Dodaj do ulubionych

Jak mam przestać brać odpowiedzialność za niego?

02.02.20, 14:37
Wiem, że jest dorosłym człowiekiem (29 lat) więc powinien być za siebie odpowiedzialny..
Że w głębi serca zrobię krzywdę i sobie i jemu jeżeli będę brać na siebie konsekwencje jego zachowań.
Ale ja mu tyle razy obiecywałam, przy-się-ga-łam, że mu pomogę.. bo naprawdę wierzyłam, że uleczy go moja bezgraniczna milość, tolerancja, wyrozumiałość, moje zdobywanie wiedzy o tym zaburzeniu (czytam o tym od 2 lat, odkąd jestesmy razem).
On pewnie nigdy nie zacznie żyć jak dorosly, odpowiedzialny człowiek. (Praca, samodzielne utrzymanie).
Najbardziej boję się, że umrze.. (miał próby).
Albo że wróci na ulicę (wyciagnełam go z bezdomności), że tam się upije, upadnie gdzieś na mrozie, po prostu umrze.
Płakać mi się chce gdy na niego patrzę.
Gdy sobie przypominam rozpacz, ból w jego oczach.
Jak mam trochę wyluzować i zdystansować się? Jak mam przestać brać odpowiedzialność za życie mojego chlopaka z bpd?
Obserwuj wątek
    • astroblaster Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 02.02.20, 15:32
      To trudne. Zapewne.
      Najprościej jest odejść. To pachnie i tak bardzo tragicznie, czy też beznadziejnie.
      Pewnym jest, że go nie zmienisz. Nikt go nie zmieni. To też pewne. Gdyby był w terapii (ale kurwa wielo wielo wieloletniej) to może (a może nie) nauczyłbym się nowych schematów; może przemodelowałby (przy dużym zaangażowaniu dobrego terapeuty(tki) wyspecjalizowanego w zaburzeniach osobowości) swoją osobowość. Do tego czasu Ty będziesz już wrakiem albo już Cię nie będzie.

      Przypuszczam, że Ci ciężko, ale pytasz a to dobry znak. Po dwóch latach zgłębiania wiedzy coś już wiesz, ale wszystkiego nie ogarniesz i nie musisz.
      Etykietowanie jest chujowe a do tego Ci się ta wiedza sprowadzi.

      Wiesz jaka jest dobra rada? Banalna, idź na swoją terapię. Swoją i tylko Tobie poświęconą. On tam i tak wyjdzie. Jesteś DDD, zatem i tak jej bardzo potrzebujesz, bo siłą rzeczy i tak zawsze ktoś Cię wykorzysta, bo znasz to i na to pozwolisz. Zainwestuj w Siebie. Nie określaj terminu a określ dobre cele (na terapii). Jeżeli nie masz na tyle hajsu, to idź na jakąś terapię z NFZ (za free), na każdą dostępną (grupowa, grupy wsparcia anyway). Chuj w to, że jakość takich terapii jest duuuużo słabsza niż tych komercyjnych; zawsze to coś.

      Wiesz jaka jest racjonalna rada? Odejść. Bez oglądania się w tył. Bez powrotów, bez kontaktów.

      Nie daj sobie przybić wyroku za czyjeś życie. Najczarniejszy scenariusz gdyby się ziścił, to Cię zajebie (poczuciem winy a wcale winna nie jesteś. Nikt nie jest. On też nie).

      Były tu niedawno wątki (na pewno jeden) osób, których partnerzy BPD postanowili przenieść się do krainy wiecznej ciemności; prześledź je. Zobacz co im sugerowano, doradzano. Nawet największy hejter ever konstruktywnie i mądrze tam pisał. Zagadaj tam albo podbij albo uderz bezpośrednio do autorów.

      Wiesz, jesteś w mega chujowej sytuacji. Bardzo zagrożona. To nie jakieś pierepałki po rozpadzie związku, czy odstawieniu tej border-jazdy.

      Uratuj się Mała. Zrób tak.
      • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 02.02.20, 15:52
        Bardzo dziękuję za odpowiedź! :'(
        Czy myślisz, że odejście będzie dobre dla niego?
        Zawsze mi mówił, że beze mnie sobie nie poradzi (oczywiście jest to bzdurą ale wryło mi się w głowę, bo np jego rodzice nie mieli dla niego zrozumienia, mówili "jakbyś chciał przestać pić to byś po prostu przestał", albo piją przy nim wiedząc, że jest alkoholikiem, pije od ok 12 lat...). Na razie mnie nie stać na to by odejść. Nie wiem.. chyba czekam na odpowiedni moment, ale jaki to by niby miał być 'odpowiedni' :(
        Poza tym nie wiem jak odejść.. w 2018 miałam stany depresyjne (od pół roku nie mam, jestem w terapii), bo już nie dawałam rady. Tłumaczyłam mu w lipcu, tego pamiętnego dnia, że nie chcę rozstania ale to byloby rozsądne rozwiązanie - zaczął grozić, że się zabije. Wyrywał mi się, uciekał, pod samochód chciał się rzucać, na ruchliwej drodze, musiałam go trzymać z całych sił, i ten oblęd w jego oczach..
        W poprzednjm związku, jego ex uratowała mu życie w ostatniej chwili, bo by się wykrwawił
    • zrozumiec_bpd Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 02.02.20, 22:08
      Dokładnie tak jak mówi @astro. Uciekaj. Słabo poznajesz to zagadnienie skoro jeszcze łapiesz się na te proste mechanizmy jakie nim miotają. Wpędza Cię w poczucie winy, sprowadza do roli opiekuna (brakowało mu tego w dzieciństwie, a Ty czujesz się spełniona, że mu pomagasz). Nie masz go w dowodzie, zapewne ma inne jazdy i miesza dewaluację z idealizacją, która Ci strasznie schlebia, tego potrzebujesz jak ćpun heroiny. To Twój haj jak jest dobrze. I z tego haju będziesz musiała się leczyć. Możliwe, że z pomocą psychiatry / psychologa / terapeuty. Inaczej polegniesz i wrócisz. Prędzej czy później i taniec zacznie się od nowa.
      • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 02.02.20, 23:01
        To wszystko to niestety prawda.

        Ale dodatkowo czuję żal, niewyobrażalny smutek gdy patrzę na niego. Szczególnie gdy widzę jak niszczy sobie życie, przede wszystkim piciem.
        Już zmarł niedawno jeden nasz znajomy, starszy od mojego chłopaka o 7 lat, czyli też młody facet - właśnie przez wódę i był w bardzo podobnej sytuacji: ulica, utrata wszystkiego.

        Nie umiem sobie z tym poradzić. Naprawdę nie wiem jak przestać się o niego bać?
        Chodzę na terapię, ale z tym nie umiem sobie poradzić
        • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 02.02.20, 23:09
          Szukam każdego możliwego usprawiedliwienia dla niego: np że nie jest zły, że w sumie to nigdy mi nie ubliżył, nie podniósł ręki, usprawiedliwiam go trudnym dzieciństwem choć nie mam pewności czy mówił prawdę, raz mówił, że miał ojca tyrana, który bił synow i matkę. Innym razem, że ojciec nie był potworem. Za jakiś czas znów to samo, że ojciec ich gnębił. Jego rodzice piją, ale nie doprowadzili się do takiego stanu jak on, a przynajmniej stwarzają pozory. On już był w stanie krytycznym. A jego brat choruje na schizofrenię.


          Wiadomo, że idealizacja była dla mnie czymś przyjemnym ale staram się już na to nie nabierać. Ale to nie jest powód, dla ktorego z nim jestem.

          Swoją drogą, nikt zdrowy, nikt kto stawia granice nie wszedłby w związek z BPD.
          Ja sama mam objawy osobowości unikającej, tak twierdzi mój lekarz. Natomiast psychoterapeutka sugeruje u mnie Aspergera
    • b9b9b9 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 02.02.20, 23:16
      "Jak mam przestać brać odpowiedzialność za niego? ".
      Odwrócę temat i pytanie. A dlaczego w ogóle miałabyś brać (a nie przestać brać)?
      Jakaś następna cierpiętnica (bohaterka, siostra Teresa, czy... idiotka)?
      Kopnij go w dupę i się niczym nie przejmuj!
      Następnym razem, jak Cię zaszantażuje próbą samobójczą, to powiedz mu, żeby sobie, owszem, palnął w łeb, ale wcześniej nie informował nikogo o tym, nie dzwonił do nikogo (a przede wszystkim do Ciebie), tylko był w końcu - q/v/a/ - raz w życiu konsekwentny. Uwolni to w końcu świat, otoczenie, no i Ciebie od pojebów i tej toksyny, którą szasta. Nikt nie będzie żałować.
        • astroblaster Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 03.02.20, 00:11
          Wpierdoliłaś się Mała.
          Z jednej strony masz zjebanego faceta, który ma Cię w dupie i kręci Tobą jak chce a z drugiej obudziłaś potwora Ovonello vel b9b9b9 alias forumowych pseudo fchuj i bezliku...

          Ten drugi tutaj na pewno Cię ‚wyleczy’ ale przyda Ci się taki wpierdol, bo marudzisz wkoło o jednym.

          Jedyny wniosek jaki się nasuwa teraz: lubisz to!

          Więc co chciałaś masz. Pa
          • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 03.02.20, 01:11
            Astroblaster,
            Czasem mam wrażenie, że się z tego nie wyleczę.. że niby chcę, bo szukam pomocy choćby na forum.. ale tak: terapia mi nie idzie. Może ogarnę się z wyjsciem ze związku dopiero gdy najpierw sama ogarnę swoją głowę? Ale to może zająć lata, bo sama mam podejrzenie osobowości unikającej + Asperger, jak już pisałam. Jestem wkur..zona na siebie, nie wiem czego chcę, zaraz oszaleję :(
        • b9b9b9 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 03.02.20, 19:08
          Serio. Nikt (a po czasie - nawet Ty).

          "A odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi: bo go kocham.".
          Nie, To nie jest miłóść. To poddańczość, kompleksy, niskie poczucie własnej wartości, podporządkowanie, łatanie własnego wyobrażenia o niższości, niewiara, brak jaj i charakteru. To cierpietnictwo, jakaś kretyńska rola "ratowniczki-idiotki". Jak wierzysz w to, że nie stać Cię na kogoś innego, niz debila-alkoholika-degenerata, to dotaniesz (dostajesz) właśnie to, w co wierzysz.
          "Uważaj na marzenia, one się spełniają...".
                • yadaxad Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 03.02.20, 21:21
                  Wcale go nie kochasz. Kochasz destrukcję na sobie. On jest tylko narzędziem. Tak trudno ci się od niego uwolnić, bo to nie od niego, tylko od siebie. To co o nim dobrego piszesz, to tylko usprawiedliwienie czemu nie chcesz wypuścić z ręki tego narzędzia. Masz pod ręką terapię, to rzuć temat czemu robienie sobie krzywdy tak cię emocjonalnie wciąga.
                  • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 03.02.20, 21:36
                    Bardzo ciekawy komentarz, na pewno przemyślę i porozmawiam o tym na terapii.
                    Ale w dalszym ciągu mam przekonanie o tym, że go kocham. Chyba że po prostu mam błędną definicję miłości ale czuję chęć/ potrzebę zaopiekowania się akurat nim, chęć pomocy mu, dobrze mu życzę ze wszystkich sił, chcę w niego wierzyć, zawsze chciałam mu dodawać sił i wspierać, nakłaniać do zmiany pewnych zachowań, podnosić mu samoocenę, bo cały czas powtarzał jak to on siebie nienawidzi i karze za wszystko 🤔 do tego jest jedynym facetem, który tak mnie pociągał (w tym fizycznie - choć to nie najważniejsze, ale warto wspomnieć). No nie wiem, po prostu jak na niego patrzę to włącza mi się potrzeba pomocy mu. Ale nie mam tak silnej potrzeby w stosunku do innych, tzn. innym ludziom też pomagam ale w inny sposób i nie przykładam do tego takiej uwagi.
                    A w nim widzę takie poszkodowane dziecię.. zresztą on tak o sobie mówił. Czasami mam myśli, że może jemj nie chodziło o mnie tylko o to, żeby mieć gdzie mieszkać. Ale potem to mi się wydaje bez sensu.. przecież tyle razy mógł nocować u mnie a spał na ulicy, bał się przyjść do domu, więc to chyba nie o to chodziło. O seks też nie, bo zdecydowaliśmy się na to po pół roku związku. Często się zastanawiam jakie mógł mieć motywy tego bycia ze mną.
                    • yadaxad Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 03.02.20, 23:43
                      To, że "nie chodzi mu o mieszkanie" wcale nie musi być przejawem dobrej woli wobec ciebie. Bycie na ulicy też miewa w sobie elementy do których ludzie się przywiązują i chcą je mieć, nie zostać gdzieś uwiązanym. Myślę, że bierze od ciebie tyle ile mu pasuje, a resztę umie zagadać wywołując w tobie przychylne mu uczucia. Co nie oznacza, że wszystkiego co mówi nie czuje. Ale nie o niego tu chodzi, tylko o to dlaczego ciebie to tak pociąga i angażuje. Odpowiada to na jakieś twoje wewnętrzne zakręcenie i warto je poznać, by móc nim kierować, a nie aby ono machało tobą jak ogon psem.
                      • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 04.02.20, 00:06
                        Od dwóch lat się zastanawiam co mnie w nim urzekło wtedy na ulicy.. ja sobie pomyślałam, "Boże taki młody chłopak, czemu nikt do niego ręki nie wyciągnał? Żadnych przyjaciół, a rodzina? Młody, przystojny i odrzucony - tak sobie wtedy pomyślałam.. powinien mieć dom, bliską osobę." I postanowiłam go poznać. Od początku wydawało mi się, że widzę w nim siebie samą. Wszystkim wokol mówiłam "on jest taki jak ja". Ale to było wyśmiewane, mówili mi "nie, bo ty nie kradłaś, nie pijesz, nie siedziałaś w zk, i jesteś bardzo spokojna". Ale czułam się przy nim jak przy bratniej duszy. W sumie nie wiem czemu mam nadal poczucie, że jesteśmy tacy podobni chociaż różnice między nami są gołym okiem widoczne - np. on bardzo towarzyski, ja całkowicie zamknięta w sobie, unikająca ludzi itd. Ale mamy coś wspólnego, co nas łączy, i to nie jest zakłamane
                      • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 04.02.20, 00:13
                        Doceniam to, że nie pije od końca 2018 ale on sam boi się, że kiedyś znów popłynie. Mówi mi o tych obawach, to już coś. Nie udaje, że cudownie ozdrowiał na zawsze i że wytrzyma. Mówi, że boi się, że mnie zawiedzie. Mam wrażenie, że stał się ze mną szczery. Kiedyś ciągle kłamał. Teraz jest prawdomówny od.. ponad pół roku
                      • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 04.02.20, 00:33
                        "Dlaczego ciebie tak to pociąga i angażuje" - ja sama mam problemy osobowościowe. Najprawdopodobniej mam Aspergera a to sprawia, że mam zafiksowanie na jednym temacie, o którym mogłabym mówić całe życie natomiast na innych tematach, nie znam się w ogóle, nie interesują mnie, przez to nie mam o czym rozmawiać z ludzmi. Nie umiem ich zrozumieć, porozumiewać sie sprawnie. Nigdy nie wiem co wypada, nie wiem kiedy robię z siebie dziwaka, idiotę a kiedy jestem postrzegana jako osoba normalna.
                        A problemy osobowościowe? Lekarz stwierdził o. lękliwą. Mam skrajnie zaniżoną samoocenę, kompleksów od groma. Postrzegam siebie jako osobę najmniej kompetentną, brzydką, nieudolną, beznadziejną, głupią itd. Mam dużą wrażliwość na krytykę (tzn jeśli jest konstruktywna to okej, jak najbardziej!!!) ale jeśli to jest zwrocenie uwagi w stylu: jesteś dziwna - potrafię od razu mieć łzy w oczach. Niezawsze, ale najczęściej.
                        Wieeec sama mam ze sobą kłopot :(
                        • yadaxad Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 04.02.20, 14:11
                          To by wyjaśniało, że odnajdujesz się w sytuacji kogoś, kogo "status" jest nędzny, bo jego świat cię nie przerasta. Lepiej by było jednak zająć się budowaniem siebie, niż czerpać zastępczą satysfakcję z budowania , zajmując się cudzym życiem. Tym bardziej , że nie posiadając wiedzy, twoje zachowania mogą być kompletnie błędnie ukierunkowane. Do tego w tej "miłości" jest rys infantylny, bajkowy, ratowanie złego chłopca, żaby, która pod pocałunkiem czystego serca zmieni się w księcia. Tak to w realu nie chodzi. Całując żabę, tylko się zatruwa jadem z jej skóry, im więcej tym bardziej.
                          • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 04.02.20, 14:36
                            Z tym, że ja go nie postrzegam jako złego chłopca (chociaż rzeczywiście jest przestępcą, kradzieze itd ale wszystko, wszystko, wszyyystko usprawiedliwialam, jestem bardzo mocno zaślepiona, przyznaję), tylko bardzo naiwnie od początku wpuściłam go do domu (mialam 21 lat) chcąc mu pomóc - twierdząc, że jest dobry i nie mógłby zrobić mi żadnej krzywdy. I owszem, nie zrobił, ale jednak teraz widzę jak skrajnie nierozsądne było wpuscić obcego mężczyznę z ulicy
                          • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 04.02.20, 14:54
                            "Jego świat mnie nie przerasta" mądrze i słusznie powiedziane.
                            Zauważyłam schemat, że ja miałam samych znajomych z problemami - z jego znajomymi bezdomnymi już się nie zadaję, bo to skrajne przypadki, przepraszam, że tak to nazwę ale całkowite dno, totalne.. np śmiali się, ze znecania nad zwierzętami, sądzę, że byliby zdolni do najgorszych rzeczy, dodatkowo poczułam wstyd, bo ludzie nam się przyglądali i potrafili skomentować "z pijakami stoi! Niech pani się z dziadami nie zadaje". Ja 23 lata, ubiór, i wygląd typowo grzecznej dziewczynki, kręcone włosy, takie naiwne niewiniątko i stalam z poobdzieranymi facetami koło 40, którzy ledwo na nogach się utrzymywali. Na szczęście mi przeszło i widzę swoją strrrrraszną glupotę z przeszlości.
                            Także nie mam znajomych, nigdzie się nie odnajduję podobnie jak mój chlopak, chociaż on jest bardzo inteligentny, elokwentny, zdolny ale wybierał sobie takie środowisko, bo też chciał być gdzieś akceptowany.
                            Jego świat tak jak mówisz nie przerasta mnie. Natomiast nie mogłabym odnaleźć się wśród ludzi, którzy robią karierę, wśrod "autorytetów", którzy dbają o pieniadze, i są... normalni itd.
                            Sama wybieram prace bardzo mało wymagajace, najlepiej takie by nie było kontaktu z ludzmi. Niby studiuję ale nie sądzę bym była lubiana, nigdy się nie wypowiadam, bo nie chcę być zauważona i z nikim się tam nie zadaję przez swoje kompleksy
                            • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 04.02.20, 15:03
                              "Całując żabę, tylko się zatruwa jadem z jej skóry, im więcej tym bardziej." - w 2018 byłam tak wyczerpana, załamana jego sytuacją.. jego, naszą, przytłoczona problemami, że miałam intensywne myśli samobójcze, nie ogarniałam rzeczywistości, mówiłam z obłąkanym wzrokiem, że muszę się zabić, bo dłużej nie wytrzymam. Oczywiście pewnie bym tego nie zrobiła ze strachu ale dramatycznie mnie to wszystko przerosło. Od czerwca jest u mnie lepiej, brałam leki. To prawda, że powinnam skupić się na własnym rozwoju.. bo to jest źródło problemu. Boję się tylko, że niezależnie od tego że mogłabym zacząć coś osiągać to i tak będę dla siebie jednym wielkim gów..m. Choć na razie nie osiągnęłam niczego. Boję się wyjść do ludzi. Normalnych ludzi. Czuję, że tylko bym się przed nimi poniżała, bo nie mam nic do powiedzenia (nawet o pogodzie nie umiem rozmawiać), bo czuję się głąbem do kwadratu. Bardzo dużo czytam a prawie nic nie umiem powtórzyć, ze świeżo przeczytanej książki!!! Pamięć zerowa. Chyba jestem uposledzona
                              • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 04.02.20, 15:10
                                Nie wiem skąd wzial sie moj problem osobowości lękliwej, unikajacej.
                                W sumie, NIGDY nie usłyszałam od rodziców pochwały, zwlaszcza od taty. Od niego całe życie krytyka i mówienie, że jestem beznadziejna, za wszystko.. np. za źle odstawioną szklankę. Może to ma dodatkowy wpływ, ale chyba po prostu urodzilam sie z taka osobowoscia xD (swoja droga, chcialabym zalozyc forum dla osobowosci unikajacej, ale nie wiem jak :P).


                                Oho, chyba zaczynam usprawiedliwiać się - dlaczego taka jestem użalajac się nad dziecinstwem. A prawda jest taka, ze teraz wszystko w moich rękach - jak zacznę się rozwijać i w końcu coś robić to te kompleksy się zmniejszą.

                                Bardzo, bardzo Ci dziekuję za pomoc i wytłumaczenie mi w czym tkwk problem
                                • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 04.02.20, 15:31
                                  To tez nie jest tak, że jestem z nim tylko dlatego, że chcę odwrocic uwagę od swojego problemu. Bedę sie upierać, że pokochalam go. Czuję to od 2 lat nieprzerwanie. Na swój sposób go pokochalam (tak jak umiem), ale nie chcę by był to sposob toksyczny. Nie chcę nikomu, - ani jemu ani sobie zrobic krzywdy. Właśnie tym brakiem wiedzy a wiec niewlasciwymi działaniami. Muszę się doksztalcić by umieć kochać mądrze
                • b9b9b9 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 03.02.20, 22:47
                  "a byłby zapomniał wspominałeś, że fascynuje cię postać pokraka z Pulp Fiction. Wybacz więc zjebko-gamonio-pokraku".

                  Nic mnie nie fascynuje, ale zapewne powołujesz się na mój dawny wpis:
                  "(...) Pulp Fiction - finałowa scena:

                  >>Jules: Czytujesz Biblię?
                  Ringo: Nieregularnie.
                  Jules: Znam jeden fragment na pamięć. Ezechiel, 25:17. „Ścieżka sprawiedliwych wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych przez dolinę ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych owieczek. I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci; i poznasz, że ja jestem Pan, gdy wywrę na tobie swoją zemstę”. Powtarzam to od lat. Kto słyszał te słowa, słyszał wyrok. Nie zastanawiałem się, co one znaczą. Myślałem, że to niezły tekst przed skasowaniem klienta. Od dziś myślę inaczej. Teraz myślę, że może to znaczy, że ty jesteś zły, a ja sprawiedliwy… A pan kaliber 45 jest pasterzem chroniącym moją sprawiedliwą dupę w dolinie ciemności. A może jest tak, że ty jesteś sprawiedliwy, ja – pasterzem, a świat jest zły i samolubny. To by mi się podobało. Ale to gówno prawda. Prawda jest taka, że ty jesteś słaby, a ja jestem tyranią złych ludzi. Ale staram się, Ringo. Naprawdę, bardzo się staram być pasterzem. Idź.<<
                  _-_ -_- _-_
                  Ja (co prawda nie to, żeby tam być aż jakimś tam pasterzem, gdzie tam!, ale) się staram, Astro. Naprawdę. Staram się.
                  A Ty? ".
                  --- === --- === ---

                  Minęło dużo czasu od tego wpisu. Ile z tego zrozumiałeś, przemyślałeś, doczytałreś?
                  Nic. Jesteś nadal takim samym... ... ..., jak byłeś.
                  To się nazywa odporność na życie, fakty, prawdę, trzeźwość, logikę, własną głupotę, itd., itp.!!!
                  Już raz nazwałem to po imieniu, ale... post (po zgłoszeniu, proteście, laniu pretensji do moderatora i oburzeniu) usunięto - pewnie było zbyt mocno, prawdziwie, dosadnie i celnie. Narcyzek nie znosi krytyki... Narcyzek nie dostaje odpowiedzi na swoje wpisy tu do lasek pt.:" "lubię cię". Narcyzka nikt tu nie docenia za pisanie zwrotów po angielsku i niemiecku, ani nie głaszcze za linki YT do muzyczki na poziomie disco dla debili. Narcyzek jest niedoceniony i niezadbany. :( Hmm...
                  A paszoł w p....!!!
                  • astroblaster Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 04.02.20, 10:48
                    O! Jest pokrak,

                    Siemka trutniu.

                    Cieszy mnie, że nauczyłeś się aportować i dawać głos na komendę.

                    Wiedziałem, że wszystko tu czytasz z zapartym tchem, ale nie przypuszczałem, że aż tak głęboko mnie analizujesz.

                    Nic się tym nie martw. To klasyczny efekt mistrza. Zadłużyłeś się w mentorze.
                    Trochę mi cię żal, bo nie dość, że z biedy aż fasolą prukasz, to na dodatek lęk przed astro nie daje ci spać.

                    Bidulek ten zjebek.

                    TAK, cieszę się, że szczekasz. Z przyjemnością cię znowu obnażę i jebnę ci jak lubisz chapo.

                    Twój ASTRO
                    • northern_star Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 06.02.20, 12:45
                      Astro 🙈🙊Żenada.

                      A co do koleżanki...to niestety ale caly problem leży tylko w Tobie. Źle sobie dobierasz towarzystwo mierzysz w dół bo tak łatwiej niż celować w coś co będzie Cie rozwijać. Bo taki rozwój kosztuje wiecej energii, cierpliwości i siły.

                      Wybierasz tak bo wmówiono Ci że to twoje maksimum ale jakie one jest to wiesz tylko ty. Proponuje wziąść się za siebie i za lepsze niż paplać się w bagnie w jakim siedzisz. Zlej szantaże i swojego chłopaka bo on jest w dużej części kotwica która trzyma Cie w tym właśnie miejscu a Ojcu pokaż jak bardzo przez ten cały czas sie mylił. Ale pytanie jest jedno...czy tak naprawde chcesz tej zmiany a może właśnie w tym bagnie Ci najlepiej.

                      • czekolada15 Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 06.02.20, 15:30
                        Tak, pokazaliście mi, ze najbardziej problem leży we mnie i za to dziękuję.

                        Ale jeśli chodzi o mojego chlopaka to on mnie zmotywował do tego, zeby cokolwiek robić, zeby zacząć funkcjonować. Pobudzal mnie do życia. Całe życie potrafiłam siedziec bezczynnie. I przy nim dowiedziałam sie dużo o sobie, o tym ze umiem kochać - to przede wszystkim.
      • zrozumiec_bpd Re: Jak mam przestać brać odpowiedzialność za nie 03.02.20, 00:55
        Bez przesady, nie można namawiać do złego.
        Jak grozi samobójstwem to telefon na 112, informacja i koniec. To nie Twój problem. Ewentualnie poinformuj rodzine. Nie obarczaj się tym, bo polegniesz, a on dalej będzie funkcjonował jak funkcjonuje. Wybór należy do Ciebie.
        Ratuj się i zmieniaj terapeutę skoro jeszcze Ci nie wyperswadował z głowy tych przekonań destrukcyjnych. Jak chcesz się ratować to uciekaj, nie chcesz? To trwaj.

        Nikt Ci nie pomoże zmienić BPD, bo musiałabyś zmienić to od strony genetycznej.

        Pozdro

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka