Dodaj do ulubionych

Dajcie żyć borderom a tym samym sobie.

16.01.20, 08:43
Oj długo tu nie pisałem. Co nie oznacza, że czasami nie zaglądam.
Po związku z borderką już trochę lat minęło. Życie się ułożyło i to dobrze. "związek" (piszę tak, bo teraz wiem, że trudno to nazwać związkiem, bo związek to zupełnie coś innego niż patorelacja) pamiętam ale tak jak każde inne wspomnienie relacji z różnymi ludźmi w życiu - raz dobre, raz gorsze. W życiu tak bywa - może zdarzyć się relacja (nie koniecznie bycie parą) z człowiekiem z którym nie powinno się takiej relacji budować. W pracy, w szkole, w miłości, przyjaźni, nawet w sklepie. Mam po tym wszystkim tylko jedną refleksję - nie tkwij w relacji jeśli widzisz, że zaczyna Ciebie niszczyć. Nie istnieje coś takiego jak dobre cierpienie w miłości, które ma podobno uszlachetniać. Nie ma miłości, kiedy są wyzwiska, brak szacunku, walka, rywalizacja, zazdrość, kłamstwa. Miłość wcale wszystkiego nie wybacza, bo powinna nie mieć czego wybaczać. Nic nie dadzą gorzkie żale, prośby o poradę w stylu "jak postępować z borderką" lub "czy ona mnie kocha lub czy wróci". Nie wróci i alleluja. Chce wrócić? Powinna wiedzieć, że nie ma do czego, bo z założenia nie wchodzi się w relacje patologiczne a inna z nią po prostu jest niemożliwa. Niech każdy sobie żyje ale oddzielnie. To jest proste tylko trzeba wprowadzać w życie. Pozdrowionka M.G
Obserwuj wątek
    • astroblaster Re: Dajcie żyć borderom a tym samym sobie. 16.01.20, 14:38
      Sztos.

      A jak ktoś lubi huśtaweczki -jazdy po szczytach i spadanie jak po wyrzuceniu z samolotu- to jego sprawa (czy tam fetysz). W takiej relacji albo nikt nie jest winny, albo ZAWSZE winni są wszyscy a podejmowanie decyzji to sztuka.
      Sztuka polegająca na umiejętności korzystaniu wolności, tej samej, którą dostaliśmy podczas narodzi, w pakiecie ze śmiercią.

      Fajny post. Good luck.
      • astroblaster Re: Dajcie żyć borderom a tym samym sobie. 27.01.20, 15:41
        Hmmm

        A czy znasz przypowieść o trzech facetach, którzy pierwszy raz w życiu zobaczyli słonia?
        (może i dziwna, ale adekwatna), otóż:
        Każdy z nich zobaczył słonia z BARDZO bliska; jeden zobaczył bok słonia, drugi tylko trąbę a trzeci tylko ogon. Każdy z nich zobaczył słonia ze swojej bardzo bliskiej perspektywy i każdy myślał potem, że słoń to odpowiednio: tylko trąba, tylko bok lub tylko ogon.
        Nie zobaczyli całego słonia, nie wiedzieli tak naprawdę jak wygląda. Dlaczego? Dlatego, że zabrakło im odpowiedniej perspektywy (dystansu). Wystarczyło tylko odejść na odległość 3-5m i już zyskali by widok całego słonia.

        Dystans jest więc kluczowym tu elementem.

        W tym przypadku (jak to dobrze ujęłaś) ‘dawanie czasowi, czasu’ jest zyskiwaniem odpowiedniej perspektywy. Bez tej perspektywy nie ma szans pojąć czegokolwiek.

        Wybacz, ale uważam, że przerabianie BPD (czy też relacji, związku z BPD) jest kontrakproduktywne. Przyniesie zawsze wyłącznie straty; nie przyniesie żadnego zrozumienia. Nie jest to możliwe, nie jest możliwe ‘przerobienie’ BPD, ogarnięcie, zrozumienie. Każda taka próba będzie wyłącznie zapędzeniem siebie samego w najciemniejszą otchłań własnej duszy i wyobraźni. Ta ostatnia wytworzy z tego demony i potwory. Odradzam.

        Czym innym zaś jest przerabianie samego siebie. Introspekcja, wnioski, refleksje, praca nad sobą, rozwój, wzrost, degeneracja (jak kto woli i lubi). To polecam.

        Pozwolę sobie na stwierdzenie, że Wszyscy My tutaj, jesteśmy jakby to ująć bardzo normalni, ale zapewne BARDZO INACZEJ normalni, ale mówię głównie za siebie.
        Życie nie może być nudne a to, że Kolega (Autor postu) zagląda i czasami coś napisze? Hmmm był w tym głęboko. Trudno się odciąć. Ale na pewno widać tu refleksje i ciągłe wygładzanie impulsów. Poza tym sam tytuł postu jest dość wymowny i trudno się z nim nie zgodzić.
        • emmi-nika Re: Dajcie żyć borderom a tym samym sobie. 29.01.20, 08:50
          Hej.
          Przez przepracowanie (jakiegokolwiek) związku rozumiem wlozenie własnego trudu, własnej pracy w zrozumienie, dlaczego. Dlaczego weszłam w taki związek, co mi to dawalo, a takze pozbycie się zalu i zlosci do tej drugiej osoby. Oczywiscie, ze nie jest to łatwe, latwiej jest zapętlic się we własnych krzywdach i zalu. Moim zdaniem autor nie jest jeszcze na tym etapie, tylko wlasnie kręci wokół w kolko wokół naszego przysłowiowego słonia, widzać tylko jego, a nie swoją z nim relację.
          Niemniej zyczę mu wszystkiego dobrego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka