Dodaj do ulubionych

Po rozstaniu z borderką.

10.08.14, 23:14
Za radą kilku forumowiczów zakładam nowy wątek.Przekopiuje to co napisałem już w innym:
Jestem tu nowy,więc witam wszystkich.Wydawało mi się że jestem silnym facetem stąpającym twardo po ziemi.Wszystko do czasu.Właśnie się leczę po krótkim (zaledwie 1,5 roku) związku z kobietą z BPD (zdiagnozowanym,nie lecząca się).Jestem w coraz lepszym stanie psychicznym,aczkolwiek dojście do siebie pewnie mi trochę zajmie czasu jeszcze.Wybaczcie powiem brutalnie,osoby z BPD powinno się jakoś oznaczać.Jestem w dalszym ciągu ,mimo że od zerwania kontaktu minęło 2 miesiace,wrakiem człowieka ,pozbawionym godności,wyciśniętym przez wyrzymaczkę.Najgorzej że ja na to wszystko pozwoliłem.Związek ze mną zerwała z dnia na dzień telefonicznie.Zaproponowała przyjaźń i ja się na to ku mojej zgubie zgodziłem.Pomomo że w czasie trwania związku miewała jazdy,to ja kochając ją ponad życie znosiłem wszystko,ale to co się działo po zakończeniu związku to był koszmar którego nie zapomnę do końca życia.Telefony codzienne jakby nic się nie stało (kotku ,kochanie itp.),a przecierz odeszła do innego faceta.Wiem teraz że takie osoby lubią mieć kontakt z byłymi.A ja głupi na to wszystko pozwalałem.Byłem kretynem idiotą,ale uwierzcie mi pomomo tego że potraktowała mnie jak śmiecia,ja dalej ją kochałem i nie wyobrażałem sobie życia bez niej.Kontakt był codzienny,a jej nowy facet nic o mnie nie wiedział.Bawiła się moim cierpieniem choć ja udawałem twardziela,wiedziała doskonale co się ze mną dzieje.Pierwszy raz w życiu autentycznie rozważałem samobójstwo.Słowo honoru,jestem normalnym facetem,przeżywałem rozstania,ale ona przemieliła mnie na miazgę.Co one w sobie mają,że tak od siebie uzależniają.Moja była wcale nie była najpiękniejsza,ot przeciętna,ale ja nie wyobrażałem sobie życia bez niej.Machała mi tym nowym facetem przed nosem,a ja to wytrzymywałem (teraz wiem że to też lubią robić).Oplotą cie wokół siebie i jak to gdzieś czytałem wyjmą serce nasrają,a żyły wypełnią gównem.Tak było w moim przypadku.Czułem się jak w pułapce.Bez niej nie umiem żyć,a ona mnie zabija.To jest jak zaraza jak przekleństwo.Teraz po jakimś czsie jak się od niej odciąłem widzę jakie jazdy mi robiła będąc ze mną,teraz to widzę.Odciąłęm się totalnie,nie miałem wyjścia,skończył bym na oddziale zamkniętym ,a i tak szuka ze mną kontaktu,po co?Żeby mnie dobić?A ja idiota się zastanawiam ,może chce wrócić?Broń mnie Panie Boże żebym uległ,bo cholera łapię się na tym że za nią tęsknię.Strzeżcie się wszyscy,to jest jak dżuma te BPD,nigdy z nią nie wygrasz,nigdy Cię nie pokocha,nigdy Cię nie będzie szanowała.Potraktuje jak ścierkę,a Ty będziesz w stanie to wybaczyć.
Obserwuj wątek
    • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 00:13
      świetnie i ja przeniosę swój wpis:


      jesteś normalny to po pierwsze
      reagowałeś normalnie - dlatego 'wpadłeś' w manipulację
      będziesz normalny z trudnym doświadczeniem - blizną

      pamiętaj teraz o jednym

      border ma w głowie taki pomysł - 'jesteś na zawsze mój'
      i czuwa
      to chyba blisko psychopaty niestety - dobrze, gdy nie robi nic złego - trudno powiedzieć gdzie granica złego, już sam myśl o śledzeniu i zabieganiu o kontakt co jakiś czas przeraza

      ale wydaje mi się, że często jest to zupełnie nie groźne; że to obsesja

      trzeba się zmierzyć z tym doświadczeniem, zrozumieć co tu dział nie tak i żyć

      dobrze, zę napisałeś

      mozesz załozyć sobie osobny wątek - na pewno kilka osób da Ci wsparcie

      kiedyś był tu dobry zwyczaj, ze borderzy tłumaczyli jak to jest, ze krzywdzą mimo, ze nie chcą, ze nie jest ich intencją gruchotanie ludzi - pisali jak to jest zdawać sobie sprawę ze swoich problemów

      po awanturach jakoś forum nie odzyskało dawnego klimatu - szkoda bo jest to miejsce z długą tradycją, dobrą i ciekawą

      • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 00:34
        Najgorsze jest jeszcze jedno.Czasami mi się zdaje ,że to ja jestem nienormalny,a ona była czułą,kochającą osobą i to ja wszystko sp...łem.Wiem że to niedorzeczne,bo fakty są inne,ale takie nieraz myśli mnie nachodzą.Jedno mnie zasanawia.Skąd u nich jakaś siła,która powoduje natychmiastowe,obezwładniające przyciąganie.Człowiekowi wydaje się że zna ją dobrze ,że to jego druga połówka.Ja tak miałem.Ujrzałem ją pierwszy raz (wspominałęm już że za piękna nie jest) i to był impuls "zakochałem" się od razu,wiedziałem że muszę ją poznać.Nigdy czegoś podobnego wcześniej nie poczułem.I poszło mi łatwo,teraz widzę że o wiele za łatwo,to był jakiś znak,ale niestety ja jeszcze szybciej byłem ugotowany.
        • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 06:54
          to dobry początek myślenia
          próbuj sobie wypisywać co sprawiło Ci radość bycia razem, czego tak naprawdę bardzo nam potrzeba
          border chyba daje to czego jemu tak bardzo brakuje? stąd to zakochanie jest otoczeniem wszystkim co ludziom zabrane w pośpiechu i niezauważaniu się na wzajem?
          to nie jest złe i podejrzane, gdyby tylko pozostało trwałe - może jest za dobre i zbyt akceptujące - kto wie?
          chyba warto nie dewastować tego co jest najbardziej ludzkie w tej trudnej historii;

          natomiast wzbudzanie poczucia winy za wszystko i poczucia niepokoju, wyczekiwania - o tu kolejne mistrzostwo świata będzie

          czy najgorsze nie jest to zabijanie dobrego nastawienia? nie masz prawa być szczęśliwy - za to jest kara? pierwsza i potężna na wejściu; chyba nie masz prawa być 'jakiś' - zawsze będzie kontra? zauważyłeś coś takiego? złapałeś się na takim unieważnianiu Twoich emocji?

          • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 12:23
            Tak racja.Teraz jak na chłodno wszystko staram się ogarnąć,to ja sie nie liczyłem.Ona kompletnie ignorowała to co ja czuje.Przypomina mi się taka sytuacja.Zachorowała mi matka,było z nią nienajlepiej.A z jej strony zero jakiegoś współczucia,ton beznamiętny,nawet rozdrażniony jak jej to mówiłem,przeskakiwanie na inny temat,jakby to co ja czuję ją wogóle nie obchodziło.Jednocześnie potrafiła być zabójczo miła,obsypywać komplementami,jaki to ja jestem wspaniały,jak to jej z nikim tak dobrze nie było,a ja łykałem.Ona była tego typu osobą,że nie robiła awantur,nie rzucała się z pięściami.Raczej agresywny ton ,jakby była obrażona.Pamiętam na początku znajomości zadzwoniła do swojego brata i takiej furii dostała z niewiadomego powodu.Mnóstwo było takich sygnałów,ja byłem ślepy.Dla mnie tak to widzę za szybko się to wszystko działo.Mam trochę ponad 30 lat i pomyślcie,po dwóch tygodniach znajomości był seks w kinie,coś czego wogóle nigdy wcześniej nie brałem pod uwagę.Ale ja już wtedy byłem jej,oddany całkowicie.
          • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 12:33
            Ale ja do tej pory nie rozumiem,co w nich jest takiego,że normalny facet jest się w stanie upodlić dla niej.Przecierz ja już byłem w związkach i nigdy nie dałem sobą pomiatać.Dla tej mojej BPD kompletnie straciłem rozum,to było jak w "Matriksie".Ale tak szalone i odjazdowe ,że nigdy niczego takiego nie przeżyłem.Dlaczego ja nie widziałem ,że pod maską tej słodkiej ,miłej dziewczyny,kryje się potwór.Ja to teraz jej się trochę boję,ale i nieraz tęsknię.Wiem jedno,jak chce jeszcze pożyć muszę się trzymać od niej z daleka.
            • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 13:29
              a to w sumie dobry wniosek
              jeśli to uzależnienie to po odwyku nie wolno się zbliżyć, polizać nawet jak z alkoholem - zapach może wszystko przewrócić do góry nogami

              ciekawe czemu tak jest? czy dlatego, że każdej stronie zależy na czym innym? stawia na szalę wszystko by postawić na swoim? mieć na własność i rzucać?

              przedziwne są losy ludzi, którzy po latach dają się zwieść kolejny raz, tracą wiele

              co wcale borderowi nie daje szczęścia - akurat te pilnowania ludzi latami sa wyłącznie zaburzeniem :(

              • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 15:29
                Cały czas mimo że dochodzę do siebie,wydaje mi się ,że uczestniczyłem w czymś nierzeczywistym,że to było przedstawienie,film.Jednak nie ja tu byłem reżyserem.O tym że ma BPD dowiedziałem się już po rozstaniu,od jej siostry.Wiecie staram się ją troche zrozumieć.Jednak te rozkminiania,czy ja wogóle coś dla niej znaczyłem,czy choć przez chwilę mnie kochała,dobijają mnie.Miewam takie stany że wstyd mi spojrzeć w lustro,że dałem się tak urobić.Stoję i widzę osła,barana.Poczucie wartości = 0.Może jak dowiem się co jej jest,czemu tak mnie poniżyła, doznam ulgi.
                  • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 16:51
                    No właśnie nie wiem.Dla mnie to niepojęte.Człowiek się rozstaje,znajduje kogoś odpowiedniejszego,przeprasza dotychczasowego partnera i odchodzi,a nie maltretuje go jeszcze.Ona mi opowiadała o tym nowym facecie,wplatała tak wypowiedzi,abym doskonale wiedział jak często się kochają.Ile razy słyszałem jaki to on wspaniały,jak go kocha jak nikogo.Przecierz ja jakbym odszedł do kogoś innego i rzeczywiście był zakochany,to do głowy by mi nie przyszło,aby codziennie kontaktować się z byłym i wychwalać pod niebiosa nowego partnera.To jakieś chore.Ale mówię ja na to wszystko pozwalałem,dopiero jak naprawdę byłem przerażony swoim stanem psychicznym,jak pierwszy raz w życiu realnie myślałem o samobójstwie,zerwałem kontakt.Musiałem iść do psychiatry,do tej pory jestem na lekach.
                  • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 16:56
                    A jeszcze lepsze jest to że ja znam tego gościa,tego jej nowego.Nie to że to mój kolega,ale jakiś tam daleki znajomy.I wiem że on nic o mnie nie wie,w tym sensie że ja byłem jego poprzednikiem.Nie wie też że kontaktowała się ze mną codziennie ,będąc z nim.On jest w niej tak zakochany,że świata poza nią nie widzi.Dlatego teraz jak klapki powoli opadają,jestem przerażony .Co taka osoba myśli,czuje.Nie wiem nie mam pojęcia.
            • odnowa80 Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 17:38
              "boje się i tęsknie"
              no dokładnie
              najpierw musisz sobie głeboko wbić do głowy że dla niej nie liczyłeś sie Ty jako osoba , tylko Ty jako dawca.
              Lubimy szukać potwierdzenia że coś znaczyliśmy dla borda, stad radosnie przyjmujemy próby kontaktu jako dowód że tak było.
              Owszem...moze coś w tym było, ale na pewno nie to czego oczekujesz i jak chciałbyś być traktowany i kochany.
              Bord nie umie kochac i nie ma empatii.
              Bordowi się wydaje. Czasem się zakocha ale głębiej to nie idzie. Manipuluje. Knuje.
              Cały czas kombinuje.
              Nie wpadaj w myślenie że jest chora i ją wyleczysz.
              tego już nic nie zmieni, a terapia pomaga żyć ale nie czuć jak ktoś normalny
              terapia uczy znośnych zachowań
              ale moim zdaniem na myślenie nie wpływa zanadto
              chyba ze są jakieś wyjątki, bardzo wyjątkowe ale mylna byla diagnoza
              tylko że w Twoim wypadku nie uczepiaj się tej nadziei, jest już ktoś na Twoje zastępstwo
              jak nie wyjdzie, bedzie Cię pewnie męczyć bardziej
              dużo masz do zrobienia
              ja po dłuższym czasie od rozstania nadal mam wiele do zrobienia za sobą

    • chomone Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 18:22
      "ale ona przemieliła mnie na miazgę"

      Haha! Głowa do góry!
      Nie musisz niczego zrozumieć, kombinować i nadmiernie analizować. Bo takimi czynnościami tylko się wikłasz dalej w tej niewidzialnej sieci. A gdybyś "zrozumiał" (cokolwiek by to miało znaczyć w kontekście BPD) - to co by Ci to dało? chillout ?!
      zafiksowanie po rozstaniu to kwestia emocji, uczuć, a nie racjonalnego myślenia. Trzeba to przejść, jak chorobę.
      Na pocieszenie powiem Ci, że - moim zdaniem - to też nigdy całkiem nie przechodzi. Po prostu po takiej ranie musi zostać blizna. Ale nie znaczy to, że masz stać w miejscu i się w tę ranę tępo wpatrywać, albo pozwalać by tamta panna ci na nią sypała sól.

      Ale skoro tak nachalnie pytasz, co one w sobie mają...?
      Mogę się pokusić o odpowiedź; mają obietnicę. Że bardzo szybko i bardzo łatwo dostajesz na tacy szczęśliwy, pełen luzu i seksu związek. Zwyczajne - czytaj "zdrowe" - panny Ci tego raczej nie będą szybko chciały dać ,do tego tak hojnie bo mają swoje granice, poczucie przyzwoitości, są też przekonane, że to mężczyzna powinien się starać. Skąd ta różnica? tu wchodzi np. całe te wyjaśnienie o relacjach zaburzonych osób z rodzicami w dzieciństwie.
      Ale czy taki opis jak powyżej pozwala "zrozumieć" ? wątpię!
      Obojętne... jak już pisałem - zrozumieć tego nie trzeba, i nawet się nie da; nie w stanie gdy jest się dalej poharatanym po rozstaniu jak Ty.

      Sam z tego wychodziłem niełatwo, nieco ponad rok. I do końca nie wyszedłem, ale też mam już spokój na tyle, że kobietę lubię i szanuję, a jej aktualnemu facetowi byłbym wstanie postawić flaszkę za to, że pomógł mi się od niej uwolnić.
      Na pocieszenie dodam, że w przyszłości będziesz mógł się pośmiać z różnych sytuacji które teraz jeszcze nie wydają się śmieszne (:
      • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 21:15
        może coś być śmiesznego po chorym związku?
        nie wiem czy to ma zmniejszać traumę czy luzik pokazywać
        chyba to nie tak
        chyba to nie była miłość

        nie miałeś wrażenie, że sex był narzędziem a nie częścią głębokiej więzi?
        ale to osobna sprawa


        • wendd Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 21:54
          Tak - może być i coś śmiesznego:)
          Na przykład to, że kobieta wydzwania do byłego, porzuconego partnera opowiadając o intymnych szczegółach nowego związku.
          Po otrząśnięciu się z targających emocji, po okrzepnięciu, z perspektywy czasu i z dystansu będzie się to jawić jako coś straszno-żałośnie-śmiesznego i jeśli poniżającego (bez godności) - to tylko dla tej kobiety właśnie.
          Normalni i z poczuciem godności własnej ludzie tak się nie zachowują.
          Ale to zobaczy dopiero z dystansu.
          Bo póki co autor wątku odbiera to jako coś bardzo krzywdzącego.
          • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 22:02
            Jezus Maria wszystko to prawda co piszecie.Sex był nieziemski,ale dawkowany,jak w sinusoidzie.Tydzień super,drugi tydzień ochłodzeniem,prawie niedostępność i tak w kółko.Ja gdzieś podświadomie czułem że coś tu nie gra,tylko nie wiedziałem co.A opowiadanie o tym nowym facecie? Może kiedyś będzie mnie to śmieszyło,na razie czuje się jak śmieć.Tak około tygodnia przed tym jak urwałem kontakt (tak jednym ciachnięciem),telefony od niej się nasiliły.Często bywały dwa razy dziennie,nawet takie że wieczorem będzie zajęta i przeprasza ,ale nie zadzwoni.To wszystko chore ja wiem.
            • wendd Re: Po rozstaniu z borderką. 11.08.14, 22:21
              W takiej sytuacji - po takich telefonach ja też czułabym się jak przysłowiowy "śmieć":)
              Za jakiś czas popatrzysz na to z dystansu i zobaczysz jak strasznie niepewna i pozbawiona poczucia własnej wartości musi być osoba, która znęca się nad nieszczęśliwym człowiekiem - podkręcając i napawając się widokiem jego cierpienia i podbudowując w ten sposób własne ego.
              Trzymaj się:)
              • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 10:24
                Jednym słowem mam nauczkę na całe życie.Po coś mi chyba to było potrzebne.Czuję żę już nie będzie łatwo mnie skrzywdzić,to chyba taki plusik z tego wszystkiego.Nie wiem co inni powiedzą,ale ja jak ktos mnie zapyta co robić gdy ma się partnerkę z tym zaburzeniem odpowiem sp....ać jak najdalej i jak najprędzej póki nie jest za późno.Staram się teraz trzymać zasady zero kontaktu.Poblokowałem ją na wszystkich możliwych komunikatorach,a i tak mnie znalazła na forum klubu piłkarskiego (nigdy piłką się nie interesowała),nie reaguje na to.Ja to się zastanawiam czy Ci ludzie są normalni.Przecierz okazuje się że ja jej nie znałem.To nie jest głupia kobieta,naprawdę inteligentna.W życiu się nie spodziewałem,że może z niej takie coś wyleźć.Miała swoje odchyły,ale kto ich nie ma,tak sobie tłumaczyłem.Wydawało mi się że są w normie,ale teraz jak trochę mi głowa odtajała to widzę że tylko wydawało mi się.
                • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 10:44
                  zdziwień czeka Cię wiele

                  warto nie wchodzić w żadne gry
                  nie ucieknie się od przyglądania, "co się dzieje" - ale warto nie reagować

                  warto jasno postawi sprawę przed znajomymi, bardzo jasno, wyraźnie i z wyprzedzeniem

                  ja to nazywam 'pytajcie postaram się odpowiedzieć, dla mnie to trudne ale to ja wam ten problem sprowadzam, przepraszam' - to daje szansę, ze ludzie przychodzą w jedno miejsce zapytać, zrozumieć, wyjaśnić i przynajmniej część nie wpada w pułapki;
                  trzeba się oprzeć na sprawdzonych przyjaciołach i stawić czoła

                  nie ma co oskarżać partnerki bo w końcu sam ją wybrałeś
                  jasne komunikaty i Tobie pozwolą myśleć trzeźwo

                  siły i czas oszczędzaj na prace nad sobą - masz co robić :)

                  oby nie nie czekały Cię długie snujące się nękania - oby

                  myślę, że warto postawić na ludzi i stawić wszystkiemu czoła

                  to zaburzenie jest okrutne, żadnej satysfakcji nie znajdziesz w tym, że odkryjesz jej słabości - Ty wyjdziesz z tego, ona w tym tkwi; ma szansę na terapię, która pozwala nie krzywdzić kolejnych osób ale to trudne co tu kryć :( :( :(

                  przyglądaj się sobie - pilnuj by nie przejąć żadnych modeli z tego związku - to jest kolejne odkrycie, które Cię czeka - fatalna konsekwencja





                  • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 12:07
                    Dzięki.Ja nawet nie tyle mam pretensję do niej,choć oczywiście też,lecz do siebie.To mnie najbardziej dołuje,że dałem się omotać jak dzieciak,wszystko łykałem jak szczeniak,to mnie najbardziej boli.Na szczęście mam przyjaciół.Wstyd mi było prosić o pomoc,bo zdawałem sobie sprawę że to ja robię z siebie idiotę.Niemniej byłem w takim stanie,że musiałem się kogoś poradzić,jeszcze jak miałem z nią kontakt po zerwaniu.Chciałem poznać czyjeś zdanie,bo wówczas nie byłem pewny czy to ja jestem nienormalny czy ona.I każdy jak jeden mąż mówił niezależnie od siebie coś w tym rodzaju: "jeszcze siedzisz w tym gównie?"Jeden to mi nawet powiedziałe,że dopóki nie powiesz jej sp.....j to nie chcę o tym słyszeć.I bardzo mu za to dziękuję.Teraz nie jest ze mną tak źle akurat siedzę na urlopie,normalnie jem,śpię.Robię co mogę by żyć normalnie.Jednak myśli przychodzą.Nie chcę się użalać nad sobą jaki to ja biedny.Mam tylko chęć zrozumieć,z kim ja się zadawałem.Wiem że muszę jej wybaczyć by iść dalej.Niestety póki co przeważą wściekłość,żal,a nawet chęć zemsty.Wiem czytając trochę o BPD ,że to nic nie da,ja się jeszcze bardziej pogrążę,a po niej to spłynie.Właściwie to mam chęć jej tylko powiedzieć ,że jest wredną suką,najpodlejszą osobą jaką poznałem.Nie powiedziałem jej tego,bo urwałem kontakt nagle bez jakiegokolwiek wyjaśniania.Mam jej chęć to powiedzieć,ale cholera zdaję sobie sprawę że to nic nie da.
                    • wendd Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 12:43
                      Popatrz na to w ten sposób - każdy sądzi wedle siebie.
                      I dla przykładu - uczciwy, szanujący siebie i innych człowiek nie zakłada, że ktoś może chcieć go oszukac czy wykorzystać, bo sam tak nie robi.
                      A jednak zdarza się, że zostanie wykotrzystany, oszukany, okradziony i etc - bo ktoś inny żyje według innych zasad.
                      Takie życie i chyba każdy zna to z autopsji:)
                      I nie chodzi o to żeby obwiniać siebie o głupotę czy naiwność i karać tylko raczej o to, żeby po przykrym doświadczeniu być nieco bardziej uważnym i w początkach znajomości kierować się zasadą ogranicznego zaufania.
                      Relacja buduje się z czasem i dopiero po jakimś czasie widać z kim mamy do czynienia.

                      Czy to, że się zakochałeś, że byłeś ufny i szczęśliwy jest czymś złym?:)
                      Nie:) to zupełnie normalne.
                      Nie sądzę też, że ta kobieta z czystą premedytacją okłamywała Cię i zwodziła od samego początku aby Cię później porzucić.
                      Tu działają inne mechanizmy.
                      Już więcej tej premedytacji i strachu widać w tych próbach kontaktu po zerwaniu - chce widzieć Cię zakochanego i mieć ewentualnie gdzie wracać w razie gdyby nowy związek nie wypalił.
                      Nie bądź więc dla siebie taki surowy - choć ja rozumiem, że źle się z tym czujesz:)

                      Zemstę zdecydowanie odradzam. I nie sądzę, że to po niej spłynie.
                      Bo możesz się uwikłać na lata w totalną, niszczącą jazdę z kimś, kto nie ma żadnych zahamowań i uprawia przysłowiowe jazdy bez trzymanki.
                      Czyli na przykład będzie Cię dyskredytować w Twoim środowisku opowiadając o Tobie złe i koszmarne historie, szkodzić Ci, nastawiać ludzi przeciwko Tobiem czy sprawiać, że oni będą atakować Ciebie albo Ciebie unikać.
                      Zemsta to kiepski pomysł.
                      Znacznie lepsza jest już chłodna uprzejmość w razie jakiegoś kontaktu.
                    • apelina Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 12:49
                      Żyłam z taką osobą 30 lat i powiem tak nie leczone pogłębia się to zaburzenie i widać w tym człowieku psychopatę. Jakikolwiek odzew z twojej strony to dla niej miód nektar do pojenia się bo Ty tracisz pozytywną energię. Zacznij żyć swoim życiem. Uwierz da się małymi krokami odbudować siebie.
                      • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 15:47
                        przyszło mi do głowy, że niektóre rany zadane przez bordera są równie rujnujące gdyby były zadane przez psychopatę
                        bo ma się świadomość cierpienia bordera, bo partner słyszy o zaburzeniu, stara się i gdy zarabia cios to bardziej boli

                        wydaje mi się, że masz bardzo dużo racji w tym co piszesz o upływie lat - i zalet nie przybywa na pewno :(
                    • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 15:55
                      "...Mam jej chęć to powiedzieć,ale cholera zdaję sobie sprawę że to nic nie da. "

                      powiem Ci, że to byłaby Twoja klęska, gwóźdź do własnej trumny

                      albo to nie jest Twoja gra i świetnie zrobiłeś kończąc wszystko

                      albo kręci to okładaniem się i gra

                      z wielu powodów nie należy walczyć z borderm - z czasem gdy zrozumiesz na czym polega to zaburzenie poczujesz beznadzieję sytuacji

                      zacznij od zasady - małego dziecka nie tknął byś

                      a z czasem powoli zrozumiesz jak skomplikowane mechanizmy targają głową bordera - bez sensu i bez nadziei
                      • wendd Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 16:58
                        Brzask to nie jest do końca tak jak Ty piszesz.
                        Owszem - dorosłe dziecko we mgle, które w dziwny i pokrętny sposób interpretuje rzeczywistość, widzi w drugim człowieku rzeczy których nie ma albo broni się i zabezpiecza przed tylko dla niego widocznymi niebezpieczeństwami.
                        Ale to jest tylko część.
                        Druga część to czasami pełna świadomość wrażenia jakie wywiera się na ludziach (ataki słowne, wyzwiska, oszczerstwa, fikcyjne oskarżenia, ploty, napuszczanie jednych na drugich, publiczne awantury), pełna świadomość tego, że inni ludzie się tego boją i używanie tej "mocy", wykorzystywanie tego z pełną premedytacją aby kogoś zawadzającego borderowi przestraszyć, przegonić albo zniszczyć.
                        Zero skrupułów, zahamowań czy wstydu i tylko czasem żal i frustracja, że na kogoś to nie podziałało i nie przestraszyło.
                        I dodatkowo jeszcze wyraźnie widoczna przyjemność czerpana z upokarzania innych.
                        I odprężenie na widok wywołanego czyjegoś bólu i przykrości.

                        Takie są przynajmniej moje doświadczenia.
                        Że więcej w tym psychopaty niż dziecka we mgle.
                        Choć oczywiście ludzie są różni - a zaburzony zaburzonemu nie równy.
                        • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 17:40
                          Dziękuje wam wszystkim za opinie.Teraz trochę już do mnie dociera,zauważam już pewne rzeczy,których nie chciałem widzieć.Zdaje sobie po czasie sprawę,że będąc z nią w związku nie czułem się bezpiecznie.Zawsze byłem pełen obaw w jakim będzie humorze.Jak już wspominałem,nie była to osoba robiąca awantury.Ale potrafiła wyjść nagle z samohodu bo coś jej się nie spodobało,obrazić się na coś i nie odzywać się za głupotę.Nie zdązyłem wrócić do domu i już była słodka i milutka ,jakby się nic nie stało,a minęło powiedzmy 2 godziny.Właściwie to taki duży sygnał alarmowy był po 3 miesiącach związku,jak bardzo się zbliżyliśmy.I nagle ni stąd ni zowąd to powiedziała mi że nie wyobraża sobie by mnie nie było.Na to ja że przecierz nigdzie nie odchodzę.Ale ona stwierdziła ,że nie jest gotowa na związek,bardzo przeprasza i rozumie że mogę być wściekły.Pomyślałem trudno pomyliłem się,szkoda.Ale ona dzwoni jakby nigdy nic,a po tygodniu ma pretensję że już dawno się nie widzieliśmy.Trochę to dziwne było,bo ona zachowywała się tak jakby nic mi takiego nie mówiła.Nie wracaliśmy już do tego tematu.
                        • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 17:50
                          Po za tym trochę dziwiło jej zachowanie,ale brałem to jako taką powiedzmy ekstawagancję.Potrafiła przez dłuższy czas rozmawiać o muzyce poważnej,a za moment w jednej chwili modelowała głos jak dziecko i udawała przedszkolaka.Rozmowa na poważne tematy i w jednej chwili przeskok na to jakie na przykład lubiłem dobranocki.Ale jak już mówię ,jako że świata po za nią nie widziałem,to i nie przykładałem do tego uwagi.
                          Tak jak sobie tu popiszę to mi trochę lżej.
                            • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 13.08.14, 07:48
                              dodam coś - spodobało mi się, jak Ty dokładasz to co Ci kolejno przychodzi do głowy
                              (jest to dobra metoda i przy słabszym łączu :) )

                              kiedy w życiu zdarza się nam coś niedobrego, sparzymy się mówimy porażka i mówimy nauczka

                              dobrze w kolejnym kroku znaleźć chwilę na myśl - przekuję to w swój sukces, w swoją wiedzę, doświadczenie i rozwagę; upilnuję by nie wpadać w panikę, nie hodować zespołu pourazowego i nie zmienić się tak jakby ktoś chciał; nie stanę się zranionym, zgorzkniałym odgrywającym się ani nie zrezygnuję ze swojego jasnego patrzenia na ludzi; nie będę testował kolejnych sympatii podejrzewając, że czyhają na mnie wszędzie złe kobiety; nikt nie ucierpi z tego powodu, ze się sparzyłem, nikt mi nie udowodnił i nie zmienił mnie w złego człowieka; bo ludzie nie są źli; zdarzają się fatalni - szkoda, ze potrzebują ranić innych i udowadniać światu, że tylko tak da się żyć, zamiast w terapii szukać dla siebie ratunku - idą miedzy ludzi udowadniać, że każdy jest potworem ... pomyśl nad tym; nie jesteś zaburzony, jesteś bardzo zraniony - dlaczego? dlatego, ze zachowywałeś się normalnie; czułeś i myślałeś normalnie; nie zmieniaj się - to byłaby Twoja porażka, zmarnowane zycie i szukanie gierek i testów na ludziach - obrzydliwość nie miłość;

                              kiedy człowiek się sparzy a choćby i o czajnik to warto popatrzeć gdzie się zagapił, gdzie coś przeoczył i postanowić: po uważam teraz, przemyśle i będę parzył staranną herbatę i kawę, aromatyczną z uwaga z pieczołowitością i z pewnością, że będzie lepsza niż ta jedna szalona na skróty
                              było i minęło
                              jest taka stara książka "Niebezpieczne związki" jak niszczyć ludzi zamieniając miłość w najgorsze narzędzie władzy, zniewalania; sex pełni w tym procederze specyficzna rolę;
                              pomyśl kto co zyskał kto co stracił

                              podnieś głowę, masz w niej wszystko co miałeś wcześniej i trochę doświadczenia, które pozwoli Ci żyć pięknie - tylko nie naucz się gnojenia ludzi bo ... a o tym w Niebezpiecznych związkach
                              zrozumieć to znaczy mieć szansę bycia tym kim się chce być a nie manipulantem, choćby i w rękach szaleńca

                              jeśli kogoś okradną to? ważne by żył dalej tak jak żył, był pogodny i otwarty a jedynie poprawił coś w zamku czy czujnikach - byle by nie siedział do końca życia czekając na kolejnego złodzieja

                              hej wylazłeś trochę z dziury? prostujesz kości? ciężko jest - ale czemu miałoby się nie dać?
                          • zalosny.jestes Bo ja jeśtem majutka dziewcinka.... 22.08.14, 12:48
                            majutka...plus mina na zbłąkanego psa :D
                            To dość znany mechanizm wzbudzający w mężczyźnie chęć opieki i służenia wsparciem. Takie cyrki zawsze mają miejsce chwilę przed czymś co border chce załatwić ale wie, że jest to niekorzystne dla partnera, niemoralne, złe, niezgodne z prawem itp.

                            Tak kolego - pieczątki na czołach to my mamy po tych niuniach, zresztą namiastki tych zachować spotkasz niemal w każdej atrakcyjnej kobiecie. Takie życie :)
    • toxic_chick Re: Po rozstaniu z borderką. 12.08.14, 20:40
      anonimowy_79 napisał:

      > Za radą kilku forumowiczów zakładam nowy wątek.Przekopiuje to co napisałem już
      > w innym:
      > Wydawało mi się że jestem silnym facetem stąpającym twardo po ziemi.Wszystko do czasu.Właśnie się leczę po krótkim (zaledwie 1,5 roku) związku z kobietą z BPD (zdiagnozowanym,nie lecząca się).

      "Wydawało" nie równa się fakt... silny, stąpający po ziemi facet nie pozwoli się krzywdzić, sobą manipulować i nigdy ale to nigdy nie tkwi w związku który jest problematyczny! no nie! odchodzi jak widzi beznadziejność sytuacji i może da jedną, dwie góra trzy szanse po czym skutecznie się odetnie (da się!) i nie pozwoli sobie wejść na głowę. Jeśli wytrwałeś półtorej roku i jesteś wrakiem to wybacz... ale raz to nie powinno tyle trwać, dwa sam jesteś odpowiedzialny za to... czy współodpowiedzialny nazwij jak chcesz! i nie ma co się wyręczać kimś zaburzonym - Twoja wina.. w dużej mierze Twoja ponieważ dałeś przyzwolenie na traktowanie się jak śmieć ;) i tym samym nie potrafiłeś kopnąć w dupę, odejść, olać - proste? owszem jeśli się chce!

      >Wybaczcie powiem brutalnie,osoby z BPD powinno się jakoś oznaczać.

      Tak owszem, dla tych którzy ślepi? zaślepieni? uparci? zbyt wrażliwi i nie przyjmujący faktów jako faktów? po co oznaczenia dla osób, które widzą jak jest na prawdę i nie kochają kogoś kto ich traktuje fatalnie??? wierzę, że osoba zaburzona bez terapii jest koszmarem, ale wiem też że bez przyzwolenia ten koszmar nie ma prawa bytu! rozumiesz???

      >Związek ze mną zerwała z dnia na dzień telefonicznie.Zaproponowała przyjaźń i ja się na to ku mojej zgubie zgodziłem.

      No głupi jesteś... ale to już wiesz

      > Bawiła się moim cierpieniem choć ja udawałem twardziela,wiedziała doskonale co się ze mną dzieje.

      Myślę, że nie końca wiedziała (udawałeś...) - ale tak bawiła się za pewnie ponieważ jesteś idealną - wzorcową ofiarą

      >Bez niej nie umiem żyć,a ona mnie zabija.

      HA! :D

      >i tak szuka ze mną kontaktu,po co? Żeby mnie dobić?A ja idiota się zastanawiam ,może chce wrócić?

      Po to bo jesteś w zasięgu? bo pozwalasz? bo lubi mieć kontrolę? bo widocznie nie pasowałeś jej do końca i chciała Cię zmienić czy dać nauczkę? (tak tak.. tutaj święty ale nikt nie jest.... ;)) co rozgrywała nie wiem... ale wiem, że nie byłeś jej obojętny - bez znaczenia jaki cel

      > to jest jak dżuma te BPD,nigdy z nią nie wygrasz,nigdy Cię nie pokocha,nigdy Cię nie będzie szanowała.Potraktuje jak ścierkę,a Ty będziesz w stanie to wybaczyć.

      Z tym się nie walczy... z tym może ewentualnie walczyć / leczyć ktoś zaburzony nikt inny! Jak już powalczy to umie kochać i szanować (nie każdego... jak każdy człowiek...bo jednak TO CZŁOWIEK!) i nie... nie wybacza nikt stabilny traktowania jak "ścierkę" :P

      Wybacz ale nie jest mi Ciebie żal.. nie umiem być tutaj empatyczna i cacana... wsparcie masz ale nie będę pisać gniotów jak inni i utwierdzać Cię w Twojej życiowej głupocie... to hipokryzja

      Weź się ogarnij i olej... tak ot.. a nie babraj się w szambie
      • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 13.08.14, 05:32
        Masz dużo racji w tym co napisałeś (aś),popełniłem dużo głupot.Nie piszę tego by się nad sobą użalać i by inni głaskali mnie po główce.Piszę to po to m.in.aby być może ,jak ktoś to przeczyta,nie był taki głupi i ślepy jak ja.Ale z tym oznaczaniem zdania nie zmienie.Nikt mnie tak nie przerobił jak ta i nigdy wcześniej nikomu nie pozwalałem sobie włazić na łeb,a tej dałem.
        Dlatego też uważam ,że każdy normalny człowiek,średnio wrażliwy,zakładający minimum dobrej woli od drugiej osoby,a jednocześnie zakochany,może być tak samo przerobiony jak ja.Jak poczyta sobie tutaj o mnie i zobaczy jeden z objawów (dosłownie jeden) niech spieprza i tyle.Głupota moja i zaślepienie nie miało granic,dałem się,trudno.Tylko niech inni zobaczą co ich może czekać,bo niestety BPD mimo żę to moje życzenie oznaczani nie są,a dla bezpieczeństwa innych powinni.Pewnie jesteś BPD i chociaż na oczy Cię nie widziałem,to wybacz odradzałbym każdemu wchodzenie z Tobą w relacje jakiekolwiek,gdzyż jak tu widzę na swoim i innych przykładzie nikogo nic dobrego nie czeka z Twojej strony.Powtarzam jestem idiotą kretynem,ale już nigdy nie będę,nie dam się po prostu nikt mnie już tak nie skrzywdzi.Ja sobie dam radę ,wcześniej czy później wrócę do normalności spoko.Ale napiszę jak wół dużymi literami.SPOTKASZ KOGOŚ Z BPD SPIEPRZAJ I NIE OGLĄDAJ SIĘ ZA SIEBIE,A BROŃ BOŻE NIE ZAKOCHUJ SIĘ.Powiem brutalnie,najlepiej kogoś takiego traktować jako kogoś do seksu tylko i wyłącznie wtedy jest jakaś szansa że coś dobrego się z takiej relacji wyniesie.Ale za nic na świecie nie zakochiwać się.Zobaczy Twoją słabość zeżre Cię i wgniecie w ziemie.
        • toxic_chick Re: Po rozstaniu z borderką. 13.08.14, 19:33
          anonimowy_79 napisał:
          > Nikt mnie tak nie przerobił jak ta i nigdy wcześniej nikomu nie pozwalałem sobie włazić na łeb,a tej dałem. Dlatego też uważam ,że każdy normalny człowiek,średnio wrażliwy,zakładający minimum dobrej woli od drugiej osoby,a jednocześnie zakochany,może być tak samo przerobiony jak ja.

          Mam inne zdanie i z własnego doświadczenia wiem, że "że każdy normalny człowiek,średnio wrażliwy,zakładający minimum dobrej woli od drugiej osoby,a jednocześnie zakochany" w przypadku konfrontacji z kimś poważnie zaburzonym zostawia! i nie po po pół czy półtorej roku tylko przeważnie po kilku, jak nie jednej sytuacji, która nie mieści się w kanonach normalności! Piszesz o diagnozie i o braku terapii - jeśli tak faktycznie jest to jestem w stanie wyobrazić sobie ogrom katastrofy i nie uwierzę, że można pokochać i kochać kogoś kto krzywdzi! no chyba, że mylisz pojęcia... ;)

          Coś jest po Twojej stronie i coś musi być nie tak... nie wiem... kompleksy? niskie poczucie wartości? brak wzorców? nie obrażam ale myślę pisząc
          Przykre jest to, że pisałeś i piszesz o seksie.. może Ci się pokopało? i mylisz pojęcia? bo sama nie wiem ;)

          >Jak poczyta sobie tutaj o mnie i zobaczy jeden z objawów (dosłownie jeden) niech spieprza i tyle.

          Bardzo niepoważna wypowiedź - biorąc pod uwagę ile czynników składa się na BPD i ile z owych czynników są częścią innych zaburzeń (poczytaj kiedyś, śmiało np. CHAD np DDA np narcyzm, coś o histronikach, coś o depresji i wiele innych - nie wiem czy wiesz ale BPD jest jedną z trudniej diagnozowanych zaburzeń? i że "jeden objaw" zakrawa o absurd???)

          >Pewnie jesteś BPD i chociaż na oczy Cię nie widziałem,to wybacz odradzałbym każdemu wchodzenie z Tobą w relacje jakiekolwiek,gdzyż jak tu widzę na swoim i innych przykładzie nikogo nic dobrego nie czeka z Twojej strony.

          Znamy się? serio? czy jesteś na tyle ograniczony, że przerzucasz swoje doświadczenie na innych zaburzonych? a ja Ci powiem, że nie znam i nigdy nie poznałam mojego klona - mało tego przeważnie osoby z borderline mnie osobiście wkurwiają i wcale nie uważam ich za grupę z którą się utożsamiam! a mimo to miałam diagnozę kiedyś i totalnie się rozmyła z upływem lat - za kasę wydaną na terapię mogłabym kupić całkiem fajne mieszkanie na Powiślu :P

          Nie tylko wchodzę w relacje ale mi one wychodzą? rozumiesz? więc jak czytam takie brednie od kogoś kto się edukuje na forum to słabo mi...

          ps. za często się obwiniasz i za często nazywasz idiotą, debilem, kretynem żeby wydawać sądy o innych........ zaburzonych ;) nie sądzisz?

          Warto poczytać więcej... bo nie masz świadomości nawet, że Twoja misja "ocalenia" innych jest krzywdząca dla ludzi, którzy mają poważniejsze problemy niż jakieś durne związki! i nikt tutaj z piszących nie jest Twoją laską!

          Osobiście nie wierzę w Twoje dobre intencje tutaj.. uważam, że "pomagasz" sobie wylewając pomyje - pomaga? fajno... ale więcej wyobraźni
      • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 13.08.14, 05:41
        I nie martw się ,mi siebie też nie żal ,jestem na siebie wściekły.Powinienem dawno widzieć że coś jest nie tak ,nie widziałem to mam.Jedynym moim celem jest to by może choć jedna osoba która spodka kogoś takiego,zrobiła tak jak ty mówisz.Kopnęła w dupę i nie oglądała się na nic.Już będzie jakiś pożytek z tego.Ewentualnie niech się parę razy prześpi z nią ,bo sex u mnie był nie ziemski i niech wtedy kopnie w dupę.Ja niestety tak niepotrafię i mam to co mam.
        • toxic_chick Re: Po rozstaniu z borderką. 13.08.14, 19:39
          anonimowy_79 napisał:

          > Ewentualnie niech się parę razy prześpi z nią ,bo sex u mnie był nie ziemski i niech wtedy kopnie w dupę.Ja niestety tak niepotrafię i mam to co mam.

          Masz problem... no masz... piszesz o tym któryś raz a nie sądzę żeby to miało znaczenie w obliczu "Twojej wielkiej miłości"

          do tego.. życzysz źle... jesteś pełny nienawiści i wybacz... ale brzmi to wszystko prostacko do bólu!
      • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 13.08.14, 05:49
        Aha moim zdaniem porostu w związku z kimś z BPD ma szanse tylko cyniczny cham i prostak,traktujący przedmiotowo drugą osobę nastawiony na wykorzystanie,pozbawionym uczuć.Ja taki nie byłem i nie jestem i tak to się skończyło.
          • toxic_chick Re: Po rozstaniu z borderką. 13.08.14, 19:49
            apelina napisał(a):

            > Chłopie co po tym seksie z taką osobą oni traktują swojego partnera przedmiotow o a seks jest zaspakajany w sposób mechaniczny. kompulsywny. Tu nie ma mowy o prawdziwym związku dwojga ludzi.

            Liczba mnoga??? ONI...

            to bzdura co piszesz... przy okazji

            Seks przedmiotowy nie występuje w związkach ;) występuje poza związkami ;) i nie mowa o zdradach... choć bywało różnie w przeszłości :P

            "Zdradzę" tajemnicę: uwaga

            Ponieważ widzimy i wiemy więcej.... umiemy się dostosować :D taki dar

            Ale jeśli zależy nam i na prawdę kochamy? strach się bać! :D
          • 0czerwiec0 Re: Po rozstaniu z borderką. 17.08.14, 15:57
            apelina napisał(a):

            "Chłopie co po tym seksie z taką osobą oni traktują swojego partnera przedmiotowo
            a seks jest zaspakajany w sposób mechaniczny. kompulsywny. Tu nie ma mowy o
            prawdziwym związku dwojga ludzi."

            apelina czy możesz coś więcej napisać na ten temat? dlaczego mechaniczny? kompulsywny?
            dlaczego nie ma mowy o prawdziwym związku?
            • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 18.08.14, 12:49
              Nikt nie zakłada,jak kogoś poznaje,złej woli.Żebym wiedział co ma za przypadłość,to może bym się jakoś nastawił.Niestety dowiedziałem się po.Zdiagnozowana,nie chce się leczyć.Niestety nie dowiedziałem się tego od niej,nie wiem też co ją skłoniło do pójścia do specjalisty,a coś musiało przecierz.Na początku jest świetnie,prawdopodobnie jak nigdy dotąd (piszę na własnym przykładzie),z czasem pojawiają się wyskoki,dziwne zachowania,kłamstewka.Ale ja już byłem gotowy,tęskniłem za tym początkiem,wszystko brałem na klatę.Dużo racji ma Toxic_Chick (pozdrawiam),pewnie pewna siebie osoba,zrównoważona emocjonalnie,zauważyła by prędzej że coś tu nie gra nie pasuje.Być może i ja mam jakieś z tym problemy.Wcześniej jednak nie dawałem sobie wleźć na łeb,a tu dałem.Odciąłem się żyje normalnie,nie mniej nie ma dnia bym o niej nie myślał.Potrafię jednak spojrzeć teraz chłodnym okiem.Cały ten czas jak z nią byłem otaczała aura dziwności ,czegoś niespotykanego,Nie filozofuję ,ale nie wiem jak to opisać inaczej.BPD da Ci coś czego wcześniej nie doświadczyłeś,ja nie wiem na czym to polega,tak było u mnie.Chyba te osoby mają jakąś nieprawdopodobną moc uzależniania od siebie.Myślicie że nie korci mnie ,aby się skontaktować,pewnie że tak.Ale dla własnego dobra nie mogę.Pozdrawiam Cię Toxic_Chick i inne borderki.Jesteście niesamowite,szkoda tylko że do czasu.A mi jest coraz lepiej.
      • zalosny.jestes Każdy kiedyś debiutuje... 22.08.14, 12:51
        toxic_chick napisała:


        > "Wydawało" nie równa się fakt... silny, stąpający po ziemi facet nie pozwoli si
        > ę krzywdzić, sobą manipulować i nigdy ale to nigdy nie tkwi w związku który jes
        > t problematyczny! no nie! odchodzi jak widzi beznadziejność sytuacji i może da
        > jedną, dwie góra trzy szanse po czym skutecznie się odetnie (da się!) i nie poz
        > woli sobie wejść na głowę. Jeśli wytrwałeś półtorej roku i jesteś wrakiem to wy
        > bacz... ale raz to nie powinno tyle trwać, dwa sam jesteś odpowiedzialny za to.
        > .. czy współodpowiedzialny nazwij jak chcesz! i nie ma co się wyręczać kimś zab
        > urzonym - Twoja wina.. w dużej mierze Twoja ponieważ dałeś przyzwolenie na trak
        > towanie się jak śmieć ;) i tym samym nie potrafiłeś kopnąć w dupę, odejść, olać
        > - proste? owszem jeśli się chce!

        Proste? Dla kogoś kto ma szczepionkę. Tam działa mechanizm małych kroków. Sprowokowała dym? To za dwa dni miał taki seks, że nie wiedział jak się nazywa a obiad miał podany na szpilkach w pończochach ze szwem. To jest istny cyrk dla kogoś, kto nie jest uodporniony :D
    • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 20.08.14, 12:33
      Dowiedziałem się wczoraj,od wspólnego znajomego,że była pani obrabia mi dupę.Podobno jestem dla niej tchórzem,psychpatą,dręczyłem ją jeszcze Bóg wie co,za to z tym nowym kolegą jest przeszczęśliwa.Cholera ona potrafi być przekonująca i jeszcze ktoś jest gotów uwierzyć.To już nie jest zabawne,to jest żałosne.Po co sobię mną głowe zawraca,skoro ma takiego super kolesia (znam go zresztą),ja o niej nic nikomu nie mówię,tylko tu na forum.To chore.
      • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 20.08.14, 12:57
        bo to jest bardzo poważny problem
        jesli to bpd to, że tak powiem chroniczny
        jeśli lżejsze zaburzenie to masz szansę na luz po jakimś czasie

        nic nie jest tak łatwe jak Ci się przed chwilą wydało, w przypadku bpd to stale nieaktualne :( i nie ma w tym nic fascynującego z czasem to jest tylko baaaaaardzo ponura historia i jątrzące się blizny
          • odnowa80 Re: Po rozstaniu z borderką. 20.08.14, 21:12
            Problem jest...typowy. Mój też tak robił i pewnie robi nadal. Ale akurat mam ten komfort że nikt ze wspólnych dobrych znajomych nie uwierzył, bo po prostu go znają.
            Jeśli opowiada o mnie złe rzeczy nowopoznanym ludziom to mnie to raczej nie obchodzi.
            Jeśli wejdą z nim w głębszą relację to sami zweryfikują. Tak jak ja zweryfikowałam te wszystkie historie które mi opowiadał o swoich okropnych byłych dziewczynach, kolegach itd.
            Zalecam spokój a jak ktoś Cię zapyta co i jak i czy prawda po prostu powiedz jak jest.
            • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 21.08.14, 10:55
              Dzięki,tak zrobię.Na szczęście znajomi wiedzą jaki jestem.Tak poza tym,coraz częściej zdaje sobie sprawę że ja jej prawie nie znałem.To znaczy mało wiem o jej przeszłości,dlaczego jej relacje nie przetrwały.Wiem jedno jak była nastolatką zmuszona była usunąć ciążę,przeżyła strasznie porzucenie (tyle mi sama mówiła).Wiem też że kompulsywnie potem przez długie lata się objadała.Taka czarna dziura kiedy miedzy 20,a 30 rokiem życia.Wiem też że miała problem z alkoholem ,przechodziła jakąś terapie.Ja u niej problemu nadmiernego picia nie zauważyłem.Tak więc szczęśliwa nie była.
              • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 21.08.14, 11:54
                a gdybyś napisał co w niej ceniłeś,
                czego za nic byś nie chciał zmienić

                na czym zbudowałeś Wasz związek

                wiem, ze może to zaszkodzić doraźnej akcji 'odchodzę - zamykam' - sam oceń gdzie jesteś co możesz, co myślisz, co już wiesz


                • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 21.08.14, 14:35
                  Co w niej ceniłem?Mimo tego co przedtem napisałem,wydawała mi się bardzo otwarta i szczera.Mogliśmy rozmawiać godzinami na różne tematy,interesowała się moją pasją,mówiła że mnie podziwia za to.Mówiła mi (tak tak wiem moje ego),że nigdy nikogo takiego nie poznała itp...Kontakt był codzienny,wydawało mi się że nie nudzimy się ze sobą.Mam napisać co było na plus więc o odchyłach,wówczas nieistotnych jak mi się wydawało,nie piszę.Byłem ją oczarowany,taka była nietypowa,jakby nie z tych czasów troszkę.Właściwie to teraz widzę że chyba wogóle się nie pytała,o moje odczucia,czego od niej chce.Za to ja zawsze wiedziałem czego ona chce ode mnie.O sexie nie mówię.Mimo jej odchyłów (nie wariackich,nie biła,nie wszczynała awantur wobec mnie) i mimo że coraz częściej z biegiem czasu nie bardzo wiedziałem co się spodziewać,to nie wyobrażałem sobie życia bez niej.Jedyne co mnie zastanawiało,to to że dla mnie potrafi być boska czarująca,to strasznie źle traktowała ludzi wokół siebie,nieznajomych.Potrafiła dopiec kasjerce w sklepie,aż jej w pięty poszło.
                  • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 21.08.14, 20:54
                    kiedy chce się poznać człowieka to właśnie trzeba popatrzeć jak tratuj innych

                    taki śmieszny widok na przystankach gdy wsiada para do tramwaju i szarmancki pan zapewnia jej wejście jako pierwszej i znajduje miejsce itd - gdy się patrzy z boku wiadomo jacy są oboje i jak siebie potraktują gdy im przejdzie zauroczenie

                    czasem oboje nie widza, ze wpierniczyli się przed kobietą w ciąży czy dzieciakiem - i wszystko jasne

                    łatwiej jest gdy zna się wcześniej partnera mając wspólne towarzystwo - bywa mniej zaskoczeń;
                    jesli chce się spojrzec otwartymi oczami :)
                  • 0nlyg0dc4njudg3m3 Re: Po rozstaniu z borderką. 22.08.14, 16:49
                    Hej, parę tygodni temu wyprowadziłem się z domu. Teraz dopiero wpadłem na termin BPD i od paru dni czytam to forum. To co się tu dowiaduję jest okropne ale wszystko się potwierdza. Ja mam doświadczenie z tego związku który trwał/trwa trochę ponad 20 lat. Sam nie wiem jak mi się udawało do tej pory. Od początku było bardzo wiele dziwnych dla mnie sytuacji które powtarzały się bardzo często. Trochę mam mętlik w głowie i sam nie wiem co myśleć. Muszę się uspokoić. Teraz jeszcze mam czasami takie chore myślenie że może da się naprawić tę relacje. Ale wiem, że coś co psuło się długo nie da się naprawić szybko. Trochę mnie męczy to że sam nauczyłem się wpadać w skrajne myślenie, choć na ogół myślę że to dobrze że odszedłem to zdaża mi się czuć mieszaninę litości i bezsilności z nadzieją, że jeszcze mogę coś zrobić żeby to uratować. Na szczęście nie dałem sobie do końca wyprać mózgu. Staram się dużo czytać. Mam osobnych znajomych i mam gdzie mieszkać. Wierzę w Boga który zostawia mi nadzieję, że może jeszcze kiedyś nam wszystkim będzie dobrze.
                    • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 22.08.14, 19:15
                      wieloletniego związku nie kończy się w mgnieniu oka czy myśli

                      coś się wydarzyło, może to warte przemyślenia

                      czasem fascynacja nowa osobą zmienia spojrzenie na to co trwało 20 lat

                      czy wtedy należy odejść czy naprawiać? - trzeba pomyśleć

                      znam małżeństwa pozornie fajne, oboje dbali o siebie o dom a kiedy trzasło coś okazało się, ze nie ma powrotu - każde starało się o co innego przez ostanie lata i rozminęli się

                      po 20 latach trzeba umieć się rozstać - inaczej traci się szanse na pozbieranie się

                      nie można dojść do wniosku, że 20 lat idiota z idiotką siedzieli razem

                      można się rozstawać ale wymaga to namysłu, powagi i szacunku dla siebie

                      można o wszystkim porozmawiać jesli tylko szuka się sensu w życiu

                      • 0nlyg0dc4njudg3m3 Re: Po rozstaniu z borderką. 22.08.14, 21:29
                        Ten związek kończył się już długo. Zona nie chce być ze mną, powiedziała mi to i okazywała od dawna. Przez ostatni rok myślałem że może jeszcze coś się zmieni ale było coraz gorzej. Wiem, że szuka miłości na wiele sposobów: imprezy, poznawanie ludzi, zainteresowania New Age. Wyłączyłem się z tego bo to mnie za dużo emocjonalnie kosztowało. To co ja robię się nie liczy. Nawet jakbym bardzo się starał, bo próbowałem wiele razy to okazuje się, że jestem za mało emocjonalny, towarzyski, nie dbam o nią itp. Od kiedy bardziej zacząłem zajmować się trochę sobą zaczęło być coraz gorzej. Ona chyba odbiera to jako mój egoizm albo brak zainteresowania nią. Może wszystko było ostatnio poprostu w zbyt małej skali jak dla osoby BPD. Ale ja muszę mieć czas też na inne rzecz. Jest praca. Są dzieci. Wiem teraz że ma typowe cechy BPD, poza tym dwa inne zaburzenia m.in DDA. Sama mówi że nie ma z niczym problemu. Odseparowuje się i potrafi szlochać albo wpada w szał. Ja te się odłączyłem emocjonalnie od niej jakiś czas temu. Poza domem dla innych jest całkiem nie do poznania. W domu zmienia zachowanie. Mam wrażenie że jest różnymi osobami w zależności od otoczenia. Do tego pojawia się też, moim zdaniem zbyt często, alkochol a ja już od paru lat jestem całkowitym abstynentem. Wcześniej to że piłem to był dla niej problem, chociaż mówiła mi zawsze to twój problem. Dla mnie też był ale ja widziałem to szerzej, jako nasz problem i problem relacji. Tteraz jest chyba nan odwrót. Problemem jest to ze ja nie piję a ona tak. Do tego późne powroty niewiadomo skąd. Nie mówi tłumaczy się że jak tak robię. Owszem dla własnej obrony też nie mówię wiele a czasami wolę się nie odezwać żeby nie było awantury, ale to jeszcze gorzej bo ona też się zamyka. Kopiuje moje zachowania - to jest nie do zniesienia. Kiedyś mi powiedziała że będzie robić to co ja i zachwywać się jak ja. Robi to podśiwadomi ale i świadomie. Dlatego nie ma otwartości, zaufania. Czuję się jakby mnie ktoś chciał poznać i wchłonąć żeby stać się mną. Totalny brak osobowośi i poszanowania granic. Ona jakby nie widzi nic złego w swoich zachowaniach. Nie lubię mówić nic złego na innych i nie robię tego. Poza tym chyba dalej mam bardzo wiele dobrych wspomnień, które mieszają się z tymi złymi. Zwykłych szarych dni nie pamiętam, wydaje się jakby ich nie było Tylko te czarne i białe. Chcę zapamiętać te dobre. Nie lubie się otwierać i to jeszcze na forum, ale to chyba trochę pomaga.

                        Mam na koniec takie pytanie. Czy istnieje gdzieś w realu grupa wsparcia dla osób mających partnera BDP. Wolałbym coś takiego dużo bardzie niż internet. Jakby ktoś wiedział niech pisze.
      • zalosny.jestes Wszystkie te gierki z plotami 22.08.14, 12:56
        są wymierzone w Ciebie i mają na celu jedno. Sprowokowanie do reakcji aby sprawdzić czy nadal wisisz na haku. Jak pani się upewni, że wisisz bo się ugniesz, odezwiesz, dasz jakikolwiek sygnał, że jakaś nitka ciągle została to temat się zaostrzy z tym, że z większą izolacją Ciebie jako "partnera". Pojawią się pikantne zdjęcia, zostaniesz "przypadkowo" wplątany we wspólną imprezę z nią i jej nowym panem - wachlarz możliwości jest niebywały. Moja potrafiła całą noc dzwonić z zastrzeżonego numeru i pytać czy ją ciągle kocham, jednocześnie leżąc z obecnym chłopem w wyrku :D Musisz być zimny i stanowczy. Jak chcesz "dziecku" dowalić to przeparaduj przed nią z jakąś esktra dziewczyną, bądź radosny, flirtuj, puść jej oko ;) Mnie po czymś takim chciała kosę sprzedać na ulicy będąc już mężatką. Dostałeś dobrą szkołę od życia i szczepionkę na przyszłość - tak to traktuj a jej przyszłym dziesiątkom facetów współczuj, bo tylko co dwudziesty wyjdzie z tego silny. Reszta skończy w wódzie.
        Trzym się Brachu!
        • anonimowy_79 Re: Wszystkie te gierki z plotami 23.08.14, 23:14
          Ale ona wydawała się całkiem normalna,miała odchyły,ale nie zauważyłem jakiejś perfidii i wyrachowania.Ja nic nie będę robił.A ona niech robi co chce.Poblokowałem ją wszędzie gdzie się da więc się nie skontaktuje.Jedyną "nitką" są wspólni,zresztą nie najbliźsi znajomi.
          • tadec Re: Wszystkie te gierki z plotami 24.08.14, 20:38
            ...a prawda jest taka,ze w dalszym ciagu - jak wynika z Twojego rozmemłanego fandzolenia - jestes w Nia emocjonalnie zafajdany.Ona nie musi gwizdnac - wystarczy,ze lekko pierdnie i znow bedziesz u Jej stop (mokrych jeszcze po innym facecie)..
            Wybacz brutalnosc - moze ona obudzi w Tobie silnego czlowieka,bo mezczyzne to juz chyba niestety nie.
            • anonimowy_79 Re: Wszystkie te gierki z plotami 25.08.14, 09:56
              Oj dzięki stary,stuprocentowy męższczyzno,podziw i pokłony.Taki silny,taki stanowczy,ojej w kompleksy wpadłem czytając ciebie.Ale racja o niczym innym nie marzę by piardnęła ,a ja przylecę,czekam na to jak to zrobi.Aj Tadziu Ty herosie,twardzielu,taki ze mnie płaczek,przy Tobie to ja baba jestem normalnie.Wyje i płaczę całe ranki,piszę wiersze nawet na jej cześć,wystaje pod jej oknem.Nie to co Ty facet z krwi i kości,podziwiam Cię.Weź mnie sprowadź na ziemie pokaż jak mam robić,ciebie nic nie złamie.Chce być taki jak Ty,niedościgniony wzorze.
              • tadec Re: Wszystkie te gierki z plotami 25.08.14, 13:29
                Hej AN,79..już Cie lubię ;-))) Jestes inteligentny,choc sentymentalny - taki coctail utrudnia funkcjonowanie niekiedy. Nie do konca zrozumiales moją intencję - chodzilo o potrzasniecie Tobą,nawet z przyjacielskim 'trzasnieciem w gebe" : Ej ! Stary,wez sie k...w garsc! Co Ty pier...?". Znasz to - to meska rozmowa.Tu chodzi o CIEBIE,zebys sie samobojczo nie zagryzł samoanalizujac wszystko po raz 1000-czny. to byłby sukces tamtego POTWORA.
                Wspołczuję Ci,naprawde.Sam tez jestem sentymentalny.Sam lize rany po 6-mies. walce - ja z moich sie podniose.Ona juz nie.

            • anonimowy_79 Re: Wszystkie te gierki z plotami 25.08.14, 10:38
              Tadzia,dzięki Ci żeś się tu zjawił,o Tadziu.Rozgryzłeś mnie na wskroś.Dzisiaj kolejną noc przepłakałem,poprzednie też nie były lepsze.Wiesz kiedyś moja ukochana podarowała mi misia (jest śliczny) i w niego się wtulam i płaczę.Napisałem do niej list miłosny,nie mam śmiałości jej wysłać,jeju jaki ja nieszczęśliwy.Niedawno stałem pod jej drzwiami i nasłuchiwałem piardnięcia mej Bogini.Wiesz jaki to piękny dźwięk taki "prrrrr..."?Jeju żeby tylko zechciała do mnie wrócić.O Tadzia Ty Herosie zjawiłeś się tu i dzięki Ci Panie,że taki facet zechce wogóle spojrzeć na moje wypociny i zechce na nie odpisać.Szczęście nie do opisania.A jaki skromny do tego.Przecierz to niemożliwe żeby jakakolwiek kobieta od niego odeszła,Tadzia przyznaj się to nieprawda.Głowę daje że to ona teraz płacze i mówi "Tadzia ran Twoich niegodnam całować".Zechcij więc ,o Tadziu,podarować mi choć procencik Twej męskości,mnie nieszczęśnikowi.Zjadłem opakowanie relanium (znów skądś wiedziałeś) a ból wciąż rozrywa me serce.O Tadziu biję pokłony przed Tobą,Herosie.Będę czekał aż coś napiszesz,nie wiem tylko czy jestem godny to czytać.O Tadzia...
              • tadec Re: Wszystkie te gierki z plotami 25.08.14, 13:43
                AN,79 - wiem,ze jestes na mnie zły.bo sam doskonale wiesz,ze jest z Tobą tak jak napisałem.I ani Cie za to nie krytykuje,ani zbytnio nie ganie.Wscieka mnie tylko to,ze POTWOR dalej wygrywa korzystajac jakby z ciosu "wibrujacej reki". Dosc czesto bywa on smiertelny - chodzi tu oczywiscie o smierc emocji.
                Nie mam sam recepty na pewien rodzaj uczucia - nieprzemijajacego,niewytlumaczalnego,nieracjonalnego.Nie da go się zabic,usunac - mozna go jedynie przytłumic,zastapić,stępić innym.I tego Co zycze.
                Moj BORDER uprawiałem "obok" - wróciłem wiec ,choc nie bez traumy,jedynie do błogosławionej normalnosci.
    • ofiara14 Re: Po rozstaniu z borderką. 25.08.14, 10:10
      Anonimowy_79
      Doskonale rozumiem co czujesz. Mnie borderka rzuciła po roku znajomości. Pewnej pięknej soboty, przez telefon. Dowiedziałem się wtedy, że nic nie wnoszę do związku, że nie wyobraża sobie dalszego utrzymywania ze mną kontaktu. Owszem, potrzebowała mnie wcześniej, ale teraz już nie. To było jak zderzenie z samochodem.
      Zakochałem się w niej można powiedzieć od pierwszego wejrzenia. Poznałem ją w jej gorszym okresie. Źle się czuła, miała myśli samobójcze, ataki paniki. Ale przez to przeszła, i gdy poczuła się lepiej, dużo lepiej - powiedziała, że to koniec, i trzasnęła słuchawką.
      To było prawie dwa miesiące temu. Myślałem o psychologu, nie wyobrażałem sobie życia bez niej. Czasem myślałem o śmierci, zagłuszałem to alkoholem. Ale czas robi swoje. Spotkałem ją miesiąc po rozstaniu. Nie wracałem do naszej rozmowy telefoniczej ( chociaż to ona cały czas mówiła ), byłem uprzejmy, spokojny i szybko, po paru zdaniach, się oddaliłem. Od tej pory nie mamy ze sobą żadnego kontaktu.
      Owszem, myślę czasem o niej; o tym, co było. Tak szybko nie można zapomnieć. Czasem jest mi smutno, ale życie toczy się nadal. Nie mam do niej pretensji. Jest chora, a ja wiedziałem o chorobie. Myślę, że z każdym dniem będzie lepiej. Zająłem się pracą. Na razie nie szukam nikogo.
      • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 25.08.14, 11:26
        myślę, że warto pamiętać
        takie nagłe zwroty akcji, takie porzucenia, rozstania, jak kto chce niech nazywa,
        są emocjonalnie porównywalne ze (nagłą) śmiercią partnera

        dodatkowo każdy zdaje sobie sprawę, że po śmierci opłakuje się wspaniałą osobę - straszne wiadomo ale emocjonalnie jednoznaczne
        co zrobić z żalem i bólem rozpacza po odpale zaburzonej osoby? - no tu zaczyna się problem! opłakiwać sprawcę...

        i jeśli ktoś Wam mówi odwrócić się na pięcie i mieć w d@pie to te rady wywalcie po pierwsze do kosza - czemu? - a z prostej przyczyny; macie jedne problem z przeżyciem traumy i to normalne; jeśli posłuchacie rady to zamienicie się w nietyle w głaz co zaburzycie sami siebie i upodobnicie się przejętymi schematami do fatalnych zachowań osoby porzucającej; staniecie się osobą zaburzoną

        swój smutek i pustkę, i żal trzeba rozpoznać, zrozumieć dać mu jakoś wybrzmieć i równocześnie zrobić wszystko by wyjść z tego z jak najmniejszymi bliznami i życiowa mądrością
        www.youtube.com/watch?v=sp2wajDAFPI
        czytaliście o bohaterze po Afg.? przeżył piekło wrócił twardy dzielny - jak kamień i co? ano taki był na wierzchu hardy, że środek strzelił i po nim

        nasze nieszczęścia bywają dla nas końcem świata i tak trzeba podejść do siebie i wyjść z tego jak najrozsądniej a nie zgrywać twardziela - bo bokiem wyjdzie albo co gorsza wychodzi do końca życia

        * * * *
        Żeby było jasne - takie emocje border przeżywa co chwilę stąd dramat tego zaburzenia - cierpienie duszy jest nie do zniesienia; Czasem gdy ktoś chce zrozumieć używam takiego określenia: border gdy zobaczy nieżywą biedronkę cierpi tak jakby mu matka umarła - to jest nieludzko rozwalające i takie emocje są wciąż; życie jest 'za bardzo'
        dobre terapie uczą jak z tym żyć
    • marekgazek Re: Po rozstaniu z borderką. 26.08.14, 08:19
      Też Ciebie witam. Napiszę Tobie coś tylko się nie obraź. Szczerość jest ważna więc jej Tobie trochę dam. Oczywiście to moja subiektywna opińka. Żyję z kimś o kim myślałem że jest borderem. Zasugerował mi ktoś i to był błędzik. Pamiętaj że bordery to tylko 2-3 procent ludzi więc u Ciebie też nie musi być border ale co innego. Moja ma co innego ale bliziuteńko bordera. Nie umiałeś z nią żyć i tyle. To w dużej części Twoja wina. Nie jesteś silnym facetem. Jesteś pospolity. Jej się wydawało na początku że jesteś wyjątkowy i dlatego z Tobą się związała. Okazałeś się facecikiem który chce dobrego seksu nie dając w zamian nic tylko to co wszyscy. Mamonkę, mieszkanko i wykonywanie rozkazów. Podejrzewam, że seks był dobry ale dla Ciebie. Soreczka za wulgarne określenie. Po prostu ją rżnąłeś. Naoglądałeś się pornosków w neciku, marzyłeś to kiedyś dostać i dostałeś. Gówienko jej pewnie w łóżku dałeś. Byłeś egoistą. Nie wziąłeś pod uwagę możliwości, że ona takim seksem rozładowuje napięcie a chce czego innego. Szuka bliskości i wyjątkowości której nigdy jej nikt nie dał. Na ostro też lubi ale musisz wyczuć kiedy chce się rozładować a kiedy chce wielkiego ciepła i dania siebie. Ciebie powinno się też oznaczyć. Dać napisik: zwykły, przeciętny facet. Borderki uciekajcie bo znów spotka was zawód. Rusz trochę główeczką i pomyśl. Ona ci dała na początku wyjątkowość chciała tego samego. Nie dałeś, ni umiałeś i nie chciałeś umieć. Tak ci było dobrze. Dzwoniła do Ciebie bo Twój następca też był pospolity. Gdyby nie był. Ciągle by się nim fascynowała, coś by się działo to by do ciebie nie zadzwoniła. Te telefony to jej nadzieja że może zrozumiesz o co jej chodzi. Nie nauczysz się tego jeśli tego nie masz. Udawanie nic nie da. Nie potraktowała cie jak smiecia. Sam się tak potraktowałeś. Jak można nazwać kogoś kto chce tylko brać a daje to co on uważa że powinno się dać nie wsłuchując się w potrzeby drugiej strony. Borderka lub inaczej zaburzona jest wyjątkowa, perfekcjonistka i oczekuje tego samego. Więc szuka. Przeżywa zawody to musi być dramacik. Nie potrafisz wyczuć kiedy masz być oparciem, kiedy macho, kiedy misiaczkiem, kiedy obrońcą, kiedy wychowującym? Spadaj od takiej. Dajesz sobie łamać granice nie umiejąc w odpowiedni sposób wyznaczyć ich jej i przypilnować aby nie przekroczyła pomimo rozbudowanych technik na manipulacyjkę ( u ciebie starczył seks) to wbijaj do poczciwiny jakiejś która gotuje, sprząta i może da się kiedyś namówić na to co ona ci dała od razu. Ona się poświęciła, dała całą, miała nadzieje na to samo a ty ją zawiodłeś. To nie zaraza, nie przekleństwo tylko twoja słabość które ona ci pokazała jak na dłoni. Szczerze i dobitnie. Chciała zupełnie czegoś innego. Abyś potrafił sprostać jej oczekiwaniom ale nie że robisz co ona chce. Tylko inaczej. Rzebyś jej pokazał że nie ma idealików ale są faceci co potrafią to zaprezentować i nauczyć ją tego. Tak jesteś cioteczką. Trafiałeś na poczciwiny więc nie dawałeś sobie włazić na głowę. Myslałeś że jesteś strongmenik. Że będzie kolejną którą pokonałeś a tu jak mówili w pewnym programiku zong. Weź nauczkę na przyszłość i uciekaj bo i tak nie dasz rady. Pozdrowionka Marek
      • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 26.08.14, 10:15
        :) :) :)
        gówieneczko prawdeczka mareczku

        sorry ale tak mnie korciło, że napisałam
        wybaczysz :)

        poleciałeś w jakiś kanał - w kanaliczek :)

        wyłaź i gadaj po ludzku

        moja myśl jest taka:

        nie mamy pojęcia czy ten kto tu pisze poległ w sytuacji, w której normalny człowiek pada, wpada i traci grunt pod nogami

        popatrz tak - gdy umiera komuś dziecko na raka, szalej szukają c za co tak go życie karze i koniec rozumu - oby na chwilę

        nie ma silnych na psychiczny terror

        border siebie sam też przecież ubija non stop i to jak perfekcyjnie, profesjonalnie, nieodwracalnie ...

        ludzie popełniają błąd - nie słuchają Zimbardo!!! - bardzo łatwo manipulować i to prawie każdym

        a kiedy sie trafi na mistrza to

        a to np wpada do sekty i w zbiorowym szaleństwie chlasta się na śmierć albo pozwala gwałcić swoje własne dzieci ( ach to dość powszechne prawda? - niewinni pedofile )

        No to podsumuję - nie uważam, że każdy kto wpadł jest ciapą i dodam, że w związku z borderem nie ma szans na uniknięcie katastrof wręcz nawet geniusz w tej branży wie, ze katastrofy są definicji obowiązkowe - jak się toczą to ciekawe i warto się łapać za głowę czasem

        i drugie - o tym Ci dawno dawno na forum trułam - jaki tam maczo jaki tam twardziel - daj spokój; nie zastąpisz odpowiedzialności, opanowania, zdolności przywracania satabilności układowi, nie da się ukryć za 'rachu ciachu miszcz karate' - tak zardność życiowa, skutecznosć, rozwój - TAK
        ale uliczne zawadiactwo ??? bywa przydatne, poszukiwane ale bywa i totalnie zniechęcające

        dziś twardy facet to często fizyczna pozorna mimoza ale potrafiąca zapewnić komfort emocjonalny, intelektualny, mediator ... ach rozmarzyłam się - chyba przesadnie :P

        marku, a temat w czym border zabójczo silny/groźny zostaw biednym staranowanym przez ** ** ** ** ** ** borderów - ciekawe jakie określenia Wam ** podpowiedzą - rzecz może w tym by zestawiać zalety i zagrożenia, delikatność i bezwzględność, cele i skutki ...

        ten kto nie widział bordera, który w oka mgnieniu zaczyna snuć nową bajkę - bo nie da się tego inaczej w pierwszej chwili odebrać - potem da się to rozkminić ale mówienie do ściany to pryszcz

        może to razi ale powiem tak mówisz do rozumnego miłego człowieka i nagle masz przed sobą brutalną, oschłą, cyniczną, olewającą cię postać - elegancki oprawca i zero pamięci wspólnych emocji ... potem jest jeszcze gorzej, bo okazuje sie, ze to co było staje na głowie; dowiadujesz się że 'na zawsze' jestes na czyjejś liscie i masz 'spierdalać' ale smyczy nie rozciągaj ...

        to schemat i odlot - czasem jest zupełnie inaczej
        ale nagła zmiana zdania na twój temat jest wystarczającym powodem by wytrzeszcz partnerowi został i był oniemiały i oszalały, by przestał mieć pewność w kontaktach z ludźmi ...

        nie ważne co cię łączyło z borderem od pewnego momnetu JESTEŚ ZBĘDNY - jak u dziecka tocha i nie tocha posrodku ni ma nic - ani rozumie, ani szanuje e tam - nie kocha to 'spierdalaj" - przepraszam za wulgaryzm ale on jest z repertuaru - chwałabogu czasem nie wygłaszany ale w głowie często tak się spuszcza wodę po ludziach i jest się SOLO pośród nic nie wartych ludzi

        w tym dramat borderów
        w tym nie możność uniknięcia ran przez partnerów, rodziny, bliskich i terapeutów - boli jak nie z ciosów to ze świadomości dramatu

        chyba mówiłam, że nie ma mądrych na to, są terapeuci i szansa nie dewaluowania świata - samotność boli i jak już się poskacze po klacie 'spierdalającego' to boli i nurkuje się i ...

        czasem się leczy ale czasem za późno na serio













        • ofiara14 Re: Po rozstaniu z borderką. 26.08.14, 10:47
          brz_a_sk
          Masz rację. Kochasz kogoś całym sercem, robisz wszystko, aby go zadowolić, zapominasz o sobie. Cały czas myślisz o nim, dla niego zrobiłbyś wszystko. Wręcz oddajesz mu serce na dłoni.
          I co? Nagle jesteś dla niego nikim. Kimś, kogo on nienawidzi. Kogo już nie potrzebuje. Czujesz się jak zabawka porzucona przez rozkapryszone dziecko.
          Szok jest ogromny, bo zdajesz sobie sprawę, że to co robiłeś dla niego, nic dla niego nie znaczy. Masz się oddalić, i to najszybciej, jak potrafisz.
          Przestajesz rozumieć świat, życie. Nie masz na nic siły i ochoty. Nie jesz, nie śpisz. I myślisz, co zrobiłeś nie tak.
          Czy border ma czasem wyrzuty sumienia? Czy żałuje, że kogoś tak potraktował?
          • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 26.08.14, 11:53
            ofiara14 napisał(a):

            > brz_a_sk
            > Masz rację. Kochasz kogoś całym sercem, robisz wszystko, aby go zadowolić, zapo
            > minasz o sobie. Cały czas myślisz o nim, dla niego zrobiłbyś wszystko. Wręcz od
            > dajesz mu serce na dłoni.

            spoko wtedy gdy jesteś w parze nie myślisz, że kochasz za bardzo, czasem kochasz źle to fakt ale czy za bardzo - można podyskutować :) czy masz coś z emocjami poturbowane od dawna, bywa ale któż nie ma :) :) :) - jest coś do korekty oky
            ale to nie powód by kogokolwiek wyssać i zdeptać i wywalić, bo się sobie udowodniło, że to wrak - chyba, ze ktoś uważa sie za czyściciela i daje sobie prawo egzaminowania wszystkich
            border uszkadza nie ma dyskusji - powinien się zachowywać świadomie - czy może, czy chce - pytanie takie jak przy umiejętności życia z AIDS - no to chyba uprawnione porównanie - jesteś śmiercionośny, kancerogenny naucz się żyć tak by nie szkodzić



            > I co? Nagle jesteś dla niego nikim. Kimś, kogo on nienawidzi. Kogo już nie potr
            > zebuje. Czujesz się jak zabawka porzucona przez rozkapryszone dziecko.
            > Szok jest ogromny, bo zdajesz sobie sprawę, że to co robiłeś dla niego, nic dla
            > niego nie znaczy. Masz się oddalić, i to najszybciej, jak potrafisz.
            > Przestajesz rozumieć świat, życie. Nie masz na nic siły i ochoty. Nie jesz, nie
            > śpisz. I myślisz, co zrobiłeś nie tak.


            a musisz myśleć JAK SIĘ POZBIERAC jak odzyskać blask, jak przekuć porażkę w doświadczenie - DOBRE i jak szukać partnera do współodczuwania, a nie do obdarowywania

            niestety border jest partnerem idealnym do czasu - gdy kończy się jedna gra zaczyna się inna -
            życia chyba border szuka i nie może znaleźć



            > Czy border ma czasem wyrzuty sumienia? Czy żałuje, że kogoś tak potraktował?

            tak, często, bardzo i zupełnie nie w tym momencie kiedy by się tego oczekiwało; skupia się na tym gdy zamyka się w sobie, gdy rzuca bo ma wyprzedzić partnera;
            trzeba poczytać co znaczy strach przed porzuceniem - to border wie na 100% za drugim trzecim razem wie, chyba, ze jest szalonym narcyzem i szaleje w euforii zdobywcy, łamacza serc

            bywa, że nie zdaje sobie sprawy co robi rodzinie, współpracownikom ... przecież perfekcyjnie znaczy lepiej niż inni, najlepiej - do czasu sobie nie zdaje, albo od czasu do czasu sobie nie zdaje sprawy

            czasem border ma podstarzały wiek i pretensje do całej rodziny, do wszytskich znajomych i wszytskich terapeutów choć to on zajeździł pół świata - winnych czy nie winnych nic a nic

            border często cierpi potwornie i jesli ktokolwiek na świecie może te udręki zmniejszyć to po pierwsze border

            border uważa, że mądre dojrzałe osoby nie wkręcą się w jego problem - poniekąd tak , czasem border ma rację, że szkoda czasu

            podziwiam cierpliwość terapeutów, którzy spłukują z siebie pomyje wylane po fochu klienta - mało, ze przerywa terapię w kolejnym gabinecie, bo NIE - to skarży się na terapeutę z takim zapałem, że trudno uwierzyć, ze to fiksumdyrdum niestety - beztroska, wandalizm

            jesli ktoś twierdzi, ze border nie może nic zrobić by nie krzywdzić powiem tak dobrze wie gdzie nie ma mowy by krzywdził bo go wyleją więc szuka ofiar bezpiecznych

            siebie krzywdzi najbardziej ale to nie daje prawa do krzywdzenia nikogo


      • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 27.08.14, 08:51
        Wiesz Marek nigdy nie udawałem strongmena.Dzięki Ci za ten wpis,chociaż się z nim nie zgadzam w 100%.Ale i tak w końcu wyygrałem bo udało mi się zakończyć tą znajomość i być konsekwenty.I niech sobie piszą co chcą ,że wystarczyło by by piardnęła a ja bym wrócił,nigdy nie wrócę i się nie odezwę,wogóle nie mam zamiaru zawracać sobie dupy.A z tą moja przeciętnością to pewnie tak jest.Nigdy nie uważałem siebie za kozaka,co to to nie.Dostałem po dupie i mam świadomość że sam na to pozwoliłem,ale wiem że to ostatni raz.Ciekawe co miałem robić by była zadowolona? Napierd...ć ją? Nie wiedziałem że ma zaburzenie ,raczej uważałem ją za dziwną,ale przez to wyjątkową.Nie wiedziałem że ma BPD,jej siostra mi powiedziała że ma to zdiagnozowane,wcześniej nie miałem pojęcia że coś takiego jest.Też się zastanawiam czy to ma ,bo nie pokrywa się to w 100% z tym co tu piszecie.Ja ją uważałęm za normalną ,bo świata nie widziałem,teraz dopiero widzę różne rzeczy.I masz rację nie dam jej rady i wcale nie mam zamiaru.Wogóle nie chce myśleć,odciąłem się i już.Nie odpowiadam na nic.Wczoraj dostałem maila od niej i to co mi w nim napisała świadczy o tym że trzeba się trzymać z daleka.
        • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 27.08.14, 09:46
          tylko borderzy twierdzą, że świat powinien doskonale rozumieć tę szczególną dolegliwość

          :) nie nie i jeszcze raz nie i oby nigdy nie musieli zgłębiać problemu

          trudno uczyć młodych ludzi jak wyczuwać niebezpieczeństwa zaburzeń - przeróżnych - jakoś trzeba, bo wpaść łatwo i mniejsza czy to idiota, czy chory, czy zaburzony wszystkie informacje o tabletkach gwałtu, o gwałtach zbiorowych w ramach zabawy, o zasypywaniu smsami, o prześladowaniu rówieśnika, o wszystkich maniakalnych, podstępnych, ćpaniach, chlaniach i uwodzeniu dla jaj ... jakiś sygnał o istnieniu problemów dorosłego życia trzeba mieć;
          jednych należy się bać i wystrzegać inne należy spróbować rozumieć i móc nie używać słowa wariat; bardzo trudno być mądrym za w czasu i nie żyć w panice;
          złot środek pożądany :) :) :)
        • marekgazek Re: Po rozstaniu z borderką. 27.08.14, 11:06
          anonimowy_79 napisał:

          > Wiesz Marek nigdy nie udawałem strongmena.Dzięki Ci za ten wpis,chociaż się z n
          > im nie zgadzam w 100%.Ale i tak w końcu wyygrałem bo udało mi się zakończyć tą
          > znajomość i być konsekwenty.I niech sobie piszą co chcą ,że wystarczyło by by p
          > iardnęła a ja bym wrócił,nigdy nie wrócę i się nie odezwę,wogóle nie mam zamiar
          > u zawracać sobie dupy.A z tą moja przeciętnością to pewnie tak jest.Nigdy nie u
          > ważałem siebie za kozaka,co to to nie.Dostałem po dupie i mam świadomość że sam
          > na to pozwoliłem,ale wiem że to ostatni raz.Ciekawe co miałem robić by była z
          > adowolona? Napierd...ć ją? Nie wiedziałem że ma zaburzenie ,raczej uważałem ją
          > za dziwną,ale przez to wyjątkową.Nie wiedziałem że ma BPD,jej siostra mi powied
          > ziała że ma to zdiagnozowane,wcześniej nie miałem pojęcia że coś takiego jest.T
          > eż się zastanawiam czy to ma ,bo nie pokrywa się to w 100% z tym co tu piszecie
          > .Ja ją uważałęm za normalną ,bo świata nie widziałem,teraz dopiero widzę różne
          > rzeczy.I masz rację nie dam jej rady i wcale nie mam zamiaru.Wogóle nie chce my
          > śleć,odciąłem się i już.Nie odpowiadam na nic.Wczoraj dostałem maila od niej i
          > to co mi w nim napisała świadczy o tym że trzeba się trzymać z daleka.

          Widzisz anonimowy. Mój wpis był też trochę prowokacyjką (brzask wiesz że tak lubię). Chciałem ciebie zmusić do refleksyjki. Zaburzony człowiek nie ma ochoty z założenia czegoś popsuć. Szuka swojego szczęścia ale ma autodestrukcję wpisaną w życie. Przecież ona na początku była taka że sie szaleńczo zakochałeś. Na sto procencików nie weszła z tobą w związek z planem typu - tego teraz dobiję. Ona nie umie inaczej a chce. To dramacik. Nie chodzi o to żebyś "dawał jej radę". Chodzi o to, że ona potrzebuje kogoś przed którym się otworzy. Czytałem inne fora gdzie borderki wypisują. Jedne się tym podniecają że tak żyją robiąc moim zdańkiem dobrą minę do złej gry inne piszę że w końcu znalazły męża i się wyciszyły. To musi być odpowiedni facet. Podstawką jest - mądry emocjonalnie. Nie egoista ale znający swóją wartość i nie dający sobie jej zbić. Nie że bronię tą Twoją borderkę ale czy nie było tak, że traktowałeś związek jako forma wymianki? Ja spełniam jej zachcianki, znoszę fochy i za to chcę dostać super seks lub co innego? Dawałeś się gnoić z nadzieją, że w końcu dostaniesz bo kiedyś dostawałeś za nic. Za to tylko że byłeś. teraz jesteś zły, chcesz urwać kontakt , będzie to trudne. Nie tak łatwo wyrwać się od borderki. Chociaż nie wiadomo czy Twoja nią jest. Na zaburzonego trzeba się otworzyć a i on może się otworzy. Może i nie wiadomo kiedy. Trudno żyć ale sukcesy w tej dziedzinie dają zacieszka jak mało co w życiu. Ty chcesz czegoś inniusiego. Masz prawo więc dobrze zrobiłeś ewakuacyjką. Pozdr marek
        • marekgazek Re: Po rozstaniu z borderką. 27.08.14, 11:16
          anonimowy_79 napisał:

          Ciekawe co miałem robić by była zadowolona? Napierd...ć ją?

          To najgorsze co można zrobić. Napierda.nie to ona już miała w domu za dziecięcia. albo inna przemoc. Albo łączone. Chwilowo pewnie by jej to pomogło ale docelowo wpychasz w większy dramacik. nauczyć się Was. Oczywiście za obopólna chęcią. Do taga trzeba dwojga jak śpiewał zespolik z mojego ukochanego Lublina. Nie godzić sie oczywiście na temacik szef - ruchacz. Chyba że w tej kwestii masz swobodna moralność. Kwestia co kto lubi i co mu odpowiada. To sztuka nauczyć się z jednej strony nie dać sobie wleźć na głowę a z drugiej ją wychamować w odpowiednim momencie. Ale też i nie być tyranem. Nie ma gotowego przepisiku. Każdy jest inny. I to dwoje jednostkowych musi jak chce wyrobić sobie sposoby. Ty wolisz łatwiej i spoczko. Sparzyłeś się. Weź nauczkę brachu i nie wpieprz się znów w coś takiego samego. Z nią już raczej się nie uda. Spieprz.liście oboje. Może nie równo po połowie ale nie ma tak że jedno ma całą winowajkę. Ale niezbadane są wyroki najświetszych ojczulków. :)

          pozdr
      • toxic1812 Re: Po rozstaniu z borderką. 28.09.14, 14:24
        O cholera Marek chyba wszedłeś na wyższy level:) Sądzę tak po Twojej wypowiedzi.
        On ma wiedzieć kiedy być macho a kiedy misiem, kiedy się położyć a kiedy przewrócić też w takim razie powinien wiedzieć..
        Wszystko by uszczęśliwić borda?
        A co jeżeli popełni błąd? Dostanie z automatu kopa w dupę, wiadomo.
        Partner borda jest jak saper - może pomylić się tylko raz. A to i tak będzie o jeden raz za dużo.
        Sprostać oczekiwaniom partnerki BRD??? O czym Ty mówisz... masakra jakaś

        Sorry za skróty myślowe, mam nadzieję że się połapiesz.
        • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 28.09.14, 16:24
          kto nie zaznał borda ni razu ... :)

          są przeciekawi do rozmów i do indywidualnej pracy - jeśli się zmobilizują i narzucą sobie reżim - reszta jest PROBLEMEM, w związkach rozpadają się i wtedy rujnują wszystko, cierpiąc zadają cierpienie; w pracy też nie czują się dobrze ...

          są artystami jeśli sie zabiorą za to i nie wykrakszą - mają dusze ciekawe i wiele talentów; ale związki to ich pięta A.
          ale pewno są wyjątki





      • spaprany Re: Po rozstaniu z borderką. 12.11.14, 22:29
        ahahahahaha, HIT :) Że też takie kwiatki tu się teraz zdarzają, "za moich czasów" tego nie było :D

        Mareczku, a tobie to jak widać już jajeczka urwałko? Niu niu? Dzielny pogromco borderów, silniutki samczyku koguciku?

        Po mojemu miłość nie polega na tym, żeby się nakurwiać z Enigmą jak Rejewski, ale co ja tam wiem. Lubisz szczerość? Proszę: brzmisz jak klasyczniutki, total sprany, zindoktrynowany i zmanipulowany jelonek na rykowisku. Znana retoryka, doskonale ubierasz gówno w pazłotko.

        Jad z ciebie cieknie, jesteś wyjątkowo obleśny w tej szyderczej, amatorskiej bajko-diagnozie. Taki akuratny cieciunio dla wyrachowanej krulewienki. Skąd wiesz, czego chciała i potrzebowała była krulewna anonimowego człenia z anonimowego forum? Myślisz, że jedną kotłowaliście? No to nie jest do końca niemożliwe, chociaż to chyba byłby najbardziej spektakularny zbieg okoliczności, jaki nosi to forum.

        Dbaj o siebie, pamiętaj, nieprzeciętny, niezwykły facecie! Bo jak zatracisz swoją perfekcyjkę i na przykład któregoś dnia źle zdeszyfrujesz, pójdziesz na drzewo jak cała reszta kozaczków :* Zostaniesz sam ze swoim jadem i cynizmem, tyle ci zostanie po detronizacji, mistrzuniu Marku co daje radę.

        A ty, anonimowy, żeby Ci nie przyszło do głowy słuchać takich mistrzów woltyżerki na jednorożcu. Coś się panu Markowi stało z definicją siły, widocznie tak mu "miłość" zwoje wyprostowała. Poczytaj na trzeźwo i ze zrozumieniem, bo to jest doskonała kopalnia schematów myślowych dokumentnie przerobionego przez krulewnę na papę kastrata ;)
    • sprobuj84 Re: Po rozstaniu z borderką. 31.08.14, 19:30
      Witam nie wiem kto namówił Pana na założenie forum..Proponuję wizytę u Dobrego Specjalisty zajmującego się przypadkami Borderlinowców....i nie można wszystkich sprowadzać do jednego wora...Hustawki emocjonalne ma każdy a jeżeli osoba sama ma zaburzenia emocjonalne i nie jest stabilna to pod żadnym pozorem nie stworzy związku z osobą, która ma borderline..Większość osób z borderlinem...inaczej z pogranicza osobowości bo może Pana nie wiem co oznacza Borderline...nie utrzymuje związków ze swoimi byłymi parterami zazwyczaj to te osoby, które rzekomo są stabilne i nie mają bordera szukają kontaktu...Jeszcze raz polecam wizytę u Dobrego Psychoterapeuty od tych przypadków, ale mało jest takich bo niestety przypadki te nie są łatwe...Polecam lektury "Uratuj mnie" Borderline filmy Sekretarka, Sibil, Dziewczyna z tatuażem... Może rozjaśni się bardziej Panu spojrzenie na Borderline...Pozdrawienia od Bordera
      • marekgazek Re: Po rozstaniu z borderką. 31.08.14, 20:33
        sprobuj84 napisał(a):

        > Witam nie wiem kto namówił Pana na założenie forum..Proponuję wizytę u Dobrego
        > Specjalisty zajmującego się przypadkami Borderlinowców....i nie można wszystkic
        > h sprowadzać do jednego wora...Hustawki emocjonalne ma każdy a jeżeli osoba sam
        > a ma zaburzenia emocjonalne i nie jest stabilna to pod żadnym pozorem nie stwor
        > zy związku z osobą, która ma borderline..Większość osób z borderlinem...inaczej
        > z pogranicza osobowości bo może Pana nie wiem co oznacza Borderline...nie utrz
        > ymuje związków ze swoimi byłymi parterami zazwyczaj to te osoby, które rzekomo
        > są stabilne i nie mają bordera szukają kontaktu...Jeszcze raz polecam wizytę u
        > Dobrego Psychoterapeuty od tych przypadków, ale mało jest takich bo niestety pr
        > zypadki te nie są łatwe...Polecam lektury "Uratuj mnie" Borderline filmy Sekret
        > arka, Sibil, Dziewczyna z tatuażem... Może rozjaśni się bardziej Panu spojrzeni
        > e na Borderline...Pozdrawienia od Bordera

        Witam. Wiem, że nie do mnie ale czy czasem nie potrzeba złotego środka. Po co uprawiać pałowaneczko. Czy stabilny czy niestabilny ma zakładać związek z borderem zawsze jest ryzyko rozbicia a nawet tataleńkiej kraksy dla kogoś z tych dwójki albo dla obojga. Dużo się podpisuje pod borderline. Ja sam zrobiłem błąd określając partnerkę jako bordera. Okazało się co innego. Wiele to może być. ChAD, border, neurotyzm, Zaburzenia obsesyjno - kompulsywne, nerwica, schizofrenia. Może to też być choleryczka jakaś, zauważyła takie postawy w domu bo ojciec był pantofelkiem. Może być nimfomanką - warto o tym też poczytać. Od cholereczki. Objawy pozornie wszystkie podobniutkie. Jedna jest prawda. Na ile sobie pozwolisz na tyle masz. Dasz sobie wejść na głowę to masz. Od razu do Brzask nie myślę o wojnach. Zresztą Ty wiesz. Jeśli nie ustalisz co to jest za choróbsko czy zaburzonko to nie masz co mówić z kim żyjesz i szukać rady na forum bo nie wiesz do czego ta rada. Załóżmy że nie ma bordera tylko np chad. I ma jakąś jazdeczkę. ChAD się leczy i są tabsy. Teraz pytaneczko. Chceszbyć z nią czy tylko się tu wypłakujesz. Nie chcesz to odchodzisz. Chcesz to wysyłasz ją do psychiatry. Jednego czy drugiego żeby było potwierdzonko. Nie chce iść to odchodzisz i tyle. Ty podałeś pomocną dłoń ona odrzuciła więc nic na siłeczkę. Jeśli sie zdecydowałeś być z nią. To musisz też wiedzieć na co się zdecydowałeś. Poczytać i podjąć decyzję. Inaczej jak jej powiesz, ze będziesz z nią a przy pierwszej lepszej akcyjce powiesz nareczunia. Wtedy kiedy zobaczysz , że chodzi do lekarza, je pigułeczki, stara się no ale różnie bywa. Nie zawsze się udaje. Jeśli nie przekracza wyznaczonych granic w kwestyjkach kluczowych a kopniesz w rzyć. Wtedy skrzywdzisz na maksa.

        Przecież to na początku już widać, że coś jest nie tak. Ja się zorientowałem po 3 tygodniach. Ale wszedłem w to. Widocznie lubię jak coś się dzieje. Były wojenki małe i duże ale idzie dobrze. Trzymam granice jak tylko się da. Ale ona granice też ma. Border nie ma. Najpierw trzeba się zorientować co to jest. To nie może być tak, że zaślepiasz się samemu. Zakładasz różowe okulary. Były na stówczkę znaki. Nie chciałeś widzieć. Bo było ci dobrze. Wierzyłeś że tak będzie zawsze. Nie było. Przykre ale prawdziwe
        • marg0rzata Re: Po rozstaniu z borderką. 28.09.14, 15:22
          Jak czytam wypowiedz pana marekgazek (a mam zdiagnozowane dwukrotnie zaburzenia borderowe, w 18 r.zycia roczna terapia behawioralna na zaburzenia odzywiania zkonczona calkowitym sukcesem, obecnie w terapii psychodynamicznej od dwoch miesiecy) to dochodzę do wniosku, ze partnerzy BORDERA sa naprawde najczesciej nie mniej walnieci niz sam border.
          Kurde dzieki ludzie za to forum exow frustratow! Jest super, bo weszlam, poczytalam Was i jak do dzisiaj meczylam bułę mojemu eksowi tak teraz widze ze WYIDEALIZOWALAM zwyklego durnia! :D I moim celem jest naprawde leczyc sie, gdy juz bedzie ze mna lepiej POZNAC KOGOS NORMALNIEJSZEGO niz moj ostatni partner i powiem wam kurde, ze jak czytam te "naukowe"porady wszystkich eksow to stwierdzam taka durnowatosc w wiekszosci wpisow, ze DZIEKI WAM moj eks wlasnie niniejszym ma ode mnie dozywotni spokoj! :D Pozdrawiam
      • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 01.09.14, 12:53
        Ja nie stwierdziłem u niej niczego,nie miałem pojęcia o takim zaburzeniu wcześniej,nikogo pod nic nie podciągam.Jak już mówiłem dowiedziałem się po fakcie.Tak jak Marek pisze były rózowiutkie okularki i nie widziałem pewnych zachowanek.A teraz wcale mi nie jest tak źle jak by się wydawało.Cały czas zero kontaktu,nie reaguje poprostu,choć w ostatnim tygodniu próbowała na różny sposób (zmienia numer telefonu więc wysyła mi nowy,pisze maile z prośbą o rozmowę itp.),jakby coś w nią wstąpiło.Jedno wiem że napewno nie zareaguje w żaden sposób i sam się nie odezwę,mnie nie ma i już,zniknąłem..A na co jej pozwoliłem to pozwoliłem,ale już nigdy więcej nie pozwolę nikomu.
    • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 06.09.14, 12:14
      Miałem okazję rozmawiać z jej facetem,zna mnie,dość płytko.Nic nie wie że mnie z nią coś łączyło,nic kompletnie.A ja nic mu nie mówiłem.Na drugi dzień dostałem 3 maile,bo w inny sposób nie skontaktuje się ze mną,ja już napewno nie zareaguje.Z opisu faceta wie że to ja byłem (poruszamy się jednym,ale dość szerokim kręgu ludzi).Maila były jak już mówiłem 3 naprzemian ,miły,potem wściekły i znów miły,ale z wszystkimi żalami do mnie.Niech pisze,ja nie reaguje w żaden sposób i jest mi dobrze.Tak jest najlepiej i wszystkim polecam.
      • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 06.09.14, 12:23
        I już nie będę się pytał tutaj co mam zrobić,jak żyć,co ona mi zrobiła.Zrobiła to na co jej pozwoliłem i jest to moja wina w tej części.Ale już nigdy nie odezwę się do niej ,bo to jedyne wyjście.Nie reaguje na nic.W zasadzie może pisać na maila,bo reszte mam poblokowane.A od dzis nawet nie będę czytał maili ,choć ciekawość będzie zżerała.Dzięki wszystkim za posty,te miłe i nie miłe dla mnie wszystkie były cenne,choć nieraz byłem wściekły,ale pewnie dlatego że prawda w oczy kole.Będę śledził dalej to forum i jak coś się ciekawego wydarzy to dam znać.
        • brz_a_sk Re: Po rozstaniu z borderką. 08.09.14, 15:17
          zamykaj ten rozdział i buduj w sobie siłę i dystans
          spotkanie na swojej drodze osoby chorej czy zaburzonej zdarza się większości ludzi, gdyby orientowanie się było łatwe nie byłoby problemu; manipulacje maja to do siebie, że ludzie nie orientują się, że pod powierzchnia pozorów toczy się gra; a jeśli graczem jest osoba zaburzona to zupełnie nie jesteśmy w stanie znać reguł jej gry; zauroczona jest partnerem wspaniałym i często szuka pięknej romantycznej miłości, moment w którym zaczyna 'kombinować' jest świetnie zakamuflowany; młodzi borderzy nie maja pojęcia co się z nimi dzieje, nie rozumieja swojego zaburzenia, odmienności; nie tylko borderzy oczywiście - potocznie ludzie używają tego określenia dla całego wachlarza zaburzeń i chorób; nikt nie rodzi się z dyplomem doświadczonego psychiatry;
          myślę, ze od momentu zorientowania się, że jest bardzo źle, że ktoś nie jest zdrowym emocjonalnie, uczciwy człowiek nie wchodzi w grę - kończy związek lub próbuje szukać we wspólnej terapii jakieś drogi przez mękę; wcale nie jest łatwo znaleźć mądre rozwiązania;

          border chyba jest uzależniony od cierpienia, to stan w którym czuje się okropnie ale pewnie, ma zapewnione bardzo silne emocje, jest w centrum zainteresowania i aranżuje a potem podtrzymuje dramat - może coś w tym jest?
          patrze jak border otrząsa się z traumy - prawie śmiertelnej - ma tak dosć, ze postanawia być do końca sam itd itd za chwilę wkręca kolejną osobę w jeszcze bardziej nakręconą spiralę uczuć i cierpi od nowa raniąc i niszcząc, osobę którą kocha

          osobną sprawą są luźne związki borderów, by uwieść jak najwięcej, czy by uprawiać sex - dla korzyści czy dla udowadniania sobie i światu, że to reszta jest niemoralna i głupia i zdradza i pogrywa i że nie warto kochać bo to niebordy są zimne obłudne i jak się przetestuje to każdy pokazuje się łachudrą; takim sposobem pozbywają się złudzeń i grają niszcząc siebie i otoczenie; tak to się toczy w najmroczniejsze strony; border twierdzi, ze nie zapomina nigdy i kogo ma jeszcze to w najmniej odpowiednim dla niego momencie wpadnie, czasem uwiedzie na jeden raz choćby i pokaże kto tu rządzi i kto jest wytrwały;
          trzeba wiele rozwagi i zrozumienia by wyjść po tej traumie na prostą; i potrzebna jest twarda wiedza na czym to wszystko polegało i co nam po tym zostaje;

          każdy z nas ma odrobinę borda w sobie i wszytskich innych porąbań, warto spojrzeć z zaciekawieniem i refleksją na siebie, podziękować że nie popsuliśmy się do cna; walczyć czy pogrywać z osobami zaburzonymi ??? chyba to nie najlepszy pomysł; lepiej chyba postawić na poważne traktowanie problemu;

          wytrwałości i miłej pracy nad sobą , odkrywanie skąd co nam się wzięło jest fascynujące, a zdziwienie, gdy nie tak łatwo coś zmienić mobilizuje do poznawania siebie


      • bohemistkavpraze Re: Po rozstaniu z borderką. 02.10.14, 13:41
        Mysle, ze meska naiwonosc i wieczna nadzieja po rozstaniu (plaga wsrod mezczyzn) po czesci zawidoly cie tam, gdzie jestes. Uwazam rowniez, ze o ile zwiazek z borderka jest destruktywny, to Ty sam jestes sobie winny. Komentarz o oznakowaniu borderek jest wyjety rodem z III rzeszy i podejrzwam, ze wynika z Twojej skadinad maczowskiej postawy. Strasznie niskie i dziecinne.
        • anonimowy_79 Re: Po rozstaniu z borderką. 02.10.14, 22:40
          Wszystko przyjmuję na klatę,używajcie sobie do woli.Napisałem już 100 razy ,że mam pretensję najbardziej do siebie.Już ze mnie to zeszło i pewnie nie wyraziłbym się w taki sposób,przepraszam.Ale nikt mnie nie przekona do kontaktu z tą osobą,ciach i koniec.Pozdrawiam wszystkich.
          • sanderson26 Re: Po rozstaniu z borderką. 12.11.14, 15:49
            NIe da sie zrobić zwyczajnego ciach ! sama byłam w zwizku z takim mezczyzną, wiele cierpiałam, popadłam w obłęd, wiedziałam ze jesli nie odejdę to zwariuje, zeświruje. Dziś mogę tylko dziękować Bogu, że któregoś dnia przypadkiem dowiedziałam sie o jego zdradzie i to mnie uratowalo. To pozwoliło mi odejść i uwolnić się od tego toksycznego związku z chorą osobą. odeszłam, urwałam kontakt, bolało strasznie, zwijałam się z bólu bo to tak jakby odciąć tlen, nie mialam czym oddychać. Ale dziś mogę powiedzieć ze wygrałam tą walke, mineło 8 miesięcy i dziś juz nie uciekam, zrozumiałam że to chory człowiek. Konfrontacja była potrzebna, on nadal twierdził ze kocha a ja powiedziałam ze wybaczam mu wszystko, dodałam ze jest dobrym człowiekiem ale bardzo zagubionym i chorym. Nie zamierzam go wspierać, sam musi walczyć o swoje życie. Ja swoje uratowałam i jestem bardziej wyrozumiała. Wszystkim chorym i tym którzy są z osobami chorymi polecam książkę " Uratuj mnie" to pozwoli na pewno zrozumieć mechanizmy działania osob zaburzonych.
            Pozdrawiam i życzę wiary i wytrwałości, czasem trzeba czegoś złego doświadczyć by stać się lepszym człowiekiem.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka