Dodaj do ulubionych

Czy to napewno było BDP

12.02.20, 15:21
Cześć Wam,
Wiele tu już ciekawych wątków odnalazłem ale jak ze wszystkim - każdy ma trochę inna sytuacje i każdy jest trochę inny dlatego chciałem Was podpytać o niezależna i w miarę obiektywna opinie czy to było napewno BDP.
Związek rozpadł się z mojej inicjatywy pół roku temu, przez ten czas dochodzę do siebie....ale od początku
Mam syna który jest u mnie 2 razy w tygodniu plus co drugi weekend..... długo nie mogłem nikogo znaleźć aż nagle poznałem kilka lat młodsza cudowna kobitke, była super nastawiona do życia, bardzo pozytywna, kilku fajnych (chodź trochę pokręconych) znajomych, sport, wkręciła mnie w to wszystko, sex to coś czego nigdy wrzuciu nie milem - wszystko to o czym marzy facet, No i naprawdę śliczna. Później nie wiadomo skąd powiedziała koniec, po kilku mc znów się zeszliśmy na krótko i znów koniec - ale wtedy było całkiem całkiem, spotykaliśmy się na odległość. Za 4 razem postanowiliśmy zamieszkać razem. I wtedy zaczęły się częste wahania nastroju, w tym okresie 4 razy zmieniała prace (twierdzi ze to było przyczyna), po kilku tygodniach zaczęła szukać winy zmian nastroju w dziecku które za dużo czasu wymaga, które mimo naprawdę lekkiego charakteru czasami złe się zachowa. Wyglądało to tak ze dzień w dzień miałem fochy, nie wiadomo o co - przykre słowa zaczynały być codziennością, wakacje złe, moi znajomi zaczynali być coraz w jej mniemaniu nieakceptowalni, kwiaty, obiadki , śniadanka, prezenty - wszystko było złe i nie nie potrafiłem ukoić jej zachowań, przyjaciel to już był najgorszy i najbardziej fałszywy ktoś. Potrafiła całymi dniami mieć focha, patrzeć się w ścianę a gdy zaczynałem delikatnie a później bardziej zdecydowanie prosić o zmianę zaczynały się ostre kłótnie - ja na końcu wybuchałem jakimś przekleństwem, ona płakała a później wypominała ze ja to i tamto powiedziałem. W nocy zawsze gorący sex. To się nakręcało 3,4 mc - było coraz gorzej. Nie umiała prawie w ogóle o niczym rozmawiać. Co ja różniło od Waszych opisów - ona przepraszała np na następny dzień przez obszerne SMS, później jak wracałem do domu wszystko się z reguły powtarzało, nie pluła, miała kilka agresywnych zachować czy wyzwisk - zdarzyło się kika razy ze mną szarpnęła jak chciałem wyjść czy wyzwala od tego czy tamtego (to nawet wiele razy). Ja już żeby wytrzymać w domu coraz częściej sięgałem wieczorem po jakiś alkohol - starałem się być spokojny, ale te jej nastroje z czasem mnie wykańczały. Zaczęłam stawiać granice, mówić ze mam prawo wychodzić do znajomych, obejrzeć do chce w telewizji czy iść spać bez niej (czytaj wcześniej bądź później) to wszystko było dla niej jak trauma. Ciągła walka o czas z dzieckiem, każda wolna chwila należała się jej, inne rozwiązania powodowały złość, żal. Bywaly chwile dobre, wyjście na tance, weekendowe wyjazdy, spotkania z jej znajomymi. Często upijała się podczas tych imprez do stanu w którym chodzić nie mogła. Ale to były dobre chwile które mnie przy niej trzymały. Po wielu takich miesiach sprawy tak zaczęły mnie obciążać ze zaczelem stawiać granice bardzo wysoko, kilka razy groziłem ze się wyprowadzę, zreszta ona tez. Kilkukrotnie robiła mi na złość bo czegoś nie chciałem (jakieś głupoty) i spotykała się ze swoimi byłymi np na kawę czy wino. Wracała za 2-3 h i mówiła jaki to ja fajny. Nie wytrzymałem powiedziałem ze to koniec na poważnie, podcięła sobie dla pokazu żyły, mimo to po kilku dniach męczarni odszedłem. Dzwoniła, pisała, wróciłem po dwóch tygodniach. Obiecała ze wszystko będzie inaczej Wróciłem Było przez kolejne dwa tygodnie, później znów się zaczęło - twój syn nam wszystko zjebie, fochy, zarzuty, leżenie w łóżku bezczynne, ja nic nie mogłem - nawet jechać na zakupy sam. Ciągła kontrola. Wszystko złe. Raz uśmiechnięta raz wkurwiona nie wiadomo na co, częściej to drugie. Wtedy zrozumiałem ze to jest tak toksyczne ze koniec. Wiem ze nadal ja kocham, spotykaliśmy się już kilka razy, za każdym razem nie wierzyłem własnym oczom - piękna, silna, dowcipna, zgrabna, opowiadała jak dobrze sobie radzi, jak dobrze mnie wspomina, kończyło się winem i seksem takim ja ja pier***. Mówiła ze wszystko już rozumie, ze ona miała problem w dzieciństwie ze to wszystko wynikało z tego ze chciała mieć mnie tylko dla siebie, ze bała się ze mnie straci. Nie uwierzyłem jednak, wiem ze ja kocham i ciagle się zastanawiam ile w tym było problemów w pracy i stresów związanych z tym ze mam dziecko a ile tej skrajności psychicznej czy borderlina - czy to napewno był borderline. Ja za nią tęsknie - wiem ze to chore. Młody jak był ona prawie zawsze wytrzymywała z emocjami (prawie, po za kilkoma wyjątkami) i dlatego młody tez ja pokochał, jak młody wyszedł to wtedy zaczynała się jazda o to i tamto.
Szanowni czy to mógłbyc borderline i nie ma tu już na nic szansy? Miałem już kilkuletni normalny związek, mam wiele minusów ale dobry i normalny facet ze mnie, ponad wszystko ja kochałem starałem się na każdym kroku a dostawałem w zamian tylko i wyłącznie pretensje i afery.... co to do cholery było....
Obserwuj wątek
      • topiktopik Re: Czy to napewno było BDP 12.02.20, 23:17
        Masz racje, ale dziecko kiedyś odejdzie w świat a człowiek nie chce z natury zostać sam - z natury również gdzieś tam w wyniku różnych doświadczeń życiowych uczymy się na błędach, skoro my się uczymy na błędach to nie do końca potrafię przyjąć do wiadomości ze osoby skrajne nie potrafią.... a może i potrafią ale to proces tak długi ze po drodze niszczą dziesiątki innych osób.... tak wynika bynajmniej z wpisów tutaj. Nie mniej jednak zastanawiam się ile mógłbym poświecić gdybym miał jakaś pewność ze będzie dobrze za jakiś określony czas.....
        • astroblaster Re: Czy to napewno było BDP 13.02.20, 12:09
          W ten sposób definiujesz się jako Męczennik/Ofiara!
          Pasuje Ci taka rola?

          Co przyjdzie ci poświecić?
          - dzieciństwo Syna (a rozbity dom już zaliczył)
          - relacje z Dorosłym Synem (jego kosztem / czyli Twoim będą jego zjebane relacje i związki)
          - swoje życie (całe życie i w przenośni i dosłownie)

          Nadal masz dylematy, czy warto to przemęczyć (albo jeszcze lepiej przepracować na terapii)

          Wskazówka: Dopierdolony sex z non-BPD jest możliwy i występuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka