Dodaj do ulubionych

Jak żyć po rozstaniu z borderką?

26.08.14, 00:06
Moja borderka rzuciła mnie po roku znajomości. Pewnej pięknej soboty, przez telefon. Dowiedziałem się wtedy, że nic nie wnoszę do związku, że nie wyobraża sobie dalszego utrzymywania ze mną kontaktu. Owszem, potrzebowała mnie wcześniej, ale teraz już nie. To było jak zderzenie z samochodem.
Zakochałem się w niej można powiedzieć od pierwszego wejrzenia. Poznałem ją w jej gorszym okresie. Źle się czuła, miała myśli samobójcze, ataki paniki. Ale przez to przeszła, i gdy poczuła się lepiej, dużo lepiej - powiedziała, że to koniec, i trzasnęła słuchawką.
To było prawie dwa miesiące temu. Myślałem o psychologu, nie wyobrażałem sobie życia bez niej. Czasem myślałem o śmierci, zagłuszałem to alkoholem. Ale czas robi swoje. Spotkałem ją miesiąc po rozstaniu. Nie wracałem do naszej rozmowy telefonicznej ( chociaż to ona cały czas mówiła ), byłem uprzejmy, spokojny i szybko, po paru zdaniach, się oddaliłem. Od tej pory nie mamy ze sobą żadnego kontaktu.
Owszem, myślę czasem o niej; o tym, co było. Tak szybko nie można zapomnieć. Czasem jest mi smutno, ale życie toczy się nadal. Nie mam do niej pretensji. Jest chora, a ja wiedziałem o chorobie. Myślę, że z każdym dniem będzie lepiej. Zająłem się pracą. Na razie nie szukam nikogo.
Obserwuj wątek
    • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 27.08.14, 11:46
      ofiara14 napisał(a):
      > Moja borderka rzuciła mnie po roku znajomości. Pewnej pięknej soboty, przez te
      > lefon. Dowiedziałem się wtedy, że nic nie wnoszę do związku, że nie wyobraża so
      > bie dalszego utrzymywania ze mną kontaktu. Owszem, potrzebowała mnie wcześniej,
      > ale teraz już nie. To było jak zderzenie z samochodem.
      > Zakochałem się w niej można powiedzieć od pierwszego wejrzenia. Poznałem ją w j
      > ej gorszym okresie. Źle się czuła, miała myśli samobójcze, ataki paniki. Ale pr
      > zez to przeszła, i gdy poczuła się lepiej, dużo lepiej - powiedziała, że to kon
      > iec, i trzasnęła słuchawką.
      > To było prawie dwa miesiące temu. Myślałem o psychologu, nie wyobrażałem sobie
      > życia bez niej. Czasem myślałem o śmierci, zagłuszałem to alkoholem. Ale czas r
      > obi swoje. Spotkałem ją miesiąc po rozstaniu. Nie wracałem do naszej rozmowy te
      > lefonicznej ( chociaż to ona cały czas mówiła ), byłem uprzejmy, spokojny i szy
      > bko, po paru zdaniach, się oddaliłem. Od tej pory nie mamy ze sobą żadnego kont
      > aktu.

      Soreczka. A po co w tym twkiłeś jak ci nie pasiło. Tłumaczyłeś to miłością? Może ona nie chciała żebyś byl uprzejmy i spokojny? Może chciała abyś był "męski" w jej rozumieniu. Wychamował ją i naprzykładzik potem przytulił? Smutno ci jest? Powinno. Ale nie smutno bo jesteś skrzywdzony tylko smutno bo dałeś się skrzywdzić. Na własne życzątko. Tkwiłeś w tym Ty. Nie byłeś jej niewolnikiem. Nie kupiła cię na targu niewolników. Wybrałeś złą metodę. Nie wczytałeś się w nią. Nie chciałeś. I robisz to co może bć najgorsze. Wybaczasz jej bo jest chora. Tak samiutku jakbyś pożałował na uliczce niewidomego bo jest niewidomy i przeprowadził go na siłę na drugą stronę uliczki pomimo tego że ma laskę, słyszy komunikaciki z sygnalizatora i łaził tą ulicą milion razy. Więcej niż ty. Ona tego nie chciała. Ona chciała czego innego. Ty tego nie wyłapałeś. Skupiłeś się na tym co według ciebie powinno być. A nie było po twojej mysli. Twoim obraziku świata. A teraz soreczka skamlesz jak ci źle. Pozdrawiam marek
      • ofiara14 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 27.08.14, 23:47
        marekgazek
        Pytasz, po co tkwiłem w związku? Tkwiłem, bo ją kochałem; bo było mi z nią dobrze, jej zresztą też. Nigdy nie twierdziłem, że mi coś "nie pasiło". Zawsze chciała żebym był taki, jaki jestem. Żebym miał własne zdanie na każdy temat, nawet na temat jej choroby. To po pierwsze.
        A po drugie, ja wcale nie skamlę. Stwierdzam tylko fakt. Gdybym skamlał, tobym wystawał pod jej oknem bądź drzwiami. Dzwoniłbym na jej telefon i prosił, aby do mnie wróciła.
        • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 12:02
          Wiesz co brachu. Przeczytałem dokładnie jeszcze raz Twój post i tą teraz odpowiedź. Wiedziałeś o jej zaburzeniu. "miałeś na ten temat własne zdanie", poznałeś ją jak była w cięzkim okresie. Może ty nie potrzebujesz wcale partnerki tylko kogoś kim mógłbyś się opiekować. Wielkie podobieństewko, że coś brakuje u Ciebie. I tak sobie rekompensujesz. Opiekując się jeszcze bardziej słabiuteńkim. Teraz odeszła i ci smutno. Bo kim ty biedaczysko będziesz się opiekował a tego potrzebujesz jak płotka słodkiej jeziornej wody. Kto kogo skrzywdził? Może ty właśnie ją. Powiedziałeś jej, że chcesz się nią opiekować i do tego ci jest potrzebna. Przecież podobała ci się w tych gorszych okresach. Tego właśnie chciałeś aby takie miała. Wtedy czuliście się szczęśliwi. Raczej ty czułeś się dobrze bo miałeś słabszego który pewnie nie docenił twojej opieki. Według ciebie powinien przecież być wdzięczny. Jak pies za miseczkę mięsistej karmy. Jestem w związku może nie z borderką ale też mocno zaburzona. Przeszedłem wojny. Przeszedłem duuużeczko. I coraz więcej rozumiem. Jak patrzysz przez pryzmat własnego widzimisie i uznajesz, że twoja wizja świata jest najlepsza to nigdy nie otworzysz się na drugiego człowieczka. Będziesz miał zawsze pretensyjki i będziesz czuł sie skrzywdzony przez kogoś kto nie przyjął twojego punktu widzonka a jest on jedyny i najlepszy. Otóż da się zyć całkowicie dobrze z osobą zaburzona. Tylko trzeba chcieć ja poznać. Patrzeć na to co robi a nie to co bjadoli i bajdurzy. Robi to pod wpływem emocji i to bardzo ekstremalnych w danym momencie. Ale to mija bardzo szybko. Co ja tu poczytuję sobie. Jak tak ona mogła powiedzieć że mnie nie chce znać a ja dałem tyle z siebie. A nagle potem znów mnie chce. Może jak tak powiedziała to nie oczekiwała aby ktoś latał i się dopytywał czemu tak mówi. Może chciała abys po prościutku puścił to obok usząt. Zebyś wiedział co puszczać bo wylatuje z niepochamowanych emocji a co jest prawdą. To ty ustalasz granice bo ona nie umie. Ty je utrzymujesz. Wyznaczasz dedlajniki. To 3 letnie dzieci. Jesli myślisz że zdrada nie jest wporządeczku to jej to powiedz na początku. To jest Twój dedlajnik. Jesli przemoc nie jest przez ciebie do zaakceptowania to też powiedz. I trzymaj się tego. Jesli ktoś sam się nagina bo ona wymusza to o czym tu proawdzić konwersacyjki. Jesli ci powiada że twoja rodzina to gnoje i zerwij z nimi kontakcik a ty przyjumjesz jej zdanie i dla świętego spokoju to robisz w imię pseudomiłości to oczekujesz że ktoś cie będzie szanował? Kolejny dedlajnik" nie mów xle na moja rodzinę i koleżków bo tacy nie są. Nie akceptuje tego i nie będę tobie ulegał. Prościuteńkie komunikatki. Jasno i dobitnie. Wiesz ile razy ja usłyszałem że mam wyp... i co robiłem? Czy pytałem co sie stało kochanieńka powiedz to sie zmienię najdroższa. Zła odpowiedź. Czy mówiłem szedłem na kontreczkę? na początku niestety tak. O czympisałem tu kiedyś na forum. Teraz się nuczyłem. Prościtkiej rzeczy. Poznałem ja i nadal poznaje. Plecie co jej slina na język przyniesie ale oddzielam ziarno od plew. Bo obserwuje. Jak pierdzieli głupoty to puszczam pomimo uszu. Oczywiście potem jak się uspokoi to omawiam. Często się z tego śmiejemy do rozpuku. Dedlajniki mamy. Ani ona ani ja nie jesteśmy łatwymi ludźmi. Ale dajemy radę. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Uszczsliwiać na siłę patrząc ze swojego punktu widzenia szczęścia to dramat dla uszczęśliwianego. Niedźwiedzia przysługa a potem pretensje że ktoś nie docenił. pozdrowionka
          • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 12:22
            Dodam jeszcze słóweczko dobitnie moze. Szukasz osób do opiekowania się nimi to zgłoś się do hospicjum. tam potrzebują wolontariuszy a nie szukasz zaburzonych w cięzkich okresach depresyjnych i trzymasz za rączęta wskazując jedną właściwą drużkę. W hospicjum będzie ci łatwiej i może więcej dobrej roboty zrobisz. Tam ludzie odchodzę nie z wałasnej woli. Wtedy nie dotkną ciebie pretensyjki ale czy to wytrzymasz. Zmierzenie się z prawdą o swoich motywach jest zajebiściutko trudne. Pozdrowionka
            • wendd Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 14:43
              MarekGazek błądzisz po omacku i na oślep (choć ochoczo i intensywnie:), z jednoczesnym butnym przekonaniem, że oto posiadłeś wszelkie tajemnice wszechświata i sekretny klucz do duszy kobiety.
              Znaczy - taki oświecony, że już od teraz tylko lepiej.

              Jak dojrzewający młodzieniec:)

              Zderzenie z rzeczywistością będzie bolesne.
            • ofiara14 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 23:42
              Drogi markugazku.
              Widzę, że nie pałasz do mnie sympatią.
              Nie masz pojęcia, jak wyglądał nasz związek, więc pleciesz trzy po trzy.
              Twoje rady są może i dobre, ale nie dla mnie. Niemniej jednak dziękuję.
              A tak a propos, Ty chyba naprawdę jesteś przedszkolanką po godzinach.

              Pozdrawiam.
            • 8grzegorz78 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 12.02.15, 10:49
              dobrze jest tak się po wyżywać na innych NIE działa to terapeutycznie ( na terapię idź radzę) Frustracie jeden
              coś z tobą nie tak zresztą sam to napisałeś.
              masz mentalność typowego żyda czemu tak piszę bo w ich kulturze nie jest ważne czy pomagasz tylko jak pomagasz a to wielka różnica
              u nas przyjęte jest że nawet jak nie umiesz ale się starasz to jest dobrze a Ty nie Ty po żydowsku
              nie bardzo mam jak to nie pomagam
              czyli takie akcje jak Orkiestra Ś... P... nie ma sensu według ciebie (kawał drania z ciebie i tyle)
              a jak byś widział ze małe dziecko potrzebuje pomocy nagłej pomocy brak oddechu / tętna to co odszedł byś bo nie umiesz nie znasz się na resuscytacji
              ja bym robił co tylko bym mógł ale, Ty nie, wzruszył byś ramionami i odszedł bo "nie umiem to co będę"

              rewelacja jak będziesz z młotkiem latał i bił w głowę (siebie tylko) to ja i tak zabiorę ci młotek

              nie wiem gdzie się chowałeś do tej pory ale wydaje mi się że, w czołgu albo na łodzi podwodnej
              to zamknij właz i dale tam mieszkaj

              to jej psychika jest zaburzona i powinna się leczyć
              a On pomaga jak umie, bo tak trzeba, ja bujam się tak już 7 lat.
              może On nie wiedział co to jest a zangażował się.

              widziałem już tyle że, niczego się nie boję nic mną nie wstrzonśnie 1000 ciał, nie udane reanimacje daje w czerep nie piję nie ćpam i ręce mi się nie trzesą
              TAK czasami mam dosyć ,ale nie zamykam się wręcz przeciwnie, Otwieram czołg i nurkowanie zostawiam tobie
          • 8grzegorz78 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 12.02.15, 10:06
            ale franca z niego leci Ci jak nie wiem a za co też nie wiem może to on jest sadystą i lubi się tak nad innymi po wyżywać

            jak ci zależy zaprowadź ja do poradni znajdź dobrego terapeutę/terapeutkę
            i pilnuj by chodziła! bo może wszystko robić by nie chodzić a to deszcz a to śnieg a to za późno się obudzi i tak.
            o dobrego terapeutę ciężko naprawę ja nie wiedziałem że moja żona ma borelie
            leczy się to ciężko nawet 10 lat
            zwykła terapia

            te nowocześniejsze są szybsze ale jak pisałem ciężko o dobrego terapeutę

            najlepsza terapia to wydaje mi się ta z prze kształceniem na narcyzm i potem walka z narcyzmem
            u mojej dała świetne wyniki ale rzuciła
            naprawdę po 6 miesiącach widziałem wyraźna poprawę

            potem 2 ter. i proszka

            stałem się wrogiem bo chciałem pomóc nie chcę już żony ale chcę by była zdrowa bo 3-9 % jednak odchodzi z tego świata.

            nie przejmuj się tym potworem co do ciebie pisze olej go
            kawał S powinien się leczyć
            nic Ci nie brakuje jesteś dobry i EMPATYCZNY
        • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 12:35
          Do brzask

          no właśnie kochanie będzie dobrze domek, praca itepeczka. Po co ktoś w to wchodzi i tym uszczęsliwia na siłę. Ja wszedłem w mój związek świadomie. Oboje lubimy emocje. Jak ktoś ich nie lubi. Męczą go. Projektuje swoją wizję świata i nie akceptuje innej. o niech odchodzi. Ludzie wy się nie zakochaliscie. Wy dostaliście na początku gratis w każdej sferze życia i myśleliście że tak będzie zawsze. Dawać i brać. To dla was miłość. Poświęcam się, ulegam to chcę tego samego. Oczekuje wdzięczności. To takie myslenie. Przez ciemne okulary patrzycie. Zaciemnine swoją wizją Świata. I nie wierzę w to, że tak wielu nie myślało. Znam takich. Poszli w borderki bo stawali sie na początku macho. Bożkami seksu. I nagle zderzenie z rzeczywistościa. Jak to jest, że faceci żyjący tak jak śpewał po raz kolejny wymieniany pzeze mnie zespolik z ukoochanego lublina

          "Dom i praca praca dom w domu znaczki
          Coraz ciężej w górę pchać pchać te swoje taczki"

          wchodzą w związki z kobietami wyspiewującymi teksty Izki trojanowskiej

          "Zapalasz się, słyszę twój szept
          "trochę starań i świat jest nasz"
          powiedzmy tak- za osiem lat
          adres w bloku , ze szrotu grat
          nie łam głowy, jak ty to uzbierasz
          wszystko hurtem możesz dać mi teraz

          Wszystko, czego dziś chcę
          pamiętaj o tym
          polecieć chcę
          tam i z powrotem
          z ramion twych wprost do nieba, do nieba
          wszystko, czego dziś chcę
          pamiętaj o tym
          dolecieć raz
          tam i z powrotem
          więcej mi nic nie trzeba, nie trzeba"

          pozdrowionka
    • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 27.08.14, 19:46
      zgodnie z umową przenoszę do Twojego wątku mój wcześniejszy komentarz



      "myślę, że warto pamiętać
      takie nagłe zwroty akcji, takie porzucenia, rozstania, jak kto chce niech nazywa,
      są emocjonalnie porównywalne ze (nagłą) śmiercią partnera

      dodatkowo każdy zdaje sobie sprawę, że po śmierci opłakuje się wspaniałą osobę - straszne wiadomo ale emocjonalnie jednoznaczne
      co zrobić z żalem i bólem rozpacza po odpale zaburzonej osoby? - no tu zaczyna się problem! opłakiwać sprawcę...

      i jeśli ktoś Wam mówi odwrócić się na pięcie i mieć w d@pie to te rady wywalcie po pierwsze do kosza - czemu? - a z prostej przyczyny; macie jedne problem z przeżyciem traumy i to normalne; jeśli posłuchacie rady to zamienicie się w nietyle w głaz co zaburzycie sami siebie i upodobnicie się przejętymi schematami do fatalnych zachowań osoby porzucającej; staniecie się osobą zaburzoną

      swój smutek i pustkę, i żal trzeba rozpoznać, zrozumieć dać mu jakoś wybrzmieć i równocześnie zrobić wszystko by wyjść z tego z jak najmniejszymi bliznami i życiowa mądrością
      www.youtube.com/watch?v=sp2wajDAFPI
      czytaliście o bohaterze po Afg.? przeżył piekło wrócił twardy dzielny - jak kamień i co? ano taki był na wierzchu hardy, że środek strzelił i po nim

      nasze nieszczęścia bywają dla nas końcem świata i tak trzeba podejść do siebie i wyjść z tego jak najrozsądniej a nie zgrywać twardziela - bo bokiem wyjdzie albo co gorsza wychodzi do końca życia

      * * * *
      Żeby było jasne - takie emocje border przeżywa co chwilę stąd dramat tego zaburzenia - cierpienie duszy jest nie do zniesienia; Czasem gdy ktoś chce zrozumieć używam takiego określenia: border gdy zobaczy nieżywą biedronkę cierpi tak jakby mu matka umarła - to jest nieludzko rozwalające i takie emocje są wciąż; życie jest 'za bardzo'
      dobre terapie uczą jak z tym żyć "
    • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 27.08.14, 19:48
      ofiara14 napisał(a):

      > brz_a_sk
      > Masz rację. Kochasz kogoś całym sercem, robisz wszystko, aby go zadowolić, zapo
      > minasz o sobie. Cały czas myślisz o nim, dla niego zrobiłbyś wszystko. Wręcz od
      > dajesz mu serce na dłoni.

      spoko wtedy gdy jesteś w parze nie myślisz, że kochasz za bardzo, czasem kochasz źle to fakt ale czy za bardzo - można podyskutować :) czy masz coś z emocjami poturbowane od dawna, bywa ale któż nie ma :) :) :) - jest coś do korekty oky
      ale to nie powód by kogokolwiek wyssać i zdeptać i wywalić, bo się sobie udowodniło, że to wrak - chyba, ze ktoś uważa sie za czyściciela i daje sobie prawo egzaminowania wszystkich
      border uszkadza nie ma dyskusji - powinien się zachowywać świadomie - czy może, czy chce - pytanie takie jak przy umiejętności życia z AIDS - no to chyba uprawnione porównanie - jesteś śmiercionośny, kancerogenny naucz się żyć tak by nie szkodzić



      > I co? Nagle jesteś dla niego nikim. Kimś, kogo on nienawidzi. Kogo już nie potr
      > zebuje. Czujesz się jak zabawka porzucona przez rozkapryszone dziecko.
      > Szok jest ogromny, bo zdajesz sobie sprawę, że to co robiłeś dla niego, nic dla
      > niego nie znaczy. Masz się oddalić, i to najszybciej, jak potrafisz.
      > Przestajesz rozumieć świat, życie. Nie masz na nic siły i ochoty. Nie jesz, nie
      > śpisz. I myślisz, co zrobiłeś nie tak.


      a musisz myśleć JAK SIĘ POZBIERAC jak odzyskać blask, jak przekuć porażkę w doświadczenie - DOBRE i jak szukać partnera do współodczuwania, a nie do obdarowywania

      niestety border jest partnerem idealnym do czasu - gdy kończy się jedna gra zaczyna się inna -
      życia chyba border szuka i nie może znaleźć



      > Czy border ma czasem wyrzuty sumienia? Czy żałuje, że kogoś tak potraktował?

      tak, często, bardzo i zupełnie nie w tym momencie kiedy by się tego oczekiwało; skupia się na tym gdy zamyka się w sobie, gdy rzuca bo ma wyprzedzić partnera;
      trzeba poczytać co znaczy strach przed porzuceniem - to border wie na 100% za drugim trzecim razem wie, chyba, ze jest szalonym narcyzem i szaleje w euforii zdobywcy, łamacza serc

      bywa, że nie zdaje sobie sprawy co robi rodzinie, współpracownikom ... przecież perfekcyjnie znaczy lepiej niż inni, najlepiej - do czasu sobie nie zdaje, albo od czasu do czasu sobie nie zdaje sprawy

      czasem border ma podstarzały wiek i pretensje do całej rodziny, do wszytskich znajomych i wszytskich terapeutów choć to on zajeździł pół świata - winnych czy nie winnych nic a nic

      border często cierpi potwornie i jesli ktokolwiek na świecie może te udręki zmniejszyć to po pierwsze border
      • 8grzegorz78 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 12.02.15, 11:03
        jak wiesz z kim i z czym (choroba)masz do czynienia to
        proste zasady:
        w punktach i podpiszcie je (taka umowa)
        żadnych kar taka osoba i tak się u każe sama bo przerost super ego tak ma
        tylko opowiadaj o swoich emocjach pokazywanie szczere uczuć bez altruizmu
        serce na tacy nie wystarczy

        te osoby nie umieją poradzić sobie z dwoma sprzecznymi uczuciami do tyczących jednego obiektu
        nie umieją kochać i być zezłoszczone ja jeden obiekt (czyli na nas)
    • wendd Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 27.08.14, 23:13
      MarekGazek weź Ty usiądź i jeszcze raz spokojnie przeczytaj sobie co napisałeś.
      Głupie?
      Strasznie głupie.

      "Wybrałeś złą metodę. Nie wczytałeś się w nią. Nie chciałeś."
      ..."A nie było po twojej mysli. Twoim obraziku świata."

      Czy partner to jest maszynka do czytania w myślach i spełniania życzeń i zachcianek drugiej strony?
      Czy partnerstwo i współtowarzyszenie sobie w życiu to żonglowanie "metodami na partnera" aby utrzymać go przy sobie?
      Czy związek dwojga ludzi to konieczność porzucenia swojego "obraziku" świata i zamienienie się w klona partnera?
      To co Ty do tego człowieka piszesz, to nie jest przepis na sukces w związku, tylko przepis na katastrofę.
      Proponujesz manipulację partnerem albo podkładanie mu się - aby zatrzymać człowieka przy sobie.
      Cały ten Twój wpis to jest obraz słabości, a nie męskości i siły.

      "...bo dałeś się skrzywdzić. Na własne życzątko."
      Czyli parafrazując to co powyżej napisane - jak mi ktoś gwizdnął komórkę z kieszeni w tramwaju to moja wina tak?
      Bo nie przewidzialam, że jadę ze złodziejem, głupia jestem, bo noszę telefon w kieszeni, nie mam oczu naokoło głowy i w ogóle to powinnam na piechotę zasuwać, a nie tramwajami się wozić?
      Wg zaprezentowanego przez Ciebie toku myślenia tak to właśnie wygląda.

      I na koniec pytanie.
      Jak usłyszysz bankowca czy finansistę, który mówi - pieniążek pan zarobi, banknocik wypłacę, na konciku środeczki panu zgromadzę...i etc., po potraktujesz gościa poważnie?:))
      Takie teksty to nie rekin ale płotka:)
      Ty z tymi Twoimi "soreczkami", "ukladzikami", "interesikami", uliczkami", "komunikacikami" brzmisz jak przedszkolanka po godzinach, która zabłąkała się na forum Gazety i nie może wyjść z zawodowej roli:)
      Ogarnij się - bo do dorosłych ludzi piszesz:)

      • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 27.08.14, 23:36
        wendd napisała:

        > MarekGazek weź Ty usiądź i jeszcze raz spokojnie przeczytaj sobie co napisałeś.
        > Głupie?
        > Strasznie głupie.

        Dla Ciebie w sposób subiektywny
        >

        > Czy partner to jest maszynka do czytania w myślach i spełniania życzeń i zachci
        > anek drugiej strony?
        > Czy partnerstwo i współtowarzyszenie sobie w życiu to żonglowanie "metodami na
        > partnera" aby utrzymać go przy sobie?
        > Czy związek dwojga ludzi to konieczność porzucenia swojego "obraziku" świata i
        > zamienienie się w klona partnera?
        > To co Ty do tego człowieka piszesz, to nie jest przepis na sukces w związku, ty
        > lko przepis na katastrofę.
        > Proponujesz manipulację partnerem albo podkładanie mu się - aby zatrzymać człow
        > ieka przy sobie.
        > Cały ten Twój wpis to jest obraz słabości, a nie męskości i siły.

        A dlaczego ty to odczytujesz jako przepis na manipulację? Nie proponuję zmieniania się w klona partnera. Ani nic innego o czym piszesz. Masz swój obraz świata i jak powinien wyglądać związek i oczekujesz tego samego od drugiego człowieka. Uważasz, że to jest przepis na związek bo tak zostałaś wychowana i tego chcesz. jak border robi to co robi to jest zły i niedobry bo krzywdzi. Uderzasz personalnie we mnie a nie odnosisz się do argumentow. Opanuj się. Plujesz na mnie pisząc że to obraz słabości itp. Nie proponuję niczego aby zatrzymać przy sobie. Tym bardziej manipulacji lub podkładania. Skoro tak to binarnie odbierasz to ok. masz do tego prawo. Dlaczego Twoim zdaniem tak musi być, że jak spełniasz zachcianki bordera to on musi być wdzięczny. Tak wdzięczny bo tego chyba ten człowiek i ty oczekujecie. Handel wymienny. A może warto się zastanowić dlaczego border tak działa a nie go oceniać. Wczytać się to nie przepis na manipulację ale zrozumienie i wybaczenie. To co ja napisałem do tego człowieka to tekst skłaniający do refleksji a nie oceny kogokolwiek tym bardziej mnie przez Ciebie. Pewnie w Twoim mniemaniu zostałaś "skrzywdzona' przez bordera stąd tylke jadu i solidarność ze skrzywdzonymi. Ja też się z nimi solidaryzuje i współczuje - nie trafili na kogoś co tak samo chciał żyć jak oni. A kto się na początku tym fascynował? Kto dostawał uwielbienie tak naprawdę za nic? Kto czuł się wyjątkowy i budował dzięki temu swoje ego? No i potem zdziwienie i wielka krzywda. Nikt nie ejst bez winy. To nie jest tak że border jest diablem a partnerzy Aniołami. Tak partnerstwo to współtowarzyszenie ale nie współtowarzyszenie jak jest wygodnie i gładko. Bordery za wszystko innych obwiniają a borderów nikt nie obwinia? Oczywiście że tak. Bo "tyle dali z siebie" a border tak zrobił. Nikt nikogo nie trzyma w takim związku. To nie niewolnictwo.
        >
        > "...bo dałeś się skrzywdzić. Na własne życzątko."
        > Czyli parafrazując to co powyżej napisane - jak mi ktoś gwizdnął komórkę z kies
        > zeni w tramwaju to moja wina tak?
        > Bo nie przewidzialam, że jadę ze złodziejem, głupia jestem, bo noszę telefon w
        > kieszeni, nie mam oczu naokoło głowy i w ogóle to powinnam na piechotę zasuwać,
        > a nie tramwajami się wozić?

        Upraszczasz. To manipulacja takie porównania. Tak samo można powiedzieć, że nie powinno się wspierać biednych bo onasisa nikt nie wspierał a został bogatym. Nie Twoją winą jest że ktoś ci gwizdnął komórkę w tramwaju. Jednak jeśli korzystałaś bezpłatnie z komorki, nowoczesnego laptopa, super hiper sprzetu i dodatkowo ktoś ci sam to dał do ręki a teraz się dziwisz że ten ktoś już nie daje i czujesz się źle z tym to Twoja wina. Trzeba było nie brać albo przynajmniej się zastanowić dlaczego ktoś tak daje. Też uprościlem bo twoim sposobem sprowadzam relację do poziomu wymiany.
        > Wg zaprezentowanego przez Ciebie toku myślenia tak to właśnie wygląda.
        >
        > I na koniec pytanie.
        > Jak usłyszysz bankowca czy finansistę, który mówi - pieniążek pan zarobi, bankn
        > ocik wypłacę, na konciku środeczki panu zgromadzę...i etc., po potraktujesz goś
        > cia poważnie?:))

        No niestety znów porównanie ale ok. Właśnie border tak mówi. Mówi inaczej nawet - nie daj pan pieniążków a pan zarobi. I jako skrzywdzona "ofiara" jednak wzięłaś to poważnie a potem żal. Szukaj w sobie a nie w borderze
        > Takie teksty to nie rekin ale płotka:)
        > Ty z tymi Twoimi "soreczkami", "ukladzikami", "interesikami", uliczkami", "komu
        > nikacikami" brzmisz jak przedszkolanka po godzinach, która zabłąkała się na for
        > um Gazety i nie może wyjść z zawodowej roli:)
        > Ogarnij się - bo do dorosłych ludzi piszesz:)
        >
        Personalny atak którego nawet nie komentuje. Nauczasz i oceniasz. Nawet lekko ironizujesz tym samym chcesz wskazać swój przepis na życie. To samo najprawdopodobniej robiłaś do bordera a on nie sie nie wpasował . Nie parz tylko na swoją wizje świata. Spróbuj zrozumieć i uznać że ktoś ma inną. Wtedy przejdziesz w stronę zrozumienia i chęci poznania a zrezygnujesz z oceniania, personalnych ataków i nauczania jedych właściwych postaw. Co niewątpliwie zrobiłaś powyżej kierując swoje słowa do mnie i do tego za kogoś bo pisałem do autora wątku. ( a dlaczego pisze tak zdorbniale to się domyśl i nie oceniaj powierzchownie)

        pozdrawiam

        Marek
        • wendd Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 00:15
          1.
          Nie "pluję" i nie uderzam w Ciebie:)
          Odnoszę się do tego co napisałeś i do formy w jakiej to napisałeś.

          2.
          Nie piszę o "borderach" tylko o związkach dwojga ludzi. "Border" też ludź.

          3.
          Nigdzie nie piszę też, że "border" mnie skrzywdził:)
          Żaden "border" mnie nie skrzywdził.

          "a dlaczego pisze tak zdorbniale to się domyśl i nie oceniaj powierzchownie"
          Spróbowałam się właśnie domyślić:)
          Przedszkolanka po godzinach?:))
        • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 00:33
          spoko spoko
          póki ktoś nie miał doczynienia z borderm nie wie o czym mówi
          zupełnie nie wie
          wydaje mu się że jakby to by
          oczywiście inaczej potraktowany jest stabilny, poważny, nawet nadopiekuńczy partner - ten frajer
          i zupełnie inaczej partner zawodnik, ... ostry gracz
          zupełnie inaczej
          obaj lądują na śmietniku historii obaj z hukiem
          obaj cierpią
          chyba, że któryś zna reguły tej gry - to sobie poużywa i zmieni na lepszy model gdy zaczyna się marudzenie

          wszystko napisane zbyt ogólnie nie jest zbyt celne

          podkreślam, próbuje napisać jedno - im lepiej sprawdza się w oczach bordera partner tym katastrofa będzie większa - tym mocniej border zacieśni wieź i tym mocniej gruchnie o glebę partnerem - by się uwolnić-uciec przed uczuciem

            • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 08:23
              chyba nie da się aż tak uprościć
              ile razy wydaje mi się, że coś da się opisać ramami a mam chwilę do pomyślenia, to co chwilę przychodzi mi jakiś wyjątek do głowy - a przecież 'wiem tyle co zjadłam'

              mam zwyczaj pomyśleć czy to co zadziwia w związkach z borderami kwitnie i w domach ludzi pozornie z klarownymi emocjami w powiązaniu z myśleniem jasnym niby - coś mi przychodzi do głowy - ludzie tkwiący w codziennej nienawiści, nawet durnie łagodnej miewają odpały zupełnie wręcz psychopatyczne, gdy się ich słucha w codziennym zrzędzeniu; jak w takich domach wzrastają dzieci? - już zbaczam :)

              czy border lepiej znosi sytuację, gdy partner jest zdeklarowanym, niewalczącym partnerem? - wyżywa się wcześniej? prowokuje emocje, bo oznakami miłości jest stałe zagrożenie przecież? nuda i szybki krach? nie zawsze chyba, czasem latami trzyma się taką trampolinę do bezpiecznego poskakania; na bank bywa różnie

              chyba olbrzymie znaczenie ma to czy partner ma pojecie na czym polega problem bordera - można z siebie wypruć flaki gdy każde dobre rozwiązanie okazuje się coraz gorszym - 'kochanie wszystko będzie dobrze tu dom, praca i szczęście spójrz' jest gwoździem do trumny ;
              jako tako trwają związki 'na boku' z osobami związanymi trwale i stwarzającymi gwarancję chwilowości - tu nie będzie odchodzenia, porzucania bo tu nie ma, (póki nie ma) niczego do porzucania

              czy związki, w których border i partner rzucają sie wzajemnie co wieczór i pada ' w życiu nigdy więcej idioto, draniu potworze..." z obu stron i jest czym się zajmować do wieczora są najmocniejsze? chyba coś w tym jest

              stan osób niestabilnych na pewno zdecydowanie się poprawia w takich związkach - :( kto lubi spala się efektownie i efektywnie - czasem sobie połyka coś, czasem wyleci za krawędź, musi być naprawdę groźnie, przecież nie ma udawania, umiera się kilka razy dziennie ...

              kiedyś lekarz pogotowia oniemał ze zdziwienia gdy ratował partnera umierajacego!!! a border darł japę w normalnym tańcu 'ty draniu, ty leniu, ty lebiego, ty śmieciu...' (eufemizmy - świadomie nie bluzgam tu) - póki się żyje liczy się jazda; border umierał w dzieciństwie raniony słowami/gestami/czynami najbliższych więc wie jak się 'kocha mocno' ...

              trzeba się zdecydować czy kiedy nie można 'po ludzku' , wolno na innym człowieku bez odpowiedzialności za skutki, sprawdzać granice wytrzymałości,

              boreder musi wiedzieć czy wyprowadzi nieświadomego zagrożeń człowieka do kolejnych obozów w drodze na K2 i przed szczytem powie sorry to było zimowe podejście, mogłeś zabrać śpiwór, okulary, czekan ... ja wysiadam, bo nie zdobywam szczytów tylko ludzi, by ich zostawić - jak mi przykro, ja po prostu tak mam - cierpię to wszystko wyjaśnia i usprawiedliwia; sprowadzanie? no nie absolutnie; jedyne co zapewniam to może powtórka kiedyś tam
              przecież mam prawo 'na zawsze'

              Każdy border ma prawo powiedzieć to bzdury, to niesprawiedliwe, nawet ma prawo napisać mam świetny związek i bywa to prawdą - gdy idą,
              bo border nie chce odpowiadać za to co robi, bo to go zabija; czy ma prawo? za pierwszym, za drugim razem, może nie zdaje sobie sprawy ale kiedy inteligencja podpowiada: trupy mam w koło, wszyscy byli słabi, wszyscy winni a ja tak się starałem przecież - to chyba trzeba zabronić sobie kolejnych wypraw - bez terapii łatwiej się rozgrzeszyć i kolejną ukochana osobę zadręczyć, oskarżyć, zostawić przed szczytem z pustymi rękami i pustą głową, bo nie ma się o co oprzeć, normalny człowiek nie żadnych zabezpieczeń na zimowe obozy pod szczytem żadnego 8-tysięcznika żaden!



              • wendd Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 13:28
                Brzask czy jeśli para "załatwi" sobie awanturę, wywoła jazdy i awantury na zewnątrz związku, to ten związek od środka będzie bardziej stabilny, spokojny i mniej dynamiczny?
                Na zewnątrz - czyli np. wspólna walka partnerów z np. sąsiadem czy jakimś urzędem?
                I brak jakichś konkretnych powodów do tej walki - poza jednym, który z zewnątrz wygląda jak czerpanie przyjemności z awantur i doprowadzania innych do wrzenia.
    • madafaka1985 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 12:50
      Każdy z nas wnosi do związku JAKIEGOKOLWIEK Z KIMKOLWIEK swoje wartości. Zasada jest prosta. Potrafimy wzajemnie się rozumieć i MYŚLEĆ o konsekwencjach swoich działań i bez obrażania się ustalamy wspólne zasady gry albo nie rzucamy pereł przed wieprze.

      pozdro
      • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 13:16
        jasne

        a czy jest jakaś różnica gdy jedna z osób jest inna, gdy nie rozpoznajemy jej intencji, problemu - gdy sie pomylimy?

        Kalibabka naciągał na kasę - można założyć tylko naiwne się łapały ale można wsłuchać się i zastanowić mało takich speców - o! może wyjątkowość ma zanczenie?

        Albo partner z przewleklą depresją - rujnujący życie całej rodziny, gdy choroba się ujawni - mamy prawo powiedzieć - nie pojmuję tego, nie radzę sobie, nic ze mnie przy tym człowieku nie zostaje?
        albo gdy partner okazuje się/ zostaje alkoholikiem - zwiewać czy ratować - jaki moment uznać za graniczny i przestać sie wkręcać

        wsparcie bez warunków brzegowych, bez leczenia rujnuje - co zrobić gdy specyfika zaburzenia niszczy nam mechanizmy obronne, gdy terapia nie wiele zmienia? gdy są dzieci?

        łatwo sie mówi nie wpaść jak śliwka w kompot oj łatwo

        najważniejsze mieć granice godności i alarmy takie na 100% ważne; czasem z domu nie wynosimy w posagu zasad, których NIKOMU nie wolno złamać, czasem lubimy zaszaleć i sami sobie łamiemy kręgosłup

        jedno ważne zawsze jest wyjście jeśli tylko docenimy siłę jaka mamy w sobie
    • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 13:36
      ofiara14

      tak sobie mysle, co spowodowało wylew takich a nie innych opinii w tym atku akurat w tym

      Twoja wypowiedź wprowadzjąca jest jasna i dojrzła, nie zrzucasz winy na nikogo, robisz co zrobić powinieneś i już

      szukasz wsparcia w wychodzeniu ze złego związku

      Nie szukaj w sobie winy - pierwsze co tu zadziałało to Twój nick - zrobił wiecej złego niz pryszło Ci do głowy :) więc na to jest lekarstwo :) nie przejmuj się

      Kilka osób tak jak Ty pisało - koniec związku, muszę sobie poradzić; chcę zrozumieć czemu dałem sobie wejść na głowę; niestety muszę sobie z tym radzić bez bliskiej mi osoby, bo to ona dała mi popalić;
      Myślę, że jest wystarczająco dużo osób, które nie mają zamiaru Cię dołować, bo po co IM TO!!!

      jeszcze nikt niczego nie zbudował skacząc po innych!!!

      trzymaj się masz pomysł na siebie i idziesz w dobrą stronę
      może ja się mylę - no to na razie mylimy się razem :) - co ja tam wiem? co dzień wiecej :)

      • ofiara14 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 28.08.14, 23:53
        Droga brz_a_sk.
        Widzę, że mój wpis wprowadził niektórych w pasję.
        No cóż, każdy ma prawo reagować po swojemu.
        Cieszę się, że jesteś "po mojej stronie". To bardzo budujące.
        Myślę, że nie mylimy się. A jeśli nawet, we dwoje będzie raźniej:)
        Pozdrawiam serdecznie.
    • wendd Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 29.08.14, 07:38
      Przeniosę na koniec, bo się to tu gubi wśród innych wpisów:)

      Brzask czy jeśli para "załatwi" sobie konflikt, wywoła jazdy i awantury na zewnątrz związku, to ten związek od środka będzie dla nich bardziej stabilny, spokojny i mniej dynamiczny?
      Na zewnątrz - czyli np. wspólna walka partnerów z np. sąsiadem czy jakimś urzędem?

      Z zewnątrz wygląda to jak skłonność do uprawiania permanentnego pieniactwa - z ogromnym zaangażowaniem. Takie hobby we dwoje.
      Jak szukanie ofiary tylko po to aby się wyżyć, bo te walki nie mają jakichś konkretnych, ważnych, istotnych powodów.
      Tak patrząc z boku wygląda to jak czerpanie przyjemności z awantur, upokarzania ludzi i doprowadzania innych do wrzenia.

      Zastanawiam się skąd się to bierze.
      Wcześniej myślałam, że to nuda albo właśnie przyjemność z dręczenia innych - ale może powód tego jest inny?
      • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 29.08.14, 09:46
        wendd napisała:

        > Przeniosę na koniec, bo się to tu gubi wśród innych wpisów:)
        >
        > Brzask czy jeśli para "załatwi" sobie konflikt, wywoła jazdy i awantury na zewnątrz związku, to ten związek od środka będzie dla nich bardziej stabilny, spokojny i mniej dynamiczny? Na zewnątrz - czyli np. wspólna walka partnerów z np. sąsiadem czy jakimś urzędem? >

        * *************ale mnie zaskoczyłaś, ale jest o'ky :) podkreślę tylko, że jestem zdecydowanym wrogiem budowania czegokolwiek na negowaniu, na wspólnym wrogu czy na zrzędzeniu to jest nic nie warte jak boskie wspólne kiwanie się nad kuflem piwa w pełnym zrozumieniu i wspólpracy : )))
        nic z tego nigdy nie będzie
        ale
        fakt niezaprzeczalny nic tak ludzi nie łączy jak wspólny wróg; człek się podnieca i rusza z kanapy to raz, dwa gada choćby z partnerem - wreszcie ma o czym; zaczyna się czymś interesować; zajmuje mózg, analizuje planuje, budzą się w nim młode żądze ...
        jest coś w tym na pewno
        ale warto wiedzieć, że zupełnie czym innym jest współdziałanie przeciw komuś, czemuś niż dla jakiegoś wspólnego dobra
        tak sobie myślę, że w tym miejscu oprócz różności olbrzymia rolę odgrywa WYWALENIE WIN za drzwi
        wróg niewątpliwie jest tym na kogo można zwalić wszystko
        doskonalimy się w bylejakości :) :) :) życie w stałym piekiełku niby 'sąsiada' ale oczywiście to w naszej główeczce ograniczonej miejsce oddane na g@wno - złe myśli są chyba wzdęte :)
        *****************

        > Z zewnątrz wygląda to jak skłonność do uprawiania permanentnego pieniactwa - z ogromnym zaangażowaniem. Takie hobby we dwoje. Jak szukanie ofiary tylko po to aby się wyżyć, bo te walki nie mają jakichś konkretnych, ważnych, istotnych powodów. Tak patrząc z boku wygląda to jak czerpanie przyjemności z awantur, upokarzania ludzi i doprowadzania innych do wrzenia.
        > >>>>>

        ***** super to ujęłaś - upokarzanie to coś co powinno włączać nam alarm
        każdy wściekły pieniacz, nie może sobie poradzić ze swoim nadętym obrazem, ponieważ dobrze wie, że nie osiagnie tego co by chciał, bo całe życie nic mu nie wychodzi, za nic się przecież nie zabierze (nie rzuci picia, nie skończy pracy, nie przestanie się ciskać nie weźmie się za siebie) - małe sukcesy go nudzą więc nie dojdzie do dużych; na poczatku drogi zwali na innych i okoliczności i ... by ukryć swoja słabość, porażkę i nie oddać się optymistycznej refleksji - co zrobi? PONIŻY - najlepiej wszytskich; ślepy, głuchy i zapatrzony w siebie - butny prymityw niestety - z czasem kretynie się od tego braku czasu na siebie
        ***********


        > Zastanawiam się skąd się to bierze. Wcześniej myślałam, że to nuda albo właśnie przyjemność z dręczenia innych - ale może powód tego jest inny? >

        **************
        jak widać myślenie o krowie sąsiada w kontekście - och by zdechła!
        na pewno zabiera nam energię i nie uczymy się, nie staramy się, by nasze własne krówki lśniły
        za to wydaje się nam, że jesteśmy na szczycie - już już tuż tuz tylko ta krowa sąsiada
        przecież mający co w sobie cenić człowiek nigdy w życiu nie pójdzie w ten kanał!


        myślę, że czasem zbyt łatwo łapię się na wspieranie kogoś kto ma problem i mówi o wychodzeniu z nich; uważam, ze warto
        ale
        kiedy zauważam, że to ma być wychodzenie po czyichś plecach :) :) :) zapewniam ma przerąbane
        mam alergię na nienawidzenie

        są osoby, których nie lubię, unikam, uważam za warte jedynie tyle uwagi by ich unikać i nie widzieć bagna w jakim żyją - to bardzo krótka lista - zanikowa, po prostu o nich nie pamiętam; czasem ktoś podpowie uważaj bo toto się panoszy; uważam że warto dokładać starań by izolować od siebie ludzi myślących destrukcyjnie o innych, są w tym świadome pijawki - brrr - by było jasne nie spotkałam na tym forum osoby, która by MNIE zalazła za skórę

        Są osoby, które mnie rażą negatywnym traceniem energii, szukaniem rozwiązań w obwinianiu, niszczeniu, szczuciu, podkopywaniu trzeba szukać w sobie siły by to rozpoznawać i izolować się, chyba że uda się taka osobę wzmocnić i osiągnie swój sukces; czasem nienawidzenie wydaje sie wrodzone i najprościej mówiąc chcą tak żyć
        otaczją ich durni politycy, durni sąsiedzi, durni partnerzy i ... to niech się skupią na szukaniu mądrych :)

        ludzi marnych jest więcej każdy wie że statystycznie na 7 osób sprawdza się 1 - te 6 ma prawo żyć a my możemy sobie uciąć gadkę z tą jedną

        nienawiść jest bezsensu
        stare małżeństwa oparte na nienawiści skierowanej do siebie czy na zewnątrz związku są czasem niebywale trwałe - gdy jedno umiera drugie nie ma z kim kontynuować nieustannego piekielnego tańca - czuba wszyscy unikają

        dzieci z takich domów są pozbawione miłości i uwagi i mają wzorce do niczego nie przydatne, destrukcyjne

        nienawiść zżera mózg nienawidzącego, do cna
        uciekajmy od tych, którzy zarażają nie szukając ani szczepionki ani leku

        nie da się lubić siebie nienawidząc innych? a może narcyz tak ma? - ale ten to ma dopiero przerąbane
        ****************




        • timo394 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 29.08.14, 11:18
          "dzieci z takich domów są pozbawione miłości i uwagi i mają wzorce do niczego nie przydatne, destrukcyjne

          nienawiść zżera mózg nienawidzącego, do cna
          uciekajmy od tych, którzy zarażają nie szukając ani szczepionki ani leku"

          Bingo! Potwierdzam w 100%. Klucz do zrozumienia zachowań partnera tkwi w jego dzieciństwie. Sam się o tym dobitnie przekonałem. Aby uniknąć niepotrzebnych rozczarowań dowiedzcie się jak najwięcej o relacjach panujących w rodzinie partnera w czasach jego dzieciństwa i młodości.
        • wendd Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 31.08.14, 23:32
          Dziękuję za odpowiedź:) to co piszesz ma sens.
          Pomyślałam o tym pod wpływem Twojego stwierdzenia z wcześniejszego posta - o tym trzymaniu przez lata partnera jako trampoliny do bezpiecznego poskakania sobie.

          W tym konkretnym przypadku moich znajomych (kobieta z BPD) skakanie po sobie nawzajem jest dość ryzykowne (choć ma miejsce), bo związek ma kruche podstawy i w każdej chwili może przestać istnieć (związek z gatunku tych "na boku" - choć w pewnym sensie trwały, wieloletni i "opłacalny" w sensie realizacji potrzeb dla obojga).
          Więc może dlatego zamiast generować sobie emocje w środku związku i między sobą (co może związkowi zaszkodzić), puszczają ten strumień na zewnątrz wywołując konflikty i awantury? Taka moja hipoteza i próba zrozumienia dlaczego to robią.

          I niewątpliwie oboje się w tym pieniactwie realizują, mają z tego przyjemność (i masę kłopotów - taki paradoks) choć mężczyzna ma przebłyski trzeźwego myślenia i kiedy dostrzeże, że przeholowali próbuje łagodzić czy odkręcać sytuację.
          Jego partnerka przeciwnie - brnie dalej, podgrzewa, zaognia sytuację i żąda od partnera wsparcia i robienia tego co ona. On się temu coraz łatwiej poddaje. Oboje szukają też sojuszników, wciągając w awantury nowe i nieświadome problemu osoby.
          Dla otoczenia te wojny są naprawdę poważnym problemem.

          No i nie wojują z każdym.
          Tak jakby dobierali sobie tych podatnych - którzy podejmą z nimi grę.
    • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 01.09.14, 08:09
      Wybacz, że znów odnośnie twojego wpisiku.

      "est
      > chora, a ja wiedziałem o chorobie" !!!!!!!!

      Wiedziałeś o chorobie? Zanim się z nią związałeś i emocjonalnie zaangażowałeś ją i siebie poczytałeś o borderline? Bo jeśli tak to soreczka albo jesteś nieodpowiedzialny albo już nie wiadomo co. Smutno ci itepeczka. Gdybyś odpowiedzialnie podszedł do tej znajomości dowiedziałbyś się, że angażując ją emocjonalnie to dopiero krzywdzisz. Jeszcze sobe niczek dajesz że ofiara. Dodatkowo powtórzę swoje zdanko wcześniejsze. Z wpisu bije aż twoja chęć pomocy innym. W niektórych sferkach życia to okej. Nie w związkach. Może ona nie borderka nawet ale jak zobaczyła chłopaka który usilnie chce jej tatusiować, matkować i Bóg pzenajświętszy wie co jeszcze to odeszła. Pozdr Marek
      • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 01.09.14, 09:02
        problem nie zawsze jest w obiekcie krytykowanym :)

        by nie było tak łatwo poskakać - choć w skakaniu bywa sedno i jedyne niezawodnie co działa to skakanka ...

        podsunę myśl wartą choć iskry - jak to jest, że cokolwiek oczytani wkręcają się w trakcie terapii? bo ciapy czy materia nadzwykła? kto mówi, że wie ma jeszcze pod górkę zdaje się - nie raz; schodzenie jest gorsze :)
        ****
        Tak sobie dziś myślę, że border produkuje swoje nieszczęście='miłość' jak porcje tlenu - co jakiś czas sanatorium
        sorry ale czasem nie da się nie widzieć
        'chciej mnie bardziej niż ja ciebie, kochaj mnie kochaj a ja się zdziwię, że aż tak i zacznę się okładać tą borowiną i męczyć, torturować i zapowiadać nigdy więcej; jak zwykle "

        border jest do bólu prawdziwy w każdy momencie, nie ma go innego, realizuje scenariusz sztywny jak pal, pewny że jedzie innym pociągiem i tak zawsze ma tę samą miejscówkę
        - boże jak ja chcę być szczęśliwy dajcie mi znowu to cierpienie - byleby coraz większe

        - bordera nie da się poznać do pierwszej jego wpadki - tyle, że trzeba wiedzieć co jest sygnałem alarmowym, to nie są wcale oczywiste sygnały;

        - nikt kto usłyszy, że partner jest borderm nie wie co to znaczy - bardzo długo nie wie

        border to jest jedno wielkie nieszczęście poszukujące wyjścia ze swojego słoika - czy ma prawo? na pewno; ale kiedy spojrzy co zostawia po sobie po wykorzystaniu tego prawa chyba powinien żyć sam

        sorry na dziś taka refleksja
        bo kapie mi krew po klawiaturze, ofiara już miękknie w zalewie - będzie grill - a oprawca będzie cierpiał - kolejny border dojeżdża do stacji, do której podobno wcale nie kupił biletu i ofiary nie tuczył by odpowiedni długo zapewniała
        cierpienie

        niech to diabli









        • wendd Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 01.09.14, 12:39
          "nikt kto usłyszy, że partner jest borderm nie wie co to znaczy - bardzo długo nie wie"

          Powiem więcej - nawet zapoznanie się z tematem, poczytanie na ten temat nie sprawi, że partner będzie przygotowany i świadomy tego co może się wydarzyć.
          Bo człowiek zaczyna rozumieć to, o czym czytał dopiero wtedy, kiedy doświadczy tego na własnej skórze.

          • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 01.09.14, 13:59
            oczywiście
            i ani przeczytać/ przestudiować!!!
            ani przeżyć nie znaczy zrozumieć

            to nie jest tak, ze brak śmego czy owego i łyknie się i wiemy jak działa - nie - trudniej

            leki mogą pomóc - na depresję, na nadmierne pobudzenie na ... ale bez terapii to kanał i kolejny problem lekozaleznosci

            ech

          • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 02.09.14, 17:36
            wendd napisała:

            > "nikt kto usłyszy, że partner jest borderm nie wie co to znaczy - bardzo długo
            > nie wie"
            >
            > Powiem więcej - nawet zapoznanie się z tematem, poczytanie na ten temat nie spr
            > awi, że partner będzie przygotowany i świadomy tego co może się wydarzyć.
            > Bo człowiek zaczyna rozumieć to, o czym czytał dopiero wtedy, kiedy doświadczy
            > tego na własnej skórze.
            >

            A to chyba jest przesadą. Moim zdańkiem jest tak. Poznajesz partnerkę czy partnera i on ci szczerze mówi że ma bordeline a Tobie jest tak super, masz różowiutkie binokle i od siebie to odrzucasz. Jeśli przeczytałeś o bordeline i świadomie!!!! w to wchodzisz to albo nie umiesz czytać i na tej podstawie wnioskować lub chociażby uruchomić wyobraźnię albo znów nie chcesz zrobić dostrzeganka bo ci okejek, bo milo, bo seks w kinie, bo cie prawi komplemenciki itepeczka. Gdyby ktoś mi powiedział w dobrej wierze że ma np schizofrenie to bym mu odpowiedział: zrozum zanim się zdecyduję na coś poważniejszego muszę poczytać i zastanowić czy wchodzić. Pisanie n, że ktoś poczytał i nie wie co czytał to trochę naiwne. (brzask po przyjacielsku pytam: nie kanalizujesz się troszeczkę. Na zasadzie wszyscy partnerzy to ofiary bordera, border niewinny i też przecież cierpi) Jak ten autor pseudonimeczkek ofiara wiedział że ktoś ma borderline jak nie poczytał tylk ozbagatelizował to zwykły ignorant. jak poczytał i wszedł w związek a teraz płacze to ktoś kto nie chce wziąść odpowiedzialnośckiówki za swoje decyzyjki.
            • wendd Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 02.09.14, 19:01
              Mylisz się Marku.

              Zakładam, że wiesz czym jest nieważkość.
              I zakładam, że nie wiesz jakbyś się czuł będąc w stanie nieważkości.
              Owszem - można na ten temat poczytać, pooglądać, spróbować wyobrażać sobie jakby to było - ale będzie to tylko powierzchowne liźnięcie teorii, które nie da poczuć tego stanu w praktyce.
              Żeby wiedzieć i rozumieć - trzeba tego samemu doświadczyć.

              Podobnie jest z naczytaniem się o zaburzeniach osobowości. Lektura może trochę przybliżyć problem - ale bez posiadania wcześniejszego doświadczenia (bez odczucia tego na własnej skórze), to będą tylko puste frazesy.
              Nie mówiąc już o tym, że artykuły o borderline są tak ogólne, że zupełnie nie oddają grozy tego zaburzenia.
              I nie mówiąc także o tym, że człowiek to nie maszyna - żeby wystarczyła instrukcja obsługi do prawidłowego i satysfakcjonującego korzystania z niego.

              Żeby w ogóle pomyśleć, że książka czy artykuł nauczy człowieka życia, wyposaży w wiedzę o świecie i ludziach oraz ochroni przed niebezpieczeństwem i życiowymi niespodziankami, to trzeba być bardzo młodym i bardzo niedoświadczonym:)
              A jak dodać jeszcze do tego butę i arogancję - to mamy idealnego kandydata na ofiarę samego siebie i swoich błędnych założeń:)

              Reasumując - można usłyszeć od partnera o zaburzeniu osobowości i można w taki związek wejść.
              Pozdrawiam:)
              • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 02.09.14, 19:35
                wendd napisała:

                >
                > Zakładam, że wiesz czym jest nieważkość.
                > I zakładam, że nie wiesz jakbyś się czuł będąc w stanie nieważkości.
                > Owszem - można na ten temat poczytać, pooglądać, spróbować wyobrażać sobie jakb
                > y to było - ale będzie to tylko powierzchowne liźnięcie teorii, które nie da po
                > czuć tego stanu w praktyce.
                > Żeby wiedzieć i rozumieć - trzeba tego samemu doświadczyć.

                Retoryka to często pustosłowie. Załóżmy, że z książek wyczytałaś (eś) czym jest wyładowanie atmosferyczne i że efekt wyładowania atmosferycznego po uderzeniu w cżłowieka zabija go na miejscu. Będziesz biegać po pustym polu z wielką, stalową anteną podczas wielkiej burzy? To właśnie jest retoryka. Do pseudoprzykłądów można sprowadzić wszystko i stosując odpowiednie porównania próbować przekonać kogoś do swojego mylnego przekonania.
                >
                > Podobnie jest z naczytaniem się o zaburzeniach osobowości. Lektura może trochę
                > przybliżyć problem - ale bez posiadania wcześniejszego doświadczenia (bez odczu
                > cia tego na własnej skórze), to będą tylko puste frazesy.

                No nie nie. Lekarz psychiatra nie musi mieć np schizofrenii aby wiedzieć jak to leczyć i jak współpracować z chorymi ludźmi. Pracownik socjalny nie musi być w swoim życiu współuzależniony aby pomagać współuzależnionym. Takie zachowanie to się nazywa empatia czyli współodczuwanie. Spory poziom inteligencji emocjonalnej z dużą dozą abstrakcji i kreatywnego myślenia. Takie stwierdzenie: musisz odczuć aby zrozumieć przypomina mi inne: kiedyś to była młodzież. Nie trzeba odczuć żeby zrozumieć. Można sie wczuć. Można odczuć i zrozumieć. Można odczuć i nadal nic nie rozumieć. Można nie odczuć i też nie zrozumieć jak się o czymś zapazna właśnie w literaturze fachowej.

                > Nie mówiąc już o tym, że artykuły o borderline są tak ogólne, że zupełnie nie o
                > ddają grozy tego zaburzenia.

                Zdecydowanie nieprawda. Nie trzeba bazować tylko na artykułach z internetu. Jak ktoś chce to udaje się do chociażby bezpłatnych bibliotek. Jak mieszka w małej miejscowości to się rejestruje w bibliotekach cyfrowych. Jeśli jednak i tego nie może uczynić. Wchodzi właśnie na takie forum jak to i czyta wątek dla partnerów z bordeline i już wie o co chodzi. Nawet jest to przystepniej zrozumiałe bo na przykładach z życia.

                > I nie mówiąc także o tym, że człowiek to nie maszyna - żeby wystarczyła instruk
                > cja obsługi do prawidłowego i satysfakcjonującego korzystania z niego.

                Nigdy tak nie twierdziłem. Oczywiście że człowiek to nie maszyna. Każdy jest inny i swoisty. Każda para musi poszukać własnej drogi. Jednak jak ktoś zdecydowała się świadomie na partnera z bordeline to niech potem tu nie uprawia gorzkich żali. Jego też wina. Może ignorancji, niedojrzałości, dziecinnego huraoptymizmu no i niestety też egoizmu.
                >
                > Żeby w ogóle pomyśleć, że książka czy artykuł nauczy człowieka życia, wyposaży
                > w wiedzę o świecie i ludziach oraz ochroni przed niebezpieczeństwem i życiowymi
                > niespodziankami, to trzeba być bardzo młodym i bardzo niedoświadczonym:)

                Młody nie znaczy niedoświadczony ani odwrotnie. Doświadczony nie oznacza stary. Gdyby wiek był wyznacznikiem mądrości świat do przodu pchaliby sędziwi staeruszkowie. oczywiście, że wszystkiego nie można nauczyć się żyć. Można zaś uczyć się na błędach innych. Inaczej drugi raz byśmy wynajdywali twierdzenie pitagorasa. Są jednak tacy co to robią ich sprawa. Życiow porażki często właśnie wynikają z ignorancji wiedzy zawartej w książkach i buty wyrażającej się w stwierdzeniu; nikt mi nie bezie mówił, co tam książki, ja przeżyłam itp. Takie myślenie przekłada się również na inne sfery życia. Np wychowanie dzieci. Stąd często border wychowuje bordera. Wygląda to mniej więcej tak. Co mi tam będzie mówił pediatra, sam nie ma dzieci, moja matka tak robiła i patrzcie jakim jestem świetnym człowiekiem. Przykro mi ale właśnie na takim modelu związków przyczynowo - skutkowych i widzenia świata oparta jest twoja wypowiedź oby nie światopogląd czy logika dokonywanych wyborów i podejmowanych decyzji.

                > A jak dodać jeszcze do tego butę i arogancję - to mamy idealnego kandydata na o
                > fiarę samego siebie i swoich błędnych założeń:)

                Zgadzam się a w stóweczce procencików ;)
                >
                > Reasumując - można usłyszeć od partnera o zaburzeniu osobowości i można w taki
                > związek wejść.

                Można. Jeśli się chce. Widocznie się chce i się lubi. Tak samo jak można skakać z samolotu na bandżi. Bo się też lubi. Wiedząc oczywiście że to grozi śmiercią. Więc jak ktoś wchodzi świadomie to niech potem tu nie oczekuje klepania po ramieniu i współczucia. Tak samo jak ten kto skacze na bandżi niech nie płacze że sobie połamał nogi.

                również pozdrowionka
                > Pozdrawiam:)
                • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 02.09.14, 19:55
                  studia
                  egzaminy
                  staże
                  lata praktyki
                  specjalizacje
                  zespoły (dobry podobno w Krakowie)

                  a no i supervisor - bo coś tam

                  i tak zdarza się, że po latach zmienia się diagnoza
                  ba nawet opis zaburzenia klasyfikują inaczej

                  a doświadczony wrocławski psycholog W. nawet twierdzi, ale co tam ... wiadomo słynna postać w sprawie oceny terapii zaburzeń; jak się chce wejść i podsumować/skasować to się zawsze coś wymyśli - chłop słynie z tego; nawet gdy ma jakieś racje to najpierw patrzą na cel jaki mu przyświeca, gdy wszczyna kolejne co najmniej ogólnopolskie zamieszanie

                  :) :) :)

                  tak sobie myślę czy zachowuję się w życiu odpowiedzialnie - za siebie i za oswojonych, że tak powiem; zapewne wiem za mało takie poczucie towarzyszy mi nieustannie - co nie tak źle rokuje

                  pokora z refleksją świetnie mi robią - polecam






                  • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 02.09.14, 20:21

                    > studia
                    > egzaminy
                    > staże
                    > lata praktyki
                    > specjalizacje
                    > zespoły (dobry podobno w Krakowie)
                    > a no i supervisor - bo coś tam
                    >
                    > i tak zdarza się, że po latach zmienia się diagnoza
                    > ba nawet opis zaburzenia klasyfikują inaczej
                    >
                    Tym bardziej nie można zastąpić wiedzy medycznej wewnętrznym przekonaniem jak postępować i pseudodoświadczeniem w życiu z borderem, który wcale nim nie musi być. Postępować albo inaczej wspólnie żyć to można ze tym konkretnym Zdzisiem czy Marysią. Patrzenie na resztę borderów poprzez pryzmat własnej "krzywdy" jest sporym nadużyciem. Dzielenie ludzi na tych co mogą się wypowiadać bo przeżyli i tych którzy nie przeżyli więc też mogą rozmawiać ale na sto procent ich wypowiedzi będą mniej wartościowe niż tych pierwszych to uproszczenie. Plus teksty o młodości i niedojrzałości brzmią jak słowa Słowacki wielkim poetą był i co autor miał na myśli. Ja doświadczony, wiekowy mentor powiem ci jak to jest. Nie czytaj książek tylko mnie słuchaj. Dodam, że osoba doświadczona w ocenach innych nie sugeruje się powierzchownością. Mój dość zabawny język używany tutaj na forum jak widzę spełnia też rolę selekcyjną. Ta prowokacja i odniesienie się do niej pod postacią sklasyfikowania jako być może pajaca, głupiomądrego lub niedojrzałego młokosa świadczy o możliwościach postrzegania świata li tylko przez pryzmat własnych ocen. Nie jest to zdecydowanie otwartości na dialog lecz jednostronne monologi. I zawsze w kombinacjach, że partner brordera to ofiara a border to diabeł wcielony. Plus twardy początek wypowiedzi - "Marku mylisz się" całkowicie wyklucza otwartość na konstruktywne podejście do problemu. Konstruktywne oznacza równopartnerskie.

                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 02.09.14, 20:38
                      no to jak to jest?
                      wystarczy przeczytać i "sie wie?"
                      czy materia skomplikowana ?

                      po co to ludziom na plecy skakać?
                      po co dokopywać
                      po co mówić, że są do dupy?

                      dyskusja nie polega na prowokacyjnym dołowaniu
                      zwłaszcza w takim miejscu

                      dla mnie to bezsensu,
                      dlatego zdecydowanie dziękuję




                      • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 02.09.14, 20:50
                        brz_a_sk napisała:

                        > no to jak to jest?
                        > wystarczy przeczytać i "sie wie?"
                        > czy materia skomplikowana ?
                        >
                        Bardzo skomplikowana i bardzo rzadko się wie. Ja jestem tego najlepszym przykładem. Zasugerował mi ktoś że żyję z borderką a okazało się zupełnie co innego. Sama z resztą wiesz. :). Moim zdaniem ostatnia jak widać dość emocjonalna dyskusja dotyczyła tego, że autor wątku o nicku ofiara14 wiedział, że jego partnerka ma borderline. Jest po diagnozie. Wybrał sam. Niestety potem pojawiały się tez które można sprowadzić do twierdzenia że jak wiesz o czymś. poczytałeś o czymś to w zasadzie nie wiesz o czym. Pozdrawiam
                        >
                      • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 03.09.14, 09:06
                        wendd napisała:

                        > "primum non nocere"
                        > A Twoje wypowiedzi szkodzą innym.
                        > Trudno na to nie zareagować.

                        Znów kategorycznie. Można napisać: moim zdaniem Twoje wypowiedzi szkodzą innym lub twoje wypowiedzi szkodzą mnie. Rozmawiałaś ze wszystkimi na forum? Wszyscy uczestnicy forum napisali do Ciebie, że moje wypowiedzi im szkodzą. Bardzo proszę nie wypowiadaj się w imieniu innych jeśli z nimi nie rozmawiałaś

                        pozdrawiam
                • wendd Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 02.09.14, 21:50
                  1.
                  Bardzo kiepski przykład.
                  Wyładowania atmosferyczne znamy, widzimy i słyszymy od kołyski - zanim nauczymy się czytać.
                  Od kołyski też jesteśmy przestrzegani przed niebezpieczeństwem.
                  Natomiast 98% ludzi o BPD dowiaduje się w momencie kiedy ten "piorun" już w nich trzaśnie i te 98% ludzi zupełnie nie są przygotowani na spotkanie się z takim człowiekiem.

                  2.
                  Ale Ty nie jesteś psychiatrą czy pracownikiem socjalnym ani innym fachowcem od psyche wyposażonym w fachową wiedzę.
                  Na chwilę obecną jesteś kompletnym ignorantem w tej dziedzinie, któremu tylko wydaje się, że coś wie i może.
                  Kolejny kiepski przykład.

                  3.
                  Artykuły z internetu, biblioteki bezpłatne, cyfrowe i inne czy na tematyczne fora mogą tylko przybliżyć problem w ogólnym zarysie.
                  O ile ten ktoś w ogóle rozumie, co czyta.
                  Amatorskie zgłębianie zaburzeń osobowości w teorii, to jak próba tłumaczenia niewidomemu od urodzenia jaki jest kolor czerwony. Efekt podobny.
                  Dodać należy jeszcze, że w necie czy na forach pisze się masę głupot, a laik nie jest w stanie zweryfikować czy podawane informacje są poprawne czy nie.
                  Wartość tych "przykładów z życia" najlepiej obrazujesz Ty sam - jeszcze niedawno twierdziłeś, że Twoja partnerka ma BPD, a wokół Ciebie same "borderbaby":)

                  4.
                  "Młody nie znaczy niedoświadczony ani odwrotnie. Doświadczony nie oznacza stary. Gdyby wiek był wyznacznikiem mądrości świat do przodu pchaliby sędziwi staeruszkowie."

                  Komunały i Twoje młode pobożne życzenie:)
                  Rozejrzyj się:) świat do przodu pchają dojrzali wiekiem i doświadczeniem:)
                  Widzisz gdzieś w zarządach, rządach czy na czele liczących się instytucji, firm i korporacji dwudziestolatków?
                  Owszem bywają i jednostki wybitne, o wyjątkowych umysłach - ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę.
                  Kiedy np. człowiek ma poważny problem ze zdrowiem gdzie poszuka pomocy?
                  U 25 latka prosto po studiach medycznych czy u zasobnego w wiedzę i doświadczenie lekarza z praktyką?
                  Wiedzę teoretycznie mają taką samą - obaj skończyli medycynę.

                  5.
                  "Można zaś uczyć się na błędach innych. Inaczej drugi raz byśmy wynajdywali twierdzenie pitagorasa. "

                  Strasznie mieszasz. Twierdzenie Pitagorasa nie jest życiowym błędem tylko twierdzeniem matematycznym. Ścisłym

                  Teoretycznie można uczyć się na czyichś błędach - ale tylko teoretycznie.
                  Bo doświadczenie życiowe jest nieprzekazywalne. Trzeba samemu przejechać się na własnych życiowych błędach aby móc być mądrzejszym w przyszłości.
                  Spróbuj wytłumaczyć trzylatkowi (czyli spróbuj przekazać mu swoje doświadczenie życiowe) żeby nie wkładał widelca do kontaktu, bo jak go prąd kopnie to zaboli.
                  Spróbuj wytłumaczyć zakochanej dziewczynie, że źle ulokowała uczucia i może mieć kłopoty w przyszłości.
                  To tak nie działa i nie zadziała.
                  Bo oni nie mają podstawy do tego, żeby zweryfikować prawdziwość czyjegoś tłumaczenia.
                  Podstawę, bazę do tego daje doświadczenie nabywane z czasem. Czyli np. włożenie palucha do kontaktu.

                  Gdyby to wszystko było takie proste jak piszesz i jak Ci się wydaje - to mielibyśmy świat zdrowych, normalnych i szczęśliwych ludzi. Wystarczyłoby tylko poczytać:)

                  6.
                  "Życiow porażki często właśnie wynikają z ignorancji wiedzy zawartej w książkach i buty wyrażającej się w stwierdzeniu; nikt mi nie bezie mówił, co tam książki, ja przeżyłam itp. Takie myślenie przekłada się również na inne sfery życia. Np wychowanie dzieci. Stąd często border wychowuje bordera. Wygląda to mniej więcej tak. Co mi tam będzie mówił pediatra, sam nie ma dzieci, moja matka tak robiła i patrzcie jakim jestem świetnym człowiekiem. Przykro mi ale właśnie na takim modelu związków przyczynowo - skutkowych i widzenia świata oparta jest twoja wypowiedź oby nie światopogląd"

                  Ależ ja nigdzie w swoich wypowiedziach nie dyskredytuję "wiedzy książkowej":)
                  Ja tylko mówię, że teoria (i to teoria dobrze rozumiana) to tylko pół sukcesu.
                  Czytaj ze zrozumieniem:)

                  7.
                  "> Reasumując - można usłyszeć od partnera o zaburzeniu osobowości i można w taki
                  > związek wejść.

                  Można. Jeśli się chce. Widocznie się chce i się lubi. Tak samo jak można skakać z samolotu na bandżi. Bo się też lubi. Wiedząc oczywiście że to grozi śmiercią. Więc jak ktoś wchodzi świadomie to niech potem tu nie oczekuje klepania po ramieniu i współczucia. Tak samo jak ten kto skacze na bandżi niech nie płacze że sobie połamał nogi. "

                  Świadomie?
                  Brzask napisała już do Ciebie tu kilka razy, że do pierwszego odpału człowiek nie wie, że ma do czynienia z BPD. Napisała Ci też, że nawet ci którzy wiedzą (bo poczytali:)) wychodzą z takich relacji poturbowani.
                  Ona próbuje przekazać Ci swoje doświadczenie życiowe.
                  A Ty niby czytasz co ona pisze - ale nie rozumiesz, nie przyjmujesz i dalej prawisz swoje:)
                  Więc jak się to ma do tego co piszesz o nabywaniu przez Ciebie wiedzy poprzez czytanie?
                  Jak na razie kiepsko Ci to przyswajanie idzie.
                  Przyswoisz jak się sparzysz.





                  • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 03.09.14, 09:30
                    wendd napisała:

                    > 1.
                    > Bardzo kiepski przykład.
                    > Wyładowania atmosferyczne znamy, widzimy i słyszymy od kołyski - zanim nauczymy
                    > się czytać.
                    > Od kołyski też jesteśmy przestrzegani przed niebezpieczeństwem.
                    > Natomiast 98% ludzi o BPD dowiaduje się w momencie kiedy ten "piorun" już w nic
                    > h trzaśnie i te 98% ludzi zupełnie nie są przygotowani na spotkanie się z takim
                    > człowiekiem.

                    Oczywiście, że widzimy od kołyski. Jednak nie od kołyski mówi się dziecku że to grozi śmiercią. Róznie robią rodzice. Często wykorzystują wyładowania atmosferyczne jako straszak na dzieci za zle zachowanie ale to już odrębny temat. Oczywiście, że większość ludzi dowiaduje się o borderline dopiero jak się z kimś takim spotka. Jednak opisywany wyżej przypadek wiedział do początku znajomości. Mógł się dokształcić nie zrobił tego a teraz opisuje jak mu źle. Wcześniej wypowiadałaś się na temat tej sytuacji w kontekście że można wiedzieć a coś zrobić wbrew tej wiedzy. Teraz piszesz o większości ludzi więc zdecyduj się proszę i wypowiadaj w o tym konkretnym przykładzie. łatwiej będzie dyskutować na konkretach a nie ogólnikami.
                    >
                    > 2.
                    > Ale Ty nie jesteś psychiatrą czy pracownikiem socjalnym ani innym fachowcem od
                    > psyche wyposażonym w fachową wiedzę.
                    > Na chwilę obecną jesteś kompletnym ignorantem w tej dziedzinie, któremu tylko w
                    > ydaje się, że coś wie i może.

                    Uderzasz we mnie personalnie. Skąd wiesz że nie mam wiedzy i teoretycznej jak i praktycznej? Skąd wiesz czym się zajmuję w życiu? Nie znasz mnie. Uważam, że w kontakcie z zaburzeniami mam zdecydowanie większą wiedze od Ciebie ale może mi się tylko wydaje. Nie pokusiłbym się nigdy o dyskredytowanie Ciebie skoro cię nie znam.
                    > Kolejny kiepski przykład.
                    >
                    > 3.
                    > Artykuły z internetu, biblioteki bezpłatne, cyfrowe i inne czy na tematyczne fo
                    > ra mogą tylko przybliżyć problem w ogólnym zarysie.
                    > O ile ten ktoś w ogóle rozumie, co czyta.

                    Zakładasz że ktoś jak chce coś zgłębić to nie wie co czyta? Jak ktoś ma szczerą chęć poznania to pozna. Dopyta. Skonsultuje z bardziej doświadczonymi. Nie można zakładać, że ktoś nie wie co czyta i z tego tytułu lepiej żeby zapytał od razu kogoś innego a nie czytał. Pewnie najlepiej Ciebie.
                    > Amatorskie zgłębianie zaburzeń osobowości w teorii, to jak próba tłumaczenia ni
                    > ewidomemu od urodzenia jaki jest kolor czerwony. Efekt podobny.

                    Ty jesteś specjalistką? Jeszcze do niedawna pisałaś, że wiedza teoretyczna to coś gorszego niż wiedza praktyczna. Nadal dyskredytujesz wiedzę z ksiązek czyli profesorów, lekarzy, wieloletnich badaczy tematu i chcesz to zastąpić osobistym doświadczeniem i tylko neistety rpzez taki pryzmat patrzysz.
                    > Dodać należy jeszcze, że w necie czy na forach pisze się masę głupot, a laik ni
                    > e jest w stanie zweryfikować czy podawane informacje są poprawne czy nie.
                    > Wartość tych "przykładów z życia" najlepiej obrazujesz Ty sam - jeszcze niedawn
                    > o twierdziłeś, że Twoja partnerka ma BPD, a wokół Ciebie same "borderbaby":)

                    I rpzyznałem się do tego. Twierdziłem i siw pomyliłem. Skonsultowałem ze specjalistą co akurat ma wiedzę książkową i praktyczną. Jest psychiatrą. Nie ma borderline i z nikim takim nie żyje a jednak zna się na tym. Oczywiście, że w necie są artykuły jakie są. Już pisałem, że nie ma co się sugerować netem ale wiedzą fachową. Literaturą fachową. Dlaczego zakładasz, że czerpię wiedzę z netu? A skąd ty masz pewność, że twoje osobiste doświadczenie jest poprawne, że ten z którym masz do czynienia ma BPD? sama zdiagnozowałaś czy może specjalista który czerpał właśnie wiedzę z książek ucząc sie na studiach medycznych w zakresie psychiatrii? Twoje subiektywne doświadczenie to Twoje odczucia które mogą nijak się mieć do rzeczywistości obiektywnej.
                    >
                    > "Młody nie znaczy niedoświadczony ani odwrotnie. Doświadczony nie oznacza stary
                    > . Gdyby wiek był wyznacznikiem mądrości świat do przodu pchaliby sędziwi staeru
                    > szkowie."
                    >
                    > Komunały i Twoje młode pobożne życzenie:)

                    Znów określasz poziom intelektualny drugiego człowieka poprzez pryzmat wieku. Młody - plecie komunały. Nie zgadzam się z nim to pewnie młody. Oświeć mnie o mądra nauczycielko jak to jest naprawdę w życiu. Proszę ja młody gość co plecie komunały. Ile ja mam lat wiesz może?

                    > Rozejrzyj się świat do przodu pchają dojrzali wiekiem i doświadczeniem
                    Widzę młodych wynalazców z uniwersytetów, widzę też starszych ludzi wierzących w moc wstążeczki chroniącej przed demonami.
                    • wendd Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 03.09.14, 10:16
                      "Uderzasz we mnie personalnie. Skąd wiesz że nie mam wiedzy i teoretycznej jak i praktycznej?"

                      Nie uderzam w Ciebie personalnie - tylko odnoszę się do treści, zawartości Twoich wypowiedzi.
                      Oraz stwierdzam fakt - brak Ci wiedzy oraz doświadczenia życiowego.
                      Skąd wiem? Z Twoich wypowiedzi.
                      Jeśli ktoś zachowuje się jak dzieciak (i nie mówię tu o Twoich "zdrobnionkach" w postach tylko o sądach które głosisz), kozaczy, myśli jak dzieciak, pisze głupie rzeczy, które nie przystają do rzeczywistości oraz jednocześnie buńczucznie oczekuje poważnego traktowania pomimo pisania głupot - to jest dzieciakiem.
                      Jak coś ma uszka, ogonek, cztery łapki i miauczy - to jest kotem i nie ma co dalej szukać:)

                      Dla pocieszenia powiem, że tak zachowuje się większość ludzi u progu dorosłości.
                      Stary i doświadczony powiedziałby raczej "wiem, że nic nie wiem":)
                      I w sumie Twoje zachowanie tutaj jest normalne - negujesz, to co piszą inni, bo nie masz wiedzy i dośwadczenia aby zweryfikować prawdziwość podawanych Ci informacji.
                      Bo - doświadczenie jest nieprzekazywalne:)

                      I z uwagi na to, że na chwilę obecną to nie jest już rozmowa o konkretach tylko zwykła przepychanka myślę, że szkoda na nią tracić czas i nie będę już odpowiadać na Twoje posty.
                      • leonidas1000 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 03.09.14, 11:28
                        Nie znam się zbytnio na tym o czym piszecie, ale wydaję się to działanie osób z borderline bardzo prymitywne i schematycze. U mnie zawsze było,tak(a miałem,tyle partnerek,że trudno zliczyć), że było po mojemu. jestem facetem prawdziwym,a nie jakąś popierdołką co się nad soba użala i nie potrafi zdominować kobiey. Myślę,że Marek Gazek też taki jest. Widzę po jego stronie praktyczne rozumowanie i dużą umiejętność rozwiązywania problemów, głównie pod swoje potrzeby. Tak trzymaj Marek, jestem z Tobą. Wiernie pozdrawiam, Leon.
                      • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 03.09.14, 11:30
                        > "Uderzasz we mnie personalnie. Skąd wiesz że nie mam wiedzy i teoretycznej jak
                        > i praktycznej?"

                        > Oraz stwierdzam fakt - brak Ci wiedzy oraz doświadczenia życiowego.
                        > Skąd wiem? Z Twoich wypowiedzi.
                        > Jeśli ktoś zachowuje się jak dzieciak (i nie mówię tu o Twoich "zdrobnionkach"
                        > w postach tylko o sądach które głosisz), kozaczy, myśli jak dzieciak, pisze głu
                        > pie rzeczy, które nie przystają do rzeczywistości oraz jednocześnie buńczucznie
                        > oczekuje poważnego traktowania pomimo pisania głupot - to jest dzieciakiem.
                        > Jak coś ma uszka, ogonek, cztery łapki i miauczy - to jest kotem i nie ma co da
                        > lej szukać:)
                        > Dla pocieszenia powiem, że tak zachowuje się większość ludzi u progu dorosłości.
                        > Stary i doświadczony powiedziałby raczej "wiem, że nic nie wiem":)
                        I w sumie Twoje zachowanie tutaj jest normalne - negujesz, to co piszą inni, bo
                        > nie masz wiedzy i dośwadczenia aby zweryfikować prawdziwość podawanych Ci info
                        > rmacji.
                        > Bo - doświadczenie jest nieprzekazywalne:)
                        > I z uwagi na to, że na chwilę obecną to nie jest już rozmowa o konkretach tylko


                        sklasyfikowałaś mnie w swojej głowie jako dzieciaka więc o czy mamy mówić. Nie znasz mnie. Nie wiesz jakie mam doświadczenie!!! Uderzasz personalnie. Jeśli chodzi o doświadczenie najprawdopodobniej mam dużo, dużo większe niż ty. Gdybyś wiedziała o mnie choć odrobinę tego co wie Brzask na którą niestety się powołujesz w poprzednim poscie bez jej zgody oczywiscie to byś sie zdziwila. Wiesz czemu ludzie często piszą publicznie np. zdrobniałymi słowami lub oplatają główne wątki i najważniejsze kwestie rzeczami pobocznymi? Po to aby nie było wszystko wprost to po pierwsze a po drugie aby ktoś postronny nie zweryfikował kogoś personalnie po otoczce i nazwijmy to scenografii zdarzeń. Można tak zrobić ze opisuje się rzeczywisty problem i sytuacje prawdziwe związane z zagadnieniem a nieistotna co do problemu scenerię się zmienia w celu chociażby ochrony swoich danych osobowych w szczególności w tak wrażliwych tematach jak zaburzenia. Doświadczenie jest przekazywalne na podstawie opisu przypadków i to różnych. Możliwie jak najszerszych. Jeśli prowadzisz badania naukowe to nie wysuwasz wniosków ogólnych na podstawie jednostkowego doświadczenia tylko zbierasz mozliwie jak największa liczbę przypadków szukasz podobieństw i różnic. Stawiasz hipotezy i weryfikujesz. Po koleje robisz falsyfikacje tych badań i wybacz jest to bardziej wiarygodne jak wiedza potoczna. Słyszałem kiedyś że można ochronić dzieci przed demonami za pomocą kości krowy lub ochronić przed ciążą za pomocą podtarcia się sianem. Bo tam pani jadzi z sąsiedniego domu pomogło. To jest doświadczenie życiowe. To co proponujesz to zostawienie dzieci czy innych ludzi samopas.Niech doświadczą to sie nauczą. Inaczej nie. To brak odpowiedzialności albo niewiedza jak przekazać. Z twoich wypowiedzi wypływa sarkazm i irytacja, że ktos nie zgodził się z Twoim zdaniem. Upierasz się przy jednym i powtarasz jak mantrę doświadczenia doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie. Nie masz argumentów to ucinasz dyskusje choć personalna przepychanka zaczęła się z twojej strony. Nie odpisuj na moje posty. Szkoda Twojego i mojego czasu. Kura też jest ptakiem a nigdy nie poleci. Tak to nie jest rozmowa o konkretach bo ty uogólniasz. Piszesz takie słowa jak "wszyscy" - młodzi to głupcy chyba ze wyjątki. A starzy to doświadczeni i mądrzy. To stereotypy którymi się kierujesz w życiu. Niestety. Kiedyś mowiono że czarnoskórzy to zwierzęta więc nie ma co się liczyć z nimi. Ty masz podobny schemat myslowy tylko czarnoskórych zastąpiłas młodymi ludźmi. Nie stary by powiedział "więc że nic nie wiem" tylko mądry by to powiedział. To ty twierdzisz że wiesz bo masz doświadczenie a reszta co ma wiedze książkowa nic albo mniej wie bo tego doświadczenia nie ma. Pozdrawiam
                        • leonidas1000 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 03.09.14, 13:17
                          Marku sensownie piszesz i masz 100 procent racji. Jeśli masz rozum, poczucie wlasnej wartości, wkoło osoby, ktore są prawdziwymi przyjaciołmi, to żaden border, ani kto inny, nie zbałamuci. Jeśli zaś, miękki jesteś, a nie masz twardej d..., to lepiej idź do zakonu. Wiernie pozdrawiam i życzę powodzenia, Leon.
      • leonidas1000 Re: proszę 03.09.14, 12:09
        A ja proszę, aby osoby miękkim ch... robione, nie wylewały żali, bo nie o to wydaje mi się tutaj chodzi. To jest forum, nie sesja terapeutyczna
        Jeśli jesteś mięczakiem, to unikaj takich partnerów. Jeśli tego nie potrafisz dodatkowo ocenić, to unikaj ogólnoe wszystkich związków. I jeszcze jedna moja rada. Z borderami trzeba trzymaj krotko lejce, wtedy będzie border klaczą pierwsza klasa. Daj wycisk w łóżku dodatkowo, a bedziesz bogiem. Prawdę piszę? Oczywiście, że tak. Z grodu Kopernika wiernie pozdrawia, Leon.
        • brz_a_sk Re: proszę 03.09.14, 12:46
          wydaje Ci się

          ale każdy czasem nie doczyta i pochopnie wpadnie nie tam gdzie się wybierał

          cóż Cię tak zmyliło - zastanawiam się

          ...

          warto założyć wątek i mieć satysfakcję z twardej jazdy - to się liczy!

          tu mogą nie docenić pawich i kogucich głosów




          • leonidas1000 Re: proszę 03.09.14, 12:51
            Mam rozumieć, że jest to forum dla nieudaczników? Chyba nie o to chodzi w pomocy, by się w kogoś los wczuwać, tylko wymusić pozytywne działanie. Na szczęcie z każdego można zrobić twardziela, ale z niekażdego twardziela zrobi się mięczaka. Ludziom trzeba zmieniać życiowe cele, a nie się nad nimi litować. Wiedzę, że ty brzask nie chcesz ludziom pomagać, tylko żywić się ich porażkami. Bez urazy. Wiernie pozdrawiam, Leon.
                    • marekgazek Re: proszę 03.09.14, 15:45
                      leonidas1000 napisał:

                      > Sztuka nie sztuka, liczy się trzeźwa głowa i dobra suka. Zniżam się do twojego
                      > brzask poziomu konwersacji.

                      Chyba leonidas nie w tym kierunku to miało iść. To bardziej złożone niż suki i psy. Brzask to nie kogucikowanie. To obrona przed personalnymi atakami. Forum to platforma do dyskusji i sensownego sporu. Konstruktywnego. Nie mozna niereagować jak ktoś warunkuje czyjeś wypowiedzi kwestią wieku lub subiektywnych odczuć i na tej podstawie deprecjonuje innych nie dopuszczając do siebie opinii innych ludzi. Nie chcę nowego wątku na bicie się. Ewidentna sprawa. Ofiara14 wypowiedział się ewidentnie: wiedział że jego dziewczyna ma borderline i jest zdiagnozowana. Czytał bądź nie czytał o tym. Jednak w to wszedł. I jeśli teraz mu z tym źle może mieć pretensje do samego siebie. Jak doczytał to wiedział w co wchodzi. jak nie to przy takiej informacji powinien poczytać. Może mieć pretensje tylko do siebie. Nie można twierdzić że ktoś wchodzi cos nieświadomie jak wie z czym ma do czynienia. Dodatkowo nie można twierdzić, że ktoś coś czyta i nie wie co czyta. Nie mozna też twierdzić, że tylko doświadczenie empiryczne jest najważniejsze a odrzucać wiedzę książkowa czy jakkolwiek inną. Na podstawie tego subiektywnego przeświadczenia nie można wnioskować o wieku piszącego a tym bardziej o jego mądrości czy doświadczeniu w danym temacie. Co za tym idzie zbierając takie inwektywy i personalne ataki nie wolno odpuszczać. To tak jakby odwracać głowę na zauważoną przemoc w autobusie lub godzenie się z nią jeśli jest kierunkowana pod naszym adresem. Pozdr
                      • wendd Re: proszę 03.09.14, 18:35
                        Eksperci biją na alarm, ze 50% Polaków nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem nawet ulotki czy mapy pogody - nie mówiąc już o dłuższych tekstach, a MarekGazek twierdzi, że to niemożliwe:)
                        Co więcej najlepszym przykładem na ten brak umiejętności czytania ze zrozumieniem jest sam MarekGazek:)
                        Powtarzam po raz kolejny (i ostatni:), że ja nigdzie nie napisałam, że wiedza książkowa jest "be", ani nie dyskredytuję nikogo z uwagi na wiek:)
                        Nie potrafisz zrozumieć, co czytasz - Twój problem, a dla innych sygnał do omijania takiego dyskutanta.

                        Z Twoich wypowiedzi (a sporo ich wyprodukowałeś na forum) aż bije po oczach dyletanctwo w połączeniu z gorącą głową i zacietrzewieniem - trudno więc nie wnioskować o młodym wieku tak prezentującego się użytkownika forum:)

                        Poza sianiem zamieszania nic sensownego w to miejsce nie wnosisz.
                        • marekgazek Re: proszę 04.09.14, 08:58
                          wendd napisała:

                          > Eksperci biją na alarm, ze 50% Polaków nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem n
                          > awet ulotki czy mapy pogody - nie mówiąc już o dłuższych tekstach, a MarekGazek
                          > twierdzi, że to niemożliwe:)

                          Nigdy nie odnosiłem się do wypowiedzi jakiś ekspertów, którą przytoczyłaś. To zupełnie nie na temat o czym tu piszesz. Co ma BPD do umiejętności czytania ze zrozumieniem wśród Polaków. Kolejna retoryczna, manipulacyjna konstrukcja językowa.

                          Jeśli ktoś pisze jak ofiara14: „Nie mam do niej pretensji. Jest chora, a ja wiedziałem o chorobie.” To oznacza, że nie wie z czym miał do czynienia? Może słowo „wiedziałem” oznacza w jego słowniku „nie wiedziałem”? Sądzisz, że ten człowiek wchodząc na forum o BPD i czytając dużą liczbę wypowiedzi w tonie „zostawiła mnie z dnia na dzień, wykorzystała mnie, potraktowała mnie jak śmiecia, miała kilku partnerów na boku” nie zrozumiał tak prostych komunikatów?

                          > Co więcej najlepszym przykładem na ten brak umiejętności czytania ze zrozumieni
                          > em jest sam MarekGazek:)

                          Co więcej znów mnie obrażasz i jeszcze robisz uśmieszek. To nie jest nic śmiesznego. Ludzie obrażają drugich ludzi w ten sposób jak nie mają argumentów. Z Twojego postu aż bije irytacja, zmieszana ze złośliwością okraszona sarkazmem, bezsilnością i chęcią zdyskredytowania drugiej osoby w oczach użytkowników forum.

                          > Powtarzam po raz kolejny (i ostatni:), że ja nigdzie nie napisałam, że wiedza k
                          > siążkowa jest "be", ani nie dyskredytuję nikogo z uwagi na wiek:)
                          > Nie potrafisz zrozumieć, co czytasz - Twój problem, a dla innych sygnał do omij
                          > ania takiego dyskutanta.

                          Pozwolisz, że powołam się najpierw na definicję dyskryminacji a potem przytoczę twoje wypowiedzi z poprzednich wpisów:

                          Dyskryminacja ze względu na wiek czyli adultyzm.

                          Adultyzmem bardzo często określa się postrzeganie dorosłych (szczególnie tych, którzy pełnoletniość osiągnęli stosunkowo niedawno) jako osoby niedojrzałe. Zachowanie to nie jest poparte żadnymi przesłankami wynikającymi z zachowania dyskryminowanej osoby, a jedynie pewnymi wyobrażeniami osoby dyskryminującej. Tendencja do uogólniania i pewne negatywne doświadczenia z osobami o podobnym wieku, sprawiają, że dana osoba wyznacza domniemane cechy, które miałyby być typowe dla danej kategorii (pewien przedział wiekowy), ignorując różnorodność charakterologiczną wynikającą z wieku społecznego.
                          Adultyzm opiera się na przekonaniu, iż doświadczenie życiowe jest silnie powiązane z wiekiem i wynikającym z tego wnioskiem, iż osoba starsza zwykle jest mądrzejsza i we wszelkich sporach należy jej przyznawać rację.
                          A teraz parę cytatów z Ciebie:
                          „Żeby w ogóle pomyśleć, że książka czy artykuł nauczy człowieka życia, wyposaży w wiedzę o świecie i ludziach oraz ochroni przed niebezpieczeństwem i życiowymi niespodziankami, to trzeba być bardzo młodym i bardzo niedoświadczonym:)”
                          W cytacie powyżej odnosisz się pośrednio również do kwestii której w tym poście zaprzeczyłaś. Czyli oświadczenia o tym, że nie mówiłaś że wiedza książkowa jest „be”. Zdyskredytowałaś tą wiedzę w zestawieniu tzw. doświadczeniem.
                          Wracając do adultyzmu kolejny cytat z Twoich poprzednich wypowiedzi:
                          „Dla pocieszenia powiem, że tak zachowuje się większość ludzi u progu dorosłości.
                          Stary i doświadczony powiedziałby raczej "wiem, że nic nie wiem":)
                          I w sumie Twoje zachowanie tutaj jest normalne - negujesz, to co piszą inni, bo nie masz wiedzy i dośwadczenia aby zweryfikować prawdziwość podawanych Ci informacji.”
                          Czym jest według Ciebie powyższa wypowiedź?

                          > Z Twoich wypowiedzi (a sporo ich wyprodukowałeś na forum) aż bije po oczach dyl
                          > etanctwo w połączeniu z gorącą głową i zacietrzewieniem - trudno więc nie wnios
                          > kować o młodym wieku tak prezentującego się użytkownika forum:)
                          No tutaj to się popisałaś. W tym samym poście oświadczyłaś, że nikogo nie dyskryminujesz ze względu na wiek i jednocześnie dyskryminowałaś.
                          >
                          > Poza sianiem zamieszania nic sensownego w to miejsce nie wnosisz.

                          Znów się wypowiadasz za wszystkich. Kto cie do tego upoważnił?

                          pozdrawiam
                          • brz_a_sk Re: proszę 04.09.14, 10:04
                            tak SOBIE pomyślałam

                            kto nie czuje się tu atakowany

                            co załatwia powrót, skopanie symbolicznej "ofiary" z okrzykiem wstawaj nie miałeś prawa być słaby

                            jestem dla siebie zbyt wymagająca - mawiał mój szef i kończył, co mu wychodziło na mądrzej/ na dobre

                        • 8grzegorz78 Re: proszę 12.02.15, 13:38
                          kolega i inni podobni jemu to taki typ LUDZIA
                          ,że jak się z nimi ktoś chce spotkać to się bierze gazetę i idzie w pewne miejsce po pewnym czasie pojawia się.
                          można by "w tedy" pogadać ale "w tedy" to ja z reguły wstaję bo się nasiedziałem i spuszczam wodę

                          życie to nie bajka a oni się świetnie bawią
    • brz_a_sk Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 04.09.14, 08:44
      warszawa.pcts.pl/arts/WYKORZYSTANIE-MOLESTOWANIE-SEKSUALNE-ZGWALCENIE-a-konwersja-dysocjacyjne-zaburzenie-tozsamosci-pograniczne-zaburzenie-osobowosci-zespol-stresu-pourazowego-dysocjacja-represja-rozszczepienie-a1-28.html
      BPD zajmuje tu kilka linijek, ale lista pokazuje powagę sprawy

      to forum ma sens jeśli komukolwiek jest łatwiej odnaleźć SWOJĄ drogę w życiu, swoją możliwą, najlepszą, nową ...
      czasem pomaga wysłuchanie, czasem wsparcie, czasem warto pogadać a czasem milczeć

      uczymy się szanować odmienność; doceniać i omijać; polecać a czasem piętnować, by nie grabiła odrębności, godności; różnić się pięknie - warto i można, nie zagłuszajcie nie zadeptujcie

      każdy z nas jest zupełnie inny i chce żyć inaczej, ale porozumiewamy się dzięki ustaleniu zasad, znaczeń słów i przyjęciu pewnych reguł;

      Wczoraj wpadłam na pomysł jak pokazać bezsens agresywnych metod wychowawczych - i tak sobie myślę czy szokowanie jest agresją uzasadnioną, pobudza do myślenia czy zniechęca wszytskich wrażliwych i świadomych a do tyrana/oprawcy/oszołoma i tak nie trafia;

      rozumiem przyczyny nie znaczy, że rozumiem metody i toleruję je

      ludzie wybierają jak będą żyć, możemy im pokazywać drogi i szanse - wybierać i iść muszą sami, uporać się ze swoim bagażem też muszą sami; można go odłożyć i spróbować zrozumieć siebie; ułożyć się ze SOBĄ w swoich sprawach; zaakceptować to czego nie chcemy zmienić i to że będziemy próbować zmienić resztę; ludzie mogą wesprzeć, nie ma szans by wyręczyli;

      tracenie czasu na nienawiść i obdzielanie odpowiedzialnością za swoje życie jest BEZSENSU

      poznać przyczyny to pierwszy krok do pogodzenia się z tym, ze reszta należy do nas

      nie jest łatwo ale warto pomysleć co jest możliwe i tego się uczepić


    • ofia-ra14 Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 22.04.15, 22:49
      Już o tym nie myślę.

      Jestem szczęśliwie zakochany w cudownej dziewczynie. Z wzajemnością.
      Poznałem ją w pracy, a więc praca okazała się dla mnie wybawieniem.
      Zamierzamy się pobrać.

      Dziękuję wszystkim za słowa pociechy.
      Mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiał zaglądać na to forum.
      • marekgazek Re: Jak żyć po rozstaniu z borderką? 23.04.15, 07:35
        ofia-ra14 napisał(a):

        > Już o tym nie myślę.
        >
        > Jestem szczęśliwie zakochany w cudownej dziewczynie. Z wzajemnością.
        > Poznałem ją w pracy, a więc praca okazała się dla mnie wybawieniem.
        > Zamierzamy się pobrać.
        >
        > Dziękuję wszystkim za słowa pociechy.
        > Mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiał zaglądać na to forum.

        Bardzo mnie to cieszy i życzę Wam jak najlepiej. Sprawdź tylko delikatnie czy nie jest nadmiernie cudowna i czy nie za szybko z tym ślubem. ;) Pozdrowionka. Mareczek Gazeczek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka