Dodaj do ulubionych

Borderline a izolacja / kwarantanna

07.05.20, 09:03
Witam Wszystkich,
Pytanie kieruję do zaglądających tu osób z BPD w związkach, które z powodu epidemii nie pracują lub pracują zdalnie:
Jak radzicie sobie z obecną sytuacją? Czy np. ograniczenie społecznych kontaktów i bycie z partnerem 24/7 w czymś pomaga? Czy np. to że macie pełną kontrolę nad tym gdzie ktoś wychodzi/ po co i z kim się widuje etc.pomaga opanować zazdrość o partnera lub ją zmniejszyć?
Obserwuj wątek
    • emmi-nika Re: Borderline a izolacja / kwarantanna 07.05.20, 12:33
      Nie mam większej kontroli nad partnerem niż zwykle, bo wychodzi normalnie do pracy, wiec nie jestem, ze tak powiem, probka reprezentatywną ;) Niemniej, ani on mi w domu nie przeszkadza, ani to, ze musi wyjść, także nie.

      Ale sama nie pracuję, i brak kontaktow społecznych zaczyna mi doskwierać. Mam nadzieje, ze niedługo ta izolacja się skończy.
      • lornetka88 Re: Borderline a izolacja / kwarantanna 07.05.20, 13:16
        Właśnie byłam ciekawa opinii, bo u mnie teoretycznie obecna sytuacja nic nie zmieniła (z moim partnerem wyizolowaliśmy się z wszelkich relacji już dawno temu - po prostu tak nam pasowało). Problem u mnie polega na tym, że dobija mnie to odgórne narzucanie i ograniczenia....teraz jest może trochę lepiej, ale na początku tej historii z wirusem miałam non stop katastroficzne myśli dot. zdrowia ( mojego i partnera) i generalnie nie radziłam sobie z tymi emocjami. Moja druga połowa, radziła sobie z tym uziemieniem znacznie lepiej. Też go nosiło ( a nie mógł z powodu stanu zdrowia całkiem wychodzić) ale jakoś na chłodno do tego podszedł.....ja tak nie umiem. Jak bym miała powiedzieć w czym mi to pomaga, to pewnie mierzenie się z lękami o bliskich, z nawracającym gniewem z powodu tego co się dzieje a na co nie mam wpływu....jeszcze bardziej zdałam sobie sprawę, że ta najbliższa mi osoba jest mi absolutnie niezbędna do życia i zrobiłabym wszystko, by jej nie stracić/ nie narazić np. na taką chorobę etc. Czyli z mojego punktu widzenia są jakieś plusy.
    • per-se Re: Borderline a izolacja / kwarantanna 07.05.20, 16:15
      2 miesiące wstecz przeszliśmy oboje, dzień po dniu, na pracę zdalną. Na sucho, bez praktyki nonstopicznego przebywania ze sobą w dłuższej perspektywie, miałam obawy, co między nami taka sytuacja wygeneruje. Niepotrzebnie. Nie spodziewałam się, że może być tak dobrze (kłócimy się w standardowym standardzie, bez wybić i inwazji jakichś).
      Składam się z immanentnego spięcia i napięcia, natomiast przy codziennej pracy pod ciśnieniem mój partner fajnie mnie tonuje. Zawsze utrzymuję, że lubię, wolę pracować sama, bez towarzystwa, natomiast ktoś obok robi mi po prostu ujście z mojej zaciśniętej szczęki ;) Ja mam swoje zajęcia, on swoje, więc nie jesteśmy do siebie przyklejeni ani w godzinach pracy, ani, zasadniczo, poza nimi.
      Szczególnych powodów do zazdrości obecnie nie mam, ani też wcześniej nie miałam, generalnie jak mi się paranoje nie wzbudzają niczym nie podjudzane, sięgają gdzieś do kostek, więc luz ;)
      Mnie nie brakuje szczególnie społeczeństwa, wystarczą mi prawie codzienne konfe zawodowe :) Chciałoby mi się łazić, szwendać tak wolnościowo, ale póki co trzeba te porywy spacyfikować, to pacyfikuję. Mikrowolności mam na rowerze, w lesie można bez maseczki :)

      Co jeszcze w temacie zazdrości - jeśli miałaby Cię teraz przytłaczać, a wcześniej nie, to nie znaczy, że przed epidemią, w normalnych warunkach jej nie miałaś. Musiałaś bardziej/ mniej świadomie uwydatniać paranoje w innych zachowaniach, które obecnie z braku laku i pola do popisu skanalizowały Ci się w zazdro :)

      non grata
      • lornetka88 Re: Borderline a izolacja / kwarantanna 07.05.20, 20:01
        "Musiałaś bardziej/ mniej świadomie uwydatniać paranoje"
        To akurat sama doskonale wiem...większość mojego życia to przeskakiwanie z paranoi w paranoję i obsesji w obsesję. To drugie jest akurat pozytywną cechą./wg mnie/ chociaż czasem przydałoby się więcej luzu i lekkiego spojrzenia na wszystko. Szczerze zazdroszę ludziom którzy łapią ten dystans.
        Skąd sugestia, że zazdrość może mnie przytłaczać? Nie, nie sądzę żeby obecna sytuacja coś zmieniła. To co czasem mnie u siebie wkurza to zaborczość ( np. w obszarze spędzanego razem z partnerem czasu) a nie zazdrość. Tzn. myśl że ktoś kogo kocham mógłby dobrze się bawić np. w gronie swoich znajomych/ innych członków rodziny zamiast ze mną. Tylko to chyba bardziej narcystyczna cecha niż typowo BPD...?
        Zadałam pytanie również z tego powodu, że przy okazji kwarantanny dużo mówiono w mediach o tym, że w przypadku problemów emocjonalnych/psychicznych/ w trudnych związkach - izolacja może nasilić dotychczasowe problemy. Ja u siebie tego nie dostrzegam, ale byłam/ jestem ciekawa opinii innych.

        ( ahhh jeszcze z góry uprzedzam, żeby mi ktoś tutaj nie wypomniał bycia control freakiem itd. - żyje w związku z osobą z podobymi zaburzeniami co ja, więc się pod tym względem doskonale rozumiemy ....chociaż łatwo nie jest oczywiście :)
        • astroblaster Re: Borderline a izolacja / kwarantanna 07.05.20, 21:01
          Nie za bardzo wiem, co znaczy Twoja 'druga połowa'?
          Gdzie jest zatem pierwsza?

          To takie eufemizm jak mniemam, moja dygresja jednak nie jest bez znaczenia, ba jest nawet A'propos

          A poza tym, to piszesz do rzeczy.
          Trochę to wykombinowane teorie, ale jak dla mnie trzymają się kupy.

          Mnie w zasadzie nic nie ograniczyło, bo tak już mam.

          Ale mogę sobie wyobrazić, że dla klinicznego Bordera albo takiego nieleczonego, nie wspomaganego terapią taka izolacja może być trudna mimo wszystko.
          Z jednej strony niby nie pozwoli się skontrolować (przy założeniu Border/niby normals i podkreślam to niby) i niby ma swoje pole do 'hasania poza normalsem" (no bo wkręci go, tak czy inaczej) z drugiej zakłócone zostaje to 'pragnienie posiadania przestrzeni'.

          Jakkolwiek wywołałaś ciekawy temat; pewnie zależy to od sytuacji w relacji, statusu mechanizmu (idealizacja/dewaluacja), statusu psychicznego (mańka/deprecha) i innych takich.

          Mogę sobie wyobrazić, że jest to tez pole do takiej quasi 'jazdy bez trzymanki', w sensie jest dobra baza do ryzykownego zachowania.

          Jak już nadmieniłem dla mnie stan epidemii był tylko kwestią przeorganizowania, absolutnie nie ograniczenia. Zbyt szybko mi życie spierdala, żeby ktoś, coś je miało ograniczać. Ale dla Wielu pewnie zrobiło się dziwnie.

          Czasy dziwne, ale i ciekawe. Każde dziwne są ciekawe.

          Ty lorneta nie brzmisz jak zaburzona, jakoś to wszystko ma taki niechaotyczny ciąg co piszesz, no i spowodowałaś, że się Nongrata odezwała.

          Ciekawa byłaby szersza perspektywa, taka prawdziwa, bez ściemy.
          • lornetka88 Re: Borderline a izolacja / kwarantanna 10.05.20, 15:32
            Cytuję: "Możesz bawić się w bla bla bla ..."
            To ty się teraz bawisz i rozdrabniasz włos na czworo... A ja nie będę, bo mnie to nudzi. To, że ty coś sobie myślisz i sugerujesz, absolutnie mnie nie przekonuje. Niestety, niczego ciekawego się tu nie dowiem, bo forum jest martwe. Rozumiem, że chcesz przeciągnąć rozmowę i dlatego rozmieniasz temat na drobne...może jakieś rodzynki co tu się pojawiają będą Ci odpisywać.

            Ja się wypisuję.
            Przyjemnego wieczorku życzę i smacznej kawusi :)
      • deterramirabili Re: Borderline a izolacja / kwarantanna 12.06.20, 20:29
        Non grata aka per se. Mam prośbę. Kiedyś czytałam Twojego bloga, to było już dawno temu. Niemniej jednak bardzo podobał mi się wiersz który był tam na stronie głównej. Twój wiersz chyba. To szło jakoś "jestem ośmiornicą mimiczną, jestem prestidigitatorem" tylko tyle zapamiętałam a wiersz bardzo mi przypadł do gustu. Ty w ogóle bardzo ladnie piszesz :) czy mogłabym Cię prosić o wklejenie tutaj tego wiersza? Obiecuję go nigdzie nie wykorzystać :)
        • per-se Re: Borderline a izolacja / kwarantanna 14.06.20, 18:33
          @deterra - dziękuję, miło i reminiscencyjnie mi :)

          Niestety, moje słowa już nie należą do mnie - nie zareagowałam w porę na usuwanie przez Onet blogów i straciłam wszystko, co ówcześnie zapisałam. Bez kopii, zapasów i wyjść awaryjnych.
          Próbowałam po czasie cokolwiek zadziałać - bezskutecznie.
          Ten spory brak wraca do mnie rykoszetem. Nie mam siebie całości, a szkoda. Gdybym miała możliwość odzyskać... Nie mam mojego epilogu, kontynuacja w oderwaniu nie jest ciągiem dalszym, tylko jakimś kolejnym odcinkiem i czasami gwałtownie na to cierpię :)
          Znalazłam się w piśmiennym impasie, zblokowana tamtą zionącą dziurą; mogę pisać o innym i o innych, ale o sobie już bez tamtej siebie nie potrafię.
          Sumując więc - przykro mi, ośmiornica, prestidigitator, linoskoczek i chodząca egzaltacja zaległy w jakimś odległym śmietniku poza moim zasięgiem.
          Pozdrawiam Cię :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka