Dodaj do ulubionych

krótki poradnik - jak podzękować borderowi

09.01.15, 20:15
Krótki poradnik w paru punktach jak podziękować borderowi i wyjść z tego w miarę bez strat na majątku itepeczka.

1. Border MUSI wiedzieć, że wiesz kim jest. Pokazać mu to można na dwa sposoby. po prostu powiedzieć że jest i pokazać chociażby bloga tego faceta opisujący zachowania borderów. Po drugie nie dać się już na żadniutką maniulacyjkę

2. przygotowując się do rozstania musisz wiedzieć co border ma na Ciebie. od początku zbiera. ty musisz mieć też coś. Border musi się bać tobie zaszkodzić. u mnie powstały nagrania z pobicia mnie, the best of esemesy gdzie były groźby karalne, szantaże itepeczka. plus the best of wiadomości. FB. musisz to zdeponować w bezpiecznym miejscu i border musi wiedzieć że nie jest z tego miejsca usunąć. przedstawiłem sprawę jasno i wyraźnie. W razie jakiegoś ataku na moją osobę składam doniesienie do prokuratury z takimi i takimi paragrafami. mam prawnika. Wynieś z domu wszelkie swoje dokumenty. Opowiedz znajomym i pokaż co cię spotkało. ja pokazałem flmik. Border też musi wiedzieć co masz.

3. Przyciśnij bordera. ja powiedziałem, że teraz zabieram się za jej wychowanie. tatuś nie wychował to ja wychowam. Co ciekawe negocjowała. że może obiecać poprawność. czyli można jak się chce. ja twardo, że nie. Border zaczyna uciekać bo zmienić się po prostu nie che.

4. spodziewaj się, że zrobi z ciebie najgorszego w oczach swoich najbliższych bo ktoś musi się nią opiekować inaczej ona nie da rady. Mnie to spotkało. na szczęście ile mogłem udało mi się wyjaśnić rodzince kogo mają w domu. border się obraził że tak wogóle mogłem zrobić

5. border sam sie powinien wyprowadzić

6. daj borderowi możliwość wejścia w nowe środowisko, które go nie zna. Impreza jakaś czy cosik takiego. Mi pomógł sylwester. border sam nie umie robić funkcjonowanka. musi pasożytować. jak zobaczy, że ciebie juz nie ma. szybko na tej imprezce kogoś wypoluje. Najczęściej łatwijszy cel. człowieka głupszego, mniej doświadczonego życiowo, brzydszego, samotnego od jakiegoś czasu, może być z depresją, takiego który ma mało wsparcia od rodziny żeby nie mógł dostać z zewnątrz informacji typu - co to za baba. spadnie mu jak z nieba. Dobra, kochająca, najlepsza kandydatka na żonę. i alleluja. jesteś stosunkowo wolny. :)


Obserwuj wątek
      • marekgazek Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 09.01.15, 21:35
        wiesz szczerze tobie powiem myślałem kiedyś żeby odpłacić pięknym za nadobne. ale pomyślałem sobie że nie będę jak borderek. potem że nie będę kopał leżącego bo mam swoje zasadziki których border nie ma. swoje wiem wygranke zaliczyłem. dodatkowo na koniec dokonałem aktu dość symbolicznego. border chciał się umówić na pożegnanie, pewnie już szykował się do nowych łowów wiedzą o tym że ja już na nic nie robię złapanka. miała mi oddać klucze od chałupki. nazwała to spotkaniem pożegnalnym i chęcią zostania przyjaciółmi. Przyjaciółmi = jak będziesz mi potrzebny, jak ktoś mnie kopnie to wrócę może z podkulonym ogoneczkiem, jak będziesz mógł mi coś załatwić to przyleze. Chciaął sprawdzić czy jestem jeszcze na smyczy emocjonalnej. czy będzie mi przykro czy może będę płakał a moze padał na kolana że nie. że przepraszam za coś i że spróbujmy jeszcze może raz. umówiłem się z nią na to spotkanko i po prostu... nie przyszedłem. olałem ją. Dokładnie tak samo jak ona mnie olewała często. zadzwoniła 20 minut po umówionym spotkaniu z gębą czemu mnie nie ma. że jej nie szanuje, że jestem chujem i najgorszym. powiedziałem że niech prześle pocztą i że mnie zna i nie lubię się podporządkowywać. coś tam jeszcze bełkotała niezrozumiałego kipiąc złością. na koniec wykrzyczała - DO WIDZENIA!!!!! ja się w duchu uśmiechnąłem i zamknąłem temat:). myślę, że już sie nie odezwie. została zdekonspirowana tak jak przez innych pewnie nie. i alleluja :)
      • marekgazek Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 10.01.15, 11:04
        jeszcze o tym kopani w rzyć :)

        Powiem ci jak w moim przypadeczku.

        1. To ona musiała poelcieć z chatki. W dobrej lokalizacji i warunkach. musiała się wyprowadzić na zadupie

        2. To ona musi szukać na szybciutko nowy obiekcik. Bo inaczej nie da rady. dlatego już poszukała. jednak musi go obrobić, przez prezentacje swoich zalet różnych nie moze bo ich niem. Jedynie pozostaje jej seksik. to też ryzykowne. bo jak obiekt weźmie co swoje i ucieknie. na dwoje babcia wróżyła w takim ryzyku. może się uda złapać w pajęczynę a może zaliczy i cześć jak czapeczka. Wtedy znów rozpaczliwe szukanie obiekciku i dramat rozpoczna się od począteczku. Ja nie muszę szukać. nie mam takiego przymusu jak każdy normalniutki człowiek nie musi kogoś zawsze mieć w sensiku partnerka.

        3. musiała zrezygnować z wielu wygodek chociażby konieczność pracy sama na siebie. Nowy rycerz tak szybko nie da. To trzeba urobić

        kolejne ryzyko z podejmowaniem działań pomszczeniowych - napuści nowego rycerza na ciebie i jeszcze z takim musisz robić użaranko na początku łykanko aszystkiego robi więc gotów dla królewny zrobić wszystko

        Mam spokój! to moja wygrana i kopnięcie jej w rzyć
    • the-crawl Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 10.01.15, 14:11
      po co Ty to robisz? Naprawdę nie rozumiem, bo jest to generalizujące, żenujące i nieco nieludzkie. Jako osoba z osobowością pograniczną, wyjaśnię ci tylko, że nie zbierałam nigdy kompromitujących informacji na temat moich partnerów. Ale pamięć mając doskonałą raniłam ich celując tam gdzie wiedziałam, że zaboli, chociaż rozumiem to dzisiaj w takiej sytuacji gdy to robiłam, nie było to przemyślane działanie. Sam swojej partnerce zarzucasz manipulację a jednocześnie sam ją stosujesz, zaczynasz grać w grę, a ponoć to osoby z BPD tak robią... Nie ma recepty na życie z borderem, potrzebna jest konsekwencja w działaniu, ale to co piszesz, przynajmniej kiedy ja miałam najsilniesze objawy tylko podgrzałoby atmosferę. JA osobiście nigdy nie szukałam słabych facetów, wręcz przeciwnie i bynajmniej nie depresyjnych. Ilu BPD tyle przypadków. A zarzut, że się nie chcemy zmieniać jest równie wyssany z palca. Tak naprawdę nie wiesz co inny człowiek myśli i czuje. Ja chciałam się zmieniać, walczyłam o to przez długie lata. Można? Można. Choć każdy dzień to wyzwanie. Osobiście czuję się tym wpisem dotknięta i osądzona przez pryzmat zaburzenia z którym się mierzę.
      • brz_a_sk Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 10.01.15, 16:49
        pewnie więcej osób tu odpowie
        ja wiem czemu ludzie odreagowują

        wytrzymali sporo, odeszli i gdzieś muszą wygarnąć w co się wpakowali - są przez pewien czas zaburzeni - na pewno; oby nie trwale

        na początek potrzebne im to

        wydaje mi się że pokazują/oceniają czyny
        raczej starają się nie oceniać bordera
        większość tych ludzi wie jaki to problem uwolnić się od troski o bordera
        większość wie, że ciężar nieudanego związku poniosą oni bo ... no właśnie - chyba słusznie, border nie weźmie tego na barki po zdewaluowaniu
        border powie ja tak mam, ja chcę ale nie mogę ja jestem zaburzony i cześć
        i co z tego jeśli zaburzony krzywdzi każdego kolejnego partnera - możliwe, że tego nie da się uniknąć
        może jednak trzeba rezygnować w pewnym momencie??? albo brać odpowiedzialność za drugą osobę a nie tylko potwornie cierpieć
        ja wiem jak border cierpi - oczywiście nie do końca bo tego nie da się pojąć
        ale nie mam klapek na oczach - wiem jak cierpią kolejni partnerzy borderów
        jak się leczą z tego dramatycznego doswiadcaenia
        albo jak walczą o zdrowa psychikę dzieci i już wnuków

        kiedyś nie było wiedzy ludzie mieli trudniej chyba
        ale i dziś związki z borderami dają schorowanych, złamanych partnerów - nie słyszłam by border wziął odpowiedzialność za efekt (za samobójstwo ! nawet) - fakt border cierpi wiedząc, że skrzywdził ale zakończy to straszne cierpienie dewaluacją - tylko co z tego? ani dla exa ani dla kolejnych
        znam wyjątki! znam i wyleczenie z najgorszego raka ale to nie znaczy, że nie napisze - to straszne zaburzenie i bardzo destrukcyjne

        bardzo mi brak relacji jak border w wyniku terapii naprawia krzywdy wyrządzone rodzicom, rodzinie - (nie neguję złej roli rodziców!!!) ale widzę, coraz bardziej, jak border stary koń, w pełni dorosły i samozarządzjący sobą border zajeżdża rodziców - jak mu potrzeba i kiedy mu potrzeba oskarża i niszczy, wiesza psy i nienawidzi, buduje prawdziwe i fikcyjne najprawdopodobniej wspomnienia (duzo o tym ostatnio jest do czytania) po czym bez cienia skrupułów wraca i doi i kasę, uwagę, miłość i troskę i co? oczko nie mruga ??? nie cynizm to? w fazie spotkania z rozumem nie widzi border tego?

        BPD to bardzo poważne zaburzenie, straszne i większość nawet skrzywdzonych okrutnie przez bordera to wie

        ale czyny bordera to jednak odpowiedzialność i wina, którą trzeba naprawić , pojąć i COŚ zrobić by nie krzywdzić innych

        pisałam nikt nie usprawiedliwia hiv-owca gdy śwaidomie zarazi, nikt nie usprawiedliwia pedofila, który skrzywdzi, nikt nie usprawedliwia alkoholika gdy zamęczy rodzinę

        nalezy ich leczyć z chorób, zaburzeń ale karać za czyny

        bordera za rozpierniczenie samochodu na drzewie w ramach odreagowania wsadza się a za rozpieprzenie człowieka nie? nic?

        wiem border nie chce źle; często nie chce źle - ale tamci wyżej też z reguły robią sobie dobrze a nie źle komuś - 'a wyszło jak wyszło'

        gdy ktoś śmieje się z jąkającego nie ma wątpliwości - bez sensu i głupi lub 'sadysta'; ale gdy ludzie pokazują jak działa border do czego prowadzi huśtawką o której całe to forum - jak śmieszne metody stają sie skuteczne - bo OFIARA nie ma pojecia co jest grane, co to za kosmos - może dobrze, że są odważni którzy pokazują jak to działa

        wiem jak czasem border się dziwi, że tak strasznie manipuluje - słusznie piszesz - border trochę jak dziecko chce to wymyśli jak osiągnąć, postawić na swoim nie wiedzać co wyrzadzi partnerowi jakie krzywdy;
        border wymusza grę na nie chcących grać - zapewniam tak długo naciąga struny tak szarpie aż coś trzaska; ma boleć tam gdzie partner szuka ukojenia, zaufania uczucia dostaje - gierki
        border musi grać - zgoda
        ale co ludzi obchodzi od pewnego momentu jak to działa kiedy to jest zabójcze?

        to tak jakby człowiek miła myśleć o problemach wewnętrznych wirusa grypy - sprytny szelma z naszego punktu widzenia

        Amerykanie są mistrzami w obłaskawianiu traumy, żałoby - obśmiać jej nadmiar, wyśmiać strach ... nie znaczy być durnym i niewrażliwym - wprost przeciwnie

        kilak ostatnich historii mrozi krew w żyłach - sami borderzy nie znoszą i nie akceptują takich historii ale bardzo rzadko stać ich na napisanie tego - czasem w fazie realnego widzenia świata nie w depresji czy manii czy nadmiernych zaczarwowań przyznają - jak mi strzeli co do łba to zmarnuję wszystko, zawiodę wszystkich; zniszczę życie dzieciom - własnym też, exom, rodzicom, kochankom, rodzeństwu i terapeucie, ale i wspólnikom, współpracownikom, przyjaciołom ... a jeszcze pacjentom na oddziale w czasie terapii czy w czasie leczenia i rozwalę parę par ...

        co sie za tym kryje - rzadko border pisze - jakoś czuje, że zrobił sobie taki syf, ze nie ma co o tym pisać - PAMIĘTAĆ
        ma prawo
        tylko jak powtarza taki cyrk to co z nim zrobić?

        znam borderów próbujących coś ze sobą zrobić mimo stanu bardzo kiepskiego ale znam i tak sprytnie cierpiących, że nie mają przerw w demolce - a kilkadziesiąt lat to pryszcz w pilnowaniu wszystkich zgodnie z zasadą ' mój na zawsze' 'moja ' też zeby nie było
        nie ma róznicy w skali pożogi po bordzie - ona czy on jedzie do kości i nie zna granic, bo border nie przegrywa

        border jak mu pasuje nic nie pamięta - bo jakby chciał to by zapisywał i czytał co myślał ; nagrałby sobie i autoterapeutyzował się

        czasem lepiej zobaczyć siebie i umrzeć ze wstydu i mieć dość życia niż zobaczyć trupa partnera, który trwa przy borderze tylko dla dziecka i nie wytrzymuje

        trudno życie to nie: sorry tylko tak chciałam cię wykończyć, ale przeszło mi, ale zabić chciałam ale nie do końca nie na śmierć ... nie trzeba było mnie brać poważnie

        ja znam parę osób które biorą poważnie i chyba to jedyny sposób

        tylko trzeba czasu by to załapać na 100% - prawie 100%

        nie chce mi się sczytać tego co napisałam bo wywalę i cześć

        mam w głowie taki odpał borda, że ... panuję póki mogę - zniszczy sobie sam wszystko i zostanie kolejny raz na takiej kupie gnoju tym razem, że chyba nie wstanie - złapał fazę na podcinanie sobie fundamentów gdy wszyscy mu znów zaufali i zaszedł tak daleko; było tak nadziejnie i jest beznadziejnie - tyka bomba - nie chcę myśleć jak autodestrukcyjny i bezlitosny i bezwzględny bywa border - czasem nie mogę się dopatrzeć człowieka choć to dla mnie tak ważne

        nie chcę wierzyć że czasem to nieludzkie co robi - a nie tylko śmiesznie głupkowate i do rozszyfrowania





      • marekgazek Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 11.01.15, 12:20
        ?po co Ty to robisz? Naprawdę nie rozumiem, bo jest to generalizujące, żenujące i nieco nieludzkie. Jako osoba z osobowością pograniczną, wyjaśnię ci tylko, że nie zbierałam nigdy kompromitujących informacji na temat moich partnerów. Ale pamięć mając doskonałą raniłam ich celując tam gdzie wiedziałam, że zaboli, chociaż rozumiem to dzisiaj w takiej sytuacji gdy to robiłam, nie było to przemyślane działanie. Sam swojej partnerce zarzucasz manipulację a jednocześnie sam ją stosujesz, zaczynasz grać w grę, a ponoć to osoby z BPD tak robią... Nie ma recepty na życie z borderem, potrzebna jest konsekwencja w działaniu, ale to co piszesz, przynajmniej kiedy ja miałam najsilniesze objawy tylko podgrzałoby atmosferę. JA osobiście nigdy nie szukałam słabych facetów, wręcz przeciwnie i bynajmniej nie depresyjnych. Ilu BPD tyle przypadków. A zarzut, że się nie chcemy zmieniać jest równie wyssany z palca. Tak naprawdę nie wiesz co inny człowiek myśli i czuje. Ja chciałam się zmieniać, walczyłam o to przez długie lata. Można? Można. Choć każdy dzień to wyzwanie. Osobiście czuję się tym wpisem dotknięta i osądzona przez pryzmat zaburzenia z którym się mierzę.?

        the-crawl

        Widzisz. Robię to w takim celeczku ażby pomóc tym co nie mogą się wyrwać. Myślą, że trzeba wszyściutko borderowi oddać. Otóż nie trzeba. Bo czemuż to ja mam wyprowadzać się ze swojego domu będąc ofiarą a nie katem? Gdybym nie zebrał materiału z tego jak na mnie idzie z łapeczkami za miesiączek może dwa przyszedł bym do domu a tam może i policyjka by chciała mnie aresztować za coś czego nie zrobiłem ? bo by doniosła fałszywie. Siedziałbym w pierdelku a ona by imprezeczki w MOIM!!!! domu robiła. Czemu miałbym jej cokolwiek na koniec dawać jak ja na to wszystko zarobiłem a i tak dalem dużo? Z tą depresją bordera to też trochę naciągane. Specyfika tej choroby polega na tym, że ma się ją długie okresiki czasu. Nie można rano mieć ciężkiem depresji a wieczorem iść na imprezeczkę. Masz prawo czuć się dotknięta. Jeśli się tak czujesz zamiast nad tym się skupiać może pomyśl ile krzywdy wyrządziłaś partnerom. Nie skupiaj się na sobie ? jak ci źle ? tylko może spróbuj się wczuć choć raz w tego drugiego. Przynajmniej spróbuj. No ale po co jak można czuć się dotkniętą i lamentować.

        Są ludzie co chorują na różne choroby psychiczne ? schizofrenia, depresja, afektywna dwubiegunowa i szereg innych. Niektórzy lamentują. Niektórzy zaś latami chodzą do lekarza, pracują, biorą leki walczą ze swoją chorobą. Większość borderów nie robi tego. Bo nie potrafią? Bo nie chcą. Bo zawsze znajdzie się jakiś opiekun. Czy to facecik, rodzinka, przyjacióleczka. Ktokolwiek byle tylko nie dać niczego z siebie.
        • the-crawl Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 12.01.15, 21:40
          no cóż widzę, że umiesz pochopnie oceniać i chyba uważasz że wiesz o mnie wszystko...nic bardziej mylnego. NIe masz bladego pojęcia jak bardzo walczyłam o swoje życie przez wiele lat w terapii. Szpitale, terapeuci, leki...tony leków. Ale było warto. Od 10 lat jestem z moim mężem, mamy dziecko. Poranilismy siebie po drodze bardzo i boleśnie ale oboje mamy tego świadomość. NIe masz zielonego pojęcia czym jest bPD jak żyje się z tym dzień po dniu. Gdym nie skupiała się na sobie i tym co ja czuje już dawno poszła bym na dno, wróciła do dawnego stylu życia. Radzenie sobie z tym zaburzeniem wymaga ogromnego wglądu w siebie, zeby móc uniknąć wracania do dawnych schematów, a problem polega na tym, że ludzie mają tendencję do oceniania nas i metkowania, nie ważne ile udało nam się osiągnąć , zmienić skoro mamy zaburzenia osobowości i tak zawsze to tylko nasza wina...Tobie też radzę schować krucyfiks i skupić sie na sobie zamiast podsycać poczucie krzywdy, złość i nienawiść
      • raoul_duke1 Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 11.01.15, 12:50
        Nieludzkie to jest postępowanie osób z BPD. Nie wiesz co czuje osoba zraniona. Poza tym ja by nie porównywał BPD do depresji, schizofrenii czy innej choroby psychicznej. Bo BPD to nie choroba tylko zaburzenie. Po wielu latach objawy słabną, ale z tego się nie wychodzi. Mózgi BPD są po prostu uszkodzone, można to zbadać na tomografie. marekgazek ma dużo racji w tym co pisze, ale też trzeba być świadomym z kim mamy do czynienia i nie robić nic pochopnie i pod wpływem emocji. Właśnie tak jak robi to border.
            • brz_a_sk Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 11.01.15, 18:36
              smutne są wieści o zmianach jakie niesie czy zaburzenie czy ten nieustający stres
              sposób życia
              nałogi
              historie z melin czy rowów, kanałów czy ekscesów sexualnych jak mawiają sami borderzy mają doświdczenia jak mało kto, włacznie z pudłem czasem
              i długi :(
              lekozalezności

              kiepsko jest z mózgiem i zdrowiem o to martwią się najbardziej i zaburzeni i ich partnerzy

              wydolność spada - nie tyle w demolce co w funkcjonowaniu między uniesieniami

              smutne i tragiczne kiedy z super intelektu często - nie zawsze!!!, bo bywa to powierzchowne błyszczenie i stały strach, że się wyda - zostaje ruina; border chyba nie starzeje się godnie w żadnym z sensów

              moze czasem jak mu wóda nie wyżre do cna to jest myślicielem i daj im boze choć tyle

              gorzej gdy bardzo słabe osoby dopada i niszczy

    • wendd Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 10.01.15, 17:31
      Nie tylko nie weźmie odpowiedzialności na swoje barki po porzuceniu, zdewaluowaniu (czy spieprzeniu, zawaleniu, zepsuciu czegoś) ale jeszcze musi wskazać winnego - no bo ktoś przecież musi być winny temu, że się nie udało:)

      Ja też rozumiem potrzebę odreagowania po stresie czy traumie.
      I nie jestem psychologiem ale myślę, że wygadanie się, opowiadanie tym, co złego człowieka spotkało (zwłaszcza gdy chciał i działał dobrze, z dobrymi intencjami) to dobra metoda na oczyszczenie się i spuszczenie z siebie złych emocji.
      Bo żeby zacząć odbudowę i móc pójść do przodu, to trzeba to wszystko z siebie zrzucić.

      Natomiast myślę, że jeśli to wygadanie się pełni również rolę zemsty i ma za zadanie podpompować nadwyrężone ego (ale mu będzie źle beze mnie!, ma gorzej!, ma gorsze mieszkanie!, musi szukać kolejnego jelenia by przeżyć!, i etc.) to jest to oznaka "bordowienia" lub "narcyzowienia".
      • brz_a_sk Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 10.01.15, 17:57
        masz rację
        ale to trzeba ochłonąć
        czasem jest tak gdy dasz bardzo dużo bardzo się starasz
        latasz po lekarzach terapiach, dajesz znajomych i ... i nagle sru
        poza tym partner bordera też ma swoje nerwy to nie zawsze jogin :)

        normalny człowiek ma odruch tych s* terrorystów ... potem patrzy na buźkę dziewczynki ... kto im to we łebie zrobił? ... a na koniec rozumie czemu czasem lepiej gdy zginą na miejscu - wtedy jest nadzieja, że przerwie się niebezpieczny ciąg ... z odbijaniem targami włącznie

        poza tym jest strach
        z którym też trzeba się przywitać w znajomości z borderem

        popatrz jak to jest żaden border nie martwi się, że postanowił się zemścić - hm może border nie myśli zabiję, zniszczę, uwiodę, zabiore dzieci, wsadzę do pudła, zniszczę firmę, rodzinę człowieka

        pewnie nie

        oj czasem widząc skutki po obu stronach zawijam rękawy ...
        terapeuci to maja prze* jak chucha dmucha i dba a tu bach numer

        kto mnie zna wie, że zemsta czy nienawiść - świadoma, po ochłonięciu, po pierwszym odruchu to koniec rozmowy

        rozwodzących się dzielę na rozsądnych i nienawidzących - tych drugich nawet bardzo pokrzywdzonych nie toleruję :(

        czasem człowiek musi coś wykrzyczeć, wypłakać, odżałować i iść dalej

        ale jak border wraca po latach by zrobić syf na zimno - to ... groźby karalne są karalne :) niedopuszczalne czasem ten kop w rzyć moze powinien być przez ż

        • wendd Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 11.01.15, 00:44
          "normalny człowiek ma odruch tych s* terrorystów ... potem patrzy na buźkę dziewczynki ... kto im to we łebie zrobił? ... a na koniec rozumie czemu czasem lepiej gdy zginą na miejscu - wtedy jest nadzieja, że przerwie się niebezpieczny ciąg ... z odbijaniem targami włącznie"

          Straszne ale prawdziwe. Teoretycznie:)
          Bo w praktyce przeważa pragnienie uratowania dziewczynki i wynagrodzenia jej traumy, którą przeszła.
          Pomyśl Brzask ile takich dziewczynek i chłopców było w Polsce w `45 r. - setki tysięcy. Każde przeżyło większy lub mniejszy koszmar. Nawet jeśli to ono krzywdziło innych naśladując dorosłych.
          Wyobrażenie jaki oni wysiłek musieli włożyć w postawienie z powrotem na nogi i siebie i Polski przerasta moje wyobrażenie. Kilkadziesiąt lat temu nikt się tak z ludźmi i problemami nie pieścił jak dzisiaj:)

          "popatrz jak to jest żaden border nie martwi się, że postanowił się zemścić - hm może border nie myśli zabiję, zniszczę, uwiodę, zabiore dzieci, wsadzę do pudła, zniszczę firmę, rodzinę człowieka "

          Myśli, myśli.
          Repertuar ma tak bogaty, że patrzy się na to z mieszanką przerażenia i podziwu momentami.
          Dopóki nie zobaczyłam co robi, to nawet nie wpadłabym na to, że tak można robić.
          Metody skrzętnie gromadzone latami i dobierane do człowieka. Bogata praktyka - reakcje innych przewidywane już z góry.
          Choć czasem zonk! i zdziwienie, że coś nie zadziałało. Jakiś cyborg się trafił. A wtedy większy kaliber trzeba wyciągnąć.
          W tym jest bardzo precyzyjne myślenie, nie ma natomiast czucia, wczucia się, współczucia i empatii.
          • brz_a_sk Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 11.01.15, 10:18
            z tym po wojnie ... myślałam nie raz

            jest ślad w każdym i to głębszy niż widać nawet z bliska
            oprócz tego doszły moralne dylematy po wojnie
            ludzie chcieli cieszyć się życiem - odbudowywali porywała ich czasem idea komunizmu potem musieli weryfikować to co zobaczyli z tym w co uwierzyli
            w trudnych czasach zła kuszącego jest wiele, ale i ideowcy są w cenie
            trzeba mieć klasę - liczy się wytrwałość i przejrzystość
            ludzie pracowali na swój życiorys latami, pokoleniami - dziś krzywdę robi reset i błysk

            od innej strony patrzę jeszcze i tak - pisałam o tym
            jeśli dziś dziecko ma fatalne środowisko domowe - psychiczną presję, agresję i ten obóz koncentracyjny nie ma żadnych drutów, a oprawcą jest rodzic, manipulantem jest rodzic to gorzej jak wojna ; nie ma obcego, złego, wroga, drutów i swoich, dobrych, wolności nadziei tam gdzie powinna być;
            kiedy widzę dziecko poniżane publicznie i NIKT nie reaguje to myślę jaki świat zna to dziecko - świat muatantów i potworów
            nie wszystkie dzieci z najgorszych domów mają BPD ale zawsze mają straszliwie trudno - psychiczny terror rodzinny, huśtawki to piekło - one najczęściej mają wkręconą rączkę w maszynkę do mięsa - czasem całe życie szarpią się, by się nie dać; czy da się odkręcić powoli, zaopatrzyć i pozwolić używać obu rąk, całej głowy? bardzo wierzę, że tak choć wiem, że dziecko, które nie złapało ciepełka w źródle ma naprawdę prz@srane - musi nadrobić rozumem bo wie jak bardzo chce być kochane i kochać
            czasem widać jak malutkie dzieci w opiekowaniu się rodzeństwem znajdują wyjście ze swoich dramatów; ale czasem dorośli zmanipulują im świat tak, że rodzeństwo kręci maszynką do mięsa z namiętnością - człowiek chce być doskonały w czymś - jeden umie podpalić kota świetnie - swojego najlepiej ...

            miewałam oczy tak szeroko otwarte, że zamknąć nie mogłam - warto widzieć w dziecku człowieka i w człowieku dziecko; bywa zaskakująco wspaniale w tym ciałku i bywa piekielnie źle, że żadna nawet czarodziejska różdżka nie pomaga by podać rękę;
            Chyba bieda pomaga ludziom odnaleźć w sobie dobro - widziałam ojca ściągającego dzieci w k@rewski fach - on zawsze wracał z optymizmem i nawijką z nad kufla piwa - jak to można wykiwać wszytskich i żyć, bieda umierająca matka i a oni radośni wokół byle bełta i projektu jak tu ze świata korzystać; pogodni choć przerażeni; butni choć w środku jak maleńkie kurczątka; kompan wychowujący sobie hultai :) Tam była babcia która w przedziwny sposób lała ciepło w te dzieci ale ona była częścią tej szelmowskiej machiny przez ... znacie Balladę o Januszku? przecież złe sygnały skądś się biorą; Chyba genetycznych potworów jest bardzo mało. Chyba!
            Znam i zupełnie inne losy dzieci stad moja pewność - każdy ma w sobie perłę - musi szukać i chcieć. WARTO.

            Tylko trzeba chcieć i to nie cokolwiek chcieć
            Border chce jak cholera jak tylko może - tylko co chce? jaki jest plan na życie?
            Border opowie co robi i co chce w tak pięknych słowach, że sam się unosi wręcz w manii i wierzy w to co myśli a pod spodem realizuje krótki plan na opanowanie świata - całego pod siebie - 100% destrukcji swojego losu;
            Borderzy narzucający sobie bardzo ostre rygory, autoterapię, samotność i pracę bardzo dużo osiągają ale gdy tylko złapią wiaterek w żagle ślepną głuchną i wracają do metod - jedynych jakie znają??? zawłaszczyć głowy, zmanipulować, tratują w tył i w przód z radością zwycięstwa, które za chwile będzie starą znaną kupą g@wna;
            Czy border ma coś na zawsze? na zawsze odebrane? czy można to czymś zatkać by żyć po ludzku choć bez euforycznych wzlotów? Chcę wierzyć, że ci borderzy, którzy wkładają niewyobrażalnie dużo pracy, by być znośnymi dla innych, dla najbliższych, mają szansę na trwała zmianę siebie - ale na to trzeba ogromnej pracy nad sobą na pewno nie w ramionach ładodnosci i wyrozumiałości; border by powalczyć o siebie chyba musi znaleźć swoja pustelnie i nie ściemniać - ostrze swojej brzytwy widzieć nad sobą i stępić ją dla siebie i dla bliskich; boreder musi być czujny do końca życia - czujny na siebie, bo to on czyha na siebie i niszczy wszystko co wypracuje; Bajki o przerzucaniu winy są świetnym światełkiem - trzeba nie mieć czego przerzucać. Chyba nadzieją dla bordera są nieskazitelne, twarde warunki - kiedy wygrywa wreszcie sam ze sobą i ma w tym sukcesy. Im mniej ma czasu na oplatanie sobie jaki jest świetny (gdy gnoi wszytskich ) tym dalej jedzie w budowaniu swojej dobrej historii. wspomnień nie da sie tak do końca zmanipulować (choć i z tym jest bardzo ciekawie - ciekawy temat :) )

    • wendd Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 10.01.15, 17:46
      Aha zapomniałam dodać:)
      Opowieści z konkretnymi przykładami złych zachowań są dobre i pożyteczne.
      Bo pokazują na przykładach jak wygląda manipulacja i co jest manipulacją i nadużyciem.
      Bo człowiek, który ma dobre, uczciwe intencje względem innych najczęściej nie podejrzewa i nie zauważa, że staje się przedmiotem manipulacji, a mechanizmy, które wkręciły go w kłopoty stają się dla niego widoczne już po szkodzie.

      Tak na marginesie dodam, że zetknięcie się z osobą z BPD, czytanie o tym problemie poprawiło i moją samoświadomość.
      Zauważyłam, że i ja też potrafię manipulować i robię to (nieświadomie) w sytuacjach trudnych, z którymi trudno jest mi sobie poradzić. Taka droga nie wprost ale na okrętkę.
    • raoul_duke1 Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 10.01.15, 18:08
      Przede wszystkim bordowi trzeba podziękować o wiele wcześniej, zanim musimy szukać na niego haków. Każdy powinien mieć swoje granice. Jeżeli bord ją przekroczył - mówi się kategorycznie bye bye, najlepiej całkiem zakończyć znajomość, nie odpowiadać na telefony, smsy, nie spotykać się pod żadnym pozorem. Problem w tym, że nie każdy jest świadom z kim ma doczynienia. Po pierwszych ekscesach mojej waćpanny, zacząłem googlować coś na temat niestabilności emocjonalnej, ale nie przypuszczałem, że to tak destruktywna przypadłość.
      marekgazek, nie do końca zgodzę się z 6. Bordowi nie robi różnicy kto jest kolejnym celem, tak samo jak nie robiło mu różnicy, czy spotyka się z Tobą (z całym szacunkiem) czy z kimś innym. Bord to taka pijawka, niestety. Najlepiej podziękujesz bordowi jak o nim zapomnisz.
    • wendd Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 10.01.15, 20:09
      "border wymusza grę na nie chcących grać - zapewniam tak długo naciąga struny tak szarpie aż coś trzaska;"
      Brzask

      Miałam przez kilkanaście miesięcy okazję obserwować działalność mojej znajomej borderki w pewnej nieformalnej zawodowo-branżowej grupie ludzi.
      Grupa stabilna, trochę nowych, średnionowych, a trochę ludzi znających się od lat.
      Borderka nowa w grupie.
      Przedstawiła się ludziom znakomicie - zdolna, aktywna, zainteresowana działalnością, z jakimś dorobkiem już.
      Ludzie na wstępie dostali od niej przekaz - jestem miła, życzliwa, serdeczna, zdolna, mam fascynujące życie (z barwnymi przykładami), lubię wspierać, pomagać i uwaga! - nie mam szczęścia do ludzi, ludzie mnie wykorzystują i zawsze zbieram po tyłku.
      No i jak nie lubić takiej osoby? Przyjęli, polubili i dali kredyt zaufania.
      Zaczęło się od dyskredytowania innych - najpierw lajtowo, a później coraz mocniej - bo głupi, nieprzygotowani, mało zdolni, mało przydatni i etc. Gorsi i mniej zdolni niż ona.
      Nigdy nikomu w niczym nie pomogła, nawet osobom, które na początku ją wspierały.
      Nigdy, choć było to jednym z jej zadań w grupie.
      Jakiekolwiek uznanie okazywane komuś innemu powodowało wybuchy sprzeciwu i złości.
      Uznanie okazywane jej - przyjmowane z postawą divy - jako coś należnego i oczywistego.
      Dokuczanie, złośliwości, jątrzenie - na początek chyba tylko dla przyjemności.
      Wyraźnie widoczna satysfakcja z udanego dokuczenia, celnej szpilki.
      Jak wcześniej dominowały tematy zawodowe i ludzie nie bardzo interesowali się swoją prywatnością - tak później ploty i sprawy prywatne bywalców zdominowały wszystko.
      Życie i sprawy prywatne innych zaczęły być używane do dyskredytowania tych ludzi (obok udowadniania, że są kiepscy zawodowo).
      Grupa przestała być stabilna - ludzie zaczęli się dzielić na tych zdegustowanych zachowaniem nowej koleżanki i takich, którym się ona podobała - taka żywiołowa, dynamiczna i skuteczna.
      Niektórzy chyba po prostu lubią magiel towarzyski.
      Część ludzi, których dotknęły represje i niszczenie odeszła - niektórzy z płaczem.
      Części puściły nerwy - i sami wstydzili się później swojej złości i zachowań.
      Jedni się temu poddawali, inni nie - protestowali, zaprzeczali złym osądom koleżanki i próbowali prostować kłamstwa na swój temat.
      Klamstwa - bo nowa koleżanka pocztą pantoflową rozpuszczała na prawo i lewo historie czasem prawdziwe, czasem półprawdziwe, a najczęściej wyssane z palca.
      Co opowiadała i wymyślała - naprawdę wstyd powtarzać.
      Na boku nastawiała jednych ludzi przeciwko drugim (pod płaszczykiem "życzliwie opowiem ci co twój kolega o tobie sądzi" albo "uważaj na tego i tego, bo...").
      Ludzie publicznie wykłócali się ze sobą.
      Ona publicznie oskarżała innych o swoje zachowania i intrygi.
      Nielicznych nowych anektowała od razu, zaprzyjaźniała się z nimi i na boku sprzedawała im historię - "jestem miła, życzliwa, serdeczna, zdolna, lubię wspierać, pomagać..i etc, a ten i ten kolega jest zły i mnie niszczy).
      Nakręceni nowi agresywnie i z impetem atakowali stałych, nielubianych przez borderkę bywalców, ją wychwalając po niebiosa.
      W końcu kilka osób nie wytrzymało dokuczania i napięcia i publicznie zaczęło obnażać jej zachowania, wytykać błędy, kłamstwa, złą wolę, intrygi i tłumaczyć innym mechanizm jej działania.
      Z innych miejsc gdzie działała wcześniej pościągali relacje ludzi i dowody na jej oszustwa.
      Rozpętało się piekło. Dosłownie. Kobieta przestała mieć jakikolwiek umiar w obrażaniu, oskarżaniu i opowiadaniu wymyślonych świństw o ludziach. Próbowała ich niszczyć w ich miejscach pracy i w ich rodzinach. Straszyła policją, sądami, procesami. Oskarżała ich o zamachy na jej mienie, zdrowie i etc.
      W końcu uciekła.
      Nie pokazała się więcej.
      Grupa się prawie rozpadła.
      Z kilkudziesięciu osób zostało dwadzieścia.
      Ona siedzi w nowym miejscu.
      Dla mnie samej (choć to znam) ta historia nadal brzmi kompletnie nieprawdopodobnie.
      I nadal nie bardzo potrafię poukładać to sobie w głowie.

      Pytanie czy było warto?
      Nie wiem.
      Ludzie niewątpliwie wygrali batalię - ale ogromnym kosztem.
      Postrzegani są różnie - jedni ich wspierają i rozumieją, bo sami tego doświadczyli.
      Inni są zdezorientowani - i sami nie wiedzą co o tym myśleć, kto zawinił, kto mówi prawdę, a kto kłamie. Dystansują się od wszystkiego. Może tak wygodnie.
      Ale są tacy co tęsknią za borderką - bo była taka żywiołowa, dynamiczna i wniosła taki nowy, atrakcyjny powiew w drętwe środowisko...:)
      Ale czego by nie powiedzieć, to najgorzej wyszła na tym borderka. Kolejny raz.

      Do pełnego obrazu powinnam jeszcze napisać jak taka osoba tworzy sobie wizerunek, CV, nowy życiorys i co o sobie opowiada, jak zmyśla - aby przyciągnąć uwagę.
      Patologiczne kłamanie i mitomania.
      Ale to może innym razem:)

      • wirujacyplateksniegu Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 11.01.15, 18:07
        Border w środowisku pracy to jeszcze osobny temat, wart poruszenia... Ja (prawdopodobnie) trafiłam na taką "pseudopsiapsiółę" i cały czas żyłam pod strachem będąc jej "psiapsiółą". Co więcej, jeszcze wtrącała się w moje życie prywatne, odradzając mi decyzje, skąd innąd bardzo konstruktywne, których nie byłam pewna i niestety wtajemniczałam ją w to. Do tego byłam podatna po zupełnej zmianie środowiska którą sobie zafundowałam " w imię pracy". Miała wiele paranoicznych wizji które zaszczepiała ludziom wokół (zwłaszcza nowym i niepewnym siebie). Miała jedną "superstabilną psiapsiółę" którą m.z. "wysysała" a raz na jakiś czas, kiedy tamta czegoś jej odmówiła, potrafiła "ob..ć" ją za jej plecami". Trafiając w najczulsze punkty oczywiście. W pewnym momencie (chyba miała o coś lęk.... ) zaaranżowała taką sytuację w pracy, że niemal wszyscy się pozwalniali :) z nią na czele. Ja już łapiąc dystans i przy zewnętrznym wsparciu nie przeżywam tego tak. A byłyśmy "zżyte" :D.

        Mniejsza z tym :)

        Jeśli chodzi o b. płci przeciwnej, radzę po prostu wykorzystać moment kiedy b. mówi "rozejdźmy się, to dla Twojego dobra" . Albo "tak będzie lepiej". Czasami jeszcze "gówniarz ze mnie, przepraszam" (to akurat należy brać dosłownie). Czasem biorąc dosłownie gierki, odniesiemy największą korzyść. I nie ma potem argumentu że jesteśmy źli, bo opuściliśmy.

        Ale też nie przekreślam dawania szansy. Nie w każdym zestawieniu... Po pierwsze szczerość z samym sobą... Uważam że niektóre związki mogą funkcjonować... ale gdy strona "stabilna" jest bardzo świadoma siebie, granic, motywacji...
        • marekgazek Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 11.01.15, 18:41

          > Jeśli chodzi o b. płci przeciwnej, radzę po prostu wykorzystać moment kiedy b.
          > mówi "rozejdźmy się, to dla Twojego dobra" . Albo "tak będzie lepiej". Czasami
          > jeszcze "gówniarz ze mnie, przepraszam" (to akurat należy brać dosłownie). Czas
          > em biorąc dosłownie gierki, odniesiemy największą korzyść. I nie ma potem argum
          > entu że jesteśmy źli, bo opuściliśmy.

          Przerabiałem. bez szansik. Jeszcze gorzej. Border tak mówi bo chce sprawdzić na ile już masz dosyć. Jeśli powiesz okejek to dopiero jazdeczki się zaczynają bo border wie, że juz schodzisz z emocjonalnego haczyka. I wtedy jeszcze większe szantaże i caly ten syfik
      • rebellahope Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 17:08
        To o czym napisałaś wygląda jak żerowanie na tkance społecznej. Już nie podpinanie się pod konkretną osobę, aby sobie ładować zepsute akumulatory. To podłączenie pod przyjęte zasady wzajemnego zaufania. Tak jak w indywidualnym ataku (związku) pożywką jest naiwność i chęć niesienia pomocy, tak w tym, o czym napisałaś to już obszerniejsze żerowisko. Tak jakby ciągle trwała ewolucja w tej niszy.
    • spaprany Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 12.01.15, 11:57
      Marek, a to nie Ty szerzyłeś tutaj kilka miesięcy temu takie nadęte mądrości? Że borderki to nie dla każdego i jak się nie jest supermenem, to się nie trzeba brać za borderki? Nie ty czasami w pogardliwym tonie pisałeś o gościach, którym się nie udało utrzymać relacji z borderką? Bo tak mi się coś kojarzy, że któregoś dnia przeczytałem te Twoje kacapoły i pomyślałem "co za biedny gość"... Jak widzę, już Cię życie na ziemię sprowadziło?
      • marekgazek Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 12.01.15, 12:08
        spaprany napisał:

        > Marek, a to nie Ty szerzyłeś tutaj kilka miesięcy temu takie nadęte mądrości? Ż
        > e borderki to nie dla każdego i jak się nie jest supermenem, to się nie trzeba
        > brać za borderki? Nie ty czasami w pogardliwym tonie pisałeś o gościach, którym
        > się nie udało utrzymać relacji z borderką? Bo tak mi się coś kojarzy, że które
        > goś dnia przeczytałem te Twoje kacapoły i pomyślałem "co za biedny gość"... Jak
        > widzę, już Cię życie na ziemię sprowadziło?

        Tak to pisałem ja i byłem w błędzie potrafię się przyznać. Widocznie każdy ma swoją dróżkę ale dochodzi do tego samego celu. :)
        • spaprany Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 12.01.15, 13:09
          oj Marek, Marek... tyle dobrze, że się przyznajesz do błędów. Bo uwierz, jak poczytałem te Twoje natchnione rady i drwiny ze słabeuszy, którzy polegli, śmiać mi się chciało. Nie mogłem wyczuć, czy Ty tak naprawdę, czy sobie żarty robisz. I mówisz, że tak jak byłeś ekspertem od prowadzenia relacji z borderką, tak teraz jesteś ekspertem od zrywania relacji z borderką? No naprawdę, człowiek wielu talentów...
          • marekgazek Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 13.01.15, 07:41
            spaprany napisał:

            > oj Marek, Marek... tyle dobrze, że się przyznajesz do błędów. Bo uwierz, jak po
            > czytałem te Twoje natchnione rady i drwiny ze słabeuszy, którzy polegli, śmiać
            > mi się chciało. Nie mogłem wyczuć, czy Ty tak naprawdę, czy sobie żarty robisz.
            > I mówisz, że tak jak byłeś ekspertem od prowadzenia relacji z borderką, tak te
            > raz jesteś ekspertem od zrywania relacji z borderką? No naprawdę, człowiek wiel
            > u talentów...

            Hej spaprany. No widzisz czasem człwiek się po prostu myli. Wiesz zależy kto ma jaki charakterek. ja chciałem zawalczyć. Nie taczek to siaczek. Przecież tak gdzies w duchu nie z nią ale o nas a że to były wojenki też z nią to myślałem - można ujarzmić. Nie można. Rózne sposobiki. Widzisz odsyłam jej to co zostawiła. A dużo tego jest. Rózne dziwne rzeczy. Wiesz co mam problemik. Bo sprytne wzięła rzecz nie moja której w Polsce nie można odkupić a muszę ją oddać komuś i ten ktoś już się dopomina. Jak się rozstać napisałem pod kącikiem siebie i swoich doświadczeń. Może ktos cos zaczerpnie dla swojego planiku.
    • brz_a_sk refleksyjnie 12.01.15, 13:48
      różną drogą dochodzą ludzie do celu
      bo są różni
      bo mają inne doświadczenia
      bo mają inne cele
      bo są zupełnie inni - otwarci, zamknięci, żywiołowi, kontemplujący każda decyzję i działający, próbujący albo wyczekujący, optymiści i pesymiści, skoncentrowani na partnerze albo na sobie; uczący się na błędach - swoich lub cudzych itd itd

      i co tak akurat przyszło mi do głowy kontynuujący swoje życie albo startujący co chwilę od nowa - ale to chyba na zupełnie inny wątek - gadam o tym dziś z kilkoma osobami z bardzo różnych powodów; lubicie swoją historię, swoje archiwum? czy czepiacie się nowego projektu, jutra desperacko czy spoko kontynuując? - macie do siebie tylko żal za przeszłość za błędy czy tak żyjecie, że da się ogarniać siebie całościowo - naprawiacie błędy czy lekceważycie, unieważniacie? Są takie historie, który należy zostawiać i nie oczekiwać, ze czas zagoi - ze trzeba dbać o blizny by bliznowiec tylko nie narastał - to rodzaj guza narastającego;
      Znam ludzi, którzy 'po bordzie' są dużo dalej niż byli ; znam borderów, którzy bardzo zyskali

      gdy nie da się cofnąć czasu a nigdy się nie da warto patrzeć jak żyć w zgodzie z sobą i swoimi doświadczeniami i czasem bagażem przeogromnym - nie zawsze można go porzucić

      ważne by nie zgorzknieć i nie dać się pierwszemu zawałowi
      :)

      • tomaszzamojski Re: refleksyjnie 15.01.15, 20:39
        są jeszcze " miekkie borderki" - nie robia awantur ( tzn czasami warczą ale jako osobnik nieco obeznany z kobietami kładziesz to na karb napięcia przedmiesiaczkowego - ale ze sarenka jest tak ciepła i dbająca o ciebie ze zapominasz że napięcie przedmiesiączkowe raczej w czasie owulacju nie wystepuje...) Zakochuja sie romantycznie, są refleksyjne i zapatrzone w ciebie- naprawdę owieczko sarenki. W łozku delikatne i jakby wycofane - bo poprzedni, niedobrzy parnerzy o sarenke nie dbali. To tak z miesiąc- potem sarenka po porannym bzykaniu oswiadcza z mina dla odmiany Kłapouchego że lubi mówic z tobą, spędzac czas i sie bzykac z toba a tak w ogóle to cie uwielbia ale to chyba nie miłość- i ma ździwnie w oku czemus facet taki nieswój. Jak jesteś nieswój dłużej - no znowu szczesliwa tylko z toba- jakies trzy dni - potem ze ździwniem w oczach wygłasza tekst - no mówiłam że kocham ale co z tego" - to było tydzień temu a dzis to dziś. No to wydzierasz ryja ( sam jestes ździwiony bo do tej pory wydzieranie ryja ci sie nie zdarzało i masz sie za człowieka zrównowazonego i przyzwoicie wychowanego) i znowu saranka pojawia sie na scenie- czas ma dla ciebie i czułości. Myślisz sobie- kobieta zmienną jest. Poczem po miesiącu szczęścia i wyznań ( głownie o niedobrych byłych i toksycznym tatusiu - niezyjącym zreszta od dawna) dowiadujesz sie że saranka chce sie tylko przyjaźnić a w dodatku wdraża program naprawczy. Ciebie naprawia oczywiście nieszczęsny idioto. Bałaganisz, chrapiesz, masz odruchy agresji ( to znaczy nie gadzasz sie ze wszystkimi pogladami sarenki i co gorsza próbujesz bronic swoich racji) i stawiasz dzbanek 3 cm za daleko od ściany. Przytulała sie do ciebie w swieta? Cos sprawdzała ale nie powie co bo to narusza jej granice. Obsesyjny jestes bo pytasz co jest grane- faktycznie robisz sie obsesyjny i pytasz o co chodzi bo masz wrażenie ( jakże mylne) że skoro miesiąc temu było parodniowe i paronocne słodkie tete a tete ( taka jestem szczesliwa) to chyba jestescie parą. No nie jestescie a w ogole tos sobie to chłopie wymyslił bo to było rok temu... Ale rozmaite zlecenia sarenki wykonujesz - no nie chcesz byc takim potworem jak były maż ( no bydle straszne - utrzymywał parę lat na poziomie high end ale juz mu sie nawet gadac z sarenka nie chciało wiec sobie normalną dziewuche znalazł na boku- troche sobie sarenka strzeliła w kolano bo trzeba było isc do pracy po rozwodzie - ale - wille, mieszkanie i pare innych drobiazgów zostawił zeby sie odczepiła) czy inni idioci i brutale. Ale jakos chłopie jeszcze nie zdurniałes do końca, w dodatku masz przyjaciół którzy widza co sie dzieje i mówią ci co o tym myslą. No to wydzierasz ryja- juz naprawde poteznie - że masz dość tej znajomości z saranką, drzesz ryja ze nie masz ochoty być zabawko-gońcem. Co słyszysz? to bądźmy przyjaciółmi, próbowałam ci pomóc ale teraz wiem ze jak ktos nie chce sobie sam pomóc to nic z tego nie będzie. Opadaja Ci ręce, nogi, mózg staje dęba - bo słyszysz to 5 albo 6 raz od roku. I dalej Ci sie wydaje ze saranke tak naprawde cie kocha więc mówisz OK i dramatycznie przyznajesz żę masz "problemy wewnetrzne ze sobą". Na szczęście mamusia z tausiem wpoili ci nieco zdrowego rozsadku i godności a także szacunku do siebie- i nareszcie przestajesz do sarenki dzwonić. Ona tez nie dzwoni ( ciekawi cię dlaczego momentami ale jakos z tym zyjesz). Ale 1. spotykasz sie z przyjaciółmi 2. znalazłes sobie terapeutę na kilka sesji 3. biegasz codziennie na siłownie 4.zostałes członkiem bractwa rycerskiego 5. umówiłeś sie w końcu z tą bibliotekarką która tak niesmiało sie usmiecha do Ciebie od 5 lat. 6 masz błogą nadzieje że jak saranka sie odezwie to bedziesz w stanie na luzie zacytowac wiekopomną wypowiedź Jana Himilsbacha - a ch....ci koło d....y żeby przyjemności nie było.

        I nie ma tego złego - bibliotekarka jest zrównowazona, masz o czym znia pogadać, nie patrzy na ciebie maslanymi oczami tylko wesoło w dodatku jest ze 6 lat od sarenki młodsza - jakby nie lekcja z sarenka nigdy bys chłopie slicznej, rudej dziewczyny nie zaprosił na pierwsza randke. A po szóstej randce co prawda nie poszliście do łozka i jakoś wam to nie w głowie ( z sarenka po drugiej- sama w ciebie sie wpiła żeby stwierdzic po misiącu ze sobie chłopie to wymysliłes bo ONA tak NIGDY nie robj), nie pieprzycie trzy po trzy jak para nastolatków - ale jest kurcze fajnie. Normalnie!!!
        • niemazgajsie Re: refleksyjnie 18.01.15, 04:05
          Witam,tak czytam, jakbym czytał swoją historię, tak zaczyna niemalże każdy kto się znajdzie pierwszy raz na forum o borderline.
          Tak na marginesie,część brzask,część spaprany. Dawniej pisałem pod nickiem sermater, He pisałem jakieś dwa lata temu na forum,spaprany mi odpowiadał w sposób którego wtedy jeszcze nie rozumiałem,mówił ze jak jedynym wyjściem jest "ucieczka",z brzask pisałem maile która tłumaczyła mi to samo tylko delikatniej. Dziękuję wam :) jednakże (głupi naiwniak) wtedy chciałem ratować małżeństwo,naprawić moja drugą połowę,żyłem wielkimi nadziejami. A dziś, dziś dla kogoś kto pojawi się na tym forum,i jest w podobnej sytuacji, żyje z osobą bpd, mam jedną jedyną właściwą rade. Uciekaj i nie oglądaj się za siebie!!! Żeby to wszystko ogarnąć to musiałem się najpierw zająć sobą,zacząłem chodzić na terapię, bo już miałem totalnie rozpieprzoną psyche przez moją księżniczkę, nowe studia,zacząłem biegać,ogólnie się rozwijać nie patrząc na chore opinie mojej psychopatki. Bo jak wiadomo wszystko co robisz jest głupie. Zacząłem inaczej funkcjonować,i przede wszystkim zacząłem etap ratowania siebie i mojego dziecka. Wyjście z bagna jeszcze się nie skończyło ale jak już wiedziałem ze nic z tego nie będzie zacząłem skrzętnie zbierać dowody na zachowania mojej manipulacyjnej wybranki. To zdrady, to zachowań w stosunku do naszego dziecka itd. Teraz jesteśmy przed pierwszą rozprawą rozwodową,to co wcześniej wydawało mi się nie do zaakceptowania,dziś patrze na to ze im szybciej uda się rozwieść tym lepiej. A łatwo nie będzie!!! Mocno się w to uwikłałem. I teraz tak,ponieważ wiele osób mi pomogło,po pierwsze zrozumieć co tu się k...wa dzieje, bo jak szukasz człowiecze takich informacji jak na tym forum, tzn ze już nie wiesz co jest grane w twoim życiu i pewnie masz już je wywrócone do góry nogami,to ja teraz będę pomagał takim biedakom. I od razu Ci człowieku mowie, nie naprawisz tego, nie jesteś w stanie,nie masz praktycznie żadnego wpływu na zachowania twojego wymarzonego obiektu westchnień.To co było na początku waszego związku to tylko pewnego rodzaju pułapka w którą miałeś się złapać,żebyś później już na emocjonalnym łańcuchu mógł wspominać dawne czasy,i żebyś sam sobie mógł naprawić swoje emocjonalne więzienie.Początek to była tylko pierwsza część prania Ci mózgu, co za tym idzie przesuwania Twoich wszystkich granic i zasad które za pewnie na początku związku miałeś. Prawda? Uświadom sobie ze Twoje pragnienia i potrzeby które jak spojrzysz pewnie na siebie z boku zostały zepchnięte na bok, są bardzo ważne, i wcale wbrew pozorom i temu co mówi (pierze) Tobie i o Tobie kochany psychopata nie jesteś egoistą i wcale nie myślisz tylko o sobie. Chory świat gierek w.którym żyjesz to jest jego/jej świat w którym nie możesz dalej brać udziału.Cały ten histeryczny teatrzyk ma na celu tylko jedno, kontrolowanie ciebie na każdej możliwej płaszczyźnie,Ty masz tylko jedno zadanie w tym związku,być żywicielem tej psychopatycznej i emocjonalnej pijawki. I jeszcze dalej,myślisz ze no tak,ma taki charakter,no ale Cie przecież kocha,to powiem jedno,te osoby nie rozumieją co to znaczy kochać. No chyba ze samego siebie,ale to też nie bardzo. I myślisz ze ( myśl na początku nie do zaakceptowania) będzie z kimś innym,bo będzie i będzie mu opowiadać te same farmazony co tobie,że jesteś miłością życia, że sama nie da rady,nie wyobraża sobie życia bez Ciebie,ale mam dla Ciebie wiadomość,jej następny związek skończy się identycznie jak ten teraz. Mało tego, ofiara tej modliszki znajdzie się na tym forum i zdezorientowana,obdarta z godności,bez grupy wsparcia,znajomych, zacznie łapać o co w ogóle chodzi i co tak na prawdę się stało. Przecież byłeś normalnym,wesołym człowiekiem a nie strzępkiem nerwów obwiniającym się o to ze może za mało dałeś z siebie i dlatego nie wyszło. I to jest ten punkt zwrotny gdzie zaczynasz kumać o co chodzi. Najlepiej teraz jak pominiesz etap ratowania,i może Ty jako pierwszy dasz rade,i może się jakoś ułoży,tylko zaczniesz właśnie od tego momentu wyciągać sam siebie za łeb z tego toksycznego bagna. To jest moja najszczersza rada. Szczerze powiem nie mam teraz litości dla osób z bpd. Poważnie, niszczycie, zatruwacie życie najbliższym osobom. Gadki typu bądź ze mną mimo wszystko, to jakaś paranoja. Szanuj mnie,ja będę szanował Ciebie,to jest związek. W normalnym związku jest jest szacunek,zaufanie o uczuciu nie wspomnę. W związku z psychopatą borderline nie ma żadnej z tych cech,za to jest zniszczenie,strach,manipulacja, i zniewolenie psychiczne. I nie mam usprawiedliwienia teraz dla nich,bo niby dlaczego?czy psychopata który znęca się nad rodziną i dziećmi fizycznie różni się dużo od borderline?obydwoje najczęściej mają prze...bane dzieciństwo ale psychopata jest zły, a borderline to zaburzenie. Tylko zapytajcie osób które były w takich toksycznych związkach, czy nie czuli się zmaltretowani psychicznie. Często wychodzą z takiego związku tak poronieni i zmęczeni psychicznie ze czas potrzebny na dojście do normalności jest ma prawdę długi.Trochę jadę po bandzie z tymi stwierdzeniami no ale może to komuś otworzy oczy, jeżeli jeszcze nie wie co ma robić.To nawet nie jest już nienawiść z mojej strony , tylko suche fakty i odpowiednie ustosunkowanie się do nich.To co moja borderka zrobiła mi z życia to koszmar, mnie to jak mnie, ale mojemu dziecku to już zupełnie inna sprawa.Teraz jak nagle przyszły papiery to przeprasza na kolanach i mówi że zrobi wszystko pójdzie na każdą terapię, tylko że ja ani iw to nie wierzę, ani nie mam zamiaru ryzykować następny raz, jedynym moim pragnieniem stało się aby uwolnić się od tego syfu.Z resztą już za chwilę jej zachowania odwracają się o 180 stopni, nie dało rady błaganiem no to dla odmiany szantaż, straszenie i darcie ryja, i tak na zmianę, wiadomo, huśtawka jak 150.No i tym sposobem zmieniło się moje nastawienie do borderów dość diametralnie, zatruwają życie innym, nie ponosząc za to konsekwencji.Chcę teraz pomóc wszystkim którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, posłużę moim kilkuletnim doświadczeniem w tej chorej materii. Dlatego Pozdrawiam was uciśnieni, wracajcie do normalności :) I na koniec polecam jeszcze stronę koniectoksycznych.blogspot.com/
          • brz_a_sk pogodnie 18.01.15, 10:50
            tak trzymaj

            bardzo smutne jest to, ze osoba o którą DBAMY(od pewnego momentu o bordera się juz tylko dba) im dłużej jest w fazie planowania:
            będę dobrym człowiekiem,
            myślenia o tym gdzie jak krzywdziła
            i postanawianiu sobie - wiem i nigdy nikogo już nie skrzywdzę;
            odpala taki numer, że sama nie śniła jak może w swojej dobroci być tak perfidna
            łapie hałst upojenia panowaniem nad osobą, z którą wydawałoby się poukładała osobny świat, zobaczyła jak niszczyła
            i ten jeden moment jak kieliszek u alkoholika odpala z nieprawdopodobną precyzją PIĘKNY TANIEC WYKAŃCZANIA
            border wierząc, że już się ogarnął potrafi wrócić i zawalczyć
            o zwycięstwo
            zniszczy dzieci wkręcając je w 'proces swojej odnowy' idylla w budowaniu kolejnego piekła

            i nic i nikt borderowi nie powie - bo ten będzie głuchy i ślepy
            wyłączy wszystkich i wszystko, zmarnuje to co nawet przez kilka lat naprawiał
            jak ćma bezwolnie poleci za osobami najważniejszymi w swoim życiu i spłonie na zgliszczach

            zdaje się, że i tak się odrodzi nie koniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu - obawiam się, ze cyniczniejszy, perfidniejszy, przebieglejszy i pewny, ze teraz jest już dobrym człowiekiem i nie zrani

            czym dla bordera jest radość z wygranej? byle ofiara jak najdłużej wiła się i był materiał do tortur - ukochane ofiary są najlepsze - może jest i tak, ze dlatego nie odpuszcza matce, bliskim, partnerom i dzieciom - powoli zabić SWOJEGO PSA, obserwować kurę jak lata po podwórku mimo, ze już bez głowy

            możliwe, że tak mają tylko niektórzy borderzy

            nie pijący alkoholicy mówią o swoim okropny nałogu, by przestrzec innych, by pomóc im z tego wyjść; mówią też o błędach otoczenia, bo to prawda, że chora jest zawsze cała rodzina i okolica; ale nie ma chyba niepijącego alkoholika, który snuje bajki o winie całego świata i konieczności zdewastowania każdego kto śmie powiedzieć prawdę

            Kiedyś przeczytałam takie zdanie - nigdy nie mów borderowi co ma zrobić, on sam wie i świetnie sobie radzi - miało ono pomagać otoczeniu - dawać szansę borderowi
            tak to słuszne zdanie
            border wie co robi i co chce zrobić - skutków prawdziwych nie przewiduje, albo się z nimi nie liczy
            za nazwanie prawdziwych intencji, wyrok śmierci - wiec nie warto się wysilać i zdanie "nigdy nie mów borderowi co ma robić jest słuszne" ;
            chyba, że ma się już jasny obraz tego co się kryje za najnowszym planem i ma się dość

            możliwe, ze wygrywają swoje życie ci partnerzy, którzy na środku rynku głośno jasno i trafnie mówią jak trudno jest się zorientować w manipulacjach zaburzonej osoby

            każdy kolejny partner ma IDENTYCZNIE tylko jeszcze 'lepiej'
            wsłuchujcie się w opowieści o exach tam jest 100% waszej przyszłości
            straszne ale zdaje się prawdziwe

            i nie wierzcie, że borderowi coś się uświadomi mówiąc: co ty robisz, przecież przed chwilą opowiedziałeś, że tak robi tylko ostania ... nie szanująca swoich zasad osoba; podła nikczemna i oszalał w nienawiści - nie ma szans jak border ruszy i poczuje krew - co tam jego zasady

            nie wiem jak znoszą to rodzice i bliscy - nie dobijani nigdy, ostania deska ratunku - polewani wrzątkiem z umiarem, zamrażani ...

            czemu dorosły border nie zostawia w spokoju rodziców???

            zaburzenie? tak, rozumiem
            prawo do krzywdzenia? NIE NIE NIE





        • madafaka1985 Re: refleksyjnie 18.01.15, 12:25
          ja miałem frajde własnie z taka sarenka:) moja psycho Sandra Bullock:) najczulej wspominam te slodkie momenty, kiedy przestalem byc ukochanym, idealnym i takim jak zaden wczesniej - a stalem sie nieznosnym bytem.
          Zęby mylem za dlugo, prysznic wieczorny za regularnie, kiepsko gotowalem wode na herbate, mialem dziwne miny i trudne zaintetesowani, dziwna postawe i sylwetke, jak bylem chory (dziwnie kaszlalem), jak bylem zdrowy (bylem za aktywny i zbyt glosny), zbyt szczeesliwy a zarazem nudny i smutny. kiedy dobrze sie czulem i bawilem oraz cieszylem z sukcesu -
          Sandra mowila - "pamietaj radosc szybko sie konczy" dodajac za chwile ze jej byly to taki luzak i radocha a ja taki sztywniak.

          Stawianie w sytuacji bez wyjscia - sprawy zalatwial byly na smyczy, ja angazowany malo, glownie do przyjemnosci (ruchanie) plus radosc
          zycia:). Kiedy zaczynalem sie wkuriwac (etap intuicyjnej swiadomosci ze cos nie gra) - Sandra uswiadomila mi ze byly po krzywdach jej zadanych "niech sie w koncu do czegos przyda"....:D. jak ja juz zostawalem w cos wciagniety to - np mialem 25min na przewiezienie czegos z jedego konca miasta na drugi jak nie wyszlo to...."wszgstko musze robic sama jezuuuuuu"

          Problemy z nastrojami Sandry tlumaczylem: wiekiem, brakiem cukru, brakiem witamin, menopauza, stwrdnienuem rozsianym, koszmarami, pełnia ksiezyca, brakiem ferrarri itp itd.

          Sandra obecie w drugim zwiazku po mnie:) zajelo jej to rok i 18 dni:)

          Sandra odeszla sama ode mnie - radosc mam wielka:) odcinka i nowe zycie:) piekne i z usmiechem:) plus wode moge gotowac jak.chce:)
          • tomaszzamojski Re: refleksyjnie 18.01.15, 13:16
            no....i to wszystko bez krzyków, epitetów. lodowiec albo niecierpliwosc, ewentualnie brak czasu bo......cos tam cos tam. Ciekawostka- jak wydarłem ryja- panika u sarenki w głosie - tj jak wydarłem ryja na temat że to nie ma sensu..

            A teraz czasami mi tylko do głowy przychodzi że rachunki niewyrównane - mentalne - mam ochotę zrobic coś co spowoduje że sarenka choc kilka godzin bedzie rzygała nienawiścią i strachem. I żeby bolało. Nie przemoc , nie czynne działanie, nie robie jej koło d....y tu czy tam. Tylko nie mam pomysłu. Mam szczera nadzieje że komletna zlewka z mojej strony zaboli. Ale może sie łudzę.
            • brz_a_sk na pewno potrzebujesz zadać ból? 18.01.15, 13:29
              umiesz inaczej?

              popatrz tak - bite dziecko całe dzieciństwo marzy - nigdy nie uderzę swoich dzieci, nikogo ...
              i potem gdy coś się rypnie, podnosi w odruchu rękę i

              i co SOBIE ROBI?

              popatrz tak i szukaj

              gdzie jesteś SOBĄ - wymarzonym

              a jak pomóc borderowi nie krzywdzić innych - no to jest pytanie - czy w ogóle da się

              nie podnoście głosu ani ręki - na siebie bo to zawsze jest na siebie

              na początku to jasne, że człowiek łapie kij i leci pogonić kota gadzinie - pomstując i klątwy wszelakie ... :) :) :)
              krzywdzony nie nabiera prawa do krzywdzenia - to pułapka; nie naśladuj :) - melisa, rumianek na tę zarazę


                  • tomaszzamojski Re: na pewno potrzebujesz zadać ból? 18.01.15, 14:27
                    bo chce normalnie zyc. Wrócić do domu po pracy, czasami gdzies wyjśc z kims bliskim, spedzic troche czasu. Nie mysleć jaka ona bedzie za tydzień czy za godzinę, co powie, co jej sie znowu wydawało Może razem kiedys zamieszkac - cholera- żeby któs sięcieszył że jestem żebym ja cieszył sie że jest ktoś. cchće żeby to co prawdziwe w niedzielę było tym samym prawdziwym w piatek, to co w styczniu to i w maju. Wiem ze samo sie nie zrobi, ze trzeba zadbać o to, uszanować drugiego człowieka, zaufac mu. Ale żeby i drugi człowiek troche sie postarał, uszanował mnie, zaufał mi. Nie potrzebuje pieprzenia o tym ze jestem " miłoscia zycia' że " uwielbiam z toba robic to czy tamto" i odszczekiwania tego po tygodniu czy trzech miesiącach - w lodowaty, obojetny sposob. Ja chcę normalnie zyć. Normalnie. Marzę o tym. Bezsilność-chce sie poddac i przestac walczyć.
          • tomaszzamojski Re: refleksyjnie 18.01.15, 13:20
            Zęby mylem za dlugo, prysznic wieczorny za regularnie, kiepsko gotowalem wode na herbate, mialem dziwne miny i trudne zaintetesowani, dziwna postawe i sylwetke, jak bylem chory (dziwnie kaszlalem), jak bylem zdrowy (bylem za aktywny i zbyt glosny), zbyt szczeesliwy a zarazem nudny i smutny. kiedy dobrze sie czulem i bawilem oraz cieszylem z sukcesu - a czajniczek nie był za blisko od ściany? :-). Może to ta sama :-)
            • brz_a_sk Re: refleksyjnie 18.01.15, 13:40
              kiedy ktoś nas wkurza wiele czynności nas doprowadza do szału

              mieszanie łyżką w kubku, szklance ? i to postukanie na koniec brrr
              są chyba dyżurne wk*

              chyba poziom wk* wyznacza listę do czepiania się - codzienność osoby obok jest nieznośna

              ciekawe czy niechcący odkryliście listę?

              fajny test na pierwszą randkę - kochanie czy śmigasz tak szybko jak lubię i nie zostawiasz włosów w umywalce? - bo potem wymagam tych drobiazgów - potem tzn gdy już zajeżdżam

              :)

              luzik dać nieznośnym luzik

              ciekawe czy borderzy są do siebie podobni - bo piszą, że nie - absolutnie :)
        • madafaka1985 Re: refleksyjnie 18.01.15, 14:00
          jeszcze dodam ze Sandra byla chodzaca madroscia:) Jej slowa, znajomosc filozofii, plynnosc w wyglaszaniu negatywnych opinii o
          moich pomyslach - mistrzowskie. permanentne stawianie sie na wyzynach doswiadczenia i znawstwa aspektow zycia - tylko po mojej stronie niekonczace sie pytania - jak to mozliwe ze taka wiedza a w realu taka chujnia, a czym lepsze warunki do komfortowego zycia tym chujnia wieksza!
            • brz_a_sk Re: refleksyjnie 18.01.15, 14:19
              kontroluj się = opamiętaj się
              milcz w różnych słowach milej brzmiących

              nie chcę tego słyszeć - to dotyczy każdej rozmowy, która może zostać odebrana jako analiza zachowania bordera

              i żadnych zaskoczeń
              rytuały

              wszystko by nie wyjść na głupka, nie dać się zaskoczyć

              a vice versa - o no same zaskoczenia jeśli tylko jeden taki numer przejdzie - zawsze podejść po cichu i huknąć za plecami - nawet zawał na początku byłby ciekawy do obserwacji
              dopiero potem NIE UMIERAJ - nie masz prawa

              hartowanie
              • tomaszzamojski Re: refleksyjnie 18.01.15, 14:41
                brz_a_sk napisała:

                > kontroluj się = opamiętaj się
                > milcz w różnych słowach milej brzmiących
                >
                > nie chcę tego słyszeć - to dotyczy każdej rozmowy, która może zostać odebrana
                > jako analiza zachowania bordera
                >
                > i żadnych zaskoczeń
                > rytuały
                >
                > wszystko by nie wyjść na głupka, nie dać się zaskoczyć
                >
                > a vice versa - o no same zaskoczenia jeśli tylko jeden taki numer przejdzie - z
                > awsze podejść po cichu i huknąć za plecami - nawet zawał na początku byłby cie
                > kawy do obserwacji
                > dopiero potem NIE UMIERAJ - nie masz prawa
                >
                > hartowanie



                po 7 dniach wajki znienacka( wtedy znienacka potem ....właściwie cały czas trzymałem garde wysoko - nie zawszo pomagało) usłyszłem - " nie jestem gotowa, nie dasz mi tego co powinien kiedys dac mi ojciec, jestem za głupia, ale zaraz potem "nie wychodź"- bo chciałem wyjść - za chwilę dla odmiany " dlaczego ja, jest tyle innych kobiet, boje sie że gdzies mi znkniesz". I pytania - potem - "a co bys czuł gdybym powiedziała ze to koniec związku" - szczerze mówiąc juz rozeźlony odparłem że " nic takiego" - no - to była histeria że" jak to tak, taka kompletna zlewka, chyba jestem nienormalny" - brzasku komentuj bo cos czuje fachowca. A ja momentami mam ciagle wrażenie że to nie żaden border tylko ze faktycznie cos ze mna nie tak.
                • brz_a_sk Re: refleksyjnie 18.01.15, 15:29
                  a nie macie wrażenia, że każdy zaczyna takie jazdy,
                  że może to border?
                  że podstęp?

                  to jedno co zostaje po doświadczeniu, zę człowiek moze taki być

                  a drugie - rewelacyjne :(

                  border ma pierońsko skuteczne metody
                  przemyślane
                  partner ma je sprawdzone na sobie i to znowu jak z tym biciem bo byliśmy bici

                  cholera wiecie jak dalece włazi pod skórę? - czasem zbuntowany poraniony partner jest nie wiele różniący się od bordera w odruchach
                  wie kiedy jak sie zachować by 'działało'

                  to jest najstraszniejszy spadek nie do odrzucenia; trzeba w sobie to tropić
                  bardzo świadomie trzeba wychodzić z tego syfu
                  opanować strach, że ktoś nas wpuszcza w kanał
                  nie stosować metod dla psychopatów :)
                  lepiej przegrać w każdym nowym związku niż cokolwiek wygrać manipulacją

                  jest taka teoria, że to co dostajemy pierwotnie to kalka i nie da się tego często zmienić
                  (np kalka bakterii, które noworodek dostaje w trakcie naturalnego porodu i kontaktu z cycem mamy, czy klatą ojca ; albo inna kalka przy cesarce - uboższa + komplet szpitalnych mikrobów )
                  to samo mówi się o pierwszych razach, czy pierwsza miłość jest dobra, jak się rozstajemy; jaki jest pierwszy sex; jaki jest pierwszy partner ...

                  mam nadzieję, że border tego nie potrafi zmienić co człowiek ma w sobie
                  trzeba powalczyć o siebie sprzed katastrofy

                  wiadomo, że ja jestem za szukaniem głowy, człowieka i wzbogacania tego sexem
                  jak sex wzbogacamy człowiekiem ??? bywa, ze wystarczy że ma autko czy ładnie wygląda na towarzyskim wybiegu

                  patrzcie jak ludzie zachowują się w stosunku do innych; co mówią o ludziach - naprawdę to bardzo bardzo wiele mówi o człowieku; nie ideealizuje się świata tylko partnera w fazie zakochania; choć bo ja wiem gdy się zakochujemy świat pięknieje w naszych oczach - czy w oczach borda też? trochę choć? Nie wiem bo dopadałyby go wyrzuty sumienia; czasem dopadają i ... o tym innym razem

                  nie jestem specjalistą - nie;
                  patrzę jak mało rozumiemy z tego zaburzenia
                  patrzę jak padamy jak muchy widząc bordera bez maski
                  patrzę jak opadają ręce gdy ktoś upiera się zostać z oprawcą - tu mówię o ewidentnych przemocowych związkach
                  patrzę jak ludzie mają dzieci gdy widza, że coś jest nie tak :( :( :( czemu ???
                  ale to człowiek dopiero wie gdy ma doświadczenie

                  (ha słucham przyśpiewki o złej macosze w rdc - ludowa muza stareńka )

                  straszne dylematy co zrobić gdy jest dziecko - NIE WIEM nie ma dobrych rozwiązań

                  ostatnio o dzieciach czytam to i powiem PIEKŁO - choć niby co tam takie prawie normalne życie domowe

                  weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17196168,Corki_swoich_ojcow___kobiety__ktore_kochaja_za_bardzo_.html








            • marekgazek Re: refleksyjnie 18.01.15, 15:39
              Chopie - "blokujesz mój rozwój", "przez ciebie nie mam czasu na nic". To jest tak. Border mówi coś do Ciebie to tak myśli o sobie. On to tobie robi. To ona mnie blokowała i przez nią nie miałem czasu na nic. Pomódl się do najświętszej panienki żeby ten nowy się z nią ożenił. Niech cię nie boli myśl, że tamten ci ją odbił lub cosik takiego. Nie odbił. Ona go właśnie wbija na pal. A ty jesteś wolniutki. Miałeś kobiety przed nią. Będziesz miał i po niej. Tego kwiatu to pół światu. TY ułożysz sobie życie. ONA nigdy. TY będziesz miał swoich przyjaciół, rodzineczkę która cię kocha bezinteresownie. ONA ciągłe sporki z rodziną, przyjaciólki tylko bordery lub krimnaltango. Zleweczkę zrób. I nie złap się więcej na bordera. :)
                • marekgazek Re: refleksyjnie 18.01.15, 16:12
                  Zal mi z całego serduszka. Czasem trzeba jednak wybierać mniejsze zło. Empatia mnogo mnogo. Nie głupeczki wcale. Serdeczne współczućka. Jak to mówią starzy gorole :) spójrz choć raz na siebie. Choć roz zrób coś egoistycznie w wyjątkowych przypadeczkach życiowych. I zderzenie z borderem następniutko uwolnionko jest tym przypadeczkiem życiowym. :)
                  • brz_a_sk Re: refleksyjnie 18.01.15, 16:23
                    e tam :)

                    mniejsze zło wybierasz kiedy decydujesz na jakie tory pojedzie pociąg za zwrotnicą - na tłum czy na jednego człowieka - gdy przestawisz zwrotnicę

                    potem mniejsze zło będzie dzieckiem - żebyś miał trudniej

                    oczywiście to nie ja wymyślam TAKIE wprawki :)

                    może należy myśleć jak zatrzymać pociąg - byle nie wykoleić na naszym twardym karku

                    tak masz rację po pierwsze neutralizować bordra w sobie - potem ogarniać resztę świata - na pewno
                    pozbierać się i uświadomić sobie jak to się mogło stać





                  • tomaszzamojski Re: refleksyjnie 18.01.15, 16:37
                    lekcja, wnioski, spojrzenie na siebie - dlaczego nie potrafiłem odejść mimo że bolało coraz bardziej. bo zatrzymywała, ciagneła z powrotem? no to co? to tylko usprawiedliwienie dla siebie samego " chciałem odejść ale ona nie pozwalała...". Może tak naprawdę nie chciałem odejść. To odpowiedzialność bordera ze w tym tkwiłem ( nadal troche tkwie bo zamiast przytulać bibliotkarkę pisze tu z Wami)?. Nie- moja.

                    Kalka - pewnie ze kalka - ilez razy matka mnie odrzucała, ilez razy wydawało mi sie ze jesli bede grzeczny, nie bede płakał - to mnie przytuli i pokocha. Czasami przytulała - a potem znowu była inna i musiałem byc grzeczny.

                    Ale teraz jestem dorosły, juz nie jestem dzieckiem...ale czasami zerkam na telefon - czy nie dzwoniła "moja" borderka" - z nadzieja i strachem jednoczesnie. Bo to świeża sprawa, bardzo - niecały miesiąc. Lekcja kolejna - kiedy dorosła kobieta modulując głos zasypuje czułosciami, mówi o miłości nad zycie, kiedy wszystko we mnie uwielbia, wszystko uwielbia ze mną robić - to uwaga!!! Czerwone światełko. Nie odrzucać na dzień dobry - poczekać i nie wkręcac się. Bibliotekarka - jest miła, usmiechnięta, ciepła- ale nie uwodzi, nie narzuca się. Może to nie kolejny border. Dlaczego kolejny? bo były w moim zyciu co najmniej dwie poprzednio - wtedy niczego sie nie nauczyłem. Może dlatego że były z pozoru inny - histeryczne, wyzywające, awanturujące sie, niszczące moje rzeczy, wulgarne. Ta była "inna". Inna? Czyzby??? Bo bez krzyków, ze poukładana na oko?
                    • brz_a_sk Re: refleksyjnie 18.01.15, 16:55
                      to może jest w tym coś - szukajcie interesującego człowieka, przyjaciela a miłość przyjdzie albo nie
                      jeśli jest tak, że tylko my a reszta fuj - to coś nie tak
                      można wspierać takich ludzi ale nie można ich zagłasakać ofertą wyręczenia świata w polubieniu

                      część ludzi ma to wyniesione z domu, nie kochają od następnego dnia nikogo bardziej niż siebie
                      i nie przeceniają akceptacji bardziej niż sami siebie cenią
                      reszta musi się tego nauczyć - gdy maja pecha na ciężkich przykładach

                      ale to wszystko nie ważne, ze ma się w sobie potencjał do bycia z kimś
                      warto zakochać się na całego innej miłości nie ma - tak na moje oko :)

                      www.ipla.tv/Mala-czarna-odcinek-359/vod-5603514 o miłości mądrzy ludzie przytaczałam ten link Mała czarna 359
                      Z Małgorzatą Braunek i Wojciechem Eichelbergerem zaś o różnych stronach miłości.
                    • tomaszzamojski Re: refleksyjnie 18.01.15, 17:04
                      i to duzo łatwiej zajmowac sie borderem i jego "jazdami", cierpiec, płakac i zastanawiac sie o co chodzi - niz zająć sie k.....a własnym zyciem. Dużo łatwiej "ratowac" bordra kiedy już wiemy że to border niz zająć sie sobą - i jakie to "szlachetne"....Oto Ona, taka cierpiąca, nie wie co czyni kopiąc mnie jak psa a ja nadal szlachetnie "zbawiam", ratuję" i "wspieram" ....Prawda, jak wspaniale, szlachetnie mozna sie poczuć? Tylko ze to jest tyleż efektowne co nieefektywne. W dodatku robimy po czesci to co robi border - przeciez border próbuje nas modyfikowac, zmieniać, pokazuje jacy jesteśmy kiepski, źli i do dupy - i twierdzi przy tym ze to dla naszego dobra, ze chce nam cos pokazac zeby nam pomóc. I znowu - jesteśmy tacy sami jak border - ratując bordera. To jest wszystko proste. Tak na rozum. A dlaczego bibliotekarka tak mnie nie kręci, dlaczego nie ma az takiej namietnosci - a jest i młodsza i ładniejsza, i zgrabniejsz i milsza i bardziej inteligentna?

                      Bardzo chce zeby było normalnie i spokojnie i zeby to mi wystarczyło - bez tej posranej chorej namietnosci ( bo Panowie - z zadna inna nie było takiej namietnosci jak z borderka, prawda? Naszej namietnosci - nie jej...)
                      • spaprany Re: refleksyjnie 19.01.15, 14:11
                        " bo Panowie - z zadna inna nie było takiej namietn
                        > osci jak z borderka, prawda? Naszej namietnosci - nie jej..."

                        Ta, proszę cię :) Gówno prawda - z moją obecną, stabilną i normalną kobietą jest mi O NIEBO lepiej w łóżku, niż było z tamtą. Nie ma porównania. Zresztą na każdej jednej półce życia jest mi o niebo lepiej, także wyrzuciłem teorię o super seksie z borderkami do śmieci.
                        • madafaka1985 Re: refleksyjnie 19.01.15, 16:55
                          Brawa Brawa:)

                          potwierdzam i nie zaprzeczam :) Jakże to wspaniale rozkoszować się w fizyczno-duchowej pięknej relacji z nowo wybraną kobietą, która podczas rannego przebudzenia omiecie mnie spojrzeniem swoich oczu oprawionych w długie rzęsy i z lekkim westchnieniem w głosie powie że było wspaniale i fikuśnie powspomina nocne igraszki przy śniadaniu. ze szczerością i wiarygodnością pójdzie na spacer i w najmniej spodziewanym momencie wspomni jakiś drobny niuans i szczególik :).

                          i NIJAK to wszystko ma się do borderowego amnezyjnego seksu - jeden ze stu trzydziestu!
                      • madafaka1985 Re: refleksyjnie 19.01.15, 17:02
                        a sranie w banie!

                        Borderka zrobiła Ci zastrzyk w mózg z: amfetaminy, kokainy, endorfin, metaamfy, heroiny, marychy, wódy i adrenaliny i dlatego mózg Ci mówi, że tylko tam jest szczęście. Borderka jak dealer wstrzykiwała, wstrzykiwała i nagle powiedziała albo dajesz dużą bańkę za działkę albo fuck off ! Ci co płacą chwilunię pojadą na działkach a potem umierają bo nagle dealer jedzie do USA i zmienia tożsamość, rodzinę oraz zdjęcie. dealer jest nieuchwytny.

                        Bibliotekarka natomiast nie przyjebie Ci całym tym krakiem ale da Ci coś o wiele lepszego, da Ci coś czego bordowy dealer nie miał w swoim plecaczku! Musisz tylko sobie uświadomić, że tym narkotykiem jest normalność i godne pełne szacunku życie :) A jak zaufasz swojej bibliotekarce to może okaże się że ona ma w zanadrzu jakieś naturalne narkotyki typu oksytocynka, którą jak z niej uwolnisz to odlecisz na księżyc :D
                        • brz_a_sk Re: refleksyjnie 19.01.15, 17:40
                          nie spróbowałam niczego co by mi zabrało radość z normalności

                          cos w tym jest

                          lubię dobre alkohole spoko spoko

                          jestem w pewnym sensie w granicach normy :)
    • tomaszzamojski Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 16:48
      i jeszcze jedna lekcja- jesli ktokolwiek na krytyke swojego zachowania reaguje stwierdzeniem ze to agresja, albo tak maniouluje rozmową że mówi sie dwie godziny o wszystki tylko nie na temat - czerwone światełko!!! Jesłi były maz to " ponura postac" a inne poprzednie związki były "idiotyczne" - to czerwone światełko !!!
    • tomaszzamojski Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 17:22
      i na koniec na dzisiaj - pytanie po co mnie to potrzebne? Żeby oderwać sie od siebie. "Kochanie" bordera to zwyczajne uzaleznienie, nic więcej. Jak od alkoholu. Haj, jazda emocjonalna, przymus - ile razy łapałem sie na tym że "musze" zadzwonić bo mnie roznosi" - 5 minut rozmowy i cool, świat spokojny, normalny, puls w normie- zazyłem bordera - jak kokaine albo wódkę - wszystko jedno czy był miły czy zimny - jak zimny to nawet "lepiej" - mocniejszy kop, wiekszy haj. I byc może to że tak jest , bo moim zdaniem tak jest - to taki mój mały rewanż na borderach - chwila prawdy - drodzy borderline- Wasze ofiary są tylko od Was uzaleznione. nie kochają Was - odejdą same czy Wy im dacie kopa - wszystko jedno - najpewniej trafia na kolejnego bordra którego nie będa kochały - tylko sie uzaleznią. Wy nie kochacie, Was nie kochają - taka jest cała pieprzona prawda.
      • brz_a_sk Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 17:45
        nie niepokoić się o bordera, borderem, z borderem ...
        to uzależnienie chyba od różnych ludzi podpinających się jak dziecko, czy traktowanych jak dziecko

        im więcej zainwestujemy tym dla nas gorzej (jeśli od ręki nie odbieramy zwrotnych inwestycji w nas)

        jak zaburzone osoby naprawimy to się odwdzięczą
        tak też nie wolno myśleć - często naprawione pójdą swoją drogą uznając, że teraz to stać ich na o cho cho cho - i o'key tylko, żeby to nie było pasożytowanie

        nie należy się podstawiać by ktoś na naszych plecach dywan sobie rozwijał

        bywa, że ktoś ma zasadę - dają to bierz a potem się zobaczy

        bywa, ze ktoś nie szanuje niczego co dostanie za darmo

        dużo luzu trzeba takim dać - bardzo dużo :)





        • tomaszzamojski Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 17:57
          im więcej zainwestujemy tym dla nas gorzej (jeśli od ręki nie odbieramy zwrotny
          > ch inwestycji w nas)

          nie odbieramy bo nic nie dostajemy. Od bordera? w najlepszym dostajemy wypadku obojetność po miesiącu czasami trzech

          jak zaburzone osoby naprawimy to się odwdzięczą


          nie naprawimy. możemy dac wsparcie. ale 1. jesli ktos chce sie zmienic 2. jesli my samy mamy wsparcie w sobie


          bywa, że ktoś ma zasadę - dają to bierz a potem się zobaczy
          >

          usmiałem się - usłyszałem kiedys taki tekst " to było bardzo miło to Twoje zaangazowanie, adoracja, komplementy Tomku, każda inna kobieta nie kochając Ciebie by to wykorzystała bo dlaczego nie, ja tego nie zrobiłam" - skąd moje usmianie? bo w godzine potem zaproponowała zebym został na noc, potem druga, potem trzecią- znowu byłem przez trzy ideałem - choc juz ze skazami - bo czajniczek nie na miejscu itp zastrzeżenia. Po miesiącu nie wiedziała o co mi chodzi - "przecież nic nie było, pomyliło ci sie, to było rok temu, jestesmy kumplami i nie nardzo mam czas dla ciebie". Kolejna lampka czerwona- bordery "zapominają" - brak ciągłosci narracji. To chyba faktycznie także uszkodzenie mózgu.


          • marekgazek Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 18:12
            Ni one inteligentne tak jak mówią. Ni bystre. Ni wartościowe. Wyćwiczone w odzwierciedlaniu innych. Kogo spotkaja takie są. Wyćwiczone w manipulacyjkach. A na koncu i tak wyłazi blacharstwo. Dutki, lenistwo, imprezowanie, syfiarstwo, maruderstwo. To smutne ludziska te bordery. Bez tozsamości. Człowiek mający swoją tożasamość nie musi nikogo odbijać. Borderek nie ma. Więc musi. :)
            • brz_a_sk Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 18:28
              znam borderów pracoholików
              perfekcjoniści tez z reguły zaiwaniają

              nie zaryzykowała bym tezy, że border wymyśli deprechę by nie móc wstać; umknie w eskapizm by nie istnieć ....
              nie nie raczej pracowici do zatracenia
              pewnie bardzo często huśtawka

              chyba nie nogą się nudzić bo wtedy umierają - ból obezwładniający

          • marekgazek Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 18:22
            Rozumiem ciebie dobrze. jesteś facetem. Wkurwioneczko mega. Pomyśl sobie tak. Biologia zrobi swoje. lateńka lecą. Nie młodnieje. Z nikim jej się nie uda. Rodzinka wypinanko zrobi lub przedwcześnie za sprawą borderka spotka się z panna reginą. wyląduje w przytułku a i tak jej tam wyrzuconko zrobią bo coś nie będzie pasowało. Ty sobie układaj życie
      • marekgazek Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 18:04
        Spoko chopie. Dobrze, że tu piszesz i wywalasz to z siebie. Pomyśl w ten sposób może jak ja. Zrobiłem sobie taką karteczunię i zapisałem kiedy było w miarę fajniutko czytaj normalnie. My sobie sami pod koniec wkręcamy, że było fajnie bo nie mamy umiejętności spojrzenia sobie prawdzie w oczęta. Daliśmy się nabrać borderowi. Szczerością tu pociagnę. Co by nie mówiły bordery, jak nie szczekanko uprawiały mają ch.jowo i będa miały jeszcze bardziej. Czują zauroczenia nieustanniutko. Do miłości nigdy nie dojdą. Ba miłości. Bliskości w seksie też nie. Bliskość związana z seksem jest odzwierciedlonkiem miłości. Większa miłość tym bliższy seks. Duchowość. Bez miłości to czysta mechanika. Border bliskości nie poczuje.
        • tomaszzamojski Brzasku Marku help hife :-) 18.01.15, 18:22
          marekgazek napisał(a):

          > Spoko chopie. Dobrze, że tu piszesz i wywalasz to z siebie. Pomyśl w ten sposób
          > może jak ja. Zrobiłem sobie taką karteczunię i zapisałem kiedy było w miarę fa
          > jniutko czytaj normalnie. My sobie sami pod koniec wkręcamy, że było fajnie bo
          > nie mamy umiejętności spojrzenia sobie prawdzie w oczęta. Daliśmy się nabrać bo
          > rderowi. Szczerością tu pociagnę. Co by nie mówiły bordery, jak nie szczekanko
          > uprawiały mają ch.jowo i będa miały jeszcze bardziej. Czują zauroczenia nieusta
          > nniutko. Do miłości nigdy nie dojdą. Ba miłości. Bliskości w seksie też nie. Bl
          > iskość związana z seksem jest odzwierciedlonkiem miłości. Większa miłość tym bl
          > iższy seks. Duchowość. Bez miłości to czysta mechanika. Border bliskości nie po
          > czuje.


          no zrobiłem sobie ostatnio taki rachunek sumienia. wyszło że było fajnie jakies trzy miesiące na samym początku znajomosci - no bo motyle w brzuchu itp objawy. no i to gwaltowne zainteresowanie mną ( z wzajemnoscia zresztą). A potem to juz chuśtawka i niepewność. Strach. W dodatku prawde mówiąc w któryms momencie stwierdziłem- jak mi motylki opadły - że dziewcze mnie irytuje, że nie bardzo chyba będzie z nas para. Bez złości, troche żalu i irytacji. Jak ona skubana to wyczuła zanim to powiedziałem? To było takie luzowanie smyczy i skracanie. Mówiłem pare razy ze nie chce tego, skoro nie mamczasu, skoro twierdzi i ona sama ze do siebie nie pasujemy - to po co to? Nie - "bądźmy przyjaciółmi"....I znowu - to jej przeszkadza, to musze zmienic a ona jest jaka jest. No i wkręciłem sie na całego. I słowo daje- co i raz przychodzi mi do głowy pytanie - skoro naprawde miesiąc temu, po kolejnym tekscie ze jestesmy tylko przyjaciółmi wykrzyczałem i wypłakałem ( regularnie płakałem w słuchawke) do telefonu że juz nie mam siły, że nie chce tej relacji w jakiejkolwiek formie, potym jak jeszcze poprawiłem mailem - ze czuje sie oszukany, potraktowany jak zabawka, ze czuje sie ponizony jej zachowaniem - znowu usłyszłałem ' przeciez możemy byc kumplami...." i chyba nieco paniki w głosie. Jak Matke Nature kocham - tego naprawde ni w ząb nie kumam - umiecie to przetłumaczyc? Brzasku, Marku? Duzymu literami proszę.
          • niemazgajsie Re: Brzasku Marku help hife :-) 18.01.15, 18:27
            Po prostu za bardzo się zblizyles,bordy tego nie lubią. Jak nie jesteś na dystans to jesteś zagrożeniem,nie wiadomo dlaczego,ale tak funkcjonują i tak jest. Tak ogólnie to bardzo mi się podoba ta wasza rozmowa,nikt nie obwija w bawełnę tylko pisze jak jest.
              • niemazgajsie Re: Brzasku Marku help hife :-) 18.01.15, 18:58
                To podobnie,wtedy noga w drzwi. Ile razy to miałem. Zbyt blisko,to jakoś tego nie czuła, była osaczona,i totalny olew mojej osoby,wtedy byłem najgorszy,popatrz na innych,a poza tym chyba coś się we mnie wypaliło,jak chciałem odejść to jak nie prośbą to groźbą.I całe wtpominki ile to złych rzeczy zrobiłem w życiu,a pamięć rewelacyjną. Albo płacz i lament że będzie zmnie.żyć nie może. I to niestety na mnie działało. Tak trudno było mi uwierzyć już parę dni później że mogła mnie powyzywac od najgorszych kałmuków i skurwieli bo np ścierkę zapomniałem odwiesic albo nie wybrałem szyby od prysznica. I nigdy tego nie robisz, i to nigdy albo zawsze, zawsze i.nigdy. Jak mnie to wkurwiao. Ta sama dziewczynka która parę dni temu się kajała i nie mogła żyć beze mnie dziś wykrzykiwala że szkoda ze się nie wprowadziłem wtedy i że ja już nigdy się nie zmienię. I żebym zdechł. I jak tylko spotka kogoś na swojej drodze kto się nią zainteresuje to będzie wtedy najszvzesliwsza na świecie. I tak w koło Macieju. Po pierwszej zdradzie o próbach skoków przez balkon i cięciu żył nożykiem do pieczywa nie wspomnę. Zarzekala się że tego więcej nie zrobi,taki błąd i tak żałuję. A za drugim razem zdrada była już o wiele bardziej perfidna i zaplanowana. Ale przecież wszyscy popełniają błędy, daj mi ostatnią szansę. Zrobię wszystko. I wtedy już nie grzeszy pamiecią,tamta zdrada to było nic,tylko się całowała. Ja pierd... I tak by można pewnie do końca życia się mordować.
                • tomaszzamojski Re: Brzasku Marku help hife :-) 18.01.15, 19:08
                  kurde- no to ta moja to oaza spokoju - serio. albo królowa lodu. Nie wiem - sa dwa typy - te z acting out i takie z acting in. Jesli troche przepracowane na terapi ( nie wiem - moze moja i była- czasami widziałem ze ma ochote wybuchnac ale zeby zacisniete i ani mri mru) to na zewnatrz spokojniej niz niejadna "normalna" panna tylko z charakteru troche narwana.
          • marekgazek Re: Brzasku Marku help hife :-) 18.01.15, 18:30
            Spoczko. Przerabiałem. Wiesz o co chodzi. na począteczku masz zakochanie. Borderek to widzi i na tym leci. Jednak jak ma takie doświadczonka a nie inne wie też że niedługo będziesz miał dosyć. I na to ma sposobik. Właśnie takie pranie mózgu. Zostańmy przyjaciółmi. Ty łapiesz oddeszek i myslisz - w końcu się uwolnilem. Jak ona to widzi to znów nawala, że kocha. Jesteś NORMALNY. To działa na zasadzie wybaczenia. Nauczyli cię rodzice, że ludzie popełniaja błędy i trzeba im wybaczać. Borderek to wie i na tym jedzie. TY jak przepraszasz to jest to szczere. Sądzisz, że inne osoby też tak mająBordery nie mają. Bordery wiedzą , że tak jest i na tym żerują. Bo przychodzą i teatralniutko pokazują żal za grzechy. No i klopsik. Wybaczasz jak człowiek i w koło to samo. Aż dochodzisz do tego gdzie teraz jesteś. I chwała najświętszej panience za to. Są tacy co nigdy nie dojdą. Znam jednego koleżke mojego - 5 latek się męczył co jak z nim pogadasz to nadal tęsknotkę ma bo wyparł te złe chwile. Dramacik. Lepiej wyprzeć te dobre niż te złe. Czyli odwrotnie znów jak przy normalnych rozstaniach. :)
            • niemazgajsie Re: Brzasku Marku help hife :-) 18.01.15, 18:40
              Dokładnie. Prawda,w samo sedno. Mam to teraz w domu,jestem zasypywany, mailami,smsami, hiserią,płaczem,czym się tylko da i wybacz mi, przecież ludzie popełniają błędy. Zrobię wszystko. Normalny człowiek wybacza,ten który był z border musi być już na to odporny,wiedzieć że historia bedzie identyczna,nie za miesiąc to za rok. A przyszły papiery do domu,bo to już kolejna zdrada. Więc jak to mówisz rozwodzik, tylko ze ja teraz już się nie dam nabrać na te jej sceny. Ale trzeba być bardzo odpornym w tym momencie i nie dać się złapać po raz kolejny,to by już zakrawalo na głupotę,ale każdy z nas był głupi bo dał się złapać. Tylko trzeba wyciągnąć wnioski i jakoś pociągnąć ten wózek. Tu jest ważna zasada jak już była szansa to następnej nie będzie i żeby nie wiem co to koniec.
              • brz_a_sk Re: Brzasku Marku help hife :-) 18.01.15, 18:51
                border czasem dokładnie tak zachowuje się by wreszcie zdewaluować - szaleje do nieprzytomności, poniża się i błaga i w końcu trach - zabija

                skomplikowane

                ale border sobie poradzi

                Ty dbaj o siebie - w sadzie nadziwisz się - więc miej garście pełne argumentów
        • brz_a_sk Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 18:23
          marekgazek napisał(a):

          karteczunię; fajniutko; oczęta; szczekanko; nieustanniutko; odzwierciedlonkiem

          :) :) :) no i rozpędziłeś się :) :) :) na cały tekst tylko 6 niuńków :) :) :)

          dobry tekst

          bardzo dobry

          chyba prosto w oczy

          tak w ogóle to trzymajcie się

          mam nadzieję, ze każdemu może pomóc to o czym gadamy

          a borderom po pierwsze- tylko czy oni chcą coś zmienić, czy nie obawiają się, że znikną gdy zniknie ich zaburzenie - smutne ale na terapii pierwsze pytanie ważne to czy chcesz sobie pomóc - chyba?
    • brz_a_sk rozumieć bordera 18.01.15, 18:44
      żeby nie było, że nie mówiłam
      narzekamy sobie by się odnaleźć

      ale od czasu do czasu nawet w takiej sytuacji powiem

      znam borderów od ich najlepszej strony
      od inteligencji
      od cierpienia niewyobrażalnego

      od prób wyrwania się z tego zaburzenia

      nie skrzywdził mnie żaden, dotknął czasem do szpiku kości swoim zaburzeniem;
      swoim odfruwaniem i 'beztroską'
      załamał bezsilnością ...

      i ja też chyba nie zrobiłam nic co bordera powinno urazić - choć jak widać tu nie raz wkurzało a to bycie do rozmów na wyłączność, a to cokolwiek ogólnego ktoś brał do siebie i warczał

      bywają potworami coraz częściej załamuje mnie ogrom zniszczeń jaki czynią
      czasem, któryś zwieje zanim usłyszy - przestań bo to straszne - wiedzą co robią - na ogól po czasie - w trakcie sa opanowani chęcią wygrania i 'by się nie wydało' i by nikt ich nie oceniał

      wtedy na ogół gadają między sobą nakręcją się niestety okazując sobie zrozumienie

      jeśli los mnie pokaże i nabiorę się kiedyś w życiu na wyrafinowanego bordera poczytam forum i będę się odkopywać

      na razie szanowaliśmy się i starali rozumieć

      • tomaszzamojski rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 18:59
        zrozumiec to sie chyba nie da. co do czucia sie skrzywdzonym - nie czuje sie skrzywdzony, pozwoliłem sie w cos wkręcić - ale za to ja ponosze odpowiedzialność. Czuje złość, czuje gniew - ale to chyba naturalne.

        Wiecie- wszystko byłoby do przezycia - po wyraźnym, konkretnym tekscie - mam taki a taki problem ze sobą - to umiem tego nie ponieważ...itd. Mamy karty na stole, moge swiadomie podjąc decyzje w co gram. Zreszta- uczciwie rzecz stawiając- słyszałem pare razy wcale nielekko mówione przez moja borderke- że tego nie umiem, tego nie potrafie, na to nie jestem gotowa, tego nie umiem ci dać," daje ci tyle ile moge a nie tyle ile bym chciała ci dac". Nie wiem, może za duzo chciałem szczerości - może ona nie umie byc bardziej szczera, moze nie umie. Jakbym powiedziała że nie deklarowała swoich "deficytów" - to bym łgał jak pies.
        • brz_a_sk Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 19:24
          no tak - prosto nie jest

          czasem!!! podkreślam czasem
          sprzedaje się deficyty nawet perfidnie
          przy okazji pewnie partnera deficyty olewa jako problem podnosi gdy trzeba zgrzać

          kiedyś pisałam o takiej metodzie z wykładów o uwodzeniu - (przeraża mnie to nie wiem czy nie powinno mieć czerwonego paska - z psychologia nie ma to NIC wspólnego - ostrzegawczego! dla mnie to syf najobrzydliwszy)
          i stamtąd zapożyczyłam sobie cytat: "wiesz bo ja mam małego" - to akurat pada w rozmowie w kawiarni - taki tekst doradza treser idiotom - by partnerka wymiękła, zaczęła tłumaczyć, ze to nie problem, że jest wyrozumiała itd itd i wtedy sprytny kłamca przejmuje inicjatywę i po paru zdaniach mówi cha cha ale się nabrałaś słaba jesteś i jest w kolejnym dołku, zmieszana, ośmieszona ...

          więc jeśli cokolwiek z tego wynika to jedno - partnerka daje kopa w jaja i wychodzi - bo nie ma takich zabaw w inteligencję

          a idiota jak chce idzie daje kopa w jaja treserowi i żąda zwrotu kasy

          jesli ktoś stosuje takie jazdy to może to psychopata bo cynik na pewno i nie wolno kontynuować gry gdy tylko wyjdzie na jaw podłość

          tyle a propos gierek i manipulacji
          • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 19:39
            nie chce Jej nienawidzieć. Rzuca mnie miedzy gniewem a współczuciem, Czuje sie bezradny, jeszcze nie bezsilny. Teraz tak pomysłłem - kilka godzin juz piszemy - to jest przecież czas spedzony "z nią" z moją " Nemezis i Eurydyka" jednoczesnie- po co ja głowę zawracam slicznej bibliotekarce" ? Przecie to nie pierwszy taki wieczór. cholera...Świnia jestem i tyle.
            • brz_a_sk Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 19:45
              za wcześnie nie można wskakiwać w nowy związek
              ja o tym jestem przekonana

              a zadbaj o nią świadomie
              nie wyrywaj na nieobecność - bo zaraz będziesz jak border im ty mniej to on bardziej
              taki łatwy schemat z repertuaru
              złapiesz się jeszcze nie raz, ze to takie świetne myki i działaja zwłaszcza na normalnych nie skazonych ludzi
              • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 19:58
                ja mam zaburzone widzenie rzeczywistosci i siebie póki co. Mam poczucie winy w stosunku do borderki, pół dnia mi schodzi na mysleniu o niej, na czekaniu ze moze zadzwoni - bo dlaczego je nie dzwonie? dlatego ze sie boją ze mi godnosc nie pozwala czy dlatego ze teraz ja ja chce wziąść ją na "nieobecność" ?. Po co na moim FB kompletny luz i wesołe teksty? bo mam ją wsród zanjomych -a ona nawet czasem cos lajkuje. Zero kontaktu z mojej strony czy manipulacja? W co my kurwa gramy?Naprawde nie wiem.
                • brz_a_sk Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 20:09
                  w uzależnianie

                  wiesz po co Ci ten związek?
                  nie da się go zakończyć wcześniej niż Ty sam nie poczujesz, że Ciebie już nie ma , ze katastrofa

                  jedno tylko doradzam - pilnuj się byś nie miał dziecka - jak bardzo trzeba się pilnować na wiadomym forum koledzy Ci napisali
                  nie mam pojęcia czy Twoja borderka chce Cię utrzymac tak bardzo, ze posunie się i do ciązy

                  większość z bordrek decyduje, ze dzieci nie bedzie miało
                  ale częsć nie cofnie się przed niczym


                  • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 20:21
                    wiem co to dno uzaleznienia. OK ?:-) Dawno to było ale pamietam. co do borderki - nie wiem - sadząc z tego ze sie nie odzywa to penie odpusciła temat. Seksu nie było od sierpnia, ostatni raz widzielismy sie w listopadzie, ostatnia rozmowa prawie dwa tygodnie temu " czewc, najlepszego w nowym roku, dziekuję, tobie też, dziekuje ci tomku za telefon, no to cześc". Tyle.
                        • brz_a_sk Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 20:44
                          wpadnie jak gdyby nigdy nic
                          czy zadzwoni czy zapuka czy cokolwiek

                          ona ma prawo mieć Cie na półce pośród kilku posłusznych
                          Ty nie masz nic do gadania
                          będziesz coś marudził wyjdzie i wpadnie za kolejne kilka miesięcy

                          no chyba, ze ułożysz sobie życie

                          tego zakład nie dotyczy

                          to będzie bal - inna opcja


                          • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 20:53
                            opcja wpadania odpada bo szczesliwie nie wie gdzie dokładnie mieszkam :-)_ Jakos tak wyszło - widywalismy sie u niej :-) - własciwie to świadomie wyszło bo przezyłem naloty poprzedniej - jednak czegos ie nauczyłem. Kilku posłusznych - zabawne- sama zeznała ze ma kontakt z byłymi i bardzo nyła źdzwiona ze jak ja kończe czy ze mna koncza - to koniec, czarna krecha i nie ma przyjzaźnienia.


                            "to będzie bal - inna opcja" - a tego nie rozumiem, mozesz rozwinąć?

                            • brz_a_sk Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 21:15
                              jeśli masz borderkę to wiesz co znaczy 'na zawsze'

                              myślę, ze jak chciał się dowiedzieć to wie gdzie mieszkasz itd
                              ale przecież jak zadzwoni to pofruniesz

                              dokuczam - ale sam wiesz czemu

                              Co do balu - nie przechodzi border obojętnie koło wiadomości, ze masz partnera

                              pewnie sa wyjątki - oby!
                              • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 21:31
                                ale ja serio zawsze koncze "na zawsze: - ona o tym wie. W ogłole jakis taki nietypowy chyba byłem na tle poprzedników- rogaty. i jedna rzecz- my kiedys-dawno sie znalismy. zostawiłem ją wtedy - jak była łaskawa zauwazyc- ona zawsze konczyła a ja byłem jedyny który ja zlał i poszedł w cholere. - swoja droga co mnie natchneło ze po 22 latach ja znaleźć? chyba sie nudziłem troche :-)) i byłem ciekawy jaka jest po latach.
                              • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 21.01.15, 07:43
                                Bądź prawdziwy sam ze sobą i wryj to sobie w pamięć:
                                - Ona się nie zmieni
                                - Nie możesz jej naprawić
                                - Ona Cię nie kocha
                                - Naprawdę było tak źle
                                - Nie możesz zostać jej przyjacielem
                                - Będzie niszczyła Cię tak długo jak jej na to pozwolisz
                                - Kilka wyjątkowych momentów nie wystarczy, aby pokryć to całe szambo psychicznego niszczenia, którego doświadczyłeś
                                - Zasługujesz na kogoś lepszego
                                - Miałeś swoje życie przed nią, będziesz miał znacznie lepsze życie bez niej
                                - Ona nagle nie spotka cudownego faceta i będzie z nim żyła długo i szczęśliwie. Dalej będzie tą samą nieszczęśliwą kobietą, którą była z Tobą. Nieważne jak długo będzie Ci wmawiać jak cudowne jest jej życie bez Ciebie to dalej i tak będzie po prostu zwykłe kłamstwo. Masz większe szanse stworzyć związek z papierem ściernym niż z taką kobietą.

                                dr tara j. palmatier
                              • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 21.01.15, 08:29
                                to forum ma sens,,,czytam niektóre opowieści i zapadki w głowie sie otwierają - bo czesto jest tak ze rezczywistość jest ( była) z domniemanym bordem tak nieprawdopodobna że człowiek na dzień dobry to wypiera. Co ? Sarenka na etapia " kochania" mnie z radosnym usmiechem opowiadała o imprezie na której była kiedy ja gdzies słuzbowo wyjechałem i o tym jak kręciła" z jakims Markie...akurat co znaczy "kręcić" w jej slangu wiem....Obmacywanie do utraty tchu. I chce mi sie napisać Achtung- bord niekoniecznie musi byc awanturny - może panowac nad odruchami-bo sie juz nauczył. Ale dalej jest bordem.. Przy okazji - nigdy nie poznałem znajomych Sarenki. Raz zgodziła sie zebym gdzies z nia poszedł - potem nagle to odwołala.
                              • she06 Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 16.02.15, 10:18
                                Witam. Jestem wlasnie w trakcie konczenia relacji z osoba z borderline. On sie leczy, byl tez juz na jednej wizycie u psychoterapeuty. Niestety zaczynajac te relacje nie wiedzialam nic o chorobie, potem juz tak, ale chcialam pomagac. Wszystko mialo byc po przyjacielsku, bo jestem w innym zwiazku, do tego on jest ode mnie duzo mlodszy. Ale szybko okazalo sie, ze on chce uczucia, ze tylko ja sie licze itd. No i doszedl seks, w miedzyczasie ciagle rozstania, tzn. Oolew z jego str, po poczatkowej fascynacji i "zakochaniu",blokady uczuc, hustawki, jednego dnia bylam jego miloscia, drugiego zwykla kolezanka, trzeciego najdrozsza przyjaciolka, czwartego nie chcial mnie w ogole widziec. I tak w kolko. Myslalam, ze oszaleje. Im wiecej dawalam, tym bardziej mna gardzil, wymagal ciagle ode mnie pomocy, nic nie dajac od siebie. Czasem traktowal juz wprost jak sluzaca. Po wizycie u psychologa i poczytaniu sobie takich forow jak to, postanowilam zerwac kontakt. Nie przyjal do wiadomosci, kazal mi zablokowac swoje uczucia do niego i byc przy nim, bo on beze mnie nie umie (ale ze mna tez nie chce byc, bo nic do mnie nie czuje ). Przestalam odbierac tel, nie odpisywalam i zaczely sie szantaze, ze powie mojemu mezowi, ze jak nie odbiore to zaraz bedzie pod moja chata itd . Wiem, ze mozecie napisac, ze sama nawarzylam piwa, musze je wypic, ale kazdy, kto mial kontakt z borderem wie, ze oni sa manipulatorami i ja w pewnym momencie "weszlam" w to jego szalenstwo... ta relacja trwala 5 miesiecy i raczej tylko byla dla mnie cierpieniem poza krotkimi chwilami, kiedy niby sie otwieral .. wiec za swoje juz dostalam. Teraz sie boje. Wczoraj uleglam i weszlam z nim w gadke, bo mnie wystraszyl szantazami. No i bylo straszenie, ublizanie, potem przepraszanie, ze mu zalezy, ze beze mnie nie umie, ze chce zebym byla przyjaciolka jego - czyli sluzaca, ze on bedzie mnie tez wspieral (hahahaha) . No i zebym dala mu szanse, ze bedzie mnie szanowal, itd. Ze da mi jakis czas odpoczynku. Zgodzilam sie dla swietego spokoju na ten odpoczynek i on nagle ze w sumie faktycznie zerwijmy kontakt. I podziekowal i sie pozegnal. Modle sie, zeby to mu wystarczylo, ze poczul, ze jest na gorze. Jest szansa, ze da mi juz spokoj ???
                                  • she06 Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 16.02.15, 15:23
                                    Ech... ja chce wierzyc, ze teraz da mi spokoj. Prace zaczal od dzis,na pewno sie psychicznie w niej wykonczy, ale zanim to nastapi, moze tydzien bedzie w euforii i nie bedzie mu nikogo brakowalo. No i moze sie tam zakocha w kims - oby !!!! Jak powtorza sie szantaze bedzie prawnik. Jejku, oni serio widza rzeczywistosc inaczej... przeciez wiem, jakby bylo, na razie sie zarzeka, ze tylko przyjazn, jedno, dwa spotkania, zaczalby sie do mnie dobierac... potem seks, blokada, odtracenie, traktowanie jak sluzacej itd. Ja juz w to nie wchodze, choc to nie jest latwe wyzwolic sie.
                                      • she06 Re: bez żartów :( 16.02.15, 17:17
                                        Dziekuje. Mimo iz moja wina, ze sie dalam w to wplatac. Ale jestem niestety caregiverka i jak trafil sie taki zagubiony, potrzebujacy pomocy chlopak, ktory niby pierwszy raz sie otworzyl przed kimkolwiek itd i jeszcze zakochal i prosil o uczucie... i opowiedzial o sobie tyle, o probie samobojczej i o blokadach uczuc. On jest swiadomy swojej choroby, ale co z tego, rani tak samo :( teraz juz chce tylko spokoju. I ostrzegam wszystkich, zeby uwazali i wiedzac nie pakowali sie :(
                • madafaka1985 Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 21:27
                  Przyjacielu rzucę Ci koło ratunkowe i rozjaśnię temat żebyś miał krótszą drogę do wniosków które pozwolą Ci żyć dalej i mieć uśmiechniętą japę:)

                  W moim przypadku fundament był taki, że byłem tragicznie porzucony przez moja borderkę, w momencie kiedy zależało mi na niej najbardziej byłem super zaangażowany i życiowo wychodziłem na prostą - to pozycja wyjściowa. teraz przejdźmy do mechanizmu.

                  1. Musisz wiedzieć, ze 3 dniach po tym jak odeszła, nagle do mnie dzwoni. ja odbieram bo a jakże być może jej się odwidziało i chce pogadać. ona natomiast prowadzi ze mną gadkę w najlepsze. opowiada mi o sowim dniu, jak za starych dobrych, no najlepsze kumpela, zero nawiązania do chujowego dnia rozstania zero pytania jak się mam, zero emocji w głosie...przyjacielu ona sobie zadzwoniła bo ja dobrze słuchałem a kobiety lubią tych co ładnie słuchają. co więcej wiedziałem że mam już zastępcę ale widać ten nie chciał słuchać o prozie dnia więc dzwoniła do mnie. co więcej one nie mają granic - takich w rodzaju - zerwałam to nie będę biedakowi się przypominać a ona natomiast jak gdyby nigdy nic. płynne przejście - tydzień temu jebanie w najlepsze, seks, sekrety życia a tydzień później kolega.

                  2. po tej akcji uznałem że jazda na maksa więc postanowiłem zrobić odcinkę na dobre. udało się na jakieś 2mc. w tym czasie moja luba obrabiała pałę (głowę) i tą drugą pałę już nowemu panu i miałem ubłagany spokój. do momentu kiedy coś chujowego się zaczęło tam dziać. wtedy moja luba wyjęła swoją kartę w postaci byłego który w sumie nigdy jej nie jebał był empatyczny i wyczulony na jej pragnienia - patrz JA!. zabieg był prosty złapała mnie na akcje z jakimiś ultra problemami na które nie potrafiłem być obojętny. sprawa była tak przedstawiona że nawet Lobo, Batman, Charles Manson i Szatan by ujawnili szczery smuteczek. pomoc poszła bardzo ładna - ona nagle w akcie manipulacji wyjawiała ze wszystko z naszego związku pamięta - natomiast w momencie rozstania już miała totalną amnezję - miałem wrażenie że żegnam się z koleżanką którą znam 6 dni a nie z kótrą byłem 2 lata. po udzielonej pomocy amnezja wraca - pani przepada. ja wysyłam esa jakiegoś takiego miłego w stylu kawka czy cuś - borderunia znika i kropka.

                  3. myślę wychujała mnie modelowo znowu ale cóż. wmawiam sobie że taka jest i zyję dalej. myślę jednocześnie czy ona mysli o m nie czy teski i czy odczuwa mój brak. ehhheeeee bulszit roku. w tym czasie moja luba rozbija się po polsce ze swoim aktualnym partnerem - który (smuteczek) jakoś jej nie pomagał w ultra trudnych sprawach niemniej ona leciała do niego jak mucha do gówna.

                  nagle zaszło zjawisko BZWBK - nie nie to nie nazwa banku to skrót od Bord Zjebał Wszystko Bardzo Konkretnie. bordziunia moje w nowej relacji okazała się płotką i została potraktowana z buciczka.

                  4. Bordunia odgrzewa mnie i zaczyna się intifada kontaktu. nie pada przepraszam. całość się nie rozjebała bo ja już ze zlepionym kręgosłupem jedyne co jej miałem do zaproponowania to papieros na ławce i alkohol na rozluźnienie w lokalnej knajpie. ona myślała że przybiegnę z podkulonym ogonem i zabłagam ją o powrót jak robi to moi poprzednicy, którzy po jazdach które im robiła i po tym jak ich zostawiała wracali bo byli zmanipulowani seksem. jaja im pękały - mi jaja nie pękały. myślałem tylko i wyłącznie o tym co siedzi vis a vis mnie i co to mi uczyniło. i szoczek. borderka widzi ze nie ugra wiec ponownie testuje na mnie zestaw ćwiczeń. ubliża potem nagradza - wszystko słownie bo spotkań już nie aranżuje.

                  Borderka czeka aż przypełznę. sama się zdradza podczas rozmowy na ławce - "słowo spieprzyłam nie leży w mojej naturze. nie przepraszam. " chce pokazać w sój zakamuflowany sposób żebym to ja klęknął złożył głowę na kamiennej miednicy jej łaski i zobaczył co się stanie.

                  Głupich nie ma.

                  Obecnie rozpracowuje nowy temat. chłopak ma dobre oczy. współczuję mu.

                  moja rada. telefon do szafy. nie sprawdzaj nie czekaj. ona Cię wyciągnie wtedy gdy uzna że ma chujowo albo za potrzebą. Ty czekasz i tracisz czas i zmysły. ona bawi się nieźle - w swoich kategoriach. nie myśl o Tobie. ona pomyśli jak zacznie szukać w szufladeczkach myśli recepty na chwilowego doła bo coś nie wyjdzie. jak sobie znajdzie i zaspokoi to znów zostawi. im trzeba niestety spalić przystanie do których mogą cumować. one są jak piraci - mają kurwy czyli nas w każdym porcie. każda kurwa była w jakimś zakresie dobra. kurwy czekają na swojego pirata i żadna nie wie w którym porcie pirat wyląduje i kiedy. jak zawinie do jakiejś kurwy częściej niż do innych to reszta ma smuteczek ale czeka cierpliwie. niektóre kurwy się już mogą nie doczekać i umierają w swoich mieszkankach z tęsknoty.

                  chyba nikt nie chciałby być kurwą?
                  • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 21:42
                    powiem tak - bardzo dokładnie opisałes mnie i moja poprzednia borderkę i calą relację - własciwie nie musiałbym zmieniac ani linijki - serio. 7 lat tak sie z franca bujałem-aż wyszedłem i zniknałem. pare lat temu - jak pisałem- jak mnie iwdzi na ulicy to spieprza -az dziwne bo dałem w długą az miło. Teraz - hm. Mam wrazenie-ale to tylko wrazenie - zapewne spowodowane swieżoscią sprawy ze ta to troche swiadomy egzemplarz-mowie o swiadomosci bycia border. No i relacja własciwie od roku jest nijaka - sporo telefonów było jakies drobne przysługi -ale widzielismy sie w ciągu ubiegłego roku ja wiem-? w sumie moze z 10 razy z tego pewnie ze 4 pełne dni i noce. Seks ze trzy razy -taki se - jak zwykle zreszta bo na poczatku tez był kiepski ( za to ta poprzednia to była woltyżerka, oj była :-) - troche pierdzielenia i wyzalania sie na ex małzonka, troche "zasmucenia i westchnienia" przez telefon - wszystko.
                  • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 19.01.15, 08:42
                    tak naprawdę to wszystko sa domniemania- BPd, DDA. a może socjopatia? Nie mozna tak diagnozowac, zreszta po co. Ważne ze cos jest toksyczne, ważne ze w relacji brak równowagi, wazne że ktos kłamie czy zdradza.Zrozumienie....nie da sie. cos mi sie przypomniałem- miesiac temu chya, moze połtora- tel wczesnie rano - zatkalo mnie bo było pytanie czy wszystko OK u mnie- bo na fb cos napisałem. Co napisałem? Że wolę widzieć rzeczywistośc taką jaka jest , prawdziwą. Strach że w czyms się zorientowałem?Cos zauwazyłem? Bo jakos dziwnie miła była.
                • niemazgajsie Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 20.01.15, 18:07
                  O dzizas. Czytam to i nie mogę się powstrzymać od komentarza. Stary, napiszę Ci kawałek mojej historii tak ku przestrodze. Tam jeszcze widziałem że brzask pisała żebyś się tylko w dzieci z borderką nie dał wrobic. Takie uprawianie gierek sam stosowałam z moją,czy to fb czy to może akurat u znajomych będzie jak i ja,czy to przypadkowy sms ( ale to jej zagrywki),itd, tylko ze to jest przedłużanie w czasie, bardzo nie bezpieczne, tego co powinieneś zrobić,czyli totalnie zerwać kontakt,wyjebac ja doszczętnie że swojego życia. Ja z mojo zgodziłem się chyba z 7 razy,to krotsze do dłuższe paromiesieczne przerwy. No ale nie byliśmy razem a ta zaprosiła mnie na imprezę pożegnalna bo wyjeżdżala za granicę do pracy,pilot wycieczek,rezydent. No i poszedłem na nią. Pierwszy błąd. Później ona przylazla do mnie, i jakoś znów zaczęliśmy być razem. Ja jebie. To było parę dni przed jej wyjazdem. Wyjechała,pisała maile,zdjęcia fb itd. Zaczęła w pewnym momencie walić mi o nazwijmy go pan b. Pan b to pan b tamto. Ogólnie praca chyba przeszkadzała jej w imprezie,bo czasem musiała wstać rano,taka charowka. No ale po jakimś czasie stwierdziłem że to jest bez sensu,po pierwsze na odległość,a po drugie przeszkadza mi pan b. Napisałem jej ze nie chce dalej tego ciągnąć. Po wymianie setki smsów,przestałem w końcu odpisywać,na prawdę chciałem to skończyć. Dwa dni później nijaki pan b spadł z dachu hotelu i się zabił. No a moje utrapienie wróciło po tygodniu do polski. Przylazla od razu do mnie. I tu kolejny błąd,wpuścił ja,dwie godziny się opierałem ale ta sama się rozbietala, no i sexik, puff i poszło, kurwa znów byliśmy razem. Wprowadziła się parę dni później. No i bardzo,bardzo chciała mieć dziecko. Ze ona wie ze juz tylko mnie kocha,i już wie że zawsze będziemy razem,jestem jej przeznaczeniem. Ja absolutnie nie chciałem dziecka. Więc żeby złagodzić te jej matczyne instynkty to kupiliśmy psa. Ona tego psa traktowała jak dziecko. Do tego stopnia ze miałem awantury,że za mało poświęcam mu czasu, za mało się z nim bawię. I tak mi leciało życie. No i sylwrster,po pijaku pomysł ze wiesz już nic tego nie zmieni że będziemy razem więc kochamy się bez zabezpieczenia i co będzie to będzie. I wiesz co?trauma dopiero miała się zacząć... Dwa tygodnie później, awantura,ona się wyprowadziła,a za parę dni zadzwoniła że jest w ciąży. Ja się nawet ucieszyłem,w końcu będziemy mieć dziecko,to jakoś trzeba dojść do porozumienia,będzie dobrze pomyślałem. Dalsza część historii to dramat Dramat rodzica,dziecka i wszystkich w koło. Piszę to dlatego że te zabawy na fb,czy tam jakieś schodzenie się i rozchodzenie, i ten cały sajgon nie ma znaczenia dopóki nie pojawia się dziecko. Moja interpretacja tej części historii dziś, a musisz wiedzieć że nic wtedy nie wiedziałem o borderline tylko ciężki charakter wybranki i tyle,jest taka że. Zanim wyjechała zrobiła sobie ze mnie koło ratunkowe,była z gościem i on nie spadł tylko skoczył,jak wróciła to była w takim szoku że nawet ona chciała trochę spokoju i wróciła do mnie. Poza tym trzeba było się gdzieś zaczepic. A dopiero jak była w ciąży,jak mieszkaliśmy razem,jak pojawiło się dziecko,dopiero wtedy poczułem co to znaczy borderline. Syf jaki zrobiła z mojego życia to jedno,ale to co zrobiła z życia naszemu dziecku to jest tragedia. Dlatego przestrzegam Cie stary,nie baw się w te głupie gierki,tylko odwróc się na pięcie i powiedz koniec. Żeby cię naprawdę wystarczyć to kiedyś mogę Ci napisać dalsza historię. To forum jest po to żebyś nie popełnił takich błędów jak np ja. Pozdrawiam.
            • marekgazek Re: rozumieć bordera - po co? wystarczy wiedzieć 18.01.15, 20:18
              Widzę, że jeszcze mocno siedzisz na kolankach. Musiała niexle cię podobijać. Powiedziała zostańmy przyjaciółmi aby sprawdzić czy jeszcze siedzisz na emocyjkach. Ty się popłakałeś. To nic złego. TY potrafisz kochać. Miej jednak w pamięciątku swym. Ona cię nie kocha i jedzie na tym, że ty ją kochasz. Bo pewnie jeszcze troszeczunię tak. Dobrze, że nie chcesz jej nienawidzić. To zdrowa reakcyjka że miotasz się między miłością a nienawiścią. Olej ją. To nie "nemezis i eurydyka" ale "hydra i podstępna jędza". Pełna wyleweczka. Dojdziesz do tego za jakiś czas. Ona to WIE że jeszcze siedzisz na haku. Po to była ta sceneczka z rozstaniem.
      • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera 18.01.15, 19:26
        kiedys ktos mądry, kto bardzo mi pomógł powiedział mi cos takiego dawno temu - " Tomku, to że jestes ofiarą nie usprawiedliwia Cie. To Cię zobowiązuje".

        Ja bordów nie obwiniam i nie osądzam. Boję sie ich i boję się sam siebie w relacji z nimi. To wszystko
        • niemazgajsie Re: rozumieć bordera 18.01.15, 19:51
          To ze jestem ofiarą to zeczywiscie mnie nie usprawiedliwia. Sam się w to wjeb...Ale dlaczego miałbym nie osadzac bordow. To można z takim podejściem powiedzieć o jej to nie ich wina, takie małe biedne istotki,takie miały przerabane życie, nieobecny rodzic itd. To niech dalej nic że sobą nie robią i niech se tak żyją. Przecież są takie bezradne, to nie ich wina. I standarfowy tekst kocham cie i nie nienawidzę cie, nie opuszczaj mnie,jak szlagier,powtarzane przez bordy. Niby to hasełko ich opisuje,tylko ze z perspektywy ofiary to kat wcale tak nie wygląda,jest dużo gorzej w życiu niż gdzie niegdzie się to opisuje,suche fakty na temat zaburzeń emocjonalnych podane przez jakąś panią psycholog. Albo najglupsze co widziałem to w jednej z gazet że najlepszy sex jest z borderką. Tylko zapomnieli dodać konsekwencji. No a jak już czytam te wypociny bordow na forach to aż mnie trafia. Często kopiują taki jeden tekst z książki który niby ma ich opisywać. Ze pustka w środku,że takie zagubione itd. A jak ktoś ich skrytykuje to cham i płytki wieśniak ,sam ma zaburzenia. Życie z borderką to nie bajka i nigdy niema pozytywnego zakończenia. Ja nie wiem czy ci ludzie zdają sobie sprawę tego co robią innym czy nie,nigdy tego nie rozgryzlem ale jak dla mnie to powinno się ich oznaczać uwaga wchodzenie w bliższe relacje grozi zawałem lub innymi schorzeniami.
          • brz_a_sk Re: rozumieć bordera 18.01.15, 20:04
            od czasu do czasu są w pełni świadomi krzywd jakie zrobili

            prawie stale są świadomi - po orzeczeniu zaburzeniai paru doświadczeniach, ze niszczą każda kochana osobę
            jest tak ze sa toksyczni i nie ma na to usprawiedliwienia
            ale jest również tak, ze miłość potrzebna im jak tlen stąd cały problem

            nie usprawiedliwiam ich nie - sami wiedzą że nie mają wyjścia

            raz chcą sie zabić raz zakochują bo nadzieja...

            czasem żyją z partnerem-opiekunem w piekle jednak z hustawkami i zdradami i całym syfem
            choć wiedza, ze to ich żywiciel życia

            :(

            nie spotkałam jeszcze kogoś kto by znał wyjście z tego wszystkiego



          • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera 18.01.15, 20:14
            to nie jest sprawa winy. To jest sprawa odpowiedzialności za własne zycie i działanie. W prawie karnym najogólniej rzecz biorąc istnieje zasada- " nie ma winy nie ma odpowiedzialności" - i to jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem, poczuciem sprawiedliwości. I wielu ludzi zaburzonych na tym żeruje" nie moja wina ze jestem uzalezniony no to cpam - winna mama albo tata". I to jest prawda. wiesz dlaczego tak mało ludzi wychodzi z uzaleznienia? bo nie potrafia wyjść z takiego schematu. bo to strasznie trudne- nie rozumieja tego ludzie zdrowi trzeba zeby zrozumieli i przyjeli za swoje ludzie ciezko zaburzeni - egocentryczni, agresywni, obwiniający przy okazji reszte świata. wiesz kto sie ratuje? nikt nie wie. Kiedys rozmawiałem z terapeutą, psychologiem- spec nad spece - sława. Skuteczny w dzialaniu. autorytet a przy okazji zwyczajnie dobry człowiek. Zapytałem panie doktorze-jak to jest - kto sie ratuje. wiesz co mi powiedział? " nie wiem, zapytaj tego na górze". Do tej pory nie wierze w boga i do tej pory niew iem jak to sie dzieje. Pewnie z borderami jest podobnie. To nie ich winy że ktos je gwałcił kiedy byli dziecmi - bo to częsta przyczyna borderline. To są tez ofiary. Które z nich bedzie potrafiło postawic sprawe tak " nie moja wina ale moja odpowiedialność"? Nie wiem, Trzeba sie bronic przed ich agresją. Ale nie obwiniac. Ja naprawde wierzę że cierpią. Bronic sie przed nimi ale nie osądzać. Wymagac od nich - o ile chcemy z nimi zyc a to nieobowiazkowe - zeby wzieli odpowiedzialnosc za siebie. Ale nie sądzić. Wiesz dlaczego? bo sądzenie kogos zwykle kończy sie nienawiścią - a ta niszczy i Ciebie. Powiesz ze mnie łatwiej, bo moja taka spokojna i w białych rekawiczkach. ale miałem i taka która awanturowała sie, paliła moje rzeczy, wyrzucała mnie z domu, opluwała przed rodzina i przyjaciółmi itd itp. Nienawidziłem jej, uciekłem - i ta nienawisc kosztowała mnie pare lat zycia. Nie jej agresja-moja nienawiść i złość.
            • brz_a_sk Re: rozumieć bordera 18.01.15, 20:24
              pewnie wiele jeszcze sie zdarzy i raz będziesz miał zrozumienie a raz wcale
              jedno jest pewne tkwisz poniekąd świadomie
              wiesz o zaburzeniu starasz się to ogarniać
              nie wiesz o wielu sprawach które pokonały partnerów
              to powoli otwiera oczy jak trudny to jest problem

              natomiast co do terapii - odwyki to zupełnie co innego

              z terapią borderów jest bezgranicznie trudno i skomplikowanie
              bez terapii border to kosmos - szczyt głupoty; po latach potrafia autoterpaię sobie prowadzić ci najbardziej zdeterminowani samodzielni inteligentni - co nie oznacza końca zaburzenia
              terapia uczy zyć z tym problemem nie zapewnia szczęscia nie znosi bólu daje szansę



              • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera 18.01.15, 20:33
                wiem co to dno uzaleznienia. OK ?:-) Dawno to było ale pamietam. co do borderki - nie wiem - sadząc z tego ze sie nie odzywa to penie odpusciła temat. Seksu nie było od sierpnia, ostatni raz widzielismy sie w listopadzie, ostatnia rozmowa prawie dwa tygodnie temu " czewc, najlepszego w nowym roku, dziekuję, tobie też, dziekuje ci tomku za telefon, no to cześc". Tyle.Moze to koniec. No i wiem że odwyki to co innego - chodziło mi o zasade "brak winy - odpowiedzialność" . Przy okazji - sporo nałogowców to bordery.
                • marekgazek Re: rozumieć bordera 18.01.15, 20:39
                  Z tym seksikiem zobacz sam. Podobnie jak w całej relacyjce. Z każdym dniem gorzej. I tu też jest ten sam schemacik. Sięgasz pamięcijką do dobrych dni jak i do dobrego seksiku. Będę brutalniutki. Najprawdopodobniej z tobą seksiku nie było ale z innym był. Oleweczkę zrób. :)
                    • marekgazek Re: rozumieć bordera 18.01.15, 20:46
                      No widzisz. Także i już tego nie było. Dobrze, że się nie widzieliście. I módl się do najświętdzej panieneczki abyś już więcej borda nie musiał oglądać. Zostawiła coś u Ciebie na chałpie? Bo jak tak to zły znaczek. Jak zostawiła to w paczuszkę i na ural lub gdzie tam teraz kręci nową ofiarę. :)
                    • madafaka1985 Re: rozumieć bordera 18.01.15, 20:54
                      Oczywiście że seksik to ich największy atut. Sam wiem jak było bo przerabiałem. Z racji pozycji zawodowej wiedziałem że moja nie będzie szła do wyra od razu bo wyszłaby na kurwiszona. można powiedzieć że u mnie trwało to chwilę niemniej gra była tak dobra że złapałem się modelowo. gra była perfekcyjna bez mrugnięcia oczkiem. fakt - coś mnie szarpało w intuicji, że mimo wszystko jest jakiś błąd w systemie. jak już seksik wszedł do akcji to chwilę trwał ale potem ubywało go jak wody w upalne dni. czasem sporadycznie ale bez szału. w pewnym momencie źródełko wyschło do tego stopnia że zacząłem się bać o własne atuty. jakie było jednak moje zdziwienie, że inne kobiety do mnie lgnęły w sposób zadowalający a moja Sandra Bullock była w odwrocie. W odwrocie pozornym - bo w momencie kiedy miała do mnie biznes albo była w tzw słabszej formie to było wszystko po staremu. ja wtedy biegałem z chusteczką a ona wzdychała. jak Sandra dochodziła do siebie to piekło wracało i słyszałem ..."pewnie chciałbyś usłyszeć oklaski" .
            • marekgazek Re: rozumieć bordera 18.01.15, 20:36
              Gwałcił nie gwałcił. Nie wiesz tego. U borderów wszystko jet możliwiutkie. Może sobie wkręcily że ktoś ich gwałcił iw to mają mocną wiarkę. Może po prostu tak im jest baaaaaaaaardzo dobrze. Koleżanki wyuczyły na przykladzik. Różnie to bywa. Jedno jest pewniutkie. te osoby nie mają empatii i są egoistyczne do graniczek wszelkich. Leniwe. Wiecznie niezadowolone i biadulątko uprawiąjące nad sobą. Też pewnie chcąc manipulować. Peesik. Do Pani która do mnie wypisuje na mailika - nie chcę wysłuchiwać Pani usprawiedliwień i bełkotliwych ciągów nielogicznych na temat borderyzmu i tragedii. Nie odpiszę. Szkoda Pani trudziku. Jak ktoś chce się zmienić. Idzie na terapie i robi to. Prościutkie. Przestań chopie o niej mysleć. Zabierz się za bibiliotekarkę i wszyściutko. :)
          • wirujacyplateksniegu Re: rozumieć bordera 18.01.15, 20:57
            wydaje mi się, że zdają sobie sprawę, ale "chybotliwe" życie, dostarczające ekscytacji + różne neurotyczności uzalezniają.. i póki to jojo się odbija i nikt nie odetnie sznureczka, to będzie jojem. co do seksu to oczywiście najlepszy jest po ślubie w stałym związku :) może dlatego że jestem zwolenniczką sensu :D ...
            Tylko ze sama relacja z b. ma mechanizm uzaleznienia. Ciezko jest odejsc raz na zawsze (jak sie bylo "podatnym". Bo jak odejsc od kogos, kto przy kazdym kolejnym "zetknieciu" bedzie obwinial i zaciekawial na przemian...
            Mimo wszystko nie jestem zwolenniczka dzielenia takich "ukladow" na borderow i ich ofiary... Predzej na b. i osoby szykajace wrazen w relacjach... albo bez doswiadczenia stalosci...
            • tomaszzamojski Re: rozumieć bordera 18.01.15, 21:17
              da sie- od jednej odszedłem pare lat temu. mimo ze relacja trwała kilka lat i to bardzo intensywnie a nie rok z okładem takiego widywania sie raz na miesiąc. I to tak skutecznie odszedłemze do tej pory jak mnie dziewcze widzi na ulicy - mieszkamy niedaleko - to robi w tyl zwrot i spieprza. A ja tylko pewnego pieknego poranka spakowałem troche rzeczy do auta cichcem, wziałem liste zakupów i zginałem jak sen jaki złoty :-) Bordery i ofiary - wiesz-jak jest przemoc to jest i kat o ofiara- nie relatywizowałbym tego.
      • marekgazek Re: krótki poradnik - jak podzękować borderowi 18.01.15, 20:43
        I dobrze. WBIJ TO SOBIE DO GŁOWY. Miałeś w domu kobiecinę nie wartą ciebie!!!!. Co z tego, że jakiś inny ją teraz ma. Ty będziesz miał lepszą bo od borderów gorszych nie ma. Ona będzie miała tylko gorszego. Bo coraz gorsi będą ją chcieli. Nie ona jedna na świecie. Raczej są puściutkie jak beczki. Pieniędzorki, zakupy, spanie, lenistwo, brud w chałpie. Sam wiesz jak jest. Ty dojrzewasz jako facet. Łapiesz świadomościjke. Wiesz. Z wiekiem każdy facet łapie na wartości. :). Zobacz bibliotekarkę. Chce właśnie Ciebie. Dlaczegóż to? Bo jesteś spoczko facetem. A czemu ktoś chce borderkę Bo mu wlezie szybko do wyrka. Prościutkie