dekompensacje psychotyczne

26.05.18, 09:06
Czy ktoś z was pod wpływem silnego stresu doświadcza dekompensacji? albo dysocjacji? jak u was to wyglada?
    • 0l_55 Re: dekompensacje psychotyczne 26.05.18, 19:12
      Odpowiedź na Twoje pytanie zależy od tego, jak zdefiniujemy "dysocjację". Jeżeli traktujemy to zjawisko "wyjściowo", bez konkretnego modelu teoretycznego, to powiemy, że każdy z nas jej doświadcza i to nie tylko pod wpływem stresu. Niektórzy nawet sztucznie ją w sobie wywołują, czy to poprzez medytację, środki halucynogenne, silny wysiłek fizyczny, a nawet, jakby się uparł, to i naturalne śnienie można zaliczyć do jakiejś formy dysocjacji.

      Zgaduję, że poprzez użycie słowo "psychotyczny" masz na myśli "jakieś" odstępstwa od normy, ale tu już moje zgadywanie się kończy, bo tu znowu trzeba ustalić, jakie stany dysocjacyjne chcemy nazywać "normalnymi", a jakie "psychotycznymi" (w sensie odstępstwa od tych pierwszych).

      W wyniku stresu, chyba najczęściej, mamy do czynienia z tzw. fugami dysocjacyjnymi. Np. doświadczyłem kiedyś delikatnej(hehe) poriomanii, ażeby to zobrazować, wyglądało to mniej więcej tak, że w bardzo silnym napięciu emocjonalnym (nie czując go "w głowie", ale w członkach ciała) szedłem "przed siebie". Oczywiście nie pamiętając "po co" ani dokąd miałem iść (w ogóle nie myśląc o tym, ani nie starając sobie tego przypomnieć), szedłem, a w głowie miałem coś w rodzaju idee fixe, ale nie jakąś tam zwykłą, zjawiającą się i znikającą myśl, ale taką, która nagle objęła cały mój świat i nie dopuszczała niczego innego. Ciężko to zobrazować. Po kilkudziesięciu minutach, może po godzinie (choć wydawało mi się, że trwało to chwilę), odzyskałem "zwykłą" świadomość w pakiecie z potem i silnie bijącym sercem (choć być może zaczęło silnie bić dopiero wtedy, gdy poczułem strach i zaniepokojenie tym, co się wydarzyło).
      • 0l_55 Re: dekompensacje psychotyczne 26.05.18, 20:01
        wyraziłem się może nieściśle: poprzez "fugę dysocjacyjną" określa się zwykle stany długotrwałe, znacznie dłuższe niż wyżej wspomniany, ale jak zwał tak zwał, bo przecież wszystkie dysocjacje, będące następstwem stresu, są jakąś formą nieuświadomionej ucieczki.
        • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 27.05.18, 12:03
          Podobno od 30 do 50 % pacjentow z pogranicza doswiadcza jakis psychoz urojen dysocjacji. Mnie zdiagnozowano wlasnie po czyms takim
      • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 10:08
        0l_55 napisał(a):


        >
        > Zgaduję, że poprzez użycie słowo "psychotyczny" masz na myśli "jakieś" odstępst
        > wa od normy, ale tu już moje zgadywanie się kończy, bo tu znowu trzeba ustalić,
        > jakie stany dysocjacyjne chcemy nazywać "normalnymi", a jakie "psychotycznymi"

        Jednak DSM 5 nie bazuje na indywidualnych chciejstwach. Tam masz obowiązującą na całym świecie w psychiatrii definicję takich stanów oraz czynniki etiologiczne powodujące tego typu zaburzenia.
    • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 28.05.18, 14:05
      Ja doświadczyłam takiej "normalnej" psychozy. Zaczęło się od urojeń ksobnych (wszystko co ludzie mówili i robili odnosiłam do siebie), potem zaczęły się urojenia prześladowcze (myślałam, że mój "ukochany" mnie śledzi i podsłuchuje telefonem), a później był już całkowity odlot razem z urojeniami odsłonięcia myśli (przekonanie, że ludzie znają twoje myśli). Były też głosy namawiające do samobójstwa. Psychoza skończyła się własnie próbą samobójczą i tak wylądowałam w szpitalu.
      • 0l_55 Re: dekompensacje psychotyczne 28.05.18, 19:43
        Całkiem niedawno spotkałem się z osobą, która tego doświadczała. Bardzo trudne spotkanie, bo w takim wypadku nie ma takiego zrozumienia, współczucia, czy takiej empatii, która mogłoby jakkolwiek pomóc drugiemu. Koniec końców i tak, jako interlokutor w danej sytuacji, i ogólnie, jako kolega, byłem przecież "jednym z nich".
        • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 28.05.18, 20:12
          Tak, bez leków w takiej sytuacji nie da się pomóc osobie, która tego doświadcza, bo włącza wszystkich w swoje urojenia. Ja myślałam, że wszyscy chcą żebym się zabiła i spiskują przeciwko mnie. Koszmar na jawie. Chociaż muszę przyznać, że były też momenty, kiedy miałam nastawienie wielkościowe i poczucie omnipotencji. Chwilami było nawet pięknie i śmiało mogę powiedzieć, że to było najintensywniejsze doświadczenie w moim życiu.
          • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 29.05.18, 17:27
            ja wlasnie przeszlam urojenia...mam tez bardzo stresujaca sytuację zyciową i podobno to ma duzy wplyw u nas
          • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 29.05.18, 17:29
            czy Twoja diagnoza jest pewna? moja podobno tak, ze to dekompensacje, nic mi w tej chwili nie jest ale boję się, caly czas, że to jakaś choroba, z borderline tez się ciezko pogodzić ale to jednak nie schizofrenia..
            • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 29.05.18, 18:12
              Nie, moja diagnoza jest niepewna. Najpierw lekarz sugerował BPD, po ciężkiej psychozie już schizofrenię, aczkolwiek nie postawiono mi tej diagnozy, bo jest stygmatyzująca i mogłaby przeszkodzić mi w karierze zawodowej. Póki co mam diagnozę zaburzenia schizotypowego, a więc spektrum schizofrenii jednak. Wydaje mi się, że w bpd te dekompensacje są po prostu krótsze i po jakimś czasie ustępują. Ja muszę brać neuroleptyki cały czas.
              • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 29.05.18, 18:15
                U mnie ta psychoza też nie rozwinęła się ot tak... też miałam stresującą sytuację, ktoś mnie odrzucił, a ja byłam zmuszona widywać tę osobę codziennie (jedna grupa studencka). To było ponad moje siły.
              • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 29.05.18, 20:27
                A co jesli neuroleptykow nie bierzesz? Ja dostalam stabilizator nastroju plus rispolept 2mg w przyszlym miesiacu hak bedzie ok to 1mg mam miec. Na lekach masz jakies objawy? Ja niczego nie mam boje sie mimo ze lekrka powiedziala ze to nie jest obraz schizofrenii
                • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 29.05.18, 22:25
                  Próbowałam raz sama odstawić i psychoza wróciła. Ja biorę arypiprazol, ale wcześniej też brałam rispolept. Na lekach raczej nie mam objawów, a na pewno nie mam psychozy. Biorę jeszcze sertralinę, ale to na fobię społeczną, którą też mam... A jakie masz urojenia? Bo to chyba też jest istotne w diagnozowaniu schizofrenii. Jak są takie prawdopodobne do zaistnienia typu prześladowcze to nie jest tak źle; gorzej jak dochodzi do urojeń odsłonięcia myśli i innych nieprawdopodobnych i "cudacznych". Wtedy mówi się o schizofrenii.
                  • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 30.05.18, 09:09
                    Urojenia takie realne zdecydowanie troche tez wielkosciowe i zyczeniowe boje sie ze to choroba. Zdiagnozowala mnie ordynator z 30letnim stazem pracy ze to borderline wiec mam jednak nadzieje.
                    • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 30.05.18, 11:17
                      Zaufaj lekarzowi :) jak urojenia są realne i nie ma głosów to raczej nie schizofrenia. Ale ze wszystkiego da się wyjść biorąc leki i pracując nad sobą np z terapeutą. Powodzenia!
                      • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 30.05.18, 11:20
                        Dzieki i wzajemnie powodzenia
              • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 10:26
                Po pierwszym rzucie psychotycznym z reguły (oczywiście nie z przyczyn karierowych) nie stawia się rozpoznania schizofrenii, dopiero w następnych, pojawiających się mimo leczenia. Jeśli przez 5 lat nie ma objawów, psychiatra zaczyna powoli obniżać dawki. Na pewno borderline i psychoza nie idą ze sobą w parze.
                • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 10:50
                  Mi mimo psychozy wykluczono schizofrenię. Przeszłam urojenia jednak schizofrenia wykluczona. Schizofrenia to głębsza choroba tam jest autyzm, zaburzenia funkcji poznawczych, spłycenie afektu. Ktoś może i 5razy oprzejść psychozę i schizofrenii nie mieć. Może to być jak u mnie zaburzenia osobowości i na stres reaguje wlasnie psychozą reaktywną, może to być CHAD, moze byc psychoza reaktywna, borderline jest duzo mozliwosci niekoniecznie schizofrenia
                  • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 11:36
                    Schizofrenia to tylko jedna z psychoz poprzedzona często osobowością schizoidalną. A w CHAD mania lub depresja nie występują z przyczyn reaktywnych, natomiast silny stres (żałoba, śmierć, rozwód, porzucenie, utrata, pozbawienie wolności, maltretowanie) bądź narkotyki mogą powodować jakąś tam formę dekompensacji w postaci ostrych, przemijających zaburzeń psychotycznych. Oczywiście, jest wiele możliwości i zamiast koncentrować się na tym "co mi jest?", należy się zastanowić, co ze swojego zachowania powinnam definitywnie wyeliminować, aby poprawić swoje funkcjonowanie społeczne. W chorobach somatycznych niestety nie ma takiej opcji. Tu decyduje organizm a nie my. W zaburzeniach i chorobach psychicznych na szczęście mamy stosunkowo duży margines wolnej woli. Skoro ciężarna schizofreniczka potrafi tak mocno złapać za pysk swoje myśli i emocje, aby na czas ciąży powstrzymać się od brania psychotropów, bordery tym bardziej nie powinny mieć z tym problemów. Trudne? Ależ kto nam obiecał, że życie będzie miłe, łatwe, miłe i przyjemne?
            • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 11:06
              1madame2 napisał(a):
              to dekompensacje, nic mi w
              > tej chwili nie jest ale boję się, caly czas, że to jakaś choroba, z borderline
              > tez się ciezko pogodzić ale to jednak nie schizofrenia..


              Znacznie gorszymi z punktu widzenia podatności na farmakoterapię są zespoły urojeniowe. Plusami tej postaci choroby psychicznej jest latami nietknięty intelekt, w przeciwieństwie do schizofrenii, która degraduje psychicznie czyli intelektualnie i emocjonalnie. Nie bez powodu schizofrenię nazywa się zresztą "rakiem psychiki". No a borderline nie jest w końcu żadną chorobą psychiczną. Wystarczy nauczyć się kontrolować swoje emocje. Jednak skoro osoba dorosła, intelektualnie sprawna, oczekuje wsparcia dla swojej impulsywności, beków, histerii i w żaden sposób nie czuje się za swoje odstające od normy zachowanie odpowiedzialna, wręcz przeciwnie - rozczula się nad sobą i uważa, że otoczenie ma obowiązek to tolerować, szybko przekona się, że jednak nie ma.
              Swoją drogą ciekawe, że mężczyźni z borderline w ogóle się tu nie pojawiają.
          • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 10:12
            Tak, z tym zespołem urojeniowym na pewno będziesz znakomitym psychiatrą, o ile naturalnie prawo wykonywania zawodu dostaniesz :) Co do Lesia Mellibrudy, jest przeuroczym, bardzo życzliwym ludziom psychologiem.
            • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 12:17
              To do mnie? Miałam już zajęcia z psychiatrii. Na seminarium pani doktor opowiadała nam o studentce medycyny, która zachorowała na studiach. Podobno pracuje jako psychiatra i dobrze sobie radzi. Moja lekarka też trzyma za mnie kciuki. Nie ukrywam, że mam pewne obawy ale dotyczą one raczej fobii społecznej, a nie psychozy, którą przeszłam. Staram się leczyć moją fobię, póki co bez większych efektów, ale zobaczymy jak będzie. Na razie jestem na 6 roku i radzę sobie nie najgorzej, ale gdzieś z tyłu głowy mam też myśl, że może się nie udać. Ja robię wszystko co mogę, ciężko pracuję żeby spełnić swoje marzenia. Jeśli się nie uda to nie będę miała sobie nic do zarzucenia, bo moje zaburzenia to nie moja wina. Nie musisz mnie od razu dyskredytować jako potencjalnego psychiatry ze względu na psychozę którą przeszłam. Póki co nie rzutuje ona na moje funkcje intelektualne i mam nadzieję, że tak zostanie. A myślę, że będę miała dzięki temu więcej empatii w stosunku do pacjentów, którzy mają podobne problemy do moich.
              • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 13:32
                A jaka przeszlas psychoze mialas urojenia omamy sluchowe czy halucynacje??? Co Ci stwierdzono ostatecznie jaka diagnoze?? Jeden raz mialas epizod psychotyczny?
                • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 13:54
                  Ufalybyscie lekarzowi ordynatorowi jesli mowi ze mialam urojenia w przebiegu zaburzen osobowosci czyli chyba borderline te urojenia mialam dosc dlugo bo kilka miesiecy coraz mocniejsze az wybuchlo. Codziennie boje sie ze to powrici.
                  • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 14:42
                    Przeszłam psychozę z urojeniami ksobnymi, prześladowczymi, odsłonięcia myśli. Były przede wszystkim pseudohalucynacje, ale omamy słuchowe słowne też się zdarzały. Moja diagnoza to zaburzenie schizotypowe i mam nadzieję, że tak zostanie bo biorę leki regularnie i nie zamierzam ich samodzielnie odstawiać. Myślę, że jeśli będziesz brała leki według wskazań lekarza to nic Ci nie grozi. Tak, ja bym ufała ordynatorowi, zresztą nie wiem skąd u Ciebie ten przesadny lęk przed diagnozą - najważniejsze jest to jak się czujesz.
                    • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 14:48
                      Czuje sie bardzo dobrze nic sie nie dzieje ale boje sie ze to wrici ze sie pomylili z dgn i wroci mi np schizofrenia zreszta podobno leki i zmartwienia mam wpisane w zaburzenia osobowosci. Nie boisz sie schizofrenii?
                      • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 15:01
                        Wiesz, ja tak właściwie to być może tą schizofrenię mam. Objawy miałam typowo schizofreniczne, a diagnozę mam taką a nie inną własnie z tego powodu, że chcę być lekarzem, żeby uniknąć stygmatyzacji. Ale nie taka schizofrenia straszna ;) Jest to choroba przewlekła co prawda, ale przy dobrej współpracy chorego z lekarzem i przede wszystkim regularnym przyjmowaniu leków można żyć całkiem spokojnie. Ważne by nie kombinować przy lekach żeby psychoza nie wróciła, bo każda kolejna pogarsza rokowania i może w efekcie potęgować uciążliwe objawy negatywne. Zaufaj lekarzowi i nie myśl o tym ciągle. Staraj się wypełnić czymś swój czas, żeby nie myśleć cały czas o tym. A jak nie możesz sobie poradzić z lękiem to może jakaś rozmowa z psychologiem by Ci pomogła?
                        • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 15:35
                          Wlasnie jade do psychologa:)
                  • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 11:27
                    1madame2 napisał(a):

                    > Ufalybyscie lekarzowi ordynatorowi jesli mowi ze mialam urojenia w przebiegu za
                    > burzen osobowosci czyli chyba borderline te urojenia mialam dosc dlugo bo kilka
                    > miesiecy coraz mocniejsze az wybuchlo.

                    Na pewno! Przecież ich rola polega na diagnozowaniu a nie mówieniu pacjentowi tego, co chciałby usłyszeć. Gdyby Ci powiedziała, że masz schizofrenię, też musiałabyś się z tym pogodzić. I przyjmij do wiadomości, że za każdym rozpoznaniem psychiatrycznym stoi konkretne leczenie farmakologiczne i żaden psychiatra nie będzie się kompromitował przez zaniechanie leczenia schizofrenika, celem pocieszania go, że to "tylko borderline". Możliwe są oczywiście pomyłki diagnostyczne, ale postępowanie o jakie ordynatora podejrzewasz, jest po prostu karalne. Więc diagnoza borderline została na pewno postawiona w najlepszej wierze, starannie i kompetentnie. Po prostu zapisz się na psychoterapię i o wszystkim mów terapeucie, żeby z góry zapobiec tym możliwym w przyszłości dekompensacjom.
                    • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 11:38
                      Dziekuje chyba wlasnie potrzebuje kogos kto dalby mi kopa i wlasnie powiedzial do rozumu bo ja boje sie ze wszyscy wokol sie myla i napewno chora jestem
                      • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 11:43
                        No a co z tym psychologiem, wczoraj byłaś, jaka metodą będzie z Tobą pracował? Moim zdaniem, najważniejsza w Twoim przypadku jest praca z aktualnymi myślami i emocjami. Na dzieciństwo szkoda czasu.
                        • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 12:19
                          Mam nurt behawioralno poznawczy mam tu i teraz sie odnajdywac w rzeczywistosci cwiczenia na 5zmyslow co czuje co widze co slysze cczego dotykam na koncu jakie mam w sobie emocje i czego potrzebuje
                          • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 23:10
                            Super! Możesz zacząć się cieszyć, bo trafiłaś na właściwy nurt. Tylko pamiętaj - absolutna szczerość.
              • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 11:16
                deterramirabili napisał(a):
                To do mnie? Miałam już zajęcia z psychiatrii. Na seminarium pani doktor opowiad
                > ała nam o studentce medycyny, która zachorowała na studiach. Podobno pracuje ja
                > ko psychiatra i dobrze sobie radzi. Moja lekarka też trzyma za mnie kciuki.


                Och, to taki relaksowy przerywnik w trakcie zajęć, anegdotka. Najważniejsze kciuki trzymać i wszystko pójdzie jak z płatka :)


                Nie
                > ukrywam, że mam pewne obawy ale dotyczą one raczej fobii społecznej, a nie psy
                > chozy, którą przeszłam.


                Kobieto, Ty żadnej psychozy nie "przeszłaś". Jesteś po prostu chora psychicznie i znajdujesz się w stanie remisji ostrych objawów. Nie jest to niestety równoznaczne z wyleczeniem. Miałaś - jak sama piszesz - już dwa rzuty. To dużo, jak na jeden rok. O zmniejszeniu aktualnych dawek będzie można myśleć dopiero za 10 lat, o odstawieniu w ogóle. No i jak rzeczywiście kończysz tę medycynę, wypadałoby przeczytać jakie są skutki wieloletniego zażywania leków psychotropowych i przebieg zespołów schizofrenicznych, zamiast bredzić o kciukach i marzeniach, bo to dowodzi, że dość szybko bierzesz rozbrat z rzeczywistością.


                Ja robię ws
                > zystko co mogę, ciężko pracuję żeby spełnić swoje marzenia. Jeśli się nie uda t
                > o nie będę miała sobie nic do zarzucenia, bo moje zaburzenia to nie moja wina.


                A za przeproszeniem g..no rodziców, którzy przyprowadzą swoje dziecko obchodzą marzenia chorego psychicznie lekarza. Mają prawo oczekiwać z drugiej strony biurka lekarza poczytalnego, odpowiedzialnego a nie kogoś, kto egoistycznie chce poświęcać życie i zdrowie pacjentów dla swoich "marzeń". Zamierzasz więc zacząć pracę od oszukiwania Izby Lekarskiej, placówki, która Cię zatrudni i swoich pacjentów?


                > Nie musisz mnie od razu dyskredytować jako potencjalnego psychiatry ze względu
                > na psychozę którą przeszłam. Póki co nie rzutuje ona na moje funkcje intelektua
                > lne i mam nadzieję, że tak zostanie. A myślę, że będę miała dzięki temu więcej
                > empatii w stosunku do pacjentów, którzy mają podobne problemy do moich.


                Uważam, że schizofrenicy, z zespołami schizofrenopodobnymi, schizoafektywnymi, itp. nie
                powinni pracować w zawodach decydujących o zdrowiu i życiu innych ludzi a więc jako lekarze, piloci samolotów, kierowcy środków komunikacji miejskiej itp. ponieważ stwarzają dla nich identyczne zagrożenie, jak ta kobieta, która ze swoimi fugami histerycznymi prowadzi samochód, ponieważ jak siedzi na prawym fotelu, to ma "chorobę lokomocyjną" a na lewym natychmiast cudownie zdrowieje ;) Sama bym też nigdy nie poszła do chorego psychicznie lekarza ani nie zaprowadziłabym tam swoich bliskich. W środowisku studenckim jeszcze możesz się kamuflować, ponieważ tam każdy pilnuje swoich interesów, ale po 6 roku musisz przecież odbyć obowiązkowe staże w różnych oddziałach, w poradni, w tym w oddziale psychiatrycznym, gdzie błyskawicznie wychwycą, że coś z Tobą "nie tak".
                • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 11:26
                  A co powiesz o mnie? Zachorowalam juz po studiach jestem pielegniarka..lekarze mowi o urojeniach przez zaburzenie osobowosci na stres itd czy powinnam mu ufac?i co z praca czy powinnam pracowac w zawodzie?
                  • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 11:31
                    Podobno na tle zaburzen osobowosci ale obserwacja w kierunku chad
                    • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 11:40
                      1madame2 napisał(a):

                      > Podobno na tle zaburzen osobowosci ale obserwacja w kierunku chad

                      Ale pewnie masz jakichś bliskich, którzy wychwycą te urojenia wcześniej niż Ty a jeśli nie, ważne jest, żeby za każdym razem dzielić się swoimi myślami z terapeutą.
                  • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 11:37
                    1madame2 napisał(a):

                    > A co powiesz o mnie? .lekarze
                    > mowi o urojeniach przez zaburzenie osobowosci na stres itd czy powinnam mu ufac
                    > ?i co z praca czy powinnam pracowac w zawodzie?

                    Już Ci parę minut temu odpisałam a co do zawodu - z tego co wiem, pielęgniarki pracują pod ścisłym nadzorem oddziałowych i zanim wykonają jakąś procedurę, muszą 3x sprawdzić jej poprawność. Np. w szpitalu na szafce z lekami wisi takie zalecenie odnośnie podawania leków. Poza tym są obowiązane przynajmniej w szpitalach, sporządzać pisemne raporty po każdej zmianie, które są obowiązkowo czytane przez obejmujących zmianę następną oraz na każdej rannej odprawie lekarskiej. A leki zawsze zleca lekarz, na co musisz mieć jego podpis w książce zleceń. Więc ryzyko błędu jest tu minimalne. A jak wyczuwasz dekompensację, po prostu bierzesz zwolnienie lekarskie. No i borderline nie jest przecież chorobą psychiczną.
                • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 14:42
                  To, że Ty nigdy nie zaprowadziłabyś swoich bliskich do chorego psychicznie lekarza to Twoja sprawa, masz takie prawo. Widzisz, a ja spotkałam się już z opinią, kilku osób chorych psychicznie, że nawet woleliby żeby ich lekarz przeszedł przez to co oni, bo nikt nie jest w stanie tak zrozumieć choroby psychicznej jak osoba, która ją ma. I powtarzam - są takie przypadki (a przynajmniej jeden, o którym słyszałam). I to jest opinia lekarzy, że nie wolno dyskwalifikować osoby chorej psychicznie w tym zawodzie, o ile jest kompetentna i poczytalna.
                  A swoją drogą miło z Twojej strony, że uważasz za niepoczytalną osobę, która regularnie bierze leki i jest w remisji. Nie mam żadnych objawów pozytywnych, negatywnych właściwie też nie, nikt mnie o schizofrenię nie podejrzewa. Co do staży to Cię zaskoczę, miałam w tym roku miesięczny wolontariat w szpitalu psychiatrycznym, udzielałam się, spędzałam czas z lekarzami i nikt nie wychwycił, że coś ze mną "nie tak".
                  Co do leków - ja słyszałam, że po drugim epizodzie bierze się neuroleptyki przez 3-4 lata. Tak przynajmniej podaje Jarema. Biorę dawkę podtrzymującą neuroleptyku II generacji, nie sądzę żebym nabawiła się objawów pozapiramidowych.
                  • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 23:58
                    Zrozumieniem ani pogaduszkami o wspólnocie przeżyć w chorobie psychicznej nikogo nie wyleczysz. W te choroby jest niejako wpisana niepoczytalność, więc jeśli narobisz dziadostwa, nie poniesiesz odpowiedzialności karnej. Co do moich praw, to zdaje się zamierzasz je z premedytacją łamać zatajając przed pracodawcą fakty. Naturalnie, do objawów pozapiramidowych jeszcze Ci bardzo daleko, ale to akurat nie jest najgorsze. Większe zagrożenie stanowią objawy negatywne, brak poczucia choroby (możesz pisać, że "przeszłaś" grypę ale nie schizofrenię, bo jest to choroba na całe życie, podobnie jak nadciśnienie czy cukrzyca) No i to trzymanie kciuków przez jakąś lekarkę, które ma Ci zapewnić sukces zawodowy brzmi jak skrajny infantylizm albo...myślenie paralogiczne. W każdym razie twoje chęci muszą być podporządkowane interesom pacjentów, nie odwrotnie a o prawie wykonywania zawodu decydować Izba Lekarska a nie przekonania przypadkowych lekarzy.
                    • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 08.11.18, 13:12
                      Nie napisałam, że przeszłam schizofrenię tylko psychozę, jednak pewna różnica jest.
                      Jeśli pracodawca nie będzie pytał, to po co mam o tym nadmieniać? Podejrzewam, że to lekarz medycyny pracy będzie decydował o tym czy nadaję się na dane stanowisko pod względem zdrowotnym czy nie. A mi jednak nikt diagnozy schizofrenii nie postawił. Po pierwszej psychozie miałam rozpoznanie ostrych zaburzeń psychotycznych, po drugiej zaburzenia schizotypowego. Przede wszystkim schizofrenia to nie tylko urojenia i omamy, chociaż te też występują. To także rozszczepienie a potem rozpad osobowości, a u mnie tego nie było. Tępego afektu raczej też nie przejawiam. W czasie psychozy przejawiałam pewien autyzm schizofreniczny, ale ustąpił po lekach. Ambitendencja jeśli w ogóle była to słabo wyrażona. Diagnostyka w psychiatrii, to nie jest sprawa czarno - biała, lekarze uważają z diagnozami właśnie po to by nie przylepić komuś od razu łatki chorego psychicznie.
                      Z tym myśleniem paralogicznym to trochę popłynęłaś, bo nie napisałam, że ma mi ono zapewnić sukces zawodowy. Po prostu zwyczajnie cieszy mnie to, że ktoś widzi we mnie potencjał. Miałam do tej pory trzech różnych psychiatrów, wiedzieli oni co studiuję i żaden nie zasugerował, że powinnam zrezygnować. Wręcz przeciwnie, jeden nawet powiedział, że nie widzi żadnych przeciwwskazań i że jeśli będę regularnie przyjmować leki to powinnam bez problemu sobie poradzić.
                      Jeśli chodzi o objawy negatywne to nie wiadomo czy są one skutkiem przyjmowanych leków czy raczej efektem procesu chorobowego. Jak już pisałam, u mnie są słabo wyrażone. Mam co prawda pewne problemy w kontaktach międzyludzkich, ale dotyczą one sfery prywatnej a nie zawodowej.
                      • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 08.11.18, 16:04
                        Oczywiście nie każda psychoza jest schizofrenią i wiem, że istnieje również schi. skąpoobjawowa. a ubytki pojawiają się po wielu latach, nie od razu dlatego, do tej dyskusji proponuję wrócić po 10-ciu latach. Placówka służby zdrowia z którą miałam kontakt zatrudniła raz chorą psychicznie wolontariuszkę, po trzech tygodniach, trzeba jej było podziękować, 2 chore psychicznie lekarki (w średnim wieku) z pełnym spektrum objawów były hospitalizowane a jedną psychiatrę prosto z pracy zabrało pogotowie. Nawet w remisji u wszystkich tych osób widoczny był brak dystansu i nieadekwatne rozumienie sytuacji społecznych. Ostatnia się nie leczyła a dwie poprzednie chyba przerwały leczenie. Natomiast u zdecydowanej większości pacjentów nawroty choroby pojawiały się mimo regularnego brania leków i w tym można upatrywać zagrożenie. Ogólnie uważa się też, że nagłość i intensywność objawów wiąże się z dłuższymi okresami remisji niż w tzw. pełzającej schizofrenii. Co do Ciebie sama napisałaś, że rozpoznanie masz postawione ze względów społecznych a nie zdrowotnych. Rzeczywiście, raz postawione rozpoznanie jest bezmyślnie powtarzane przy kolejnych hospitalizacjach i zbyt rzadko ulega weryfikacji.
                        • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 08.11.18, 16:23
                          A myslicie ze mozna u mnie podejrzewac schizofrenie te skapoobjawowa albo normalna? Mialam irojenia ze jestem bogata mezatka i boginii seksu urojenia byly usystematyzowane mialam wtedy depresje ciezko mi bylo z lozka wstac i tak zaczelam majaczyc:( mialam wtedy bardzo trudny okres w zyciu przewlekly stres..w szpitalu postawiono dgn ostre wielopostaciowe zab psychotyczne BEZ obkawow schizofrenii
                          • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 08.11.18, 16:25
                            Po dwoch tyg bo porzucilam od razu leki znowu trafilam do szpitala i rozpoznano schizofrenie niezroznicowana to inny szpital moja lekarka prowadzaca wykluczyla schizofrenie byla nimi oburzona ze mi taka diagnoze postawili jakby kazda psychoza byla schizofrenia. Wg niej na tle zaburzen osobowosci borderline i obserwacja w kierunku chad.
                            • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 08.11.18, 16:31
                              W tm drugim szpitalu objawy same z siebie ustapily nastepnego dnia ale dostalam jakies zastrzyki
                              • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 08.11.18, 16:32
                                Ustapily objawy i juz 8miesiecy niczego nie mam ale biore abilify 15mg
    • brz_a_sk Re: dekompensacje psychotyczne 29.05.18, 10:20
      nic nie zastąpi dobrej, fachowej pomocy - ale rozmowa, ( i tu) pozwala ludziom poczuć, że ich bardzo trudne doświadczenia, emocje, niepokoje zdarzają się innym, czasem wielu; taka wiedza wyprowadza z przerażenia w stronę szukania, opisania, nazwania ... zaciekawianie i to najlepszy krok jaki możemy sobie podpowiadać
      jeśli ktoś ciekaw proponuję do czytania lub słuchania
      Mellibruda.Leszek.Kurdwanowska.Dagny-A.moze.nie.ma.sie.czego.bac.czyt.J.Zadura
    • brz_a_sk Re: dekompensacje psychotyczne 30.05.18, 13:50
      na spokojnie, wygooglajcie: urojenia i psychozy a używki - może coś komuś i taka wiedza podpowie;

      www.insomnia.pl/Urojenia_po_Amfetaminie-t616701.html
      stara ale ciekawa dyskusja jak ma się terapia do leków alkoh. i ćpania - łatwo się załapać na incydenty psychotyczne, bardzo trudno się wygrzebywać z tego, 3 strony rozmowy zainteresowanych z doświadczeniem :(

      wszystko co wpływa na mózg, czasem przekracza granice, zza których bardzo trudno wrócić; pojedynczy stres kończy się czasem nerwicą czy PTSD, dla niektórych leki czy używki są destrukcyjne/ zabójcze szybko i bez ostrzeżeń,
      część osób zaburzonych, chorych źle reaguje na marihuanę - duże znaczenie ma czasem stan psychiczny, w którym palimy, bywa że odpala się intensywna panika, zamiast uspokojenia itd

      ludzie pytają, bo dopiero kojarzą co przyczyną co skutkiem, w jakie pętle wpadli i z czym kojarzyć incydenty psychotyczne;
      oszukać mózgu raczej się nie da niezalezienie od tego, czy to choroba, zaburzenie, czy zatrucie;

      bez terapii i dyscypliny często ściema niweczy wszelkie starania :( - trzeba się wspierać i brać na serio problem :(
      • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 30.05.18, 14:13
        Ja nie mam doświadczeń z ćpaniem. Kiedyś, dawno temu jeden raz zaciągnęłam się marihuaną (to nawet nie było wypalenie jednego skręta, tylko jedno zaciągnięcie się - nie czułam wtedy żadnych skutków). Fobię społeczną mam od kiedy sięgam pamięcią. Już w dzieciństwie mama była wzywana do szkoły i pytano czy nie ma przemocy w domu, bo taka byłam roztrzęsiona przed klasą. U nas w domu nie było przemocy, nawet o tej emocjonalnej za bardzo nie mogę mówić - wiadomo, w domu nie było idealnie, pomiędzy rodzicami był raczej chłód, ale w stosunku do dzieci zachowywali się ok, tata był trochę zdystansowany, ale powiedzieć, że była przemoc to gruba przesada. Innych narkotyków nigdy nie próbowałam, w rodzinie nie było schizofrenii. Mimo to rozwinęła się u mnie psychoza. Ciężko mi znaleźć jakąś konkretną przyczynę.
        Leki pomogły mi stanąć na nogi, a terapia wyjść do ludzi i oswoić chorobę.
        • brz_a_sk Re: dekompensacje psychotyczne 30.05.18, 18:35
          przynajmniej jeden problem masz z głowy;

          na pewno dużo ciekawych pytań i podpowiedzi da Ci książka - warto tego posłuchać: mellibruda-leszek-kurdwanowska-dagny-a-moze-nie-ma-sie-czego-bac-czyt-j-zadura
          słucham i tak sobie myślę, że na tym forum chyba każdemu warto ją polecić
          • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 30.05.18, 19:07
            Dzięki, na pewno wysłucham :)
            • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 13:45
              Czy moge do Ciebie jakis kontakt? Chcialabym porozmawiac jak jestes studentka medycyny
              • deterramirabili Re: dekompensacje psychotyczne 07.11.18, 15:03
                interramirabili@wp.pl
                • 1madame2 Re: dekompensacje psychotyczne 12.11.18, 08:26
                  Napisalam priv
    • leda16 Re: dekompensacje psychotyczne 06.11.18, 11:14
      bpd78 napisała:
      Ok 20 lat temu zaczęły się epizody wyłącze
      > nia. Wygląda to tak, że robię coś, nagle jakby tracę świadomość, ale nadal robi
      > ę to co robiłam, po jakimś czasie "wracam". Niezorientowani nawet nie zauważają
      > , że coś się ze mną działo. Poszłam do lekarza, gdy pewnego razu "wróciłam" i o
      > kazało się, że stoję na środku bardzo dużego skrzyżowania i wstrzymuję ruch, bo
      > weszłam na czerwonym świetle...


      Pozostaje tylko nadzieja, że nie prowadzisz samochodu. A może jednak?
Pełna wersja