Dodaj do ulubionych

Jak przywrócić resztki godności?

16.03.20, 09:31
Cześć. Jestem w związku z borderem. Postanowiłam, że odchodzę, to już pewne. Uświadomiłam sobie, że on jest zwyczajnym oszustem. Do niedawna był dla mnie najważniejszy aż w końcu uzmysłowiłam sobie, że bez niego będzie mi lepiej. Przeszłam terapię i spostrzegłam jak okropnie dawałam mu sobą pomiatać, zrobiłam z siebie szm...tę w tym związku. Wszystko znosiłam, usprawiedliwiałam, traktowałam go za dobrze, nieadekwatnie do tego co robił on, umniejszając przy tym siebie, swoje potrzeby. Ale zrobiłam już listę zysków i strat. Zobaczyłam ile robiłam dla niego a ile on robił dla mnie (prawie nic). I tu moje pytanie: w związku z tym, że doznałam olśnienia i zobaczyłam co ja z siebie zrobiłam w tym związku - popychadło, jego szm..tę, kucharkę, bankomat, hotel, sprzątaczkę, fundatora prezentów, psychologa - a w zamian otrzymując ciągłe wyrzuty, agresję, oskarżenia o zdradę, przeplataną króciutkimi chwilami uniesień. Zobaczyłam jak za nim biegałam a jak bardzo on nie szanował mnie. Jak bardzo byłam w jego oczach nikim. I tu mnie boli. Wiecie co? To że myślałam, że postępuję dobrze. Że jestem mu pomocna, potrzebna i taka dobra, a okazało się, że on mnie nadużywał a ja głupia nie umiałam stawiać granic tylko leciałam na ochłapy jego "miłości". Za dużo mu poświęcałam, za duży to był koszt- nigdy niedoceniony. Zawsze było mu mało. Za mało pieniędzy, za mało uwagi, za mało wszystkiego. W momencie gdy ja potrzebowałam pomocy to jego nie było. I zastanawiam się co mam zrobić, JAK MU POKAZAĆ przed odejściem, że jednak mylił się co do mnie. Nie chcę być przez niego zapamiętana jako idiotka, która dawała mu się doić. Czuję się okradziona z energii, pieniędzy, czasu itd. Chcę odejść ale naprawdę czuję potrzebę udowodnienia mu swojej prawdziwej wartości, bo mi jest przykro, że wcześniej nie dostrzegałam tego jak on mnie widzi, i tego co robię.
Ktoś może powiedzieć: "nie udowadniaj niczego, samym odejściem udowodnisz resztkę rozsądku". Ale ja nie umiem teraz znieść tego uczucia, że tak bardzo się myliłam co do swojego postępowania i tego, że on ma mnie za zero a ja wierzyłam, że on ma do mnie dobre zamiary i uczucia
Obserwuj wątek
    • astroblaster Re: Jak przywrócić resztki godności? 16.03.20, 10:05
      Gratuluję decyzji o odejściu i życzę konsekwencji w jej realizacji.

      Odpowiadając na Twoje dość mocno zawoalowane pytanie, sugeruję powrót na terapię aż do momentu uporania się z rozstaniem.

      Twoja potrzeba udowadniania swojej wartości, która wygląda jak chęć zemsty (nigdy już kogoś takiego nie spotkasz-zobacz co straciłeś i teraz błagaj i płacz) przeczą temu, że jesteś gotowa.

      Jedynym skutecznym wyjściem, jest skuteczne i definitywne zakończenie. Bez wyjaśnień, przy ich podjęciu border przejmie kontrolę nad tym procesem i z wyjaśnień zrobią się tłumaczenia i usprawiedliwienia, ale przed samą sobą.
      To doprowadzi do wątpliwości i poczucia winy i tak na prawdę z relacji nie wyjdziesz. Nie być w niej oznacza nie zasilać w energię a to oznacza nie poświęcać temu w żaden sposób swojego czasu.

      Skrzętnie to opisałaś, ale nie ma z tego obrazu jakobyś się z tym uporała a tak jakby chcesz to prezentować.

      Nic kompletnie Ci z tego nie przyjdzie. Natomiast 100% korzyść odniesiesz definitywnie odchodząc. Czy zerwiesz skutecznie kontakt czy nie, nie ma kluczowego znaczenia. Znaczenie ma odcięcie się. Nie rozmawianie, nie podejmowanie żadnych wspólnych działań, nie spotykanie się nawet przypadkiem. Zerwanie kontaktu mogłoby Ci ułatwić. W rozmowie bezpośredniej niczego nie uzyskasz-stracisz dużo. Zatem odejść bez słowa lub ewentualnie napisać list, ale to też bym rozważył, bo będą to Twoje emocje, które go zasilą. Ryzykowne.

      Dlatego sugestia z powrotem do terapii na okres odejścia i stabilizacji po odejściu. Tam przerabiać jak i jak wytrwać.

      Nie łatwy czas przed Tobą, sądząc z tonu Twojego listu, paradoksalnie sądzę, że bardzo trudny.

      Daj radę

      • 5stephanie5 Re: Jak przywrócić resztki godności? 16.03.20, 10:22
        "Twoja potrzeba udowadniania swojej wartości, która wygląda jak chęć zemsty (nigdy już kogoś takiego nie spotkasz-zobacz co straciłeś i teraz błagaj i płacz) przeczą temu, że jesteś gotowa. "


        Pewnie masz rację. Coś w tym jest. Ja tego nie widziałam (nie chcę widzec), bo nie chcę postrzegać siebie jako osobę mściwą.

        Ale straszliwie mnie to gryzie, że wydawało mi się, że on ma do mnie dobre zamiary a wypierałam to jaki jest w rzeczywistości i dawałam na siebie "pluć". Przyda się kontynuowanie terapii
        • yadaxad Re: Jak przywrócić resztki godności? 16.03.20, 11:35
          Może warto sobie uświadomić, że -udowadnianie jemu-, to trzymanie się jego systemu wartości. Znajdź swoje, a wtedy jego będą godne pożałowania. Nie gardź sobą, tylko nim, a to zupełnie satysfakcjonująca "zemsta". Terapia pomaga w tej zmianie biegunów.
            • yadaxad Re: Jak przywrócić resztki godności? 16.03.20, 13:52
              Jak ktoś nie wie, że ludzie sobie łamią nogi i on sobie złamie, to się wstydzi, że jak on jeden mógł być taką łamagą i się obwinie. Jak wie, że to się po prostu zdarza, to już o tym nie myśli, prócz tego, że wie, że nie włazi się tam gdzie się nogi łamie, ale skupia się na tym , by się dobrze zrosła i tym się zajmuje. Nie jesteś w swojej sytuacji jakaś wyjątkowa i nie musisz się biczować. Ważna w tej sytuacji jesteś tylko ty i poukładać swoje klocki. Dowiedzieć się jakie myślenie, reakcje, potrzeby sprawiają, że słuchasz kogoś, a nie masz przekonania do wewnętrznego głosu, albo go nie słyszysz, który mówi co jest dla ciebie dobre, a czego nie bierzesz, nawet w najładniejszym opakowaniu. Skup się na sobie, to bywa bardziej absorbujące i wymagające wysiłku, ale daje lepsze efekty niż ocenianie tego co było z samobiczowaniem się. Potrzebujesz tylko naprawdę rzucić co było i iść do przodu. Bo teraźniejszość jest, przyszłość będzie, a przeszłości nie ma. A wspomnienia są takie jakie chcemy. I wcale nie musi cię prześladować ból wspomnień. Tak jak nie pochorujesz się od wspomnienia, że kiedyś zjadłaś coś nie świeżego, tylko wiesz, że tego się nie je.
              • astroblaster Re: Jak przywrócić resztki godności? 16.03.20, 14:19
                Idealnie doradziła Ci Yadaxad.
                Na sobie się skup i o siebie dbaj. Tylko tak. Jak będziesz już w tym stanie, oznaczać będzie, że jesteś gotowa do rozstania. Skutecznego.

                Teraz może okazać się, że jesteś gotowa do wstępu tej podróży. Widzisz i chyba chcesz, ale czy już umiesz?
                Twój żal, złość są mega dobre. Dobrze, że je dopuszczasz, ale są też sygnałem do tego by się zabezpieczyć. Czujnym być. Deklaracje jakby na wiwat (nie traktuj tego proszę osobiście), iż już się coś wie i szybko z tym porządek zrobi, może informować o kryzysie i zagubieniu. Zamiast się z haka skutecznie zerwać, można na nim jeszcze bardziej zawisnąć.

                Trochę analogicznie jak u uzależnionych. Szybko im świta, że mogą być uzależnieni; potem coraz bardziej się przebija. Niektórzy to tłumią, spychają i walą dalej. Degeneracja i wyniszczenie postępują. Inni zaś deklarują wszem i wobec, że z tym kończą, bo już wiedzą co im to robi, jak niszczy. Rzadko wytrzymują w postanowieniu. Robią sobie tylko dodatkowe kuku, bo narają się na szyderstwa a przede wszystkim wstydzą się sami przed sobą. Następnie Ci, którzy chcą jebią o glebę i niektórzy z nich z tej gleby wstają inni. Nie mówią, nie żalą się a robią. Zaczynają inne życie. Nie wiem czy lepsze czy gorsze. Inne.
                Podobno tylko 1-2% z tych którzy przestają robią to bez wsparcia. Bezwględna większość udaje się po pomoc i taką otrzymuje. Dalej to i tak indywidualne decyzje i motywacje.

                Nie ma lepszej pomocy niż profesjonalna terapia.

                Na Twoim miejscu tam bym wrócił. Poprzerabiał aktualne emocje i się ustabilizował. Jako cel terapii (zawarty w kontrakcie) ustaliłbym rozstanie z partnerem. Skuteczne.

                Potem duuużo czasu dla siebie, najlepiej nadal w terapii. Raczej brak związków. Focus na siebie i swoje potrzeby.

                Wtedy może odkryjesz inną ja i zaskoczysz się jak ta inna Ty ma duży potencjał.

                Fajnie Ci to Yadaxad opisała. Uważaj na siebie. I pamiętaj jak się nie powiedzie świat się nie zawali. Wzejdzie słońce a sprawy zawsze wyglądają lepiej z perspektywy przespanej nocy.

                • astroblaster Re: Jak przywrócić resztki godności? 16.03.20, 16:59
                  Stephanie, nie ważnym jest jego diagnoza. Ty wiesz, że jest toksyczny. Ty wiesz, czy to dla Ciebie dobre czy złe.

                  Uodpornij się na ocenę. Będą Cię oceniać jaka jesteś. To ich kłopot nie Twój.

                  I uważałbym na złote rady, zakończ, zero kontaktu itp...

                  Pewnie, że zakończ, ale przygotuj się na to, że to trudne i nie zawsze od pierwszego strzału.

                  Zadbaj o Siebie i zaopatrz się we wsparcie terapeutyczne. Będzie dobrze.
    • trust21 Re: Jak przywrócić resztki godności? 16.03.20, 16:46
      Pytanie zasadnicze: skąd wiesz że to border? Dostał taką diagnozę psychiatryczną czy tylko naczytałaś się w necie i to u niego podejrzewasz?

      Czy wiesz czym jest to zaburzenie, jak osoby z nim postrzegają otoczenie, innych ludzi oraz relacje?

      Natomiast jeśli ma n taką diagnozę postawioną przez specjalistę, to jego postrzeganie innych jest mocno skrzywione. Piszesz że przeszłaś terapię, ale złość i gniew, które biją z Twojego postu wskazują,że nie masz przepracowanego tego tematu. To co możesz teraz zrobić, to zaopiekować się sobą, zakończyć tę relację, zastosować zasadę zero kontaktu i szukać fachowej pomocy. Nie próbuj mu nic udowadniać bo to nic nie da a tylko siebie ośmieszysz. Twój obraz w jego oczach i tak się nie zmieni. Fakt że jesteś w takiej relacji, wskazuje, że jesteś osobą pogubioną, która ma problem z granicami..
    • brz_a_sk Re: Jak przywrócić resztki godności? 17.03.20, 01:48
      na tę chwilę oceniasz sprawy tak:
      byłaś z osoba zaburzoną - ona ma trudności z oceną sytuacji, ma na to diagnozę; wszystko w życiu tej osoby opisuje w pewnym stopniu opis tego zaburzenia, jest jaka jest co wynika z zaburzenia w wielkim stopniu; jest zaburzona i zostanie zaburzona jutro na pewno;

      Ty nie masz diagnozy, która by wpływała na ocenę Ciebie w tej relacji i na wyjściu z niej;
      czyli patrzysz w czym widzisz problem i coś z tego opisujesz;
      źle oceniałaś to co się działo;
      budowałaś obraz partnera i związku w wadliwy sposób;
      brnęłaś mimo wyraźnych sygnałów - tu powstaje pytanie czy i jeśli tak od którego momentu byłaś współuzalezniona od złej relacji; weszłaś w złą relację, albo nie zauważyłaś kiedy w taką się zmieniła;
      czy to dobry moment na analizę kiedy i jak to się wydarzało i dlaczego- sama oceń i ułóż plan na co masz siłę od razu, co lepiej zrobić za chwilę, co Ci da siłę, by ruszyć, nie chodzi o zryw i hojraczenie bo dupniesz; chodzi o zmierzenie sił i przełożenie na zamiary;

      coś masz popierniczone w emocjach, postrzeganiu, rozumieniu miłości itd - z tego co piszesz nie wypierasz świadomości, że masz spory pakiet problemów;
      Twój partner ma ich full i dużo mniejsze szanse na ich redukcję - cudów nie znamy;
      oceniasz czy masz sił nadmiar i możesz mu pomóc, czy uznałaś, że nie starczy Ci ich na pomoc/ towarzyszenie mu w ogarnianiu aktualnej sytuacji;
      jeśli nie masz nadmiaru mocy, to przyjmijmy, że nie masz prawa zużywać ich na szkodzenie, dogrywki, rozgrywki i rozkminy - co on powinien, może, musi, co zrobi z kim, kiedy i jak;

      zwijasz żagle i zaczynasz odbudowywać siebie, najpierw uczysz się oddychać solo, nie rzucasz się w pocieszycilskie związki, żadne kliny itd; zbierasz siły i moce, patrzysz powoli jak zaakceptować to że się wpakowałaś i trwałaś; wybaczasz sobie to co zrozumiesz, nie rozgrzesz się pomysłem - "świr k* był" itd nie idziesz w schemat był ideał jest 0 ze mna wszystko w porządku - bo to Ty widziałaś ideał i kochałaś to coś w swojej głowie i teraz dewaluujesz swoje wyobrażenia i tracisz ten moment kiedy wychodzi Ci kochałam gnoja - tak wiele osób robi i ma w głowie g* - włazi w pułapkę nie ratuje/ nie szanuje swojej głowy; nie mierzy się ze swoim problemem bycia w takim trudnym związku - czemu, po co dlaczego, jak to możliwe itd itd co w tym zaburzonym człowieku było Ci potrzebne, miłe, fascynujące, wkręcające i współuzależniające; (gościa zostawiasz oby fizycznie to się udało i oby jego cierpienie nie było zbyt wielkie - to nie jest bez znaczenia dla rozstania - wystartowaliśmy od diagnozy, byłaś z człowiekiem zaburzonym, zostawiasz go bo jest zaburzony, przy okazji dodam im więcej wiesz o tym zaburzeniu tym trudniej odejść beztrosko - ale o tym się przekonasz chcesz czy nie, pewnie będziesz szukała informacji co u niego, czekała, że się odezwie itd - oczywiście nazwiesz to - "on za mna gania, nie mogę się odczepić" itd - zmartwię Cię z reguły nie gania, nawet gdy bardzo przezywa rozstanie, zacina się, cierpi osobno, potem pstryk i żyje w innym świecie, ma w nosie prehistorię - ale czy to trwa krótko czy kilka lat to zależy; często po jakimś czasie osoby z BPD próbują nawiązać przyjaźń z ważnymi w ich ocenie partnerami, czy to mozliwe - hm - chyba tylko tam gdzie partner serio stanął na nogi, rozumie świetnie to zaburzenie i jest w stanie bez szkody dla siebie i swoich przyszłych zwiazków wspierać taką znajomość; bardzo trudne ale znam takie relacje, wymagają pełnej świadomości obu stron - od osoby niezaburzonej więcej, zawsze to jest towarzyszenie osobie z depresjami, wybuchami czy eskapizmem wręcz, bywa z agresją - do agresji sama depresja wystarcza przecież; to tak na skróty zasygnalizowałam tylko;

      czyli rozwodzimy się i po rozwodzie nie ma my jest JA , nie obchodzi nas co robi ex, po tym jak dobrze mu życzymy poznajemy swój stan; im lepiej u ex tym nam łatwiej zajmować się sobą - więc dbamy w myślach by miał pracę, piękną, madrą dziewczynę i był zdrowy; nie działa tak - tzn siedzimy w "małżeństwie" po rozwodzie - kicha, my go kochamy/nienawidzimy i mamy w dupie siebie samych;
      niektórzy nie potrafią wyjść ze zw. bez tej pięknej nienawiści, obrzydzania sobie, dewastowania własnych uczuć i stanów z fazy fascynacji itd, z tkwienia w żalach jak on mnie oszukał , ja go zabiję itd do końca życia i przez wszystkie swoje kolne związki;
      wystarczy się skupić na swoich sposobach zachwytów, zaślepień i problemów z wyborami, ba na swoich problemach z odchodzeniem, wychodzeniem, rozstaniem i myśleniem o tym z czym rozwiedliśmy się;
      odchodzi się by być WOLNYM - warto sobie zalety tego stanu ponazywać; warto nie żyć jak na pogrzebie kilka lat; warto nie być we wściekłej żałobie - bo ta wściekłość może być skierowana już tylko do siebie samej; nie ma nic poza nami - sami decydujemy ...
      warto mieć pomoc fachową i przyjaciół 0 byle ani jednego grzebiacego razem z nami w tym potworze ex co nam zycie zmarnował na sto lat na przód :)
      to wszystko trwa długo jest trudne i na pewno gorzej ma osoba zaburzona, więc cieszmy się, że odlatujemy, nie krzywdźmy jej bo ma gorzej ma zaburzenia i problemy :(

      to jedno z miliona podejść do życia i niektórym się sprawdza - reszta szuka swojego rozwiązania , swoich problemów i nie zaprząta sobie głowy, bo życie płynie i trzeba żyć po swojemu - inaczej się nie da i nie uda

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka