Dodaj do ulubionych

Shari Schreiber o relacji z osobą borderline.

17.04.21, 19:35
Wrzucone na pewną grupkę, więc podaje dalej. Dobry materiał. Schreiber kojarzę z kilku bardzo starych ale i bardzo dobrych tekstów na temat toksycznych relacji. Może się komuś przyda tutaj.

youtu.be/UBb93eCcAzU
Obserwuj wątek
    • deterramirabili Re: Shari Schreiber o relacji z osobą borderline. 20.04.21, 19:16
      Może i to jest dobry sposób na "trenowanie" takiej osoby. To chyba wariant dla tych osób które mimo wszystko chcą trwać w takim związku. Ja bym jednakowoż doradziła żeby wyjść z takiego domu i już nie wracać. Jeszcze bardziej okrutne, ale paradoksalnie jeśli zależy nam na osobie, która kryje się za tym zaburzeniem, na osobie którą chcemy by ta osoba w końcu się stała to chyba najlepsze wyjście. Cierpienie ma potencjał by wygenerować zmianę osobowości. Mówię tu o cierpieniu, które prowadzi do jakiejś autorefleksji, nie o bezmyślnym zadawaniu ran. Jasne, jest opcja że porzucony border niczego się nie nauczy, dalej będzie zafiksowanym na sobie egocentrykiem, ale być może w końcu ból zmusi go do przyjrzenia się sobie i korektę swoich wyuczonych schematów.

      Nie znoszę tego biadolenia że border nie może się zmienić. Może tylko potrzebuje naprawdę mocnego "kopa", czegoś co wstrząśnie jego światopoglądem. Najprawdopodobniej będzie to konfrontacja z tym czego się najbardziej boi i przed czym rozpaczliwie ucieka- porzucenie.
      • trust21 Re: Shari Schreiber o relacji z osobą borderline. 21.04.21, 18:04
        Nie zawsze jest to takie proste. Inna jest sytuacja, kiedy to po prostu jest luźna relacja a inna gdy jest to małżeństwo np. z dziećmi i kredytem mieszkaniowym. Czasem ludzie mogą próbować i dobrze by wiedzieli jak się zachowywać. Już kiedyś tu pisaliśmy, żeby najgorsze co można zrobić to być ratownikiem. Ratownika border rozjedzie. Ratownik często sam ma problem z granicami a jest z osobą w związku, która również tych granic nie ma. Wtedy zaczyna się niestety ten wariacki taniec, w którym nieszczęsny ratownik jest jego integralnym mechanizmem.

        Im można pomóc, ale jest to trudne. Terapie nie zawsze kończą się sukcesem. Są różne przyczyny tego. To nigdy nie idzie w pojedynkę, więc jest kwestia tego, co tam jeszcze siedzi pod maską. Te osoby też są różne. Poza zaburzeniem jest jeszcze to ich zdrowe ja, chociaż czasem jest to bardzo mała część. Są tacy, co naprawdę się starają i są tacy, których lepiej omijać. Wymagane jest podejście indywidualne, nie stygmatyzacja.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka