Dodaj do ulubionych

proba podrywu Ewy z Fracji przez FiuFiu

25.03.04, 17:19
gdzie jestes? co robisz jak nie spisz?
Obserwuj wątek
              • blendynka Niesmialosc... 26.03.04, 09:16
                Witaj f-f,
                niesmiala od dziecka nie jestem.
                Dziekuje za zaproszenie. Rozwazam.
                Zgadzam sie, ze lepiej robic niz podgladac.
                U mnie rownie cieplo. Nieba nie widac.
                Pozdrowionka,
                blendynka.
                • Gość: Ewa Re: paesano wysuwa sie do przodu IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 26.03.04, 13:43
                  Witaj blendynka,
                  otoz nasz wiesniak alias Fiu-Fiu (potocznie paesano)
                  zaczyna byc milutki. Jago ogloszenie-pastisz na ogloszenie
                  Adasia zaczyna zbierac zniwo. Nawet podwojne.Okazuje sie , ze
                  machiawellizm poplaca-cel uswieca srodki-.
                  Moze Fiu-Fiu ma rowniez do zaoferowania machiawellizm w seksie.
                  Hmmm-byloby to interesujace . Do pewnych granic oczywiscie.
                  I do tego zaczyna ladnie sie wykazywac. Oby tak dalej.
                  Do zniw niedaleko.
                  U mnie niebo ma ladny niebieski kolor, ale jest chlodno.
                  Pozdrowienia
                  E
                      • Gość: migueluski do Ewy IP: 220.174.236.* 27.03.04, 05:47
                        Czesc Ewa,
                        dotychczas traktowalem cie jako prawie zwyklego forumowicza z ktorym milo sie
                        koresponduje, ale cos mi sie zmienia.
                        twoj udzial na sex forum o Tajlandii jest przydatny, ze wzgledu na kobiecy
                        punkt widzenia, niektore twoje posty ze starym pierdola, daly mi troche
                        myslenia co do ewentualnej waszej blizszej znajomosci, teraz ten tajemniczy
                        fiu-fiu, cos w tym musi byc.
                        no i pamietam ten ulamek sekundy , kiedy slyszalem twoj glos jak zadzwonilas do
                        mnie do cartageny.
                        znajac moj punkt widzenia na biale kobiety, wiedzac o wszystkich brudnych
                        sztuczkach jakie przerabiamy na watku sexthailand mysle ze nasza konfrontacja
                        mogla by byc bardzo ciekawa.
                        pzdr z nadzieja na szybkie spotkanie.
                        • Gość: Ewa Re: do miguleskiego IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 27.03.04, 15:45
                          Czesc migueluski,
                          mialam zamiar kadzic tobie, nazywac cie guru i forumowym
                          bohaterem, nawet mialo byc cos o wyroznieniu mnie.
                          Ale szkoda czasu na bzdety.
                          W odkrywaniu swiata jest miejsce na odkrywanie seksu.
                          Ja nie mam zadnych zahamowan do wyznania , ze seks
                          interesuje mnie. Przeciez to naturalne.
                          Do konfrontacji wczesniej , czy pozniej z pewnoscia dojdzie.
                          Na razie pozostaje wirtualna rozmowa.
                          Zadaj mi jakies seksy pytanie(oczywiscie lekko zakamuflowane)-
                          chetnie odpowiem;
                          Ano dobrej zabawy nam obojgu
                          E





                            • Gość: Ewa Re: do blendynki IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 27.03.04, 18:34
                              Salut blendynka,
                              z konfrontacja rzeczywiscie masz racje-
                              moze zamiasat konfrontacji konspiracja ,
                              kooperacja lub konwulsyjna
                              konwencja.Albo kontakt; taki z elektrycznym
                              spieciem. Zobaczymy co przyniesie czas.
                              Tymczasem nasz Fiu-Fiu-wiesniak gdzies sie
                              zapodzial.Obawiam sie najgorszego-przyjechala
                              narzeczona z Polski i odebrala go nam realnie.
                              U mnie wciaz bardzo ladna pogoda, ale chlodno.
                              Serdecznosci
                              E
                              • blendynka Konfrontacla - zle/bad/mauvais/malo. 27.03.04, 20:14
                                Zdrowko,
                                tak wlasnie myslalam o konfrontacji.
                                Nie sprzyja erotycznosci. Chociaz sa sympatyczne przypadki
                                zamiany poczatkowej konfrontacji na erotyke i dalej.
                                Konwulsje ewentualnie ze smiechem sie kojarza.
                                Inaczej to juz chyba orgazm. Konwulsji bym unikala.
                                Iskrzenie jest raczej pozytywne. W trakcie iskrzenia
                                na dwoje babka wrozyla a ja jestem optymistyczna blendynka.
                                Rzeczywiscie z narzeczonymi jest klopot. Ale to mnie nie martwi.
                                Posiadacz narzeczonej powinien glownie do niej pisac
                                niekoniecznie probujac cos przynecic na forach.
                                Serdecznosci te same,
                                b.
                                            • blendynka Matinee (erotyczno/seksualnie). 30.03.04, 02:24
                                              Bonsoir Ewo,
                                              Twoje uwazanie uspokoilo mnie znacznie.
                                              Ciekawa jestem czy zgodzisz sie ze mna,
                                              za duzo upoetycznienia u mezczyzn przeszkadza.
                                              Nie pozostawia za duzo miejsca na erotyczna proze.
                                              Jestem pewna, ze znane jest Tobie erotyczne
                                              znaczenie rzeczownika matinee.
                                              Pozdrawiam,
                                              blendynka.
                                                  • blendynka Matinee (erotyczno/seksualnie). 30.03.04, 18:55
                                                    Witajcie,
                                                    Matinee to seksualne w miare ograniczone czasem
                                                    spotkanie zamiast lunchu. Pali kalorie. Zalecane.
                                                    Angielskim odpowiednikiem moze byc quickie.
                                                    Po polsku boje sie nazwac. Nie chce aby byl to partacz.
                                                    Pozdrowionka, zaczynam myslec o matinee,
                                                    blendynka
                                                  • fiu-fiu Matinee- po polsku to sie nazywa na chybcika 30.03.04, 19:14
                                                    po polsku to sie nazywa na chybcika
                                                    no coz ...
                                                    wole ... pracowac szybko ... ale z kobietka to niekoniecznie sie trzeba spieszyc
                                                    przerwy obiadowej nie starczy, wiec lepiej zjesc obiad, bo ani jedno ani drugie nie wstanie od
                                                    uczty zaspokojone
                                                    a Ty Blendynko, to co ? Przylaczasz sie? czy tylko tak z boku popatrzysz?
                                                    a moze to Ty powinnas okazac zdecydowanie i Ewe zostawic tam gdzie jest?
                                                    zreszta nikt nie wie gdzie... wstydzi sie czy co ?
                                                    I jeszcze jedno pytanie - czy wy obydwie to faceci ?
                                                  • blendynka Poezja i seks. 30.03.04, 19:55
                                                    Witajcie,
                                                    Ewo, w duzej poezji (P) nie ma za duzo seksu.
                                                    Jest erotyka i to poetyczna.
                                                    Jest bol i wzdychanie. O braku seksu juz wspomnialam.
                                                    Vide Don Kiszot. Stad zainteresowanie mniejsze.

                                                    F-f, dzieki za chybcika. Troche ten chybcik mi nie lezy/stoi/siedzi.
                                                    Klina miedzy Ewe i mnie nie wbijesz. Zobacz solidarnosc kobieca
                                                    w slowniku. Z przylaczeniem sie rozwazam. Sama z Toba na razie
                                                    wykluczam. Pracuj nad Ewa i zobaczymy.
                                                    Prowokacja meska jest passe. Na mnie nie dziala.
                                                    Nie bede rozpinala biustonosza aby tylko cos udowadniac.
                                                    Jak zobaczysz bedziesz od razu wiedzial :))).
                                                    Nie. Na chybcika brzmi niedobrze...

                                                    Z matinee pozdrowionkiem,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: migueluski Re: Poezja i seks. IP: 202.100.249.* 31.03.04, 07:31
                                                    no dobrze wychodze z ula.
                                                    wersja oryginalna

                                                    PUEDO escribir los versos mas tristes esta noche.

                                                    Escribir, por ejemplo: "La noche esta estrellada,
                                                    y tiritan, azules, los astros, a lo lejos".

                                                    El viento de la noche gira en el cielo y canta.

                                                    Puedo escribir los versos mas tristes esta noche.
                                                    Yo la quise, y a veces ella tambien me quiso.

                                                    En las noches como esta la tuve entre mis brazos.
                                                    La besse tantas veces bajo el cielo infinito.

                                                    Ella me quiso, a veces yo tambien la queria.
                                                    Como no haber amado sus grandes ojos fijos.

                                                    Puedo escribir los versos mas tristes esta noche.
                                                    Pensar que no la tengo. Sentir que la he perdido.

                                                    Oir la noche inmensa, muy inmensa sin ella.
                                                    Y el verso cae al alma como al pasto el roca.

                                                    Que importa que mi amor no pudiera guardarla.
                                                    La noche esta estrellada y ella no esta conmigo.

                                                    Eso es todo. A lo lejos alguien canta. A lo lejos.
                                                    Mi alma no se contenta con haberla perdido.

                                                    Como para acercarla mi mirada la busca.
                                                    Mi corazon la busca, y ella no est?conmigo.

                                                    La misma noche que hace blanquear los mismos
                                                    arboles.
                                                    Nosotros, los de entonces, ya no somos los mismos.

                                                    Ya no la quiero, es cierto, pero cuanto la quise.
                                                    Mi voz buscaba el viento para tocar su oido.

                                                    De otro. Sera de otro. Como antes de mis besos.
                                                    Su voz, su cuerpo claro. Sus ojos infinitos.

                                                    Ya no la quiero, es cierto, pero tal vez la quiero.
                                                    Es tan corto el amor, y es tan largo el olvido.

                                                    Porque en noches como esta la tuve entre mis
                                                    brazos,
                                                    mi alma no se contenta con haberla perdido.

                                                    Aunque este sea el ultimo dolor que ella me causa,
                                                    y estos sean los ultimos versos que yo le escribo.


                                                    i po angielsku

                                                    SADDEST POEM
                                                    I can write the saddest poem of all tonight.

                                                    Write, for instance: "The night is full of stars,
                                                    and the stars, blue, shiver in the distance."

                                                    The night wind whirls in the sky and sings.

                                                    I can write the saddest poem of all tonight.
                                                    I loved her, and sometimes she loved me too.

                                                    On nights like this, I held her in my arms.
                                                    I kissed her so many times under the infinite sky.

                                                    She loved me, sometimes I loved her.
                                                    How could I not have loved her large, still eyes?

                                                    I can write the saddest poem of all tonight.
                                                    To think I don't have her. To feel that I've lost her.

                                                    To hear the immense night, more immense without her.
                                                    And the poem falls to the soul as dew to grass.

                                                    What does it matter that my love couldn't keep her.
                                                    The night is full of stars and she is not with me.

                                                    That's all. Far away, someone sings. Far away.
                                                    My soul is lost without her.

                                                    As if to bring her near, my eyes search for her.
                                                    My heart searches for her and she is not with me.

                                                    The same night that whitens the same trees.
                                                    We, we who were, we are the same no longer.

                                                    I no longer love her, true, but how much I loved her.
                                                    My voice searched the wind to touch her ear.

                                                    Someone else's. She will be someone else's. As she once
                                                    belonged to my kisses.
                                                    Her voice, her light body. Her infinite eyes.

                                                    I no longer love her, true, but perhaps I love her.
                                                    Love is so short and oblivion so long.

                                                    Because on nights like this I held her in my arms,
                                                    my soul is lost without her.

                                                    Although this may be the last pain she causes me,
                                                    and this may be the last poem I write for her.

                                                  • blendynka Re: Poezja i seks. 31.03.04, 07:47
                                                    Potwierdzasz, ze mamy do czynienia w poezji ze smutkiem
                                                    wszechogarniajacym i bolem trudnym do opisania. La Mancza sie klania.
                                                    Liryka o seksie jest z reguly weselsza i optymistyczniejsza.
                                                    Nie pytam Ciebie, poniewaz prawie wiem, co wolisz - pisac/czytac
                                                    przez cala noc poezje smutku, cierpienia i bolu
                                                    czy wrecz przeciwnie:))).
                                                    Z seksualnym,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Poezja i seks. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 09:42
                                                    moze byc tez na wesolo i sarkastycznie jak u Borysa Vian :

                                                    Quand un homme aime une femme
                                                    D'abord, il la prend sur ses genoux
                                                    Il a soin de relever la robe
                                                    Pour ne pas abîmer son pantalon
                                                    Car une étoffe sur une étoffe,
                                                    Ça use l'étoffe.
                                                    Ensuite, il vérifie avec sa langue
                                                    Si on lui a bien enlevé les amygdales
                                                    Sinon, en effet ce serait contagieux.
                                                    Et puis, comme il faut occuper ses mains,
                                                    Il cherche, aussi loin qu'il peut chercher
                                                    Il a vite fait de constater
                                                    La présence effective et réelle de la queue
                                                    D'une souris blanche tachée de sang
                                                    Et il tire, tendrement, sur la petite ficelle
                                                    Pour avaler le tampax.
                                                  • Gość: Ewa Re: Poezja i seks. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 19:22
                                                    blendynko, dziekuje za erotyczne pozdrowienia.
                                                    I za kobieca solidarnosc . Ona (ta solidarnosc) moze
                                                    wiele zdzialac . Przypomne bunt Lizystraty. Poniewaz
                                                    z wiosna tak mi sie jakos poetycko robi przytocze
                                                    fragment z Lizystraty Arystofanesa:
                                                    ..Bo jakaz moszna by mogla to zniesc,
                                                    jaka dusza i jaja , i ledzwie i zad
                                                    Bo napietys jak luk i nie mozesz poruchac o swicie....
                                                    A plus
                                                  • blendynka Re: Poezja i seks. 31.03.04, 20:46
                                                    Bienvenu Eve,
                                                    teraz z poezja lepiej, weselej, wiosenniej.
                                                    Strajki typu Lizystraty nie bardzo mi sie
                                                    podobaja poniewaz godza tez w Was blendynki i inne.
                                                    Musimy byc wowczas abstynentkami a dluzszej
                                                    wstrzemiezliwosci nie lubie. A Ty?
                                                    Z poetyckim dla odmiany,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Poezja i seks dla migueluskiego IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 23:14
                                                    Ukolyszmy sie poezja federico garcia lorca

                                                    NOCTURNOS DE LA VENTANA
                                                    1
                                                    Alta va la luna.
                                                    Bajo corre el viento.
                                                    (Mis largas miradas,
                                                    exploran el cielo.)
                                                    Luna sobre el agua,
                                                    Luna bajo el viento.
                                                    (Mis cortas miradas,
                                                    exploran el suelo.)
                                                    Las voces de dos niñas
                                                    venían. Sin el esfuerzo,
                                                    de la luna del agua,
                                                    me fuí a la del cielo.
                                                    2
                                                    Un brazo de la noche
                                                    entra por mi ventana.
                                                    Un gran brazo moreno
                                                    con pulseras de agua.
                                                    Sobre un cristal azul
                                                    jugaba al río mi alma.
                                                    Los instantes heridos
                                                    por el reloj... pasaban.
                                                    3
                                                    Asomo la cabeza
                                                    por mi ventana, y veo
                                                    cómo quiere cortarla
                                                    la cuchilla del viento.
                                                    En esta guillotina
                                                    invisible, yo he puesto
                                                    las cabezas sin ojos
                                                    de todos mis deseos.
                                                    Y un olor de limón
                                                    llenó el instante inmenso,
                                                    mientras se convertía
                                                    en flor de gasa el viento.
                                                    4
                                                    Al estanque se le ha muerto
                                                    hoy una niña de agua.
                                                    Está fuera del estanque,
                                                    sobre el suelo amortajada.
                                                    De la cabeza a sus muslos
                                                    un pez la cruza, llamándola.
                                                    El viento le dice “niña”
                                                    mas no puede despertarla.
                                                    El estanque tiene suelta
                                                    su cabellera de algas
                                                    y al aire sus grises tetas
                                                    estremecidas de ranas.
                                                    Dios te salve. Rezaremos
                                                    a Nuestra Señora de Agua
                                                    por la niña del estanque
                                                    muerta bajo las manzanas.
                                                    Yo luego pondré a su lado
                                                    dos pequeñas calabazas
                                                    para que se tenga a flote,
                                                    ¡ay! sobre la mar salada

                                                  • Gość: Ewa Re: Poezja i seks dla blendynki IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 31.03.04, 23:30
                                                    Oczywiscie ze wstrzemiezliwosc zbyt dluga jest
                                                    niepozadana. Zadze sie wowczas odzywaja na nic.
                                                    Z obopolna szkoda.
                                                    Poniewaz powialo poezja przekazuje Ci
                                                    taka sobie pioseneczke Borisa Vian

                                                    Lady be good

                                                    Ça fait vingt ans que ma tante Annie
                                                    Met des bigoudis
                                                    La nuit

                                                    C'est pas pour ça qu'elle est plus jolie
                                                    C'est moi qui vous l'dis
                                                    Mais oui

                                                    Pour être sûre qu'ils tiennent elle les fixe à la colle
                                                    Mais ça sent si mauvais que mon oncle Anatole
                                                    Peut pas dormir, et dans son grand lit
                                                    Se tape un rassis
                                                    La nuit

                                                    A bientôt
                                                    E
                                                  • Gość: Ewa Re: Wianie seksem i poezja. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 01.04.04, 11:33
                                                    Chère blendynka,
                                                    co bys powiedziala dzisiaj na maly
                                                    wypad na Lesbos , na spotkanie z boska Sappho?

                                                    But lo, to Sappho's melting airs
                                                    Descends the radiant queen of Love:
                                                    She smiles, and asks what fonder cares
                                                    Her suppliant's plaintive measures move:
                                                    Why is my faithful maid distressed?
                                                    Who, Sappho, wounds thy tender breast?
                                                    Say, flies he?--Soon he shall pursue.
                                                    Shuns he thy gifts?--He soon shall give.
                                                    Slights he thy sorrows?--He shall grieve,
                                                    And soon to all thy wishes bow.

                                                    See you soon
                                                  • blendynka Prima Aprilis. 01.04.04, 18:29
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    zaproszenie na Lesbos traktuje primaaprilisowo.
                                                    Tym niemniej dziekuje za zaproszenie. Milo mi.
                                                    F-f,
                                                    korzystaj z okazji i odpoczywaj.
                                                    Mozesz dac pare zwolnionych adresow
                                                    dla referencji?
                                                    Kwietniowo juz pozdrawiam,
                                                    blendynka.

                                                  • fiu-fiu sorry ewo 01.04.04, 18:32
                                                    ale blendynka juz tu dojechala.
                                                    Potem ci opowie jak bylo
                                                    tyczasem zazywaj urokow swojej pracy lub czegokolwiek co tam robisz
                                                  • blendynka Blendynka czy owca? 01.04.04, 20:13
                                                    Ewo,
                                                    zadnych manewrow erotycznych z f-f bez Ciebie.
                                                    Pamietaj o probach wbicia klina miedzy nas.
                                                    F-f,
                                                    ta nowa rzekoma blendynka to, czy p.eprzona owca?
                                                    Z erotycznym zaciekawieniem,
                                                    blendynka.
                                                  • keinstein duecik damski na prima aprilis 01.04.04, 21:38
                                                    I faceci osłupieli.
                                                    Ewo, Twoja rozmówczyni jest strasznie zbiologizowana,
                                                    I duecik z nią to będzie sama fizjologia.
                                                    Nie zapominaj proszę o facetach, spójrz sama,
                                                    jacy z nich idealiści, takie chłopaczęta,
                                                    pogłaskaj ich chociaż albo się uśmiechnij.
                                                    Wiem, co mówię, tak naprawdę jestem programem komputerowym;
                                                    mam opcje takie i takie.
                                                    Błogosławię Was w imię Turinga.
                                                  • siamlady aaaaaaabsolutnie prima aprilis 01.04.04, 23:03
                                                    Kolega ma rację, na miłośc boska Blendynko ilez można o tym seksie?
                                                    Udowodnij, że jesteś eteryczna 24- letnią ( tak było w anonsie wieśniqka, a Ty
                                                    przyznałaś że się mieścisz?...)blendynką, a nie przypadkiem dużo starszą Hanną
                                                    BakuŁą?....Albo kimś takim...
                                                    Nie musisz odpinac biustonosza, przed czym już się zastrzegałaś. Prove that you
                                                    are an human being.

                                                  • blendynka O seksie mozna nieskonczenie...joie de vivre. 02.04.04, 01:34
                                                    Witajcie,
                                                    witaj Ewo,
                                                    dzien dobiega konca a wraz z nim zamyka sie okienko Twojej propozycji.
                                                    Jezeli w przyszlosci ponowisz zaproszenie na odwiedzenie Isle of Lesbos
                                                    kto wie, moze rozwaze...
                                                    O erotyce i dalej seksie mozna w nieskonczonosc. Bardzo wdzieczny
                                                    i zmyslowy temat. Powinno sie go doswiadczac nie mniej niz posilkow
                                                    w ciagu dnia. Niektorzy ludzie odwiedzaja lodowke rowniez w nocy...
                                                    Powinno sie to robic co najmniej deux fois par jour. Z urzedu.
                                                    Ma rozne odcienie, barwy i tony. Erotyzm oczywiscie. Poniewaz seks ma
                                                    barwy glownie seksualne i takiez odcienie.
                                                    Good night ma soeur, sleep well,
                                                    z erotycznym usmiechem,
                                                    blendynka.


                                                  • Gość: Ewa Re: P.S. - feministka. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 02.04.04, 13:34
                                                    blendynko,
                                                    moja definicje feministki
                                                    wyraza popularna piosenka :

                                                    Quelquefois si douces
                                                    Quand la vie me touche
                                                    Comme nous tous
                                                    Alors si douces...

                                                    Quelquefois si dures
                                                    Que chaque blessure
                                                    Longtemps me dure
                                                    Longtemps me dure...

                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Je n'en connais pas de faciles
                                                    Je n'en connais que de fragiles
                                                    Et difficiles
                                                    Oui, difficiles

                                                    Quelquefois si drôles
                                                    Sur un coin d'épaule
                                                    Oh oui, si drôles
                                                    Regard qui frôle...

                                                    Quelquefois si seules
                                                    Parfois elles le veulent
                                                    Oui mais si seules
                                                    Oui mais si seules...

                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Vous êtes ma mère, je vous ressemble
                                                    Et tout ensemble mon enfant
                                                    Mon impatience
                                                    Et ma souffrance...

                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Femmes... Je vous aime
                                                    Si parfois ces mots se déchirent
                                                    C'est que je n'ose pas vous dire
                                                    Je vous désire
                                                    Ou même pire
                                                    Oh Femmes...

                                                    poza tym feministka moze robic to , co chce
                                                    a nie moze tego , co jest zabronione

                                                    p.s. na Lesbos nigdy nie bylam
                                                  • blendynka Re: P.S. - feministka. 02.04.04, 18:12
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    i merci beaucoup za wyjasnienie. Robienie tego co sie chce podoba mi sie.
                                                    Z zabronieniem to roznie. Kto zabrania i czego?
                                                    Wizyty Sappho tez nigdy jeszcze nie zlozylam.
                                                    Dotychczas wszystkie inne wyspy mesko zaludnione
                                                    absorbowaly moja uwage. Duza jej czesc.
                                                    A bientot,
                                                    blendynka.
                                                  • blendynka Randka rozbierana. 02.04.04, 22:40
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    dzieki za klaryfikacje. Dzieki za zyczenia.
                                                    Wieczor i czesc nocy zapowiada sie caliente.
                                                    Mam randke. Jestem prawie pewna, ze rozbierana.
                                                    Tak ja to widze i ubieram sie bieliznianie odpowiednio.
                                                    Za zimno jeszcze aby bez la culotte (?). Jaki kolor bielizny lubisz?
                                                    Z neglizowym pozdrowieniem,
                                                    blendynka.
                                                  • blendynka Re: Randka rozbierana. 03.04.04, 18:45
                                                    Dzien dobry Ewo,
                                                    mamy te same gusty bielizniane.
                                                    Nikt nigdy nie narzekal na te kolory.
                                                    Wczorajszym wyborem byl czarny.
                                                    Kroj de la culotte z koronka.
                                                    Taki sam un soutien-gorge. Bardzo sie podobaly.
                                                    Randka bardzo udana. Pod kazdym wzgledem.
                                                    Tym glownie. Wielokrotnie. Enfin!
                                                    A bientot, cudownie rozluzniona,
                                                    blendynka.
                                                  • blendynka Re: Randka rozbierana. 03.04.04, 19:35
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    faktycznie. Ma to pewnie do czynienia z meskim przelykaniem sliny.
                                                    Czasami opadaniem szczeki na widok szczegolnie udanego modelu :)).
                                                    Lewego i prawego. W lecie zdecydowanie bez bra. Odswiezajace jest uczucie
                                                    chodzenia bez le dessous tam gdzie jest to mozliwe. Probowalas?
                                                    Mozna zaobserwowac katem oka robione niepewne zaklady. Ma czy nie...
                                                    Ciagle cudownie rozprezona i marzycielsko myslaca o lecie pozdrawiam,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Randka rozbierana. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 03.04.04, 19:54
                                                    Chodzenie tam gdzie to mozliwe bez
                                                    dessous jest atrakcyjnie podniecajace.
                                                    Probowalam.
                                                    W przypadku rozbieranej randki
                                                    wzbudza zaskoczenie i przyspiesza
                                                    uczucie cudownego rozluznienia.
                                                    Ale nie nalezy zapominac , ze dessous
                                                    ma swoja erotyczna role.
                                                    Poniewaz dzis zimno rowniez marzycielsko
                                                    myslac o lecie serdecznie Cie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Randka rozbierana. 03.04.04, 20:05
                                                    Dessous maja wazna podwojna role.
                                                    Graja erotyczna role gdy sa obecne i graja
                                                    cudownie seksualnie gdy sa nieobecne.
                                                    Wzbudzaja entuzjazm i przemile zaskoczenie
                                                    gdy ich przez "roztargnienie" na randke nie naloze.
                                                    Mysle, ze od czasu nalezy sie milym mezczyznom
                                                    bardzo mila niespodzianka. I tak maja nielekko.
                                                    Myslac o lecie i okolicach,
                                                    serdecznie,
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: meska bielizna IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 03.04.04, 22:58
                                                    Stanowczo wole szorty.
                                                    Szczegolnie w bialo-granatowa
                                                    kratke z malymi guziczkami z przodu.
                                                    Szorty, moim zdaniem, wzbudzaja fantazmy
                                                    erotyczne. Nie wiadomo dokladnie co pod
                                                    nimi sie dzieje. Briefs ukazuja aktualny stan rzeczy.
                                                    Nie ma niespodzianek.Pozostajac wielbicielka szortow
                                                    rowniez serdecznie
                                                    E
                                                  • blendynka Re: meska bielizna. 04.04.04, 07:23
                                                    :))))))))))))))))))))).
                                                    Ja tez zdecydowanie. Chociaz tych z guziczkami
                                                    nie spotkalam nigdy. Moze guziczki byly wczesniej i strzelily
                                                    pod naporem. Bez guziczkow wydaja sie byc dostepniejsze.
                                                    Briefs nie lubie. Zabijaja moja wyobraznie.
                                                    Takie jakies malo erotyczne. Szorty to co innego...
                                                    Latwo dostepne ze wszystkich stron. I bardziej namiotowe :)).
                                                    Kolory wlasciwie bez znaczenia. Same szorty nic dla mnie nie robia.
                                                    Wlasciciel szortow jest bardzo wazny.
                                                    Mozna je czasami pozyczyc i nadac im kobiecy charakter.
                                                    Zgadzam sie z Toba. Absolutnie tylko szorty. Sklonna jestem rozebranego
                                                    juz mezczyzne odeslac do domu/sklepu aby sie przebral. Szorty mnie kreca.
                                                    Dzisiaj przyjelam zaproszenie na powtorke z rozrywki. Nie bezposrednio
                                                    oczywiscie. Cudowna terapeutyczna sprawa. Znalazlam tez na ta okazje cos
                                                    malego bieliznianego w kolorze noir. Sprawdzony kolor. Bez niczego za zimno.
                                                    Cudownie bylo sie razem unosic... Wyraznie oczyscilo mi to umysl.
                                                    I uprecyzyjnilo. Dobrze sie zlozylo poniewaz bede miala trudny tydzien
                                                    i mysli nie beda erotycznie peregrynowaly. No, moze troche. Do wspomnien...
                                                    Milej niedzieli zycze,
                                                    blendynka.
                                                  • blendynka Skarpetki. 04.04.04, 21:12
                                                    Bez skarpetek absolutnie.
                                                    Mowy nie ma ze skarpetkami. Albo ja albo skarpetki.
                                                    Te sprawy wzajemnie sie wykluczaja. Mezczyzna z pewnym doswiadczeniem
                                                    usuwa skarpetki razem z spodniami. Jednym posuwistym ruchem.
                                                    Sciagajac spodnie po drodze zaczepia kciukami o skarpetki. I voila.
                                                    Nie moze zdjac ich wczesniej poniewaz swiadczyloby to o premedytacji.
                                                    Tym nieswiadomym smiesznosci zwracam tylko raz uwage i daje wolny wybor.
                                                    Pamietaja to do konca zycia (swojego).
                                                    A bientot,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Skarpetki. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 04.04.04, 23:34
                                                    Dyskretne zaczepienie kciukiem
                                                    o skarpetki jest bardzo eleganckie.
                                                    Wiecej-powiedzialabym wytworne.
                                                    Proste i jakiez efektywne.
                                                    Dziekuje, blendynko , za wyjasnienie
                                                    tego nurtujacego mnie szczegolu.
                                                    Bede mogla spokojnie zasnac.
                                                    Wyobrazajac sobie bez.Skarpetek oczywiscie.
                                                    Zycze spokojnego tygodnia
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Skarpetki. 05.04.04, 07:22
                                                    Milo mi, ze mialam udzial w Twoim spokojnym zasnieciu.
                                                    Czy chcialabys sie podzielic swoja opinia z dystansu
                                                    o N.Sarkozy? Duzo jego ostatnio w gazetach.
                                                    Dziekuje za zyczenia i zycze pogodnego dnia,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: polityka i erotyka IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 11:10
                                                    f/f- niech zywi nie traca nadzieji!!
                                                    blendynko-bonjour,
                                                    N.Sarcozy jest typowym przykladem
                                                    polityka. Gotow na wszystko. Nie dosc
                                                    ze zmienia (tourne) marynarki , to
                                                    sadzac po jego wypowiedziach nie
                                                    zdejmuje skarpetek. Gotow jest nawet
                                                    pozostac w krawacie.
                                                    Czy odpowiedzialam wyczerpujaco
                                                    na twoje pytanie?
                                                    A bientôt
                                                    E
                                                  • blendynka Re: polityka i erotyka 05.04.04, 11:23
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    wyczerpujaco i szkicujaco. Dziekuje.
                                                    Bylam ciekawa przez moment.
                                                    Sadze jednak, ze z politykami nie warto.
                                                    Kochaja glownie siebie (zaawansowana forma narcyzmu)
                                                    a jezeli zdecyduja sie kochac kogos jeszcze (innego niz zona)
                                                    to maja klopoty natury fizjologicznej.
                                                    Nie, zdecydowanie nie warto z politykiem,
                                                    pozdrawiam poniedzialkowo,
                                                    blendynka.
                                                  • blendynka Rozwazania... 05.04.04, 19:41
                                                    Witaj Ewo,
                                                    rozwazyc mozemy.
                                                    Faktycznie f-f owiany jest oparami. Tajemniczosci.
                                                    Czy jego stosunku brakuje? Trudno powiedziec. Nie duzo wiemy.
                                                    Enigmatycznosc przebija. Zacznijmy wiec rozwazac, prosze. Stosunkowo.
                                                    F-f, co ewentualnie bys zrobil stosunkowo aby nas zachecic?
                                                    Wieczoru milego zycze,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: podsumowanie fiu-fiu IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 05.04.04, 23:27
                                                    cicho zahedan , zaraz bedzie.....

                                                    blendynko , podsumujmy fiu-fiu

                                                    Postac Ocena argumenty
                                                    -----------------------------------------------------------------------------

                                                    podwojna + w trojkatnym ukladzie przydatna

                                                    -------------------------------------------------------------------------

                                                    Enigmatyczna + - wzbudza ciekawosc
                                                    na niewiadome trudno isc na calosc
                                                    --------------------------------------------------------------------------

                                                    ujawnia sie
                                                    sporadycznie + nie znudzi nam sie , ani nie zanudzi nas

                                                    -----------------------------------------------------------------------------

                                                    lubi slowo
                                                    pisane + - jesli dobre ma plus, jesli niedobre -minus


                                                    ------------------------------------------------------------------------------

                                                    ma zlob + cudzy zlob zawsze dobrze widziany

                                                    -------------------------------------------------------------------------------

                                                    ma dwa wolne
                                                    miejsca + - jesli posumowanie wyjdzie na jego korzysc
                                                    ma plus , jesli na niekorzysc-minus
                                                    -------------------------------------------------------------------------------

                                                    razem plus szesc minus trzy = 3


                                                    Wnioski: fiu-fiu ma trzy punkty na swoja korzysc . Konieczne zastosowanie
                                                    turystyki celem zbadania na miejscu.

                                                    Blendynko-prosze o ew. dorzucenie Twojego podsumowania
                                                    Lacze serdeczne wieczornosci
                                                    E
                                                  • blendynka Re: podsumowanie fiu-fiu 06.04.04, 05:01
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    podsumowanie precyzyjne i przemawiajace do mojej wyobrazni.
                                                    Ostatecznie trzeba sie bedzie poznac turystycznie.
                                                    Licze tez tutaj na Twoja europejska intuicje.
                                                    Dotychczas nas nie zawodzila i nie sadze, ze teraz zacznie.
                                                    Troche niewygodna ta pozycja przy zlobie.
                                                    Pewnie stojaca i plecami do wrot. No, ale rzadko jest pelnia szczescia.
                                                    Ewo zacznij negocjowac z f-f szczegoly logistyczne.
                                                    Zahedan,
                                                    Ty naprawde nie widzisz tutaj turystyki? Nie widzisz turystycznie
                                                    wedrujacych palcow? Odkrywania nieznanych wczesniej miejsc?
                                                    Niekoniecznie plaskich. Zagladania do turystycznych zakamarkow?
                                                    Zdejmij na moment ten przyciezki plecak. Usiadz na chwile i powachaj kwiaty.
                                                    I przyjrzyj sie uwaznie raz jeszcze. Co widzisz?
                                                    I nie upraszczaj sprawy. Piszemy tez na podforum Kontakty.
                                                    Zgodzisz sie ze mna pewnie, ze dobrze miec od czasu do czasu kontakt.
                                                    Seksualny lub turystyczny.
                                                    Milego dnia zycze,
                                                    blendynka.
                                                  • fiu-fiu Re: podsumowanie fiu-fiu 06.04.04, 10:45
                                                    zdecydowanie wole dobre slowo pisane, bowiem dookola czesto slysze belkot.
                                                    Lech Walesa taki belkot nazywa brzeczeniem. Pozycja tylem do wrot, sprzyja ciszy i
                                                    zastanowieniu. Ot i taka to melodia.
                                                  • blendynka Dobre slowo pisane. 06.04.04, 10:55
                                                    A wiec plus. Ewa sie ucieszy.
                                                    Belkot/brzeczenie dobrze jest wygluszyc.
                                                    Poczekam na opinie Ewy co do pozycji przy zlobie.
                                                    Moze jej plecami do wrot nie bedzie przeszkadzalo.
                                                    Czy nie ma u Ciebie przy zlobie przeciagow?
                                                    Bedziemy mogli ewentualnie kontemplowac w ciszy prawie.
                                                  • blendynka Re: Dobre slowo pisane. 06.04.04, 11:28
                                                    Ciagle jeszcze przykrotko, tfu, przymalo.
                                                    Cztery lepiej niz trzy ale mogloby byc wiecej.
                                                    Ile wiecej? To zalezy, cale czy centymetry.
                                                    Wrota chyba uszczelnione?
                                                    Byloby dobrze odlotowo. Przynajmniej po jednym
                                                    odlocie dla kazdej z nas. Im wiecej odlotow tym odlotowiej.
                                                    Co myslisz Ewo? O odlotach i tak ogolnie.
                                                  • blendynka Re: Dobre slowo pisane. 06.04.04, 11:53
                                                    Jeczeniem delikatnym mozna, fakt.
                                                    Mruczenie tez jest ok. Kwilenie rowniez ujdzie.
                                                    Trzy kontakty nawiazales?
                                                    Wzrokowy, sluchowy i cielesny nawet?
                                                    Gratuluje. Z tym wzrokowym to nie za blisko?
                                                    Moze perspektywy zabraknac. Ale jezeli jest glebia
                                                    to inaczej nie mozna.
                                                  • Gość: Ewa Re: Dobre slowo pisane. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 12:10
                                                    cztery czy wiecej , trudno odgadnac.
                                                    Fiu-fiu lubi Machiavelliego . Pewnie
                                                    czytal Prince czyli jego osobowosc
                                                    uksztaltowana jest lektura.Politycznie.
                                                    O politykach juz wypowiedzialysmy sie.
                                                    Jednak fiu-fiu przedstawil sie rowniez
                                                    jako wiesniak , co wzbudza u mnie pewne
                                                    dreszczyki.Powrot na lono natury. Prostota
                                                    ale nie prostactwo . Do tego 4 na prosto
                                                    moze byc wiecej. W sumie pozytywnie.
                                                    Odlotowo tuz po przylocie. I tak dalej.
                                                    Zeby bylo turystycznie trzeba opracowac
                                                    plan itinéraire. Czasami trzeba oddalic sie
                                                    od zlobu.Ma byc przeciez odlotowo-rozrywkowo.
                                                    Bon boulot
                                                    E
                                                  • fiu-fiu Re: Dobre slowo pisane. 06.04.04, 13:42
                                                    nie lubie Machiavellego. Szkoda ze taki jest swiat i stosunek czlowieka doroslego do czlowieka
                                                    doroslego.
                                                    Jesli wspomne o piosence Niemena -dziwny jest ten swiat - to znow uslysze komentarz?
                                                    a moze ta piosenka byla do mlodych niedoroslych idealistow?
                                                    oj oj ale sie porobilo ...
                                                    powracajac do zlobu. Moze byc calkiem milo. Wiele zalezy od Was samych. Co najmniej
                                                    polowa .
                                                    Wiesniactwo bylo prowokacja. Ciekaw bylem kobietek, ktore nie maja oporow i uprzedzen
                                                    klasowych. W koncu ludzie ze wsi tez ludzie, tylko tyle, ze chodza pol zycia za plugiem.
                                                    Glosniej mowia, sa przewaznie zdrowsi fizycznie, kochaja zwierzeta i maja duze domy (z
                                                    dzialkami;))) he he he)
                                                    Moglem sie nazwac listonoszem i wyszloby na to samo. Listonosz tez ma wziecie. W koncu
                                                    listy nosi i czesto puka .. do drzwi
                                                  • Gość: Ewa Re: pare slow o odlotach IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 16:54
                                                    blendynko
                                                    rano nie mialam czasu o tym pomyslec.
                                                    taraz mam luzniej , wiec kilka slow na ten temat:


                                                    Udany odlot zalezy od kompanii.Kompania powinna byc dobrze dobrana.
                                                    Wczesniejsze kontakty z kompania sa wskazane. Nie nalezy jednak dac sie
                                                    sugerowac reklamie. Autoreklama bywa najczesciej klamliwa lub zanadto
                                                    podnosi istniejace walory kompanii. Dobrze jest zasiegnac jezyka o kompanii.
                                                    Czasami drobne wskazowki osob poprzednio dokonujacych odlotow bywaja
                                                    uzyteczne.Niestety dosc powszechnie wystepujacym zjawiskiem jest dyskrecja
                                                    uzytkownikow dotyczaca jakosci odlotow. Kompanie traktuja to zjawisko jako
                                                    korzystne , bedec przekonanymi iz sa najlepszymi w dziedzinie odlotow.
                                                    Czasami przypadkowo wybrana kompania moze zapewnic calkiem udany odlot.
                                                    Przeciwienstwem do przypadkowego wyboru kompanii jest uzywanie stale tej
                                                    samej.Ten sposob dokonywania odlotow lepiej zapewnia bezpieczenstwo i
                                                    prawie wyklucza niespodzianki. Te ostatnie sa jednak wskazane przy wszelkich
                                                    odlotach. Zatem uzywajac stale tej samej kompanii trzeba albo postarac sie
                                                    samemu , albo upomniec sie w kompanii o niespodzianki. N.b. dobra kompania
                                                    spontanicznie ich dostarcza nie burzac bezpieczenstwa.
                                                    Odloty moga byc krotkie i dlugie. Podczas krotkich posilek nie jest potrzebny.
                                                    Dluzsze odloty wymagaja wspomagania kalorycznego i miedzyladowania.
                                                    Bardzo dlugie odloty sa wyczerpujace , wymagaja posilkow i pozniejszej
                                                    regeneracji.
                                                    Najbardziej polecane sa odloty sredniodystansowe z ew. miedzyladowaniem,
                                                    z dobra obsluga , z niespodziankami i komfortem miejsca.
                                                    Odloty z dobrze znana kompania , darzona uczuciem wyzszym, sa niezbedne dla
                                                    uzupelnienia tegoz.
                                                    Udane odloty zapewniaja uczucie zadowolenia , rozprezenia az do cudownego
                                                    rozluznienia . Korzystnie wplywaja na cere, poprawiaja humor i stan ogolny
                                                    zdrowia.
                                                    Czestotliwosc odlotow jest dobierana indywidualnie i zalezy zarowno od kompanii
                                                    jak i od uzytkownika.Spontaniczna, obopolna decyzja odlotu zapewnia jego
                                                    atrakcyjnosc.
                                                    Udanych odlotow!
                                                    E
                                                  • fiu-fiu pare slow o odlotach - kilka slow na temat ... 06.04.04, 17:13
                                                    no no ...
                                                    chyba pracujesz na lotnisku przy odprawie bagazu lub w informacji .... chorobliwie naduzywasz
                                                    slowa odlot. A moze jestes nienasycona? nie widze innej, trzeciej mozliwosci.
                                                    Sprobuj nie komplikowac zycia. Nazywaj rzeczy i dzialania po imieniu, bo wychodzi z Twojej
                                                    wypowiedzi tautologiczny belkot .
                                                    jesli mozesz ciut jasniej i krocej to poprosze. Sprobuj uzyc jezyka polskiego , nie naduzywajac
                                                    zbyt wielu przenosni i metafor. Wiem ze masz ciagoty do poezji, ale tym razem powstrzymaj
                                                    swoje zapedy.
                                                    Swoja droga, ciekawi mnie jak sie kochasz? na pewno z zapamietaniem. Pelnia oddania z
                                                    pominieciem otoczenia. Czy mam racje?
                                                  • fiu-fiu Re: pare slow o odlotach - kilka slow na temat .. 06.04.04, 18:04
                                                    widzisz jak jasno odpisalas? i kolega sie znalazl (nabierasz do mnie dystansu a bylo milo), i
                                                    stwierdzenie, ze odlot to rzecz (a raczej rzeczownik). Zahaczylas rowniez o moje poczucie
                                                    humoru (moze dzis mi nie staje... -staropolskie). Jezioro Garda ladne owszem, ale to nie to.
                                                    Nie traktuj forum tak doslownie, postaraj sie nie zapamietywac i nie obstawac przy swoim
                                                    bledzie. Po polsku jest takie okreslenie -zaperzyc sie. To nie budowanie a stawianie zapory
                                                    pomiedzy rozmowcami a przeciez nie o to nam chodzi?
                                                    no moze jesli poprze Cie Blendynka bo niby do niej pisalas ... to odwolam wszystko
                                                  • blendynka O listonoszu i koniecznie o odlotach. 06.04.04, 19:16
                                                    Witajcie,
                                                    f-f, nie mam uprzedzen i spojrzec potrafie szeroko. Jak chce.
                                                    Twoj post o listonoszu zrobil na mnie mile wrazenie. Nie mam
                                                    nic przeciwko wiesniakom. Bardzo wartosciowi ludzie i ujmujacy
                                                    czasami jasnoscia i prostota mysli. Nie wspomne o walorach zdrowotnych.
                                                    Od prostakow (ze wsi i miasta) trzymam sie z daleka. Dotychczas z powodzeniem.
                                                    Natomiast co do odlotow nie masz racji. Post Ewy o odlotach jest wspanialy.
                                                    Czytalam pare razy i zgadzam sie absolutnie. Odloty bardzo wazna rzecz.
                                                    Czytajac i wspominajac prawie odlecialam. Z przyjemnosci wskaze Tobie
                                                    (nie palcem) jeszcze jedno wyjasnienie dlaczego my tyle o tych odlotach.
                                                    Niekoniecznie lotnisko i nienasycenie (banalna prowokacja - na wspolczesne
                                                    dziewczyny juz nie dziala). Po prostu dobry odlot wyzwala podrozniczy
                                                    glod nastepnego rownie udanego odlotu. I omdlewajacego opadania.
                                                    Raz jeszcze - dobry odlot natychmiast pozwala robic plany na kolejny.
                                                    Najogolniej szukamy wielokrotnego biletu na linie ktore zapewniaja nam
                                                    takie odloty. Dlatego tak szalenie wazna jest obsluga lotu. Stewardzi
                                                    i piloci. Tradycja mowi, ze kazdy lotnik to zalotnik. Ze stewardami bywa roznie.
                                                    F-f majac do Ciebie rosnaca wolno sympatie dodam jeszcze zyczliwa uwage
                                                    o cierpliwosci i sztuce powstrzymywania sie. Niecierpliwosc powoduje
                                                    przedwczesnosc a to jest bardzo niesatysfakcjonujace. To nawet nie zbliza
                                                    sie do poczatkow odlotu. To taki falstart. Wiedzac o tym nie warto zapinc
                                                    pasow. Raz, moze dwa zyczliwie przygladamy sie tej probie zakonczonej
                                                    przedwczesnoscia. Pozniej juz ocieramy ewentualne plamy z niechecia
                                                    i dajemy sobie spokoj lub mowiac prosciej siana z ta kompania lotow.
                                                    Przyjaciolce w zaufaniu i dyskrecji mowimy - ta kompania nie lataj.
                                                    Osobie niezyczliwej mowimy, ze odlecialo nam sie na czasi lecialo cudownie.
                                                    Niech ma za swoje.
                                                    Dlatego mily f-f warto jest cierpliwie trzymac drazek sterowniczy (wolant)
                                                    w reku i kontrolowac od czasu do czasu jego polozenie.
                                                    Ewentualnie cierpliwosc placi takim niesamowitym odlotem, ze opada
                                                    sie cudownie nawet bez spadochronu. To tyle na razie o odlotach.
                                                    Post Ewy o odlotach byl dla mnie inspiracja.
                                                    To co, mily f-f mamy przygotowac sie do odlotow i rozpiac, tfu, zapiac pasy?

                                                    Ewo, serdecznie pozdrawiam,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: O listonoszu i koniecznie o odlotach. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 19:39
                                                    Bonsoir blendynka,
                                                    wdzieczna Ci jestem za
                                                    wlasciwy odbior mojego postu
                                                    o odlotach.Kierowany byl
                                                    wylacznie do Ciebie , mimo
                                                    ze to forum to jakby publiczne.
                                                    Zgadzam sie rowniez z tym , ze
                                                    fiu-fiu jako listonosz wypada
                                                    najlepiej. Wiesniak(z calym
                                                    szacunkiem dla tego zawodu i pozycji
                                                    spolecznej) mu nie pasowal.
                                                    Wyobrazam go sobie teraz na motocyklu,
                                                    z kaskiem na glowie . Torba z przodu.
                                                    Oczywiscie torba na listy. Tak fiu-fiu
                                                    robi sie bardziej sexy. Poprzednio czegos
                                                    brakowalo. Moze wlasnie tej torby.
                                                    Interesujace sa atrybuty zawodowe u mezczyzn.
                                                    Mozemy sie nad tym troche zastanowic.
                                                    A plus tard
                                                    E
                                                  • blendynka O listonoszu, torbie i jeszcze o odlotach. 06.04.04, 20:00
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    odloty byly odlotowe. Jeszcze teraz na wspomnienie
                                                    niektorych odlotow nogi mi drza niekontrolowanie.
                                                    I lekko sie poce. No, nie cala. Miejscami.
                                                    Rzeczywiscie listonosz z torba z przodu wyglada
                                                    sexy. Taki zawod i duzo moze przyniesc.
                                                    Do poludnia. I znowu ocieramy sie o matinee.
                                                    Inne zawody? Niech sie zastanowie...
                                                    Ten facet od naciskania guzikow (zapomnialam nazwy angazu)
                                                    tez mnie ekscytuje. Ma wprawe i po pewnym czasie guziki naciska dobrze.
                                                    Troche mam sentymentu do munduru ale tylko troche i nie do kazdego.
                                                    Co ja ciagle o tych guzikach?
                                                    F-f moze tez jezdzic na stuterze. Wlochy przeciez. Skuter tez jest
                                                    sexy. Siedzisz sobie z tylu i trzymasz sie oburacz.
                                                    Przy podnieceniu szybko jazda, trzymasz sie gdzie chcesz.
                                                    Tak, jazda skuterem bez celu jest erotyczna i ewentualnie dalej.
                                                    A we Francji jaki zawod nie pozwala mezczyznom pracowac ze wzgledu
                                                    na przychylnosc masy kobiet?
                                                    Il pleut, pozdrawiam,
                                                    b.
                                                  • Gość: Ewa Re: O meskich klopotach zawodowych IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 06.04.04, 22:57
                                                    Salut blendynka,
                                                    tez i dla mnie skuter ma wiele erotycznych zalet.
                                                    Z tymi meskimi mundurami to cos jest. Mnie bardzo
                                                    podobaja sie marynarze. Nie tylko ze wzgledu na guziki.
                                                    Z daleka czuje sie powiew morza i jakas odmiennosc..
                                                    Cos , co nam kobietom nie jest powszechnie dostepne.
                                                    To przyciaga.Imponuja mnie bardzo dzwigowi i kierowcy
                                                    koparek. Ale pozostaja oni jedynie w dziedzinie moich
                                                    fantazmow erotycznych.Codzienne zycie nie pozwolilo mi
                                                    poznac blizej ich seksualnych mozliwosci/zalet.
                                                    Z mojej obserwacji we Francji grupa mezczyzn , ktora
                                                    ma klopoty zawodowe ze wzgledu na przychylnosc kobiet
                                                    se szefowie.Tutaj strona atakujaca sa kobiety. Wyobrazmy
                                                    sobie na przyklad szefa kuchni. Bedzie podrywany przez
                                                    wszystkie podkuchenne , swoja zastepczynie oczywiscie, az
                                                    po sprzatajace. Jesli jest mlody i wolny , to jakos wyrobi.
                                                    Z wiekiem jego sytuacja zawodowa vis-à-vis kobiet staje sie
                                                    coraz bardziej trudna, bo on jest coraz bardziej atakowany.
                                                    A juz zupelnie nielekko ma szef wiekszego przedsiebiorstwa.
                                                    Caly tabun buissnes-women , asystentek, sekretarek i klientek
                                                    odwiedza jego biuro w mini ,na szpilkach, z dekoltami, z perfumami,
                                                    uzywajac calego kobiecego arsenalu usmiechow , zakladania nogi
                                                    na noge , delikatnego podciagania mini i kolysania biodrami.
                                                    I jak on moze w tych warunkach pracowac? Do tego rownoczesnie
                                                    telefonuje zona ,starannie ukrywana kochanka i dawna znajoma ze
                                                    szkoly , ktora takze na cos liczy .Podobnie jest w szpitalu; Szef
                                                    oddzialu nie ma lekko.Kolezanki moze mu podaruja , ale pielegniarki napewno
                                                    nie . Sa tez salowe i klientki. Strategia taka sama jak wobec szefa
                                                    przedsiebiorstwa.
                                                    Oj nielekko maja szefowie we Francji! Podobno w Japonii ta kwestia
                                                    zostala zwyczajowo uregulowana.Szefowie maja oficjalne kochanki ,
                                                    o ktorych wszyscy wiedza i moga oni spokojnie pracowac. Ale ten
                                                    kulturowy wplyw nie dotarl jeszcze tutaj.
                                                    Il fait froid , pozdrowienia
                                                    E
                                                  • blendynka Re: O meskich klopotach zawodowych 07.04.04, 03:09
                                                    Ewo,
                                                    kurde, sama tu jestes? Nawet f-f nie zajrzal?
                                                    Czasami intuicja mezczyzn zawodzi. Oni zreszta lubia sie dasac.
                                                    A byla okazja tego tam pogadac. I kto wie... Gadka szmatka...
                                                    Marynarzy tez lubie. Pamietam, ze maja w kazdym
                                                    porcie narzeczona ale to mi czasami nie przeszkadza.
                                                    Nie mam powaznych marynarskich planow.
                                                    Ogladanie tych widocznych i niewidocznych tatuazy
                                                    bywa milym urozmaiceniem. I wysluchwanie w przerwach
                                                    kolorowych opowiesci morskich.
                                                    "Bo nie zna zycia ten, kto nie sluzyl w Marynarce". Marynarze sa ok.
                                                    Biedni sa szefowie we Francji.
                                                    U mnie jest troche lepiej. Paralizujacy strach przed sadzeniem
                                                    o sexual harassment nie pozwala szefom/wspolpracownikom zajrzec za moj
                                                    czasami potrzebujacy meskiego musniecia (wzrokowego) dekolt.
                                                    Z dotykiem tez bardzo uwazaja. O poklepaniu po pupie w smutny deszczowy
                                                    dzien nie ma co marzyc. Po to trzeba przyleciec do Europy.
                                                    Dobrze do Wloch. Wlosi sa niezawodni. Wyrazaja swoje komplementy recznie.
                                                    Powiem Ci Ewo, tak sie teraz porobilo z tym wyemancypowaniem i innymi
                                                    ruchami kobiecymi, ze nie latwo byc mezczyzna. Nawet trudno.
                                                    Kobieta jest byc zdecydowanie lepiej.
                                                    I z tym optymistycznym stwierdzeniem cieplo pozdrawiam,
                                                    blendynka.
                                                  • keinstein Garda Fiu-Fiu 07.04.04, 08:02
                                                    Twoje to czy nie: podobno jest tam boski mikroklimat,
                                                    bo wiatry z południa hamują na górach i spuszczają
                                                    wodę, ale już na północnym brzegu. Przeto jest i ciepło,
                                                    i alpejsko, i jak kto chce - mokro. Nie byłem tam nigdy,
                                                    ale gdybym był kobietą, tam na pewno dałbym się poderwać.
                                                  • blendynka Dlugosc i jakosc calosci. 07.04.04, 13:00
                                                    Witajcie,
                                                    nie automatycznie. Parafrazujac kogos: to nie dlugosc przyrodzenia
                                                    ale jakosc p... daje maksymum zadowolenia.
                                                    Powinna to byc szczesliwa kombinacja obu czynnikow.
                                                    Ewo,
                                                    przypomnialo mi sie, ze koparki moga byc zasiebierne i przedsiebierne.
                                                    Milego dnia,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Dlugosc i jakosc calosci. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 13:50
                                                    Witaj blendynko,
                                                    wlasnie mialam ochote odezwac
                                                    sie do Ciebie.
                                                    Zwroc uwage na post niejakiego
                                                    keinsteina.Slusznie pisze, ze
                                                    bedac kobieta dalby sie poderwac
                                                    wlascicielowi jez.Garda . Sprzja-
                                                    jacy klimat etc. W zwiazku z tym
                                                    zaczelam sie pakowac. Myslac o fiu-
                                                    fiu oczywiscie.Tymczasem On rozczarowal
                                                    mnie okrutnie.Bralam go za osobnika
                                                    mlodego, nawet mlokosa , zzielenialego
                                                    od koloru italianskiej flagi(pozostale
                                                    wyssal z mlekiem matki). Podczas mych
                                                    przygotowan on zalozyl watek... cos tam
                                                    i potem"Ewa i obsluga koparek versus
                                                    listonosze".I tu sie zalamalam. Versus
                                                    znaczy przeciez przeciw, w przeciwienstwie
                                                    do. A my jestesmy za listonoszami!
                                                    I tak doszlam do wniosku , ze fiu-fiu jest
                                                    zgorzknialym starcem , nie rozumiejacym
                                                    kobiecych potrzeb i serc.
                                                    Pakowanie przerwalam.
                                                    Pocieszylas mnie swoim postem. Koparki
                                                    zasiebierne i przedsiebierne!Jacyz musza
                                                    byc ich kierowcy!Ale bede miala dzisiaj sny!
                                                    Moze uda mnie sie zalapac na koparke aby
                                                    przedsiebiernie zglebic zalety fachowcow.
                                                    Rozpromieniona
                                                    pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Dlugosc i jakosc calosci. 07.04.04, 14:42
                                                    Witaj Ewo,
                                                    Keinsteinowi latwo dawac rady. On nie jest kobieta.
                                                    On nie zdaje sobie sprawy z ryzyka utkwienia glowa
                                                    w zlobie tylem do wrot.
                                                    Wiesz Ewo, operatorzy sprzetu ciezkiego maja cos
                                                    w sobie. Co, dokladnie jeszcze nie wiem ale moze rozwaze.
                                                    Ten ich spokoj, opanowanie i precyzja.
                                                    Delikatnosc z jaka sie poruszaja wiedzac, ze gwaltownymi
                                                    ruchami moga cos zburzyc to wszystko lekko mnie kreci.
                                                    Z innym watkiem to nie bede sie wpisywac. Ten lubie.
                                                    O trzesacych sie i oslabionych nogach/udach napisalam
                                                    tylko w zaufaniu Tobie. Nie bede popelniac niedyskrecji na forum.
                                                    Dyskrecja jest moja mocna strona i wszyscy kopacze zasiebierni
                                                    i przedsiebierni moga spac zmeczeni spokojnie bez obawy.
                                                    Ich dlugosc i jakosc pozostana slodka tajemnica.
                                                    Chyba, ze spotkamy tego samego kopacza. Wowczas solidarna wymiana
                                                    opinii ma sens. Ja tez nie jestem versus ani anty. Ja jestem pro.
                                                    Z zalamki szybko wychodz. Maj nadciaga a wraz z nim... Moj Bosze...
                                                    Serdecznie,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Dlugosc i jakosc calosci. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 17:58
                                                    Bonsoir blendynka,
                                                    Ogromnie rozbudzilas moja wyobraznie postacia kopacza.
                                                    Musi byc w obejsciu z kobieta prawie taki , jak ze sprzetem
                                                    ciezkim
                                                    Delikatny i zdecydowany. Dalej tak , jak opisalas.
                                                    Postanowialam zblizyc sobie bardziej jego postac poprzez
                                                    poznanie uzywanego sprzetu.Dzieki internetowi dowiedzialam sie,
                                                    ze w Piekarach Slaskich , przy ulicy Waszynskiego 19 mozna zakupic
                                                    wspaniala koparke kolowa wx120.Opis jej parametrow technicznych
                                                    okazal sie niezwykle zmyslowy: n.p. moc silnika na drodze i podczas
                                                    pracy jest rozna. Znaczy pracujac ma wieksza moc niz na drodze; hm-
                                                    to moze byc przydatne. Potem takie tam inne .. az wreszcie intrygujaca
                                                    wzmianka- ciezar i tu dolaczona jest gwiazdka-odnosnik; otoz ten ciezar
                                                    zalezy od tylnych stabilizatorow i od lemiesza. Zwlaszcza lemiesz,
                                                    wiesz co mam na mysli...Potem niedyskretnie jest podana dlugosc i
                                                    szerokosc. Wsrod parametrow roboczych wystepuje max. glebosc
                                                    kopania (chyba chodzi o zaglebianie) , nastepnie pojemnosc lyzki (to cos
                                                    z kuchni), wreszcie sila zrywajaca (chyba z lozka?) i kopiaca (rywala?).
                                                    Inne jak uklad pomp , wydajnosc i cisnienie rozumiem wprost , bez zadnych
                                                    arrières-pensées.
                                                    Teraz musze cos zrobic aby na mojej drodze znalazl sie kopacz. Ogloszen
                                                    dawac nie lubie. Mozna sie ciezko przejechac.
                                                    Moze mi cos podpowiesz?
                                                    Tym razem zasiebiernie rozmarzona
                                                    Serdecznie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Re: Dlugosc i jakosc calosci. 07.04.04, 19:09
                                                    Wow, Ewo,
                                                    tak koparka, te parametry no, i ten lemiesz...
                                                    Nawet stabilizatory ma. Poezja i erotyka kopiaca.
                                                    Tak sobie mysle, moze bysmy kupily ta zasiebierna
                                                    koparke na spolke. Jeden dzien Ty jedziesz a drugi ja.
                                                    Musialybysmy sie tylko na kolor zdecydowac i tapicerke.
                                                    Radio byc nie musi. Sam odglos kopania jest muzyka dla uszu.
                                                    Ciekawe czy ta koparka to kabriolet czy zadaszona.
                                                    Wazne aby w kabinie miala uchwyty parciane do przytrzymania
                                                    (czegokolwiek). Moze jakis meliorant by zechcial bez zobowiazan
                                                    partycypowac w kosztach. Bylby czas gdybysy nie kopaly a wowczas on
                                                    moglby ja uzywac. Ciekawe czy taka koparka ma embrayage i amortisseurs?
                                                    Myslac o tych wszystkich dolkach w ktore kopacza mozna by wprowadzic,
                                                    serdecznie pozdrawiam,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Dlugosc i jakosc calosci. IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 07.04.04, 23:18
                                                    Salut blendynka,
                                                    uwazam , ze masz znakomity pomysl ze
                                                    wspolnym zakupem koparki kolowej wx120.
                                                    W zwiazku z powyzszym porozumialam sie
                                                    z producentem. Przemily pan przy telefonie
                                                    (z pewnoscia szef) zapewnil mnie , ze na
                                                    zamowienie moga dowolnie dostosowac
                                                    wyposazenie do wymog przemilych klientek-
                                                    jak dorzucil.Kolor standartowy jest zolty,
                                                    ale ja proponuje czerwony. Oczywiscie wersja
                                                    kabrioletowa(decapotable). Co do tapicerki
                                                    bez watpienia musi pasowac do koloru naszych dessous.
                                                    Poniewaz sa biale i czarne pasuje kazdy kolor.
                                                    Proponowalabym skore, kolor nature , moze buffle?
                                                    Uchwyty parciane sa,to samo odnosnie sprzegla
                                                    i amortyzatorow.Pozostaje problem melioranta/kopacza.
                                                    Wydaje sie byc niezbednym , bo takie drobiazgi
                                                    jak zmiana oleju i nalewanie paliwa to zwyczajowo
                                                    nie my. Poza tym jesli lemiesz tombera en panne
                                                    (moze sie n.p. zalamac),meliorant/kopacz bedzie
                                                    mogl go zastapic.Przecieznie nie bedzie zmeczony ,
                                                    bo to glownie my bedziemy kopaly,a nie on.
                                                    Zastanawiam sie jaka metoda znalezc melioranta/
                                                    kopacza do podzialu kosztow i tak w ogole(hm). Obawiam sie,
                                                    ze ogloszenie na lamach forum mogloby byc potraktowane
                                                    niepowazenie. Trzeba bedzie rozgladac sie po mokradlach(meliorant)
                                                    i na terenach pod budowe(kopacz). Wydaje sie mnie , ze to sie
                                                    nazywa tarasowanie .A wiec ja bede sie rozgladala po tarasowaniach
                                                    a ty po mokradlach, albo odwrotnie.
                                                    Wyznam Ci blendynka, jestem zafascynowana projektem i spieszno mi
                                                    do lemiesza.
                                                    z nadzieja na szybka realizacje
                                                    serdecznie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • blendynka Dlugosc i jakosc lemiesza. 08.04.04, 06:30
                                                    Salut Ewo,
                                                    kolor czerwony tez lubie i przy nim wiec pozostaniemy.
                                                    Wybor skory doskonaly. Wiem, ze standardowe wyposazenie
                                                    ma lusterko boczne. Mysle, ze powinnysmy rowniez
                                                    zainstaloawac jeszcze panoramiczne lusterko wewnatrz kabiny
                                                    dla ewentualnej poprawy makijazu.
                                                    I przydalby sie elegancko wykonany schowek z drewna rozanego na podreczne
                                                    kosmetyki no, i antykoncepcje. Na pamiec kopaczy nie zawsze mozna liczyc.
                                                    Zadzwon wiec moze do tego przemilego Pana w sprzedazy i zamow
                                                    nasz model. Zapytaj o ewentualne finansowanie lub raty.
                                                    Co do ewentualnego wspoludzialowca to nie sadze abysmy znalazly
                                                    go na forum. Jak slusznie zauwazylas na powazne oferty odpowiadaja
                                                    w wiekszosci "pytkowie". Maja zwyczaj pytac i wydziwiac.
                                                    Najwyrazniej zawracaja nudnie d.pe. Jezeli ktos normalny pojawi sie
                                                    to tez brak mu cierpliwosci. Obraza sie latwo i szybko.
                                                    Wiekszosc z nich mysli tylko o tym samym. Ja tez o tym mysle ale
                                                    chcialabym pare slow zamienic wstepnie o np. wernisazu.
                                                    Musimy sobie radzic inaczej. Ja wezme mokradla i zaczne je czesac.
                                                    Byc moze fabryka dostarczajac nam koparke zasiebierna wypozyczy nam
                                                    na poczatek fabrycznego oblatywacza koparek. Zapytaj milego Pana.
                                                    Jeszcze jedna opcja byloby wynajecie przestrzeni na zewnatrz kabiny
                                                    na reklamy. Bedziemy musialy o tym chyba pomyslec.
                                                    Ide dzisiaj wczesniej spac. Jestem troche zmeczona. Przygnebia mnie
                                                    troche swiadomosc, ze moje zmeczenie nie jest seksualne. Praca tylko.
                                                    Smutne to. Ale wkrotce rodzaj mego zmeczenia sie zmieni.
                                                    Troche spiaco pozdrawiajac,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: realizacja IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 12:17
                                                    Salut blendynka,
                                                    dzisiaj krotko, bo jestes
                                                    zmeczona.
                                                    Telefonowalam do przemilego
                                                    pana. Wszelkie poprawki odnosnie
                                                    wyposazenia beda uwzglednione.
                                                    Dodal, ze specjalnie dla nas
                                                    zaloza gratisowo stabilizatory
                                                    amerykanskiej firmy Tremor§Stab.
                                                    Czy mozesz sprawdzic te firme?
                                                    Splaty na raty mozliwe.
                                                    Znalezionego melioranta/ kopacza
                                                    trzeba bedzie najpierw sprawdzic.
                                                    Tzn. jego wydaj tfu wydolosc.
                                                    Byle kogo nie przyjmiemy do spolki.
                                                    Czesz wiec spokojnie mokradla, a ja
                                                    ide rozgladac sie na tarasowiskach.
                                                    Opcja reklamy to swietny pomysl, ale
                                                    trzeba spokojnie rozwazyc.
                                                    Odpocznij
                                                    Wyspij sie
                                                    A bientôt
                                                    E
                                                  • blendynka Re: realizacja 08.04.04, 17:57
                                                    Dzien dobry Ewo,
                                                    dzieki. Wyspalam sie. Zlokalizowalam firme Tremor & Stab.
                                                    Maja fabryke i biura w San Bernardino w Kalifornii.
                                                    Kopia i stabilizuja rowniez na Mojave Desert. Stad ich olbrzymie
                                                    doswiadczenie kopania i stabilizacji. Sa zwiazani z Tectonic Corporation.
                                                    Firma ma dobra opinie i cieszy sie szacunkiem na Wall Street.
                                                    Na marginesie - ich dzisiejsze akcje wzrosly do 28.35 za sztuke.
                                                    Oni rowniez maja delikatnych oblatywaczy sprzetu ciezkiego.
                                                    Wystepuja w dwoch rodzajach: part-time lover i latino lover.
                                                    Mysle, ze powinnysmy byc stabilizowane przez obie wersje.
                                                    Chyba, ze sklaniasz sie tylko do latino wersji. Bywa czasami opcja banderas.
                                                    To tyle na dzisiaj. O reklamie tez pomysle.
                                                    Milego wieczoru,
                                                    A bientot,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: realizacja IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 19:22
                                                    Witaj blendynka,
                                                    dobrze , ze wypoczelas.
                                                    Ale strzelilam w dziesiatke
                                                    z ta firma w Piekarach Slaskich!
                                                    Wiesz- cos mi tak podpowiedzialo
                                                    wewnetrznie, ze trzeba sie do nich
                                                    zwrocic. Ten szalenie mily pan , ktory
                                                    odbiera telefon , to mowie Ci robi wrazenie
                                                    nieslychanie oblatanego. Dobrze wiedzial
                                                    co nam proponuje . On nawet cos wspominal,
                                                    teraz sobie przypominam , ze Tremor&Stab
                                                    posiada specjalny staff. I wcale przy tym
                                                    nie rechotal glupkowato , tylko niesmialo
                                                    napomknal, ze on tez moze dolaczyc.
                                                    Ja mysle ze do pelnego stabilizowania
                                                    trzeba zamowic part-time lover, latino-
                                                    lover , banderas i tego przemilego pana od
                                                    telefonu.Jutro z rana polacze sie powtornie
                                                    z Piekarami i spytam o czesci zamienne.
                                                    Mysle ze lemiesz moznaby wymieniac( no wiesz-
                                                    troche z takim rozmiarem, troche z innym).
                                                    Powiem tez temu przemilemu panu , ze jesli
                                                    Tremor&Stab sie zgodzi, to on tez bedzie
                                                    stabilizowal.Ale na to chyba musi miec
                                                    specjalny atest.
                                                    Ja tez pomysle o reklamie i wspolnie wybierzemy
                                                    najbardziej przydatna.
                                                    Baw sie dobrze
                                                    A plus tard
                                                    E
                                                  • blendynka Re: realizacja 08.04.04, 20:24
                                                    Bonsoir Ewo,
                                                    koniecznie zadzwon jutro do tego przemilego Pana.
                                                    Wierze w Twoja intuicje i sadze, ze warto bedzie
                                                    sie z tym sympatycznym Panem zaprzyjaznic.
                                                    Na pewno zna a jezeli nie, to polubi menage a trois.
                                                    W Piekarach nigdy nie bylam ale nazwa przyciaga
                                                    swoja cieplota i zapachem. Na pewno sympatyczne miasto.
                                                    Z lemieszami masz absolutnie racje. Roznorakosc jest wskazana.
                                                    Sadze, ze wymiary w centymetrach lub calach (inczach) nie robia
                                                    dla nas roznicy. Wiem, ze jestesmy wystarczajaco elastyczne.
                                                    Tremor&Stab zgodzi sie obecnosc milego Pana z Piekar.
                                                    Zaczelam juz od tego konca (T&S) i mamy teraz ich przychylnosc.
                                                    No problemo.
                                                    Amerykanska firma Trojan (her pleasure) wyrazila rosnace zainteresowanie
                                                    reklama na naszej czerwonej koparce. Prowadza dystrybucje z Princeton
                                                    w stanie Nju Dzersej. Maja tam laboratoria doswiadczalne w osrodku
                                                    akademickim. Dziewczeta/studenki "testuja" produkty jak szalone.
                                                    Uzupelniaja tym "testicle`owaniem" swoje stypendia.
                                                    Ale o warunkach reklamy i naszych kompensacjach musimy jeszcze porozmawiac.
                                                    Musze leciec,
                                                    hasta luego Ewo,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: realizacja IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 08.04.04, 23:12
                                                    Bonsoir blendynka,
                                                    do Pana oczywiscie jutro zatelefonuje,
                                                    a teraz napisze co mi przyszlo do glowy
                                                    w zwiazku z reklama.
                                                    Otoz tutaj (pewnie podobnie jest u Ciebie)
                                                    konsumenci dziela sie teraz na tych , ktorzy
                                                    kupuja cene i tych , ktorzy kupuja marke.
                                                    My uderzymy w marki , bo przeciez pieniadzom
                                                    nie bedziemy robily reklamy.
                                                    Oprzemy sie tez na wspolczesnej reklamie, nie
                                                    tam takie pierdoly z podswiadomoscia, tylko
                                                    reklama informacyjna-kawa na lawe.
                                                    Oczywiscie w reklamie powinna sie znalezc
                                                    aluzja do naszej lux-koparki.
                                                    Zeby zobrazowac dam dwa pierwsze-lepsze
                                                    przyklady. Zaluzmy , ze robimy reklame
                                                    Sharpowi. To moze byc tak:
                                                    Koparka kopie powoli
                                                    z Sharpem lepiej pie****isz.
                                                    Zastosujemy tez machiawelliczna metode
                                                    antyreklamy.Jesli bedziemy wspolpraco-
                                                    waly z konkurencja Sharpa , to byloby tak:
                                                    Koparka kopie gleboko
                                                    Z Sharpem ch-j ci w oko.
                                                    Tego rodzaju pomyslow mam wiele , tylko
                                                    brakuje mi nazw markowych .Dior i te
                                                    inne duperele nie bardzo pasuja do koparki.
                                                    Zreszta moze jednak. Musialabym ich sie zapytac.
                                                    Dla firmy Trojan chetnie popracuje w podobnym
                                                    stylu jak z Sharpem , jesli to poprzesz.
                                                    Jutro musze wczesnie wstac
                                                    wiec koncze
                                                    acha pomysl o kompensacjach
                                                    hasta magnana
                                                    Ewa
                                                  • blendynka Reklama i rejestracja. 09.04.04, 06:16
                                                    Spij slodko Ewo, snij kolorowo,
                                                    z reklama zgadzam sie w zasadzie. Zadne takie Dior, Chanel i podobne.
                                                    To jest koparka zasiebierna i nie bedziemy sie pieprzyly z takimi
                                                    reklamami. Sublimalnosc tez odpada. Ma byc jasno, wyraznie i koparka
                                                    miedzy oczy. Motorola tez przychodzi do glowy. Rymuje sie latwo.
                                                    Natomiast z antyreklama musimy uwazac poniewaz mozemy byc skarzone.
                                                    Uwiklamy sie w dlugie i kosztowne procesy i nici z kopania.
                                                    Przy skorumpowanym sedzi mozemy dessous stracic.
                                                    Pamietasz moze teledysk Roberta Palmera - Addiction to love? Tam byly takie
                                                    trzy dziewczyny ubrane i zmakijazowane identycznie. Wygladaly sharp.
                                                    Teraz Sharp uzywa ich jako reklamy.
                                                    Rozejrzymy sie jeszcze jak wstaniesz i pomyslimy. Tendencja bedzie
                                                    reklamowac malo ale za duzy szmal/kase. Mozna by do Bumaru zadzwonic.
                                                    Ale oni pewnie nie maja pieniedzy. Z polska reklama na swiecie cieniutenko.
                                                    Wodke czasami widze przelotnie. Ale wodka z prowadzeniem koparki nie idzie.
                                                    Po pijanemu mozna male miasto rozpier.olic koparka. Wodka niedobrze.
                                                    Pomyslimy o tym jeszcze. Noki tez nie idzie ostatnio dobrze. Moze Michelin?
                                                    Moze Louis Vuitton? Mozna by zamienic parciane paski na ich luksusowe raczki.

                                                    Chcialam rowniez omowic z Toba sprawe rejestracji. Mysle, ze bedziemy
                                                    garazowaly koparke w Europie. We Francji byloby dobrze.
                                                    Czy jest u Ciebie cos takiego jak vanity plate? Za dodatkowa oplata
                                                    dostaje sie tablice rejestracyjne z wybranymi przez siebie liczbami/literami.
                                                    Znajac anglofobie Francuzow proponuje jakies slowo francuskie.
                                                    Licze na Twoja inwencje jako francuskojezyczna. Dobrze byloby aby rejestracja
                                                    oddawala krotko i precyzyjnie charakter naszej czerwonej koparki.
                                                    Cos w stylu beau, ouvert, tres amusant, la levre, la cuisse, la glande.
                                                    Byc moze bezposrednio je/nous prends la pilule. Nalezy unikac czegos
                                                    zniechecajacego takiego jak une infection vaginale lub merde. Moj francuski
                                                    literacki jest slabiutki i licze na Ciebie. Prosze ,Ty rowniez zadecyduj w
                                                    jakiej municypalnosci bedzie najlepiej zarejestrowac nasza koparke.
                                                    Moze na poludniu Francji? Tutaj tez zdaje sie na Ciebie. Francje znam
                                                    slabo i wybiorczo - 2X Paryz i 1X Tuluza.
                                                    Oczekujac na Twoje przemyslenia serdecznie pozdrawiam,
                                                    blendynka.


                                                  • Gość: Ewa Re: Reklama i rejestracja. IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 09.04.04, 13:33
                                                    zanim przeczytalam Twoj post bylam od
                                                    rana zajeta w czyms co sie nazywa
                                                    atelier i wracajac stamtad (cos 30 km jazdy)
                                                    mialam genialne mysli. Najpierw bylo o tej
                                                    firmie Trojan.
                                                    Wymyslilam taki slogan reklamowy:
                                                    "Koparka kopie nad ranem
                                                    najlepiej ruchac z Trojanem"
                                                    W ten sposob firma Trojan zajmie czolowe miejsce
                                                    w sprzedazy antykoncepcji.
                                                    Potem wymyslilam , ze ta koparka bedzie nie
                                                    tylko do kopania i reklamy. Bedzie mozna nia
                                                    szalenie szpanowac. Bo gdybym dzisiaj podjechala
                                                    pod to atelier koparka ale bym zadyme zrobila!
                                                    Moze byc jeszcze lepiej - wyobraz sobie ze
                                                    jestes zaproszona na mala albo duza party.
                                                    Ludziska zajezdzaja swoimi Cadillacami, Chevroletami
                                                    albo jak tutaj Renaulatami i Peugeotami, a Ty
                                                    podjezdzasz czerwona koparka! Wyobrazasz sobie szpan?
                                                    I to sie szybko powszechnie przyjmie. Tutaj kupuje
                                                    sie 4X4 zeby jezdzic po miescie. Tylko tak dla szpanu,
                                                    bo n.p. w takim Paryzu miejsca do parkowania za czorta nie
                                                    znajdziesz . Ktos , kto jechalby koparka nie tylko ze by
                                                    zrobil szpan ale i zaraz flic miejsce do parkowania zrobi
                                                    , bo pomysli ze to o dziure chodzi. Dlatego musimy
                                                    pomyslec o wylacznosci na ew. sprzedaz i szybko przystapic
                                                    z przemilym panem do spolki.
                                                    Co do rejestracji , to tutaj mozna tez wybrac litery/slowo
                                                    i ja proponuje po prostu "bite". W jezyku hargot to jest ta meska
                                                    rzecz, ale brzmi elegancko i kojarzy sie z niemieckim prosze.
                                                    Jako miejsce rejestracji najlepsza bylaby Ile de France , bo
                                                    i tanio i dostep rownie latwy do pol i lak jak i do miasta.
                                                    Pomysle jeszcze o sloganach dla Michelina i Vuittona.
                                                    I musze tez szybko zadzwonic do tego przemilago Pana , bo
                                                    gromadzi sie coraz wiecej.
                                                    Wobec tego à bientôt
                                                    serdeczne pomyslnosci
                                                    E
                                                  • keinstein biedny Fiu-Fiu 09.04.04, 16:55
                                                    Od kiedy odkryto klonowanie
                                                    i w ślad za tym stała się możliwa
                                                    partenogeneza rodzaju ludzkiego,
                                                    samcy stali się zbytkiem wątpliwym.
                                                    Zobacz, jak pięknie sobie panie radzą,
                                                    a żaden facet nie może za nimi nadążyć.
                                                    Taka nasza dola, kurna mać, ginący gatunek.
                                                    Ty już może lepiej chłopaczków podrywaj?
                                                    (Sam się nie polecam, ale życzę szczęścia)
                                                  • blendynka Bite, bit. 09.04.04, 18:31
                                                    Witaj Ewo,
                                                    teraz na krociotko. Jestem pod wrazeniem naszej nowej
                                                    tablicy rejestracyjnej. Wymyslilas super.
                                                    E - chyba sie nie wymawia we francuskim na koncu?
                                                    W tutejszym jezyku bite oznacza ukaszenie/uzadlenie.
                                                    A bit miedzy innymi znaczeniami - wiertlo.
                                                    Cudownie wiec sie sklada. Pokryje to znaczeniowo
                                                    oba glowne jezyki. I po niemiecku brzmi uprzejmie. Bedzie supero.
                                                    Maly szpan od czasu do czasu moze byc odswiezajacy.
                                                    Z parkowaniem koparki w Paryzu spoko. Niech inni uwazaja.
                                                    Pamietam nocowanie w Residence Lord Byron i klopoty z parkingiem.
                                                    Z koparka spoko. I zandarmeria tez musi uwazac. Mozemy karoserie porysowac.
                                                    Pozniej byc moze zdecydujemy sie koparkej podrasowac (soup up).
                                                    Wlozymy chip i dodamy koni. Poszly konie po betonie.
                                                    Trojan zaciera rece. Chociaz sugeruje rozciagniecie parasola czynnosci
                                                    zwiazanych z produktem na wszystkie odcienie natezenia kochania sie.
                                                    Keinstein :)))))))))))))))))))))))))).
                                                    Musze znowu leciec teraz,
                                                    zajrze tutaj poznym wieczorem (moim).
                                                    Pozdrowionka,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: Bite, bit. IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 09.04.04, 19:12
                                                    Witaj blendynko
                                                    na chwileczke tylko,

                                                    cos mi sie rymnelo niechcaco,
                                                    pewnie pod wrazeniem jestem-
                                                    otoz rzeczywiscie "e" na koncu
                                                    tutaj nie wymawia sie czyli
                                                    mowiac to bedzie bit- i swietnie
                                                    sie to zgrywa jezykowo , bo
                                                    poza zadlem, jest jeszcze to
                                                    wyrazenie" a little bit"-ha, ha
                                                    to znowu moze miec podwojne znaczenie.
                                                    Zadowolona jestem ze Trojanowi spodobalo
                                                    sie. Parasol mozna latwo rozciagnac.
                                                    Nad haslami dla innych firm nie mialam
                                                    czasu pomyslec.Ale to zrobie.
                                                    Z tym przemilym Panem zaczelam negocjowac
                                                    cene , bo w koncu bedziemy robily reklame
                                                    koparce; za to nalezy nam sie conajmniej
                                                    20% redukcji. On chcialby jakiejs zaliczki,
                                                    bo maja juz przystapic do montazu. Moze jednak
                                                    zaliczke zaplaci meliorant albo kopacz?
                                                    Co o tym sadzisz?
                                                    Mysle ze dobrze byloby gdyby keinstein
                                                    doradzil nam gdzie znalezc(poderwac) k. lub m.
                                                    On umie dobrze doradzac w tej dziedzinie
                                                    zajrze tez poznym wieczorem
                                                    Salut
                                                    E
                                                  • keinstein nie da się 10.04.04, 01:35
                                                    Przykro mi, Szanowna Pani, ale podrywanie to nie moja branża,
                                                    Raz tylko mi się to w życiu udało, i do dziś żonaty jestem.
                                                    Polecam raczej doświadczenia Commandante Miguelskiego,
                                                    Pana Kudłatego i Starego Pierdoły z sąsiedniego forum.

                                                    P.S. Wasza błyskotliwość zaczyna się robić podejrzana.
                                                    Która z was jest Tomkiem, który też ma 12 lat?
                                                  • blendynka ...a little bit/quite a bit. 10.04.04, 06:20
                                                    Bonjour Ewo,
                                                    mysle, ze na finansowaniu powinnysmy sie przespac. Noc lub dwie.
                                                    Nowy dzien przyniesie nowe idee.
                                                    Zastanawialam sie, czy sa jescze inne Piekary. Nieslaskie.
                                                    Moze jakies dalej od Katowic.
                                                    W sprawie kopaczy/meliorantow musimy sobie same poradzic.
                                                    Pytanie/proszenie o pomoc mezczyzn moze prowadzic do niepozadanego
                                                    wymagania wdziecznosci w przyszlosci. Wole nikomu nic nie zawdzieczac.
                                                    Wole kochac sie spontanicznie i bez premedytacji.
                                                    Keinstein uwolnil pierwsza oczekiwana jaskolke permanentnej podejrzliwosci.
                                                    Jaskolki te z radoscia wykluwaja sie masowo na terytorium bylego
                                                    Zwiazku Radzieckiego. Niestety, migruja poza jego zachodnia granice
                                                    i tam sie osiedlaja. Klimat im odpowiada. Jest odpowiednio nasycony
                                                    ciaglym podejrzeniem i ciaglym napietym oczekiwaniem na radosne
                                                    niepowodzenie czegos/kogos. Taki po prostu mikroklimat :)))).
                                                    Optymistyczne jest to, ze K. ma duza wiare w mozliwosci wczesnej mlodziezy.
                                                    Lekko szowinistyczne jest to, ze wykluczyl dwunastoletnia Kasie.
                                                    Cieplo i weekendowo pozdrawiam,
                                                    milej soboty,
                                                    blendynka.
                                                  • Gość: Ewa Re: wspolna rozmowa IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 12:41
                                                    panie keinstein
                                                    tak slonko ladnie dzisiaj tutaj
                                                    swieci , ze az wesolo sie robi.
                                                    Mimo , ze pan, panie keistein
                                                    rozczarwales nas. Czemus-pan taki
                                                    nieuzyty? Czy nie mogles-pan, z calym
                                                    szacunkiem dla malzonki, doradzic na
                                                    ten przyklad, ze kopacza to na autostop
                                                    mozna , a melioranta w cholewach i mini
                                                    na mokradlach zalapac, che?
                                                    Z proponowanych osobnikow starypierdola
                                                    tez zonaty, pewnie by poradzil, ale klimaty
                                                    mu obce. Commandore stale zajety , nie ma
                                                    na to glowy , a kudlaty ma glowe , ale miedzy
                                                    nogami.Zostawione na lodzie poradzimy sobie same.
                                                    Podejrzeniami , to ja tam sie nie przejmuje , to
                                                    takie zjawisko ogolnoswiatowe w tych czasach.
                                                    A nuz gdzies jakas bomba (tzn. bombowa dziewczyna).
                                                    blendynko,
                                                    w sprawie koparki to rozmowy poszly juz za daleko
                                                    zeby zmieniac.Z inna firma moze byc gorzej.
                                                    I szkoda by mi bylo nie ciagnac dalej z tym
                                                    przemilym panem. Cos mnie do niego ciagnie. Taki
                                                    ma jakis la voix chaudemant timbrée , ze za kazdym
                                                    razem po rozmowie blogosc mnie nachodzi.
                                                    Z reklama i finansami to rzeczywiscie chwilowo
                                                    trzeba sie wstrzymac , ale podam jedna , zeby
                                                    nie wypasc z transu . Dla Michelina byloby tak:
                                                    Koparka ma swoje opony
                                                    te od Michelina
                                                    lepsze niz condomy.
                                                    Poniewaz nie mozemy liczyc na zadne doradztwo,
                                                    ja zaraz po weekendzie zapisuje sie na kurs
                                                    kopactwa. I potem ruszymy cala para. To znaczy
                                                    we dwie. Przyszlosc przed nami-hej!
                                                    Przekazujac sloneczne promienie
                                                    serdecznie pozdrawiam
                                                    E
                                                  • keinstein słoneczko i szpaków sposoby 10.04.04, 14:42
                                                    U mnie też słoneczko popromienne wczesnoporonne
                                                    świeci tu jak głupie i darmo podgrzewa
                                                    ten kraj urynkowiony po ostatnie warstwy kretynizmu,
                                                    i śliczne sikorki mi się zagnieździły na orzechu,
                                                    takie niebiesiutkie z góry, a od spodu żółte,
                                                    i takie mają różne wzorki czarne i białe,
                                                    i się tak wesoło uwodzą, a turkawki sroki gonią po krzakach,
                                                    i pan kos drze dzioba jak wściekły, że aż spać nie można,
                                                    gołębie żrą z ręki, a wróble się biją cholera wie o co,
                                                    różne rzeczy kolorowo sobie zakwitają po kątach,
                                                    szpak wabi samicę, a ona jak zwykle udaje, że jego nie widzi,
                                                    ale jak co roku da mu się pewnie do dziupli zapędzić,
                                                    to ja wam powiem: róbcie tak jak ona, że to niby nie widzicie,
                                                    i że w dupie macie popędy, zapędy, zanęty i względy,
                                                    ale tak stopniowo zezujcie na dziuplę, w której jakiś tam
                                                    robaczek leży na przynętę, i miękkie źdźbła trawki
                                                    posłane wygodnie, tak sobie zerkajcie od niechcenia,
                                                    nie targując się, ale wyraźnie dając do zrozumienia,
                                                    że próżne wysiłki, bo was interesowałoby większe metraże i kąski,
                                                    a gdy zobaczycie, że już koniec licytacji, że więcej
                                                    robaczków nie będzie, to tak od niechcenia do dziupli łepek wstawcie,
                                                    jakieś źdźbło z przyganą poprawcie dzióbkiem,
                                                    ach, taki tu bałagan i ja jeszcze nieuczesana,
                                                    poczęstunek popróbujcie, ale całego nie zżerać, bo to nie wypada,
                                                    i wtedy on wskoczy za wami, zastawiając wyjście,
                                                    i same już wiecie, co dalej. Należy mu się.
                                                    Życzę paniom sikoreczkom wielu sukcesów.
                                                  • keinstein ech, Blendynko 10.04.04, 17:56
                                                    żebym ja był młodszy, zdrowszy i dzielniejszy,
                                                    męski bardziej i inteligentny, a także mądrzejszy,
                                                    bym się pewnie do Ciebie prywatnie odezwał,
                                                    ale się nie ozwę: samoocena, kurwa mać.
                                                  • keinstein ech, sprawiedliwość 10.04.04, 18:30
                                                    kłopot jest taki, że one, ptaki te, jakoś bęcwały
                                                    nie znają feminizmu, i jak na przykład ten turkawka
                                                    samiec glizdy z ziemi wyciąga i zżera, to jego samica
                                                    zapierdala w trawie, kosząc ją jak głupia, bo buduje gniazdo.
                                                    Chyba jednak nie ma sprawiedliwości, kochana.
                                                    Darz bór paniom pięknym.
                                                  • blendynka Z turkawkami. 10.04.04, 18:39
                                                    Trzeba spojrzec z ornitologicznego punktu na nie.
                                                    Szczesliwe sa i szczesliwie pitola poniewaz
                                                    kazde ptasze robi to co go kreci.
                                                    A z czlowieczego widzenia to wazne.
                                                    Moze najwazniejsze...
                                                  • keinstein ech, wy turkaweczki, sikoreczki moje 10.04.04, 19:47
                                                    zapytajcie raczej: jak jest u modliszek,
                                                    skoro już się na owady zeszło, ale jako
                                                    upity dziś filozoficznie jegomość powiem wam,
                                                    siostry, że chętnie bym zasnął z jedną
                                                    u jednego, z drugą u drugiego boku, i tak się
                                                    wyborsuczył z wami, i wyfilozofował błyskotliwie,
                                                    i tak jakoś wyinteligencił, wyalkoholizował,
                                                    wyświęcił, wygadał, i wyspał rzecz jasna. Cześć.
                                                  • Gość: Ewa Re: Melanargia galathea czyli zycie motylka IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 10.04.04, 22:58
                                                    Zycie motylka sklada sie z czterech etapow - z etapu jajeczka, trwajacego 3-8
                                                    dni, etapu gasieniczki, podczas ktorego nastepuja ogromne zmiany wielkosci od 1-
                                                    milimetrowego jajeczka do conajmniej 4cm gasieniczki. Gasieniczka przemienia
                                                    sie w poczwarke , ktora dostosowuje sie swym kolorem do otoczenia , poniewaz
                                                    zapada ona w hibernacje by z wiosna przemienic sie w postac czwarta-doroslego
                                                    motylka. Zycie doroslego motylka trwa kilka tygodni , podczas ktorych jego
                                                    zajeciem jest ochrona terytorium, ucieczka przed drapieznikami i przede
                                                    wszystkim znalezienie partnera/ki aby sie polaczyc i zapewnic odnowe gatunku.
                                                    Samiczki i samczyki motylki potrafia sie wyczuc na odleglosc kilku kilometrow
                                                    dzieki wydzielanym feromonom i dzieki posiadaniu czulych na ich wykrycie
                                                    antenek.Gdy samczyk odnajdzie samiczke wykonuje uwodzicielski taniec , lecac
                                                    czasami bardzo dlugo za samiczka.
                                                    Czasami o jedne samiczka ubiega sie kilku samczykow czarujac ja tancem i
                                                    perfumami.
                                                    Jesli samczyk nie podoba sie samiczce ona pokazuje mu swoj brzuszek odwracajac
                                                    sie w jego kierunku pod katem 90°. Gdy samczyk spodoba sie samiczce ona
                                                    przylacza sie do jego lotu i czaruje go perfumami oraz swym wdziecznym lotem.
                                                    Jesli zaloty zostaly obopolnie przychylnie przyjete nastepuje zblizenie.
                                                    Podczas zblizenia motylki-samczyk i samiczka leca obok siebie przytuleni
                                                    brzuszkami, potem grzbiecikami , a wreszcie tak aby samczyk mogl zlozyc swoj
                                                    plynek zapladniajacy na brzuszku samiczki. Zblizenie trwa conajmniej ½ godz. ,
                                                    a moze sie przedluzyc do 3-ch.
                                                    Motylki dokonuja zblizenia na listeczku, a gdy im sie wowczas przeszkodzi
                                                    przenosza sie w inne , spokojniejsze miejsce nie rozlaczajac sie.
                                                    Samiczka sklada wielka ilosc jajeczek po zaplodnieniu (zblizeniu).
                                                    Ciekawostka jest ze Melanargia galathea znosi jajeczka w locie , gdyz jej
                                                    gasieniczki zywia sie byle czym, zatem nie jest wazne, gdzie spadnie jajeczko.
                                                    Niezwykle-n'est ce pas?
                                                  • blendynka Papillon. 11.04.04, 02:11
                                                    Bonne nuit Ewo,
                                                    Twoj powrot do podstaw motylkowych wspanialy. Tres bien. Magnifique!
                                                    Powinien byc wprowadzony jako lektura obowiazkowa dla zakwitajacych
                                                    panienek. Opis bardzo interesujacy i pouczajacy. Momentami wilgotny.
                                                    Ten rozrzut czasu kopulacji jest ekscytujacy. Raki tez moga niekrotko.
                                                    Stad pochodzenie polskiego slowa - uraczyc.
                                                    Widzialam kiedys na blekitnym niebie dwa olbrzymie kopulujace motyle.
                                                    Okazalo sie, ze to sa dwa wojskowe samoloty tankujace paliwo.
                                                    Pomysl bardzo erotyczny. Tez wilgotne doswiadczenie wizualne.
                                                    Motylek po hiszpansku tez nazywa sie ladnie - mariposa. Slicznie. I dzwiecznie.
                                                    Z hiszpanskich owadow znam jeszcze hiszpanska muszke. Interesujacy
                                                    i przypominajacy mile doswiadczenia sensoryczne owad. Rowniez bardzo wilgotny.
                                                    Czy mialas moze ostatnio okazje probowac bordeaux?
                                                    Buvons moins, buvons meilleur.
                                                    Joyeuses Paques! Dla Ciebie Keinstein rowniez,
                                                    blendynka.
                                                  • keinstein Traktor filozoficzny 11.04.04, 07:55
                                                    Tak, tak, drogie panie i dociekliwi panowie, w tytule nie ma żadnej literówki:
                                                    traktor, żaden traktat. Otóż jechałem ja sobie kiedyś traktorem do miasta.
                                                    Oczywiście kabrio, wypas full, ręczna robota na bazie silnika Trabanta, pełen
                                                    szpan; nawet beret pożyczyłem na tę podróż przepisowy, znaczy się zdeptany i z
                                                    antenką taki w kolorze ciemny denaturat. Droga wiodła przez wieś, potem przez
                                                    przedmieścia aż do samiusieńkiego centrum, jakieś razem ze 40 km. Traktor z
                                                    natury swej jeździ szybko jak na drogi polne i nieco wolniej jak na standardy
                                                    dróg czarnych. W dodatku musiałem trochę ponadkładać drogi, jadąc bocznymi
                                                    raczej ulicami, bo prawa jazdy właściwego nie mam, to się zeszło trzy godziny z
                                                    okładem, a że miałem na pokładzie parę puszek napoju filozoficznego, nie
                                                    dłużyło mi się jakoś, i mogłem spokojnie obserwować dookólne życie.
                                                    Ludzie się ruszali w tę i tamtą stronę, ci co mnie mijali, potrąbywali
                                                    serdecznie, ale ci z tyłu, a było ich tak na pół wiorsty za mną, to jacyś tacy
                                                    nerwowi się nazbierali. Twarze spocone i zacięte, nerwowe ruchy, jacyś
                                                    niezdrowi tacy. A ja tak siedziałem sobie na wysokim stołku (jeszcze
                                                    poPGRowskim), spoglądałem tu, spoglądałem tam, tak pomyśliwując sobie: ludzie,
                                                    ja was nawet lubię, ale dobrze to z wami nie jest. No bo spójrzcie: jadą jakieś
                                                    auta dajmy na to na północ, no a z przeciwka to na południe. A co tam lepszego,
                                                    czego by nie było w początkowym punkcie podróży? A jakby się zdzwonili tak na
                                                    przykład, i ten z punktu A zostałby w A, zamiast do B po próżnicy pędzić, a ten
                                                    znowu z B to też by w B został, miast sunąć do A. Efekt byłby taki, że ktoś
                                                    byłby w A, ktoś także w B, można by im nawet pozamieniać nazwiska, a ruchu
                                                    niepotrzebnego uniknęłoby się: z korzyścią dla zdrowia, przyrody i gospodarki.
                                                    Traktor filozoficznie nastraja, zaprawdę. Może się nasze panie powinny ponownie
                                                    zastanowić nad wyborem sprzętu. A jak już koparka, to polecam Białoruśkę, jest
                                                    ich jeszcze trochę we wschodniej Polsce, i kupić można niedrogo, a w Unii
                                                    będzie to unikat oraz odlot pełny. Bo to jest, miłe moje, traktor epoki
                                                    kosmicznej: z przodu spychacz ma, jak sobie ktoś potrzebuje popopychać, a z
                                                    tyłu kopara podsiębierna stoi jak się patrzy. Takiej Białoruśce to się żaden
                                                    rolnik nie potrafi oprzeć! Pawlak Waldemar, premier trzykrotny, generał
                                                    pożarniczy i giełdowy prezes, on to takim czymś na disco podjeżdżał i towarki
                                                    rwał jak malowanie. Jak która chciała popychania, to od przodu ją zajeżdżał, a
                                                    jak się pobujać chciała, to ją brał od tyłu. Ech, te Białoruśki, i ten Waldi,
                                                    sokół nadwiślański nasz! Czemu my głupie nie słuchali go i zamiast do ZBIRa, to
                                                    do Unii jakieś, ech...
                                                  • Gość: Ewa Re: Traktor filozoficzny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 11.04.04, 12:05
                                                    Ladny ten traktor filozoficzny i zgodnie z zamierzeniem autora wiele do
                                                    myslenia daje.
                                                    Istotnie gdyby pojazdy dwusladowe zamiast poruszac sie z punktu A do B pozostaly
                                                    kazdy w swoim , wplyneloby to na rozwoj dwunoznego przemieszczania coby zarowno
                                                    przyrodzie , jak i przemieszczajacym na zdrowie wyszlo.
                                                    Ale w naszym zamierzeniu koparkowym nie o ochrone przyrody idzie jano o
                                                    wykorzystanie
                                                    erotycznych zalet sprzetu ciezkiego produkcji polskiej , o jegoz
                                                    rozpowszechnienie w Unii (patrz koparka na Polach Elizejskich) oraz wejscie w
                                                    spolke z osobnikami kwalifikowanymi (patrz meliorant / kopacz). I przy tym
                                                    rozwoju gospodarki i erotyzmu przyszlej wspolnej Europy pozostajemy ,
                                                    dopuszczajac wazny udzial przedstawicieli amerykanskich (patrz blendynka).
                                                    Odnosnie Bialorusi ich ciezki sprzet zalegac bedzie na polach i lakach polskich
                                                    kresow wschodnich. My na latwizne i niski standart nie pojdziemy; Wykorzystamy
                                                    natomiast sile robocza Bialorusinek. Zatrudnione jako amazonki* na Polach
                                                    Elizejskich i w okolicach St. Denis zarobia na raty za koparke , ktore to
                                                    slusznie naleza sie polskiej firmie w Piekarach
                                                    Slaskich (jesli blendynka bedzie nastawala zmienimy slaskie na inne).
                                                    Oczywiscie w dziedzinie sprzetu ciezkiego i jego erotycznych zalet na koparce
                                                    nie pozostaniemy; sa jeszcze walce ,zageszczarki do gruntu, spycharki i
                                                    ladowarki.
                                                    Czeka nas , blendynke i mnie , wiele momentow rozkosznego rozluznienia.
                                                    Oczywiscie
                                                    meska opinia(patrz keinstein) jest mile widziana . Moze keinstein ponownie
                                                    zasiadzie na traktorze i zlote mysli pod berecik z antenka mu przyjda.
                                                    Byleby swieta skonczyly sie , bo jak na razie tarasowiska smetnie puste sie
                                                    zrobily.

                                                    *amazone- francuska popularna nazwa prostytutki pracujacej w samochodzie

                                                    p.s. blendynko –oczywiscie Bordeaux pilam , nawet Château Margot bylo

                                                  • keinstein Re: Traktor filozoficzny 11.04.04, 19:30
                                                    Cześć Sikorki.
                                                    Cytat dla Was mam z Gazety Wyborczej z 03.06.2002. str. 6

                                                    KRAJ W SKRÓCIE

                                                    UROCZYSTEJ KONSEKRACJI DZIEWICY dokonał w sobotę w Lublinie abp Józef Życiński.
                                                    Pierwszą konsekrowaną w archidiecezji lubelskiej dziewicą jest pracownica
                                                    naukowa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Ślubowała całe życie trwać w
                                                    dziewictwie poświęconym Bogu i służbie Kościołowi. Na znak konsekracji
                                                    otrzymała obrączkę. Dziewicami poświęconymi Bogu mogą się stać kobiety, które
                                                    nigdy nie żyły w małżeństwie ani "w stanie nieczystości", a według opinii
                                                    innych ze względu na wiek i obyczaje będą w stanie wytrwać w stanie czystości. -
                                                    Ta uroczystość to wielka lekcja optymizmu, że można być tak blisko Chrystusa,
                                                    by oddać Mu wszystko - mówił abp Życiński.

                                                    Ku zastanowieniu, moje słodkie obie.
                                                  • Gość: Ewa Re: Traktor filozoficzny IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 11.04.04, 23:30
                                                    witaj bond.james. bond , czy
                                                    jestes takze posiadaczem mokradel?- to tak dla
                                                    blendynki sie pytam.
                                                    Po przeczytaniu notki o uswieceniu dziewicy w 2002 roku
                                                    mam nadzieje ze zarowno dziewice polskie jak i kosciol od
                                                    tej pory poszly do przodu.
                                                    Dziewice nosza teraz wlosienicze majtki, biczuja sie
                                                    dwa razy dziennie( przy pomocy martinet-taka sobie perwersyjka)
                                                    , a za mysli nierzadne czeka je kara publicznej chlosty( wreszcie okazja
                                                    odkrycia pupy) i wbicia na pal( to tylko dla wybranych).
                                                    Sa slusznie masowo wnoszane na oltarze by zjednoczyc swe cialo
                                                    z blogoslawionymi czlonkami swietych zastepow.Kosciol pomyslal
                                                    takze o koniecznosci rozmnazania; dziewice polaczone swietym
                                                    wezlem malzenskim na bicie dzwonow wstepuja do loznic, gdzie
                                                    ich malzonkowie dokonuja nieczystego aktu zaplodnienia.Ten rodzaj
                                                    dziewic na oltarze nie jest wznoszony i nie laczy swych cial z blogo-
                                                    slawionymi czlonkami swietych zastepow.Tak jest w 2004 , w roku panskim
                                                    2005 nalezy spodziewac sie dalszej eskalacji dziewictwa i dalszego
                                                    blogoslawionego wplywu swietego kosciola powszechnego na zycie miesz-
                                                    kancow wybranej ziemi polskiej.
                                                  • blendynka Re: Traktor i kombajn filozoficzny 12.04.04, 02:54
                                                    Witajcie,
                                                    traktat o traktorze filozoficznym ciekawy i stymulujacy refleksje.
                                                    Generalnie zalozenia nieprzemieszczania sie sluszne. Z jednym wyjatkiem.
                                                    Seksualnym. Jezeli ja jade do kogos lub ktos jedzie do mnie to po to
                                                    aby sie dotknac. Nie chce tego zlecac obcym ludziom i byc dotykana
                                                    przez takich.
                                                    Kombajny tez nastrajaja filozoficznie. Od tylu. W Polce w lecie
                                                    w miare czesto utykam samochodowo za majestatycznie jadacym srodkiem
                                                    drogi kombajnem i prowadzacym go zawadiacko kierowca w bereciku z kutasikiem.
                                                    Trzeba uwazac poniewaz kombajn dla zartu moze porysowac ladny lakier
                                                    ladnego samochodu. Trzeba wychylic sie i przeslac kierowcy obiecujacego
                                                    calusa aby przepuscil. Oporniejszym trzeba obiecac na migi dluzsze
                                                    zajrzenie do liberalnego letniego rozciecia dekoltowego lub przy automatycznej
                                                    skrzyni wywiesic na moment lewa noge. Zawsze dziala. Gospodarze to pragmatycy.
                                                    O dziewicach krotko. Temat dla mnie przygnebiajacy. Moze sa odmienne zdania
                                                    ale moje jest niepruderyjne.
                                                    Dzejmsie nie poprzestan na niczym niepopartych oswiadczeniach.
                                                    Obiecanki cacanki a naiwnej mokro. Nie mam zwyczaju olewania znajomych
                                                    dla znajomych nowych. Mam duzy blendynkowy metraz sercowy.
                                                    Jezeli bede pamietala to przy okazji dowcip o J.Bondzie, uroczej blendynce
                                                    i londynskim pubie.
                                                    Ewo, jednak koparka, czerwona z rejestracja bite, zajebista
                                                    i grzejaca na pelnych obrotach na Champs-Elysees :)).
                                                    Pozdrowienia,
                                                    blendynka.
                                                  • bond.james.bond Śmigus-dyngus, sroki 12.04.04, 06:41
                                                    To wam zacytuję uczoność o polewaniu. Będzie to wyjątek
                                                    z 19-wiecznej instrukcji Lichtenberga o gaszeniu pożaru

                                                    Gdy dom się pali, trzeba przede wszystkim starać się osłaniać prawą stronę
                                                    domu, stojącego po lewej stronie oraz lewą ścianę domu, stojącego po prawej
                                                    stronie, gdyby bowiem chciano osłaniać lewą ścianę domu z lewej strony, to
                                                    przecież prawa ściana domu jest na prawo od lewej ściany, a zatem, ponieważ
                                                    ogień znajduje się na prawo i od lewej i od prawej ściany (przyjęlibyśmy
                                                    bowiem, że dom stoi na lewo od ognia) przeto prawa ściana bliższa jest ognia
                                                    niż lewa, i nie osłoniona mogłaby spłonąć, zanim by ogień doszedł do lewej,
                                                    osłonionej. Mogłoby zatem spłonąć to, czego się nie osłania, i to prędzej, niż
                                                    spłonęłoby coś innego, choćby się go nie osłaniało, należy więc to zostawić, a
                                                    tamto osłaniać. By rzecz zapamiętać, należy tylko zauważyć, że jeśli dom jest
                                                    na prawo od ognia, to będzie to ściana lewa, a jeśli dom stoi po lewej stronie,
                                                    to ściana prawa.

                                                    Zapamiętać i stosować proszę przy każdej okazji.
                                                  • bond.james.bond gorliwość twa nagrodzona będzie zaraz 12.04.04, 10:17
                                                    Blendyneczko ty miodowa, słoneczna, powabna,
                                                    słodkowarga, gładkowłosa, pięknotyła,
                                                    o smaku dwójniaka z nutką kwiatów leśnych,
                                                    leżakowanego najmniej parę lat,
                                                    podawana w cieniu, z kropelką cytryny,
                                                    leciuteńko gazowana -
                                                    byłabyś nagrodą za lata mej służby,
                                                    ale JKM urlopu nie daje od lat...
                                                    Nie wybierasz się kiedyś do Anglii?

                                                    A w nagrodę masz tu inny śmigusowo-dyngusowy ustęp, oryginalny wywiad,
                                                    co to go zeskanowałem z gazety Forum; psychiatria, Francja, Le Nouvel
                                                    Observateur... mniam, mniam, full dekadencja i dekapitacja.

                                                    FORUM nr 34/2003:

                                                    "
                                                    OGIEŃ W SPODNIACH

                                                    Co roku ogromne połacie lasów na południu Europy padają ofiarą podpalaczy.
                                                    Francuski psychiatra Pierre Lacombe uważa, że piromani szukają w ten sposób
                                                    seksualnego zaspokojenia.

                                                    Kim są sprawcy pożarów?

                                                    Pierre Lacombe: Można wyróżnić trzy kategorie. Piroman-amator pokłócił się z
                                                    szefem, więc zalewa się w trupa i podkłada ogień pod magazyn. Nigdy więcej tego
                                                    nie zrobi. Głupek wiejski wpada nagle we wściekłość, więc podpala słomę, żeby
                                                    się wyładować. Na ogół nie u tego gospodarza, u którego pracuje... W jego
                                                    przypadku również nie ma mowy o recydywie. Najniebezpieczniejszy jest typ
                                                    trzeci - perwersyjny podpalacz lasów. Nigdy nie przyzna się do swoich czynów.
                                                    Jeśli jest nauczycielem, będzie tłumaczył się przed sądem, że tylko obserwował
                                                    samozapłon. Pewna młoda Amerykanka wyjaśniała, że roznieciła ogień, bo zgubiła
                                                    się w lesie i szukała pomocy, l pomyśleć, że była praktykantką w leśniczówce! Z
                                                    braku dowodów tacy ludzie często są uniewinniani i dalej robią swoje w
                                                    najlepsze.

                                                    Jak tłumaczyć to zboczenie?

                                                    W dzieciństwie musieli zaznać silnego podniecenia, niekoniecznie seksualnego, a
                                                    dorośli nie nauczyli ich, jak rozładowywać takie stany. Wystarczy, że dzieciak
                                                    obserwuje przez otwarte drzwi, co robią jego rodzice. Ogląda ich kłótnie,
                                                    namiętności, bez żadnego wsparcia emocjonalnego. Coraz bardziej się ekscytuje,
                                                    domaga się coraz silniejszych bodźców. Tłumi wszystko w sobie, aż w końcu
                                                    następuje eksplozja, l wtedy płoną lasy...

                                                    Kto najczęściej podpala? Kobiety, mężczyźni, dzieci?

                                                    W 98 proc. przypadków jest to mężczyzna. Pożar traktuje jak doświadczenie
                                                    erotyczne. Człowiek taki odczuwa silną potrzebę dominacji fallicznej. Nie
                                                    potrafi jej symbolizować, więc ogranicza się do swojego układu moczowo-
                                                    płciowego. Wydaje mu się, że ma przy sobie dużą sikawkę i zaraz ugasi ogień,
                                                    który rozpalił.

                                                    Z jakiej grupy społecznej się wywodzi?

                                                    Piromani są wszędzie, ale największy odsetek stanowią nauczyciele i notariusze.
                                                    Czyli ludzie na stanowiskach, którzy nie radzą sobie z agresją. A strażacy-
                                                    podpalacze? To też spora grupa, można rzec - uprzywilejowana. Ma poczucie
                                                    dominacji fallicznej, a jednocześnie jest w stanie naprawdę ugasić pożar...
                                                    "

                                                    ROZM. MARTINE GILSON © Le Nouvel Observateur, 7.08.2003

                                                    Może byś z koleżanką obejrzała kiedyś wóz strażacki?
                                                    Miewają one doprawdy zdumiewające zastosowania.
                                                    A w remizach takie rury są, pierwowzory tych od go-go,
                                                    że numery tam odchodzą, że aż hej.

                                                    Pozdrawiam fallicznie i sikawkowo - stosownie do daty.
                                                  • blendynka Znowu o poezji. 12.04.04, 11:25
                                                    Witaj 007,
                                                    no,no znowu o poezji. Ewie sie bedzie podobalo.
                                                    Slodkowargowosc (gorna) kojarzy mi sie z miodoplynnym, zlotoustym
                                                    angielskim mellifluous. Bardzo ladny wyraz.
                                                    O strazakach piromanach slyszalam. Duzy jest ich procent.
                                                    Lubia biec do pozaru, gasic i czuc sie wazni.
                                                    Na pewno element otarcia sie o gratyfikacje seksualna ma duzy wplyw.
                                                    Mnie tez pozary kojarza sie troche erotycznie. Co zreszta nie ...?
                                                    Phallus zawsze i wszedzie przyciagnie nasza z Ewa uwage.
                                                    Koncept czerwonego, oczywiscie chromowanego i niecichego wozu strazackiego
                                                    wydaje sie byc interesujacym. Pewien minus to koniecznosc siedzenia
                                                    od siebie daleko. Z tylu i na koncu (nie, nie na strazackim). Klopoty
                                                    z parkowaniem i na pewno niemaly koszt utrzymania dzwonkow i sikawek.
                                                    Zaleta jest to, ze zwraca uwage i wjechac mozna wszedzie z dowolna
                                                    predkoscia. Musimy sie z Ewa nad tym zastanowic.
                                                    Ten element go-go rury teraz ma dla mnie sens.
                                                    Moglybysmy rozwazyc z Ewa male przedsiebiorstwo z rura go-go i dobrze
                                                    prowadzonym barem dla dzentelmenow. Dowozilybysmy do pracy urocze
                                                    i utalentowane dziewczyny-emigranki z bylej Europy Wschodniej do
                                                    dobrze platnej pracy naszym czerwonym samochodem.
                                                    Tez nad tym musimy sie zastanowic z Ewa.
                                                    Pozdrowienia poniedzialkowe, wilgotne,
                                                    blendynka.