Dodaj do ulubionych

Jak się wyrwać...

08.02.15, 10:58
Mój związek z borderem (choć nie mam pewności, co do tego) trwał zaledwie kilka miesięcy. Przed poznaniem go byłam 2 lata samotna. Poznaliśmy się i takie porozumienie pomiędzy nami, praktycznie bez słów, czułam się pierwszy raz w życiu tak zakochana. Praktycznie od razu pojawiły się poważniejsze wspólne plany, on był ich inicjatorem, ale ja w to brnęłam, no bo taka miłość zdarza się raz. Mieszkaliśmy w pewnym oddaleniu od siebie. Już od początku zaczęły się dziać dziwne rzeczy, które ja usprawiedliwiałam na różne sposoby. Ja nie jestem jakąś bardzo aktywną osobą, ale mam swoje pasje, swoich nielicznych przyjaciół, większość z lat dziecięcych/młodzieńczych i pierwszym co mnie zdziwiło było: aaa ty tyle rzeczy robisz w ciągu dnia, ja to jestem taki spokojny, chyba nie pasujemy do siebie a może ty bierzesz jakieś narkotyki, przyznaj się, ja ci pomogę...Ciągłe zmiany, raz ooo jak ty super gotujesz, za parę dni, kto cię uczył gotować, nie za bardzo ci to idzie. Ja w szoku, mówię, eee parę dni temu ci smakowało a on mi no tak ci powiedziałem bo ty masz niską samoocenę... Później zaczęła się zazdrość chorobliwa, powiedział, że nigdy nie zaakceptuje mojej pracy (praca jak praca, rzadko zdarzają mi się wyjazdy służbowe na wdrożenia), mój szef był moim kochankiem, informatyk, narzeczony przyjaciółki, miałam zmienić ginekologa mężczyznę na kobietę itp. Nawet nie wiem kiedy moja standardowa życiowa aktywność została ograniczona wyłącznie do mojego pana, słyszałam zarzuty, że jestem zbyt blisko związana ze swoją rodziną (czas odciąć pępowinę, tylko, że ja mam 30+ i od 22 roku życia mieszkam na swoim). Gdy nie mieliśmy okazji się spotkać wisiałam na mailu, skypie, gg, gotowa w każdej chwili, choć bynajmniej mój bord, nie odwzajemniał tego, na wszelkie moje prośby, szanuj mój czas, nie masz czasu daj mi znać, ja zajmę się czymś innym, słyszałam ja jestem wolnym człowiekiem, ty próbujesz ograniczać moją wolność. Ja nawet do koleżanki się bałam wyjść, bo nie chciałam słyszeć zarzutów, a nie chciałam go też okłamywać. Raz tak, raz tak, najpierw mieszanie z błotem, przeprosiny, potem za dwa dni to samo, pytam, przecież mówiłeś mi, że zrozumiałeś, że np. swoimi wiecznymi podejrzeniami mnie krzywdzisz a on mi: ja tak mówiłem? nie pamiętam, może, ja żyję przyszłością a nie jak ty przeszłością. Po czasie przestałam mu wierzyć, wielkie plany, wielkie obietnice, tylko w jego głowie, czułam, że tracę grunt pod nogami i nie wiem co jest prawdą co nie, o co w tym wszystkim chodzi. Do tego wszystkie przeprosiny okraszone jego potokiem łez, w życiu nie widziałam, że chłop się tak umie zalać łzami, czasem o tak, siedzimy, on zaczyna płakać. Ja pytam co się dzieje a on mi aaaa bo jak sobie tak pomyślę, że mógłbym cię stracić, jesteś wszystkim co mam i ja zachwycona jak on mnie kocha itd. W końcu z normalnej, uśmiechniętej dziewczyny stałam się jakimś zapłakanym indywiduum, zamkniętym w domu, rodzina mnie nie poznawała, przyjaciele, w pracy... Doszłam do wniosku, że to jest niewarte tego, że z tego nic nie będzie. Do tego dochodziła dziwna relacja pomiędzy nim a jego ex, że ona niby taka biedna, on jej musi pomagać, na początku to nawet mi się żal dziewuchy zrobiło, tak ją przedstawił, potem znajomi przekazali mi, że ona specjalnie tak intryguje, powiedziałam mu, że w tej sytuacji oczekuję zerwania kontaktów, obiecał i ... wiadomo. Do tego nadużywanie przez niego alkoholu, nie sposób opisać całego wachlarza jego zachowań. Raz zdecydowałam się zerwać, usunęłam go z tych skypów, zablokowałam na telefonie, pech chciał, że w jakiś niewytłumaczalny sposób otrzymałam ostatnią wiadomość od niego: do zobaczenia w niebie, spanikowałam zadzwoniłam i znów się pogodziliśmy. W końcy zdecydowałam się zakończyć to definitywnie, dowiedziałam się, ze nie potrafiłam docenić jego miłości, tego co chciał dla mnie zrobić (bo nigdy nic w sumie nie zrobił), że jestem niestabilna emocjonalnie, że ciągle beczę, że nie wiem czego chcę i ze go oszukałam, że go kocham, bo z tak błahego powodu zrywam drugi raz a przecież gdybym go tak kochała jak mówię, to bym za wszelką cenę przy nim trwała. I z takim nastawieniem jaka to ja jestem zła i popieprzona poszłam do psychoterapeuty, wymęczona tym wszystkim, ogłupiała. Już w trakcie pierwszej sesji terapeuta powiedział mi, że na bank jest to alkoholik z zespołem otella i na jego oko borderline. Wyszłam oszołomiona, spodziewałam się usłyszeć tak jest pani popaprana, popracujemy nad panią a tu zupełnie coś innego. Potem w domu myślenie, a może ja go przedstwiłam w złym świetle, tyle, że nabrałam zaufania do tego terapeuty ponieważ on dokładnie mi powiedział, co mnie jeszcze czeka, że to nie koniec i co się będzie dziać. I tak się stało. Przewidział każdy jego następny ruch! Po wzajemnych oskarżaniach się, ja mając dość napisałam mu ok, moja wina, nie chcę już z tobą kontaktu. Potem wyrażał chęć porozmawiania w 4 oczy, odmówiłam, pozostania przyjaciółmi, odmówiłam, to poszedł w ciąg alkoholowy, praktycznie na drugi dzień już biegał po knajpach z nowo poznanymi laskami, na następny dzień spędził noc ze swoją ex. Dla mnie cios za ciosem. Po nocy spedzonej z ex, napisał mi, że chce się do mnie przeprowadzić (kiedyś mieliśmy takie plany), odmówiłam (cóż za absurdalny pomysł) jak on mnie wyzwał, od najgorszych, że zniszczyłam mu życie, że jestem dz..ą, że mnie nienawidzi, za dwa dni znów zmiana frontu, znów chęć przeprowadzki do mnie (naściemniał w pracy o chorobie matki, wybrał cały urlop i powiedział, że da znać czy do pracy wróci-do tego stopnia miał chęć przeprowadzki, dla mnie szok) wygarnęłam mu tą nockę z ex (no w końcu może dotrze, że po tym to już serio koniec), to mi powiedział, że to jego brat to wymyślił, bo chciał zepsuć między nami i to nieprawda i on go za to nienawidzi. Odpisałam, że mu nie wierzę i ma się dalej taplać w tym swoim bagnie, beze mnie. Teraz milczy, bawi się, jakieś nowe plany na życie ma, a ja życie w rozsypce, psychika w rozsypce, siedzę w domu, beczę i nawet go nie umiem znienawidzić, szukam winy w sobie, myślę, że to może ja jestem borderline, czy to jest normalne? Nie chcę żeby się odzywał, wiem, że tak będzie najlepiej a z drugiej strony sprawdzam telefon, maile i czuję żal i rozczarowanie i upokorzenie. Rozpamiętuję te super chwile między nami. Jak sobie z tym poradzić? Czuję, że fiskuję, raz myślę, że to ze mną coś nie tak a on taki wspaniały wrażliwy misio, raz, że ze mną ok tylko trafiłam na ... Takiej huśtawki, to jak żyję nie miałam, choć mam za sobą 4 związki, które się skończyły, ale absolutnie nie z takich powodów, z takimi jazdami.
Obserwuj wątek
    • nvv Re: Jak się wyrwać... 08.02.15, 11:53
      Ładnie piszesz. Podoba mi się w Tobie brak pewności, wątpienie, skromność, co pomaga znaleźć prawdę.

      Prawda bywa pomiędzy skrajnościami które przychodzą nam do głowy. Ludzie mają, większe lub mniejsze, uprzedzenia, irracjonalne wierzenia, emocje które zniekształcają percepcje rzeczywistości, itp. Sztuką jest zauważać to i w sobie i w drugim człowieku.

      Po burzy, wcześniej czy później, wychodzi słońce.
    • marekgazek Re: Jak się wyrwać... 08.02.15, 14:47
      Jak masz ochotę napisz do mnie na mailika - marekgazek@wp.pl (klasycznie bordzikom dziękuję lecz pozdrowionka dla nich przesyłam:) ) Moim skromniutkim zdaniem lepiej tak pogadać. Bez dawania uciechy grasującym tu borderom.
    • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 08.02.15, 16:47
      super, że poszłaś do terapeuty
      dał Ci do ręki nitkę, po której możesz odnajdywać siebie
      odkopywać się
      przyjrzyj się jakimi sposobami posiałaś w sobie niepokój

      zostałaś przemielona na fachowej taśmie

      ważne, żebyś nie pozwoliła sobą manipulować
      reszta to nie Twoja sprawa

      ważna jesteś Ty i Twoja siła
      każdy dzień wstawania będzie umacniał Cię w tym, ze nie ma się nad czym rozwodzić

      cóż szybko się zorientowałaś
      potrafisz sięgnąć po pomoc

      zbieraj się

      takie metody robienia wody z mózgu stały się popularne, pseudo coatchowie dokładnie to samo proponują w filmikach o uwodzeniu; szczyt hipokryzji i niszczenie ludzi; niestety cynicznie każdy moze stworzyć piekło

      chcesz się uwolnić od tego co Ci posiał i dasz radę - on może zrobić TO SAMO - niech sobie nie wybacza i niech idzie na terapię, by nikogo więcej nie krzywdzić ;

      im więcej czasu poświęcisz sobie tym szybciej on odpłynie w niebyt z Twojej głowy

      głowy mamy małe - co najwyżej na zrozumienie zaburzenia kiedyś sobie pozwolisz; by wiedzieć jakie spustoszenie w Twojej głowie zrobił

      nie wolno nikogo krzywdzić!!!! nie ma na to żadnego usprawiedliwienia

      masz prawo do żałoby po pomyłce i tyle

      trzymaj się






      • noena Re: Jak się wyrwać... 08.02.15, 18:28
        Dziękuję na razie jest bardzo ciężko... Cały czas myślę, czy to już koniec, w tym sensie, czy będzie próbować się jakoś zbliżyć. Nie chcę tego, rozsądek mi mówi, że tak ma być. Z drugiej strony, jakiś taki żal, już koniec, kropka, przeleciał mi przez życie choć krótko, zdeptał i koniec "wielkiej miłości", żadnej refleksji, nic? Paradoksalnie to on mnie skłonił do wizyty u psychoterapeuty, te ciągłe jego jesteś niestabilna emocjonalnie, coś z tobą nie tak, ja w to uwierzyłam i... poleciałam do psychologa, pierwszy raz w życiu, miałam taki misz-masz w głowie, że poleciałam. To tam usłyszałam o borderline, wcześniej nie znałam tematu, ot wiedziałam, że jest takie zaburzenie i tyle. Potem forum i to jest straszne, to jest za każdym razem schemat oklepany jak Kormorany Szczepanika...
        • tomaszzamojski Re: Jak się wyrwać... 08.02.15, 20:00
          niestabilnośc emocjonalna to skutek związku z bordem. Kilka miesięcy związku - mysle że z pomocą terapeuty w kilka kolejnych bedziesz jak nowonarodzona i bogatsza o paskudne ale jednak czegos uczące doświadczenie . Piszesz o oklepanym schemacie- i słusznie- bordy sa rozpaczliwie powtarzalne i w gruncie rzeczy zwyczajnie nudne :-). Trzyma sie ciepło wierzę że dasz sobie radę :-) Uszy do góry :-)
        • wirujacyplateksniegu Re: Jak się wyrwać... 18.02.15, 15:34
          noena napisał(a):


          > ciągłe jego jesteś niestabilna emocjonalnie, coś z tobą nie tak, ja w to uwierz
          > yłam i... poleciałam do psychologa, pierwszy raz w życiu, miałam taki misz-masz
          > w głowie, że poleciałam.

          po spotkaniu z tornadem każdy by się zachwiał ;-)... A terapeuta jest potrzebny także osobom które wchodzą w tego typu związki, i w sumie to może na swoją niekorzyść ale dobrze Ci doradził...
    • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 17.02.15, 10:30
      skupiaj się na sobie

      najłatwiej chyba przyjąć do wiadomości zrobiłam błąd - nie wypatroszać tego póki co, błąd wyboru człowieka, zaufania, zagubienia mniejsza - byłaś tam gdzie Cie być nie powinno; ciach koniec - zostaje ból po tym błędzie

      uwalniaj partnera ze swojej głowy - ona jest wbrew pozorom maleńka - nie warto trzymać tam nic a nic destrukcyjnego
      nic

      popatrz co możesz jutro
      no wiem pozdychać
      to chociaż to jakoś ładniej rób

      za uszy sie wyciągaj

      SIEBIE

      masz mało miejsca, mało energii
    • noena Re: Jak się wyrwać... 17.02.15, 11:13
      Witam, dziękuję za porady. Staram się jakoś wracać do siebie, zmuszam się do spotkań ze znajomymi, bo wiadomo myślami bywam gdzieś indziej, choć staram się o tym nie myśleć, ale ciężko, takie nagłe napady chęci płaczu, rozżalenia, rozczarowania, nadal huśtawki nastrojów, od "będzie dobrze" do "nigdy nie będzie dobrze", od takiego małego zadowolenia z siebie "nie dałam się" do "boże co ja narobiłam, zepsułam", niechęci do samej siebie, obrzydzenia, że dało się takiej osobie wszystko, chciało dać jeszcze więcej, że się wpuściło do swojego serca, myśli, życia, do znajomych, rodziny, do domu, do łózka... Mój bord się nie odzywa, ja coraz rzadziej sprawdzam maila, telefon, nawet jak już sięgam, staram sie opanować, zająć czymś innym. Poczytałam wiele blogów, forum, póki co sobie odpuściłam, skala tego zjawiska jest przerażająca, chwilowo mam dosyć paprania się w tych ohydztwach, jakie ktoś potrafi zrobić zakochanym, pełnym ufności i nadziei ludziom. Poczytałam blog "moje dwie głowy", już sam tytuł bloga i jego wyjaśnienie znakomicie odzwierciedla ten stan, jaki mam, walka resztek rozsądku z chorymi emocjami. Poczytanie zakładek, czerwonych lampek, heh z czterdziestu kliku punktów u mnie zgadzało się z trzydzieści pięć, złotej przemocowej 20, tylko... takich informacji szuka się PO FAKCIE, przed żyje się w błogiej nieświadomości istnienia takich ludzi/zaburzeń/siły manipulacji.
      • marekgazek Re: Jak się wyrwać... 17.02.15, 12:07
        Dobrze, że spotykasz się ze znajomymi nawet na przymusisko. Musisz wracać do korzeni swoich czyli życia przed borderem. A cięzkutko musi być że hej hej, Skrzywdził cię. Niszczył twoją osobowość. To boli. Stąd te wahaneczka nastrojów masz. Zdobywanie wiedzuńki to rzecz dobrutka. Mechanizmy się poznaje to i rozumienie lepsze. Dobrze, że się nie odzywa. Może to brutalniutkie ale najlepiej dla Ciebie jakby juz kogoś znałazł sobie. Wtedziutko byś do końca zobaczył ile warte były te jego puste zapewnionka o miłości. No i oczywistka skupionko porobi na nowej ofierze więc duża szansinka jest - da spokój. Uważonko jeszcze zrób na swoje zdrowie nie tlyko psychiczne ale fizyczne. żyjątko robiłaś w ciąglym stresiku. Układ immunologiczny dostał też mocne skopanko. Nerwy puścily moga jakieś badziewka się przyplątywać. Ja to teraz przerobionko mam. Lekarzyk spytał czy nie miałem jakiegoś dlugiego, stałego stresu. Oczywistka, że miałem - bordera przy boku. W tej kwestyjce też o siebie zadbanko zrób.
      • tomaszzamojski Re: Jak się wyrwać... 22.02.15, 10:49
        dzieki za ten tekst - bo w kims - w byłym "partnerze" mozna dłubac do upojenia- i zawsze beda watpliwości, zawsze będzie nadzieja ze moze jednak. A czytając te wypowiedź- przeczytałem o sobie. "Po owocach ich poznacie...." Trzymaj sie ciepło, dbaj o siebie - warto-sa miliony pieknych ludzi świecie - bardzo w to wierze.
    • she06 Re: Jak się wyrwać... 17.02.15, 20:50
      Widzisz, ja przezywam to samo teraz, zakonczylam relacje z borderem, jest tak ciezko, ale zaczelam serio sie bac o siebie... facet border mnie niszczyl tak, ze nawet nie widzialam tego :( jesli podasz mi maila, napisze, ja swojego niestety publicznie nie moge podac, bo to byl zwiazek - romans :( mam za swoje, wiem, ale naprawde czuje tak, jakbym w pewnym momencie przestala sama o sobie decydowac, moja terapeutka, bo tez skonczylam u psychologa, powiedziala, ze weszlam w jego szalenstwo... ech. Czulam sie jak sluzaca, nagle telefony : przyjedz, za chwile zmiana, w sumie nie przyjezdzaj itd....trzymaj sie ! Przyjaciolka mi powiedziala wymien szybko 10 rzeczy, jego cech,zachowan zlych, kt byly zle w tej relacji w stosunku do Ciebie. Nie mialam problemu. I powiedziala po tym, a teraz 10 dobrych....
      • marekgazek Re: Jak się wyrwać... 17.02.15, 20:58
        she06 napisał(a):

        > Widzisz, ja przezywam to samo teraz, zakonczylam relacje z borderem, jest tak
        > ciezko, ale zaczelam serio sie bac o siebie... facet border mnie niszczyl tak,
        > ze nawet nie widzialam tego :( jesli podasz mi maila, napisze, ja swojego niest
        > ety publicznie nie moge podac, bo to byl zwiazek - romans :( mam za swoje, wiem
        > , ale naprawde czuje tak, jakbym w pewnym momencie przestala sama o sobie decyd
        > owac, moja terapeutka, bo tez skonczylam u psychologa, powiedziala, ze weszlam
        > w jego szalenstwo... ech. Czulam sie jak sluzaca, nagle telefony : przyjedz, z
        > a chwile zmiana, w sumie nie przyjezdzaj itd....trzymaj sie ! Przyjaciolka mi p
        > owiedziala wymien szybko 10 rzeczy, jego cech,zachowan zlych, kt byly zle w tej
        > relacji w stosunku do Ciebie. Nie mialam problemu. I powiedziala po tym, a ter
        > az 10 dobrych....

        marekgazek@wp.pl
    • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 18.02.15, 01:34
      dacie radę
      będziecie po tym silniejsze
      odzyskacie swoją godność i siłę
      zrozumiecie na czym polega to **** zaburzenie i wybaczycie sobie a i może partnerom
      najpierw wyciągać się na wzajem za uszy jak sie da czuwać nad sobą

      nie ma tej osoby, która pokochałyście - nie zadzwoni i nie poklika
      podpowiadam kolejnym osobom - dobre wspomnienia zapakować z kokardką i odłożyć na potem - i zabić złudzenia, że to może się powtórzyć
      złe wspomnienia mieć tylko po to by walić się nimi w łeb, gdy na telefon spoglądacie - faktycznie wypisywać sobie wady, poniżenia i to najbardziej niedopuszczalne a zdarzyło się
      trzeba się przekonać, ze powtórka będzie dramatycznym poniżeniem

      postanówcie sobie co najważniejsze
      a potem jest juz łatwiej choć flaki wyrywa

      pytajcie i walczcie o siebie





    • wirujacyplateksniegu Re: Jak się wyrwać... 18.02.15, 15:31
      klasycznie...
      nawet z Borderem rokującym i terapeutyzującym się nie każdy wytrwa, a co dopiero z "grasującym"...
      współczuję Ci, bo miałam coś podobnego (choć może bardziej psychopatyczny przypadek niż standardowy border) 10 lat temu, i wychodziłam z tego ok. 4lat (z najcięższych stanów które mnie wpedził).
      Dobrze, że zaufałaś terapeucie... myślę, że związek z nim jest nie dla Ciebie, ale najważniejsze to nie wejść 2 raz w takie lub podobne bagno. Border musi być taki wyjątkowy, i robi wszystko żeby taki być (narcyzm) a ile to ma wspólnego z miłością... to się kiedyś przekonasz mam nadzieję i tego Ci życzę ;-).
      Szukaj zaufanych i bezpiecznych osób, choć to może być trudne... Ale myślę że ich potrzebujesz. Nie ryzykowałabym w żadnym razie powrotu...
    • toxic_chick Re: Jak się wyrwać... 18.02.15, 20:40
      noena napisał(a):

      > Mój związek z borderem (choć nie mam pewności, co do tego) trwał zaledwie kilka miesięcy.

      Dziewczyno... dziewczynko... i tego się trzymaj... nie miej pewności.. nie diagnozuj innych zdalnie bo to nie jest śmieszne i to nie jest zabawa...

      To jest poważne zaburzenie i nie ma tak że szukasz i szperasz... że pytasz innych.. nie związki świadczą o tym zaburzeniu i zaufaj mi nikt poza dobrym i podkreślam DOBRYM lekarzem nie jest w stanie nic powiedzieć i postawić diagnozy... na podstawie wywiadu, obserwacji, testów, terapii... to miejsce jest do tego najbardziej nieodpowiednie

      Tutaj wchodzi KAŻDY - rozumiesz? każdy kto szuka odpowiedzi ale nie koniecznie każdy kto tą odpowiedź zna? tutaj nie ma lekarzy... nie ma autorytetów... są praktycy po stronie zaburzonych i laicy po stronie oceniających. Dodaj do tego frustratów i osoby niestabilne emocjonalne (nie mowa o BPD)

      Bardzo Ci współczuje, że trafiłaś na kogoś kto Cię skrzywdził - ale proszę nie daj się wkręcać bo to jest niezdrowe
      • marekgazek Re: Jak się wyrwać... 18.02.15, 21:04
        Neona Toxic ma rację - zaufaj borderowi. Tak jak robiłaś to przez parę miesięcy. Pomyśl jak to się skończyło i jak może skończyć się skorzystanko za złociutkej rady powyższej Toxic. Mająca w domyśluneczku ośmieszyć forum.
        • toxic_chick Re: Jak się wyrwać... 18.02.15, 21:42
          marekgazek napisał(a):

          > Neona Toxic ma rację - zaufaj borderowi. Tak jak robiłaś to przez parę miesięcy. Pomyśl jak to się skończyło i jak może skończyć się skorzystanko za złociutej rady powyższej Toxic. Mająca w domyśluneczku ośmieszyć forum.

          :D

          Jaką Ty masz diagnozę? serio

          Piszesz jak psychol.. za każdym razem... piszesz nawet jak nie piszę się do Ciebie... to ciekawe.. brak emocji? pustka? piszesz nie na temat? nie proszony? kręcą się konflikty? kłótnie?

          Nie no.. chylę czoła :-) jestem tylko borderem a jednak podziwiam Cię i chyba poszukam jakiegoś psychopatę - będę z nim w związku i pogadamy? może dasz mi szansę? będę pisać to samo ale z innej strony? myślę, że to wystarczy żeby Ci dogodzić

          Pfffff szkoda, że jesteś taki ograniczony... żaden BORDER nie związał by się z kimś takim... no chyba, że nie BORDER ? hmmmmmmm :D
          • marekgazek Re: Jak się wyrwać... 18.02.15, 21:54
            toxic_chick napisała:


            >
            > Jaką Ty masz diagnozę? serio
            >
            > Piszesz jak psychol.. za każdym razem... piszesz nawet jak nie piszę się do Cie
            > bie... to ciekawe.. brak emocji? pustka? piszesz nie na temat? nie proszony? kr
            > ęcą się konflikty? kłótnie?
            >
            > Nie no.. chylę czoła :-) jestem tylko borderem a jednak podziwiam Cię i chyba p
            > oszukam jakiegoś psychopatę - będę z nim w związku i pogadamy? może dasz mi sza
            > nsę? będę pisać to samo ale z innej strony? myślę, że to wystarczy żeby Ci dogo
            > dzić
            >
            > Pfffff szkoda, że jesteś taki ograniczony... żaden BORDER nie związał by się z
            > kimś takim... no chyba, że nie BORDER ? hmmmmmmm :D

            No widzę szybciuteńko wchodząnko robisz na ulubioną drogę obrażanka i przerzucanka swoich ciemności na innych. Oczywisciutko ja jestem chory nie ty a jak już to bardziej niż ty. No i jaki ograniczony. Nawet "prawdziwy" border nie związalby się z takim przytępawym kimś jak ja. Ochłoniątko zrób, bo znów ośmieszonko zrobisz a po ci to Toxic. Miłego wieczoreczku.
            >
        • chwilowa_01 Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 10:48
          mareczku, czyli jak rozumiem, mogę opowiedzieć o Tobie mojej terapeutce i jeżeli ona mi powie że na jej oko cierpisz na paranoiczne zaburzenie osobowości (ICD-10 F.60,0), to od tego momentu mam prawo z pełnym przekonaniem pisać o Tobie jako o paranoiku?
          wszak na takiej podstawie:
          "Już w trakcie pierwszej sesji terapeuta powiedział mi, że na bank jest to alkoholik z zespołem otella i na jego oko borderline."
          uznajesz za prawdziwą prawdę, że partner noeny jest borderem

          naprawdę nie odróżniasz domysłów i przypuszczeń od rzeczywistości?
          • marekgazek Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 11:33
            Opowiadanko rób o mnie komu chcesz i ile chcesz. Zwrcanko rób do mnie też jak chcesz. Nie zmieni to faktu, że jesteś borderem i to jak granacik zaczepnym co widzonko można zrobić na tym forum.
          • noena Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 12:11
            Witam, to moje niedoprecyzowanie, wyraziłam się "na oko", ale on to wyraził w formie przypuszczenia, nie przytoczyłam tutaj całej jego wypowiedzi, bo skoncentrowałam się na opisie relacji między nami. To nie była żadna 100% diagnoza, co wyjaśniłam w poście do toxic-chick, ale wiele zachowań było powtarzalnych/pasujących do tego zaburzenia, a ja tam poszłam w niewiedzy w tym temacie i potem wylądowałam na Waszym forum. Mea culpa. Odnośnie alkoholizmu, diagnostyka trudna nie jest, ja sama wpadłam na takie przypuszczenie po całym repertuarze jego niepokojących zachowań związanych z alkoholem, terapeuta mi to potwierdził, problematyczne zachowania z alkoholem w tle są widoczne gołym okiem i nie ma potrzeby wchodzenia w psychikę. Odnośnie Otella, to współgra z alkoholizmem, też nie opisałam całego szeregu akcji zazdrośniczych, ale były one "flagowe" i to chyba trudno pomylić z jakimś innym zaburzeniem (jeśli się mylę, niech ktoś sprostuje).
            • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 13:03
              było źle
              było fatalnie
              Twoje prawo dochodzić i bronić się
              żeby do łba komuś nie przyszło, że Ci dobrze z tym

              nie jest dobrze, nie jest uczciwie
              i nie jest dopuszczalne by ktoś swoimi zaburzeniami/chorobami tłumaczył podłosci - bo tak trzeba nazwać to co się dzieje

              na przykładzie alkoholizmu łatwiej czasem zrozumieć - choroba jasne, nie nalezy się pastwić ale nalezy się domagać leczenia albo oddalenia od ludzi
              nikt nie ma prawa rogrzeszać się za syf który zrobi innym
              ma się ogarnąć, opamiętać, leczyć co chce ale nie ma prawa krzywdzić

              wjedziesz po pijaku w ludzi - łeb urwać - tak? analogicznie ze wszystkim

              każdy ma prawo wołać - ROBIĄ MI KRZYWDĘ POMOCY - i to nie jest śmieszne, poniżające to jest siła, rozwaga, mądrość i TAK NALEŻY ROBIĆ!!!

              ostania rzeczą którą powinna się zajmować ofiara to szukanie ośrodka odwykowego dla sprawcy z anlizą co pił czy ćpał czy łykał i czy mama czy tatuś byli winni
              nie takie sa proporcje i zasady

              noena - masz nie tylko prawo ale i obowiązek zadbać o siebie!!!!
              jak się uda pewnie i oprawcy pomożesz ale to ma poczekać - najpierw Ty się ratujesz



              • chwilowa_01 Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 13:14
                brz_a_sk napisała:


                > noena - masz nie tylko prawo ale i obowiązek zadbać o siebie!!!!

                a ja się pod tym podpisuję
                i szczerze się cieszę, jeżeli ludzie na forum pomogli Ci w podjęciu dobrej decyzji
                • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 16:41
                  no no no jaka spryciulka

                  brzytwa była w robocie!
                  no ale niech tam

                  w końcu czasem manipulant sam się obnaży manipulując przesadnie

                  przecież każdy widzi jak cytat wyrwany

                  skutki skutkami ale przyczyny też trzeba dociec i nie upiecze się tym bordom, którzy demolują ludzi

                  • chwilowa_01 Re: Jak się wyrwać... 20.02.15, 14:17
                    brz_a_sk napisała:


                    > brzytwa była w robocie!
                    > no ale niech tam

                    > skutki skutkami ale przyczyny też trzeba dociec i nie upiecze się tym bordom, k
                    > tórzy demolują ludzi

                    pokaż, gdzie coś takiego zrobiłam względem noeny (bądź kogokolwiek ad personam)
                    gdzie cięłam i demolowałam????
                    pokaż dokładnie, zacytuj

                    jeżeli dopierdalasz, to pokaż, że masz słuszność,
                    a nie dopierdalasz, bo ja border jestem
      • noena Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 11:25
        Witam, mnie na trop borderline naprowadził mój terapeuta, powiedział mi, że PRZYPUSZCZA, że może to być ten typ zaburzenia, nie mniej jednak poinformował, że diagnostyka jest niezmiernie trudna, na osobach zaburzonych, więc co dopiero na podstawie opowieści innych. Tak czy siak, jakieś punkty w mojej opowieści skłoniły go do wysnucia takiego a nie innego podejrzenia, a ja bazując na jego wykształceniu i doświadczeniu zawodowym założyłam, że tak może być, w końcu to on jest specjalistą nie ja. Poza tym, przewidział dalsze sytuacje, które będą miały miejsce, bazując zapewne na swoich przypuszczeniach i te sytuacje koniec końców wystąpiły. Wiesz, dla mnie nie ma znaczenia, czy ten mój to border, czy inne zaburzenie, czy ?combo?czy nie, ani mi to nie przynosi ulgi (?i tak by to było skazane na niepowodzenie ? bo bord?), ani nie jest to dla mnie usprawiedliwieniem (?robił tak - bo bord?) ani nie podsyca to we mnie nienawiści (?wstrętne - bo bord?)-nie mam takiego myślenia. Dla niego też nic się nie zmienia, nawet jeśli użyję tu na forum sformułowania chyba bord/bord, ja nie wyskoczyłam do niego z tekstem: masz borderline, lecz się, nie poinformowałam jego rodziny, na forum jest całkowicie anonimowy, dla mojej rodziny/znajomych na długi czas przed wizytą u terapeuty i na forum był to dla nich kawał bezwzględnego s?? więc jego reputacja ani nie zyska ani nie straci. Jeśli coś analizuję, w co wdepnęłam, to jest to analiza jego/moich konkretnych zachowań, czynów, akcji-reakcji, nie wgłębiam się w jego psychikę, motywy, bo jest to przecież dla mnie nieznane, ale to są schematy, powtarzające się do znudzenia w opowieściach innych. Zastanawiające, że ludzie trafiają na to a nie inne forum w takich sytuacjach, ja myślę, że to przez podobieństwo sytuacyjne, podobieństwo zachowań, podobieństwo zakończeń takich relacji, podobieństwo samopoczucia ?po?. Przecież z jakiegoś powodu jesteśmy na tym a nie innym forum i czytamy te opowieści kalki, szukamy wsparcia, porady, wytłumaczenia mechanizmów, może chcemy wylać swój żal i tu jest pies pogrzebany, myślę, że celem nadrzędnym nie jest wtłaczanie ?na chama? partnera w bardzo umowne ramy borderline, ale ogarnięcie tego co się przytrafiło nam, i jak się okazuje innym też. Powiem szczerze, gdyby nie trop borderline i forum, porady innych, wnioski wysnute dalej bym tańczyła taniec rozstań i powrotów, przeprosin i wybaczania i ponownych akcji. Ja rozumiem (chyba) o co Ci chodzi, wrzucanie wszystkich problematycznych partnerów do jedno wora ?borderline? rozmywa to zaburzenie, jest ogromnym uproszczeniem, jak dla mnie najważniejsze są te podobieństwa zdarzeń i przeżyć, nazewnictwo schodzi na dalszy plan. Sama też wpadasz w ten schemat szufladkowania, ostrzegasz mnie przed nie wartościowym diagnozowaniem, nie popartym wiedzą, doświadczeniem a użytkownika Marek Gazek wrzucasz w towarzystwo osób chorych psychicznie, jak widać nie ma osób wolnych od ?nadawania gęb?. Ja czytam, wyciągam wnioski, bo nie chcę wylądować w takiej relacji ponownie, nie nadaję się do tego, bez względu na to czy to borderline, coś innego czy zwykły kawał gnojka. Na to co kto wyniesie z tego forum, na ile przyswoi sobie zdanie innych, z czym pójdzie dalej w świat, nie masz wpływu, to indywidualne a każde forum jest mini pigułką społeczeństwa i tak jak piszesz, wypowiedzieć się mogą tu zupełnie wszyscy, od zaburzonych, przez partnerów na trollach kończąc i chyba każdy użytkownik internetu, ma tego świadomość i próbuje oddzielić ziarna od plew.
        • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 12:12
          człowiek ma prawo a nawet obowiązek ochronić się przed złem
          i każde zło napiętnować
          prawda?

          w sumie to bez sensu byłoby się czepiać osoby zaburzonej że nie zna diagnozy, nie chce nie krzywdzić - trudno;
          lepiej dać sobie prawo nazywania pewnych zaburzeń przynoszących destrukcyjne skutki jakims wspólnym słowem - pewnie bord mi to robi
          - w końcu nikt nigdy nie napisał o osobie z diagnozą inaczej niz tak jak brzmiał - partnerzy nie szukają sensacji z reguły tylko ratunku dla siebie - gdy ochłoną

          jeśli jest jakaś fatalna przypadłość, która nie występuje u borderów a na forum jest im przypisywana nic nie stoi na przeszkodzie by ja wymienić
          sam jestem ciekawa czego border gdy chce nie odpali negatywnie - oczywiście nie każdy ma 'talent' do bycia perfekcyjnym potworem gdy mu się znudzi bycie perfekcyjnym ideałem

          Są Cyganie, którzy się naprawdę postarali by zrobić dla siebie i dla środowiska wiele - wydaje mi się, że ci najbardziej świadomi nie tracą czasu na obalanie słowa 'ale cyganisz' , ale robią sensowne rzeczy by ludzie rozumieli, że są i fantastyczni Cyganie i by takich było jak najwiecej. Chyba to dobry kierunek, akurat zmian nazwy na Romowie nie działa. tak sobie myślę o faktach w kontekście dziejów słów w naszej kulturze




        • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 12:22
          co by nie napisać
          nikt tyle złego nie zrobił dla borderów jak oni sami

          co widać jak na talerzu

          kto zamawiał ruskie? napisała kiedyś borderka mówiąc, że pierogi ok ale nie w bagnie i sobie poszła
          po jednym z obscenicznych blamaży

          nikt tak jak border nie znosi swoich słabości - niczyjej

          samopalenie
          • chwilowa_01 Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 12:36
            i nikt, żaden border, nie zachowuje w takim stopniu, jak idealny gazetkowy border, jak osobnik szczycący się błędną diagnozą (albo diagnozą, którą sam sobie postawił)

            BPD jest fajne, zwykłym skr...nom daje przepustkę do krzywdzenia innych


            • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 12:49
              a kto mówi, że border do bordera podobny?
              chyba o tym kilkadziesiąt ostatnich wpisów, że diagnozę trudno postawić ...

              zawzięci bywają aż pióra SOBIE wyskubują

              ech przymus czy potrzeba triumfu - zobaczymy

              każdy robi co potrafi i tyle :(

              • chwilowa_01 Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 13:08
                brz_a_sk napisała:

                > a kto mówi, że border do bordera podobny?
                > chyba o tym kilkadziesiąt ostatnich wpisów, że diagnozę trudno postawić ...
                >
                > zawzięci bywają aż pióra SOBIE wyskubują
                >
                > ech przymus czy potrzeba triumfu - zobaczymy
                >
                > każdy robi co potrafi i tyle :(
                >


                ale o co chodzi?????

                bo ja o czym innym... ja tylko o zachowywaniu się jak...
                napisze na przykładzie odstręczającym:
                pedofilia jest psychopatologią, zdefiniowaną w ICD-10 pod numerem F65.4
                pedofil popełnia czyny pedofilne
                ale:
                nie każdy, kto popełnia czyny pedofilne jest pedofilem w znaczeniu psychopatologii

                ergo:
                nie stawiajmy diagnozy w oparciu o samo tylko zachowanie

                pomyśl o sytuacji, w której komuś znudziła się żona i nagle odkrywa, że podobają mu się małe dziewczynki (bo grzeczne, nie pyskują jak zona, ładne w dodatku, nieowłosione, jak zapuszczona ślubna), taki ktoś, albo się walnie w łeb, albo...
                • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 13:26
                  pedofili nie karzemy
                  czyny pedofilne tak

                  jak mało ludzi o tym wie i nie rozumie o czym to prawo mówi

                  tak przy okazji

                  a z punktu widzenia skrzywdzonego dziecka nie ma absolutnie znaczenia jakie papiery ma czy nie ma oprawca i co lubi i czy zdaje sobie sprawę z tego co powinno mu zapalić czerwona lampkę

                  naiwni piszą, że wszystko jest 'normalne' - może czasem wystarczy zadać sobie pytanie "po co mi to" i odstawić coś?

                  ciekawie gdzieś seksuolog dość przytomny napisał, że warto namiętność od sexu rozróżnić - mądrze gadał

                  ja bym nie rozgrzeszał faceta, który nie doczytał czemu dziewczynki szuka zamiast dojrzałej kobiety itd - kto krzywdzi sam sobie przyzwolenie na to daje - a że dobiera kozy głupie do zabawy - w niczym go nie usprawiedliwia - polecałam wczoraj dokument? www.youtube.com/watch?v=5nAUOUNxI7o bardzo poważny film o głupocie bezdennej głupocie






                  bardzo przy okazji ostatnio
                  • chwilowa_01 Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 13:55
                    brz_a_sk napisała:

                    > a z punktu widzenia skrzywdzonego dziecka nie ma absolutnie znaczenia jakie pap
                    > iery ma czy nie ma oprawca i co lubi i czy zdaje sobie sprawę z tego co powinno
                    > mu zapalić czerwona lampkę

                    obecności dzieci na forum nie zauważyłam

                    > ja bym nie rozgrzeszał faceta, który nie doczytał czemu dziewczynki szuka zamiast dojrzałej kobiety itd

                    ależ ja nie rozgrzeszam
                    ja się tylko upieram, żeby pewne rzeczy rozdzielić

                    może się zdarzyć, że pedofil nie tknie żadnego dziecka
                    a nie-pedofil (w sensie klinicznym) popełni czyn pedofilny

                    więc nie krzyczmy z pewnością siebie: jak zrobił to pedofil...
                    warto czasami używać słów świadomie, znając ich znaczenie
                    i tyle
                    nic więcej
                    • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 14:20
                      ale to problem zaburzonych, ze maja czarne albo białe
                      ze jak ktoś w sklepie krzyknie złodziej to ... pewnie im się oberwie choć bogu ducha winni
                      że co kto nie napisze o borderach czy 'bordach' w potocznym tego słowa znaczeniu to postanawiają obalać

                      blondynki nie wszystkie ... po czym poznać ? jasne prawda!

                      no nie da się pisać non stop, że lista wad nikogo nie obowiązuje
                      a podejrzenie też nie dotyczą Zosi

                      ratunku w koło Wojtek jedno - i to też nie dotyczy Wojtków a szerzej

                      trochę poezji czyli bez naddoslowności bo obsesyjnie i opresyjnie bez powodu się robi

                      gdzie ten watek pod szczególną uwagą w sensie uważności?

                      a ja widzę sporo trzylatków :P - proszę bardzo możemy do tego sprowadzać dyskusję

                      Moja zasada rozmawia się nie by innym zmienić coś w głowie ale by czegoś się dowiedzieć

                      wygrani sa zawsze po stronie słuchajacych nawet gdy jest trudno


                        • brz_a_sk Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 16:07
                          chwilowa_01 napisał(a):

                          > brz_a_sk napisała:
                          >
                          > > ale to problem zaburzonych, ze maja czarne albo białe
                          >
                          > to się nazywa dialog przy pomocy rzeczowych argumentów

                          "obecności dzieci na forum nie zauważyłam"

                          bezsens sensu nie szuka dobrze mu gdy sensownych rozkurzy i sensownie rozpieprza innych nadal; uzasadniać, że jednym sensem bezsenswonych jest poniżać słabych by wykazać sensowne zadbanie o nich, najlepiej po wykazaniu braku sensu istnienia forum obnażającego skutki tej dbałości

                          warto pisać o zaburzonych same pozytywy - jestem za, byle z sensem i rzetelnie - można taką formułę wybrać
                          - tylko trzeba chcieć,
                          a nie frustracje wywalać na wycieraczkach każdego wątku - po co?
                          komu potrzebne analizowanie jakiegoś tam bordera, który akurat nie ... tu ludzie piszą jak zostali wdeptani w ziemię, bo nie przewidzieli, ze 'zjawisko' mają a nie kogoś kto buduje związek,
                          można tłumaczyć, ze manipuluje z desperacji ale gadanie, że anioł jak smoła kapie chyba jest ŚMIESZNE

                          ale kto by tam wziął się za swój wątek lepiej dokopać wszystkim, że źle robią i poniżyć piszących
                          no niedouczone ciapy
                          az dziw bierze czemu to forum tak popularne
                          zmówili się przeciw albo paranoicy sami

                          a swoją drogą paranoja to też fachowe słowo znaczące potocznie coś innego :) i tak ma być





        • toxic_chick Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 22:26
          Jeśli na serio terapeuta naprowadził Cię na "trop" borderline.. zdalnie.. na podstawie opowieści to proponuje zmianę terapeuty bo to nic dobrego nie wróży.. nie wiem co mogło nim powodować.. nie mam pojęcia... ale żaden lekarz nie powinien, nie ma prawa (moralnego również) diagnozować na odległość.. to jest mega nieprofesjonalne i nie słyszałam o niczym podobnym!!!

          Terapeuci (mam serio spore doświadczenie.. niestety) nie oceniają... przynajmniej Ci przyzwoici i dobrzy... a zwłaszcza nie oceniają innych!!! powinno się kolesiowi odebrać licencje jeśli jest tak jak piszesz. Kropka!

          Skoro nie ma dla Ciebie znaczenia czy to BPD czy combo to dlaczego zamiast napisać "mam problem - byłam z kimś kto mnie wykończył psychicznie" w pierwszej linijce.. w pierwszej zwalasz to na borderline??? i piszesz na dedykowanym forum.. swoją drogą założonym przez osobę zaburzoną.. a nie partnera.. to miejsce było kiedyś platformą wymiany myśli... a nie miejscem gdzie oskarża się o wszystko osoby z pogranicznym

          Na serio bardzo Ci współczuje traumy... ale pomyśl, że np. dla mnie traumą jest to, że robi się ze mnie - tylko z powodu zaburzenia, nie znając mnie.. nie wiedząc o mnie nic... potwora

          rozumiesz???
          • marekgazek Re: Jak się wyrwać... 19.02.15, 22:38
            prędzej i trafniej psychiatra zdiagnozowanko zrobi z wywiadu przeprowadzonko na partnerze niż na BPD. Partner powie prawdeczkę i szczerze opisze zachowanka a border okłamie nawet psychiatrę żeby coś uzyskać. Diagnozowanko robić bezpośrednio to można grypę. W tych przypadkach to nic nie zmienianka robi. Przynajmniej BPD nie będzię wtracanka robił w prawdziwą opowieść parnterka. W spokoju sobie porozmawianko zrobią bez histerii i nagłych wypadeczków typu emergancy
          • she06 Re: Jak się wyrwać... 20.02.15, 07:43
            toxic nikt o Tobie nie mowi, choc nie wiem dlaczego Twoj nick tak brzmi jak brzmi... kazdy mowi o "swoim" bordzie, ktory zniszczyl lub niszczy mu zycie. Moj ma borderline na bank, zreszta sam sie kiedys przyznal. Ja po tygodniu ciezkiej walki, kiedy odebralam tylko jeden telefon mimo dziesiatek nieodebranych i weszlam w jedna rozmowe na face z nim, poleglam i spotkalam sie, chcac odebrac swoje rzeczy. Atak byl straszny. Powiedzial, ze czuje sie jak psychol, byl tak naladowany dziwnymi emocjami (pod tyg zrywalam z nim kontakt)Od zapewnienia, ze cos do mnie czuje i ze musimy byc razem, poprzez rozpedzenie sie autem i rozkaz : powiedz, ze mnie kochasz albo nas rozpierdole, do informacji, ze nie wie dlaczego, ze przyszla mu taka mysl, ze chce mnie zabic. Potem info, ze chcial, zebym sie wystraszyla, tak na maxa... a potem slodkie slowka zakonczone info, ze on wie, ze jest swietnym manipulatorem i nie poznalam jeszcze calego repertuaru. Bylo jak w horrorze. Wiec nie zabieraj nam prawa do mowienia o naszych bordach, tak zeby inni mieli sie na bacznosci. Oczywiscie do tego zaburzenia dochodza czesto inne. A koszmar jaki przezywa osoba, kt probuje sie z tego wydostac jest naprawde wielkim cierpieniem, ja czuje jakby on mial nade mna jakas wladze :(
            • brz_a_sk wzbudzić poczucie winy 20.02.15, 08:52
              zauważyłaś jak to działa?

              nie trzeba :)

              dasz radę

              nie masz powodu zakładać, że inny border nie mówi - zabiję, nie masz powodu :(

              dobrego dnia - każde spotkanie czegoś uczy, dlatego warto rozmawiać - by wiedzieć więcej i nabierać sił

              zaufania do siebie

              sobie trzeba zaczynać ufać - da się :)

              • noena Re: wzbudzić poczucie winy 20.02.15, 12:18
                Forum... gdyby nie psychoterapeuta, trop i Wy dziś znów popełniłabym błąd. Była cisza, myślałam, że tak zostanie, dziś otrzymałam maila z mp3. Bardzo dołujące piosenki po francusku, tu fragmenty:
                Nie marzę już
                nie palę już
                Nie mam nawet historii
                Jestem brudna bez ciebie jestem brzydka bez ciebie
                Jestem jak sierota w sypialni
                Nie mam ochoty żyć
                Moje życie ustaje gdy wyjeżdżasz
                Nie mam już życia i nawet moje łóżko
                Przekształca się w dworzec
                Kiedy ty odjeżdżasz
                Jestem całkiem chora
                Pozbawiłeś mnie wszystkich moich pieśni
                Pozbawiłeś mnie wszystkich moich słów
                Przecież miałam talent zanim cię pokochałam
                Ta miłość mnie zabija i jeśli to potrwa
                Rozsypię się sama ze sobą
                Przy moim radiu, jak głupi dzieciak
                Słuchający własnego głosu który będzie śpiewa
                Jestem całkiem chora
                Tak, jak gdy mama wychodziła wieczorem
                Zostawiając mnie z moją rozpaczą
                Jestem chora, tak, jestem chora
                Pozbawiłeś mnie wszystkich piosenek
                Wszystkich słów
                Mam serce całkiem chore
                Otoczone barykadami, słyszysz, jestem chora

                Jeśli wiesz, gdzie mnie odnaleźć
                I jeśli wiesz, jak do mnie dotrzeć
                Nim zgaśnie to światło
                Tak długo jak wystarczy mi wiary
                Bądź jedynym człowiekiem, który powie
                Że usłyszy moje serce
                Że daruje mi swoje życie
                I że zostanie na zawsze ze mną
                Och...
                Nie pozwól temu światłu zgasnąć,
                Nie, nie, nie, nie, nie, nie,
                Nie pozwól bym odwróciła się od wiary
                Bądź jedynym mężczyzną, który powie
                Że wierzy i wmawiaj mi, choć wiem, że kłamiesz
                Że nie odejdziesz
                (to śpiewa kobieta) Przejmujące się wydaje i ta inwencja, piosenki po francusku, takie a nie inne...
                I tak by było, przesłuchałabym, i właśnie poczucie winy bym miała, on tak kocha, tak cierpi, co ja zrobiłam!? odpisałabym, złamałabym zasadę zero kontaktu, o której nie miałabym pojęcia. Na marginesie, wiem z pewnych źródeł, że krótko przed tym mailem wysłanym do mnie, kontaktował się ze swoją eks, ot normalna pogawędka, nudzi mi się, nie mam co robić (on). No to jak? Najpierw - dla niej - zwykła nuda, później - dla mnie - umieranie z miłości?
                • wendd Re: wzbudzić poczucie winy 20.02.15, 12:35
                  Człowiek wysłał do Ciebie tylko parę piosenek, a Ty na podstawie tych piosenek wysnułaś sobie historię, że on tak kocha, cierpi i umiera z miłości do Ciebie?
                  Dobrze rozumiem?

                  A jak wyśle Ci piosenkę "złoty pierścionek pierd..ął Bronek z wystawy", to sobie pomyślisz, że właśnie zrobił skok na jubilera i za chwilę zapuka do Twoich drzwi z pierścionkiem i oświadczynami?

                  Pozazdrościć wyobraźni.
                    • wendd Re: wzbudzić poczucie winy 20.02.15, 13:06
                      O to teraz trochę inna rozmowa Noena.
                      Ale tylko trochę inna - bo z takich dedykowanych tekstów niewiele wynika poza tym, że potrafią uruchomić wyobraźnię - a ta potrafi wykreować barwne obrazy, często nie mające wiele z rzeczywistością => patrz Twój post powyżej.

                      Dwoje poważnych ludzi, których łączy związek nie opiera się na gdybaniach, niedomówieniach, wróżeniu z plotek czy własnych wysnutych skądś tam domysłach tylko rozmawia ze sobą wprost i wprost komunikuje czego oczekuje.
                      • noena Re: wzbudzić poczucie winy 20.02.15, 13:30
                        Tego związku już nie ma, komunikacji nie ma, nie było przez jakiś czas i miało nie być. W tym kontekście - takie a nie inne teksty (piosenki), o jakiś stanach emocjonalnych, uczuciach (bo to nie jest piosenka o ogórku zielonym), z tym komentarzem-wydaje mi się, że to nie jest moja nadinterpretacja, tylko próba nawiązania kontaktu, przekazania czegoś z tamtej strony.
                        • wendd Re: wzbudzić poczucie winy 20.02.15, 13:50
                          To być może próba manipulacji z jego strony, a i na pewno nadinterpretacja z Twojej strony.

                          Wychodzisz z trudnego związku - więc trzymaj się konkretów i opieraj się na konkretach.
                          Jak napisze do Ciebie - "tu ja! twój Bronek; ciężko i trudno mi bez ciebie i złe myśli chodzą mi po głowie" - to można przyjąć, że właśnie to sam Bronek chce Ci powiedzieć.
                          I zastanowić się czy zareagować czy nie reagować.

                          Ale popuszczanie wodzy wyobraźni i szukanie odczuć Bronka w piosenkach, które przysłał jest tylko wkręcaniem samego siebie we własne wyobrażenia dotyczące samopoczucia czy planów Bronka.
                  • marekgazek Re: wzbudzić poczucie winy 20.02.15, 12:54
                    wendd. Czasem lepiej ze sceneczki zejść niepokaniutkim. Ośmieszasz się tą agrumentacyjką. docenionko zrób choć troszeczkunie dla inteligencyjki innych ludzi a nie tylko swojej. Przeczytanko zrób tego co napisanko zrobilaś jeszcze raz i się zastanów. Stać cię chyba na lepsze manipulacyjki słowne. Nikt tego łykanka nie zrobi. Coś ci ostatnio nie idzie. Ani Tobie ani toxic. Tylko nie wybuchnij teraziątko.
                • she06 Re: wzbudzić poczucie winy 20.02.15, 15:56
                  Ojjj... trzymaj sie, przeczytaj jeszcze raz jaka cene ja wczoraj zaplacilam za ulegniecie jego "tesknocie", jak mna manipulowal i straszyl, jak chcial, zebym sie bala...nie popelnij bledu !!!! Zreszta sama widzisz, on sie NUDZIL po prostu, chcial sobie adrenaline podniesc pisaniem do Ciebie, to uczucie to byla tylko nuda i tak sobie powtarzaj.
          • noena Re: Jak się wyrwać... 20.02.15, 11:09
            Witam, wydawało mi się, że wyjaśniłam ciąg przyczynowo - skutkowy, który przywiódł mnie na to a nie inne forum. Tak, wywaliłam w pierwszej linijce o borderline z tych samych względów. Ty jesteś obeznana w temacie, obeznana z terapeutami, ja nie, jesteś to w stanie zrozumieć? Ja pierwszy raz zetknęłam się z takim czymś (serio, cokolwiek to jest), pierwszy raz mnie tak sponiewierało, wcześniej jakoś tam sobie żyłam w błogiej nieświadomości istnienia zaburzeń a psychoterapia kojarzyła mi się z amerykanami, z milionami na koncie, którzy leżą na kozetce i mówią swojemu terapeucie, że nie widzą sensu życia i z terapią dla alkoholików, ot w takiej niewiedzy żyłam. I wybacz mi, że w tej niewiedzy, nie użyłam tytułu posta, jaki by Tobie pasował, nie formułowałam swoich wypowiedzi w sposób profesjonalny. I piszę, że to diagnoza nie była a przypuszczenie, ale Ty swoje, za przypuszczenie (zapewne czymś poparte-wiedzą, doświadczeniem, jak wnioskuję) chcesz odbierać komuś licencję? To jest moje terapia, nie jego, nie wałkujemy tam jego borderline czy nie borderline, skupiamy się na mnie, on jest tylko tłem, jeśli w ogóle jest - jednym z wielu. Ja nie wiem, kiedy to forum powstało i kto był założycielem, na przeczytanie tego zabrakło by życia. Przecież możesz założyć wątek i podzielić się swoim doświadczeniem, jak uniknąć wpadania w schematy, żeby być ostrożnym, nie wyciągać pochopnych wniosków, jak rozróżnić dobrego terapeutę od złego itepe Większość ludzi przyswaja sobie rację obu stron (nazwijmy to umownie) i analizuje, wyciąga wnioski, nie odbieraj innym tej możliwości, autorytatywnie przedstawiając swoje i tylko swoje racje. I przyznam, że trochę nie rozumiem, dlaczego odbierasz to wszystko co tu ludzie piszą ad personam. Ja nie widzę związku pomiędzy tym co napisałam a tym, że inni (ja?) uważają konkretnie Ciebie za potwora.
    • brz_a_sk empatia 20.02.15, 13:54
      to czucie i to bezcenny dar do pielęgnowania w sobie
      choć bratek zwiędnie pamiętasz i wiesz jakie emocje przynosił
      gdy dotyczy to człowieka i odwzajemniał
      to dar nie wada, to zaleta

      znieczulicę z problemów wygenerowaną - można uznać za słabość, ale manipulowanie kimś bo ma się niedokapowanie czegokolwiek, deficyt, złe przekierownie emocji i tonę usprawiedliweń na kopanie ciapowatych przypomina szkolne prześladowanie i to warto widzieć

      przemoc psychiczna zawsze ma swoje źródła a konsekwencje bywają niewyobrażalne

      nikt nie ma prawa ofierze mówić, że 'sama chciała' - mówi ten kogo winy gryzą

      świadomy człowiek pokazuje jak sie MOŻNA otrząsnąć i zmyć z siebie - nieswoje poczucie winy



Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka