Bogu ducha winna kobiete, ktora w dodatku tez trawia jakies konflikty w srodku. Plis, chociaz Ty nie rob bagna i nie tworz niepotrzebnych urazow z powodu spraw ktore siedza w Twojej glowie.
            • spaprany Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 04.01.13, 10:58
              oho, ale się sprułaś :) Ale TOBIE wolno, w końcu masz diagnozę, a to wszystko usprawiedliwia. Fajnie, od razu jest obraz, jak to by mniej więcej wyglądało, jakby tu sobie tylko bordy "gadały" :) Właśnie nastąpiła kulturalna wymiana doświadczeń :)

              Pozwolę sobie obstać przy swoim: krytykujesz, analizujesz, generalizujesz, wymyślasz "jakie powinno być to miejsce", a potem obracasz kota ogonem pisząc, że przecież nie krytykujesz i nie analizujesz, że "tylko pytasz".

              A może bordów tu mało pisze właśnie dlatego, bo nikt Was nie poklepuje po plecach? Bo tutaj trudno pomanipulować? Ja na przykład mam w nosie Twoje roszczenia, fochy, generalizacje i oceny, czy potrzebnie, czy nie potrzebnie tutaj piszę jako "były partner". I kompletnie nie kupuję Twojego pojękiwania, że przecież tylko pytałaś o to, dlaczego mało bordów.

              Z forami internetowymi tak jest, że rządzi popyt, a nie podaż. Gdyby było więcej bordów z potrzebą "wymiany doświadczeń" w zamkniętym kółeczku na forum gazeta.pl - na forum gazeta.pl byłoby Was więcej. To forum i jego kształt nawet bpd potrafią uszanować, vide czita i przynajmniej naście innych zaburzonych użytkowników. Wypowiedzi partnerów i byłych partnerów też. Mi się wydaje, że często dużo więcej korzyści wynika z rozmów partnerów / byłych partnerów z bordami, niż z rozmów w zamkniętym gronie. Nawet dla bordów więcej korzyści. Ale wiesz, to się tyczy takich bordów, których stać na minimum dystansu i dorośli do odrobiny pokory.

              Żelazna klasyka - pojawia się biedactwo, dookoła i grzecznie pyta "dlaczego nie jest tak, jak JA chcę", ale odzew jest niezgodny z oczekiwaniami, więc się zaczyna tupanie nóżką, pyskówka i ustawianie po kątach.
              • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 04.01.13, 20:52
                Przepraszam... za slowa... nie do konca panuje nad nimi... nie wazne czy pisane czy nie... gorzej brzmia na zywo... gwarantuje... duzo ironii i szydzenia kolego.. a to nie takie proste.. i nie kwestia diagnozy.. nie kwestia usprawiedliwienia.. kwestia mimo wszystko swiadomosci.. po fakcie.. cale zycie przepraszam.. wszystkich... odkad pamietam... niekotrzy wybaczaja.. inni nie... szczerosc boli.. prawda boli... do bolu... nawet nie wiem dlaczego tak ranie... mam wszystkich za tepakow... za debili... nie kontroluje tego do konca.. bez urazy... pokoj
              • czita88 Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 05.01.13, 16:28
                spaprany napisał:

                To forum i jego kształt nawet bpd p
                > otrafią uszanować, vide czita i przynajmniej naście innych zaburzonych użytkown
                > ików. Wypowiedzi partnerów i byłych partnerów też. Mi się wydaje, że często duż
                > o więcej korzyści wynika z rozmów partnerów / byłych partnerów z bordami, niż z
                > rozmów w zamkniętym gronie. Nawet dla bordów więcej korzyści. Ale wiesz, to si
                > ę tyczy takich bordów, których stać na minimum dystansu i dorośli do odrobiny p
                > okory.


                Wiesz spaprany, szczerze, to mi również ostatnimi czasy (w sumie, to mam taki stosunek do forum co pewien czas, może to moje subiektywne odczucia, a może sporo zalezy od tego kto i o czym aktualnie pisuje :]) sporo na tym forum się nie podoba... Czasami nawet trudno mi to określić i sprecyzować... Też zdarza mi się zdenerwować, zamknąć stronę i obiecać sobie nigdy więcej nie zaglądać w to poronione miejsce... Nie mówiąc już o tym jak często czytanie forum mnie dobija... Bardzo rzadko podnosi na duchu :)... Bardzo... No i czasami miałam wielką ochotę skomentować sytuację, napisać, że to co tu widzę mnie przeraża, że to forum schodzi na psy, tylko że.... To nic nie da. Tego jestem pewna. Więc po co ? Mówię sobie wtedy, że mnie to wali, bo jak się tak naprawdę zastanowić, to naprawdę jest mi to obojętne... Zmiana sytuacji nie uszczęśliwiłaby mnie... Więc po cholerę się irytować ? Z forum takie myślenie jeszcze działa, ale jak próbuję w życiu, to hmmm, ciężko jest :/ ...

                I nie wiem czy pamiętasz, ale kiedyś, 2-3 lata temu, ktoś (były? partner bpd) mnie tak cholernie wku*wił, że wpadłam w furię, napisałam mega posta pełnego pocisków dla wszystkich czytających, dla mnie i dla pieprzonego BPD, popłakałam się i obiecując nie odzywać się już nigdy, zamilkłam na parę m-cy czy coś koło roku :)... A pisać w czarnej rozpaczy i użalać się nad sobą, kamieniować publicznie i fantazjować o śmierci to zdarzało mi się parę razy, nawet całkiem niedawno... Wstydzę się no, ale cóż... Wątków kasować się niestety cholera nie da (co mnie również irytuje :D). Aha, piszę o tym wszystkim, bo mnie postawiłeś jako przykład, z czym czuję się głupio...

                Swoją drogą, zrozumcie (byli partnerzy), że czytając codziennie nowe wpisy o tym, że jesteśmy przeklęci i należy przed nami uciekać, itd., to naprawdę odechciewa się tu zaglądać i dzielić doświadczeniami, bronić czy być szczerym.... Można się też sfrustrować. Nie zgadzam się z toxic... w 100%, ale chyba rozumiem.
                Poirytowanym polecam metodę, którą sama stosuję, czyli omijanie wątków, które mnie wkurwiają, czy wpisów konkretnych osób. Albo branie ich z megadystansem, traktowanie jak jakiś kabaret. No bo w sumie po cholerę się przejmować tym, co ktoś o nas (o naszym zaburzeniu) czy na jakikolwiek temat myśli ??? Nie warto. Przecież nie zależy wam na tej osobie, obiektywnie patrząc to macie ją chyba gdzieś? No a forum na tym polega, że daje możliwość wypowiedzenia się każdemu, i trzeba się z tym pogodzić, a jeśli nie, to po prostu darować sobie. Wiem, że są jeszcze inne fora dla bordów w necie, ale nie zaglądałam nigdy na nie, może tam panuje inna atmosfera? I czy tutaj mamy w ogóle jakiegoś moderatora ?
                Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku :P.
                --
                >but food wont take this emptiness away<
                • jamama03 Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 05.01.13, 18:42
                  Wiesz Czita zależy .
                  To nie jest pierwsze forum na którym piszę.
                  Poprzednie nawiedziłam z bólem po śmierci męża.
                  Nie zaglądam tam już często bo...nauczyłam się żyć bez codziennego myślenia o tym i bez konieczności mówienia o tym z osobami które przeżyły podobne sytuacje.Tam tez były spory bo emocje duże .
                  Byłam tam wystarczająco długo żeby zaobserwować pewną prawidłowość w pojawianiu się i znikaniu osób tam piszących. Zaglądam jeszcze czasami i widzę jak sztafeta wsparcia działa w sposób naturalny. Te które opanowały swój ból witają nowe ...odeszłam spokojna. Noszę w sercu te dziewczyny znając nicki części z nich.
                  Tutaj zaglądam dlatego że chcę się uczyć . Dowiedziałam się że nie umiem ...całkiem niedawno.Atmosfera panuje tu inna ...może właśnie dlatego że ścierają się dwie strony, że to element nauki , wzajemnej.
                  Do dzisiaj w ogóle nie zwracałam uwagi na nicki. Odpowiadałam na konkretne słowa. Dopiero teraz przejrzałam początek " Jak ?'' i zauważyłam że za nickami kryją się konkretne postawy i poglądy. Osobowości.
                  Myślę że kiedy przyjdzie taki moment że stąd pójdę sobie w świat, bo już nauczę się czego muszę i chcę się nauczyć będę nosiła w sercu nicki osób z ...
                  Non Grata nie wiem czy kiedykolwiek zrozumie jak wiele zawdzięcza jej moja córka , dzięki lekcji jakiej udzieliła mi.
                  Widzisz...ja wiem już ...znalazłam...kto z bpd TU...Ja na co dzień żyję z osobą z bpd...ja wiem dlaczego...kocham ją...dlaczego chcę nauczyć się jej słuchać...
                  Ty pokazałaś mi jak wrażliwym można być...
                  Perpetua ...że nawet głąba z IQ takim sobie ( To ja)...można bronić...
                  Toxic jak bardzo bezbronna może być osoba pozornie pewna siebie...
                  To lekcje które tak na szybko pamiętam ...przecież nie jedyne...

                  Sama nie wiem czy nie powinnam napisać o sobie ...z bpd. Nie mam odwagi wybrać się na takowe badania. Potrzeby nie czuję.
                  Czy mam czy nie , tak czy inaczej sklasyfikują.
                  Może większe jakieś zaburzenie. Kto wie...?
                  Wiem ze mam konkretne zadanie do wykonania.

                  W tym celu jestem tutaj ale jeśli swoją obecnością szkodzę...słowo tylko...znikam :)



              • wrakpokontakciezbl Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 07.01.13, 22:28
                spaprany!
                ponownie podpisuję się obiema rękami pod Twoimi postami - dotyczy to i uzasadnień jak i motywacji do przeglądania tego forum :)

                nie wyobrażam sobie tego forum w rękach samych borderów - prawdopodobnie wyglądałoby to tak jak to opisujesz - "poklepywanie się po plecach" i utyskiwania na normalsów.
                A poznawcze i nowe dla borda może być TYLKO przyglądanie się sobie przez pryzmat wypowiedzi partnerów BPD! Bo to oni widzieli ich przez lata, byli przy nich, wspierali, często próbowali WSZYSTKIEGO co możliwe w ramach swojej beznadziejnej (i może chorej) miłości do nich.

                Ale niestety jesteśmy dla nich tym "złym" lustrem, bo nie poklepujemy ich po pleckach - mówimy im wprost jacy są dla ludzi z zewnątrz - niezależnie co im się wydaje i na co by chcieli pozować i jaką litość wzbudzać.
                Co więcej jesteśmy konsekwentni i twardzi w tym co robimy - nie dajemy się zwieść "nieszczęściom bordera", jesteśmy przewrażliwieni i czujni na każde ze znanych nam "chwytów" i "zagrań", identyfikujemy i demaskujemy je wszystkie w mig.

                I jest jeszcze jedna nasza rola o której pisałeś wcześniej - przestrzegamy innych przed toksycznością bordera - to też wyraz empatii (wcześniej wobec bordera), teraz - wobec potencjalnych kolejnych, niczego nieświadomych ofiar. I tak przy okazji, sami sobie przypominamy jakie to złe i niszczące, gdyby kiedyś przyszła nam ochota zaznać tego jeszcze raz.

                Jest takie pojęcie współuzależnienia, które łączy obie strony :)

                Bo kimże byliby BPD bez nas? - ich emocjonalnych ofiar?
                mogliby co najwyżej napisać kilka chwytających za serce wierszy - które i tak rano by podarli bo nie były dostatecznie dobre...

                Dziękuję Ci toxic_chick za to, że tu jesteś, za każdą Twoją wypowiedź - za tą przewrotną logikę, obelgi i wybuchy - w każdej wypowiedzi przypominasz mi jak to było kiedyś naprawdę a nie jak to chciałbym może pamiętać... nie pozwalasz mojej pamięci zatrzeć tym traum i to czego się najbardziej boję - ...kiedyś zatęsknić...

                dziękuję
                • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 08.01.13, 19:14
                  Wraku - chcialam zwrocic uwage na to, ze jedynymi osobami tutaj poklepujacymi sie po plecach jestes Ty i Spaprany ;) heh ;) rozumiem, ze macie wspolne doswiadczenia i tym samym cele.. tylko czy to prawdziwa milosc?... czy moze malzenstwo z rozsadku... cholera wie...;)

                  Jak Ty musisz NAS nie trawic... serio... tak sobie przeczytalam to na spokojnie i Ty kipisz chlopczyku jadem... takim wiesz... zakrapianym zlosliwoscia, szyderstwem i poniekad desperacja... obwiniasz BPD za rozpad Twojego zwiazku i tym samym zaburzonych tutaj ;) nie znam Twojej bylej, nie wiem z jakim typem BPD sie zmagala.. ale nie wrzucaj wszystkich do jednego worka... to nie dziala tak kolego ;) wypowiedzi w stylu: ONI, MY JESTESMY DLA NICH ZLYM LUSTREM, WZBUDZANIE LITOSCI, CHWYTY, ZAGRANIA... Itp itd to na prawde.. wielkie generalizowanie.. tak wielkie, ze nie masz pojecia...

                  Ja nie patrze sie na osoby zdrowe inaczej niz na chore... nie kategoryzuje... zreszta co to w dzisiejszych czasy byc zdrowym? kazdy jest jebniety mniej lub bardziej... to ze ktos ma diagnoze nic nie znaczy... ani nie usprawiedliwia ani nie "skazuje"... Jesli uwazasz siebie za kogos normalnego... hola hola... boje sie ;)

                  Myslisz, ze "demony" sie poklepuja? ze sie olamuja i udaja, ze wszystko ok? wzbudzaja litosc? snuja wspolnie plany jak to zniszczyc przecietnego smiertelnika... hmmm.. co tu zrobic zeby komus zaszkodzic bo przeciez nie jest po mojej mysli... oj... ja najwiecej zrozumialam i najwiecej dal mi kontakt z obobami podobymi do mnie... serio... zrozumiec kogos kto boryka sie z podobnymi problemami to dopiero patrzenie w lustro... to dopiero odwaga... wiecej sie widzi PRAWDY i szybciej wyciaga wnioski... czasami wsyd... czasami boli... ale nigdy nie usprawiedliwilam nikogo jego choroba... i nie powiedzialam slyszac jakas masakryczna opowiesc.. "stary zajebiscie to wykombinowales"... ;) tak sobie to wyobrazasz? serio?

                  Mysle, ze generalizujesz wszystkich z BPD... ja nie jestem Twoja była ani nikt tutaj... zastanawia mnie tez to czy ona faktycznie miala borderline czy moze byla tylko toksyczna dupa, ktorej przypioles etykietke.. bo tak bylo prosciej zyc.. a moze Ty byles nie do zycia... moze laska zwariowala... i piszecie tutaj sobie razem pod pseudonimami... i oboje czujecie sie skrzywdzeni... ;) milosc trudna rzecz... nie wazne czy ktos chory czy zdrowy... zajebiscie trudna..

                  Jesli chodzi o mnie to nie masz za co dziekowac ;) zawsze do uslug ;) ja i moja "przewrotna" logika oraz obelgi tudiez zlosliwosci ;) i miedzy nami... tylko raz stracilam panowanie, no moze.. dwa ;) i bynajmniej nie przez Ciebie... ale za to ladnie przeprosilam ;)

                  Znam inne, gorsze gatunki ludzi niz BPD... o wiele gorsze... i czasami wbrew pozora to osoby uchodzace za zupelnie normalne...





                  • spaprany Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 09.01.13, 02:40
                    O, wyjątkowo tania prowokacja, bordów zazwyczaj stać na większą finezję. Moja była kochana kobieta chociaż miała klasę. Nawet jak robiła syf, to z jakąś taką godnościom i kulturom osobistom ;)

                    Od tygodni spotykam się z dojrzałą emocjonalnie kobietą i do tej pory co pewien czas dopada mnie zdziwienie, jak bardzo różni się jej podejście z "wielką miłością" w wydaniu borderki. Różnicę widać wszędzie - w sercu, łóżku, kuchni i sklepie. Ja swój cel osiągnąłem - nauczyłem się odróżniać uczucia od emocji, a iluzję od rzeczywistości i patrzeć na czyny, nie słowa.

                    A Ty, skoro przyszłaś tutaj po wymianę doświadczeń z bordami i się srogo zawiodłaś, po co tutaj bijesz pianę i jątrzysz, zamiast iść "do swoich"?

                    Skoro "> Ja nie patrze sie na osoby zdrowe inaczej niz na chore..." - dlaczego sobie zrobiłaś obóz "Ty i bordzi" i strzelasz swoimi śmiesznymi ślepakami w jakiś wyimaginowany obóz "partnerzy bordów i inni jebnięci mniej lub bardziej"?

                    Skoro założyłaś ten wątek "tylko żeby spytać" i uzyskałaś szereg cennych odpowiedzi - po co te smutne, dziecinne wycieczki?

                    Ech, jak na dłoni widać te wszystkie biedne "prymitywne mechanizmy", które wszyscy tutaj znamy na wylot. Trudno nie generalizować, bo tych mechanizmów nie jest tak dużo, a wyciągacie je jak króliki z kapelusza myśląc, że wszyscy łykają. To po pewnym czasie przypomina zachowanie psa, który chowa łeb pod stół i myśli, że się staje niewidzialny.

                    "zastanawia mnie tez to czy ona faktycznie miala borderline czy moze by
                    > la tylko toksyczna dupa, ktorej przypioles etykietke.. bo tak bylo prosciej zyc
                    > .. a moze Ty byles nie do zycia... moze laska zwariowala... i piszecie tutaj so
                    > bie razem pod pseudonimami... i oboje czujecie sie skrzywdzeni... ;) milosc tru
                    > dna rzecz... nie wazne czy ktos chory czy zdrowy... zajebiscie trudna."

                    A Ty? Masz diagnozę, czy jesteś tylko toksyczna dupa? Dlaczego piszesz o obcej kobiecie, byłej partnerce użytkownika forum "toksyczna dupa"? Po co snujesz teorie spiskowe? Strzelam: żeby sprawić przykrość anonimowemu użytkownikowi forum, bo może się skutecznie odgryzie i się znowu poczujesz słodko poniżona. A potem będzie okazja do kolejnej spektakularnej kontry.
                    Aż taki masz głód emocji, żeby żreć takie tanie, internetowe mięso?
                    Peace :)
                    • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 09.01.13, 12:05
                      > O, wyjątkowo tania prowokacja, bordów zazwyczaj stać na większą finezję. Moja była kochana kobieta chociaż miała klasę. Nawet jak robiła syf, to z jakąś taką godnościom i kulturom osobistom ;)

                      Heh ;) Spaprany to nie byla prowokacja - to byla odpowiedz na zenujacy post Twojej "zony" ;)wiecej obiektywizmu, mniej szufladek... slowa sa wazne a nie autor wypowiedzi.. przeczytaj sobie post wraka...ja nie robie syfu... ja reaguje na syf... a to jest duza roznica... i mniejsza o BPD ps. przy okazji pisze sie godnosciĄ i kulturĄ... OM OM OM OM ;)

                      > Od tygodni spotykam się z dojrzałą emocjonalnie kobietą i do tej pory co pewien czas dopada mnie zdziwienie, jak bardzo różni się jej podejście z "wielką miłością" w wydaniu borderki. Różnicę widać wszędzie - w sercu, łóżku, kuchni i sklepie. Ja swój cel osiągnąłem - nauczyłem się odróżniać uczucia od emocji, a iluzję od rzeczywistości i patrzeć na czyny, nie słowa.

                      No i git :) fajno... extra - tez spotykalam sie z kims dojrzalym emocjalnie ostatnimi czasy - nie wytrzymal chlopak i sobie poszedl :) nie wiedzac, ze mam zaburzenia... powiedzial, ze jestem jak mala rozkapryszona dziewczynka i zebym odezwala sie jak dorosne ;) czyli de facto... nigdy ;) nie chcialam spedzac sylwestra z jego nadetymi, nudymi, sztucznymi znajomymi... i wystarczylo

                      > A Ty, skoro przyszłaś tutaj po wymianę doświadczeń z bordami i się srogo zawiodłaś, po co tutaj bijesz pianę i jątrzysz, zamiast iść "do swoich"?

                      Nie bije piany - dyskutuje - nie dziele ludzi TU juz - chcialam to zrobic ale okazalo sie ze to awykonalne - przyznaje

                      > Skoro "> Ja nie patrze sie na osoby zdrowe inaczej niz na chore..." - dlaczgo sobie zrobiłaś obóz "Ty i bordzi" i strzelasz swoimi śmiesznymi ślepakami w jakiś wyimaginowany obóz "partnerzy bordów i inni jebnięci mniej lub bardziej"

                      Nie strzelam - odpieram atak, to ze jedna czy dwie kule odbily sie i trafily w strzelajacego... bywa i tak...


                      > Ech, jak na dłoni widać te wszystkie biedne "prymitywne mechanizmy", które wszyscy tutaj znamy na wylot. Trudno nie generalizować, bo tych mechanizmów nie jest tak dużo, a wyciągacie je jak króliki z kapelusza myśląc, że wszyscy łykają. To po pewnym czasie przypomina zachowanie psa, który chowa łeb pod stół i myśli, że się staje niewidzialny.

                      Skoro to takie proste i przewidywalne... nie ma sensu analizowac ;) mechanizmow ani ludzi z zaburzeniami... nie chodzi tez o lykanie ;) strasznie przewrotna ta Twoja logika... masz wiedze... ale nie umiesz jej uzyc... konstruktywnie... napisales kiedys cos o ocenie... i ze niby ja oceniam... jesli tak... to jak nazwiesz Twoj post?

                      > A Ty? Masz diagnozę, czy jesteś tylko toksyczna dupa? Dlaczego piszesz o obcej kobiecie, byłej partnerce użytkownika forum "toksyczna dupa"? Po co snujesz teorie spiskowe? Strzelam: żeby sprawić przykrość anonimowemu użytkownikowi forum,bo może się skutecznie odgryzie i się znowu poczujesz słodko poniżona. A potembędzie okazja do kolejnej spektakularnej kontry. Aż taki masz głód emocji, żeby żreć takie tanie, internetowe mięso?Peace :)

                      Tak, tak diagnoza jest - nie napisalam tez ze byla wraka jest toksyczna dupa... tam byl pytajnik a nie kropka... moja wypowiedz byla na swoj sposob nawet dowcipna ;) ... i zero teorii spiskowych, zero sprawiania przykrosci.. nie byl to moj cel.. dziwnie i bardzo emocjonalnie interpretujesz moje wypowiedzi... a ja tylko w "lotny" sposob odpowiedzialam na post... i rowniez pokoj ;)

                      I nie zre taniego, internetowego mieska ;) a fujjjjjjjjjj ;)
                      • spaprany Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 09.01.13, 16:50
                        "> Skoro to takie proste i przewidywalne... nie ma sensu analizowac ;) mechanizmow
                        > ani ludzi z zaburzeniami... nie chodzi tez o lykanie ;) strasznie przewrotna t
                        > a Twoja logika... masz wiedze... ale nie umiesz jej uzyc... konstruktywnie... n
                        > apisales kiedys cos o ocenie... i ze niby ja oceniam... jesli tak... to jak naz
                        > wiesz Twoj post? "

                        To, że nie ma sensu analizować wiem od miesięcy. Co do wiedzy, na szczęście już nie muszę uskuteczniać daremnych prób użycia. Gdyby wiedza działała, sami umielibyście powychodzić na prostą - bpd często mają dar samoobserwacji i dużo większą wiedzę teoretyczną, niż ktokolwiek z nas, partnerów / byłych partnerów. Skoro Wy nie potraficie zrobić pożytku z tego wszystkiego, dlaczego miałaby działać w przypadku partnerów?

                        Dopóki ktoś żyje w stanie wyimaginowanej wojny z otoczeniem, a w najbliższym widzi największego wroga - NIC się nie da zrobić. Można jedynie zaakceptować, rozpoznawać stadia i się dostosowywać, to jedyna recepta. Oczywiście "na przetrwanie", bo to nie ma nic wspólnego z miłością, a nawet przeczy wszelkiemu sensowi jakiejkolwiek relacji między kobietą a mężczyzną.

                        Świat żyje w głowie bpd własnym życiem. Border nie wie, co to jest akceptacja i obiektywny ogląd rzeczywistości, wszystko przepuszcza przez uszkodzone filtry i wypluwa zupełnie niewiarygodne wyniki tych analiz otoczenia. Jeżeli do tego dodać chorą potrzebę wpływu i kontroli siebie oraz wszystkiego wokół - wychodzi jak wychodzi.

                        "nie chcialam spedzac sylwes
                        > tra z jego nadetymi, nudymi, sztucznymi znajomymi... i wystarczylo "

                        Jakieś to wszystko takie znajome. Zdrowej, kochającej kobiecie byłoby na dobrą sprawę wszystko jedno, gdzie spędzi tego sylwestra, byle razem. Miałaś dla niego jakieś lepsze propozycje? Co to znaczy "wystarczyło"? Nikt nie rezygnuje ze związku z powodu sylwestra. Facet Cię poznał, a ten sylwek to była kropla do czary zapewne.

                        "> Tak, tak diagnoza jest - nie napisalam tez ze byla wraka jest toksyczna dupa...
                        > tam byl pytajnik a nie kropka... moja wypowiedz byla na swoj sposob nawet dowc
                        > ipna ;) ... i zero teorii spiskowych, zero sprawiania przykrosci.. nie byl to m
                        > oj cel.."

                        Też wieje klasyką, aż miło. Na Twój sposób dowcipna była, owszem, tyle że to słaby i krzywdzący dowcip. Takie bordowe zagryweczki - wbijanie szpili z uśmiechem na ustach, a potem kot ogonem i rżnięcie głupa w stylu "ale o co ci choooodzi?!"

                        Niczym mnie nie zaskakujesz.
                        • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 09.01.13, 21:47
                          > To, że nie ma sensu analizować wiem od miesięcy. Co do wiedzy, na szczęście już nie muszę uskuteczniać daremnych prób użycia. Gdyby wiedza działała, sami umielibyście powychodzić na prostą - bpd często mają dar samoobserwacji i dużo większą wiedzę teoretyczną, niż ktokolwiek z nas, partnerów / byłych partnerów. Skoro Wy nie potraficie zrobić pożytku z tego wszystkiego, dlaczego miałaby działać w przypadku partnerów?

                          Potrafimy i nie potrafimy jednoczesnie... mowie o sobie.. obserwuje, znam kazdy mechanizm, kazda reakcje zanim ona nastapi.. a jednak jest cos takiego... ze mimo wiedzy, mimo obcowania ze soba tyle lat... nie panuje sie.. malo tego, ze sie nie panuje... czasami sie chce... jakby chec wywolania skrajnych relakcji jest silniesza od konsekwencji... czeka sie wrecz na mozliwosc... na bodziec... impuls.. oczywiscie jest to falowe... nie ze dzien w dzien... ale sa osoby, ktore wywoluja takie reakcje... sa sytuacje... tygodniami nic sie nie dzieje... a jak sie juz dzieje... to dosiega wszystkich w zasiegu... mniej lub bardziej.. a najbardziej osoby ktore postepuja wg mnie zle... nielogicznie.. glupio... osoby slabe... one sa najbardziej narazone na ataki gniewu... to moj slaby punkt... najslabszy...

                          > Dopóki ktoś żyje w stanie wyimaginowanej wojny z otoczeniem, a w najbliższym widzi największego wroga - NIC się nie da zrobić. Można jedynie zaakceptować, rozpoznawać stadia i się dostosowywać, to jedyna recepta. Oczywiście "na przetrwanie", bo to nie ma nic wspólnego z miłością, a nawet przeczy wszelkiemu sensowi jakiejkolwiek relacji między kobietą a mężczyzną.

                          Nie uwazam zebym byla w stanie wojny z otoczeniem.. faktycznie szybko wydaje sady.. szybko generalizuje ludzi.. dziele ich na kategorie... ukladam... porzadkuje... ale nie wiem czy to kwestia BPD czy analitycznej glowy... na pewno brak czasami odcieni szarosci.. sa etykiety... kazdego podsumuje jednym slowem, dwoma... ale nie mam wrogow... nie mysle tak o ludziach.. bardziej na zasadzie lubie - nie lubie.. a nie wrog czy nie wrog... mam waskie gronu osob zaufanych... reszta to audytorium z ktorym wchodze w interakcje... nie integrujac sie...

                          > "nie chcialam spedzac sylwestra z jego nadetymi, nudymi, sztucznymi znajomymi... i wystarczylo "Jakieś to wszystko takie znajome. Zdrowej, kochającej kobiecie byłoby na dobrą
                          sprawę wszystko jedno, gdzie spędzi tego sylwestra, byle razem. Miałaś dla niego jakieś lepsze propozycje? Co to znaczy "wystarczyło"? Nikt nie rezygnuje ze z wiązku z powodu sylwestra. Facet Cię poznał, a ten sylwek to była kropla do czary zapewne.

                          Niby tak... ja chcialam spedzic razem ale inaczej... nie ala Prada nie w szpilkach nie sztucznie.. kontrpropozycji bylo kilka... nie bylo opcji.. musilo byc dretwo i na balu.. i sory... nie moglam... poznal nie poznal... to ja zerwalam znajmosc nie On

                          > Niczym mnie nie zaskakujesz.

                          Przykro mi ;)
                  • wrakpokontakciezbl Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 10.01.13, 00:52
                    Oj toxic, toxic… :)
                    już dziękowałem Ci, że tu jesteś, i za każdy Twój post
                    i dalej będę Ci dziękować za kolejne trzy … :)
                    Jesteś książką, z której czytam (przypominam sobie), znane mi treści, (nie)spodziewane zwroty akcji itd., itd.
                    Za wszelką cenę chcesz udowodnić jacy to borderzy są różnorodni, bo rozumiesz świetnie skąd tak doskonale się ze spapranym rozumiemy i uzupełniamy – bo podejrzewasz to co my po prostu wiemy ,że jesteście …TACY SAMI!

                    Dlatego tak Cię cenię bo jesteś autentyczna i piszesz co myślisz, bo jesteś takim in statu nascendi przypadkiem i jeszcze się nie zorientowałaś, że nawet Twój intelekt jest zamknięty w klatce BPD.
                    Co więcej, mam wrażenie, że właśnie ten intelekt daje Ci złudne wrażenie, że umiesz stanąć obok swojego BPD i się obiektywnie samozdiagnozować…
                    Ale przykro mi, bo nawet ta Twoja autodiagnoza jest po prostu kolejnym elementem BPD – to właśnie ten filtr o którym pisał spaprany. To taki matrix - wydaje Ci się, że jak mocno skupisz swoje siły intelektualne to choć przez moment wystawiasz głowę poza system. Nic z tego! Ty ani na moment nie urywasz się ze smyczy BPD – to co widzisz to kolejna klatka w klatce, kolejne odsłona BPD, kolejny poziom BPD, jak wielopoziomowe sny w Incepcji – rozumiesz?
                    A to co piszesz jest takie idealnie borderowskie, takie „książkowe”, takie dydaktyczne – Twoje posty powinny być elementarzem terapeuty-diagnosty.

                    Ale dość tych komplementów… :)
                    Nie jesteś jednak analitykiem jak Ci się wydaje, border to raczej ANTYANALITYK.
                    Owszem, jest dobrym obserwatorem -zwykle dużo zauważa, zdecydowanie więcej niż przeciętny człowiek ale nadmiar informacji służy mu za budulec swojej wersji rzeczywistości, nie umie obiektywnie hierarchizować treści - bo one mają mu służyć, nie rozróżnia szczegółów od ogółów, miesza przyczyny ze skutkami - i wszystko to podporządkowane jest jego własnym potrzebom.
                    Co więcej, cała obróbka tych danych przepuszczona jest przez filtr swoich zafiksowań, abberacji. Analiza często przebiega kilkuetapowo i trwa nieraz kilka dni, nabiera po drodze dodatkowych treści, jest coraz bardziej spójna i "wiarygodna". Po trzecim przebiegu własnych analiz bieżący obraz nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. To już zupełnie nowy, własny świat. I wtedy, po kilku dniach, kiedy pamięć przysycha- border wyciąga SWÓJ obraz rzeczywistości - pełen przekonywujących szczegółów, bardzo spójny i wiarygodny i wszyscy wiedzą, że coś tu nie gra - ale są pod wrażeniem precyzji opisu zdarzeń przez bordera , nie umieją znaleźć już żadnej nieścisłości ....ale ale ale .... przecież istota sytuacji była całkiem inna - tylko jak to udowodnić....?

                    Bo wszystkie zaobserwowane wcześniej fakty, obserwacje, komentarze uczesane są już w jednym kierunku. Wszystkie nieścisłości i niespójności podporządkowane własnemu celowi, własnej wizji rzeczywistości – i to jest BARDZO sugestywny obraz malowany tysiącami drobnych niezauważalnych nieścisłości, drobnych przekręceń treści, przekręconych okruchów rzeczywistości – każdy z nich jest za mały aby zauważyć manipulację ale wszystkie one przepięknie się układają w jedną spójną NOWĄ całość.
                    Border nie ma wątpliwości, nie widzi koloru szarego, jest ślepy na nieścisłości i poszlaki – z nieprawdopobnego zrobi wręcz pewne, pewne przemilczy – wszystko podporządkowane jest bieżącemu celowi - pozbiera wszystkie najdrobniejsze fakty i wyda jednoznaczny osąd zgodny z jego bieżącymi emocjami.
                    I nie widzi problemu aby TĄ SAMĄ SYTUACJĘ, innego dnia przedstawić dokładnie w odwrotnym świetle – DOKŁADNIE ODWROTNYM !!!
                    I dla bordera ani przez moment nie wyda się to dziwne :)

                    Bo to jest właśnie matrix - tu czas może płynąć w w wielu kierunkach, logika nie musi być boolowska, prędkość światła nie musi być maksymalną i zero absolutne nie musi być realnym zerem - choć wszystko wygląda tak realnie...
                    • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 10.01.13, 11:42
                      Oj toxic, toxic… :)

                      Oj wraku, wraku ;) widzisz? wrociles sobie do analizy.. i jestes taki spokojny... taki skupiony... nie ma juz agresji, nie krzyczysz literkami... no moze ciut ciut tylko ;) ale chwala Ci za to, ze odposciles troche... fajnie
                      Nie masz za co mi dziekowac - jestem tutaj dobrowolnie... jestem sobie, pisze... reaguje.. cos tam pomysle, cos tam mi sie przypomni... nie udowadniam niczego... nawet jesli to tak wyglada... to dzieje sie przez przypadek... i czym jest roznorodnosc? w znaczeniu zaburzen... mysle ze to bardziej kwestia czlowieka... zlozonosci... a nie BPD... gwarantuje, ze jak bys mnie poznal gdzies tam... w pracy... na imprezie... nie wystawil bys mi diagnozy... musiabys sie zblizyc na tyle zeby cos zobaczyc... oczywiscie jesli bym na to pozwolila... wbrew pozora kontrolowac sie potrafie.... zyje wsrod ludzi... nauczylam sie mechanizmow, ktore pozwalaja mi sie wtopic w tlum... podkreslam slowo: NAUCZYLAM...

                      I owszem... TUTAJ zawsze pisze szczerze - jestem anonimowa... mieszkam w miescie o podstepnej nazwie Borderline... przekroczenie jego granic czasami sprawia, ze zostaje sie na dluzej... mowie o przyjezdnych... czyli przykladowo o Tobie... miasto ciekawe... mozna sie zakochac w jego zakamarkach... uliczkach, ktore nie wiadomo dlaczego nagle staja sie slepymi... jak swieci slonce to widoki sa jeszcze piekniesze... jak pojawia sie ciemnosc... ma sie ochote wyjechac... ale przeciez w oczekiwaniu na swiatlo.. warto pozostac... bo ono uzaleznia... jakos tak...

                      Oczywiscie, ze jestem na smyczy BPD... kwestia jej dlugosci.. i tego na to moge sobie pozwolic... moja glowa to przeklenstwo i dar jednoczesnie... jesli sie potrafi wykorzystac jej moc... mozna nawet uchodzic za normlanego, mozna kreatywnie zyc... kreatywnie pracowac... realizowac pasje... spelniac sie.. .. no.. moze poza zwiazkami... i relacjami z niektorymi... to moj slaby punkt... przyznaje...;) gdybym miala wskazac jedna rzecz, ktora najbardziej mi przeszkadza... to wlasnie to... nie umiem, nie potrafie byc taka jak inni... co z tego, ze sie przystosowuje do danej sytuacji... wtapiam... ja wiem co jest w srodku... moje mysli sa prawdziwe... slowa na zewnatrz, gesty, dowcip... duzo z tego jest na pokaz i dlatego zeby poczuc sie normlanie... byc akceptowalna.. szara...co z kolei prowadzi pozniej do pewnej niezgodny z sama soba.. i tak w kolko... ale mam do wyboru to... albo zycie w totalnej samotnosci.. sporo osob sie przewinelo... sporo przyjazni sie skonczylo w momencie kiedy albo powiedzialam o moich zaburzeniach albo zachowalam tak niestosownie.. i kiedy mowie niestosownie... mysle "destrukcyjnie"... moze kiedys zaloze osobny temat w tej kwestii...

                      To co piszesz o filtracji... o ukladniu swiata pod siebie... o zwiazkach przyczynowo - skutkowych w mojej glowie... o analizowaniu czy antyanalizowaniu rzeczywistosci... to prawda.. wszystko moge, potrafie tak wytlumaczyc sobie i innym... ze cos co bylo czarne okazuje sie byc biale... oczywiscie nie kazdy sie daje... ale wiekszosc tak... prosta sytuacja zostaje rozebrana na czynniki pierwsze... one zostaja uszeregowane... i posladane z powrotem tak zeby bylo na moim.. ta sama sytuacja...staje sie inna interpretacja... i dochodza nowe fakty... nowe okoliczosci... detale, kruczki... ktore widze ja... nie inni...i to nie jest manipulacja... manipulowanie ludzmi jest swiadome... zas samym soba nie sa sie manipulowac... a jednak z zewnatrz tak to pewnie wyglada... gdybym tylko chciala... moglabym sklocic ze soba wszystkich dookola... bo wiem jak... w bialych rekawiczkach... i pozniej kazdego przekonac ze to nie moja wina... bo ja TYLKO mowilam prawde... i tak na prawde to ja jestem tutaj ofiara... heh ;)

                      I tak na koniec... bo mi sie przypomnialo... najwiekszy nawrot BPD mialam przy jednej osobie... jednej... oczywiscie byl to facet i to jeszcze jednyny ktorego kochalam... taka ciekawostka... czy walczyl o mnie? byl obecny ponad 13 lat w moim zyciu... dalej jest... ma dziewczyne i co jakis czas o sobie przypomina... sam nie wie dlaczego... mowi o ciekawosci... zawsze podkreslajac ze jestesmy wyjatkowi i ze mielismy cos przekletego czego nikt nie zrozumie... nazywa mnie... pomoca... i przy okazji robi wszystko zebysmy szli do lozka... bez znaczenia czy aurat jest sam czy nie... czasami idziemy na kawe... czasami odchodze od stolika.. czasami zostaje i jak sie zegnamy to rzuca sie na mnie i caluje tak mocno jakby nic sie nie zmienilo... czasami wysle mu po spotkaniu 20 wiadomosci - jedna za druga, kompulsywnie... na przemian zadaje pytania i sama na nie odpowiadam... pozniej jak on traci kontrole... zaczynam wywlekac brudy z przeszlosci... pisac jak go nienawidze... pozniej jest spokoj... mija troche czasu... i znowu sie pojawia... po to zeby oberwac... to jest dopiero wspoluzalenienie... i nawet ja... tego nie kumam... on wie.. ze moglabym zniszczyc go... zna mnie lepiej niz ja sama... wie jak bardzo jestem niestabilna... a mimo to... podejmuje ryzyko...


                      • wrakpokontakciezbl Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 11.01.13, 00:17
                        Ładny ten Twój post…:)
                        Tak, tak – wart oprawienia w ramki !!!

                        Odniosłem nawet wrażenie, (ale może się mylę) że dostrzegłaś w tym co piszę trochę sensu i trafnej diagnozy z mojej strony, stąd moje odczucie jakbyś uznała mnie za partnera godnego równorzędnej rozmowy

                        I Ty też masz rację, kiedy piszesz, że z mojej strony czujesz jad. Tego nie zaprzeczam. To esensja utraty wiary w siłę miłości, wręcz humanizmu (choć może to zabrzmieć patetycznie). Wiem, że popłynąłem po całości, chcąc swoją miłością, oddaniem i zaufaniem udowodnić, że złamię BPD, będę czystą miłością - tak idealną, że nawet ona w fazie zaprzeczenia nie będzie w stanie wyprzeć się mnie i zanegować mojego uczucia i oddania dla niej.
                        Pewnie już się śmiejesz… zgoda… masz rację….
                        Bo wiesz, że nie ma takiej siły aby powstrzymać bordera...

                        No i pojawił się zarzut, że jestem za idealny, że jestem sympatyczny i uśmiechnięty, że wszyscy mnie lubią ….
                        I z pewnością już wiesz co dalej.
                        Po roku trafiłem do psychologa, bo ciągłe zderzenie dwóch całkowicie przeciwstawnych wizji świata i ciągłego rollercastera emocji sprowadziło mnie na psychiczne dno.
                        Zacząłem żyć nią, walczyć ramię w ramię w jej wojnach, widzieć świat jej oczyma.
                        I budziłem się tylko na krótkie momenty aby dostrzec, że dzień po dniu tracę cały mój dotychczasowy, ładny świat, przyjaciół, rodzinę, współpracowników. I co ? wracałem jak narkoman do mojego ćpania. Tu się spełniałem a wrogów i przeciwności nigdy nie brakowało a to nas spajało , czułem że żyję i to życie ma największy sens.

                        Kiedy było już ze mną bardzo źle, postanowiłem zebrać się w sobie i uciec. Wcześniej zgłosiłem się do psychologa i dopiero on zaczął to sklejać to w całość.
                        Kazał sobie opowiedzieć historię jej poprzednich związków i szczegółowy opis wszystkich jej zachowań wraz z jej uzasadnieniami. I wtedy po raz pierwszy usłyszałem słowo BPD.
                        Dalej poszło już z górki, potwierdzałem po kolei wszystkie symptomy.

                        Nie chcę wdawać się w szczegóły powiem tylko, że nie wytrzymałem bez niej długo – w końcu była całym moim życiem, wróciłem do niej – dokładnie tak jak się ucieka cichcem z odwyku i zajęć terapeutycznych dla detoksów.

                        Dużo musiało minąć czasu aż zaczęło do mnie docierać, że to z jej strony tylko egoistyczna gra pod jej emocje, że to nie żadna miłość tylko EGZALTACJA. Zacząłem składać te drobne szczegóły, zapamiętywałem co mówiła, kogo o co obwiniała. Złapałem ją kilka razy na tym, że robiła dokładnie to czego nie mogła wybaczyć innym, za co innych nienawidziła – mówię tu o konkretnych czynnościach – wtedy bezsilna, obnażona w swojej dwulicowości dostawała furii i znikała – ot tak, bez słowa, jakby mnie nigdy wcześniej nie znała i się nie odzywała przez tydzień. Później wymyślała jakiś powód aby mi się przypomnieć abym zatęsknił, abym przeprosił i wrócił. I tak spirala się nakręcała, wreszcie po 2 latach postanowiłem uwolnić się w jeden możliwy sposób - obnażyć rzeczywistość - przeżyć taki szok abym znienawidził ją, odkryć prawdę, której wcześniej nie chciałem znać, którą zamiatałem pod dywan...
                        Wystarczyło sprawdzić maile... i znalazłem tam to o czym Ty pisałaś w poprzednim wątku.
                        Mimo, że wielu rzeczy się spodziewałem to był taki szok, że zwaliło mnie z nóg, musiałem się wspomagać farmakologicznie aby wstać z łóżka.
                        Czytałem to ponad 2 tygodnie bo nie mogłem więcej znieść.
                        To był materiał na kilku borderów...

                        To było ponad rok temu a ja wciąż szukam gnosis jak pisze 3bsp poniżej.
                        ==============================================
                        Autor: 3bsp 29.12.12, 10:28
                        Myślę sobie tak:

                        Aby wrócić do siebie, każdy partner,
                        który pozostawał w bliskiej relacji z osoba dotkniętą BPD,
                        musi przejść przez trzy etapy:
                        doświadczenie - ocena -?? zrozumienie,
                        aby mógł poczuć gnosis i w sekwencji uświadomić sobie, swoją anamnezę duchową.

                        Gdy doświadczy owej gnosis, będzie potrafił podziękować za lekcję,
                        która wyniosła go na wyższy poziom człowieczeństwa,

                        albowiem:

                        Ten, kto osiągnie tę gnozę,
                        Zbierze swoje cząstki
                        I nie będzie dłużej więziony,
                        Lecz wzniesie się ponad mrok swej duszy,
                        Którą zabija jad; żalu niespełnienia i nienawiść.

                        (3bsp)

                        SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU

                        Byłbym zapomniał: ów jad zabijający duszę,
                        to uczucia i znak, że dalej trwamy w piekle uzależnienia.




                        • spaprany Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 11.01.13, 02:39
                          ciekawa historia. Ja nie przeszedłem nawet ćwierci tej "standardowej procedury" - zwiewałem raptem 2 albo 3 razy, ostatni raz bezpowrotnie. Obyło się bez wsparcia psychologicznego / farmakologicznego, ale też był taki czas, w którym psycholog by się ucieszył na mój marny widok.
                        • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 12.01.13, 14:52
                          > Odniosłem nawet wrażenie, (ale może się mylę) że dostrzegłaś w tym co piszę trochę sensu i trafnej diagnozy z mojej strony, stąd moje odczucie jakbyś uznała mnie za partnera godnego równorzędnej rozmowy

                          Partner godny rozmowy to ktos kto potrafi prowadzic polemike, nie ocenia rozmowcy tylko dyskutuje...pisze na temat i w temacie... nie musi sie zgadzac.. ale tez nie musi prowadzic krucjaty.. mniej diagnozowania.. wiecej obserwacji... jakos tak... potrafisz pisac bez jadu chlopczyku ;) ... bez nienawisci... za to szacun.. i tak sobie mysle... kto z nas tak na prawde DOCENIL rozmowce... ja czy Ty ;) heh

                          Duzo napisales... o sobie... przeczytalam.. jestes cholernie ale to cholernie wrazliwa osoba... moze nawet zbyt wrazliwa na dzisiejsze realia...zastanawiam sie czy Twoja historia nie skonczylaby sie identycznie gdybys trafil na kogos bez zaburzen... i pisze to z pelna odpowiedzialnoscia.. zostales skrzywdzony, zmasakrowany, odrzucony... przez kochana kobiete.. zdarza sie... mysle, ze dosc czesto.. kwestia sily, przetrwania, wybaczenia i odpuszczenia... czysto hipotetycznie...gdyby ona nie miala BPD (moze nie ma... moze diagnoza jest chybiona... sam piszesz, ze zostala wydana "zdalnie"...) i zalozmy ze byla zwyczajnie niestabilna.. zla...toksyczna...albo Cie nie kochala... moze przestala w pewnym momencie...albo jej nie odpowiadales do konca.. mimo, ze wg. Ciebie byles idealny... czy trauma bylaby mniejsza? czy poradzilbys sobie wowczas z cierpieniem? utrata wiary w milosc?... jasne, ze walczyles dlugo... ze wlozyles w to calego siebie... w cholere czasu... ze sie starales... ale robiles to na WLASNE zyczenie... bo chciales... bo mimo calego syfu.. obiektywnych przeslanek, sadziles ze zbawisz ją... wasz zwiazek... uratujesz swoja glowe i serce... bedziesz z kims kogo kochasz... bo przeciez KOCHASZ... wiec wszystko sie ulozy.. wiesz, ze jak bys byl silny... silniejszy psychicznie... jak bys racjonalizowal swoje zachowania... i potrafil obiektywnie ocenic bagienko w ktorym sie taplasz... i ją.. zostawilbys ... skreslil... wyparl... dla samego siebie... i swojego szczescia...

                          Wraku... byles idealna pozywka... przepraszam... bylbys dla mnie... klasyka... byl taki jeden co chcial mnie naprawiac... co ciekawe to ja go poderwalam... ciacho bylo... mialo byc na chwile... klin...poznany w odpowiednim momencie... mial mi pomoc zapomniec o kims...nie pomogl... zauroczylam sie nawet... trwalo to kilka tygodni... bylam z nim pol roku... nie kochajac... mowiac, ze nie kocham... klamiac go... zdradzajac... wszystko wiedzial... wszystko.. czy poszedl? nie... powiedzial, ze poczeka az zrozumiem czym jest milosc.. ze mi pomoze... ze zbawi...tez byl wrazliwy... oj... plakal nawet... a im wiecej plakal tym bardziej go nienawidzilam... im pokazywal wiecej czulosci i uczuc tym bardziej sie oddalalam... analizowal mnie... sprawdzal.. kontrolowal.. stalo sie do jakas obsesja... szukal mnie po miescie.. jezdzil za mna samochodem... wymyslal sytuacje, ktore nie mialy miejsca.. oskarzal mnie o klamstwa... nawet jak mowilam prawde... zamotal sie.. we wlasnej glowie...jakby chcial cierpiec... jak jakis masohista... jak ja nim gardzilam... ta slaboscia.. tym rozmamlaniem...i nie chcial... nie potrafil odejsc sam.. pomoglam mu... ucielam znajomosc jednym drastycznym cieciem... dla jego dobra i zdrowia psychicznego.. i mojego swietego spokoju... oczywiscie byly wiadomosci, byly telefony... nawet spotkalam sie z nim raz po miesiacu starajac sie jakos mu pomoc ogarnac... blad... on nie chcial sie ogarniac... on dalej chcial ze mna byc... nie mam z nim kontaktu jakies 5 lat... wiem, ze sie stoczyl na dno... wiem, ze byl szpital...wiem ze ma objawy schizofrenii... ze jest 35 letnim wrakiem czlowieka... i co ciekawe... ponoc dalej obwinia mnie za to co sie z nim stalo... a ja wiedzialam, ze cos jest z nim nie tak od poczatku... pech chcial, ze mnie pokochal.. bez wzajemnosci... wystarczylo... pekł... gdyby nie poznal... nie pokochal... ktos inny predzej czy pozniej by wywolal lawine... mniejsza o to czy BPD czy nie... rozumiesz? sa po prostu osoby podatne... nieodporne.. slabsze...

                          Zaprzeczanie milosci... nie wiem, nie wiem jak to ubrac w slowa... kochalam tylko raz.. reszta moich relacji to doswiadczanie... bycie z kims po cos.. zeby cos czuc... cokolwiek... zeby moc sie na chwile przytulic... zeby nie byc freakiem... zeby nie byc sama... dla sexu... dla rozmow... ale nie dla milosci...czasami mysle, ze mam jakis feler genetyczny... i nie umiem kochac.. albo kochalam tak mocno ze wszystko co bylo po tym... w trakcie.. bo przeciez mojego cpuna zostawialam... on mnie zostawial... bylo substytutem... niczym waznym... 10 lat walczylam... o ten zwiazek... JA... bardziej niz on... on tylko byl... wracal... wiec jak moglam go wypierac?... ja go niszczylam... ale nie wypieralam... on byl moja kokaina... moim zyciem...malo tego.. nawet nie wiem dlaczego... oczekiwalam wiecej... po nim... zawsze bylo cos nie tak... zawsze go krytykowalam... zawsze mialam za malo... brakowalo mi cierpliwosci... spokoju... wspolnego celu...ponizalam go.. nie ufalam... mialam ku temu podstawy... bylam z kims trudnym... introwertykiem... kims kto nie umial rozmawiac... kims kto mnie zdradzal... z seksoholikiem... i przy okazji najlepszym kochankiem jakiego mialam... z kims glupszym ale jakze fascynujacym... kims zabawnym... byskotliwym.. emocjonalnie stabilnym... ale do czasu... racjonalista... ktory byl zaprzeczeniem mnie... emocje kontra ich brak... on byl tak pozbawiony uczuc... tak wyzbyty... tak znieczulony... tak okrotny dla mnie... ze stal sie wyzwaniem... samym w sobie... zawsze sie zastawialam... czy ja z nim jestem bo go na prawde kocham... czy dlatego ze on mnie nie kocha tak jak tego chce... paradoks... jak bylo dobrze bylismy mlodzi... bylismy nierozlaczni... beztroscy.. bylam starsza kilka lat.. wiec o krok do przodu... bardziej zaradna... pierwsza mialam mieszkanie, wymarzony samochod... prace... zle mu z tym bylo... nie wspieral... raczej czul sie niespelniony... to sie poglebialo latami.. przepasc... i stanie w miejscu... odchodzilam... wracal... on odchodzil ja wracalam... najbardziej chcialam z nim byc jak go nie bylo... najmniej jak byl... i byl soba... zwyczajnym, zwyklym soba... tesnilam za projekcja i "idealem"... na codzien mialam kogos kto byl daleki od mojego wyobrazenia o prawdziwym facecie... widzialam jaki jest dla innych kobiet... bolalo.. ja nie mialam tak jak one... chcialam byc kazda z nich... mimo, ze nigdy zadnej nie kochal.. poza mna... one dawaly mu spokoj... nie byly tak chwiejne... nie musial ich klamac... mnie klamal... glownie ze strachu... przed reakcja... przed ciosem... przed moimi emocjami.. duzo rzeczy zniszczylam... moich... jego... byly mediacje w sadzie... byla rozprawa... byly szwy... sa blizny... oboje je mamy... nie wiem kto tutaj bardziej kogo wykonczyl... ja jego czy on mnie.. po rowno... choc kiedys obwinialam go za wszystko, na czele z moim nawrotami zaburzen... bo on potrafil jak nikt uderzyc tam gdzie najbardziej bolalo... lubil jak mnie bolalo... czepral z tego... z czasem... pogodzilam sie w wlasnymi bledami... i wiem ze bylam nie do zniesienia... ze przekroczylismy wszystkie granice... i nie ma powrotu... za duzo sie podzialo... ale to co bylo... bylo nasze... nikt nie rozumial.. przyjaciele, rodziny... bo przeciez kazdy byl wciagniety w nasz "zwiazek"... kazdy nim zyl.. kazdy sie bal...

                          Oboje wybaczylismy sobie... oboje... to najwazniejsze.. bez znaczenia po ktorej stronie sie jest... potrafimy rozmawiac o tym co bylo... to co zle pamietamy... ale to co bylo dobre... to bedzie zawsze najlepsze.. i niepowtarzalne... jakos tak



    • 7mka7 Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 05.01.13, 12:26
      z doświadczenia wiem że borderzy często pojawiają się i znikają, w zależności od ich obecnego nastroju itp... ja mam diagnozę od kilkunastu lat i kontakt z wieloma innymi borderami i gwarantuję, że wszyscy zdiagnozowani pojawiają się i znikają falami
      --
      Portal o BPD - zajrzyj, poczytaj, dołącz do nas
    • 44anna Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 07.01.13, 06:41
      No i co powiesz teraz? Twój wątek dostał bardzo dużo komentarzy. Czy myślisz, że wynika z tego coś konstruktywnego? Pytam poważnie i jeżeli zamierzasz posypać zaraz sarkazmami lub kąśliwymi uwagami, to nie odpowiadaj, proszę.

      Pamiętam Twoje zdanie na temat tego, że niektóre wpisy świadczyć mogą o psychozie a nie BPD. I to ma sens, ponieważ BPD, choć obecnie traktowane jako zaburzenie, jeszcze nie tak dawno uznawane było za schizofrenię.Są prace naukowe na ten temat, które opublikowały osoby pracujące z pacjentami BPD, czyli mające wiedzę praktyczną. Mnie utkwiła w pamięci ta, napisana przez dr Andrzeja Jakubika i dostępna w necie, "Dylematy osobowości borderline".
      • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 07.01.13, 13:35
        "No i co powiesz teraz? Twój wątek dostał bardzo dużo komentarzy. Czy myślisz, że wynika z tego coś konstruktywnego?"

        Ughmm... otoz i tak i nie ;) a milcze sobie bo jakos wene stracilam i za duzo sie dzieje, zeby tutaj zagladac non stop... milo, ze watek sie rozwinal... ale to gownie dzieki piszacym w nim a nie mnie... wiec nie musze chyba byc moderatorem ;) celem zalozenia tematu bylo dokonanie pewnej klasyfikacji... selekcji.. nazwijcie jak checie.. bylam ciekawa dlaczego najwiecej do powiedzenia maja tutaj osoby, ktore de facto nie maja BPD... a jedynie/albo az... maja stycznosc z zaburzonymi... przez co poniekad sami... oscyluja na granicy normalnosci i iluzji... bo takie wnioski mi sie nasunely... moze dodam rowniez, ze mam wrazenie, ze osoby te czerpia wiecej z tego forum niz borderzy i borderki ;) wiecej pisza... wiecej dyskutuja... wiecej maja do powiedzenia... ostatnie zdanie to moja OSOBISTA obserwacja... wiec hola hola zanim ktos znowu sposci mi lanie ;) na swoj sposob rozumiem... sama nie mam zawsze ochote pisac TU...
        To miejsce to plaszczyzna scierania sie dwoch swiatow... ktore maja ten sam mianownik: zaburzenia... widziane z od strony oprawcy i ofiary... wiec zawsze bedzie istnial konflikt interesow... kazdy bedzie bronil swoich racji, polemizowal... mniej lub bardziej konstruktywnie... mnie szlag trafil w pewym momencie.... reakcja byla dosc rynsztokowa.. za co przeprosilam... nic wiecej nie moge zrobic... sa tutaj perelki... nie bede wymieniac... ale sa...

        Podsumowujac... moze nie ma do konca znaczenia kto pisze... wazne sa powody, wymiana mysli... z szacunkiem dla obu stron... nikogo nie mozna zmuszac ani do wypowiedzi ani do milczenia... taki urok tego miejsca... jesli komus pomaga forum... git... mi chyba srednio... to znaczy nie przeczytalam do tej pory nic co mnie jakos specjalnie poruszylo... dalo do myslenia... a moze to dlatego, ze juz troche sobie zyje na tym swiecie i w "temacie" wiem az nadto... jesli bede miala cos do powiedzenia w przyszlosci... wypowiem sie... jesli ktos bedzie chcial czerpac... zapraszam... moj punkt widzenia bedzie zawsze z punktu widzenia "oprawcy"... i pewnie nie zawsze bedzie sie podobal... za to moge obiecac, ze zawsze bede pisac prawde :)





    • jamama03 Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 08.01.13, 20:58
      Toxic.
      To na mnie się wkurzyłaś.
      Chcę Cie przeprosić.
      Zrozumiałam za co.

      Brzask masz rację. Po pewnym czasie inaczej czyta się swoje posty.
      Niektórych nawet się ze wstydu otworzyć nie chce.

      Stanowczo bliżej mi w poglądach i reakcjach do bpd.
      Tyle tylko że nie przeklinam.( głośno i publicznie)


          • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 17.01.13, 22:20
            canoine napisała:

            pigułek dzisiaj nie wzięłaś czy co? poklasku? atencji? spamuję? do reszty Cię pojebało? ach, odpUść się pisze przez U. jak już hejtować, to chociaż poprawnie :>

            Heh ;) dobre... wampir emocjonalny.. zal... zalosc.. odpuszcam.. albo nie ODPÓSZAM.. Tobie.. idz sobie gdzies... w pizdu ;) czy nikt Cie nie chce.. nie dziwie sie ;) heh
                      • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 17.01.13, 23:01
                        canoine napisała:

                        > gówno prawda. brak Ci uzasadnienia, więc się tak idiotycznie wymigujesz. "magia miejsca" - toś przyjebała jak Hanka w kartony. czasem wystarczy proste "przeprszam". i się od tego nie umiera.

                        Przepros zatem.. za bycie kreatura - ja nie mam za co... KURWA
                          • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 18.01.13, 12:12
                            spaprany napisał:

                            > HAHAHAHAHAHA
                            Niech to dunder świśnie, przegapiłem specjalny odcinek: "szczęśliwy i pogodny borderek wreszcie spotyka swojaka i gawoży o odbieraniu świata" :D

                            A widzisz... ;) heh ;) no nawet ja sie ubawilam.. na swoj sposob naturalnie... - w dzien wszystko inaczej wyglada... spokojnie... logicznie... POKÓJ.. w sensie pokoj Kolezanko ;) ja wiem co mnie zdenerowalo.. dziwie sie, ze Ty nie wiesz.. heh ;)
                            • canoine Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 18.01.13, 22:28
                              no to love & peace. dla mnie luz.
                              a co do niewiedzy - to sorry, ale nie zwykłam się wysilać na zgadywanie co też komuś mogło przyjść do głowy. kryształowa kula się zepsuła i nie stać mnie na nową. z domysłów to dopiero kwiatki potrafią wyrosnąć.
                              odkąd nauczyłam się rzeczowej komunikacji, bardzo ją sobie cenię :)

                              --
                              don't waste time or time will waste you
                              • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 19.01.13, 12:45
                                Skoro krysztalowa kula sie popsula... ;)

                                Cos zadzialalo w glowie.. mojej... po przeczytaniu: "podobno ja. ale mi się nie chce w tym bajzlu pisać. raz na ruski rok coś bazgrnę ;)".. do tego inne wypowiedzi.. w roznych watkach w podobym klimacie ;) no i... rach ciach ;) kiepski wieczor byl.. zobaczylam, ze trafilam na kogos o cietym jezyku.. z mozgiem sprawnie dzialajacym.. wiec atak... dla samego ataku.. no i po to zeby "dostac wpierdol" ;) zeby cos wywolac... poczuc.. to pisze po fakcie... bo znam siebie juz troszke ;) a dwa dni temu... zostalas wrogiem.. dlaczego? bo tak... i mimo ze brzmi to dziwnie.. tak bylo... heh ;)

                                Peace & love ;) pokoj, spokoj... przede wszystkim ;)





                                • canoine Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 19.01.13, 15:04
                                  no widzisz jak ładnie. powiedziałaś, co myślisz/myślałaś, ja nie muszę się do-myślać. super. oczywiście, że mnie to nie zaskakuje i że wstępna hipoteza była podobna. stąd też reakcja - ostra, ale jednak wyważona. trochę Cię też chciałam podrażnić, bo skoro miałaś potrzebę wyładowania się na kimś, a mnie to z równowagi nie wytrącało, to niech tam. liczyłam na to, że jak się prześpisz, to Ci emocje opadną :)
                                  a komentarze tutaj w różnych wątkach - owszem, ironiczne, lekko prześmiewcze, ale nie złośliwe. rzadko tu zaglądam, przejrzałam kilka wątków i zaśmiałam się - trochę z samej siebie sprzed kilku lat, kiedy to też byłam taka wyjątkowa, wrażliwa, inteligentna i w ogóle - tylko jakoś świat nie chciał tego dostrzec ;) i wiem, że dobrze mi zrobiło zejście nieco na ziemię ;) nie chciałam więc nikomu dokopać, na nikim się wyzłośliwiać (bo i po co?), taka tylko lekka szydera z pewnych POSTAW (nie ludzi) :>

                                  --
                                  don't waste time or time will waste you
                                  • toxic_chick Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 19.01.13, 17:32
                                    > no widzisz jak ładnie. powiedziałaś, co myślisz/myślałaś, ja nie muszę się do-myślać. super.

                                    I jakby byla ciemna noc... i demon by sie uaktywnil... oj... to powiem Ci za to jedno zdanie.. bylaba by miazga ;) Sformuwanie jak do dauna .. odgorne.. lekko zlosliwe... lekko szydercze.. niby nic.. a ja tu widze sedno... zapomnialas dodac slowo "dziecko" ;) tak w temacie.. dlaczego i skad reakcje... po prostu.. widze podteksty.. mniejsza o to czy są rzeczywiste czy tylko wymyslone... ;)

                                    Jedna uwaga.. nie tylko mialam potrzebe wyladowania sie na kims... mialam potrzebe zeby ktos sie na mnie wyladowal ;) moze szkoda, ze bylas wywazona ;) moze to tez cos tam wywolalo.. wrzucalam do pieca.. a tu nic.. i nic.. i sie zamotalam.. i reakcja byla za malo agresywana.. jakos tak.

                                    Co do szyderstwa... powinnam napisac, ze to fujjj i beeee... nie napisze ;) czesto czytam cos i sie usmiecham... i tez nie z ludzi.. ale ze sposobu myslenia... postaw... moze czesciowo pozazdroscilam "jaj"... dystansu.. wyjebania...pisanego.. moze to tez sie do czegos przyczynilo ;)

                                    glowa dziwna rzecz... ;)

                                    • canoine Re: Kto z piszacych TU faktycznie ma BPD? 19.01.13, 19:22
                                      a to akurat nie było szydercze do Ciebie.. dziecko ;) taki sposób wysławiania się po prostu, maniera taka. nic ponad. wczoraj to owszem. dziś jak równy z równym i nie czuję potrzeby wychodzić powyżej.
                                      nie kwestionuję przy tym 'poprawności' odbioru. rzeczywiście, można to tak odczytywać. zwłaszcza, że język pisany jest uboższy wiele od mówionego, a jeszcze twarzą w twarz, i tu duże pole do interpretacji we wszelkich odcieniach :)
                                      tu już wczoraj byłaś dość nakręcona, by jeszcze dociskać. nie bawię się w takie ryzykowne gry, kiedy nie wiem kto i w jakim stanie po drugiej stronie ekranu się znajduje. obrona własnych granic - ok. atakowanie cudzych - bezcelowe i niebezpieczne.
                                      umówmy się, że jak chcę komuś wbić szpilę - robię to całkiem wyraźnie :] staram się wyrażać myśli na tyle klarownie, by nie trzeba się w nich było szukać podtekstów. wyczuwanie intencji i granic przychodzi mi z trudem, dlatego wolę jasne sytuacje i bez zbędnych niedomówień. jak już wspominałam - odkąd nauczyłam się rzeczowego dialogu, bardzo go sobie cenię :) dlatego wyznaję zasadę, że jak coś jest niejasne, dobrze to sobie wzajemnie - na spokojnie ;) - wyjaśnić :) bowiem niezbadane są ścieżki ludzkich umysłów, a w życiu jest dość problemów, by sobie tak głupio dokładać kolejnych :]

                                      --
                                      don't waste time or time will waste you
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka