Dodaj do ulubionych

Życie z żoną bordeline

24.06.21, 13:29
Z żoną znamy się już od wczesnej młodości ciężko mi policzyć ile razy się schodziliśmy a po kilku miesiącach rozstawali. 5 lat temu po dłuższej przerwie zdecydowaliśmy się spróbować raz jeszcze na początku było cudownie dużo czułości, komplementów myślałem, że zupełnie się zmieniła. Decyzja o ślubie padła szybko bo już po paru miesiącach. Między czasie były sprzeczki ale zawsze starałem się łagodzić ponieważ wiedziałem że jest ona bardzo wrażliwa. Koszmar zaczął się kilka miesięcy po ślubie. Żoną nadużywała alkoholu oraz popadła w ogromne długi zaciągnęła dużo kredytów kiedy zapytałem dlaczego to zrobiła powiedziała, że gdy pije i trwoni pieniądze to wtedy chwilowo nie czuję "pustki". Udało mi się to wszystko spłacić lecz z ciągami alkoholowymi było coraz gorzej wieczne huśtawki nastroju rano potrafiłem być najwspanialszym mężem na świecie a wieczorem usłyszeć, że jestem hujem. Stała się się coraz bardziej, chwiejna emocjonalnie popadała w paranoje, że ją , zdradzam, że jest obserwowana, prześladowana przez kogoś stała się agresywna jak nigdy wcześniej nieraz w mają stronę leciało co miała pod ręką łącznie ze startowaniem do mnie z nożem mówiąc że najchętniej by mnie zabiła bo tak mnie nienawidzi zaczęło się oskarżanie mnie, że jej zle samopoczucie to moja wina ponieważ nie daje jej wystarczająco miłości i jestem dla niej nie czuły a ja przez cały czas obchodziłem się z nią jak z jajkiem starałem się dużo rozwiać ale bez żadnych rezultatów. Mówiłem jej, że nie chce aby mnie.oklamywala, podejrzewała i manipulowała mną jednak ona nic sobie z tego nie robiła. Chciałem wysłać ją do.psychologa ona.obrocila to tak, że chce z niej zrobić wariatkę i ułożyć sobie życie z inną kobieta. Odpuściłem temat ponieważ nawet gdyby jakimś cudem poszła do psychologa to pewnie zapisałby jej leki a to niebezpieczne przy jej zamiłowaniu do alkoholu. Miesiąc temu po kolejnej awanturze wyprowadziła się i zerwała że mną kontakt twierdząc że jak.najszybciej będzie chciała się rozwieść i dzień w którym będzie podpisywać papiery rozwodowe będzie najszczęśliwszy w jej życiu. Poddałem się stwierdziłem, że jeśli tak.bardzo tego chce to ok. Po kilku.dniach zapytałem czy już złożyła pozew naco ona odparła, że dlaczego ja chce się z nią rozwieść co ona takiego złego zrobiła i że pewnie pytanie które jej zadałem wynikło z tego, że już
mam kogoś i chce ją jak.najszybciej zostawić. Dziś po 5 latach małżeństwa jestem wrakiem człowieka, kłębkiem nerwów nie mający do kogo otworzyć gęby ponieważ odsunęła mnie od znajomych swoimi intrygami, manipulacja a znałem się z nimi od piaskownicy. Oczywiście nie obyło się bez strasznie mnie, że się zabije. Wiele razy uważam, że byłem poddawany testą z jej strony na jak wiele może sobie pozwolić a ja jej nie zostawię i wybaczę.
Obserwuj wątek
    • yadaxad Re: Życie z żoną bordeline 03.07.21, 13:15
      Nie spotykam takich facetów. Lepsi, gorsi, ze swoimi nieprawidłowościami, układając sobie dobrze, czy gorzej jednak miksowani wystrzeliwują. I tak jakoś w te ich ilości na forum i własną charakterystykę biednych oddanych misiów niedowierzam. Chociaż dwa przypadki autentycznie takie poznałam. Jeden był przyjacielem ojca, trzymał się wariatki miksującej i poniżającej go nieprawdopodobnie, aż jak syn miał już po dwudziestce, z powodu kolejnego wspaniałego, pozbyła się go. Miał swój syndrom, był znajdą z bidula nieznanego pochodzenia, ale swoje zdobył wystudiowany, na całkiem stanowisku. Nawet zbudował sobie domek pod miastem, ale istnieć nie umiał, rozpił bez niej i powiesił. Drugi, mnie znany, trwał w małżeństwie uporczywie, wydawało się, że jest pogodzony z takim losem, bo pani nawet nie utrzymywała przed znajomymi fasady przyzwoitości, ale wziął i pewnego dnia się otruł.
      • q_meritum Re: Życie z żoną bordeline 03.07.21, 19:29
        "(...) ... Jeden był przyjacielem ojca, trzymał się wariatki miksującej i poniżającej go nieprawdopodobnie, aż jak syn miał już po dwudziestce, z powodu kolejnego wspaniałego, pozbyła się go. Miał swój syndrom, był znajdą z bidula nieznanego pochodzenia, ale swoje zdobył wystudiowany, na całkiem stanowisku. Nawet zbudował sobie domek pod miastem, ale istnieć nie umiał, rozpił bez niej i powiesił. Drugi, mnie znany, trwał w małżeństwie uporczywie, wydawało się, że jest pogodzony z takim losem, bo pani nawet nie utrzymywała przed znajomymi fasady przyzwoitości, ale wziął i pewnego dnia się otruł.".

        I Twoim (albo i Waszym) zdaniem - jaki z tego wypływa wniosek?
        Pytanie jest na 120% poważne.
        Ciekawy jestem, jakie nauki z tych (lub takich - im podobnych) historii wynosisz (wynosicie)?
        Bez ściemy - temat jest super, mega serio.
        • walle21111 Re: Życie z żoną bordeline 04.07.21, 08:50
          Nie warto być w takim związku. Im dłużej tkwimy tym gorzej dla nas. Osoby z tym zaburzeniem mało kiedy zdają sobie sprawę jak bardzo krzywdzą swoich partnerów. Dla nich liczą się tylko ich emocje to co w danej chwili czują.
          • q_meritum Re: Życie z żoną bordeline 05.07.21, 17:14
            walle21111

            "(...) jakoś w te ich ilości na forum i własną charakterystykę biednych oddanych misiów niedowierzam. Chociaż dwa przypadki autentycznie takie poznałam. Jeden był przyjacielem ojca, trzymał się wariatki miksującej i poniżającej go nieprawdopodobnie, aż jak syn miał już po dwudziestce, z powodu kolejnego wspaniałego, pozbyła się go. Miał swój syndrom, był znajdą z bidula nieznanego pochodzenia, ale swoje zdobył wystudiowany, na całkiem stanowisku. Nawet zbudował sobie domek pod miastem, ale istnieć nie umiał, rozpił bez niej i powiesił. Drugi, mnie znany, trwał w małżeństwie uporczywie, wydawało się, że jest pogodzony z takim losem, bo pani nawet nie utrzymywała przed znajomymi fasady przyzwoitości, ale wziął i pewnego dnia się otruł".

            "I Twoim (albo i Waszym) zdaniem - jaki z tego wypływa wniosek?
            Pytanie jest na 120% poważne.
            Ciekawy jestem, jakie nauki z tych (lub takich - im podobnych) historii wynosisz (wynosicie)?
            Bez ściemy - temat jest super, mega serio.".

            "Nie warto być w takim związku. Im dłużej tkwimy tym gorzej dla nas. Osoby z tym zaburzeniem mało kiedy zdają sobie sprawę jak bardzo krzywdzą swoich partnerów. Dla nich liczą się tylko ich emocje to co w danej chwili czują.".
            -
            • walle21111 Re: Życie z żoną bordeline 26.07.21, 10:42
              Prawdę mówiąc nie rozumiem ale cieszę się z tego bo to świadczy o tym, że moja psychika jest zdrowa.
              Przyznaje, że nadal jest mi ciężko z tym co przeżyłem jestem nieco smutny pewnie będzie tak za tydzień i za dwa tygodnie ale w końcu się z tego podniosę wierzę w to z dnia na dzień jest lepiej nikt przecież wieloletniej relacji z borderem nie jest w stanie wyrzucić z siebie od tak.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka